Thread View: pl.listserv.dziennikarz
1 messages
1 total messages
Started by Bungo
Tue, 17 Jul 2007 12:04
korupcja w weglu
Author: Bungo
Date: Tue, 17 Jul 2007 12:04
Date: Tue, 17 Jul 2007 12:04
120 lines
8569 bytes
8569 bytes
ze strony: http://ryszard-zajac.blog.onet.pl/ ---------------------------------- Korupcja w węglu Apogeum afer węglowych miało miejsce ponad dziesięć lat temu. Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła więc odważnie pierwszą w historii górnictwa kontrolę systemu sprzedaży węgla. Wcześnie sprawdzano jedynie "organizację zbytu". NIK doszła do zadziwiającej konkluzji - polski system sprzedaży węgla jest korupcyjnogenny! Ok. 1300 podmiotów w naszym kraju wytwarza ze spalania węgla energię elektryczną bądź cieplną. Cena węgla jest dla nich największym kosztem, od 19 do 45 proc. kosztów ogółem. TE pieniądze w zdecydowanej większości są pieniędzmi publicznymi, naszymi pieniędzmi. Włosy się jeżą na głowie, jak mało to kogo obchodzi... Przekręty, przekręciki, wały i wałki są w górnictwie nadal możliwe, całkiem jak za czasów królowej korupcji Barbary K., zwanej Alexis. Robi się je praktycznie na wszystkim. Kupowany węgiel wjeżdża na składowisko, ale nie jest ważony. Jego wagę wpisuje się w dokumenty magazynowe... z faktury. Niekoniecznie więc do elektrowni czy elektrociepłowni musi dojechać akurat tyle węgla, za ile zapłaciła. Da się "zaoszczędzić". Jak już węgiel trafi na składowisko, nikogo nie interesuje, co się z nim dzieje. Nie przeprowadza się inwentaryzacji, więc można go spokojnie (po dogadaniu się z ochroną) wywieźć oraz sprzedać ponownie. Elektrownia zapłaci i nawet nie zważy. Na 15 skontrolowanych przez NIK podmiotach, we wszystkich brakowało rozsądnych zapasów oraz planu zakupów. Oznacza to, że elektrownie i elektrociepłownie są prawie zawsze "na głodzie" węglowym - muszą kupować bez targowania, bo może im węgla zabraknąć! Elektrownie i elektrociepłownie nie mają zazwyczaj żadnych kryteriów wyboru dostawców. Jeśli mają, to ich nie przestrzegają. Kupują od byle kogo, po uważaniu. Skoro więc pilnie węgla potrzebują i kupią od każdego, to za łapówę kupią najchętniej. Jest z czego ją dać - zyski na masowych towarach są ogromne. Nadto NIK stwierdziła jednoznacznie, że na tych zakupach przepłacają! Kupują drożej niż gdyby kupili w kopalni!!! Niekiedy nawet państwowi zazwyczaj odbiorcy węgla nie zawierają prawidłowych umów na jego dostawy. Oznacza to, że można ich kiwać do woli na ilości, jakości i terminie dostaw. Bez zbędnej obawy o jakieś procedury sprawdzające czy kary umowne. Co więcej, dochodziło do zdumiewających wydarzeń. Zwykle dostarczany węgiel ważył odbiorca, czyli np. elektrownia. Zwykle też ... dostawał więcej węgla niż zapłacił. Średnio od kilku do 150 ton na jednym pociągu węgla! To chyba cud! Nadwyżki węgla świadczą z jednej strony o dostawcach - nawet nie umieli zważyć sprzedawanego towaru. To samo można powiedzieć o państwowych przecież kopalniach! NIK obliczył, że taka nadwyżka - tylko u czterech największych odbiorców węgla - to 216 tys. ton! Tylko ta ilość to złupienie nas, podatników (razem z podatkiem VAT) na ponad 43 miliony złotych!!! Na jaką łącznie kwotę bezczelnie okradane były kopalnie (czyli my wszyscy) wskutek nieudolnego mechanizmu ważenia węgla przy jego sprzedaży? A przewały robi się nie tylko na wadze, także na jakości. To słynna "klasówka", czyli manipulowanie klasami węgla. Im węgiel lepszej klasy, tj. lepszej jakości - tym droższy. Kiepski węgiel cudownie więc zmieniał swe właściwości w drodze z kopalni do elektrowni. Badania jakościowe odbiorcy przeprowadzali w taki sposób, że niekiedy nawet nie było wiadomo, jakiej dostawy badanie dotyczy! Jednym słowem - dla picu. Nawet jak przyłapano kogoś na "klasówce", tzn. sprzedaży gorszego węgla jako lepszy - elektrociepłownie oraz elektrownie łaskawie nie chciały kar umownych od dostawców. Może dlatego, że ktoś znowu wziął w łapę? NIK idąc za tropem, skontrolował też niektóre kopalnie. Okazało się, że sypano do wagonów więcej węgla niż kupił pośrednik. Czasem o 150 ton więcej w jednym pociągu! W zależności od klasy, cena jednej tony to od ok. 170 do 580 zł za tonę. Przyjmijmy średnio 400 zł. Zatem nadwyżka to ok. 60 tys. złotych dodatkowego zysku, tylko na jednym pociągu!!! Ten , kto sypał węgiel, też przecież bierze w łapę? Inaczej trudno wyjaśnić, dlaczego robi takie fajne prezenty. Bezczelni pośrednicy czasem składali reklamację ilościowe - że niby nasypano im węgla za mało; bywało, że dostawali dodatkowy węgiel za friko. Takie wały robili nie tylko prywatni, ale także państwowi pośrednicy w handlu węglem. NIK ustalił, że np. spółka "Katowicki Węgiel" (należąca do Katowickiego Holdingu Węglowego) miała z kopaniami holdingu umowy, zapewniające jej kasę za nic. De fakto kopalnie płaciły za utrzymywanie tego pasożyta, niewiele z tego mając. Podobnie skradzionymi nadwyżkami żywił się inny pośrednik "Węglokoks" S.A. Eksportuje on polski węgiel w taki sposób, że sypie go do statków, określając sprzedaną ilość na podstawie... pomiaru lini zanurzenia statku!!! Dochodzi do absurdu: kopalnie węgla nie ważą, sypią go do pociągów więcej, niż im zapłacono. Do tego pośrednik też węgla nie waży, eksportując niewiadomą ilość, ocenianą niemalże "na oko". Po drodze można kraść do woli, bo nikt nie zauważy, nawet jak zniknie kilkanaście pociągów węgla... Według szacunków Najwyższej Izby Kontroli, tylko w latach 2004-2006 okradziono Polaków na ok. 283 mln złotych. To szacunki przybliżone i na pewno niepełne. Nie sposób bowiem obliczyć, ile węgla ukradziono, skoro nawet same kopalnie nie wiedzą, ile dokładnie go wydobyły... Paranoja! Pisałem już trochę o aferze węglowej: http://ryszard-zajac.blog.onet.pl/2,ID212594067,index.html Prof. Jan Macieja z Polskiej Akademii Nauk wyliczył, że górnictwo - a więc nas wszystkich - okradziono już na ok. 50 miliardów złotych!!! Wydawałoby się, że już dawno zrobiono z tym porządek. Ale nie zrobiono! Nadal jesteśmy okradani! Może wreszcie ktoś się za to weźmie?! W 1995 roku, będąc posłem, krytykowałem tzw. program restrukturyzacji górnictwa, wypichcony przez dzisiejszego europosła Jerzego Markowskiego. W opracowaniu z 1995 roku, pt."Górnictwo 2000 - uwagi i propozycje do polityki sektorowej" podkreślałem stanowczo: "zupełnie pomija się problem sprawności systemu handlu węglem. Nieprawidłowości w obrocie węglem istotnie obniżyły realnie możliwe przychody ze sprzedaży, a tym samym wyniki finansowe sektora. Wbrew zaleceniom NIK oraz rynkowej logice transformacji sektora, nadal lekceważy się sferę zbytu (zwłaszcza hurt). Fundamentalnym warunkiem rentowności jest względna równowaga wydobycia węgla i jego sprzedaży." Podkreślałem: sprawność systemu handlu węglem ma fundamentalne znaczenie dla kondycji sektora! Opracowanie to nadal znajduje się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, więc może ktoś po niego sięgnie. Wciąż niektóre postulaty warte są zrealizowania. Uszczelnienie, przede wszystkim zbudowanie racjonalnego systemu obrotu węglem. Wprowadzenie zarządzania kopalniami na podstawie kontraktów menedżerskich; dywersyfikacja sektora węglowego, rozsądny program przebudowy zaplecza. Niewiele zrobiono, a SLD wciąż bredzi, że jego program "naprawy" górnictwa był najlepszy z najlepszych na świecie... Tylko że łapówy jak krążyły - tak krążą; jak podatników okradano - tak okradają nadal...
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads