🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.militaria
Article #515556

Re: W szponach bechatki

#515556
From: Robert Tomasik
Date: Wed, 17 Sep 2025 19:25
145 lines
10221 bytes
W dniu 17.09.2025 o 16:03, smok pisze:
> Głównych zniszczeń dokonała nasza własna rakieta przeciwlotnicza, ale 
> Rosja powinna zapłacić za nie.

Dron jest statkiem powietrznym i rządzi się takimi samymi prawami, jak 
każdy inny statek powietrzny. Wojna wojną, ale nadal do Polski wlatywać 
nie powinien. Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi 
odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu 
zaczynają się moje wątpliwości.

Normalnym skutkiem wlotu ważącego 5~18 kg drona lecącego z prędkością 
100~150 km/h na pewno nie jest niemal zburzenie budynku. Wydaje mi się, 
że pomijając już względy problemów w kontaktach dyplomatycznych pomiędzy 
Rosją, a Polską, to nawet przy poprawnych stosunkach trochę trudno by 
było coś takiego wyjednać.

Wydaje mi się również, że w przeszłości do Polski wlatywało więcej 
takich wabików, niż dowiadywała się opinia publiczna. Czy nasze radary 
(albo inne odpowiednie służby / urządzenia) rejestrowały te wtargnięcia, 
czy nie, to osobna sprawa. Założenie, że Rosjanie testują co my widzimy, 
a co nie, by w przyszłości uderzyć tak, byśmy jak najpóźniej zauważyli 
nie jest niedorzeczne i być może z tego wynikał brak powszechnej 
informacji. W mediach pojawiała się informacja, jeśli zanim wojsko 
znalazło i zabezpieczyło znajdował szczątki jakiś przypadkowy "cywil" i 
robiła się afera. Jeśli potrafimy śledzić, to wysyłano wojsko, które 
szczątki tropiło i zabierało.

W końcu zrobiła się "afera", że to nie jest tak, że my nie chcemy ich 
zestrzeliwać, tylko że nie możemy. No i ktoś - boję się, że jakiś 
polityk nie mający zielonego pojęcia o potencjalnych skutkach - 
postanowił udowodnić, że możemy. Ktoś inny wykonał to polecenie.

Znaleziono szczątki 17 dronów, a odnotowano wtargnięcie 19tu. Pewnie 
nigdy się nie dowiemy, ile z nich faktycznie zestrzeliliśmy, a ile 
spadło, bo gdzieś spaść musiały. Żeby się nie okazało, że zestrzeliwać 
tych małych dronów latających nisko nie umiemy, ale ktoś się uparł, by 
spróbować i przywaliliśmy wartym kilka milionów złotych pociskiem w 
przypadkową chałupę. Pytanie, czy wystrzeliliśmy tylko jedną rakietę. Bo 
żebyśmy wystrzelili jedną i ona akurat trafiła w budynek, to niefart 
wręcz nieprawdopodobny. Z tego, co w mediach wynika, ze polowała nasza 
para dyżurna (F-16) oraz holenderska (F-35).

Teraz płynnie przejdę do statystyki. Przyjmując poziom ufności 95% można 
oszacować, że jeśli atakowało Ukrainę 800 dronów (tak podawano w 
mediach), a do Polski wpadło 17 wabików to w ogólnej liczbie dronów 
bojowych było nie więcej, niż ~16%. Z dostępnych materiałów wynika, że 
zazwyczaj Rosjanie stosują 40~60% wabików. Zatem coś tu nie pasuje.

Wygląda na to, że Rosjanie celowo wystrzelili na Polskę drony i dlatego 
wystrzelili wabiki. Gdyby to były drony, które po prostu przebiły się 
przez obronę Ukrainy, to moim zdaniem wśród nich powinny się pojawić 
bojowe, bowiem powinno ich być 40~60%. Wydaje mi się, że jeśli celem 
tych dronów jest mylenie obrony przeciwlotniczej, to Ukraina nie ma 
technicznej możliwości wybierania i zestrzeliwania tylko tych bojowych. 
Bo to byłby jeden z powodów, że do nas doleciały tylko wabiki. No chyba, 
że niektóre z tych, co wleciały nie były wabikami. Statystycznie 
bojowych powinno być około 9ciu.

Zakładając, że podczas kolejnego ataku może do nas wpaść kilka bojowych 
dronów sprawa się robi trochę poważna. Wydaje mi się, że samoloty 
myśliwskie niespecjalnie się sprawdziły jako tropiciele tych dronów. Bo 
może i jesteśmy je w stanie znaleźć, ale nie za bardzo czym mamy je 
zestrzelić. Rakieta, nie dość, że droga nieadekwatnie do zagrożenia, to 
w dodatku może komuś krzywdę na tak małym pułapie zrobić. Przecież, 
nawet gdyby trafiła, to głowica detonując rozrzuca odłamki wokół i mogą 
one dosięgnąć ziemi.

Samoloty mają działka kal. 20~25 mm, ale pocisk wystrzelony raczej 
poziomo wcześniej czy później spadnie na ziemię. Rozwiązaniem  byłoby 
strzelanie spod drona, ale jak dron leci kilkanaście metrów nad ziemią, 
to jest to technicznie niewykonalne. Może warko pomyśleć o amunicji 
antydronowej? W praktyce czymś w rodzaju naboju śrutowego do działka. 
Jest taka amunicja do strzelb gładkolufowych, gdzie przy kal. 12" 
średnica lufy to trochę ponad 18 mm. Oczywiście tu konstrukcja powinna 
być inna, ale na pewno strzelanie amunicją klasyczną niesie sporo 
zagrożenia.

Albo jednak iść w stronę naziemnych stanowisk. ZM Tarnów mają taki 
prototyp. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” opracowały system przeciwdronowy 
oparty na wielolufowym karabinie maszynowym WLKM kal. 12,7 mm, który 
został zaprezentowany podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu 
Obronnego w Kielcach. System charakteryzuje się szybkostrzelnością do 
3600 strzałów na minutę, a jego skuteczny zasięg rażenia wynosi od 1,5 
do 2 km. Do wykrywania dronów wykorzystywany jest radar zdolny namierzać 
nawet bardzo małe jednostki z odległości do 3,5 km, a głowica 
optoelektroniczna wyposażona jest w kamerę dzienną, termowizyjną oraz 
dalmierz laserowy. System może działać w trybie samodzielnego sterowania 
przez operatora, zdalnego śledzenia celu oraz automatycznego 
przechwycenia z decyzją operatora o otwarciu ognia. Jest też mobilny – 
może być instalowany na stanowiskach stałych, przenośnych, a także na 
pojazdach. Dokładna cena systemu nie została ujawniona, jednak należy 
się liczyć z tym, że koszt może znacznie różnić się w zależności od 
konfiguracji i dodatkowego wyposażenia.

Koszt stanowiska próbowałem oszacować na podstawie cen podobnych 
zestawów. Proste przenośne urządzenia zakłócające, takie jak litewski 
EDM4S, ważą około 5,5 kg i przeznaczone są do zakłócania komunikacji 
oraz nawigacji dronów; ich koszt wynosi około 15 000 USD. Bardziej 
rozbudowane systemy, jak australijski Slinger, to zdalnie sterowane 
wieże uzbrojone w armatę 30 mm i karabin maszynowy, wyposażone w radar i 
systemy optoelektroniczne, których cena jednostkowa wynosi około 1,55 
mln USD. Systemy laserowe, np. Fractl:2 z Australii, osiągają zasięg do 
2 km i mogą zniszczyć do 50 dronów na jednym ładowaniu, przy koszcie 
jednostkowym około 5 mln USD. Zaawansowane mobilne systemy 
przeciwlotnicze, jak niemiecki Skyranger, służące do zwalczania dronów i 
wyposażone w działo 35 mm, mogą kosztować dziesiątki milionów dolarów za 
sztukę. Natomiast same systemy wykrywania i zakłócania dronów, bez 
elementów kinetycznych, mieszczą się w przedziale od około 8 800 USD do 
34 500 USD za jednostkę. Z tego wynika, że koszt stanowiska 
przeciwdronowego zależy od zastosowanej technologii i zasięgu – od kilku 
tysięcy dolarów w przypadku prostych systemów do kilku milionów dolarów 
w przypadku zaawansowanych zestawów z radarami, optyką i efektorami 
kinetycznymi.

Gdybyśmy chcieli osłonić granicę wschodnią, to pewnie trzeba by było 
stanowiska ustawić powiedzmy co kilometr. Granica z Ukrainą, to tak 
szacując na mapach Google jakieś 250 km. Jakbyśmy chcieli i Białoruś 
zabezpieczyć, to kolejne 300 km. Nie mierzyłem tego po prostej, a tak 
pomiędzy pierwszym większym miastem po polskiej stronie (Zamość, 
Przemyśl itp.) a granicą. Zakładając, że stanowisko kosztuje powiedzmy 4 
miliony złotych, to koszt takiej bariery wynosił by 2 miliardy złotych. 
Powiedzmy miliard na granicę z Ukrainą. Szacunkowo budżet na obronę 
Polski w 2025 roku wynosi około 186–187 mld zł (kwota obejmuje zarówno 
wydatki z budżetu państwa, jak i środki z Funduszu Wsparcia Sił 
Zbrojnych), a zatem koszt bariery, to rząd wielkości 1%.

Wydaje mi się, że to warte przemyślenia, zwłaszcza, że początkowo 
należałoby zacząć od granicy z Ukrainą (mniejsza połowa - :-) Załatwia 
nam to obronę na niskim pułapie. Pewnie w praktyce kilkaset metrów. Ale 
wyżej mamy już samoloty. Natomiast nie zapominajmy o skutkach ubocznych. 
Wydaje mi się, że ten system bedzie strzelał do wszystkiego, co zobaczy. 
Nie odróżni drona polskich pograniczników, ale tu już można ewentualnie 
dezaktywować wieże na czas ich przelotu. Nie wiem, co tam jeszcze lata. 
Zaczniemy zapewne zestrzeliwać drony przemytników. Co z przypadkowymi 
samolotami / śmigłowcami?

Patrzyłem wczoraj na FlayRadar i się zdziwiłem, że przy granicy latało 
kilka samolotów sportowych i to w dodatku po zmroku. Jak będą nasze 
śmigłowce / samoloty latać, to możemy wyłączać stanowiska. A jak wpadną 
przypadkowe z za granicy? Tak, wiem, że tu zaraz kilka osób krzyknie, że 
to problem Rosjan. Ale w takim śmigłowcu leci pilot, a często więcej 
osób. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest automatyczne ostrzeliwanie 
tylko po to, by udowodnić "kto ma dłuższego".
-- 
(~) Robert Tomasik
Technical Details
Message-ID: <10af1v6$erd$1@news.chmurka.net>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.chmurka.net!.POSTED.tb3-253.telbeskid.pl!not-for-mail
References: <10aef3u$cpt$1@news.chmurka.net>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.chmurka.net!.POSTED.tb3-253.telbeskid.pl!not-for-mail
From: Robert Tomasik <robert.tomasik@gazeta.pl>
Newsgroups: pl.misc.militaria
Subject: Re: W szponach bechatki
Date: Wed, 17 Sep 2025 21:25:25 +0200
Organization: news.chmurka.net
Message-ID: <10af1v6$erd$1@news.chmurka.net>
References: <10aef3u$cpt$1@news.chmurka.net>
MIME-Version: 1.0
Injection-Date: Wed, 17 Sep 2025 19:25:27 -0000 (UTC)
Injection-Info: news.chmurka.net; posting-account="RTomasik"; posting-host="tb3-253.telbeskid.pl:185.192.243.253"; logging-data="15213"; mail-complaints-to="abuse-news.(at).chmurka.net"
User-Agent: Mozilla Thunderbird
Cancel-Lock: sha1:axi5jWe5pWr2CyziTXcWcLfsQmM= sha256:kepCC3f/rp1HEzmRmyQAKNc3YxorNwVdoOkFagxV16Y= sha1:/HFF5klTr3x7H3z52meyY8EeU38= sha256:swv5lqYVqRMgxmSJ7CLeY0V4uTsp46CR7VPNXiumsig=
In-Reply-To: <10aef3u$cpt$1@news.chmurka.net>
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit