🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.telefonia
120 messages
120 total messages Page 2 of 3 Started by Piotr C. Wed, 27 Jun 2018 11:01
Page 2 of 3 • 120 total messages
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241803
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 29 Jun 2018 16:23
32 lines
2476 bytes
>> W Rosji akurat pod koniec lat 80. praktycznie zlikwidowano kolejki na 
>> telefon, a i wcześniej nie trzeba było czekać 15 lat. W latach 90.
> 
> W calym ZSRR, w Moskwie ?

To zależało przede wszystkim od infrastruktury. Czasami w małych 
mieścinach zakładano telefon szybciej, niż w metropoliach. Natomiast 
były oczywiście miejscowości, w których telefonu nie dało się doczekać w 
zasadzie. Tam sytuacja się poprawiła dopiero po pojawieniu się telefonii 
komórkowej. Ale średnio "na oko" sytuacja w ZSRR z utelefonowieniem była 
odczuwalnie lepsza, niż w PRL.

> No coz, w polsce ... w latach 80-tych wszyscy znajomi z liceum telefon 
> mieli.

> Jakos tak coraz wiecej tych telefonow bylo, prawie wszyscy mieli, a do 
> niego nie mogli podprowadzic.
> Mimo, ze to w zasadzie centrum.

Jeden z moich znajomych w Warszawie (na Piaskach) czekał na telefon 16 
lat. Podłączono go dopiero kilka lat po upadku komuny.

> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas.

W Rosji reformy rozpoczęły się wraz z upadkiem ZSRR, czyli od początku 
1992 r. Była to nie tyle wolność, ile wolna amerykanka )))

> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ?

Zaś radziecki żurnal "Radio" tez by się nie odważył, nawet za pieriestrojki.

Piotr
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241809
Author: HF5BS
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:36
30 lines
2873 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:5b364639$0$599$65785112@news.neostrada.pl...
>>Aczkolwiek w Rosji zupełne oficjalnie ukazuje się miesięcznik "Haker", 
>>gdzie w latach 90. było sporo artykułów pozwalających nauczyć się 
>>działaniom łamiącym prawo. Mam kilka numerów z tamtego okresu.
>
> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas.
> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ?

Skoro była taka "Bratnia Miłość Narodów", to można było w sumie na tym 
pojechać, spiknąć dwa środowiska hakerskie, przy udziale, wiadomo, partii... 
przepraszam - Partii, przez dórze pe (ort celowy, jako zgryźliwość), jakby 
Towarzysze Radzieccy przekazali Towarzyszom Polskim, lub przez nich, aby w 
polskim "RE" opublikowano ten schemat, to jak myślicie, nasi odważyli by się 
postawić? :)
Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z 
powodów wiadomych, ale ruskie Radio pokazało się normalnie i z przyjemnością 
je kupiłem. Bo ja tylko politykom chciałem ch..w d... pchać, z normalnymi 
Ruskimi, gdyby nie mój wiek, to bym się wódki napił i o fajnych rzeczach 
pogadał.
Więc przypuszczam, ze jakby Towarzysze Radzieccy puścili oko "wicie 
rozumicie", to przeciwnie, RE nie odważyłby się nie opublikować... Gdyby się 
pospieszono, to może by zdążyli przed odwilżą? :P :)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241804
Author: HF5BS
Date: Fri, 29 Jun 2018 22:59
38 lines
3412 bytes
Użytkownik "Uncle Pete" <433koz@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:ph5me0$spn$1@node2.news.atman.pl...
>> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ?
>
> Zaś radziecki żurnal "Radio" tez by się nie odważył, nawet za 
> pieriestrojki.

No, ale przed "przebudową", jeszcze za komuny, gdyby Towarzysze z KPSS (*) 
kiwnęli palcem?

(*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, nie 
KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, nie LKSW?
Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale NKWD - 
Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku LKSW - Ludowy 
Komistariat Spraw Wewnętrznych?
Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja Partia 
Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza?
Nasz Papcio Chmiel, pięknie wydymał samą PZPR, rysując jeden z pierwszych 
swoich komiksów - komuna krzywo patrzyła na komiks, jako jeden z elementów 
Zgnilizny Zachodu. W tych czasach ZSRR (Błagam, nie ZSRS!!! I tym razem nie 
chcę tłumaczyć, to się samo tłumaczy) intensywnie działakł w swoim programie 
kosmicznym. Co Papcio Chmiel zrobił? Komiks o tymże, nie pomnę czy ze znają 
trójką T+R+A'T, czy samodzielny, ale jakby to było, gdyby nasza Partia 
zaprotestowała przeciw temu komiksowi? Radzieckiego Programu Atomowego (czy 
co tam to było) nie przedstawić? Tylko samobójcy chyba... Tak więc, tu 
paluszkiem machnąć, tam paluszkiem pogrozić... i już schemacik...
Choć oczywiście, ja to tylko sobie tak wyobrażam, cobybyłogdyby... gdyby 
trafiono na równie inteligentnego 1sekretarza, co (nie mam cytatu przed 
oczami), uznając, że TV, to rodzaj radia, to operuje głosem, więc 
niepotrzebna mu taśma filmowa... i skreśla ją z budżetu, jakoś tak. Schemat 
móglby być od jakiegoś ważnego "pierwowo sekretarja", nie puścili by? :))

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241805
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 11:18
16 lines
1991 bytes
On 2018-06-30 00:59, HF5BS wrote:

> (*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, 
> nie KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, 
> nie LKSW?
> Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale 
> NKWD - Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku 
> LKSW - Ludowy Komistariat Spraw Wewnętrznych?
> Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja 
> Partia Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza?

Akurat mi nie musisz tłumaczyć - rosyjski jest moim językiem ojczystym ;)

Z drugiej strony, jeżeli po polsku CCCP to ZSRR, to dlaczego USA z ich 
CIA i FBI? (Po rosyjsku akurat wszystkie skróty pochodzą z rosyjskich nazw).
;)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241806
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:03
17 lines
1909 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 00:59:49 +0200, HF5BS napisał(a):
> (*) Ciekawi mnie - jeśli u nas się mówiło/pisało/mówi się/pisze KPZR, nie 
> KPSS, to czemu analogicznie mówiło się/pisało/mówi się/pisze NKWD, nie LKSW?
> Już tłumaczę - KPZR - Komunistyczna Partia związku Radzieckiego, ale NKWD - 
> Narodnoj Kommisariat Wnutriennych Dieł, zamiast też po polsku LKSW - Ludowy 
> Komistariat Spraw Wewnętrznych?
> Bądź odwrotnie, jeśli NKWD, to czemu nie KPSS - Kommunisticzeskaja Partia 
> Sowietskogo (czyt: Sowietskowo) Sojuza?

No bo jednak ZSRR a nie SSSR.

A tak naprawde ... pewnie malo kto wiedzial co to NKWD znaczy
dokladnie :-)

Za to przed wojna ... Sowiety byly w powszechnym uzyciu .. 

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241810
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:26
32 lines
2513 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 00:36:32 +0200, HF5BS napisał(a):
> Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
>> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas.
>> Ale czy przed 1990 Radiolelektronik by sie odwazyl ?
> 
> Skoro była taka "Bratnia Miłość Narodów", to można było w sumie na tym 
> pojechać, spiknąć dwa środowiska hakerskie, przy udziale, wiadomo, partii... 
> przepraszam - Partii, przez dórze pe (ort celowy, jako zgryźliwość), jakby 
> Towarzysze Radzieccy przekazali Towarzyszom Polskim, lub przez nich, aby w 
> polskim "RE" opublikowano ten schemat, to jak myślicie, nasi odważyli by się 
> postawić? :)

Jakby kazali, to watpie aby ktos sie postawil, a na pewno nie
skutecznie :-)

Ale watpie aby kazali - raczej sie pytaj czy mozna by stawiac zarzuty
o opublikowanie, jesli to wczesniej radzieckie Radio opublikowalo :-)

> Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z 
> powodów wiadomych,

Hm, a jakie to byly te wiadome powody ?
Wszystkie redakcje zamkneli ? 
Czy caly papier zuzyli na obwieszczenia  :-)

Papier to chyba byl w Rosji drukowany ..

W kazdym badz razie - seria "kolorowych boxow" jakos sie nie doczekala
publikacji w Re, ale moze po prostu redaktorzy o nich nie slyszeli.
Internetu w zasadzie jeszcze nie bylo.

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241807
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 12:40
22 lines
1995 bytes
Dnia Fri, 29 Jun 2018 18:23:29 +0200, Uncle Pete napisał(a):
>> Jakos tak coraz wiecej tych telefonow bylo, prawie wszyscy mieli, a do 
>> niego nie mogli podprowadzic.
>> Mimo, ze to w zasadzie centrum.
> 
> Jeden z moich znajomych w Warszawie (na Piaskach) czekał na telefon 16 
> lat. Podłączono go dopiero kilka lat po upadku komuny.

No i u mnie jakos tak bylo - tez sie czekalo dlugo, ale jak kto mial
dziecko w wieku licealnym, to juz widac 16 lat odczekal :-)

Nowe osiedla telefonizowano szybciej, stare pozniej, a on mial
jakiegos pecha.

>> W latach 90-tych mogla byc tam odwilz i komercja jak i u nas.
> 
> W Rosji reformy rozpoczęły się wraz z upadkiem ZSRR, czyli od początku 
> 1992 r. Była to nie tyle wolność, ile wolna amerykanka )))

W Rosji reformy zaczely sie od Gorbaczowa, a to byl 1985.

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241808
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:02
17 lines
2164 bytes
> W Rosji reformy zaczely sie od Gorbaczowa, a to byl 1985.

Nie, nie. W 1985 jedyną reformą była ustawa o przeciwdziałaniu 
alkoholizmowi (nazywana przez miejscowych prohibicją), która weszła w 
życie od bodajże 1 czerwca. Wtedy nawet nie było hasła "pieriestrojka", 
mówiono o "uskorieniku" (przyspieszeniu). Bliżej końca lat 80. nieco 
poluzowano sterowanie gospodarką - wprowadzono na wzór polski samorządy 
w przedsiębiorstwach, umożliwiono dzierżawę zakładów i zezwolono na 
drobną przedsiębiorczość prywatną. Mimo to gospodarka ZSRR była pod 
koniec epoki Gorbaczowa znacznie mniej zreformowana, niż polska przed 
Balcerowiczem. Reformy na szeroka skalę (tzw. reformy Gajdara), coś a la 
Balcerowicz (ale mniej konsekwentne), rozpoczęły się w Rosji dopiero 2 
stycznia 1992 r.

Napisałem o tych reformach kilka artykułów i byłem redaktorem monografii 
na ten temat :)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241811
Author: Uncle Pete
Date: Sat, 30 Jun 2018 14:13
9 lines
1607 bytes
>> Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z
>> powodów wiadomych,
> 
> Hm, a jakie to byly te wiadome powody ?
> Wszystkie redakcje zamkneli ?

Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano wydawanie 
prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" i kilkunastoma 
partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241812
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:36
29 lines
2489 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 16:13:01 +0200, Uncle Pete napisał(a):
>>> Bo w styczniu '82, wiadomo, polskiego RE w sklepach/kioskach nie było, z
>>> powodów wiadomych,
>> Hm, a jakie to byly te wiadome powody ?
>> Wszystkie redakcje zamkneli ?
> 
> Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano wydawanie 
> prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności" i kilkunastoma 
> partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim.

Ha, to juz widac skleroza mnie dopada.

Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze dla
pracownikow skad? 
Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ?

W Re etatowcow bylo chyba malo, to jakos tam sobie poradzili ... ale
jakby konto bylo puste ?

http://trioda.com/index.php/pl/czasopisma/radioelektronik/1558-radioelektronik-1982-01

Klopoty byly juz wczesniej, nr 7-8 - to im sie zdarzalo w wakacje,
potem 9-10, w grudniu mial wyjsc 11-12 ... brak papieru, czy brak
ludzi ?

J.

P.S. patrzcie - temat "organiczne polprzewodniki". Ile to trzeba bylo
czekac do OLED - 30 lat ?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241813
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 30 Jun 2018 17:45
17 lines
2052 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano
>> wydawanie prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności"
>> i kilkunastoma partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim.
>
> Ha, to juz widac skleroza mnie dopada.
>
> Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze
> dla pracownikow skad? 
> Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ?

Przecież to proste: nie trzeba było dokładać do druku numeru, więc
pieniędzy było więcej.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241814
Author: J.F.
Date: Sat, 30 Jun 2018 19:19
19 lines
1962 bytes
Dnia Sat, 30 Jun 2018 19:45:43 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):
> Pan J.F. napisał:
>>> Bo po wprowadzeniu stanu wojennego na pewien czas wstrzymano
>>> wydawanie prasy poza "Trybuną Ludu", "Żołnierzem Wolności"
>>> i kilkunastoma partyjnymi gazetkami na szczeblu wojewódzkim.
>>
>> Ha, to juz widac skleroza mnie dopada.
>>
>> Swoja droga ciekawy uklad ... wstrzymac wydawanie, a pieniadze
>> dla pracownikow skad? 
>> Niby wydawnictwo panstwowe, ale czy nie na wlasnym rozliczeniu ?
> 
> Przecież to proste: nie trzeba było dokładać do druku numeru, więc
> pieniędzy było więcej.

No tak, zapomnialem o najprostszym :-)


J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241801
Author: Michal Jankowski
Date: Sun, 01 Jul 2018 14:24
17 lines
2364 bytes
W dniu 2018-06-30 o 19:21, J.F. pisze:
>
>>
>> Na wsi telefon mógł być w szkole, w ośrodku zdrowia, na plebanii,
>> w paru jeszcze tego typu miejscach. W sumie najwyżej kilka linii.
> 
> O ile takie takowe instutucje tam byly.
> A czesto nie bylo, i byla jedna linia - u soltysa.
> (Ha, ha - a to stanowisko wybieralne).

Znam taką wieś. Się dzwoniło do sołtysa i przekazywał komu trzeba. Od 
ok. 1970 do 1984 sołtys był ten sam. :)

W szkole (małej, 4-klasowej chyba...) telefonu nie było. Potem szkołę 
skasowano w ramach przenosin do zbiorczych szkół gminnych.

   MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241802
Author: J.F.
Date: Mon, 02 Jul 2018 15:51
25 lines
2596 bytes
Użytkownik "Michal Jankowski"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:5b38e41f$0$605$65785112@news.neostrada.pl...
W dniu 2018-06-30 o 19:21, J.F. pisze:
>>> Na wsi telefon mógł być w szkole, w ośrodku zdrowia, na plebanii,
>>> w paru jeszcze tego typu miejscach. W sumie najwyżej kilka linii.
>
>> O ile takie takowe instutucje tam byly.
>> A czesto nie bylo, i byla jedna linia - u soltysa.
>> (Ha, ha - a to stanowisko wybieralne).

>Znam taką wieś. Się dzwoniło do sołtysa i przekazywał komu trzeba. Od 
>ok. 1970 do 1984 sołtys był ten sam. :)

Najwyrazniej na to wladza liczyla - ze jak kogos zarekomendowala, to 
on juz stale bedzie :-)

A moze dawniej nie bylo wyborow ?

>W szkole (małej, 4-klasowej chyba...) telefonu nie było. Potem szkołę 
>skasowano w ramach przenosin do zbiorczych szkół gminnych.

No tak po prawdzie - na wsi w domach ktos tam zawsze byl, a jakby tak 
trzeba pogotowie wezwac pilnie, to co - dyzury w szkole ?

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241798
Author: HF5BS
Date: Mon, 02 Jul 2018 20:00
30 lines
3004 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:ooyg3u49002w$.19owvrnz8ltns.dlg@40tude.net...
(...)
> Murowanego kosciola sie w jedna noc nie postawi.

Zdecydowanie.

> Hm, a moze ...
> http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy

Przypuszczam, że wątpię.
Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą 
cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, nie 
dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle niedaleko mnie 
(nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. Ale nie jeden. Poza tym 
kanaliza, energia, inne media...

> No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-)

Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do gminy, 
jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej 
uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się dzieje)... 
Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241799
Author: J.F.
Date: Wed, 04 Jul 2018 10:31
64 lines
4142 bytes
Użytkownik "HF5BS"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:phe086$r0i$1@node1.news.atman.pl...
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
(...)
>> Murowanego kosciola sie w jedna noc nie postawi.
Zdecydowanie.
>> Hm, a moze ...
>> http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy

>Przypuszczam, że wątpię.
>Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą 
>cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, 
>nie dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle 
>niedaleko mnie (nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. 
>Ale nie jeden.

Niezbyt wysokie sciany IMO mozna w jeden dzien postawic.

Ale juz do wylania stropu to sciany powinny byc zwiazane.
A do wylania nastepnego stropu, to ten ponizej powinien zwiazac.
Wiec te 3 dni to IMO tez niezle osiagniecie.

W USA buduja szybciej, bo tych 100+ pieter to by musieli dlugo 
budowac,
ale ze stali. Wiec konstrukcja nosna rosnie szybko ... i szybko sie 
wali, jak samolot wpadnie.


W kosciele akurat pieter nie ma, stropow tez nie ma, ale sklepienia 
jakies muszz byc.
Chyba, ze to dach na belkach.

>Poza tym kanaliza, energia, inne media...

Tez nie ma w kosciele, tylko prad.
Moze ksiadz wczesniej zadbal, moze pozniej na spokojnie podlaczali, 
moze wystarczylo z plebani przeciagnac...

>> No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-)
>Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do 
>gminy,

Zeby mu miejscowi "zyc nie dali", a Bog spuscil piorun na stodołę ?

Zreszta chlopi tam raczej tacy wyrywni nie byli ... a moze tez dobrze 
widzieli kto jest na budowie, a kogo brakuje :-)

>jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej 
>uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się 
>dzieje)...

Po nocy ?
To juz predzej motorem, komarkiem, czy rowerem.

>Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było.

Najwyrazniej nie bylo, albo wladza nie uznala za stosowne 
interweniowac.

A moze myslala, ze sie na drugi dzien inspektora posle i kare ksiedzu 
wlepi za budowe bez zezwolenia ... a tu prosze - cud, kosciol sam 
stanal :-)

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241800
Author: HF5BS
Date: Thu, 05 Jul 2018 07:42
126 lines
6884 bytes
Użytkownik "J.F." <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:5b3ca20a$0$591$65785112@news.neostrada.pl...
>>> Hm, a moze ...
>>> http://podkarpackie.regiopedia.pl/wiki/kosciol-wybudowany-w-ciagu-jednej-nocy
>
>>Przypuszczam, że wątpię.
>>Albowiem, widać, że to kościół murowany. Więc zapewne cegły zaprawą 
>>cementową/betonową/łotewa poskładane. A beton musi związać i ZTCW, nie 
>>dzieje się to w jedną dobę. Ale już, jak budowali osiedle niedaleko mnie 
>>(nie Słoneczny Stok), to jedno piętro rosło w 3 dni. Ale nie jeden.
>
> Niezbyt wysokie sciany IMO mozna w jeden dzien postawic.

A w to nie wątpię.

>
> Ale juz do wylania stropu to sciany powinny byc zwiazane.

O widzisz, o to mi właśnie chodzi!

> A do wylania nastepnego stropu, to ten ponizej powinien zwiazac.

Nie wyobrażam sobie inaczej. Może Most Stacha jest bezpieczny, bo od 
poczatku był przewidziany, ze bez zaprawy (nie widzę między kamieniami), ale 
domu, który ma być murowany, niepotrzebnie bym nie tykał, jeśli murowanie 
jest przewidziane.

> Wiec te 3 dni to IMO tez niezle osiagniecie.

Zdecydowanie.

>
> W USA buduja szybciej, bo tych 100+ pieter to by musieli dlugo budowac,

ZTCW, tam chyba wylewany beton ma już wstępne oparcie w szkielecie, więc 
póki nie zwiąże, to sobie odpoczywa...?

> ale ze stali. Wiec konstrukcja nosna rosnie szybko ... i szybko sie wali, 
> jak samolot wpadnie.

Mimo podobno jakiejś wady konstrukcyjnej (wypowiedź była niejednoznaczna), 
mistrzostwem konstrukcyjnym dla mnie jest to, że budynek rozsypał się w 
pionie, grzebiąc przebywających w nim, zamiast przewrócić się na bok, 
rozwalić przebywających na ulicy, może z połowę Central Parku, a i tak 
uwięzieni w środku zostali by zabici, więc, więcej ofiar i daleko większe 
straty.

>
>
> W kosciele akurat pieter nie ma, stropow tez nie ma, ale sklepienia jakies 
> muszz byc.
> Chyba, ze to dach na belkach.

No, chyba że, wiadomo, dobry młot i paczka bratnali, czy co tam mieli. 
Szybciutko dechy, trach trach, podstawowe pomieszczenie stoi.
Chyba, że tym jednodniowym obiektem była mała kapliczka, a właściwy budynek 
był w przygotowaniach. Ale i tak chyba trzeba biskupa ściągnąć, żeby 
odprawił modlitwę, aby kościół był kościołem, a nie tylko zwykłym budynkiem.

>
>>Poza tym kanaliza, energia, inne media...
>
> Tez nie ma w kosciele, tylko prad.
> Moze ksiadz wczesniej zadbal, moze pozniej na spokojnie podlaczali, moze 
> wystarczylo z plebani przeciagnac...

Skoro tak... ale, jakoś plebania bez kościoła..., aż muszę po Polsce 
pojeździć, nie umiem sobie wyobrazić.

>
>>> No ale ... z braku telefonu nie bylo jak wladz powiadomic :-)
>>Ale mógł jakiś "usłużny" chłopina qnia zaprząc do furmanki i wio, do 
>>gminy,
>
> Zeby mu miejscowi "zyc nie dali", a Bog spuscil piorun na stodołę ?

Rodzina mogła odwiedzić i już wyjeżdżali... W myśl powiedzenia, ze kto chce 
psa uderzyć, kij znajdzie, to cholera wie, "modli się pod figurą, a diaba ma 
za skorą".

>
> Zreszta chlopi tam raczej tacy wyrywni nie byli ... a moze tez dobrze 
> widzieli kto jest na budowie, a kogo brakuje :-)

Pewnie tak. Poza tym może zdawali sobie sprawę, ze jednak są pewną 
społecznością i w razie jakiejś draki, to na siebie muszą liczyć, więc nie 
opłaca się palić tak bliskich mostów.

>
>>jeśli oczywiście, nie był zbyt ten tego, produktami własnej zatartej 
>>uprawy... Albo trachtórem (a niby do warsztatu, bo cuś mu tam się 
>>dzieje)...
>
> Po nocy ?
> To juz predzej motorem, komarkiem, czy rowerem.

Nasmarować łożyska, łańcuch, żeby nie chrzęścił, połączenia, by nie 
zgrzypiały, powolutku do Towarzysza Wicie-Rozumicie.

>
>>Miejmy nadzaieję, że tym razem tak nie było.

> Najwyrazniej nie bylo, albo wladza nie uznala za stosowne interweniowac.

Albo woleli nie psuć sobie stosunków z ludnością? To nie KRLD, tu Kim by się 
nie utrzymał. Zresztą, tam też ludzie kłócą się z władzą.

>
> A moze myslala, ze sie na drugi dzien inspektora posle i kare ksiedzu 
> wlepi za budowe bez zezwolenia ... a tu prosze - cud, kosciol sam stanal 
> :-)

Wiadomo, lepiej nie zaczynać, niby karę przysoli, niby co, ale przy 
następnej wizycie, może mieć, powiedzmy, spore nieprzyjemności. Np. koło się 
temu samochodu przedziurawi, czy gołąb na marynarę nasra, albo się chłopy 
przy gospodzie pobiją i nie zauważą (a może "nie zauważą", więc pobiją się 
dla pucu, by mieć jak aparatczykowi przywalić), że mają kolejnego uczestnika 
gry? Więc pogrozić chłopu, ale bez przesady, chłop potęgą jest i basta!
A chłop pobożny i dobrze go mieć po swojej stronie.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241797
Author: Adam
Date: Thu, 05 Jul 2018 08:13
27 lines
2806 bytes
W dniu 2018-07-05 o 01:36, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pan Adam napisał:
> 
>>> Wszystko zależy od definicji betonu. Wprawdzie starożytni mieli
>>> ponoć podobne pomysły, ale one zanikły w praktyce budowlanej
>>> na wieki.
>>
>> Niestety, raczej nie siedzę w wej tematyce. Koloseum ani innych
>> ruin (na razie - mam nadzieję) nie oglądałem.
> 
> Uwielbiam stare kamulce. Miło jest pomieszakać trochę w domu,
> którego ściany maja dajmy na to 17 wieków. Właśnie się zbieram
> żeby znowu (ileż można pracować po nocach).
> 
Swego czasu na jakiejś oazie mieszkaliśmy w starym budynku w 
Sandomierzu. Rzeczywiście starym, jeszcze z przyporami. Małe biurko 
postawiliśmy na parapecie wzdłuż jego ściany. Tam było tak, że aby 
dostać się do klamki okna, trzeba było wejść na parapet i zrobić dwa 
albo trzy kroki.

W lecie naturalna klimatyzacja ;)


-- 
Pozdrawiam.

Adam
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241815
Author: Adam Wysocki
Date: Fri, 13 Jul 2018 05:37
16 lines
1728 bytes
Uncle Pete <433koz@gmail.com> wrote:

> Muszę mieć gdzieś pliki z tą encyklopedią, muzę poszperać w starych 
> płytkach z archiwami.

Wiem, że wątek stary, ale jakoś tak nie za często zaglądam na pmt. Jakbyś 
poszperał, to chętnie bym (i pewnie nie tylko ja) poczytał :) Pytanie czy 
nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść...

Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika 
z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956, 
1961-1965 :)

-- 
[ Email: a@b a=grp b=chmurka.net ]
[ Web:   http://www.chmurka.net/ ]
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241816
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 13 Jul 2018 06:12
18 lines
1877 bytes
On 2018-07-13 07:37, Adam Wysocki wrote:
> Uncle Pete <433koz@gmail.com> wrote:
> 
>> Muszę mieć gdzieś pliki z tą encyklopedią, muzę poszperać w starych
>> płytkach z archiwami.
> 
> Wiem, że wątek stary, ale jakoś tak nie za często zaglądam na pmt. Jakbyś
> poszperał, to chętnie bym (i pewnie nie tylko ja) poczytał :) Pytanie czy
> nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść...
> 
> Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika
> z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956,
> 1961-1965 :)
> 

Może być za darmo, tylko na razie nie mogę znaleźć, ale nie wszędzie 
jeszcze szukałem. Co do bariery językowej - schemat na pewno da się 
zrozumieć.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241817
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 13:26
19 lines
1995 bytes
Uncle Pete pisze:

>> Pytanie czy nie znając Rosyjskiego da się coś z tego wynieść...
>> 
>> Żeby nie było, że za darmo, mogę się odwdzięczyć skanami Radioelektronika
>> z 1980 i 1983 r. i Radioamatorem i Krótkofalowcem z 1946-1950, 1956,
>> 1961-1965 :)
>
> Może być za darmo, tylko na razie nie mogę znaleźć, ale nie wszędzie 
> jeszcze szukałem. Co do bariery językowej - schemat na pewno da się 
> zrozumieć.

W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku.
Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga.

Jarek

-- 
I z tego słyną siostry klaryski, że najlepiej ze wszystkich uczą rosyjski.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241818
Author: Uncle Pete
Date: Fri, 13 Jul 2018 15:39
6 lines
1445 bytes
> W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku.
> Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga.

Ty tak na poważnie?

Akurat moją radioamatorską młodość spędziłem w ZSRR i tego nie stwierdzam.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241819
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 16:43
22 lines
2395 bytes
Uncle Pete pisze:

>> W Związku Radzieckim diody na schematach rysowano w odwrotnym kierunku.
>> Najprawdopodobniej dla zmylenia wroga.
>
> Ty tak na poważnie?
>
> Akurat moją radioamatorską młodość spędziłem w ZSRR i tego nie stwierdzam.

Całkiem poważnie -- tak to zapamiętałem. Wiedzę wyniosłem z lektury książki
Janusza Wojciechowskiego "Nowoczesne zabawki". Mój egzemplarz przepadł
gdzieś w pomroce dziejów, ale łatwo znaleźć skan w internecie:
https://docer.pl/doc/1c18n1

Odszukałem stronę 17 z tabelą podpisaną "Symbole graficzne części radiowych,
elektrycznych i elektronicznych", a tam jak wół nad symbolem diody stoi
"ZSRR -- odwrotnie". W młodości człowiek bardziej ufa słowu drukowanemu,
ale teraz naszła mnie pewna wątpliwość. Może wyjaśnienie, całkiem wbrew
opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie?

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241820
Author: Michal Jankowski
Date: Fri, 13 Jul 2018 17:37
9 lines
1805 bytes
W dniu 2018-07-13 o 18:43, Jarosław Sokołowski pisze:
> Może wyjaśnienie, całkiem wbrew
> opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie?
> 

Coś jest na rzeczy:
https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf

   MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241821
Author: J.F.
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:17
11 lines
1842 bytes
Dnia Fri, 13 Jul 2018 19:37:42 +0200, Michal Jankowski napisał(a):
> W dniu 2018-07-13 o 18:43, Jarosław Sokołowski pisze:
>> Może wyjaśnienie, całkiem wbrew
>> opisowi tabeli, nie dotyczy symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie?
>> 
> Coś jest na rzeczy:
> https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf

Cos tam pisza o radzieckich diodach ?

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241822
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 14 Jul 2018 21:38
18 lines
1904 bytes
Pan J.F. napisał:

>>> Może wyjaśnienie, całkiem wbrew opisowi tabeli, nie dotyczy
>>> symbolu, a tylko czerwonej kropki na obudowie?
>>
>> Coś jest na rzeczy:
>> https://elportal.pl/pdf/k01/11_06.pdf
>
> Cos tam pisza o radzieckich diodach ?

Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że
"wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki
internetom. Kiedyś mogłem przypuszczać (na podstawie tego, co
wydrukowano), że w Związku Radzieckim inaczej rysują diody na
schematach.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241823
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 09:28
13 lines
1997 bytes
> Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że
> "wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki
> internetom. 

Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, w 
obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach ZSRR 
najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody.

> Kiedyś mogłem przypuszczać (na podstawie tego, co
> wydrukowano), że w Związku Radzieckim inaczej rysują diody na
> schematach.

Poprzedni komentarz napisałem zanim przeczytałem ten :)
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241824
Author: J.F.
Date: Sun, 15 Jul 2018 10:13
22 lines
2290 bytes
Dnia Sun, 15 Jul 2018 11:28:45 +0200, Uncle Pete napisał(a):
>> Na samym początku piszą o oznaczaniu paskiem anody i o tym, że
>> "wyjątkiem są diody b. ZSRR". Teraz to wiemy dokładnie dzięki
>> internetom. 
> 
> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski, w 
> obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach ZSRR 
> najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody.

a tak swoja droga - pamietacie jakies radzieckie elementy w sklepach
elektronicznych ?

Ja nie bardzo, choc oporniki MŁT cyrylicą chyba mam gdzies w
szufladzie. 
CEMI pokrywalo krajowe zapotrzebowanie, radzieckie byly kiepskie, a
moze byly lepsze ale drogie ? Czy oni mieli takie zapotrzebowanie, ze
jeszcze eksportowac im musielismy ?

Przemysl chyba uzywal troche radzieckich TTL czy kosci do systemu
8080.

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241825
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:31
22 lines
2324 bytes
Pan J.F. napisał:

>> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski,
>> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach
>> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody.

Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR,
z przeszłością nic ją nie łączy.

> a tak swoja droga - pamietacie jakies radzieckie elementy w sklepach
> elektronicznych ?
>
> Ja nie bardzo, choc oporniki MŁT cyrylicą chyba mam gdzies w
> szufladzie. 

Ja chyba jeszcze mam. Pod sam koniec lat siedemdziesiątych miałem
praktyki w zakładach OMIG. Na koniec dali nam po parę kilo oporników,
chyba w formie deputatu (zresztą kilka lat później bardzo się przydały).
Napisy miały cyrylicą. Wątpię, by je do fabryki importowali zza Buga.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241826
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 12:57
12 lines
2215 bytes
>>> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski,
>>> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach
>>> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody.
> 
> Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR,
> z przeszłością nic ją nie łączy.

Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system 
nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj 
tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie 
kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca 
modyfikację.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241827
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 Jul 2018 14:43
20 lines
2425 bytes
Uncle Pete pisze:

>>> Szczerze mówiąc już nie pamiętam, po której stronie były paski,
>>> w obecnie produkowanych w Rosji są od strony katody. Ale w czasach
>>> ZSRR najczęściej na obudowie był po prostu narysowany symbol diody.
>> Można powiedzieć, że współczesna Rosja całkiem odcięła się od ZSRR,
>> z przeszłością nic ją nie łączy.
>
> Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system 
> nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj 
> tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie 
> kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca 
> modyfikację.

Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
radziecki uczony.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241828
Author: HF5BS
Date: Sun, 15 Jul 2018 16:35
31 lines
3280 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnpkmndc.bad.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>> Niezupełnie )) Wiele półprzewodników jest nadal produkowanych, system
>> nazw pozostał ten sam. Np. KD - kriemnijewyj diod, KT - kremnijewyj
>> tranzistor itp. (wersja wojskowa - 2 zamiast K na początku), następnie
>> kilka cyfr oznaczających grupę, na końcu ewentualnie litera oznaczająca
>> modyfikację.
>
> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
> radziecki uczony.

A ja tam nie wiem, czy on raczej nie był z okolic Uralu raczej był? 
(zreszta, jakie to ma znaczenie?)
Bo po taktejszych nacjach, to sporo zauważyłem różnych nazwisk, typu 
"-ałow, -ełow, -ołow" itd., (szczególny przypadek - Wołow, który, jak wiemy, 
wynalazł, a może odkrył dupę, dziś mówi się "Dupa Wołowa"), także 
typu -elow, rzadziej, spotykałem. Więc zapewne był to Tunełow, albo, dla 
łatwiejszej wymowy w świecie, Tunelow (pod którą to nazwą wyszedł w świat) 
:)
Ja tam nie chcę się z nimi kłócić, to fajni ludzie i napiłbym się trochę 
wódki. BTW. Dlaczego w Rosji nie ma mrozów poniżej 114 stopni? Bo naród 
rosyjski wyginąłby...
(kluczowa jest ta temperatura...)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241829
Author: Uncle Pete
Date: Sun, 15 Jul 2018 18:58
6 lines
1854 bytes
> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
> radziecki uczony.


A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241830
Author: HF5BS
Date: Mon, 16 Jul 2018 10:07
22 lines
2590 bytes
Użytkownik "Uncle Pete" <433koz@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:pig5hk$5ff$1@node1.news.atman.pl...
>> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
>> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
>> radziecki uczony.
>
>
> A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron.

Taka neonowa we w środku...
Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1... 
Świetnie się spradziła.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem 
spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten 
tego...

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241831
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 16 Jul 2018 12:30
20 lines
2662 bytes
HF5BS pisze:

>>> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
>>> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
>>> radziecki uczony.
>> A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron.
>
> Taka neonowa we w środku...
> Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1... 
> Świetnie się spradziła.
> https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem 
> spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten 
> tego...

A jeszcze się mówiło "trioda półprzewodnikowa" (na tranzystor). U nas
terminologia była dość swobodna -- stabilitron, stabiliwolt, stabilistor,
stabilicośtamjeszcze. Nigdy do końca nie było wiadomo o co komu chodzi.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241832
Author: HF5BS
Date: Mon, 16 Jul 2018 21:43
52 lines
3923 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnpkp3uf.7kv.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>
>>>> Już nie mówiąc o tym, że to, co Japończycy nazywają "diodą Esakiego",
>>>> tutaj wciąż występuje jako dioda Tunelowa. Tunelow to był chyba
>>>> radziecki uczony.
>>> A dioda Zenera po rosyjsku nazywa się stabilitron.
>>
>> Taka neonowa we w środku...
>> Robiłem na niej stabilizację zasilania odbiornika w radiostacji RBM-1...
>> Świetnie się spradziła.
>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Jarzeni%C3%B3wka_stabilizacyjna I czasem
>> spotykam to samo określenie na zarówno neonówkową, jak i krzemową ten
>> tego...
>
> A jeszcze się mówiło "trioda półprzewodnikowa" (na tranzystor). U nas

Nie inaczej. A chyba, jeśli już, to by pasowało bardziej do polowego, niż 
bipolarnego...?

> terminologia była dość swobodna -- stabilitron, stabiliwolt, stabilistor,
> stabilicośtamjeszcze. Nigdy do końca nie było wiadomo o co komu chodzi.

I schemat musiał być. Byle wiedzieć, gdzie czerwoną kropkę dali, skoro w LED 
nóżka z talerzykiem, to nie musi byc katoda... I takie tam.
Technologia-może. Morze jest szerokie i głębokie, do tego bywa niebieskie.
BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe 
"tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa".

Bonus oftop:
Salcie do rebego
- Rebe, chcę się rozwieść.
- Jak się nazywa twój mąż?
- Lampe.
Rabin dał rozwód.
Niedługo Salcie znów się pojawia u rabina.
- Rebe, chcę wyjść za mąż.
- Jak się nazywa twój wybranek?
- Lampe.
- Salcie, jak to możliwe?
- Bo widzisz rebe, tamten był Lampe wiszące, a ten jest Lampe stojące...

(to tak tytułem oftopicznego zahaczenia o obiekty, które ktoś nazwał 
"elektronówki", kojarzycie taką nazwę?)

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241833
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 16 Jul 2018 22:05
12 lines
2413 bytes
HF5BS pisze:

> BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe 
> "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa".

Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych
odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze
z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet
"8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241834
Author: HF5BS
Date: Tue, 17 Jul 2018 05:52
25 lines
3082 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnpkq5l8.qmr.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> HF5BS pisze:
>
>> BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe
>> "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa".
>
> Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych
> odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze
> z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet
> "8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej.

Coś, jak "elektroluks", zamiast o sylabę krótszy polski "odkurzacz", czy 
rosyjski "pyljesos"
BTW. W jednym z opowiadań o Wróbelku Elemelku jest podtytuł "Jak maleńki 
tranzystorek, Elemelka ostrzegł w porę". Chyba chodziło o grzyby trujące.
Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", 
wprost wzięta z "Televisor".

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241835
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 Jul 2018 08:07
27 lines
3188 bytes
HF5BS pisze:

>>> BTW, nie wiem czemu, drażniło mnie, mówienie na radio tranzystorowe
>>> "tranzystor", to ja proszę o nazwanie radia lampowego a jakże, "lampa".
>>
>> Jest teoria, która to tłumaczy, też się ku niej skłaniam. Na pierwszych
>> odbiornikach tranzystorowych, przeważnie japońskich (pamiętam je jeszcze
>> z dzieciństwa), były dumne napisy w rodzaju "6 transistors", a nawet
>> "8 transistors". I tak jakoś to przeniknęło do mowy potocznej.
>
> Coś, jak "elektroluks", zamiast o sylabę krótszy polski "odkurzacz", czy 
> rosyjski "pyljesos"

Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były
napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie
językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo,
co "elektroluks". I tak samo powstał.

> Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor", 
> wprost wzięta z "Televisor".

"Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad
języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób
stworzyć nazw własnych.

-- 
Jarek
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241836
Author: HF5BS
Date: Tue, 17 Jul 2018 18:40
34 lines
3578 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnpkr8t4.h69.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
> Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były
> napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie

Tyle, że z naszej "taryfy" wręcz zionie cudzysłów, a z "tranzystora" nie 
bardzo, prędzej wieje chwastem językowym. Takie mam odczucie.

> językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo,
> co "elektroluks". I tak samo powstał.
>
>> Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor",
>> wprost wzięta z "Televisor".
>
> "Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad
> języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób
> stworzyć nazw własnych.

W tych przypadkach nie ma "oryginalnego" zastępnika, w postaci "odkurzacz" 
wobec "elektroluks". Co pod "telewizor"? ...pod "magnetofon"? 
"Dalekopatrzałka? Magnetyczneurządzenietaśmowe? (jak już kalkować z 
niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się 
gdzieś z określeniem "magnetophon"). A elektroluks ma trafny i łatwy polski 
odpowiednik.
PS. Na szczęście nie przyjął się "advisor", niosący inne znaczenie słowa 
"pager/pejdżer" (bueee... ohyda językowa...), lat temu sporawo, takie coś 
padało w reklamie jednej z sieci przywoławczych.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241837
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 17 Jul 2018 20:15
41 lines
3533 bytes
HF5BS pisze:

>> Raczej nie tak. Prędzej jak "taryfa' w znaczeniu "taksówka" -- też były
>> napisy "taryfa dzienna..., taryfa nocna...". Za to w angielskiej strefie
>
> Tyle, że z naszej "taryfy" wręcz zionie cudzysłów, a z "tranzystora" nie 
> bardzo, prędzej wieje chwastem językowym. Takie mam odczucie.

Jako elektronik znający przyrządy półprzewodnikowe. Ja spotkałem wielu
takich, co znali wyłącznie jedno znaczenie słowa tranzystor. A z taryfy
nic takiego nie zionie. "Taryfę" wprowadzili do języka ludzie, którzy
znali już wcześniej słowo "taksówka" -- oznaczało ono po prostu samochód
osobowy, więc było zajęte.

>> językowej funkcjonuje rzeczownik pospolity "hoover" -- znaczy tyle samo,
>> co "elektroluks". I tak samo powstał.
>>
>>> Choć w świetle moich żalów, nie powinna też istnieć nazwa "telewizor",
>>> wprost wzięta z "Televisor".
>>
>> "Telewizor" czy "magnetofon" są słowami skonstruowanymi w myśl zasad
>> języka polskiego. Co nie znaczy, że ktoś gdzieś nie mógł w ten sposób
>> stworzyć nazw własnych.
>
> W tych przypadkach nie ma "oryginalnego" zastępnika, w postaci "odkurzacz" 
> wobec "elektroluks". Co pod "telewizor"? ...pod "magnetofon"? 
> "Dalekopatrzałka? Magnetyczneurządzenietaśmowe? (jak już kalkować z 
> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się 
> gdzieś z określeniem "magnetophon").

https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon

> A elektroluks ma trafny i łatwy polski odpowiednik.

Bo się go w końcu dorobił. Na początku gdy się pojawił desygnat,
to go nie miał. Więc był po prostu "elektroluksem".

Jarek

-- 
Kurzył Antek na urwisku.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241838
Author: HF5BS
Date: Wed, 18 Jul 2018 07:46
34 lines
3109 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości 
news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się
>> gdzieś z określeniem "magnetophon").
>
> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon

Ano, to chyba to, choć nie jestem do końca pewien. Wyczerpuje jednak to, co 
chciałem o nim wiedzieć, szczegółów poszukam później.

>
>> A elektroluks ma trafny i łatwy polski odpowiednik.
>
> Bo się go w końcu dorobił. Na początku gdy się pojawił desygnat,
> to go nie miał. Więc był po prostu "elektroluksem".
>
> Jarek
>
> -- 
> Kurzył Antek na urwisku.

I przeszedł jedyny basen rektora...

No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w 
użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie 
posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika.
Chociaż nie było by wtedy wierszyka o Elemelku...

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241839
Author: Michał Jankowski
Date: Wed, 18 Jul 2018 09:17
10 lines
2239 bytes
W dniu 18.07.2018 o 09:46, HF5BS pisze:

> 
> No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w 
> użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie 
> posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika.

A dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :)

   MJ
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241840
Author: JaNus
Date: Wed, 18 Jul 2018 11:17
11 lines
2288 bytes
W dniu 2018-07-18 o 11:17, Michał Jankowski pisze:
> dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :)
> 
Mogą to wymawiać "siks-ju"
(albo sex You)
  :)

-- 
Nie interesujesz się polityką? To lekkomyślne chowanie głowy w piasek!
Wszak polityka interesuje się tobą i tak, a rządzący też się interesują,
głównie zawartością twojego portfela. Dlatego zachowaj czujność!
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241841
Author: HF5BS
Date: Wed, 18 Jul 2018 15:12
17 lines
2455 bytes
Użytkownik "JaNus" <bez@adresu> napisał w wiadomości 
news:5b4f21d3$0$610$65785112@news.neostrada.pl...
>W dniu 2018-07-18 o 11:17, Michał Jankowski pisze:
>> dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :)
>>
> Mogą to wymawiać "siks-ju"
> (albo sex You)
>  :)

Nawet dobre. Ale już nie polskie...

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241842
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 18 Jul 2018 17:58
21 lines
2717 bytes
Pan Michał Jankowski napisał:

>> No, może to mnie rozdrażniło, że ów "tranzystor" jest sporo dłuższy w 
>> użyciu, niż "radio"? Choć elektroluks mnie też zadziwiał, "w dobie 
>> posiadania" krótszego, pisemnie i fonetycznie, odpowiednika.
>
> A dlaczego World Wide Web (3 sylaby) skraca się do WWW (6 sylab)? :)

Żeby krócej się pisało, tak jak prof., inż., itp. Dopiero później
ktoś to próbuje wymówić. Miałem kiedyś do czynienia z Koreańczykami
i Chińczykami z Singapuru. Mówiło się do nich na przykład Ejdż-Kej
albo Si-Ejż. Sami również tak się przedstawiali. Na wizytówkach też
mieli pojedyncze literki, więc w ogóle nie było wiadomo jak który
ma na imię.

J-W

-- 
-- Wiecie wy, Szwejku, co to jest marszbatalion?
-- Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że marszbatalion to marszbaciar,
a marszkompania to marszkuma. My zawsze wszystko skracamy.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241843
Author: Adam
Date: Wed, 18 Jul 2018 20:22
21 lines
2522 bytes
W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze:
> 
> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w 
> wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się
>>> gdzieś z określeniem "magnetophon").
>>
>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon
> 

Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę?
Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą.

Chyba, że był to wskaźnik szybkości przewijania - jednak zaprzecza temu 
odwrotna skala. Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu.


-- 
Pozdrawiam.

Adam
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241844
Author: HF5BS
Date: Thu, 19 Jul 2018 01:34
74 lines
6255 bytes
Użytkownik "Adam" <a.g@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:pio7ia$73h$1$Adam@news.chmurka.net...
>W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze:
>>
>> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w 
>> wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>>>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się
>>>> gdzieś z określeniem "magnetophon").
>>>
>>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon
>>
>
> Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę?

Dobrze.

> Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą.
>
> Chyba, że był to wskaźnik szybkości przewijania - jednak zaprzecza temu

Nie widzę problemu w odwrotności skali. Jednak szybkości przewijania nie ma 
sensu mierzyć, jeśli to nie jest jakieś stanowisko badaniowe, gdzie np. 
ustala się przeciążenia i bada, jak ulepszyć taśmę.

> odwrotna skala. Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu.

Szczerze wątpię. Charakterystyka magnesowania, znana w postaci pętli 
histerezy, jest zbyt nierówna, no i właśnie, jest z histerezą. Co powodowało 
by tak znaczne zniekształcenia, iż nie nadawało by się to do emisji. Mogli 
nie mieć prądu podkładu w.cz. (o tyle o ile, kilkadziesiąt kHz), a jedynie 
prąd stały, który spełnia swoje zadanie, choć z oczywistości, daje gorsze 
rezultaty. Najpewniej tanie "jamniki", czyli (radio)magnetofony 
mejdinczajna, zwłaszcza tam, gdzie rolę kasownika pełni magnes, bazują na 
prądzie stałym, który przesuwa punkt pracy głowicy zapisującej w miejsce, 
gdzie charakterystyka magnesowania taśmy staje się w miarę liniowa.
Duże szybkości przesuwu mogły brać się stąd, że ówczesne taśmy nie były tak 
doskonałe, jak dzisiejsze i aby np. wyrównać charakterystykę 
częstotliwościową taśmy, dawano szybszy przesuw, prócz ch-ki częstościowej 
taśmy, korygowano ch-kę częstotliwościową widma sygnału. Możliwe też, że aby 
zapis był w miarę pewny, dawano grubszą taśmę, co ścina górę pasma, więc 
taśma szła szybciej. A tam, gdzie przekaz nie musiał być takiej jakości, 
taśma mogła iść wolniej. Wadą/cechą stosowania prądu podkładu AC, czyli 
"w.cz.", była zależność charakterystyki częstotliwościowej taśmy, od jego 
wielkości. Ale to nie jedyny problem, przy niskim prądzie podkładu AC (nie 
znam wpływu w tej dziedzinie od DC), wprawdzie góra szła wyżej, ale 
owocowało to też znanym wielu problemem, tzw. drop-out-ów, czyli zaników 
odtwarzania, chechłało poziomem, tym bardziej, im niżższy był prąd, jego 
dobór, to kompromis między skalą zaników, a ścięciem góry.
W magnetofonie na zdjęciu, zdecydowanie węszę prąd podkładu DC, choć nie 
mówię "na pewno". Chyba, że mieli inną metodę, która nie wymagała prądu 
podkładu, ja mam na to pewien pomysł, sprawdzę, jak tylko dorwę jakiś 
sprawny mechanizm (powinno mi się coś szlajać) i skompletuję wyposażenie - 
generator piłozębny, szybki komparator, wzmacniacz audio. Zastosuję znany 
pomysł - zapis wideodysku laserowego starej daty, z zapisem analogowym, 
chodzi o ukształtowanie sygnału zapisanego na płycie. Ostatecznie daje to 
sygnał prostokątny o zmiennym współczynniku wypełnienia. Czy da się 
zapisać - chcę sprawdzić, jeśli się nie da, chcę zaznać tego niepowodzenia. 
ZTCW, stosowane było osobne podawanie m.cz. przez głowicę zapisującą i 
osobne, z podłożonej z drugiej strony, głowicę serwującą sam prąd podkładu, 
ale nic mi nie wiadomo, by było to powszechne.
Nie bardzo sobie wyobrażam, zwłaszcza, że magnet wygląda raczej na wyższej 
jakości, żeby nie dali prądu podkładu. Chyba, że taśma bardzo miękka 
magnetycznie, ale jak wtedy uchronić zapis przzed zniknięciem, gdy byle 
bujnięcie magnetyzmu w otoczeniu, może ten zapis uszkodzić? Dlatego 
dyskietki i HDD, są raczej z materiału twardego (i to możliwie mocno) 
magnetycznie. A miękki, to powinien być raczej rdzeń w trafo, żeby nie szło 
w jego grzanie.

-- 
Łapy, łapy, cztery łapy,
A na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty? Może ty? Może jednak ja...?
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241845
Author: J.F.
Date: Thu, 19 Jul 2018 02:20
21 lines
2487 bytes
Dnia Wed, 18 Jul 2018 22:22:37 +0200, Adam napisał(a):
> W dniu 2018-07-18 o 09:46, HF5BS pisze:
>> Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w 
>> wiadomości news:slrnpksjjn.dok.jaros@falcon.lasek.waw.pl...
>>>> niemieckiego bodajże "tonbandgeraet", czy jakoś tak (choć spotkałem się
>>>> gdzieś z określeniem "magnetophon").
>>>
>>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon
>> 
> Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę?
> Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą.

Tak jakos pisza ... ale czy to nie skutek braku umiejetnosci zrobienia
malej glowicy ? 3000Hz zajmie na tasmie 0.3mm, szczelina w glowicy
powinna byc mniejsza.

> Ponadto wtedy chyba jeszcze nie było prądu podkładu.

Jak pisza - dosc szybko sie pojawil.

J.
Re: Przedwojenne automaty telefoniczne
#241846
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 19 Jul 2018 06:35
20 lines
2765 bytes
Pan Adam napisał:

>>> https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetophon
>
> Czy ja dobrze widzę, że taśma zapylała tam ponad metr na sekundę?
> Toż to prawie magnetowid z nieruchomą głowicą.

Chyba niedobrze -- napisali, że dokładnie metr na sekundę. Metryczne
prędkości jakoś się nie przyjęły, magnetofony po kres swoich dni
ciągnęły taśmę z prędkościami calowymi. Zaczęło się od 60 cali/s,
czyli ponad półtora metra na sekundę. Potem zredukowano to o połowę.
Następnie jeszcze raz na pół, co dało 15"/s, czyli 38,1 cm/s. To była
podstawowa prędkość w magnetofonach studyjnych. Przetrwała do samego
końca, czyli do początków XXI wieku. W domowych magnetofonach ciachnięto
jeszcze na pół 7,5" (19cm) i znów na pół (3,75", 9,5cm). A nawet kolejny
raz -- 1 7/8 cala (4,75 cm/s). Ta prędkość stała się standardem w kasetach.
Ale w dyktafonach korzystano też z dalszych redukcji -- 15/16 i 15/32 cala.

-- 
Jarek
Page 2 of 3 • 120 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads