Thread View: pl.misc.telefonia
4 messages
4 total messages
Started by m4rkiz
Sat, 07 Apr 2018 17:24
z dzisiejszej Weekendowej Lektury (z3s)
Author: m4rkiz
Date: Sat, 07 Apr 2018 17:24
Date: Sat, 07 Apr 2018 17:24
1 lines
889 bytes
889 bytes
https://github.com/JanuszSpiewa/Archiwum-Polskiego-Phreakingu
Re: z dzisiejszej Weekendowej Lektury (z3s)
Author: HF5BS
Date: Sun, 08 Apr 2018 09:13
Date: Sun, 08 Apr 2018 09:13
41 lines
3540 bytes
3540 bytes
Użytkownik "m4rkiz" <m4rkiz@mail.od.wujka.na.g.com> napisał w wiadomości news:paaurh$b32$1$m4rkiz@news.chmurka.net... > https://github.com/JanuszSpiewa/Archiwum-Polskiego-Phreakingu Ciekawy temat, ale uczucia mam mieszane. 1. pisownia u niektórych, jak kogoś z nieleczoną dysleksją/dysgrafią, nie wszyscy, ale pozostawia niesmak, oraz mętne wrażenie, co do osobowości. Sam jestem dyslektykiem, ale błędów unikam jak mogę, bo uznałem, że choćby minimum staranności, to szacunek wobec drugiej strony. 2. "nie niszcz zwykłych ludzi, niszcz hujów z TPSA", np. przez unieczynnianie automatów, to właśnie uderzanie w ludzi. Zniszczenie/uszkodzenie automatu, ukradzenie karty i jeszcze chwalenie się JTZ, określiłbym słowami, które nie nadają się do powtórzenia wśród kulturalnych ludzi, jakimi niewątpliwie jesteśmy. Jeszcze bym zrozumiał, gdyby to koszkowało jakieś kosmiczne pieniądze, na które złodzieja nie stać. Ale litości, karta za 10, 20, czy ile tam złotych, to nawet menela stać, najwyżej 2 piw nie kupi. Powiem tak, jeśli bym ucierpiał w jakiś sposób przez to, czy przez brak możliwości skontaktowania sie z najbliższymi/znajomymi/przyjaciółmi, szefem w pracy (tej projekt, to na przedwczoraj panie kolego), wobec braku możliwości normalnego zadzwonienia, wezwania pomocy, czy spotkania się raz na 20 lat z kimś bliskim z drugiego końca kraju, to znalazłbym takiego ch...delikwenta i stosownie rozliczył. Chce crackować, bo to nie hack, tylko crack, to niech kupi urządzenie i robi z nim, co zechce i kiedy zechce, ale na SWÓJ koszt. Chce hackować - proszę bardzo, sam mu druty do podpięcia dostarczę i jeszcze powiem, gdzie podpiąć, jak się ukryć i dokąd dzwonić, jak będę wiedzieć, to co jak działa, tylko niech nie utrudnia innym. Podsumowanie - ZA - podepnij się i ciagnij (z umiarem panie, z umiarem, inni też chcą skorzystać), sam podpowiem, co wiem. PRZECIW - WSZELKIE niszczenie, uszkadzanie "by dojebać telepsom", to walenie właśnie w klientów TPSA. Podniosą ceny i sobie poradzą, wrzucą w koszty, coś jak dla nas wdepnięcie w kupę ratlerka, mała "kurwa mać", obtarcie buta o chodnik i idzie dalej. Dla szarego Kowalskiego, to szambo, w którym może się utopić. I znów, dla TPSA strata 1-2 klientów to jeszcze mniej, niż puszczenie bąka. -- Pies może złamać serce tylko raz, kiedy jego własne przestaje bić...
Re: z dzisiejszej Weekendowej Lektury (z3s)
Author: SnCu
Date: Sun, 08 Apr 2018 14:56
Date: Sun, 08 Apr 2018 14:56
21 lines
2055 bytes
2055 bytes
W dniu 2018-04-08 o 11:13, HF5BS pisze: > > > Podsumowanie - ZA - podepnij się i ciagnij (z umiarem panie, z umiarem, > inni też chcą skorzystać), sam podpowiem, co wiem. PRZECIW - WSZELKIE > niszczenie, uszkadzanie "by dojebać telepsom", to walenie właśnie w > klientów TPSA. Podniosą ceny i sobie poradzą, wrzucą w koszty, coś jak > dla nas wdepnięcie w kupę ratlerka, mała "kurwa mać", obtarcie buta o > chodnik i idzie dalej. Dla szarego Kowalskiego, to szambo, w którym może > się utopić. I znów, dla TPSA strata 1-2 klientów to jeszcze mniej, niż > puszczenie bąka. > Powyższe spostrzeżenie ma o wiele szerszy sens społeczny. Nie tylko w walce z Tepsą, ale we wszystkim innym tacy "rewolucjoniści" za nic mają dobro innych ludzi i w gruncie rzeczy realizują jedynie dziecięcą krnąbrność z rodzaju "na złość babci uszy sobie odmrożę". Na tym tle niejaki Vari reprezentował poziom, bo on podchodził do phreakingu naukowo, tzn. jego interesowało badanie ukrytych możliwości systemów łączności a nie szczeniackie "dojebywanie tepsie".
Re: z dzisiejszej Weekendowej Lektury (z3s)
Author: HF5BS
Date: Sun, 08 Apr 2018 19:45
Date: Sun, 08 Apr 2018 19:45
130 lines
9591 bytes
9591 bytes
Użytkownik "SnCu" <taj@emni.ca> napisał w wiadomości news:padaj1$595$1@node2.news.atman.pl... >W dniu 2018-04-08 o 11:13, HF5BS pisze: >> >> >> Podsumowanie - ZA - podepnij się i ciagnij (z umiarem panie, z umiarem, >> inni też chcą skorzystać), sam podpowiem, co wiem. PRZECIW - WSZELKIE >> niszczenie, uszkadzanie "by dojebać telepsom", to walenie właśnie w >> klientów TPSA. Podniosą ceny i sobie poradzą, wrzucą w koszty, coś jak >> dla nas wdepnięcie w kupę ratlerka, mała "kurwa mać", obtarcie buta o >> chodnik i idzie dalej. Dla szarego Kowalskiego, to szambo, w którym może >> się utopić. I znów, dla TPSA strata 1-2 klientów to jeszcze mniej, niż >> puszczenie bąka. >> > > Powyższe spostrzeżenie ma o wiele szerszy sens społeczny. Nie tylko w > walce z Tepsą, ale we wszystkim innym tacy "rewolucjoniści" za nic mają > dobro innych ludzi i w gruncie rzeczy realizują jedynie dziecięcą > krnąbrność z rodzaju "na złość babci uszy sobie odmrożę". Heh... żeby tylko. Babcia na serce chora, ale ch.j z babcią, uszy i tak odmrożę. Także typowo socjalistyczne myślenie, paralela zasady "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego", czyli "jak coś jest wspólne, to jest niczyje". I mam potem kwiatki, że będąc na jakimś wyjeździe z dala od cywilizacji, z trudem odnajduję jedyny w okolicy aparat, który się okazuje właśnie rozpieprzony przez takiego masta-haka-chaxxiora. Stąd moje przesłanie, że jak chcą dojebać tepsie, to niech zrobią dzwonienie dla gawiedzi za darmo, stąd moje przesłanie, że wtedy to sam pokażę, pod które śrubki się podpiąć, na co uważać, może sam pomogę w w ukrytej instalacji, a monterów można powkurwiać w inny, bardziej ludzki sposób. Okradanie kogokolwiek jest zwykłym chujostwem, czyli żadnych numerów z kartami, najwyżej taki, że z karty nie zejdą impulsy. Jak wspomniałem, dla tepsy takie coś, to niezbyt duży wysiłek, najwyżej Panu Prezesowi nie kupią kolejnej puszki kawioru. Ale np. starsza Pani Jadwiga (ale będzie numer, gdy okaże się nią ukochana Babcia takiego masta-chaxxiora) może mieć zapaść, atak, zasłabnąć, np. od niewyrównanej cukrzycy... taka hipoglikemia, to stan bezpośredniego zagrożenia ŻYCIA. Nie dodzwoni się do lekarza, etc, czy zeżre/ukradnie jej ostatnią kartę (np. o 22 wieczorem w sobotę w małym mieście na odludziu z daleka od jakiegokolwiek sklepu i być może z dala od okolicznzych domów), wie gdzie jest, ale nie ma jak zadzwonić, bo jakiś ch...axxior roz...walił jedyny w okolicy aparat. Koncertowy wręcz przykład konsekwencji własnych działań, to serial W11, odcinek 450 o podtytule "Święty". Kto widział, wie o co mi chodzi. > > Na tym tle niejaki Vari reprezentował poziom, bo on podchodził do > phreakingu naukowo, tzn. jego interesowało badanie ukrytych możliwości > systemów łączności a nie szczeniackie "dojebywanie tepsie". Przede wszystkim nie niszczył. Bezlitosnie wykorzystać dziurę w systemie - tak, popieram. Niech firma się martwi, że taka dziura jest i ją załata. Niech firma się martwi, ze PC można "uziemić", z tym, że z zachowania, to raczej uziemia się system bilingowy. Zniszczyć, "byle dojebać tepsie", to bandytyzm, łagodnie mówiąc. Wykorzystanie dziur - podoba mi się, niszczenie, jakie by nie było, nie podoba mi się, choć zaledwie, ale stoleruję, gdy np. wyjąć pół automatu, co da rezultat, że można zadzwonić za darmo. Ale np. wyrzucania urządzenia do wody nie rozumiem, to już lepiej rozebrać na czynniki pierwsze i sprzedać, co się do sprzedania nada. Ja swoją ACMM dwoma guziczkami w ciągu pół sekundy stawiałem na sztywno - guziczki służyły do blokowania przeliczników, co robiło się np. przy uruchamianiu kierunku/wiązki, zmiany taryfikacji jakiejś relacji, za dnia przelicznik był przygotowywany, blokowany, zostawał drugi. O północy zmieniało się czynną jednostkę,, a następnego dnia, krosowało się drugi przelicznik i już bez czekania, normalnie włączało do ruchu. Ja sam kilka rzeczy zhakowałem, jedno, to rejestr badaniowy, aby można było z niego wydać więcej, niż 9 cyfr, na tyle miał magazyn, podtrzymywało się palcami pierwszy i trzeci przekaźnik rozdzielnika cyfr... miały nie zadziałać. Innym razem, nie mając jak przerzucić kilkudziesięciu metrów kabla, zrobiłem, że można było ze zwykłego stanowiska badaniowego linii miejskich wychodzących, gdzie na gniazdku była jedna z translacji JAUD (skrót z francuskiego translacja przychodząca miejska dekadowa), zrobiona na kategorię 5, oznaczającą telefonistkę z prawem interwencji. Chodziło o tzw. oferowanie, czyli jak u kogoś numer zajęty, to telefonistka wchodzi [*] i informuje abonenta, że jest do niego łączona rozmowa. Otóż, po krótkiej analizie schematu, dorobiłem to oferowanie, włączało się je podając na żyły rozmówne potencjał baterii licznikowej (uziemiony minus, bo zwykła bateria uziemiony ma plus, który na masie ma każda centrala), przy translacji ustawiłem dwa przekaźniki, uruchamiane z tego potencjału przez diody, aby normalne operacje nie wprowadzały zakłóceń. Układ nie był doskonały, dziś rozbudowałbym go, aby lepiej działał i lepiej się maskował ze swoją obecnością :) Zadaniem przekaźników było podanie na żyłę E ziemi, co uruchamiało procedurę oferowania. Przekaźniki były dwa, aby uniezależnić działanie od polaryzacji zasilania linii. I zamiast niezbyt wygodnego działania z głównego stanowiska badaniowego, gdzie oferowanie było niejakoi "z urzędu" wbudowane, wygodniutko ze stanowiska do linii miejskich kluczem (przełącznik przechylny) zapodawało się BL na żyły rozmówne (aby skutecznie oferować, system 32AA wymagał podania właśnie BL[**], 32AB wystarczała ziemia). Powodowało to zadziałanie dostawionych przeze mnie przekaźników, co podawało ziemię na żyłę E[***] i dalej już szło w przewidziany sposób. Dzięki temu łatwo było dostać się np. do technika na innej centrali ACMM, gdy numer był zajęty. [*] Na E10A było to nieco inaczej - telefonistka po zaoferowaniu słyszała sygnał oferowania, ale nie była dołączana do rozmowy abonenta (ciekawie słychać E10A-tkowy metaliczny sygnał, w rytmie oferowania...) Ten słyszał inny sygnał, o tonie na moje ucho jakieś 500 Hz, o takim samym rytmie 50/1950ms sygnał/przerwa. Sygnał emitowany był przez minutę i zrzucało połączenie. [**] Dostałem kilka głosów, że centralowcy, aby wejść "na trzeciego" na numerze z 32AA, podawali 220V przemiennego na żyły. O ofiarach wśród techników, czy urządzeń, nie słyszałem. Nie wiem, jak bezpieczniki na przełącznicach. Podpytywałem, czy nie mają pod kluczem podawania BL, nie mieli. [***] Komutacja w Pentaconta-GCI jest 8-żyłowa, dwutorowa - wszystkie połączenia, gdy zakończenie jest jednotorowe, rzecz załatwia rozgałęźnik-równoważznik linii, gdzie nie wiem, czy sobie przypomnę, 4 żyły są do torów rozmównych, 1 kontrolna, jedna podtrzymująca... E przepuszcza oferowanie, ale nie pomnę teraz jej dokładnego przezznaczenia, czy oferowanie nie jest jakoby "na przyczepkę". Jedna żyła jest chyyyba do sygnalizacji. Przed zrealizowaniem KAŻDEJ operacji łaczenia, cechownik, wspólnie z rejestrem, elektronicznie sprawdzają owe 8 żył, czy nie ma na nich czegoś obcego i jeśli jest (wpadka "na trzeciego" i tu się zdarzała), to nie dopuszcza do realizacji połączenia, zapodając jednocześnie do rejestratora uszkodzeń parametry połączenia i na którym etapie działania wystąpił błąd, dzięki czemu jeśli wystąpi taki feler, abonent korzystający nie wpadnie innemu na rozmowę (można w trakcie wymusić, ręcznie popychając przekaźnik CO w JAUD, ale po co?) Zamiast tego, abonent dzwoniący dostanie sygnał zajętości. Feler spada, jak rozłączy się abonent, na którego bez tej kontroli elektronicznej by się wpadło. I abonent już może się łączyć. BL - Bateria Licznikowa. -- Pies może złamać serce tylko raz, kiedy jego własne przestaje bić... PS przepraszam za błędy i literówki, jakoś nie mam dziś "melodii" ich wyłapywać i poprawiać.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads