Thread View: pl.listserv.dziennikarz
2 messages
2 total messages
Started by Bungo
Sat, 11 Aug 2007 19:20
Totalitaryzm na kaczych łapach
Author: Bungo
Date: Sat, 11 Aug 2007 19:20
Date: Sat, 11 Aug 2007 19:20
99 lines
7355 bytes
7355 bytes
ze strony: http://ryszard-zajac.blog.onet.pl/ --------------- Totalitaryzm na kaczych łapach A więc stało się! Nieco ponad tydzień temu współkonstruktor III R.P. Adam Michnik ogłosił "pełzający zamach stanu". Parę dni temu współkonstruktor IV R.P. Janusz Kaczmarek ogłosił, że mamy już "państwo totalitarne". Oznaki kaczego totalitaryzmu sa aż nadto - zdaniem Kaczmarka - widoczne. Otóż reżim Jarosława Kaczyńskiego przebiegle ponoć czekał z odwołaniem Kaczmarka, aż ten wyjedzie na urlop. Oto pełna wypowiedź w tym zakresie totalitarnie represjonowanego Kaczmarka - "My żyjemy w państwie totalitarnym. Bo oni specjalnie czekali, aż wyjadę na urlop, aby rozpętać tę kampanię. Przecież dzień przed wyjazdem na początku tygodnia rozmawiałem z premierem i żadnych sygnałów nie było, abym miał trafić do "kręgu podejrzeń". Wszyscy wiedzieli, że za chwilę wyjeżdżam na urlop. I gdy wyjechałem zaczęło się... " Nie słyszałem dotąd, by totalitarne reżimy czekały z represjami, aż represjonowani wyjadą na urlop. Ale moja wiedza o totalitaryzmie jest widać zbyt skromna; pochodzi zaledwie z podziemnej opozycji anty-PRL-owskiej, w której działałem. Kaczmarek to prawdziwy spec. Zna się na totalitaryzmie - wcześniej był propagandzistą Komitetu Miejskiego PZPR w Gdyni. Posadę prokuratora w Gdańsku załatwił mu tatuś, wręczając komu trzeba łapówkę z mrówczego preparatu na korzonki czy brak wzwodu prącia. Aż wierzyć się nie chce, że taki dureń był nawet ministrem w Kancelarii Prezydenta R.P., członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego; prokuratorem krajowym i ministrem spraw wewnętrznych. Kaczmarek, okrutnie represjonowany przez kaczy reżim, znalazł rychło otuchę wśród dawnych swych wrogów. Do swej pierwsi, cuchnącej miłością do skomuszonej oraz skorumpowanej demokracji a'la PRL, przytuliło go rychło towarzystwo wzajemnej adoracji z Rozbrat. Sieroty po PZPR z SLD oraz sieroty po UW z "Demokratów.pl" - noszący razem wdzianko o wdzięcznej nazwie "Lewica i Demokraci". Nota bene ostrzegające, że to całkiem odrębne zjawiska. Kaczmarek, jeszcze parę dni temu na pierwszej linii frontu kaczystów, dziś jest w pierwszej linii okopów broniących III R.P. Podziwiany za niezłomność charakteru przez Michnika, Szmajdzińskiego, Giertycha i Leppera razem wziętych. Doprawdy, czegóż trzeba więcej - niż to cudaczne grillowe towarzycho - by udowodnić, że Kaczmarek jest w szeregu bojowników o wolność i demokrację? Każdy wyrzucony z rządu czy choćby tylko odtrącony przez braci Kaczyńskich rychło okazuje się Konradem Wallenrodem III R.P. Miłośnikiem demokracji, a nawet wolności słowa - niezwykle zaciekle zwalczanym przez kaczystowski reżim totalitarny. Wzorem swych aktualnych wielbicieli, przyłapany Kaczmarek, niczym ostatni kastrat, niezwłocznie rozpoczął cudaczną arię pt. "komisja śledcza". Jest ona wszak cudownym panaceum na wszystkie bolączki polskiej demokracji. Kaczystowski reżim obawia się jej tak bardzo, że nawet pod pozorem walki z korupcją zamordował Barbarę Blidę, rękami swych siepaczy z CBA. Męczennicy demokracji: Blida, Lepper, Kaczmarek i inni anonimowi bojownicy zbowidu III R.P. przez kaczystowski reżim nękani są bezustannie. Podnosi on swą kaczą łapę także na tych, którzy nie zabiegając przecież o ministerialny stołek, domagają się komisji śledczej w sprawie samobójstwa Blidy. Ot, jak choćby torturowany obecnie przez śledczych z prokuratury skromny były wiceminister z AWS, pseudo-adwokat Leszek Piotrowski. Totalitarny reżim braci Kaczyńskich posądził go właśnie, że narąbał się jak odrzutowiec w katowickim barze "Harnaś", kilkakrotnie spadł na pysk z barowego stołka, zaś po wyjściu na zewnątrz pan mecenas palnął swym pijanym łbem w znak drogowy, a potem w mur. Gdy jeszcze po trzech dniach od zachlania nie mógł się pokazać z poobijanym fizys w łódzkiej prokuraturze, zrobił sobie obdukcję i zawiadomił o nieistniejącym przestępstwie pobicia go przez nieznanych sprawców. Znowu kaczystowski reżim dał kolejny dowód swego totalitaryzmu. Prawdziwa prawda jest oczywiście zupełnie oczywista. "Przecież nie prowadzę spraw o pietruszkę" załkał trzeźwy już mecenasik "Rzeczpospolitej". "Teraz przypominam sobie, że dosiadł się do mnie młody człowiek. Możliwe, że coś mi dosypał" - wyjawia. Gazeta ta ujawniła, że adwokat narąbał się w barze jak stodoła; jego opowieściom o rzekomym pobiciu przeczą zeznania postronnych świadków, zaś widok adwokata walącego pijanym łbem w znak drogowy ponoć zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. Warto zauważyć, na użytek komisji śledczej - w którą przekształci się cały parlament, gdy już Kaczyńskim wyszarpnięta zostanie władza przez spoconych bojowników demokracji - że ów młody człowiek już wcześniej "dosypywał coś" posłowi Gabrielowi Janowskiemu, szerzej znanemu z tanecznych pląsów oraz kolacji na sali sejmowej. Ten sam kaczystowski siepacz "dosypał coś" niejakiemu redaktorowi Jerzemu Sławomirowi Macowi, niegdyś z tygodnika "Wprost". W wyniku tego "dosypania" Mac został porwany, bowiem stracił pamięć, albo odwrotnie. Jest także całkiem prawdopodobne, że ten sam sprawca, przygotowując grunt pod rządy kaczystowskiego reżimu, dosypał coś Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w Charkowie. Jak wiadomo, zgadzający się ze wszystkimi w każdej sprawie ten obrotowy (a nawet obrotny) aktywista PZPR, zachorował nagle na goleń prawą i zatoczył się nieładnie na groby pomordowanych. Wracając do stale obecnego w mass-mediach pseudo-adwokata Leszka Piotrowskiego - tu także wina kaczystów jest oczywista. Kto odpowiada za niestabilne stołki w piwnych spelunkach? Kto ponosi pełną odpowiedzialność za usytuowanie znaków drogowych? Oczywiście kaczystowski rząd! Jarosław Kaczyński od odpowiedzialności się nie wywinie. Nadejdzie taki dzień, kiedy będzie musiał wyznać wszystkie winy swego totalitarnego reżimu. Przyznać się do wszystkiego; także i do tego, że ten znak drogowy, w który z impetem palnął łbem Leszek Piotrowski, kacza ekipa rządząca złośliwie ustawiła na drodze pokojowo zdążąjącego do domu niechętnego obecnej władzy pseudo-mecenasa.
Re: Totalitaryzm na kaczych łapach
Author: boukun
Date: Sat, 11 Aug 2007 19:32
Date: Sat, 11 Aug 2007 19:32
110 lines
8369 bytes
8369 bytes
Użytkownik "Bungo" <bungoo@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:f9l237$e1o$2@inews.gazeta.pl... > ze strony: > http://ryszard-zajac.blog.onet.pl/ > --------------- > > > Totalitaryzm na kaczych łapach > > A więc stało się! Nieco ponad tydzień temu współkonstruktor III R.P. Adam > Michnik ogłosił "pełzający zamach stanu". Parę dni temu współkonstruktor > IV R.P. Janusz Kaczmarek ogłosił, że mamy już "państwo totalitarne". > Oznaki kaczego totalitaryzmu sa aż nadto - zdaniem Kaczmarka - widoczne. > Otóż reżim Jarosława Kaczyńskiego przebiegle ponoć czekał z odwołaniem > Kaczmarka, aż ten wyjedzie na urlop. Oto pełna wypowiedź w tym zakresie > totalitarnie represjonowanego Kaczmarka - "My żyjemy w państwie > totalitarnym. Bo oni specjalnie czekali, aż wyjadę na urlop, aby rozpętać > tę kampanię. Przecież dzień przed wyjazdem na początku tygodnia > rozmawiałem z premierem i żadnych sygnałów nie było, abym miał trafić do > "kręgu podejrzeń". Wszyscy wiedzieli, że za chwilę wyjeżdżam na urlop. I > gdy wyjechałem zaczęło się... " Nie słyszałem dotąd, by totalitarne > reżimy czekały z represjami, aż represjonowani wyjadą na urlop. Ja myślałem, że ten tekst będzie przeciwko reżimowi Kaczyńskich, a tu Pan Zając stara się ich nieudolnie wybronić. Proszę nie zapomni9eć, że bliźniacy Kaczyńscy wyparli sie swojego ojca, ale nie dlatego, że jako aparatczyk PZPR pomógł im zrobić karierę. Mnie Niemcy też najpierw wypędzili z Niemiec, a dopiero podczas mojej nieobecności i kiedy nie mogłem si ę skutecznie bronić preparowali przeciwko mnie różne intrygi i preparowali dowody. Faktycznie mało ma Pan doświadzczenia z totalitaryzmem. boukun Ale > moja wiedza o totalitaryzmie jest widać zbyt skromna; pochodzi zaledwie z > podziemnej opozycji anty-PRL-owskiej, w której działałem. Kaczmarek to > prawdziwy spec. Zna się na totalitaryzmie - wcześniej był propagandzistą > Komitetu Miejskiego PZPR w Gdyni. Posadę prokuratora w Gdańsku załatwił mu > tatuś, wręczając komu trzeba łapówkę z mrówczego preparatu na korzonki czy > brak wzwodu prącia. Aż wierzyć się nie chce, że taki dureń był nawet > ministrem w Kancelarii Prezydenta R.P., członkiem Rady Bezpieczeństwa > Narodowego; prokuratorem krajowym i ministrem spraw wewnętrznych. > > Kaczmarek, okrutnie represjonowany przez kaczy reżim, znalazł rychło > otuchę wśród dawnych swych wrogów. Do swej pierwsi, cuchnącej miłością do > skomuszonej oraz skorumpowanej demokracji a'la PRL, przytuliło go rychło > towarzystwo wzajemnej adoracji z Rozbrat. Sieroty po PZPR z SLD oraz > sieroty po UW z "Demokratów.pl" - noszący razem wdzianko o wdzięcznej > nazwie "Lewica i Demokraci". Nota bene ostrzegające, że to całkiem odrębne > zjawiska. Kaczmarek, jeszcze parę dni temu na pierwszej linii frontu > kaczystów, dziś jest w pierwszej linii okopów broniących III R.P. > Podziwiany za niezłomność charakteru przez Michnika, Szmajdzińskiego, > Giertycha i Leppera razem wziętych. Doprawdy, czegóż trzeba więcej - niż > to cudaczne grillowe towarzycho - by udowodnić, że Kaczmarek jest w > szeregu bojowników o wolność i demokrację? Każdy wyrzucony z rządu czy > choćby tylko odtrącony przez braci Kaczyńskich rychło okazuje się Konradem > Wallenrodem III R.P. Miłośnikiem demokracji, a nawet wolności słowa - > niezwykle zaciekle zwalczanym przez kaczystowski reżim totalitarny. Wzorem > swych aktualnych wielbicieli, przyłapany Kaczmarek, niczym ostatni > kastrat, niezwłocznie rozpoczął cudaczną arię pt. "komisja śledcza". Jest > ona wszak cudownym panaceum na wszystkie bolączki polskiej demokracji. > Kaczystowski reżim obawia się jej tak bardzo, że nawet pod pozorem walki z > korupcją zamordował Barbarę Blidę, rękami swych siepaczy z CBA. > > Męczennicy demokracji: Blida, Lepper, Kaczmarek i inni anonimowi bojownicy > zbowidu III R.P. przez kaczystowski reżim nękani są bezustannie. Podnosi > on swą kaczą łapę także na tych, którzy nie zabiegając przecież o > ministerialny stołek, domagają się komisji śledczej w sprawie samobójstwa > Blidy. Ot, jak choćby torturowany obecnie przez śledczych z prokuratury > skromny były wiceminister z AWS, pseudo-adwokat Leszek Piotrowski. > Totalitarny reżim braci Kaczyńskich posądził go właśnie, że narąbał się > jak odrzutowiec w katowickim barze "Harnaś", kilkakrotnie spadł na pysk z > barowego stołka, zaś po wyjściu na zewnątrz pan mecenas palnął swym > pijanym łbem w znak drogowy, a potem w mur. Gdy jeszcze po trzech dniach > od zachlania nie mógł się pokazać z poobijanym fizys w łódzkiej > prokuraturze, zrobił sobie obdukcję i zawiadomił o nieistniejącym > przestępstwie pobicia go przez nieznanych sprawców. Znowu kaczystowski > reżim dał kolejny dowód swego totalitaryzmu. Prawdziwa prawda jest > oczywiście zupełnie oczywista. "Przecież nie prowadzę spraw o pietruszkę" > załkał trzeźwy już mecenasik "Rzeczpospolitej". "Teraz przypominam sobie, > że dosiadł się do mnie młody człowiek. Możliwe, że coś mi dosypał" - > wyjawia. Gazeta ta ujawniła, że adwokat narąbał się w barze jak stodoła; > jego opowieściom o rzekomym pobiciu przeczą zeznania postronnych świadków, > zaś widok adwokata walącego pijanym łbem w znak drogowy ponoć > zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. > > Warto zauważyć, na użytek komisji śledczej - w którą przekształci się cały > parlament, gdy już Kaczyńskim wyszarpnięta zostanie władza przez spoconych > bojowników demokracji - że ów młody człowiek już wcześniej "dosypywał coś" > posłowi Gabrielowi Janowskiemu, szerzej znanemu z tanecznych pląsów oraz > kolacji na sali sejmowej. Ten sam kaczystowski siepacz "dosypał coś" > niejakiemu redaktorowi Jerzemu Sławomirowi Macowi, niegdyś z tygodnika > "Wprost". W wyniku tego "dosypania" Mac został porwany, bowiem stracił > pamięć, albo odwrotnie. Jest także całkiem prawdopodobne, że ten sam > sprawca, przygotowując grunt pod rządy kaczystowskiego reżimu, dosypał coś > Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w Charkowie. Jak wiadomo, zgadzający się ze > wszystkimi w każdej sprawie ten obrotowy (a nawet obrotny) aktywista PZPR, > zachorował nagle na goleń prawą i zatoczył się nieładnie na groby > pomordowanych. Wracając do stale obecnego w mass-mediach pseudo-adwokata > Leszka Piotrowskiego - tu także wina kaczystów jest oczywista. Kto > odpowiada za niestabilne stołki w piwnych spelunkach? Kto ponosi pełną > odpowiedzialność za usytuowanie znaków drogowych? Oczywiście kaczystowski > rząd! Jarosław Kaczyński od odpowiedzialności się nie wywinie. Nadejdzie > taki dzień, kiedy będzie musiał wyznać wszystkie winy swego totalitarnego > reżimu. Przyznać się do wszystkiego; także i do tego, że ten znak drogowy, > w który z impetem palnął łbem Leszek Piotrowski, kacza ekipa rządząca > złośliwie ustawiła na drodze pokojowo zdążąjącego do domu niechętnego > obecnej władzy pseudo-mecenasa.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads