🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.transport.miejski
Article #231909

[rel] Wiosenna 4-dniówka

#231909
From: Kolejoman
Date: Wed, 15 Jun 2016 22:29
305 lines
23004 bytes
Witam

DZIEŃ 1 - 21.04.2016.
Kędzierzyn - Opole - Wrocław - Zielona Góra - Zbąszynek - Gorzów 
Wielkopolski - Krzyż - Szczecin

W drugiej połowie kwietnia wybrałem się na 4-dniową wycieczkę po Polsce. 
Celem było pozaliczanie braków kolejowych i tramwajowych w różnych częściach 
Polski. Wyruszam 21 kwietnia pierwszym regio z Kędzierzyna do Opola, który 
odjeżdża przed 5:00. Jest to szynobus relacji Kędzierzyn-Nysa przez Opole, 
trafił się SA137. Moim dzisiejszym celem jest Szczecin z krótkim postojem w 
Gorzowie Wielkopolskim. W Opolu wysiadka przy peronie 1. Przy peronie 2 stoi 
już EN71, który obsługuje jedną parę pociągów na trasie Opole-Wrocław i 
nocuje w Opolu. Na składzie jednak tablice kierunkowe z wczorajszego 
pociągu, co może wprowadzać w błąd niezorientowanych. Podróż do stolicy 
Dolnego Śląska w większości przesypiam. Wrocław wita mnie piękną słoneczną 
pogodą, prawie w całej Polsce ma być dzisiaj bezchmurne niebo. Mam ponad 
godzinę czasu, więc idę do Biedronki znajdującej się po drodze na Rynek, aby 
zakupić prowiant na podróż. Po powrocie na dworzec zajmuję miejsce w kiblu 
do Zielonej Góry. Dawno nie jechałem Nadodrzanką, więc mam okazję sobie ją 
przypomnieć. Niektóre odcinki zostały wyremontowane i jedzie się po nich 
szybko i przyjemnie, są jednak i takie, na których stan infrastruktury się 
pogorszył. Takim odcinkiem jest Rudna-Głogów, gdzie jazda jest nie do 
wytrzymania a pociąg wlecze się niemiłosiernie. Większa wymiana pasażerów 
oczywiście na ważniejszych stacjach Nadodrzanki czyli w Brzegu Dolnym, 
Wołowie, Ścinawie, Głogowie i Nowej Soli. Mijamy też nowo zbudowany 
przystanek Nowy Kisielin, ale jak na razie żaden pociąg nie ma tam postoju 
handlowego. W Zielonej Górze trwa remont peronów. Mój kibel zatrzymuje się 
już przy nowym. Część stacji jest rozkopana. Do Gorzowa pojedzie SA139, 
który stoi na ślepym torze przy peronie 1. Dojście do niego w tej chwili 
odbywa się po prowizorycznej ścieżce między wykopami. Na torach postojowych 
stoją kible w malowaniu 'tygryskowym' oraz lubuskim, a także lubuski 
szynobus:. Podstawia się też TLK UKIEL do Olsztyna. Ruszamy o 12:24. 
Niedługo po wyjeździe z Zielonej Góry pierwsze, w zasadzie przypadkowe 
zaliczenie czyli Przylep-Pomorsko. Łącznica ta powstała w celu 
wyeliminowania konieczności zmiany czoła na stacji Czerwieńsk dla pociągów 
jadących z Zielonej Góry w kierunku Zbąszynka i Poznania. Trasa (jak 
większość lubuskich linii) wiedzie przez okolice raczej odludne i często 
leśne, chociaż zdarzają się również i ładne widoki. Najważniejszym węzłem na 
trasie jest Zbąszynek, gdzie spotykamy się z magistralą E-20, a następnie 
znów kierujemy się na linię bez druta do Gorzowa. W Dąbrówce Wielkopolskiej 
wsiada grupa dzieciaczków z opiekunkami, chyba jakaś wycieczka. Dzieciaczki 
wysiadają na raty na kolejnych stacyjkach, z których odbierają je rodzice. W 
Gorzowie Wielkopolskim kończymy podróż przy peronie 4. Perony 3 i 4 są 
oddalone od reszty i może się wydawać, że są to 2 oddzielne stacje połączone 
długim tunelem. Odpoczywa tu sobie Gama z dwuwagonowym składem.

Zaliczę teraz sieć tramwajową Gorzowa - ostatnią, która była przeze mnie 
nieruszona. Muszę się jednak streszczać, bo jeśli do Szczecina chcę udać się 
pociągami regio a nie busem, to muszę wyrobić się w 2,5 godziny. Pętla 
znajduje się przy samym budynku dworca, jednak obecnie żadna linia z niej 
nie korzysta, ale na szczęście odnoga łącząca ją z główną trasą jest bardzo 
krótka. Najpierw jednak ekspresowe zwiedzanie, więc udaję się w rejony 
katedry. Sąsiaduje z nią rynek, jednak nie ma on typowo rynkowego układu jak 
w wielu miastach, bo jeden z jego boków stanowi ruchliwa główna ulica miasta 
z linią tramwajową. Sieć tramwajowa Gorzowa jest jedyną, która do tej pory 
nie skorzystała ze środków unijnych. Tabor tramwajowy stanowią dość 
zapuszczone Düwagi, dodatkowo spora część z nich ma okna oklejone ohydnymi 
reklamami. Niestety właśnie taki oklejony pojazd trafił się na mojej 2-ce, 
którą rozpoczynam przejazd z przystanku Katedra. Niestety nie mogę jej 
przepuścić, bo mam konkretny plan przejazdu, którego muszę się trzymać, aby 
zdążyć na pociąg. Lokuję się więc na samym końcu tramwaju, przy szybie przez 
którą coś widać. Torowiska w Gorzowie również są bardzo zaniedbane i w wielu 
miejscach pozarastane, a tramwajem podczas jazdy rzuca na wszystkie strony 
mimo niewielkiej prędkości. Pierwszą zaliczaną trasą jest linia na Piaski w 
północnej części miasta. Były zakusy na likwidację tej linii, ale na razie 
jakoś się trzyma. Niestety w Gorzowie zamiast myśleć o remoncie i rozwijaniu 
sieci ze środków unijnych myśli się raczej jak pozbyć się tramwajów. Na 
pętli okazuje się, że tramwaje przechodzą pomiędzy liniami i na linii 3, 
która jadę dalej pojedzie ten sam oklejony tramwaj. :/ W ogóle rozkłady w 
Gorzowie są tak ułożone, że tramwaje w ogóle nie spotykają się na pętlach. 
Ten który przyjeżdża, od razu po kilku minutach opuszcza pętlę zanim pojawi 
się następny. Linią 3 przejadę trasę Piaski-Silwana. Trasa do Silwany 
wiedzie nas we wschodnie rejony miasta, a bliżej pętli mamy klimaty nieco 
parkowe. O dziwo ma tu w najbliższym czasie być jakiś remont. Na pętli 
dłuższa przerwa. Mój tramwaj powraca znów na Piaski, a niedługo później 
przyjeżdża 1-ka, która też jest oklejona, ale na szczęście tylko częściowo. 
Ostatnim trzecim przejazdem jest trasa Silwana-Wieprzyce czyli ze wschodu na 
zachód przez całe miasto. Przy moim miejscu naklejka informująca, że jest to 
miejsce dla osób niezakochanych w MZK Gorzów. :P No cóż, jeśli sieć 
tramwajowa będzie w takim stanie i nic się nie zmieni, to niestety chemii 
między mną a gorzowskim MZK nie będzie. Do centrum wracam po trasie już 
zaliczonej. Dalej linia w sporej części wiedzie wzdłuż linii kolejowej 
Kostrzyn-Gorzów, którą niedługo pojadę. Pętla Wieprzyce znajduje się 
bezpośrednio przy budynku dworca Gorzów Wielkopolski Wieprzyce.Jest tutaj 
też odnoga do zajezdni. Stacja to nic nadzwyczajnego, dwa perony i kilka 
torów, nie wiem czy wszystkie używane. No i to by było na tyle gorzowskiej 
sieci, która wywarła na mnie niestety raczej negatywne wrażenie. Ogólnie 
samo miasto też wydało mi się dość zaniedbane i ponure, nawet twarze ludzi 
jakieś takie smutne. Nie miałem czasu przespacerować się bulwarem nad Wartą 
wzdłuż estakady kolejowej, może wtedy wrażenie byłoby nieco bardziej 
pozytywne.

Nie zdążę już wrócić tramwajem do centrum więc od razu tutaj wsiadam w SA139 
relacji Kostrzyn-Krzyż. Jazda dwutorowym niezelektryfikowanym Ostbahnem w 
słoneczne popołudnie ma swój klimat, chociaż miałaby dużo większy gdyby 
jechać spalinówką ze składem wagonowym. Na takie coś jest szansa na trasie 
Krzyż-Piła-Chojnice. W Krzyżu przyjechaliśmy na skomunikowanie z SA103 
właśnie do Chojnic. Mam więcej czasu, więc obejrzę sobie też miejscowość. 
Jest to typowa kolejarska osada czyli miejscowość malutka, którą można w pół 
godziny przejść całą, za to stacja ogromna i z dużą ilością pociągów 
dalekobieżnych. Centralnym miejscem jest niewielki placyk ze skwerkiem, 
fontanną i ławkami. W pobliżu znajdują się też drewniane tablice obrotowe 
prezentujące gatunki ryb :P Za sprzedaż biletów na dworcu odpowiada kasa 
agencyjna PKP IC. Na stacji jak zawsze dużo rozmaitego taboru, bo znajduje 
się tu baza Przewozów Regionalnych. Ostatni pociąg dziś to Impuls relacji 
Poznań-Świnoujście. Jazda upływa spokojnie. Na trasie jest stacyjka Kolin, z 
powodu której czeski ważny węzeł o tej samej nazwie musi mieć w hafasie 
dodatkowy znacznik 'CZ'. :) Do Szczecina Głównego wjeżdżamy przez Port 
Centralny. Z tego co widzę teraz więcej pociągów jeździ tym wariantem, bo na 
trasie przez Wstowo jest chyba jakiś remont. Na głównym szczecińskim dworcu 
jestem o 20:10. Robię sobie spacer do galerii KASKADA oraz McDonalda, które 
znajdują się w okolicach Bramy Portowej. Następnie wsiadam w tramwaj linii 
1, którym docieram do przystanku Piotra Skargi i udaję się na nocleg do 
znanego mi dobrze schroniska młodzieżowego CUMA. Cena noclegu 19 zł.


DZIEŃ 2 - 22.04.2016.
Szczecin - Port Lotniczy Szczecin Goleniów - Wyszomierz - Port Lotniczy 
Szczecin Goleniów - Szczecin - Stargard - Kalisz Pomorski - Piła - 
Chojnice - Tczew - Elbląg - Olsztyn

Schronisko opuszczam około 6:00 i ponownie 1-ką, lecz tym razem z przystanku 
Felczaka jadę na Plac Zawiszy. Przechodzę (a właściwie schodzę w dół) na 
dworzec. Pierwszym punktem programu dzisiejszego dnia będzie zaliczenie 
linii kolejowej do portu lotniczego w Goleniowie. Wyruszam kolzłomem relacji 
Szczecin-Kołobrzeg. Najpierw jedziemy zelektryfikowaną główną linią, którą 
kursują pociągi w kierunku Świnoujścia, aby w Goleniowie odbić na 
jednotorową niezelektryfikowaną linię. Stacja Port Lotniczy Szczecin 
Goleniów jest stacją ślepą, na którą możliwy jest wjazd zarówno od strony 
Goleniowa jak i Kołobrzegu. Pociągi jadące tranzytem (tak jak mój) muszą tam 
zmienić czoło. Stacja posiada jeden peronik z jednym torem (chociaż peron 
jest tak zbudowany, że jest możliwość doprowadzenia toru także po drugiej 
stronie). W terminalu lotniska akurat trwa odprawa na jakiś samolot, chociaż 
ruch z tego lotniska nie jest jakiś duży. Okazuje się, że 7 minut na zmianę 
czoła spokojnie wystarczyło aby zrobić zdjęcia i zajrzeć do terminalu 
lotniska, więc stwierdzam, że nie ma sensu siedzieć tu godzinę tylko lepiej 
wyjechać na przeciw mojemu pociągowi powrotnemu, a przy okazji zaliczyć 
wyjazd z lotniska w kierunku Kołobrzegu. I tak też czynię. Pociągi krzyżują 
się w Nowogardzie, jednak żeby było bezpieczniej (nie znam układu stacji 
Nowogard) wysiadam chwilę wcześniej na przystanku Wyszomierz. Okolica raczej 
odludna, otoczona polami. 15 minut oczekiwania i przyjeżdża mój pociąg 
powrotny. Tym razem mocno nabity SA136, bo to pora porannych dojazdów do 
Szczecina. Ten kurs również jest z wjazdem na lotnisko i 7-minutową zmianą 
czoła. Wykonuję więc jeszcze kilka zdjęć. Moją powtórną wizytą w tak krótkim 
czasie i ponownym robieniem zdjęć wzbudziłem podejrzenia patrolu policji 
dyżurującego przy lotnisku, w związku z tym zostałem spisany przez stróżów 
prawa. :P Na szczęście wszystko odbyło się kulturalnie (policjanci 
żartowali, że szukają terrorystów) i co najważniejsze szybko, więc zdążyłem 
wrócić do pociągu. Gdyby mi pojechał to cały dalszy plan diabli by wzięli, 
bo następny szynobus z tej dziury odjeżdża po południu a innych środków 
transportu (pewnie poza taksówkami) chyba nie ma. W każdym razie jeśli 
będzie zamach terrorystyczny na szczecińskim lotnisku to jestem pierwszym 
podejrzanym. :P O 9:00 jestem ponownie w Szczecinie Głównym. Budowa nowego 
dworca jest na ukończeniu, pojawiło się też zadaszone przejście nadziemne 
nad peronami. Szkoda, że nie załapałem się na otwarcie i musiałem korzystać 
jeszcze z dworca tymczasowego.

W Szczecinie również będzie akcent tramwajowy, ponieważ jakiś czas temu 
oddano do użytku nową linię. Jest ona przedłużeniem trasy z Basenu 
Górniczego do pętli Turkusowa (w pobliżu przystanku kolejowego Szczecin 
Zdroje) i funkcjonuje jako Szczeciński Szybki Tramwaj. W tym celu jest mi 
potrzebny bilet 120-minutowy. Okazuje się, że są problemy z jego zakupem i z 
dworcowego kiosku zostaję odesłany do punktu obsługi ZDiTM, który znajduje 
się przy Bramie Portowej. Ponieważ tramwaj na Turkusową i tak odjeżdża 
właśnie stamtąd, podobnie jak wczoraj robię sobie spacerek. Fajnie, że w 
ogóle jest taki bilet, bo w większości miast nie ma aż tak długich biletów 
czasowych (standard to 60-minutowe, sporadycznie zdarzają się jeszcze 
90-minutowe). Obecne wzory szczecińskich biletów zupełnie mi się nie 
podobają w przeciwieństwie do wcześniejszych, które moim zdaniem 
prezentowały się bardzo fajnie. W drogę wyruszam 2-ką. Pętla Basen Górniczy 
w związku z wydłużeniem linii tramwajowej została przebudowana. Na nowym 
odcinku są tylko 2 przystanki a trasa poprowadzona jest bezkolizyjnie, 
dzięki czemu prędkości są dobre, bo w końcu ma być to szybki tramwaj. :) 
Pętla Turkusowa dość rozbudowana, kilka peronów z wiatami. To właściwie taki 
niewielki dworzec tramwajowy z przejściem podziemnym. Są już jednak 
zabudowane rozjazdy z myślą o dalszej kontynuacji linii. Do centrum powracam 
linią 8, którą opuszczam na przystanku Wyszyńskiego. Mam jeszcze trochę 
czasu, więc idę na Stare Miasto. Oglądam sobie Rynek Sienny oraz Zamek 
Książąt Pomorskich (a właściwie jego dziedziniec). Następnie idę na Wały 
Chrobrego. Na zdjęcie z góry załapuje się szczeciński Solaris. Tramwajem 
linii 6 powracam na dworzec.

Teraz udam się do Olsztyna. Dotrę tam wieczorem pociągiem TLK ŻUŁAWY, który 
wyjeżdża ze Szczecina około 14:00, ale ja z racji posiadania Mini Regio 
Karnetu pojadę ciekawszą trasą, a do TLK wsiądę dopiero po 19:00 gdy będzie 
już działać Bilet Weekendowy. Miałem do wyboru trasę przez Stargard, Runowo, 
Szczecinek i Chojnice do Tczewa, wariant przez Krzyż, Piłę i Chojnice do 
Tczewa lub podróż przez Kalisz Pomorski, Piłę, Chojnice i Tczew do Gdańska. 
Zdecydowałem się na tę trzecią opcję i Szczecin opuszczam na pokładzie SA136 
do Piły. Mam okazję drugi raz jechać reaktywowanym odcinkiem Kalisz 
Pomorski - Wałcz. Reaktywacja tego odcinka była bardzo trafionym pomysłem, 
ponieważ w pociągu Szczecin-Piła frekwencja bardzo wysoka i jedzie sporo 
studentów udających się na weekend w rejony Chojnic i Złotowa. Wcześniej gdy 
jeździły ogryzki Piła-Wałcz i Szczecin-Kalisz Pomorski a środkowy odcinek 
linii był nieprzejezdny frekwencja na pewno nie była tak dobra. W dodatku 
leżący w zachodniopomorskiem Wałcz musiał być obsługiwany przez wielkopolski 
zakład PR. W Wałczu Raduniu na pociąg przeciwnej relacji oczekuje dużo 
młodzieży szkolnej. Na głównej stacji w Wałczu nasz postój niepokojąco 
wydłuża się. Po jakimś czasie okazuje się, że na szlaku między Piłą a 
Wałczem zdefektowała jadąca luzem lokomotywa i musimy poczekać aż ją 
ściągną... Przewidywane opóźnienie to 30 minut. Kierownik zbiera informacje 
od ludzi zmierzających na skomunikowania w Pile. Ja swojej 4-minutowej 
przesiadki na Chojnice nawet nie zgłaszam, bo za godzinę jest następny, więc 
na 99% nie przytrzymają. Na szczęście nie zagraża to mojemu planowi, po 
prostu nie wjadę kieszeniowo do Gdańska tylko wsiądę do ŻUŁAW w Tczewie. 
Ruszamy ok. 14:20 (planowo 13:51). Jakiś czas później kierownik przez 
głośniki informuje, że skomunikowania w kierunku Bydgoszczy i Kołobrzegu 
zostaną zachowane, a w kierunku Chojnic nie i podaje, o której godzinie 
odjeżdża następny pociąg. W Pile Głównej jesteśmy o 14:50. Oglądam sobie 
dworzec, który przeszedł gruntowny remont. Na jednych drzwiach średnio 
ciekawie wyglądająca kartka informująca, że drzwi są zamknięte. :P W 
peronach stoi SA103 do Krzyża. Wstępuję również do galerii VIVO znajdującej 
się obok stacji. Jako pociąg Krzyż-Chojnice przyjeżdża SU45-089 z bohunem. 
Lokomotywa znana mi z pociągów Turkolu. Niecały tydzień temu jechałem z nią 
do Szubina, a w maju pewnie poprowadzi pociągi do Kruszwicy i Wapienna. I 
będzie to chyba jej ostatnia impreza, bo 26 maja kończy się jej świadectwo 
sprawności technicznej. Jadąc takim składem czuję się jak za starych dobrych 
czasów. W Lipce Krajeńskiej wypada krzyżowanie z pociągiem relacji 
przeciwnej, jednak okazuje się, że ma on ok. 15 minut w plecy. Można więc 
się przewietrzyć i przy okazji uwiecznić skład. W budynku dworca uchował się 
rozkład w starym stylu, ale z aktualnymi godzinami. Na pociągu przeciwnej 
relacji również bohun, ale prowadzony przez stonkę. W Chojnicach miała być 
spokojna 25-minutowa przesiadka, ale wydłużone krzyżowanie sprawiło, że 
przyjechaliśmy na styk, więc trzeba szybko biec na szynobus do Tczewa. 
Kontynuujemy jazdę Ostbahnem, ale w szynobusie to już nie to samo co w 
wagonie z SU45. Na wjeździe do Tczewa widzimy jadący linią z Gdańska IC 
BAŁTYK do Poznania. My przejeżdżamy wiaduktem nad tą linią i po chwili 
jesteśmy w peronach stacji Tczew. W końcu dłuższa przerwa, więc idę do 
położonej obok dworca Galerii Kociewskiej aby zjeść pizzę w pizzerii Sette 
Sette. Bardzo smaczna, polecam. Powracam na TLK ŻUŁAWY. W moim przedziale 
starszy pan jadący na pogrzeb, który kiedyś pracował jako operator koparki 
oraz młoda dziewczyna - córka geodety. Moi współpasażerowie znaleźli wspólny 
język, więc przez całą podróż do Olsztyna mam okazję słuchać opowieści m.in. 
o tym jakie były przekręty podczas budowy drogi pod Morągiem. :P W Olsztynie 
jestem przed 22:00.


DZIEŃ 3 - 23.04.2016.
Olsztyn - Szczytno - Szymany Lotnisko - Szczytno - Olsztyn

Dzisiaj zaliczę sobie kolejną nową linię lotniskową. Najmłodszą, bo 
uruchomioną w styczniu tego roku, podobnie zresztą jak cały port lotniczy 
Olsztyn-Mazury. Wspólnie z Kasią przybywamy na olsztyński dworzec około 
16:00 i zakupujemy potrzebne bilety. Szynobus oczekuje już przy peronie 1. 
Olsztyn jest jedną z ostatnich stacji, na której ostały się tradycyjne 
pragotrony w holu dworca. Na peronach są już inne klapki produkcji KZŁ 
Bydgoszcz, które w można spotkać na większej ilości stacji np. w Opolu. 
Najpierw jedziemy dobrze nam znaną wyremontowaną trasą do Szczytna. W 
Pasymiu dłuższy postój. W Szczytnie zmiana czoła i oczywiście wysiada 
większość pasażerów. Spotykamy też zaszynobus do Olsztyna w postaci stonki i 
bohuna. Sprawdziłem wcześniej, że w dniu dzisiejszym z Szyman nie odlatuje 
ani nie przylatuje żaden samolot, więc zakładałem, że będziemy jedynymi 
pasażerami w pociągu, a tymczasem pozostała jeszcze jedna pani. Kierujemy 
się na linię w kierunku Wielbarka, a za przystankiem Siódmak odbijamy w 
prawo na nowy odcinek torów, który doprowadza nas do peronu znajdującego się 
bezpośrednio przed terminalem lotniska. Okazało się, że nasza współpasażerka 
jechała do jakieś miejscowości w okolicy i po prostu skorzystała z pociągu 
do Szyman, skąd została odebrana samochodem. Mamy godzinę czasu, więc możemy 
dokładnie obejrzeć przystanek kolejowy jak i lotnisko. W terminalu nie ma 
żywego ducha, dwie panie w informacji siedzą wyraźnie znudzone, pewnie przez 
cały dzień nie zamieniły z nikim ani słowa. Lituję się nad nimi i pytam o 
ceny lotów do Berlina i Krakowa. :P Terminal duży i wygląda dość fajnie, 
miejmy nadzieję, że siatka lotów będzie się powiększać. W drogę powrotną 
ruszamy o 18:36 i jesteśmy jedynymi pasażerami w pociągu. W Siódmaku wsiada 
1 osoba. W Szczytnie robię kilka fotek stacji i budynku dworca, na którym 
można dostrzec także niemiecką nazwę stacji. W Olsztynie jesteśmy o 19:30.


DZIEŃ 4 - 24.04.2016.
Olsztyn - Działdowo - Warszawa - Koluszki - Częstochowa - Katowice - 
Kędzierzyn

Dzisiejszy dzień to po prostu powrót do domu. Olsztyn opuszczam o 13:41 
pociągiem IC ŻEROMSKI jadącym do Krakowa. Podróż do Warszawy szybka i 
przyjemna, a trasa jest mi bardzo dobrze znana, bo jeżdżę nią regularnie. W 
Warszawie Centralnej jestem po 16:00. W holu dworca czynna jest już 
antresola, na której bardzo dużo ławek dla podróżnych. Można z niej dostać 
się bezpośrednio do McDonalda oraz do dworcowej Biedronki. Z Olsztyna do 
Warszawy Flirt, a teraz z Warszawy do Katowic będzie Dart na IC ONDRASZEK. O 
ile Flirtem już jechałem kilka razy to Dartem pojadę po raz pierwszy. 
Niestety już w połowie tygodnia nie udało mi się pobrać w internecie 
miejscówki na ten pociąg (pojedyncze wolne miejsca były dopiero od Piotrkowa 
Trybunalskiego). Znalazłem jednak wolne miejsce przodem do jazdy w wagonie 3 
i jak się później okazało do końca podróży nikt mnie z niego nie wyprosił. 
Jedzimy Wiedenką. Przed Skierniewicami nieplanowy postój ze względu na 
trwające w tym rejonie remonty. Standard jazdy Dartem jest porównywalny do 
Flirta, jednak skład Stadlera jest cichy a w Pesie co jakiś czas rozlegają 
się dziwne odgłosy (czasem coś huczy jak w agregacie i przez moment cały 
skład wibruje). W Katowicach jestem po 20:00. Porównując Darta i Flirta 
jednak bardziej wolę Flirta, więc cieszę się, że akurat te składy obsługują 
regulanie przeze mnie uczęszczaną trasę Warszawa-Olsztyn. No i Flirty są 
prawie bezawaryjne, a Darty niestety bywają problematyczne i zdarzają się 
sytuacje, że trzeba je awaryjnie zastępować składami wagonowymi. Zapewne 
również z podobnych powodów pociągi obsługiwane Dartami mają oprócz 
elektronicznych tablic kierunkowych także tradycyjne. Przesiadam się na 
bardzo zatłoczony TLK CENTAURUS do Świnoujścia. No ale nie ma co się dziwić, 
skoro prestiżowa spółeczka wypuszcza na taką relację aż 3 wagony 2 klasy... 
Podróż spędzam na korytarzu i o 21:30 jestem w Kędzierzynie i kończę moje 
4-dniowe kółko wokół Polski.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/wio.html

Pozdr.
Grzesiek 
Technical Details
Message-ID: <5761d6c7$0$659$65785112@news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed2.atman.pl!newsfeed.atman.pl!goblin2!goblin1!goblin.stu.neva.ru!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed2.atman.pl!newsfeed.atman.pl!goblin2!goblin1!goblin.stu.neva.ru!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail
From: "Kolejoman" <kolejoman@interia.pl>
Newsgroups: pl.misc.transport.miejski
Subject: [rel] Wiosenna 4-dniówka
Date: Thu, 16 Jun 2016 00:29:26 +0200
MIME-Version: 1.0
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.5512
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.5512
Lines: 306
Message-ID: <5761d6c7$0$659$65785112@news.neostrada.pl>
Organization: Telekomunikacja Polska
NNTP-Posting-Host: 83.4.109.100
X-Trace: 1466029767 unt-rea-b-01.news.neostrada.pl 659 83.4.109.100:2224
X-Complaints-To: abuse@news.neostrada.pl
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit