🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.transport.miejski
Article #231737

[rel] Tramwaje ołomunieckie

#231737
From: Kolejoman
Date: Fri, 08 May 2015 22:44
269 lines
20838 bytes
Witam

13.02.2015.

Kędzierzyn - Racibórz - Chałupki - Bohumín - Olomouc - Přerov - Ostrava - 
Bohumín - Chałupki - Racibórz - Kędzierzyn

Ostatnią siecią tramwajową osiągalną dla mnie na 1-dniowym wyjeździe był 
Ołomuniec. 13 lutego wybraliśmy wspólnie z Kasią na wycieczkę do tego 
miasta. Dla Kasi jest to pierwsza w życiu wizyta w Czechach, a dla mnie 
pierwsza po blisko 3-letniej przerwie. Po przeanalizowaniu ofert biletowych 
najkorzystniej wypadła polska oferta Czechy+. Bilet ten umożliwia za 19 zł 
nieograniczoną liczbę podróży po liniach kolejowych w północnych Czechach. 
Może być kupiony do biletu jednorazowego do stacji granicznej albo do Regio 
Karnetu lub Biletu Sieciowego PR. Swoją drogą dawniej byłoby to nie do 
pomyślenia, że po Czechach bardziej opłacalne będzie podróżowanie na polskim 
bilecie niż na jednej z ofert ČD. Zakupu biletów dokonałem 2 dni przed 
wyjazdem. Z początku sympatyczna kasjerka trochę się zaniepokoiła, ale gdy 
podałem kod oferty i wytłumaczyłem na czym ona polega to cały dalszy zakup 
przebiegł już szybko i sprawnie. Niestety do biletu do Chałupek nie zakupimy 
Czech+ ze względu na to, że jeżdżą tam Koleje Śląskie i nie ma pociągów 
przez granicę, w związku z tym musieliśmy również zakupić bilety Roztoki 
Bystrzyckie-Międzylesie, których numery trzeba wpisać na bilecie Czechy+. W 
piątkowy poranek wyruszamy pociągiem o 6:03 z Kędzierzyna. Moglibyśmy 
pojechać godzinę później, ale chcemy zrobić sobie jeszcze krótki spacer po 
raciborskiej starówce. Podróż bezproblemowa, w międzyczasie zrobiło się 
widno. Świeci słońce, a na niebie nie ma żadnej chmurki, więc pogoda wręcz 
idealna na zaliczanie i dokumentację fotograficzną. Na miejscu jesteśmy tuż 
przed 7:00.

Po chwili po drugiej stronie peronu zatrzymuje się osobówka z Chałupek, a 
przy peronie 1 do odjazdu przygotowuje się TLK SKARBEK do Olsztyna. Kibel, 
którym przyjechaliśmy pojedzie niedługo jako regio do Wrocławia. Przed 
dworcem mały parowóz Halinka. Raciborską starówkę zwiedzałem dawno temu, 
więc dla mnie również jest to okazja aby sobie ją przypomnieć. Nieopodal 
Rynku jest też kula przy której znajdują się kolumny z nazwami okolicznych 
miejscowości. Na dworzec powracamy ok. 7:45 i udajemy się na peron 3, gdzie 
jest już podstawiony EN57 do Chałupek. W pociągu elektroniczne wyświetlacze. 
Akurat dzisiaj mamy imieniny Katarzyny i Grzegorza :) Późniejszy pociąg z 
Kędzierzyna przybywa planowo, więc my również odjeżdżamy punktualnie. Nic 
się nie zmieniło, pociąg w tą stronę nadal się wlecze i jest przeraźliwie 
pusty. Okna w pociągu bardzo zasyfione. W Rudyszwałdzie dołącza do nas 
jednotorowa linia z Rybnika przez Wodzisław, która aktualnie jest w remoncie 
i powstaje nowy peron. Do Chałupek wraz z nami dociera jeszcze ok. 5 osób.

Stacja coraz bardziej podupada. Dawniej funkcjonowała tu kasa, w której 
zawsze kupowałem przejściówki do Czech. Później zamknięto kasę, następnie 
cały budynek dworca. Potem zamurowano wejście, a teraz nawet pomalowano je w 
kolor pasujący do reszty budynku. Zegar pozbawiono wskazówek, więc nawet 
godziny nie sprawdzimy. Mamy sporo czasu, więc spokojnym krokiem udajemy się 
w kierunku granicy. Ciekaw jestem czy w dalszym ciągu istnieje sklep z 
czeskimi produktami (i oczywiście alkoholem) prowadzony przez 'skośnookich 
Czechów'. Po przejściu mostu granicznego okazuje się, że budynek, w którym 
mieścił się sklep przechodzi remont. Odnajdujemy go jednak w sąsiednim 
budynku naprzeciwko przystanku autobusowego. Jest on dużo mniejszy i nie 
rzuca się w oczy, w zasadzie zauważyłem go tylko dzięki niewielkiej 
tabliczce. Zakupujemy Lentilky i czekoladę Studentską. Następnie wsiadamy w 
autobus, którym jedziemy na dworzec w Bohumínie. W chwili obecnej przejazd 
kosztuje 16 koron (gdy zaczynałem wojaże po Czechach pamiętam cenę nawet 8 
Kč). Na przystanku przy dworcu plakat reklamujący kolejowo-autobusowe 
połączenie Leo Express do Krakowa. No cóż, nie udało się wejść drzwiami (to 
znaczy po torach) to weszli oknem i na polskim odcinku uruchomili autobus.

Sam dworzec w Bohumínie nic się nie zmienił, tak samo brzydki jak 3 lata 
temu i wcześniej (mam na myśli budynek i jego wnętrze, bo perony są całkiem 
przyzwoite). W pierwszej kolejności udajemy się na peron 1A, skąd za chwilę 
odjedzie wspomniany Leo Express do Pragi. Pociąg jest obsługiwany Flirtem. 
Jako, że chwilę wcześniej przyjechał z Pragi, trwa jego sprzątanie, a ludzie 
muszą oczekiwać na peronie. Rozkład chyba przewiduje zbyt krótki czas na to, 
bo godzina odjazdu mija, na semaforze podany wyjazd, a sprzątanie nadal trwa 
i wyświetlacze na składzie proszą aby nie wsiadać. W międzyczasie na stację 
przybywają inne pociągi. Przy peronie 1 zatrzymuje się rychlik z Brna, do 
którego dołączany jest 1 wagon. Ponieważ zbliża się godzina przyjazdu 
naszego pociągu, nie czekamy aż Leo odjedzie tylko udajemy się do budynku 
dworca. W centrum obsługi pobieramy gazety "ČD pro Vás", można też wziąć 
dětską jízdenkę, czyli fikcyjny bilet dla dzieci z rysunkiem i wierszykiem o 
kolei. W kasach biletowych największą zmianą od ostatniej wizyty jest fakt, 
że bilety nie są już drukowane w takiej formie jak np. u nas, tylko dostaje 
się świstek taki jak z terminala drużyny konduktorskiej. W gablotach wiszą 
informacje o odwołaniu połączeń do Krakowa przez Zebrzydowice oraz do 
Wrocławia i Kędzierzyna przez Chałupki. Oczywiście Czesi napisali bez 
ogródek, że winowajcą całej sytuacji jest strona polska.Jeśli chodzi o 
malowanie taboru to dawniej przeważał kolor zielony, a teraz dominuje kolor 
niebieski, chociaż zdarzają się jeszcze pojedyncze wagony w starym 
malowaniu. Podczas oczekiwania na pociąg przemyka bez zatrzymania Pendolino 
w kierunku Czeskiego Cieszyna.

My pojedziemy EC HUKVALDY relacji Žilina-Praha, który przybywa leciutko 
splecowany. Najpierw wsiadamy do bezprzedziałówki, ale chwilę później 
przenosimy się do sąsiedniego wagonu, gdzie nie brakuje pustych przedziałów. 
Jest to wagon dobrze mi znany z Kolei Austriackich, nawet malowanie 
pozostało austriackie, zmieniono jedynie logo ÖBB na ČD. Austriackie wagony 
w czeskich składach to kolejna nowość, której wcześniej nie było. W 
przedziałach broszurki zawierające rozkłady jazdy różnych pociągów wraz ze 
skomunikowaniami na stacjach czyli tzw. vlakový průvodce. Tutaj również mamy 
wyszczególnione pociągi do Polski, które nigdy nie pojechały. Tradycyjnie w 
Ostravie spora wymiana podróżnych. Przed każdą stacją zapowiedzi przez 
głośniki w wagonie, z tym że zapowiada automat, a nie drużyna. Podczas 
kontroli konduktorka przyglądą się dłuższą chwilę naszym biletom, po czym 
oddając pyta dokąd jedziemy. Niestety nie przybiła pieczątki. :( Na trasie 
Ostrava-Přerov-Břeclav dawniej obowiązywał ruch lewostronny, teraz jeździ 
się już po prawym torze, tak jak na reszcie czeskiej sieci. Za Prosenicami, 
tuż przed obwodnicą Přerova zatrzymujemy się na kilka minut, aby przepuścić 
pociąg jadący z przeciwka. Zostało tutaj wybudowane bezkolizyjne przejście z 
ruchu lewostronnego na prawostronny. Na obwodnicę Přerova wjeżdżamy torem 
lewym (być może z tego wynikał postój, bo teraz przy prawostronnym ruchu z 
Ostravy przebiegi pociągów jadących w dwóch kierunkach krzyżują się), dzięki 
temu po zjechaniu z niej znajdujemy się na właściwym torze. W Ołomuńcu 
jesteśmy kilka minut po czasie. Perony zostały zmodernizowane i prezentują 
się dużo ładniej. Trwa jeszcze remont głównego tunelu mającego początek w 
holu dworca, przez co trzeba korzystać z tunelu bocznego. Robimy krótki 
rekonesans po budynku dworca, w celu znalezienia punktu obsługi DPMO 
(odpowiednika naszego ZTM), którym okazało się zwykłe okienko kasowe. 
Zakupujemy 2 bilety dobowe. Obok znajduje się kasa Leo Express. Akurat ktoś 
kupował bilet, więc miałem okazję podejrzeć, że przewoźnik ten ma całkiem 
fajne blankiety, przypominające nieco bilety lotnicze. W holu malowidło, 
które ciężko objąć w całości.

Czas rozpocząć zaliczanie sieci tramwajowej, najmniejszej wśród wszystkich 
jakie istnieją w Czechach. Bezpośrednio przed budynkiem stacyjnym znajduje 
się niewielki dworzec autobusowo-tramwajowy z zadaszonymi peronami. Obok 
trzy wielkie elektroniczne tablice wyświetlające najbliższe odjazdy. 
Pierwszy tramwaj to VARIO i linia 3, który ma trochę nietypowy układ 
siedzeń. Podjeżdżamy tylko jeden przystanek, do pętli Fibichova, znajdującej 
się tuż obok dworca. Kończą tutaj bieg wszystkie linie z wyjątkiem 4, na 
którą musimy poczekać aby pojechać dalej. Obok znajduje się również pętla 
autobusowa, a na niej m.in. stara Karosa jadąca do Kauflandu. 4-ką 
pojedziemy do pętli Pavlovičky. Zaraz po odjeździe wjeżdżamy pod górkę, żeby 
przejechać wiaduktem nad torami kolejowymi (a właściwie to prawie samą 
stacją Olomouc hl.n.). Po drugiej stronie znajduje się dworzec autobusowy. 
Na trasie przecinamy się prostopadle z pojedynczymi niezelektryfikowanymi 
torami kolejowymi, jak się później okaże takich skrzyżowań jest więcej w 
całym mieście. Trasa linii 4 nie kończy się typową pętlą. Tramwaj objeżdża 
kilka budynków i dociera na przystanek końcowy znajdujący się na spokojnej 
uliczce. Po jednej stronie blok mieszkalny, a po drugiej linia kolejowa, na 
której nawet trafia się pociąg, ale jako że wyłonił się niespodziewanie, nie 
udało się zrobić sensownego zdjęcia. Podczas wykonywania zdjęć tramwaj, 
którym przyjechaliśmy ucieka nam, więc musimy poczekać 15 minut na następny. 
Dokumentujemy go jak przyjeżdża z centrum, a chwilę później także na samym 
przystanku. Powracamy nim do dworca kolejowego, gdzie zamierzamy przesiąść 
się na 2-kę. Do jej odjazdu jest kilka minut, więc idziemy pieszo na pętlę 
Fibichova, aby tam do niej wsiąść. Niestety trochę się przeliczyliśmy i 
tramwaj zwiewa nam sprzed nosa, więc kolejne minuty w plecy czekając na 
następną brygadę. Tym samym okazja do kolejnych zdjęć. W końcu wyruszamy w 
dalszą drogę. Sieć tramwajowa w Ołomuńcu (nie licząc zaliczonej już trasy) 
to właściwie wielka pętla otaczająca centrum miasta z paroma kikutami. 
Niestety nie da się jej zaliczyć w 100 %, ponieważ jednotorowym odcinkiem 
prowadzącym do zajezdni (idącym równolegle sąsiednią ulicą jak jedna z tras) 
jeżdżą tylko podsyły bez pasażerów. Jedziemy trasą "górną", która na 
początku ma klimaty typowej trasy przez współczesne centrum miasta (ze 
sklepami czy parkami), następnie wjeżdżamy na starówkę i jedziemy wąską 
ulicą pomiędzy starymi kamienicami, mijamy też okazały kościół. Tą okolicę 
obejrzymy później, a na razie jedziemy dalej, aż do końca jazdy tramwaju 
czyli pętli Neředín, krematorium. Za starówką przejeżdżamy przez 
skrzyżowanie (na którym dołącza się jednotorowy odcinek z zajezdni) i dalej 
znowu przez typową współczesną miejską zabudowę. Przecinamy również linię 
kolejową, tuż przy stacji Olomouc město. Pętla tramwajowa znajduje się przy 
cmentarzu i jest dosyć skromna. Jak się później okaże wszystkie pętle w tym 
mieście zajmują małe powierzchnie i nie są rozbudowane. Wjechaliśmy trochę 
pod górkę, więc za nami widać w dole panoramę miasta, a po drugiej stronie 
już pole, na którym w oddali snuje się autostrada. Z cmentarza akurat 
wychodzi orszak ludzi z wieńcami, które pakują do autokaru i odjeżdżają. Na 
szklanej wiacie przystankowej reklama związana z Rzymianami. Chwilę po 
zrobieniu powyższych zdjęć jedna boczna szyba sama z siebie. odpada i tłucze 
się. :P

Powracamy również linią 2. Tym razem wysiadamy przy starówce, na przystanku 
U Svatého Mořice. Zanim udamy się na rynek kierujemy się w drugą stronę i 
wąską uliczką lekko z górki dochodzimy do jednotorowego odcinka do zajezdni. 
Akurat wyjeżdża tramwaj do nauki jazdy, więc mamy możliwość wykonania 
zdjęcia tramwaju na tym odcinku (podsyły pewnie są tylko rano i wieczorem). 
Właściwie patrząc w prawo i lewo widzimy cały odcinek, więc jakoś da się 
przeżyć brak możliwości jego zaliczenia tramwajem. Idziemy w kierunku 
zajezdni, po drodze mijamy tramwaj rezerwowy, a także zaparkowanego 
trabanta. Zajezdnia jest na tyle mała, że nie mieszczą się w niej wszystkie 
tramwaje, dlatego obok znajduje się tzw. Rubik czyli grupa torów 
postojowych, na której stacjonuje część taboru. W tym roku ma zostać oddana 
do użytku nowa większa zajezdnia, a obecna ma stać się muzeum komunikacji 
miejskiej. Inną wąską uliczką powracamy do równoległej linii z planowymi 
tramwajami. Po drodze trafiamy na ciekawe malowidło :P Wykonujemy kilka 
zdjęć tramwajów jadących wśród starych kamienic, a następnie idziemy na 
Horní náměstí czyli ołomuniecki rynek. Jest tu między innymi wysoka kolumna 
Trójcy Św., makieta miasta, fontanna z figurkami żółwi (Kasia dosiada 
jednego :) ) oraz kościół, na którego ścianie znajduje się duża ilość 
zegarów. Gdy myśleliśmy, że wszystko już zostało przez nas oglądnięte 
okazało się, że po drugiej stronie jest przesmyk prowadzący do drugiego 
podobnej wielkości rynku (Dolní náměstí). Zaczyna trochę gonić nas czas, 
więc po szybkim obejrzeniu, wykonaniu wspólnych zdjęć oraz błyskawicznej 
wizycie w McDonald's po frytki powracamy na przystanek tramwajowy, aby 
kontynuować zaliczanie sieci. Niestety weszliśmy w złą uliczkę, więc musimy 
się trochę cofnąć, ale w końcu docieramy do przystanku przy kościele i 
łapiemy Tatrę z reklamą pendolino na linii 4, którą pojedziemy do pętli Nová 
Ulice. Zaraz po zjechaniu z głównej trasy na odnogę do tej pętli 
przejeżdżamy obok sporej wielkości parku. Ostatni odcinek (podobnie jak na 
trasie do cmentarza) wiedzie pod górkę, aby zakończyć się niewielką pętlą. W 
pobliży mamy market OBI. Powracamy linią 1 do przystanku Tržnice. 
Szczęśliwie nie musimy długo czekać, bo za chwilę pojawia się 3-ka, którą 
zaliczymy ostatnią pętlę - Trnkova. Po zjeździe z głównej trasy mijamy 
galerię Šantovka znajdującą się nota bene na ul. Polskiej. Dość ciekawie 
poprowadzony jest odcinek przy tej galerii, obok znajduje się niewielka 
rzeczka. W przeciwieństwie do pozostałych tras, na końcu nie zastajemy pętli 
tylko 2 tory zakończone kozłami oporowymi. W związku z tym mogą tu dojeżdżać 
tylko tramwaje dwukierunkowe. Jest to chyba najmłodsza pętla na sieci, bo 
niektóre schematy (np. na Wikipedii) nie zawierają jej. Mieliśmy obawy czy 
zdążymy przesiąść się na dość rzadko jeżdżącą 5-kę, dzięki której 
dojechalibyśmy do dworca bez przesiadki, ale okazuje się, że obieg jest 
taki, że przechodzi na nią nasza 3-ka, więc po problemie. Ostatnim tramwajem 
domykamy pętle i tym samym mamy zaliczoną całą sieć (z wyjątkiem odnogi do 
zajezdni). Tuż przed dworcem kolejowym łączymy się z drugą trasą, którą 
wcześniej jechaliśmy do centrum i chwilę później kończymy spotkanie z 
ołomunieckimi tramwajami.

Wracamy do pociągów. Na stację właśnie wjeżdża EC KOŠIČAN, jednak jest to 
akurat jeden z nielicznych EC, w których trzeba mieć miejscówkę, więc 
przepuszczamy go i pojedziemy z przesiadką w Přerovie. Mamy jeszcze chwilę, 
więc udaje się zakupić pocztówki w dworcowym RELAY'u. O tej samej porze 
odjeżdżają 2 pociągi do Nezamyslic, jeden przez Prostějov a drugi przez 
Přerov, trzeba więc uważać, aby się nie pomylić. Gdy docieramy na peron 
pociągu jeszcze nie ma, po chwili podjeżdża stary czeski kibel. Pociąg ma 
'kropę' w rozkładzie czyli teoretycznie nie czeka na żadne skomunikowania, w 
praktyce jednak na coś czekaliśmy i odjeżdżamy prawie +10. Na szczęście to 
nie zagraża naszej przesiadce. Na fotkę załapuje się Grygov. Perony w 
Přerovie przeszły remont i nareszcie wyglądają przyzwoicie. Do Ostravy 
pojedziemy naszym EC POLONIA Wiedeń-Warszawa. W pociągu tłumy, zawalone 
korytarze i przedsionki, fuksem załapujemy się na 2 miejsca w przedziale dla 
niepełnosprawnych, z którego akurat ktoś wysiadł. W składzie nie mogło 
zabraknąć oczywiście wagonu z oknami zaklejonymi debilną reklamą internetu 
T-Mobile, pomysłodawcy powinno się za karę zakleić tak wszystko okna w jego 
domu. Obieg tego składu jest ciekawy, co potwierdzają tablice kierunkowe. 
Aby nie stać bezproduktywnie w Wiedniu wagony wykonują kurs jako EC do 
miejscowości Debrecen i nocują na terenie Węgier. Niedługo po odjeździe 
kontrola. Pokazuję nasze bilety Czechy+. Konduktor zdziwiony co ja mu w 
ogóle daję. Tłumaczę mu więc po czesku co to za bilet, wyjmuję też 
wydrukowaną mapkę. Duma chwilę nad biletami po czym stwierdza, że w 
osobówkach i rychlikach jest to ważne, ale nie sądzi, że w EC. Tłumaczę 
ponownie jakie są zasady oferty. Dalej nie dowierza, twierdząc, że to 
niemożliwe aby bilet za 19 zł był ważny we wszystkich w pociągach. Jestem 
jednak nieugięty i w końcu konduktor bez przekonania i ze zdziwieniem 
stwierdza: "No dobra!" i odchodzi. Jakiś czas później udaję się do toalety, 
a gdy powracam zastaję Kasię ze wspomnianym konduktorem oraz młodszym od 
niego kierownikiem. Kierownik trzyma nasze bilety i rozmawia z kimś przez 
komórkę. Podaję im mapkę wskazując, że są tam również objaśnienia po czesku 
oraz informując, że mogę podać adres strony gdzie znajdą opis tej oferty. Po 
zakończeniu rozmowy kierownik fotografuje komórką bilety oraz mapkę. 
Następnie oddaje i grzecznie tłumaczy, że to po to, aby mogli się doszkolić 
i na przyszłość znać tą ofertę. W Polsce pewnie od razu zostalibyśmy uznani 
za oszustów i drużyna próbowałaby nam wcisnąć opłatę dodatkową. W Ostravie 
Svinov i Ostravie hl.n. wysiada 80 % pasażerów. Dalej pociąg jest już 
prestiżowy, więc to niedopuszczalne aby jechało w nim dużo pasażerów. Na 
głównym ostrawskim dworcu mieliśmy się spotkać z koleżanką, ale z przyczyn 
losowych nie zdołała dotrzeć, więc robimy tylko krótki spacer po holu 
dworca. Przed dworcem tramwaje i trolejbusy. Następnie rychlikiem z Brna 
podjeżdżamy do Bohumína. Ponieważ mamy dużo czasu do Chałupek robimy sobie 
spacer bez korzystania z autobusu. Po przybyciu na stację w Chałupkach kibel 
do Raciborza jeszcze zamknięty, ale po chwili możemy zając w nim miejsce. 
Prawie prywatnym pociągiem docieramy do Raciborza. Skład powróci do 
Chałupek, z nieco lepszą frekwencją, ale rewelacji nie ma. My przechodzimy 
na peron 1, gdzie stoi pociąg do Katowic, a za nim na tym samym torze czai 
się kibel do Kędzierzyna, który podjeżdża zaraz po odjeździe KŚ. Po peronie 
szwenda się gość, który dość dziwnym głosem zapowiada na głos pociągi. Dla 
kędzierzyńskiego podaje nawet skomunikowania. :P. Żeby było śmieszniej 
wszystkie jego zapowiedzi są prawidłowe i zgodne z aktualnym rozkładem. Może 
to jakaś nowa odmiana MK, która w tak ekspresyjny sposób wyraża swoją pasję. 
:P Jazda bez przygód i po 20:30 meldujemy się w Kędzierzynie.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/tramolo.html

Pozdr.
Grzesiek 
Technical Details
Message-ID: <554d3c4c$0$27521$65785112@news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed.pionier.net.pl!goblin1!goblin.stu.neva.ru!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-02.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed.pionier.net.pl!goblin1!goblin.stu.neva.ru!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-02.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail
From: "Kolejoman" <kolejoman@interia.pl>
Newsgroups: pl.misc.transport.miejski
Subject: [rel] Tramwaje ołomunieckie
Date: Sat, 9 May 2015 00:44:30 +0200
MIME-Version: 1.0
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2180
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2180
Lines: 270
Message-ID: <554d3c4c$0$27521$65785112@news.neostrada.pl>
Organization: Telekomunikacja Polska
NNTP-Posting-Host: 83.5.90.54
X-Trace: 1431125069 unt-rea-a-02.news.neostrada.pl 27521 83.5.90.54:4034
X-Complaints-To: abuse@news.neostrada.pl
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit