🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.transport.miejski
Article #231813

[rel] Wizyta u zachodnich i południowych sąsiadów

#231813
From: Kolejoman
Date: Mon, 02 Nov 2015 23:21
356 lines
27643 bytes
Witam

DZIEŃ 1 - (16)17.08.2015.
(Kędzierzyn) - Wrocław - Zgorzelec - Görlitz - Zittau - Liberec - Stará 
Paka - Pardubice

W drugiej połowie sierpnia wybrałem się na 2-dniową wycieczkę do naszych 
zachodnich i południowych sąsiadów. W planach były głównie 3 sieci 
tramwajowe, ale nie tylko. Niestety prognoza pogody na termin wyjazdu nie 
była optymistyczna, nie spodziewałem się jednak, że będzie aż tak źle, ale o 
tym później. Z Kędzierzyna wyjeżdżam w niedzielny wieczór ostatnim regio do 
Wrocławia (jadącym z Gliwic). Ruszamy 10 minut po czasie z powodu problemu z 
bezpiecznikiem od przetwornicy. W Opolu Zachodnim zakupuję bilet do 
Wrocławia jako przedłużenie do mojego miesięcznego Kędzierzyn-Opole 
Zachodnie, trwa to z 10 minut. W stolicy województwa dolnośląskiego zakupuję 
jeszcze niezbędne bilety, których później już nie będę mógł kupić, a 
następnie udaję się na nocleg do kolegi.

 Na wrocławskim dworcu zjawiam się ponownie przed 5:00 i wyruszam pierwszą 
osobówką KD do Węglińca. W Bolesławcu postój wydłuża się, ponieważ jakiś 
(pewnie naćpany) gość ma problemy z wyjściem z pociągu, a później będąc już 
na peronie nie chce odsunąć się od składu. Od tej stacji jadę na bilecie 
Euro Nysa, z którego będę korzystać przez cały dzień. Jest to rewelacyjna 
oferta pozwalająca na korzystanie z wszystkich środków komunikacji w 3 
państwach (Polska, Niemcy i Czechy). Mogę więc zaliczać sieci tramwajowe, 
przemieszczać się koleją pomiędzy miastami i nie martwić się o bilety czy 
strefy taryfowe. W Węglińcu przesiadka na szynobus jadący z Żar do Jeleniej 
Góry przez Zgorzelec. Przesiada się większość mojego pociągu, więc idę za 
tłumem. Szynobus przyjeżdża lekko opóźniony na ślepy tor po zachodniej 
stronie stacji (przy tym samym peronie gdzie zatrzymał się pociąg z 
Wrocławia). Miejmy nadzieję, że w końcu doczekamy się elektryfikacji odcinka 
Węgliniec-Zgorzelec-Görlitz. Moim celem są oczywiście Niemcy, a jako że 
obecnie przez granicę nie kursują pociągi, wysiadam na przystanku Zgorzelec 
Miasto, z którego jest lepsze dojście do Görlitz. Na sąsiednim peronie 
oczekuje spory tłumek, który wsiada do szynobusu przeciwnej relacji. Warunki 
w tamtym pociągu raczej sardynkowe. Budynek dworca to strasząca opuszczona 
rudera bez szyb w oknach. Kasa biletowa znajduje się natomiast w kiosku, 
który znajdziemy kawałek dalej, gdy już wyjdziemy na ulicę (perony znajdują 
się w wykopie). Zaglądam też do pobliskiego Kauflandu, aby zakupić ostatni 
prowiant za złotówki. Następnie idę w kierunku jednego z mostów granicznych. 
Wybrałem ten bez ruchu samochodów, ponieważ znajdę się wtedy od razu na 
starówce Görlitz. Polski Zgorzelec wywarł na mnie raczej przygnębiające 
wrażenie brzydkiego i zaniedbanego miasta. Jedynie budyneczki nad samą Nysą 
Łużycką wyglądają nieco lepiej. Mostem granicznym przechodzę do Niemiec. 
Wspinam się pod górkę rozkopaną (z powodu remontu) uliczką, którą docieram 
na rynek (Untermarkt). Kawałek dalej jest kolejny duży plac - Obermarkt. 
Oglądam sobie starówkę, zaglądam też do kilku sklepików. Na wejściu do 
jednego z nich leży wielki pies.

Po drugiej stronie Obermarkt mamy już tramwaje. Odszukuję najbliższy 
przystanek (Jägerkaserne) i czekam co podjedzie. Zbyt wielkiego wyboru nie 
mam, ponieważ sieć nie jest duża (4 pętle) i kursują tylko 2 linie. Jako 
pierwsza zjawia się 2-ka. Obie linie kierują się na osiedle Königshufen, 
które jest typową sypialnią. Trasy różnią się tylko na samej końcówce. 2-ka 
skręca w prawo i dojeżdża do pętli Königshufen/Am Wiesengrund. Wewnątrz 
pętli znajdują się jakieś zbiorniki (obiekt wygląda na malutką fabrykę). Po 
krótkiej przerwie tym samym tramwajem cofam się o 1 przystanek do 
rozwidlenia tras (przystanek A. Bolze - Hof). Po kilku minutach czekania 
nadjeżdża 3-ka. Tym razem jedziemy w lewo i po 2 przystankach docieramy do 
pętli Königshufen/Am Marktkauf. Oba odgałęzienia idą wzdłuż ul. Śląskiej 
(Schlesische Straße ). Warto wspomnieć, że późnym wieczorem linia 2 już nie 
kursuje, a obie pętle obsługiwane są przez linię 3. Błyskawiczne fotki, 
ponieważ tramwaj tylko objeżdża pętlę i wyrusza w drogę powrotną, a nie mam 
zamiaru czekać 20 minut na następny. Pojadę teraz w pełnej relacji czyli do 
pętli Weinhübel. Co ciekawe na tablicy kierunkowej tramwaju widnieje 4-ka, 
mimo że jest to linia 3. Od Demianiplatz zaczyna się ścisłe centrum i ładna 
starówka. Mijamy trójkąt torowy, następnie Postplatz i jadąc deptakiem 
dojeżdżamy do dworca kolejowego. Przejeżdżamy pod torami, a po południowej 
stronie dworca (przystanek Bahnhof Südausgang) linie ponownie się 
rozdzielają. My jedziemy w lewo i niedługo później mijamy zajezdnię 
tramwajową, a następnie przecinamy ruchliwą drogę wzdłuż której jedziemy. Na 
pewnym odcinku mamy jednotor. Po ujechaniu kilku przystanków odbijamy w 
prawo od drogi i dojeżdżamy do pętli w dzielnicy Weinhübel, która podobnie 
jak Königshufen pełni funkcję typowej sypialni miasta. W pobliżu jest 
przystanek kolejowy Görlitz Weinhübel na linii do Zittau. Podczas 
wykonywania zdjęć zagaduje do mnie motorniczy. Mój niemiecki jest słaby, 
więc nie do końca go rozumiem i odpowiadam tylko, ze jestem turystą. Tym 
samym tramwajem powracam do rozwidlenia linii czyli południowej strony 
dworca kolejowego. Pozostała mi do zaliczenia ostatnia pętla 
(Biesnitz/Landeskrone), więc po chwili wsiadam w 2-kę. Ten odcinek o 
klimacie nieco parkowym, momentami przypomina linię tramwajową do 
Politechniki Śląskiej w Bytomiu. Okazuje się, że na końcu nie ma pętli tylko 
trójkąt, po którym tramwaj zawraca. Tak więc pierwsza sieć tramwajowa 
Niemiec zaliczona (nie licząc Saarbahnu, który jest pojedynczą linią i nie 
mam zaliczonego najnowszego odcinka Riegelsberg - Lebach). Marzy mi się 
zrobienie wszystkich sieci w Niemczech, ale raczej będzie to ciężkie do 
zrealizowania. W przyszłym sezonie mam chrapkę na Drezno, Berlin i Frankfurt 
nad Odrą. Tym samym tramwajem wyruszam w drogę powrotną. Zakładałem, że 
zdążę na pociąg o 11:20, jednak przeliczyłem się, więc pojadę następnym za 
godzinę. W związku z tym postanawiam jeszcze zajrzeć na starówkę i nie 
wysiadam na dworcu tylko dojeżdżam do Demianiplatz. Z tego miejsca odjeżdża 
linia P, którą można dojechać do polskiego Zgorzelca. Idę spacerkiem na 
Postplatz po drodze dokumentując wspomniany już wcześniej trójkąt torowy. 
Nie wygląda jakby był używany w ruchu planowym, pewnie pozostawiono go na 
awaryjne sytuacje. Spaceruję po deptaku, od czasu do czasu robiąc zdjęcia 
przejeżdżającym tramwajom. Zaglądam też do kilku sklepów, w których chciałem 
zakupić pocztówkę i jakąś pamiątkę, ale trochę się wkopałem, ponieważ nie 
zaopatrzyłem się w euro w gotówce, myśląc że na tak krótką wizytę wystarczy 
mi karta. Okazało się jednak, że w Niemczech są straszne problemy z 
płatnością polskimi kartami. Większość sklepów nie akceptuje VISY ani 
MasterCard w ogóle, a jak już znajdziemy sklep, który przyjmuje to trzeba 
zrobić zakupy za minimum 10 euro. Jak na złość nie znalazłem też na deptaku 
ani jednego bankomatu czy kantoru i ostatecznie musiałem zrezygnować z 
zakupów. Ponieważ odległość nie jest duża na dworzec kolejowy docieram 
piechotą.

Zajmuję miejsce w pociągu relacji Cottbus-Zittau obsługiwanym przez desiro 
spółki ODEG. Ruszamy o 12:20 i odbijamy w prawo przejeżdżając pod linią do 
Zgorzelca. Spora część trasy wiedzie przez Polskę, ponieważ pociągi 
korzystają z linii Zgorzelec-Bogatynia. Na przeciwległej czwórce mężczyzna 
jadący na niemieckiej wersji Euro Nysy. Kierowniczka oprócz kontroli biletów 
zajmuje się roznoszeniem kawy każdemu kto o to poprosi. Do dyspozycji są też 
niemieckie gazety. Jedną sobie wziąłem, a dopiero w domu zauważyłem na niej 
pieczątkę, aby nie brać jej z pociągu. :P W Zittau chwila czasu, więc 
zaglądam do Reisezentrum oraz na stację kolejki wąskotorowej. Moje desiro po 
zmianie czoła udaje się w drogę powrotną do Cottbus. Ja w dalszą drogę udaję 
się do Liberca pociągiem Trilex. Na tej trasie również jedziemy przez Polskę 
(Porajów), z tą różnicą, że ten odcinek nie ma połączenia z resztą polskiej 
sieci kolejowej. I po prędkości bardzo mocno widać, że PKP PLK jakoś 
specjalnie nie zależy, aby był w dobrym stanie. Po jakimś czasie prędkość 
znacznie wzrasta, a to oznacza, że wjechaliśmy na teren Czech. Pierwszą 
stacją jest Hrádek nad Nisou, gdzie do tyłu dołącza się drugi szynobus. W 
czasie łączenia chyba coś poszło nie tak, bo mamy problemy z ruszeniem i 
dopiero po któreś próbie się udaje. W Libercu jestem około 14:00. Szynobus 
szybko zmienia czoło i udaje się w drogę powrotną, jak widać obiegi za 
granicą bywają dość napięte. Na stacji chyba nic się nie zmieniło od mojej 
ostatniej wizyty, która była dość dawno. Perony brzydkie (poza jednym, na 
którym wysiadłem) a przejścia ponure. Jedynie hol dworca wygląda nieco 
lepiej. W ČD Centrum w kantorze sprzedaję 10 zł, jednak zrobiłem to ostatni 
raz, ponieważ nie doczytałem, że dworcowe kantory pobierają prowizję za 
wymianę (ok. 20 koron) co w przypadku takiej niewielkiej kwoty jest 
nieopłacalne.

Zaliczę sobie teraz sieć tramwajową Liberca wraz z podmiejską linią do 
Jablonca nad Nisou. Jest to ciekawa sieć ze względu na to, że występują 2 
szerokości toru co jest rzadko spotykane. Na odcinkach miejskich mamy zatem 
splot 3 szyn. Niestety sprawdzają się niekorzystne prognozy i zaczyna padać 
deszcz, na szczęście nie utrudnia on zaliczania. Pierwszym tramwajem jest 
3-ka jadąca do pętli Horní Hanychov. Zaraz za dworcem przejeżdżamy pod 
wysokim wiaduktem kolejowym, za którym jest pętla o nazwie (a jakżeby 
inaczej) Viadukt i kończy się splot, a dalej biegnie już tylko szerszy tor. 
Trasa cały czas wiedzie pod górkę, pod koniec widać wyraźnie, że centrum 
miasta zostało w dole. Po dojeździe na pętlę na chwilę rozstaję się z 
tramwajami. Korzystając z faktu, że Euro Nysa jest ważna także w kolejce 
gondolowej na Ještěd postanawiam przejechać się na górę. Aby dotrzeć do 
dolnej stacji kolejki trzeba przejść około kilometra pod górkę. Kolejka 
jeździ zawsze o pełnej godzinie oraz o wpół do, więc szczęśliwie docieram na 
stację na parę minut przed odjazdem. Koszt przejazdu kolejką w dwie strony 
kosztuje 120 koron czyli niewiele mniej niż cała Euro Nysa, co tylko 
potwierdza jak fajna jest to oferta. Kolejkę obsługują České dráhy. Wraz z 
grupką osób czekamy przed drzwiami prowadzącymi do punktu wsiadania. Chwilę 
przed odjazdem pojawia się pan z obsługi i po okazaniu biletów umożliwia 
zajęcie miejsca w kolejce, a sam wsiada jako ostatni. Po wykonaniu telefonu 
(zapewne do górnej stacji) ruszamy. Jadąc w górę mijamy kompleks skoczni 
narciarskich. W połowie drogi mijamy się z drugim wagonikiem. Po kilku 
minutach jesteśmy już na wysokości 1012 m n.p.m. Niestety z racji brzydkiej 
pogody nie za bardzo można podziwiać widoki, bo wszystko zasłaniają gęste 
deszczowe chmury. Trochę szkoda, ale najwyżej kiedyś powtórzę, bo zakładam 
że nie jest to moja ostatnia wizyta w tych rejonach na Euro Nysie, tym 
bardziej, że od przyszłego rozkładu mają być bezpośrednie pociągi pomiędzy 
Libercem a Szklarską Porębą. Niecałe pół godziny czasu wykorzystuję na 
rozejrzenie się po okolicy. Znajduje się tu nadajnik telewizyjny, hotel, 
taras widokowy a także ciekawa figurka czegoś człowiekopodobnego. Można też 
tutaj dotrzeć drogą asfaltową. Gdy zbliża się godzina odjazdu powrotnej 
kolejki udaję się na stację, gdzie zastaję znacznie większy tłumek. Przy 
wejściu wywiązuje się kłótnia odnośnie biletów pomiędzy osobą z obsługi, a 
mężczyzną i jego rodziną. Ostatecznie zostają jednak zabrani, a kłótnię 
dokańczają na stacji dolnej. Drogę w dół pokonujemy w dość dużym tłoku, 
maksymalnie wagonikiem może jechać 35 osób. Znów kilka minut jazdy i 
jesteśmy na miejscu. Na stacji jest darmowa toaleta, ale standard taki, że 
polecam tylko jeśli naprawdę kogoś mocno przyciśnie. Powracam na pętlę 
tramwajową i oczekuję na 3-kę. Przybywa oczywiście Tatra, które można 
spotkać chyba na każdej czeskiej sieci i nawet zapowiedzi przystanków są 
podobne we wszystkich miastach.

Pojadę teraz w pełnej relacji do pętli Lidové sady - ZOO. Powracamy do 
centrum, przejeżdżamy koło wiaduktu i dworca, a następnie kierujemy się do 
głównego węzła przesiadkowego w mieście (Fügnerova), gdzie odbijamy w lewo. 
Prawym skrajem starówki docieramy do pętli przy ogrodzie zoologicznym. 
Chwila przerwy na zdjęcia i również 3-ką powracam. Wysiadam na Šaldovo 
náměstí. Wstępuję do galerii Liberec Plaza, aby w Billi uzupełnić zapas 
wody. Trafiam też na obrazek z motywem tramwajowym. Pozostała mi do 
zaliczenia jeszcze najciekawsza linia do Jablonca nad Nisou. Wsiadam w 2-kę. 
Podjeżdżam nią do pętli Viadukt, gdzie tramwaj podmiejski rozpoczyna trasę. 
Przy okazji mam okazję aby udokumentować pętlę. Na 11-ce oczywiście również 
Tatra. Do Fügnerovej jedziemy po znanej już trasie i tym razem kierujemy się 
prosto. Oddalamy się od centrum, a okolica coraz bardziej ma wygląd 
przedmieścia. Na wydzielonym torowisku splot 3 szyn wygląda jeszcze bardziej 
efektownie. W pewnym momencie kończy się i dalej jedziemy już tylko po 
wąskim torze. Widać jednak, że dawniej trzecia szyna była na dłuższym 
odcinku ponieważ występuje jeszcze na przejazdach drogowych. Po wyjeździe z 
Liberca trasa zaczyna przypominać bardziej linię kolejową. Jedziemy przez 
lasy i po nasypach. Prędkość dość wysoka, więc tramwajem nieraz rzuca na 
prawo i lewo. Od czasu do czasu spotkamy się z linią kolejową w kierunku 
Tanvaldu. Po wjechaniu do Jablonca linia znowu nabiera charakteru miejskiego 
i tramwajowego, a kończy się zwyczajną pętlą. Ciekawostką na niej jest 
niewielki kanał, zapewne po to aby w przypadku drobnych awarii można było je 
usunąć na miejscu, a nie ściągać tramwaj do Liberca. Drugą ciekawostką jest 
semafor na wyjeździe z pętli. Druga sieć tramwajowa zaliczona w całości w 
ciągu dzisiejszego dnia. :) Zanim pojadę do kolejnego miasta, mogę się 
jeszcze podelektować wrażeniami w drodze powrotnej z Jablonca do Liberca. Po 
drodze udaje mi się uchwycić miejsce, w którym zaczyna się splot. Pierwotnie 
planowałem jeszcze zaliczyć jakąś lokalną linię kolejową, ale nie wystarczy 
mi już czasu, poza tym pogoda średnio zachęca, bo prawie ciągle pada (raz 
silniej, raz słabiej). Czasu wystarczy natomiast na to, aby zaliczyć rynek. 
Wysiadam więc na węźle przesiadkowym Fügnerova. Autobusy zatrzymują się na 
stanowiskach przy nowoczesnym terminalu, natomiast tramwaje swój przystanek 
mają nieco dalej, a terminal mijają bez zatrzymania. Idę wąską uliczką pod 
górkę i docieram na główny plac w mieście. Znajduje się tam figurka 
człowiekokrzesła (? :P) oraz dwustronny kran z wodą, na którym akurat 
przycupnął gołąb. Oglądam też najbliższą okolicę, gdzie trafiam na ciekawą 
wiatę przystankową. Starówka znajduje się na tyłach galerii Plaza, więc na 
dworzec udaję się z przystanku Šaldovo náměstí znajdującym się przy wyjściu 
z centrum handlowego. W drodze na dworzec mamy 2 przystanki: wspomniany już 
węzeł Fügnerova oraz Rybníček, gdzie odgałęzia się odnoga do zajezdni 
tramwajowej. Kolejny cel mojej podróży (i kolejna sieć tramwajowa) to Brno, 
gdzie zamierzam przedostać się nocą przez Pardubice. Zaglądam jeszcze na 
perony. W jednym z pomieszczeń w budynku dworca dostrzegam salę gimnastyczną 
oraz dziewczynę, która skacze na trampolinie bardzo wysoko wykonując 
rozmaite akrobacje i salta w powietrzu.

Z Liberca nie wyjadę po torach, ponieważ na odcinku Liberec-Stará Paka jest 
remont i kursuje KKA. Do wyboru są 2 autobusy, jeden z nich jedzie z 
pominięciem miejscowości Rychnov u Jablonce nad Nisou (i ten wybrałem). 
Przed odjazdem wykonuję zdjęcie, na co kierowca wyskakuje do mnie z 
pretensjami, że nie wolno fotografować autobusów. :P  Odjeżdżamy o 19:40 i 
od razu wjeżdżamy na autostradę, która idzie tunelem pod centrum miasta. Na 
bilecie Euro Nysa mogę dojechać aż do Starej Paki, ale cenowo nic bym nie 
zyskał więc zakupiłem promocyjną Včasną jízdenkę już od Liberca. Pierwszym 
postojem jest Turnov, gdzie troszkę stoimy i czekamy aż dojedzie drugi 
wolniejszy autobus. Frekwencja bardzo marna, spokojnie wystarczyłby jeden 
pojazd. Jest już ciemno, więc wiele nie zobaczę, a szkoda bo trasa wiedzie 
krętymi górskimi drogami i w dzień z pewnością widoki są wyborne. Co ciekawe 
przez całą trasę nikt nie zainteresował się moim biletem, co jest bardzo 
niezwykłe jeśli chodzi o Czechów. W końcu docieramy do Starej Paki, gdzie 
przesiadamy się na pociąg. Stacja przeszła modernizację i układ peronów jest 
teraz nieco inny niż podczas mojej ostatniej wizyty. W pociągu też jadą 
tylko pojedyncze osoby i dopiero tutaj następuje pierwsza kontrola od 
Liberca. Po 23:00 jestem w Pardubicach, które witają mnie ścianą deszczu.


DZIEŃ 2 - 18.08.2015.
Pardubice - Brno - Bohumín - Chałupki - Racibórz - Kędzierzyn

Muszę teraz przekiblować 2 godziny do EN METROPOL z Berlina do Budapesztu. W 
jedynym czynnym punkcie gastronomicznym chcę zakupić párka v rohlíku, ale 
okazuje się, że już się skończyły. :( Ze stacji odjeżdżają ostatnie 
osobówki, pociąg w kierunku Hradca Králové obsługiwany jest KKA (pewnie 
jakieś nocne prace). Podczas oczekiwania przez stację przejeżdża masa 
pociągów towarowych (z dość dużą prędkością), po holu dworca kręci się 
natomiast kilka dziwnych typów. W pewnym momencie ochroniarz bierze za fraki 
bezdomną kobietę (która musiała mu czymś podpaść) i wyprowadzą ją na 
zewnątrz nie zważając na ulewę. METROPOL przyjeżdża spóźniony około pół 
godziny, z tego co wyczaiłem jechał objazdem przez Lysę nad Labem. Na 
początku składu znajdują się wagony jadące tylko w relacji Praga-Brno, które 
są prawie puste, więc nie muszę się cisnąć z pasażerami jadącymi w relacjach 
międzynarodowych. Po drodze również mijamy sporo składów towarowych. 
Zmęczenie bierze górę i sporą część trasy przesypiam co jakiś czas się 
przebudzając. Ostatecznie budzi mnie kierownik z informacją, że stoimy już w 
Brnie i muszę opuścić wagony. Niestety tutaj także leje jak nienormalne. 
Jest 3 w nocy, a świtać będzie dopiero ok. 6:00, więc udaję się na dworzec 
nocny (mała klitka znajdująca się w podziemiach budynku dworca, w której 
znajduje się kasa oraz kilka ławek) gdzie drzemiąc czekam do rana. Zbieram 
się przed 6:00 i wyglądam przed budynek. Jest nadzieja - przestało padać. W 
Relay'u zakupuję dobówkę i po krótkim ogarnięciu się na peronie zaczynam 
zwiedzanie sieci tramwajowej. Jako pierwsza linia 12, na której Škoda. 
Przejeżdżamy wiaduktem pod torami, a następnie częściowo wzdłuż nich 
docieramy do pętli Komárov. Niestety podczas robienia zdjęć ponownie zaczyna 
padać i po chwili znów jest ściana deszczu. :( Powracam do dworca 
kolejowego. Przystanek przy dworcu to 3 perony, przy których spotyka się 
większość linii tramwajowych w mieście. Zamierzam teraz zaliczyć linię 10 do 
pętli Stránská skála, ponieważ wyczaiłem na rozkładzie, że kursuje bardzo 
rzadko. Przyjeżdża solówka. Końcówka linii wiedzie przez tereny leśne, a 
pętla znajduje się przy jakieś fabryce i na kompletnym odludziu. Poza 
szczytem tramwaj przyjeżdża tutaj tylko raz na godzinę. Niestety okazuje 
się, że tramwaj ma tu długi postój, na pętli nie ma ani kawałka wiaty, a 
ulewa nie ustaje. Po wykonaniu kilku marnych zdjęć idę więc po torach do 
wcześniejszego przystanku na którym znajduje się duża wiata i przypomina on 
bardziej przystanek kolejowy. Co ciekawe jedyne wyjście z niego prowadzi 
chyba przez bramę wejściową fabryki, w której trzeba pokazać przepustkę. 
Podczas oczekiwania jem śniadanie, w międzyczasie przyjeżdża kolejny 
tramwaj. Przystanek jest na żądanie, więc muszę zasygnalizować chęć 
wsiadania. Ciekawe co pomyślał sobie motorniczy widząc przemoczonego gościa 
z plecakiem, który jedną ręka macha do niego, a drugą robi mu zdjęcie. :P 
Wysiadam na przystanku Geislerova, gdzie mogę przesiąść się na inną linię. 
Zaczynam jednak coraz bardziej wątpić w sens dzisiejszej wycieczki, ponieważ 
przez ulewę w prawie wszystkich tramwajach mamy zaparowane okna, co 
powoduje, że ciężko uznać daną trasę za zaliczoną skoro prawie na niej nie 
widzę. Wsiadam teraz w 8-kę, którą jadę pętli Líšeň, Mifkova. Trasa przez 
moment wiedzie wzdłuż linii kolejowej w kierunku Vyškova na Moravě (którą 
później pojadę), a na końcu nie zastaję pętli tylko 2 ślepe tory. Pierwszym 
możliwym tramwajem wyruszam w drogę powrotną i ponownie wysiadam na 
'Gesslerowej'. Kolejną linią jest 9-ka do pętli Juliánov. Trasa wiedzie pod 
górkę i kończy się dość ciasną pętlą. Po szybkich fotkach ponownie wsiadam 
9-kę. Dojeżdżam do dworca i idę się ogrzać w nadziei, że może deszcz w końcu 
zelży.

Po godzinie spędzonej na dworcu nic się nie zmienia. Jak się później okazało 
do końca mojej wizyty w Brnie nie przestało lać ani na moment, co oznacza, 
że niestety sieć jest do powtórzenia. :( Pocieszeniem może być fakt, że i 
tak nie zaliczyłbym dzisiaj wszystkiego, gdyż na części tras (np. na 
podmiejskiej linii do Modřic) są remonty. Ponieważ wyjazd powtórzyłem raptem 
3 tygodnie później (nie zdążyłem przejechać ponownie tylko tych linii, które 
zostały opisane do tej pory) resztę zaprezentuję w telegraficznym skrócie, a 
szerzej wypowiem się w relacji z kolejnego wyjazdu. Nie ma sensu pół dnia 
siedzieć na dworcu, więc postanawiam jeździć dalej, żeby chociaż pooglądać 
pętle. Wsiadam w linię 1. Dojeżdżam nią do Řečkovic. Następnie ponownie 1-ką 
podjeżdżam do przystanku Semilasso i przesiadam się na 6-kę. Zaliczam krótki 
kikut do dworca Brno-Královo Pole. Stacja obecnie jest nieczynna, perony w 
remoncie. Tunel, którym można dojść do peronu 2 to obecnie ciemna dziura, w 
której nie widać kompletnie nic (niczym w nieoświetlonym tunelu kolejowym). 
Na czas remontu funkcjonuje komunikacja zastępcza obsługiwana specjalną 
linią tramwajową P6 i właśnie tą linią udaję się w dalszą drogę, do dworca 
głównego. Następnie linią 1 wyruszam w długą podróż do pętli Bystrc, 
Ečerova, która jest jedną z ciekawszych tras na sieci. Na pętli kilka zdjęć 
i w drogę powrotną wyruszam również linią 1. Ponownie dojeżdżam do dworca 
głównego. Teraz linia 8, którą również pojadę do końca. Po drodze 
przejeżdżamy nad linią w kierunku Modřic. Tramwaj dowozi mnie do pętli Starý 
Lískovec. Przystanek dla wsiadających znajduje się pod wiaduktem. W drogę 
powrotną wyruszam 6-ką. Po kilku przystankach od pętli zjeżdżamy łącznikiem 
na wspomnianą linię biegnącą z Modřic, którą jadę do centrum przez Mendlovo 
náměstí. Wysiadam na przystanku Česká. Bardziej już nie przemoknę, więc 
zamierzam obejrzeć jeszcze starówkę. W tym celu wsiadam w linię 4 i 
podjeżdżam jeden przystanek do Náměstí Svobody. Ten odcinek to deptak, 
którym tramwaj zjeżdża z górki do dworca kolejowego. Brno posiada 2 rynki, 
pierwszy to właśnie Náměstí Svobody. Tramwaje jadą przez jego środek. Drugim 
rynkiem jest Zelný trh. Podjeżdżam więc ponownie tramwajem linii 4 do 
kolejnego przystanku o właśnie takie nazwie. Tabliczki przystankowe wiszą 
wysoko na przewodach. Plac znajduje się 100 metrów od przystanku. Zaglądam 
też do sklepu z pamiątkami, przed którym figurka nastroszonego czarnego 
kota. Po obejrzeniu wszystkiego w celu zamknięcia luki wsiadam po raz trzeci 
w tramwaj 4 i podjeżdżam kolejny 1 przystanek do dworca. Na stacji zakupuję 
2 párki v rohlíku, a następnie udaję się na peron 1, gdzie zostanie 
podstawiony rychlik do Bohumína. Zostaje wepchnięty tyłem. Zajmuję miejsce i 
o 15:02 ruszamy. Przedział 6-miejscowy. Do Vyškova na Moravě dzielę 
przedział z 3 osobami, dalej mam już prywatny. Przez prawie całą podróż 
wciąż ściana deszczu, dopiero przed Ostravą się wypogadza. W Bohumínie 
chwila czasu na dworcu, a następnie wsiadam w autobus, którym dojadę do 
przejścia granicznego. W autobusie nauczyciel z mojej podstawówki z 
Kędzierzyna. :P Następnie przejście na stację w Chałupkach i jedziemy do 
Raciborza. W Raciborzu nietypowo wjeżdżamy na ślepy tor przy peronie 3, co 
jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło. Nie muszę więc chodzić po schodach tylko 
przy peronie 1 czekam na podstawienie kibla do Kędzierzyna. Wraz ze mną 
pociągiem z Chałupek przyjechało kilku Polaków oraz para z Czech. Z tego co 
widzę Czesi jadą chyba na wczasy i czekają na TLK WYDMY do Łeby i Helu. Na 
peronie znów gościu, który zapowiada na głos pociągi, ten sam, którego 
widziałem w lutym. Tym razem nie tylko zapowiada, ale także daje odjazd 
wspólnie z kierownikiem za pomocą własnego gwizdka krzycząc że jest to 
ostatni pociąg w dobie. Wygląda to przekomicznie. :P Podróż bez przygód i w 
Kędzierzynie jestem po 20:30. Chwilę po mnie przyjeżdża regio 
Gliwice-Wrocław, którym 2 dni temu rozpoczynałem wyjazd.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/gorlib.html

Pozdr.
Grzesiek 
Technical Details
Message-ID: <5637efdf$0$683$65785112@news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!plix.pl!newsfeed2.plix.pl!goblin2!goblin.stu.neva.ru!ecngs!testfeeder.ecngs.de!81.171.118.64.MISMATCH!peer04.fr7!news.highwinds-media.com!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-02.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!plix.pl!newsfeed2.plix.pl!goblin2!goblin.stu.neva.ru!ecngs!testfeeder.ecngs.de!81.171.118.64.MISMATCH!peer04.fr7!news.highwinds-media.com!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-02.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail
From: "Kolejoman" <kolejoman@interia.pl>
Newsgroups: pl.misc.transport.miejski
Subject: [rel] Wizyta u zachodnich i
 południowych sąsiadów
Date: Tue, 3 Nov 2015 00:21:04 +0100
MIME-Version: 1.0
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2180
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2180
Lines: 357
Message-ID: <5637efdf$0$683$65785112@news.neostrada.pl>
Organization: Telekomunikacja Polska
NNTP-Posting-Host: 83.30.82.26
X-Trace: 1446506464 unt-rea-a-01.news.neostrada.pl 683 83.30.82.26:1365
X-Complaints-To: abuse@news.neostrada.pl
X-Received-Bytes: 25923
X-Received-Body-CRC: 2530466861
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit