Thread View: pl.hum.x-muza
3 messages
3 total messages
Started by Michal Olszewski
Thu, 24 Apr 2008 21:17
Cassandra's Dream (bez spoilera)
Author: Michal Olszewski
Date: Thu, 24 Apr 2008 21:17
Date: Thu, 24 Apr 2008 21:17
57 lines
4003 bytes
4003 bytes
Jak w TV usłyszałem tekst, że to "prawdopodobnie najlepszy film Woody Allena", od razu wiedziałem, że ktoś tu ostro wali ściemę. Musiałem zweryfikować to jawne kłamstwo. Jak jest naprawdę z tym "Snem Kasandry"? Cytując słowa poety: no reason to get excited, the thief he kindly spoke. Film na pewno nie jest wyżej od przyzwoitej allenowskiej średniej. Z grubsza rzecz biorąc jest tak, jak mówi imdb: lepiej od "Scoop", a gorzej od "Match Point". Fakt, zdecydowanie warto zobaczyć duet Farrell-McGregor. Szczególnie jak w tle przewija się jeszcze Wilkinson. Szczególnie Farrell jest znakomity. Jeśli zaś chodzi o McGregora, to po tych reklamach Davidoff myślałem, że sobie plastycznie zoperował delikatnie czoło. A tu się okazuje, że te fotki były chamsko wyretuszowane. I McGregor jednak nadal jest sobą. Moim podstawowym zarzutem wobec "CD" nie jest to, że Allen po raz trzysetny przypomina o swoich fascynacjach Dostojewskim, ale to, że ten film jest przegadany. Możliwe, że Allen spędził zbyt dużo czasu w jukeju, oglądnął za dużo BBC. "CD" zwyczajnie cierpi na odwieczną przypadłość kina brytyjskiego - czyli przegadanie. Gadające głowy - w kółko te same - gadają i gadają. Zmienia się tylko sceneria za nimi. Często nawet ubrania pozostają te same. Pomiędzy scenami gadania nic się nie znajduje, żaden element akcji, żadna golizna. Nie wymagam od razu pościgów samochodowych ani rozkładówek playboya - ale jakiegoś drobnego przerywnika pomiędzy gadającymi głowami, który wprowadziłby nieco życia w te angielskie nudy. Takich niestety jest 90% brytyjskich filmów. Tym najwyraźniej zaraził się Allen. Jeśli nie wiecie, co to znaczy przegadany film to w skrócie definicja jest taka: jeśli jesteście angielskojęzyczni, to siędząc w kinie macie wrażenie, że przerabiacie kurs angielskiego poziom średniozaawansowany, dzisiaj na zajęciach trzy godziny słuchowiska z zakurzonego mangetofonu. Jeśli zaś nie jesteście angielskojęzyczni, to siedząc w kinie macie wrażenie, że czytacie książkę. Na końcu z napisów dowiadujecie się, kto grał w filmie. A z internetu wyczytacie gdzie działa się akcja. Tak to działa. Przegadany film. Specjalność narodowa Wyspiarzy. Ja jestem prosty chłop. Wychowany na przedziwnym miksie filmów polskich, amerykańskich i francuskich. No i ze szczyptą czegoś hiszpańskiego. I włoskiego. I taka jest moja estetyka, to do mnie przemawia. Kino polskie: wiadomo, chaos, mydło i powidło, wszystko i nic. Amerykańskie: wiadomo, wybuchy, strzelaniny, kultowe teksty, dinozaury. Francuskie: wiadomo, golizna, seks, Paryż, znowu seks. I tak dalej. Z filmem jest trochę jak z kuchnią. A ten "CS" jest chwilami tak smaczny jak pudding z mieloną wołowiną zapieczoną w cieście. Nie twierdzę, że w angielskiej kuchni nie ma _kompletnie_ nic dobrego. Twierdzę, że tylko jakimś niebywałym fuksem wynaleźli smażony bekon z sadzonymi jajami. Pewnie przez przypadek - nie wiem. Trochę odbiegłem od tematu. Ale mam nadzieję, że wszystko jest jasne. Do kina proszę iść raczej z braku czasu. -- Submission? Hmm, that's a bit of a problem.
Re: Cassandra's Dream (bez spoilera)
Author: Michal Jankowski
Date: Fri, 25 Apr 2008 06:47
Date: Fri, 25 Apr 2008 06:47
9 lines
1167 bytes
1167 bytes
Michal Olszewski <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> writes: > Moim podstawowym zarzutem wobec "CD" nie jest to, że Allen po raz > trzysetny przypomina o swoich fascynacjach Dostojewskim, ale to, że ten > film jest przegadany. Uważasz, że u Allena to jest jakaś niespodziewana nowość? MJ
Re: Cassandra's Dream (bez spoilera)
Author: Michal Olszewski
Date: Fri, 25 Apr 2008 20:16
Date: Fri, 25 Apr 2008 20:16
30 lines
2306 bytes
2306 bytes
Michal Jankowski wrote: > Michal Olszewski <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> writes: > >> Moim podstawowym zarzutem wobec "CD" nie jest to, że Allen po raz >> trzysetny przypomina o swoich fascynacjach Dostojewskim, ale to, że ten >> film jest przegadany. > > Uważasz, że u Allena to jest jakaś niespodziewana nowość? Dobre pytanie. Listy dialogowe Allena nigdy nie były krótkie, to prawda. Ale konstrukcja filmu zakładała jakieś rozluźniające przerywniki - w filmach komediowych były to jakieś nieme sytuacyjne gagi. W filmach poważniejszych też zawsze udawało mu się poupychać kilka scen dobrych samych z siebie, wizualnie wartych zapamiętania - w "Match Point" na przykład był to ten moment, gdy obrączka odbija się od barierki. Tymczasem tutaj w filmie nie znajduje się praktycznie nic - poza gadaniną. Jest na początku taka scena, gdy McGregor mija nieznajomą na szosie. Wymiana spojrzeń, wahanie. O, pomyślałem, jednak coś jest, jednak nie jest źle. Niestety to się już nie powtórzyło. Film to nie słuchowisko. Istotna część przekazu powinna znajdować się poza słowami. Takie jest moje zdanie. W dodatku w "CD" odniosłem wrażenie, że operator zmaga się, jak tu ciekawie sfotografować kolejną scenę. Ale na ile sposobów można nakręcić rozmawiających ludzi? -- Submission? Hmm, that's a bit of a problem.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads