Thread View: pl.misc.telefonia
120 messages
120 total messages
Page 2 of 3
Started by Piotr C.
Wed, 27 Jun 2018 11:01
Page 2 of 3 • 120 total messages
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 29 Jun 2018 16:23
Date: Fri, 29 Jun 2018 16:23
32 lines
2476 bytes
2476 bytes
>> W Rosji akurat pod koniec lat 80. praktycznie zlikwidowano kolejki na >> telefon, a i wcześniej nie trzeba było czekać 15 lat. W latach 90. > > W calym ZSRR, w Moskwie ? To zależało przede wszystkim od infrastruktury. Czasami w małych mieścinach zakładano telefon szybciej, niż w metropoliach. Natomiast były oczywiście miejscowości, w których telefonu nie dało się doczekać w zasadzie. Tam sytuacja się poprawiła dopiero po pojawieniu się telefonii komórkowej. Ale średnio "na oko" sytuacja w ZSRR z utelefonowieniem była odczuwalnie lepsza, niż w PRL. > No coz, w polsce ... w latach 80-tych wszyscy znajomi z liceum telefon > mieli. > Jakos tak coraz wiecej tych telefonow bylo, prawie wszyscy mieli, a do > niego nie mogli podprowadzic. > Mimo, ze to w zasadzie centrum. Jeden z moich znajomych w Warszawie (na Piaskach) czekał na telefon 16 lat. Podłączono go dopiero kilka lat po upadku komuny. > W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas. W Rosji reformy rozpoczęły się wraz z upadkiem ZSRR, czyli od początku 1992 r. Była to nie tyle wolność, ile wolna amerykanka ))) > Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ? Zaś radziecki żurnal "Radio" tez by się nie odważył, nawet za pieriestrojki. Piotr
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:36
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:36
30 lines
2873 bytes
2873 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:5b364639$0$599$65785112@news.neostrada.pl... >>Aczkolwiek w Rosji zupełne oficjalnie ukazuje się miesięcznik "Haker", >>gdzie w latach 90. było sporo artykułów pozwalających nauczyć się >>działaniom łamiącym prawo. Mam kilka numerów z tamtego okresu. > > W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas. > Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ? Skoro była taka "Bratnia Miłość Narodów", to można było w sumie na tym pojechać, spiknąć dwa środowiska hakerskie, przy udziale, wiadomo, partii... przepraszam - Partii, przez dórze pe (ort celowy, jako zgryźliwość), jakby Towarzysze Radzieccy przekazali Towarzyszom Polskim, lub przez nich, aby w polskim "RE" opublikowano ten schemat, to jak myślicie, nasi odważyli by się postawić? :) Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z powodów wiadomych, ale ruskie Radio pokazało się normalnie i z przyjemnością je kupiłem. Bo ja tylko politykom chciałem ch..w d... pchać, z normalnymi Ruskimi, gdyby nie mój wiek, to bym się wódki napił i o fajnych rzeczach pogadał. Więc przypuszczam, ze jakby Towarzysze Radzieccy puścili oko "wicie rozumicie", to przeciwnie, RE nie odważyłby się nie opublikować... Gdyby się pospieszono, to może by zdążyli przed odwilżą? :P :) -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:59
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:59
38 lines
3412 bytes
3412 bytes
Użytkownik "Uncle Pete" <433koz@gmail.com> napisał w wiadomości news:ph5me0$spn$1@node2.news.atman.pl... >> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ? > > Zaś radziecki żurnal "Radio" tez by się nie odważył, nawet za > pieriestrojki. No, ale przed "przebudową", jeszcze za komuny, gdyby Towarzysze z KPSS (*) kiwnęli palcem? (*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, nie KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, nie LKSW? Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale NKWD - Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku LKSW - Ludowy Komistariat Spraw Wewnętrznych? Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja Partia Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza? Nasz Papcio Chmiel, pięknie wydymał samą PZPR, rysując jeden z pierwszych swoich komiksów - komuna krzywo patrzyła na komiks, jako jeden z elementów Zgnilizny Zachodu. W tych czasach ZSRR (Błagam, nie ZSRS!!! I tym razem nie chcę tłumaczyć, to się samo tłumaczy) intensywnie działakł w swoim programie kosmicznym. Co Papcio Chmiel zrobił? Komiks o tymże, nie pomnę czy ze znają trójką T+R+A'T, czy samodzielny, ale jakby to było, gdyby nasza Partia zaprotestowała przeciw temu komiksowi? Radzieckiego Programu Atomowego (czy co tam to było) nie przedstawić? Tylko samobójcy chyba... Tak więc, tu paluszkiem machnąć, tam paluszkiem pogrozić... i już schemacik... Choć oczywiście, ja to tylko sobie tak wyobrażam, cobybyłogdyby... gdyby trafiono na równie inteligentnego 1sekretarza, co (nie mam cytatu przed oczami), uznając, że TV, to rodzaj radia, to operuje głosem, więc niepotrzebna mu taśma filmowa... i skreśla ją z budżetu, jakoś tak. Schemat móglby być od jakiegoś ważnego "pierwowo sekretarja", nie puścili by? :)) -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 11:18
Date: Sat, 30 Jun 2018 11:18
16 lines
1991 bytes
1991 bytes
On 2018-06-30 00:59, HF5BS wrote: > (*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, > nie KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, > nie LKSW? > Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale > NKWD - Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku > LKSW - Ludowy Komistariat Spraw Wewnętrznych? > Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja > Partia Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza? Akurat mi nie musisz tłumaczyć - rosyjski jest moim językiem ojczystym ;) Z drugiej strony, jeżeli po polsku CCCP to ZSRR, to dlaczego USA z ich CIA i FBI? (Po rosyjsku akurat wszystkie skróty pochodzą z rosyjskich nazw). ;)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:03
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:03
17 lines
1909 bytes
1909 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 00:59:49 +0200, HF5BS napisał(a): > (*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, nie > KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, nie LKSW? > Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale NKWD - > Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku LKSW - Ludowy > Komistariat Spraw Wewnętrznych? > Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja Partia > Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza? No bo jednak ZSRR a nie SSSR. A tak naprawde ... pewnie malo kto wiedzial co to NKWD znaczy dokladnie :-) Za to przed wojna ... Sowiety byly w powszechnym uzyciu .. J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:26
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:26
32 lines
2513 bytes
2513 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 00:36:32 +0200, HF5BS napisał(a): > Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości >> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas. >> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ? > > Skoro była taka "Bratnia Miłość Narodów", to można było w sumie na tym > pojechać, spiknąć dwa środowiska hakerskie, przy udziale, wiadomo, partii... > przepraszam - Partii, przez dórze pe (ort celowy, jako zgryźliwość), jakby > Towarzysze Radzieccy przekazali Towarzyszom Polskim, lub przez nich, aby w > polskim "RE" opublikowano ten schemat, to jak myślicie, nasi odważyli by się > postawić? :) Jakby kazali, to watpie aby ktos sie postawil, a na pewno nie skutecznie :-) Ale watpie aby kazali - raczej sie pytaj czy mozna by stawiac zarzuty o opublikowanie, jesli to wczesniej radzieckie Radio opublikowalo :-) > Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z > powodów wiadomych, Hm, a jakie to byly te wiadome powody ? Wszystkie redakcje zamkneli ? Czy caly papier zuzyli na obwieszczenia :-) Papier to chyba byl w Rosji drukowany .. W kazdym badz razie - seria "kolorowych boxow" jakos sie nie doczekala publikacji w Re, ale moze po prostu redaktorzy o nich nie slyszeli. Internetu w zasadzie jeszcze nie bylo. J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:40
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:40
22 lines
1995 bytes
1995 bytes
Dnia Fri, 29 Jun 2018 18:23:29 +0200, Uncle Pete napisał(a): >> Jakos tak coraz wiecej tych telefonow bylo, prawie wszyscy mieli, a do >> niego nie mogli podprowadzic. >> Mimo, ze to w zasadzie centrum. > > Jeden z moich znajomych w Warszawie (na Piaskach) czekał na telefon 16 > lat. Podłączono go dopiero kilka lat po upadku komuny. No i u mnie jakos tak bylo - tez sie czekalo dlugo, ale jak kto mial dziecko w wieku licealnym, to juz widac 16 lat odczekal :-) Nowe osiedla telefonizowano szybciej, stare pozniej, a on mial jakiegos pecha. >> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas. > > W Rosji reformy rozpoczęły się wraz z upadkiem ZSRR, czyli od początku > 1992 r. Była to nie tyle wolność, ile wolna amerykanka ))) W Rosji reformy zaczely sie od Gorbaczowa, a to byl 1985. J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:02
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:02
17 lines
2164 bytes
2164 bytes
> W Rosji reformy zaczely sie od Gorbaczowa, a to byl 1985. Nie, nie. W 1985 jedyną reformą była ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi (nazywana przez miejscowych prohibicją), która weszła w życie od bodajże 1 czerwca. Wtedy nawet nie było hasła "pieriestrojka", mówiono o "uskorieniku" (przyspieszeniu). Bliżej końca lat 80. nieco poluzowano sterowanie gospodarką - wprowadzono na wzór polski samorządy w przedsiębiorstwach, umożliwiono dzierżawę zakładów i zezwolono na drobną przedsiębiorczość prywatną. Mimo to gospodarka ZSRR była pod koniec epoki Gorbaczowa znacznie mniej zreformowana, niż polska przed Balcerowiczem. Reformy na szeroka skalę (tzw. reformy Gajdara), coś a la Balcerowicz (ale mniej konsekwentne), rozpoczęły się w Rosji dopiero 2 stycznia 1992 r. Napisałem o tych reformach kilka artykułów i byłem redaktorem monografii na ten temat :)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:13
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:13
9 lines
1607 bytes
1607 bytes
>> Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z >> powodów wiadomych, > > Hm, a jakie to byly te wiadome powody ? > Wszystkie redakcje zamkneli ? Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano wydawanie prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" i kilkunastoma partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:36
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:36
29 lines
2489 bytes
2489 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 16:13:01 +0200, Uncle Pete napisał(a): >>> Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z >>> powodów wiadomych, >> Hm, a jakie to byly te wiadome powody ? >> Wszystkie redakcje zamkneli ? > > Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano wydawanie > prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" i kilkunastoma > partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim. Ha, to juz widac skleroza mnie dopada. Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze dla pracownikow skad? Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ? W Re etatowcow bylo chyba malo, to jakos tam sobie poradzili ... ale jakby konto bylo puste ? http://trioda.com/index.php/pl/czasopisma/radioelektronik/1558-radioelektronik-1982-01 Klopoty byly juz wczesniej, nr 7-8 - to im sie zdarzalo w wakacje, potem 9-10, w grudniu mial wyjsc 11-12 ... brak papieru, czy brak ludzi ? J. P.S. patrzcie - temat "organiczne polprzewodniki". Ile to trzeba bylo czekac do OLED - 30 lat ?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:45
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:45
17 lines
2052 bytes
2052 bytes
Pan J.F. napisał: >> Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano >> wydawanie prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" >> i kilkunastoma partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim. > > Ha, to juz widac skleroza mnie dopada. > > Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze > dla pracownikow skad? > Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ? Przecież to proste: nie trzeba było dokładać do druku numeru, więc pieniędzy było więcej. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 19:19
Date: Sat, 30 Jun 2018 19:19
19 lines
1962 bytes
1962 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 19:45:43 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a): > Pan J.F. napisał: >>> Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano >>> wydawanie prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" >>> i kilkunastoma partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim. >> >> Ha, to juz widac skleroza mnie dopada. >> >> Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze >> dla pracownikow skad? >> Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ? > > Przecież to proste: nie trzeba było dokładać do druku numeru, więc > pieniędzy było więcej. No tak, zapomnialem o najprostszym :-) J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Michal Jankowski
Date: Sun, 01 Jul 2018 14:24
Date: Sun, 01 Jul 2018 14:24
17 lines
2364 bytes
2364 bytes
W dniu 2018-06-30 o 19:21, J.F. pisze: > >> >> Na wsi telefon mógł być w szkole, w ośrodku zdrowia, na plebanii, >> w paru jeszcze tego typu miejscach. W sumie najwyżej kilka linii. > > O ile takie takowe instutucje tam byly. > A czesto nie bylo, i byla jedna linia - u soltysa. > (Ha, ha - a to stanowisko wybieralne). Znam taką wieś. Się dzwoniło do sołtysa i przekazywał komu trzeba. Od ok. 1970 do 1984 sołtys był ten sam. :) W szkole (małej, 4-klasowej chyba...) telefonu nie było. Potem szkołę skasowano w ramach przenosin do zbiorczych szkół gminnych. MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Mon, 02 Jul 2018 15:51
Date: Mon, 02 Jul 2018 15:51
25 lines
2596 bytes
2596 bytes
Użytkownik "Michal Jankowski" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:5b38e41f$0$605$65785112@news.neostrada.pl... W dniu 2018-06-30 o 19:21, J.F. pisze: >>> Na wsi telefon mógł być w szkole, w ośrodku zdrowia, na plebanii, >>> w paru jeszcze tego typu miejscach. W sumie najwyżej kilka linii. > >> O ile takie takowe instutucje tam byly. >> A czesto nie bylo, i byla jedna linia - u soltysa. >> (Ha, ha - a to stanowisko wybieralne). >Znam taką wieś. Się dzwoniło do sołtysa i przekazywał komu trzeba. Od >ok. 1970 do 1984 sołtys był ten sam. :) Najwyrazniej na to wladza liczyla - ze jak kogos zarekomendowala, to on juz stale bedzie :-) A moze dawniej nie bylo wyborow ? >W szkole (małej, 4-klasowej chyba...) telefonu nie było. Potem szkołę >skasowano w ramach przenosin do zbiorczych szkół gminnych. No tak po prawdzie - na wsi w domach ktos tam zawsze byl, a jakby tak trzeba pogotowie wezwac pilnie, to co - dyzury w szkole ? J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Mon, 02 Jul 2018 20:00
Date: Mon, 02 Jul 2018 20:00
30 lines
3004 bytes
3004 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:ooyg3u49002w$.19owvrnz8ltns.dlg@40tude.net... (...) > Murowanego kosciola sie w jedna noc nie postawi. Zdecydowanie. > Hm, a moze ... > http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy Przypuszczam, że wątpię. Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, nie dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle niedaleko mnie (nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. Ale nie jeden. Poza tym kanaliza, energia, inne media... > No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-) Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do gminy, jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się dzieje)... Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było. -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Wed, 04 Jul 2018 10:31
Date: Wed, 04 Jul 2018 10:31
64 lines
4142 bytes
4142 bytes
Użytkownik "HF5BS" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:phe086$r0i$1@node1.news.atman.pl... Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości (...) >> Murowanego kosciola sie w jedna noc nie postawi. Zdecydowanie. >> Hm, a moze ... >> http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy >Przypuszczam, że wątpię. >Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą >cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, >nie dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle >niedaleko mnie (nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. >Ale nie jeden. Niezbyt wysokie sciany IMO mozna w jeden dzien postawic. Ale juz do wylania stropu to sciany powinny byc zwiazane. A do wylania nastepnego stropu, to ten ponizej powinien zwiazac. Wiec te 3 dni to IMO tez niezle osiagniecie. W USA buduja szybciej, bo tych 100+ pieter to by musieli dlugo budowac, ale ze stali. Wiec konstrukcja nosna rosnie szybko ... i szybko sie wali, jak samolot wpadnie. W kosciele akurat pieter nie ma, stropow tez nie ma, ale sklepienia jakies muszz byc. Chyba, ze to dach na belkach. >Poza tym kanaliza, energia, inne media... Tez nie ma w kosciele, tylko prad. Moze ksiadz wczesniej zadbal, moze pozniej na spokojnie podlaczali, moze wystarczylo z plebani przeciagnac... >> No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-) >Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do >gminy, Zeby mu miejscowi "zyc nie dali", a Bog spuscil piorun na stodołę ? Zreszta chlopi tam raczej tacy wyrywni nie byli ... a moze tez dobrze widzieli kto jest na budowie, a kogo brakuje :-) >jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej >uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się >dzieje)... Po nocy ? To juz predzej motorem, komarkiem, czy rowerem. >Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było. Najwyrazniej nie bylo, albo wladza nie uznala za stosowne interweniowac. A moze myslala, ze sie na drugi dzien inspektora posle i kare ksiedzu wlepi za budowe bez zezwolenia ... a tu prosze - cud, kosciol sam stanal :-) J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Thu, 05 Jul 2018 07:42
Date: Thu, 05 Jul 2018 07:42
126 lines
6884 bytes
6884 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:5b3ca20a$0$591$65785112@news.neostrada.pl... >>> Hm, a moze ... >>> http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy > >>Przypuszczam, że wątpię. >>Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą >>cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, nie >>dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle niedaleko mnie >>(nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. Ale nie jeden. > > Niezbyt wysokie sciany IMO mozna w jeden dzien postawic. A w to nie wątpię. > > Ale juz do wylania stropu to sciany powinny byc zwiazane. O widzisz, o to mi właśnie chodzi! > A do wylania nastepnego stropu, to ten ponizej powinien zwiazac. Nie wyobrażam sobie inaczej. Może Most Stacha jest bezpieczny, bo od poczatku był przewidziany, ze bez zaprawy (nie widzę między kamieniami), ale domu, który ma być murowany, niepotrzebnie bym nie tykał, jeśli murowanie jest przewidziane. > Wiec te 3 dni to IMO tez niezle osiagniecie. Zdecydowanie. > > W USA buduja szybciej, bo tych 100+ pieter to by musieli dlugo budowac, ZTCW, tam chyba wylewany beton ma już wstępne oparcie w szkielecie, więc póki nie zwiąże, to sobie odpoczywa...? > ale ze stali. Wiec konstrukcja nosna rosnie szybko ... i szybko sie wali, > jak samolot wpadnie. Mimo podobno jakiejś wady konstrukcyjnej (wypowiedź była niejednoznaczna), mistrzostwem konstrukcyjnym dla mnie jest to, że budynek rozsypał się w pionie, grzebiąc przebywających w nim, zamiast przewrócić się na bok, rozwalić przebywających na ulicy, może z połowę Central Parku, a i tak uwięzieni w środku zostali by zabici, więc, więcej ofiar i daleko większe straty. > > > W kosciele akurat pieter nie ma, stropow tez nie ma, ale sklepienia jakies > muszz byc. > Chyba, ze to dach na belkach. No, chyba że, wiadomo, dobry młot i paczka bratnali, czy co tam mieli. Szybciutko dechy, trach trach, podstawowe pomieszczenie stoi. Chyba, że tym jednodniowym obiektem była mała kapliczka, a właściwy budynek był w przygotowaniach. Ale i tak chyba trzeba biskupa ściągnąć, żeby odprawił modlitwę, aby kościół był kościołem, a nie tylko zwykłym budynkiem. > >>Poza tym kanaliza, energia, inne media... > > Tez nie ma w kosciele, tylko prad. > Moze ksiadz wczesniej zadbal, moze pozniej na spokojnie podlaczali, moze > wystarczylo z plebani przeciagnac... Skoro tak... ale, jakoś plebania bez kościoła..., aż muszę po Polsce pojeździć, nie umiem sobie wyobrazić. > >>> No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-) >>Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do >>gminy, > > Zeby mu miejscowi "zyc nie dali", a Bog spuscil piorun na stodołę ? Rodzina mogła odwiedzić i już wyjeżdżali... W myśl powiedzenia, ze kto chce psa uderzyć, kij znajdzie, to cholera wie, "modli się pod figurą, a diaba ma za skorą". > > Zreszta chlopi tam raczej tacy wyrywni nie byli ... a moze tez dobrze > widzieli kto jest na budowie, a kogo brakuje :-) Pewnie tak. Poza tym może zdawali sobie sprawę, ze jednak są pewną społecznością i w razie jakiejś draki, to na siebie muszą liczyć, więc nie opłaca się palić tak bliskich mostów. > >>jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej >>uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się >>dzieje)... > > Po nocy ? > To juz predzej motorem, komarkiem, czy rowerem. Nasmarować łożyska, łańcuch, żeby nie chrzęścił, połączenia, by nie zgrzypiały, powolutku do Towarzysza Wicie-Rozumicie. > >>Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było. > Najwyrazniej nie bylo, albo wladza nie uznala za stosowne interweniowac. Albo woleli nie psuć sobie stosunków z ludnością? To nie KRLD, tu Kim by się nie utrzymał. Zresztą, tam też ludzie kłócą się z władzą. > > A moze myslala, ze sie na drugi dzien inspektora posle i kare ksiedzu > wlepi za budowe bez zezwolenia ... a tu prosze - cud, kosciol sam stanal > :-) Wiadomo, lepiej nie zaczynać, niby karę przysoli, niby co, ale przy następnej wizycie, może mieć, powiedzmy, spore nieprzyjemności. Np. koło się temu samochodu przedziurawi, czy gołąb na marynarę nasra, albo się chłopy przy gospodzie pobiją i nie zauważą (a może "nie zauważą", więc pobiją się dla pucu, by mieć jak aparatczykowi przywalić), że mają kolejnego uczestnika gry? Więc pogrozić chłopu, ale bez przesady, chłop potęgą jest i basta! A chłop pobożny i dobrze go mieć po swojej stronie. -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Adam
Date: Thu, 05 Jul 2018 08:13
Date: Thu, 05 Jul 2018 08:13
27 lines
2806 bytes
2806 bytes
W dniu 2018-07-05 o 01:36, Jarosław Sokołowski pisze: > Pan Adam napisał: > >>> Wszystko zależy od definicji betonu. Wprawdzie starożytni mieli >>> ponoć podobne pomysły, ale one zanikły w praktyce budowlanej >>> na wieki. >> >> Niestety, raczej nie siedzę w wej tematyce. Koloseum ani innych >> ruin (na razie - mam nadzieję) nie oglądałem. > > Uwielbiam stare kamulce. Miło jest pomieszakać trochę w domu, > którego ściany maja dajmy na to 17 wieków. Właśnie się zbieram > żeby znowu (ileż można pracować po nocach). > Swego czasu na jakiejś oazie mieszkaliśmy w starym budynku w Sandomierzu. Rzeczywiście starym, jeszcze z przyporami. Małe biurko postawiliśmy na parapecie wzdłuż jego ściany. Tam było tak, że aby dostać się do klamki okna, trzeba było wejść na parapet i zrobić dwa albo trzy kroki. W lecie naturalna klimatyzacja ;) -- Pozdrawiam. Adam
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Adam Wysocki
Date: Fri, 13 Jul 2018 05:37
Date: Fri, 13 Jul 2018 05:37
16 lines
1728 bytes
1728 bytes
Uncle Pete <433koz@gmail.com> wrote: > Muszę mieć gdzieś pliki z tą encyklopedią, muzę poszperać w starych > płytkach z archiwami. Wiem, że wątek stary, ale jakoś tak nie za często zaglądam na pmt. Jakbyś poszperał, to chętnie bym (i pewnie nie tylko ja) poczytał :) Pytanie czy nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść... Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956, 1961-1965 :) -- [ Email: a@b a=grp b=chmurka.net ] [ Web: http://www.chmurka.net/ ]
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 13 Jul 2018 06:12
Date: Fri, 13 Jul 2018 06:12
18 lines
1877 bytes
1877 bytes
On 2018-07-13 07:37, Adam Wysocki wrote: > Uncle Pete <433koz@gmail.com> wrote: > >> Muszę mieć gdzieś pliki z tą encyklopedią, muzę poszperać w starych >> płytkach z archiwami. > > Wiem, że wątek stary, ale jakoś tak nie za często zaglądam na pmt. Jakbyś > poszperał, to chętnie bym (i pewnie nie tylko ja) poczytał :) Pytanie czy > nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść... > > Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika > z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956, > 1961-1965 :) > Może być za darmo, tylko na razie nie mogę znaleźć, ale nie wszędzie jeszcze szukałem. Co do bariery językowej - schemat na pewno da się zrozumieć.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 13:26
Date: Fri, 13 Jul 2018 13:26
19 lines
1995 bytes
1995 bytes
Uncle Pete pisze: >> Pytanie czy nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść... >> >> Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika >> z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956, >> 1961-1965 :) > > Może być za darmo, tylko na razie nie mogę znaleźć, ale nie wszędzie > jeszcze szukałem. Co do bariery językowej - schemat na pewno da się > zrozumieć. W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku. Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga. Jarek -- I z tego słyną siostry klaryski, że najlepiej ze wszystkich uczą rosyjski.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 13 Jul 2018 15:39
Date: Fri, 13 Jul 2018 15:39
6 lines
1445 bytes
1445 bytes
> W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku. > Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga. Ty tak na poważnie? Akurat moją radioamatorską młodość spędziłem w ZSRR i tego nie stwierdzam.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 16:43
Date: Fri, 13 Jul 2018 16:43
22 lines
2395 bytes
2395 bytes
Uncle Pete pisze: >> W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku. >> Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga. > > Ty tak na poważnie? > > Akurat moją radioamatorską młodość spędziłem w ZSRR i tego nie stwierdzam. Całkiem poważnie -- tak to zapamiętałem. Wiedzę wyniosłem z lektury książki Janusza Wojciechowskiego "Nowoczesne zabawki". Mój egzemplarz przepadł gdzieś w pomroce dziejów, ale łatwo znaleźć skan w internecie: https://docer.pl/doc/1c18n1 Odszukałem stronę 17 z tabelą podpisaną "Symbole graficzne części radiowych, elektrycznych i elektronicznych", a tam jak wół nad symbolem diody stoi "ZSRR -- odwrotnie". W młodości człowiek bardziej ufa słowu drukowanemu, ale teraz naszła mnie pewna wątpliwość. Może wyjaśnienie, całkiem wbrew opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie? -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Michal Jankowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 17:37
Date: Fri, 13 Jul 2018 17:37
9 lines
1805 bytes
1805 bytes
W dniu 2018-07-13 o 18:43, Jarosław Sokołowski pisze: > Może wyjaśnienie, całkiem wbrew > opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie? > Coś jest na rzeczy: https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:17
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:17
11 lines
1842 bytes
1842 bytes
Dnia Fri, 13 Jul 2018 19:37:42 +0200, Michal Jankowski napisał(a): > W dniu 2018-07-13 o 18:43, Jarosław Sokołowski pisze: >> Może wyjaśnienie, całkiem wbrew >> opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie? >> > Coś jest na rzeczy: > https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf Cos tam pisza o radzieckich diodach ? J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:38
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:38
18 lines
1904 bytes
1904 bytes
Pan J.F. napisał: >>> Może wyjaśnienie, całkiem wbrew opisowi tabeli, nie dotyczy >>> symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie? >> >> Coś jest na rzeczy: >> https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf > > Cos tam pisza o radzieckich diodach ? Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że "wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki internetom. Kiedyś mogłem przypuszczać (na podstawie tego, co wydrukowano), że w Związku Radzieckim inaczej rysują diody na schematach. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 09:28
Date: Sun, 15 Jul 2018 09:28
13 lines
1997 bytes
1997 bytes
> Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że > "wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki > internetom. Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody. > Kiedyś mogłem przypuszczać (na podstawie tego, co > wydrukowano), że w Związku Radzieckim inaczej rysują diody na > schematach. Poprzedni komentarz napisałem zanim przeczytałem ten :)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Sun, 15 Jul 2018 10:13
Date: Sun, 15 Jul 2018 10:13
22 lines
2290 bytes
2290 bytes
Dnia Sun, 15 Jul 2018 11:28:45 +0200, Uncle Pete napisał(a): >> Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że >> "wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki >> internetom. > > Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, w > obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach ZSRR > najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody. a tak swoja droga - pamietacie jakies radzieckie elementy w sklepach elektronicznych ? Ja nie bardzo, choc oporniki MŁT cyrylicą chyba mam gdzies w szufladzie. CEMI pokrywalo krajowe zapotrzebowanie, radzieckie byly kiepskie, a moze byly lepsze ale drogie ? Czy oni mieli takie zapotrzebowanie, ze jeszcze eksportowac im musielismy ? Przemysl chyba uzywal troche radzieckich TTL czy kosci do systemu 8080. J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:31
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:31
22 lines
2324 bytes
2324 bytes
Pan J.F. napisał: >> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, >> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach >> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody. Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR, z przeszłością nic ją nie łączy. > a tak swoja droga - pamietacie jakies radzieckie elementy w sklepach > elektronicznych ? > > Ja nie bardzo, choc oporniki MŁT cyrylicą chyba mam gdzies w > szufladzie. Ja chyba jeszcze mam. Pod sam koniec lat siedemdziesiątych miałem praktyki w zakładach OMIG. Na koniec dali nam po parę kilo oporników, chyba w formie deputatu (zresztą kilka lat później bardzo się przydały). Napisy miały cyrylicą. Wątpię, by je do fabryki importowali zza Buga. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:57
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:57
12 lines
2215 bytes
2215 bytes
>>> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, >>> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach >>> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody. > > Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR, > z przeszłością nic ją nie łączy. Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca modyfikację.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 Jul 2018 14:43
Date: Sun, 15 Jul 2018 14:43
20 lines
2425 bytes
2425 bytes
Uncle Pete pisze: >>> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, >>> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach >>> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody. >> Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR, >> z przeszłością nic ją nie łączy. > > Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system > nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj > tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie > kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca > modyfikację. Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba radziecki uczony. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Sun, 15 Jul 2018 16:35
Date: Sun, 15 Jul 2018 16:35
31 lines
3280 bytes
3280 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnpkmndc.bad.jaros@falcon.lasek.waw.pl... >> Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system >> nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj >> tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie >> kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca >> modyfikację. > > Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", > tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba > radziecki uczony. A ja tam nie wiem, czy on raczej nie był z okolic Uralu raczej był? (zreszta, jakie to ma znaczenie?) Bo po taktejszych nacjach, to sporo zauważyłem różnych nazwisk, typu "-ałow, -ełow, -ołow" itd., (szczególny przypadek - Wołow, który, jak wiemy, wynalazł, a może odkrył dupę, dziś mówi się "Dupa Wołowa"), także typu -elow, rzadziej, spotykałem. Więc zapewne był to Tunełow, albo, dla łatwiejszej wymowy w świecie, Tunelow (pod którą to nazwą wyszedł w świat) :) Ja tam nie chcę się z nimi kłócić, to fajni ludzie i napiłbym się trochę wódki. BTW. Dlaczego w Rosji nie ma mrozów poniżej 114 stopni? Bo naród rosyjski wyginąłby... (kluczowa jest ta temperatura...) -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 18:58
Date: Sun, 15 Jul 2018 18:58
6 lines
1854 bytes
1854 bytes
> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", > tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba > radziecki uczony. A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Mon, 16 Jul 2018 10:07
Date: Mon, 16 Jul 2018 10:07
22 lines
2590 bytes
2590 bytes
Użytkownik "Uncle Pete" <433koz@gmail.com> napisał w wiadomości news:pig5hk$5ff$1@node1.news.atman.pl... >> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", >> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba >> radziecki uczony. > > > A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron. Taka neonowa we w środku... Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1... Świetnie się spradziła. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten tego... -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 16 Jul 2018 12:30
Date: Mon, 16 Jul 2018 12:30
20 lines
2662 bytes
2662 bytes
HF5BS pisze: >>> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", >>> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba >>> radziecki uczony. >> A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron. > > Taka neonowa we w środku... > Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1... > Świetnie się spradziła. > https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem > spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten > tego... A jeszcze się mówiło "trioda półprzewodnikowa" (na tranzystor). U nas terminologia była dość swobodna -- stabilitron, stabiliwolt, stabilistor, stabilicośtamjeszcze. Nigdy do końca nie było wiadomo o co komu chodzi. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Mon, 16 Jul 2018 21:43
Date: Mon, 16 Jul 2018 21:43
52 lines
3923 bytes
3923 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnpkp3uf.7kv.jaros@falcon.lasek.waw.pl... > HF5BS pisze: > >>>> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego", >>>> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba >>>> radziecki uczony. >>> A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron. >> >> Taka neonowa we w środku... >> Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1... >> Świetnie się spradziła. >> https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem >> spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten >> tego... > > A jeszcze się mówiło "trioda półprzewodnikowa" (na tranzystor). U nas Nie inaczej. A chyba, jeśli już, to by pasowało bardziej do polowego, niż bipolarnego...? > terminologia była dość swobodna -- stabilitron, stabiliwolt, stabilistor, > stabilicośtamjeszcze. Nigdy do końca nie było wiadomo o co komu chodzi. I schemat musiał być. Byle wiedzieć, gdzie czerwoną kropkę dali, skoro w LED nóżka z talerzykiem, to nie musi byc katoda... I takie tam. Technologia-może. Morze jest szerokie i głębokie, do tego bywa niebieskie. BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa". Bonus oftop: Salcie do rebego - Rebe, chcę się rozwieść. - Jak się nazywa twój mąż? - Lampe. Rabin dał rozwód. Niedługo Salcie znów się pojawia u rabina. - Rebe, chcę wyjść za mąż. - Jak się nazywa twój wybranek? - Lampe. - Salcie, jak to możliwe? - Bo widzisz rebe, tamten był Lampe wiszące, a ten jest Lampe stojące... (to tak tytułem oftopicznego zahaczenia o obiekty, które ktoś nazwał "elektronówki", kojarzycie taką nazwę?) -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 16 Jul 2018 22:05
Date: Mon, 16 Jul 2018 22:05
12 lines
2413 bytes
2413 bytes
HF5BS pisze: > BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe > "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa". Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet "8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Tue, 17 Jul 2018 05:52
Date: Tue, 17 Jul 2018 05:52
25 lines
3082 bytes
3082 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnpkq5l8.qmr.jaros@falcon.lasek.waw.pl... > HF5BS pisze: > >> BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe >> "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa". > > Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych > odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze > z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet > "8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej. Coś, jak "elektroluks", zamiast o sylabę krótszy polski "odkurzacz", czy rosyjski "pyljesos" BTW. W jednym z opowiadań o Wróbelku Elemelku jest podtytuł "Jak maleńki tranzystorek, Elemelka ostrzegł w porę". Chyba chodziło o grzyby trujące. Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", wprost wzięta z "Televisor". -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 Jul 2018 08:07
Date: Tue, 17 Jul 2018 08:07
27 lines
3188 bytes
3188 bytes
HF5BS pisze: >>> BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe >>> "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa". >> >> Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych >> odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze >> z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet >> "8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej. > > Coś, jak "elektroluks", zamiast o sylabę krótszy polski "odkurzacz", czy > rosyjski "pyljesos" Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo, co "elektroluks". I tak samo powstał. > Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", > wprost wzięta z "Televisor". "Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób stworzyć nazw własnych. -- Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Tue, 17 Jul 2018 18:40
Date: Tue, 17 Jul 2018 18:40
34 lines
3578 bytes
3578 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnpkr8t4.h69.jaros@falcon.lasek.waw.pl... > Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były > napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie Tyle, że z naszej "taryfy" wręcz zionie cudzysłów, a z "tranzystora" nie bardzo, prędzej wieje chwastem językowym. Takie mam odczucie. > językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo, > co "elektroluks". I tak samo powstał. > >> Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", >> wprost wzięta z "Televisor". > > "Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad > języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób > stworzyć nazw własnych. W tych przypadkach nie ma "oryginalnego" zastępnika, w postaci "odkurzacz" wobec "elektroluks". Co pod "telewizor"? ...pod "magnetofon"? "Dalekopatrzałka? Magnetyczneurządzenietaśmowe? (jak już kalkować z niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się gdzieś z określeniem "magnetophon"). A elektroluks ma trafny i łatwy polski odpowiednik. PS. Na szczęście nie przyjął się "advisor", niosący inne znaczenie słowa "pager/pejdżer" (bueee... ohyda językowa...), lat temu sporawo, takie coś padało w reklamie jednej z sieci przywoławczych. -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 Jul 2018 20:15
Date: Tue, 17 Jul 2018 20:15
41 lines
3533 bytes
3533 bytes
HF5BS pisze: >> Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były >> napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie > > Tyle, że z naszej "taryfy" wręcz zionie cudzysłów, a z "tranzystora" nie > bardzo, prędzej wieje chwastem językowym. Takie mam odczucie. Jako elektronik znający przyrządy półprzewodnikowe. Ja spotkałem wielu takich, co znali wyłącznie jedno znaczenie słowa tranzystor. A z taryfy nic takiego nie zionie. "Taryfę" wprowadzili do języka ludzie, którzy znali już wcześniej słowo "taksówka" -- oznaczało ono po prostu samochód osobowy, więc było zajęte. >> językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo, >> co "elektroluks". I tak samo powstał. >> >>> Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", >>> wprost wzięta z "Televisor". >> >> "Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad >> języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób >> stworzyć nazw własnych. > > W tych przypadkach nie ma "oryginalnego" zastępnika, w postaci "odkurzacz" > wobec "elektroluks". Co pod "telewizor"? ...pod "magnetofon"? > "Dalekopatrzałka? Magnetyczneurządzenietaśmowe? (jak już kalkować z > niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się > gdzieś z określeniem "magnetophon"). https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon > A elektroluks ma trafny i łatwy polski odpowiednik. Bo się go w końcu dorobił. Na początku gdy się pojawił desygnat, to go nie miał. Więc był po prostu "elektroluksem". Jarek -- Kurzył Antek na urwisku.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Wed, 18 Jul 2018 07:46
Date: Wed, 18 Jul 2018 07:46
34 lines
3109 bytes
3109 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl... >> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się >> gdzieś z określeniem "magnetophon"). > > https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon Ano, to chyba to, choć nie jestem do końca pewien. Wyczerpuje jednak to, co chciałem o nim wiedzieć, szczegółów poszukam później. > >> A elektroluks ma trafny i łatwy polski odpowiednik. > > Bo się go w końcu dorobił. Na początku gdy się pojawił desygnat, > to go nie miał. Więc był po prostu "elektroluksem". > > Jarek > > -- > Kurzył Antek na urwisku. I przeszedł jedyny basen rektora... No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika. Chociaż nie było by wtedy wierszyka o Elemelku... -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Michał Jankowski
Date: Wed, 18 Jul 2018 09:17
Date: Wed, 18 Jul 2018 09:17
10 lines
2239 bytes
2239 bytes
W dniu 18.07.2018 o 09:46, HF5BS pisze: > > No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w > użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie > posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika. A dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :) MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: JaNus
Date: Wed, 18 Jul 2018 11:17
Date: Wed, 18 Jul 2018 11:17
11 lines
2288 bytes
2288 bytes
W dniu 2018-07-18 o 11:17, Michał Jankowski pisze: > dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :) > Mogą to wymawiać "siks-ju" (albo sex You) :) -- Nie interesujesz się polityką? To lekkomyślne chowanie głowy w piasek! Wszak polityka interesuje się tobą i tak, a rządzący też się interesują, głównie zawartością twojego portfela. Dlatego zachowaj czujność!
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Wed, 18 Jul 2018 15:12
Date: Wed, 18 Jul 2018 15:12
17 lines
2455 bytes
2455 bytes
Użytkownik "JaNus" <bez@adresu> napisał w wiadomości news:5b4f21d3$0$610$65785112@news.neostrada.pl... >W dniu 2018-07-18 o 11:17, Michał Jankowski pisze: >> dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :) >> > Mogą to wymawiać "siks-ju" > (albo sex You) > :) Nawet dobre. Ale już nie polskie... -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 18 Jul 2018 17:58
Date: Wed, 18 Jul 2018 17:58
21 lines
2717 bytes
2717 bytes
Pan Michał Jankowski napisał: >> No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w >> użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie >> posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika. > > A dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :) Żeby krócej się pisało, tak jak prof., inż., itp. Dopiero później ktoś to próbuje wymówić. Miałem kiedyś do czynienia z Koreańczykami i Chińczykami z Singapuru. Mówiło się do nich na przykład Ejdż-Kej albo Si-Ejż. Sami również tak się przedstawiali. Na wizytówkach też mieli pojedyncze literki, więc w ogóle nie było wiadomo jak który ma na imię. J-W -- -- Wiecie wy, Szwejku, co to jest marszbatalion? -- Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że marszbatalion to marszbaciar, a marszkompania to marszkuma. My zawsze wszystko skracamy.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Adam
Date: Wed, 18 Jul 2018 20:22
Date: Wed, 18 Jul 2018 20:22
21 lines
2522 bytes
2522 bytes
W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze: > > Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w > wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl... >>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się >>> gdzieś z określeniem "magnetophon"). >> >> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon > Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę? Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą. Chyba, że był to wskaźnik szybkości przewijania - jednak zaprzecza temu odwrotna skala. Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu. -- Pozdrawiam. Adam
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: HF5BS
Date: Thu, 19 Jul 2018 01:34
Date: Thu, 19 Jul 2018 01:34
74 lines
6255 bytes
6255 bytes
Użytkownik "Adam" <a.g@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:pio7ia$73h$1$Adam@news.chmurka.net... >W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze: >> >> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w >> wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl... >>>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się >>>> gdzieś z określeniem "magnetophon"). >>> >>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon >> > > Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę? Dobrze. > Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą. > > Chyba, że był to wskaźnik szybkości przewijania - jednak zaprzecza temu Nie widzę problemu w odwrotności skali. Jednak szybkości przewijania nie ma sensu mierzyć, jeśli to nie jest jakieś stanowisko badaniowe, gdzie np. ustala się przeciążenia i bada, jak ulepszyć taśmę. > odwrotna skala. Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu. Szczerze wątpię. Charakterystyka magnesowania, znana w postaci pętli histerezy, jest zbyt nierówna, no i właśnie, jest z histerezą. Co powodowało by tak znaczne zniekształcenia, iż nie nadawało by się to do emisji. Mogli nie mieć prądu podkładu w.cz. (o tyle o ile, kilkadziesiąt kHz), a jedynie prąd stały, który spełnia swoje zadanie, choć z oczywistości, daje gorsze rezultaty. Najpewniej tanie "jamniki", czyli (radio)magnetofony mejdinczajna, zwłaszcza tam, gdzie rolę kasownika pełni magnes, bazują na prądzie stałym, który przesuwa punkt pracy głowicy zapisującej w miejsce, gdzie charakterystyka magnesowania taśmy staje się w miarę liniowa. Duże szybkości przesuwu mogły brać się stąd, że ówczesne taśmy nie były tak doskonałe, jak dzisiejsze i aby np. wyrównać charakterystykę częstotliwościową taśmy, dawano szybszy przesuw, prócz ch-ki częstościowej taśmy, korygowano ch-kę częstotliwościową widma sygnału. Możliwe też, że aby zapis był w miarę pewny, dawano grubszą taśmę, co ścina górę pasma, więc taśma szła szybciej. A tam, gdzie przekaz nie musiał być takiej jakości, taśma mogła iść wolniej. Wadą/cechą stosowania prądu podkładu AC, czyli "w.cz.", była zależność charakterystyki częstotliwościowej taśmy, od jego wielkości. Ale to nie jedyny problem, przy niskim prądzie podkładu AC (nie znam wpływu w tej dziedzinie od DC), wprawdzie góra szła wyżej, ale owocowało to też znanym wielu problemem, tzw. drop-out-ów, czyli zaników odtwarzania, chechłało poziomem, tym bardziej, im niżższy był prąd, jego dobór, to kompromis między skalą zaników, a ścięciem góry. W magnetofonie na zdjęciu, zdecydowanie węszę prąd podkładu DC, choć nie mówię "na pewno". Chyba, że mieli inną metodę, która nie wymagała prądu podkładu, ja mam na to pewien pomysł, sprawdzę, jak tylko dorwę jakiś sprawny mechanizm (powinno mi się coś szlajać) i skompletuję wyposażenie - generator piłozębny, szybki komparator, wzmacniacz audio. Zastosuję znany pomysł - zapis wideodysku laserowego starej daty, z zapisem analogowym, chodzi o ukształtowanie sygnału zapisanego na płycie. Ostatecznie daje to sygnał prostokątny o zmiennym współczynniku wypełnienia. Czy da się zapisać - chcę sprawdzić, jeśli się nie da, chcę zaznać tego niepowodzenia. ZTCW, stosowane było osobne podawanie m.cz. przez głowicę zapisującą i osobne, z podłożonej z drugiej strony, głowicę serwującą sam prąd podkładu, ale nic mi nie wiadomo, by było to powszechne. Nie bardzo sobie wyobrażam, zwłaszcza, że magnet wygląda raczej na wyższej jakości, żeby nie dali prądu podkładu. Chyba, że taśma bardzo miękka magnetycznie, ale jak wtedy uchronić zapis przzed zniknięciem, gdy byle bujnięcie magnetyzmu w otoczeniu, może ten zapis uszkodzić? Dlatego dyskietki i HDD, są raczej z materiału twardego (i to możliwie mocno) magnetycznie. A miękki, to powinien być raczej rdzeń w trafo, żeby nie szło w jego grzanie. -- Łapy, łapy, cztery łapy, A na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: J.F.
Date: Thu, 19 Jul 2018 02:20
Date: Thu, 19 Jul 2018 02:20
21 lines
2487 bytes
2487 bytes
Dnia Wed, 18 Jul 2018 22:22:37 +0200, Adam napisał(a): > W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze: >> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w >> wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl... >>>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się >>>> gdzieś z określeniem "magnetophon"). >>> >>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon >> > Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę? > Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą. Tak jakos pisza ... ale czy to nie skutek braku umiejetnosci zrobienia malej glowicy ? 3000Hz zajmie na tasmie 0.3mm, szczelina w glowicy powinna byc mniejsza. > Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu. Jak pisza - dosc szybko sie pojawil. J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 19 Jul 2018 06:35
Date: Thu, 19 Jul 2018 06:35
20 lines
2765 bytes
2765 bytes
Pan Adam napisał: >>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon > > Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę? > Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą. Chyba niedobrze -- napisali, że dokładnie metr na sekundę. Metryczne prędkości jakoś się nie przyjęły, magnetofony po kres swoich dni ciągnęły taśmę z prędkościami calowymi. Zaczęło się od 60 cali/s, czyli ponad półtora metra na sekundę. Potem zredukowano to o połowę. Następnie jeszcze raz na pół, co dało 15"/s, czyli 38,1 cm/s. To była podstawowa prędkość w magnetofonach studyjnych. Przetrwała do samego końca, czyli do początków XXI wieku. W domowych magnetofonach ciachnięto jeszcze na pół 7,5" (19cm) i znów na pół (3,75", 9,5cm). A nawet kolejny raz -- 1 7/8 cala (4,75 cm/s). Ta prędkość stała się standardem w kasetach. Ale w dyktafonach korzystano też z dalszych redukcji -- 15/16 i 15/32 cala. -- Jarek
Page 2 of 3 • 120 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads