🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

20 total messages Started by Michal Olszewski Mon, 21 Jan 2008 20:48
Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29874
Author: Michal Olszewski
Date: Mon, 21 Jan 2008 20:48
24 lines
1945 bytes
Jacyś scenarzyści podobno strajkują. Nie powstają nowe odcinki "Scrubs"
ani "Family Guy". Ważne jednak, że powstały nowe odcinki "Lost". Chociaż
ja nie o tym chciałem.

Nagle modne stały się konferencje prasowe zamiast wystawnej gali. To by
oznaczało, że do IRCa nie zasiedlibyśmy w smokingach, tak jak zwykle -
ale jedynie w zwykłych garnkach. Wiem, niezła wiocha.

Ale to wszystko najmniejszy problem. Bowiem okazało się, że w Tę
Niedzielę, dwudziestego czwartego lutego, będę na feriach zimowych. A
może będę już z powrotem. A może nie. Do końca nikt tego nie wie. Może
tak: na IRCu postaram się być. W ten wyjatkowy dzień nawet Monkbert
przemawia ludzkim głosem. To taka Wigilia, July4th i Chanuka w jednym
dla fanów Monkberta i x-muzy.

Tak w ogóle to nie mam pojęcia, gdzie ta cała gromada ludzi, którzy co
roku wchodzą na oskarowego czata, podziewa się na codzień. Czasem mam
wrażenie, że to po prostu jakieś moje dragowo-alkoholowe projekcje mówią
do mnie literkami na ekranie.

BTW - jutro ogłoszenie nominacji.

-- 
http://www.youtube.com/watch?v=zRDz4aMK8hA
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29875
Author: Rufus T. Firefly
Date: Sat, 23 Feb 2008 13:29
20 lines
1586 bytes
Użytkownik "Michal Olszewski" 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości 
news:fn30h7$eqt$1@inews.gazeta.pl...

> Może
> tak: na IRCu postaram się być. W ten wyjatkowy dzień nawet Monkbert
> przemawia ludzkim głosem. To taka Wigilia, July4th i Chanuka w jednym
> dla fanów Monkberta i x-muzy.

No to jak, będzie impreza na IRCu? Dałby ktoś standardowo namiary z 
instrukcją obsługi?


P.S. Widziałem Monkberta.

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece. 
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29876
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 23 Feb 2008 13:33
11 lines
1186 bytes
On 2008-02-23 14:29:53 +0100, "Rufus T. Firefly" 
<chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> said:

> Widziałem Monkberta.

Nie no, rzuć jakieś dalsze szczegóły po dobroci, zanim ktoś Ci da w łeb 
i się ockniesz w piwnicy jakiegoś podwarszawskiego domu, słysząc "vi 
hev łejz tu mej ju tok" (wiszius dżerman aksent).

-- 
All roads lead to ligament injury.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29877
Author: str
Date: Sat, 23 Feb 2008 14:36
13 lines
1274 bytes
On Sat, 23 Feb 2008 14:33:15 +0100, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

>> Widziałem Monkberta.
>
>Nie no, rzuć jakieś dalsze szczegóły po dobroci, zanim ktoś Ci da w łeb 
>i się ockniesz w piwnicy jakiegoś podwarszawskiego domu, słysząc "vi 
>hev łejz tu mej ju tok" (wiszius dżerman aksent).

"... or we cut off your Johnson".
-- 
Dominik Herman
http://www.dominikherman.com/
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29878
Author: Rufus T. Firefly
Date: Sat, 23 Feb 2008 15:04
38 lines
3129 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fpp7aq$svg$1@igel.gazeta.pl...

>> Widziałem Monkberta.
>
> Nie no, rzuć jakieś dalsze szczegóły po dobroci, zanim ktoś Ci da w łeb i 
> się ockniesz w piwnicy jakiegoś podwarszawskiego domu, słysząc "vi hev 
> łejz tu mej ju tok" (wiszius dżerman aksent).

Naprawdę było jak w filmie. Szedłem w środku nocy jakąś boczną ulicą w 
Krakowie, w podpitym towarzystwie kilku kobiet, zachowując oczywiście pełną 
jasność umysłu. Dokładniej: pełną jasną. Mija nas jakiś człowiek, po czym 
kiedy jest ze trzy metry za nami dobiega mnie cichy głos pełen bezdennego 
sarkazmu: "Rufus?". Odwracam się, wyciągając jednocześnie broń. Mówię głosem 
w razie czego zdradzającym głęboką wątpliwość co do własnej tożsamości, 
"Taaaaak?". On na to chłodnym tonem nie znoszącym sprzeciwu: "Monkbert. Ale 
muszę iść". A może nawet powiedział "lecieć". Tak, chyba "lecieć". And like 
that <snap> he's gone.

W tym momencie musiałem podjąć decyzję. Rozważyłem trzy następujące opcje: 
(1) Pobiec za nim, złapać i nie puszczać, dopóki mi nie pobłogosławi. W 
trosce o biodro zrezygnowałem. (2) Wyrzyknąć, czy jest inspektorem nadzoru 
budowy tej drogi. Ale właściwie co by mi to dało? (3) Iść dalej pić, 
zakładając jednocześnie, że w ten sposób legenda się rozwija. Wybrałem opcję 
wymagającą największego poświęcenia.

Pod torturami mógłbym od biedy podać rysopis, ale dopiero w fazie wielkiej 
desperacji, połowę zmyślając, bo było późno, ciemno i jakoś tak bardzo bez 
znaków szczególnych. Ale potwierdzam, że nie jest to nikt z listy osób, 
które wielokrotnie generowaliśmy. I najważniejsza informacja, która wyłącza 
monkberta poza nawias co najmniej 70% obywateli: nie nosi(ł) wąsów. W każdym 
razie nie na twarzy.

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece. 
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29881
Author: Michal Olszewski
Date: Sat, 23 Feb 2008 19:31
29 lines
2279 bytes
Rufus T. Firefly wrote:
> Użytkownik "Michal Olszewski" 
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości 
> news:fn30h7$eqt$1@inews.gazeta.pl...
> 
>> Może
>> tak: na IRCu postaram się być. W ten wyjatkowy dzień nawet Monkbert
>> przemawia ludzkim głosem. To taka Wigilia, July4th i Chanuka w jednym
>> dla fanów Monkberta i x-muzy.
> 
> No to jak, będzie impreza na IRCu? Dałby ktoś standardowo namiary z 
> instrukcją obsługi?

Ofkors, że będzie. Nie po to ładowałem dzisiaj przez połowę EU - żeby
nie było. Piękny jest ten szok cywilizacyjny, gdy na pierwszej polskiej
stacji, w kibelku za szybką siedzi szczerbaty dziad i charcze "zoty
pindziesiąt się należy". Przeżywa to człowiek za każdym razem od nowa.

Wpadnę na IRCa i będę zgrywał eksperta - a jestem w tym roku
profesjonalnym profesjonalistą z najwyższej profesjonalnej półki. Gdyby
nie odhaczony jakiś czas temu "Michael Clayton", to nie widziałbym
_niczego_ nominowanego. Więc kurka wodna w tym roku nic nie wiem. Co
jednak nie będzie mi przeszkadzać gnoić jednych, a kibicować innym.

Co do instrukcji, to chyba guglać za programikiem o nazwie mirc? Ja tam
Panie nie wiem, skonfigurowałem to z 5 lat temu i działa do dzisiaj. :)

-- 
http://youtube.com/watch?v=FkMjqB0ways
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29882
Author: Jarek Hirny
Date: Sat, 23 Feb 2008 19:55
14 lines
1321 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Olszewski wrote:

>> No to jak, będzie impreza na IRCu? Dałby ktoś standardowo namiary z 
>> instrukcją obsługi?
> 
> Ofkors, że będzie.

No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
jakąkolwiek transmisję? W 3PR będzie studio oskarowe, ale jednak byłoby
fajnie mieć też obraz. W końcu to nagrody filmowe, jakby nie było.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29883
Author: Michal Jankowski
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:07
8 lines
1209 bytes
Jarek Hirny <agnus@hell.pl> writes:

> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
> jakąkolwiek transmisję?

No na kanal pli chyba? Nikt tego nie prenumeruje? 8-)

  MJ
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29884
Author: Jarek Hirny
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:22
12 lines
1246 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Jankowski wrote:

>> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
>> jakąkolwiek transmisję?
> 
> No na kanal pli chyba? Nikt tego nie prenumeruje? 8-)

Żeby polska liga piłkarska jeszcze się dawała oglądać, to byłoby po co...

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29885
Author: Michal Jankowski
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:08
14 lines
1553 bytes
Jarek Hirny <agnus@hell.pl> writes:

> Żeby polska liga piłkarska jeszcze się dawała oglądać, to byłoby po co...

Taaa. 

A myśmy sobie poszli do Iluzjonu, głównie dlatego, że mają zamknąć, a
sentyment do "Stolicy" mam wielki - pod balkonem to kino miałem przez
wiele lat. O dziwo, sala pełna ludzi - ze 70% miejsc zajętych. Jakoś
myślałem, że dzisiejsza młodzież to już na stare filmy nie chodzi...

Inna rzecz, że "Manhattan" się nie starzeje.

  MJ
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29886
Author: Jarek Hirny
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:20
12 lines
1433 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Jankowski wrote:

> A myśmy sobie poszli do Iluzjonu, głównie dlatego, że mają zamknąć, a
> sentyment do "Stolicy" mam wielki - pod balkonem to kino miałem przez
> wiele lat. O dziwo, sala pełna ludzi - ze 70% miejsc zajętych. Jakoś
> myślałem, że dzisiejsza młodzież to już na stare filmy nie chodzi...

O, bo w niektórych kręgach studenckich to w Iluzjonie wypada bywać.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29890
Author: Oskar
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:46
13 lines
1560 bytes
Użytkownik "Jarek Hirny" <agnus@hell.pl> napisał w wiadomości
news:18gir3kumr2b3.dlg@agnus.eu.org...
>
> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
> jakąkolwiek transmisję?
Po niemiecku może być? Pro 7:
00:30 Oscar 2008 Der Countdown
01:00 Die Red Carpet Show Das Eintreffen der Filmstars im Blitzlichtgewitter
02:00 Oscar Preshow 2008 Die Ankunft der Stars
02:30 Oscar 2008 Preisverleihung
--
Fluctuat nec megitur...
e-mail: N/A ( oskar [commercial at] polbox [dot] com )
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29887
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:51
9 lines
1258 bytes
On 2008-02-23 22:08:56 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:

> Inna rzecz, że "Manhattan" się nie starzeje.

I naprawdę nie widzisz nic niezwykłego w obrazie Manhattanu 
zamieszkanego wyłącznie przez białych?

-- 
All roads lead to ligament injury.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29891
Author: Jarek Hirny
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:58
11 lines
1134 bytes
A screaming came across the sky, when Oskar wrote:

>> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
>> jakąkolwiek transmisję?
> Po niemiecku może być? Pro 7:

Może, dzięki!

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29888
Author: Jarek Hirny
Date: Sat, 23 Feb 2008 21:59
15 lines
1434 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:

>> Inna rzecz, że "Manhattan" się nie starzeje.
> 
> I naprawdę nie widzisz nic niezwykłego w obrazie Manhattanu 
> zamieszkanego wyłącznie przez białych?

A propos Manhattanu i x-muzy, niedawno pojawiła się książka Kamili
Sławińskiej o NYC, takie osobiste impresje z miasta. Bardzo bardzo fajna.

http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,582819.html

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29889
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 23 Feb 2008 22:51
22 lines
2047 bytes
On 2008-02-23 22:59:45 +0100, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said:

>>> Inna rzecz, że "Manhattan" się nie starzeje.
>> 
>> I naprawdę nie widzisz nic niezwykłego w obrazie Manhattanu
>> zamieszkanego wyłącznie przez białych?
> 
> A propos Manhattanu i x-muzy, niedawno pojawiła się książka Kamili
> Sławińskiej o NYC, takie osobiste impresje z miasta. Bardzo bardzo fajna.
> 
> http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,582819.html

Popieram - absolutnie rewelacjonistyczno superfajoskistyczna, swoje 
zachwyty zamierzam niebawem wyrazić w formie drukowanej. W jednym 
jestem z siebie dumny: autorka pisze, że nie od razu przybysz zauważa 
charakterystyczne nowojorskie wieże ciśnień. Ja zwróciłem na nie uwagę 
od razu! (może pod wpływem gier komputerowych z akcją umieszczoną w 
Hell's Kitchen; dzieckiem w kolebce kto grał w Maxa Payne i/lub Deus 
Exa, ten odruchowo wypatruje snajperów na nowojorskich dachach).

-- 
All roads lead to ligament injury.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29879
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 23 Feb 2008 22:54
17 lines
1708 bytes
On 2008-02-23 16:04:57 +0100, "Rufus T. Firefly" 
<chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> said:

>  Mija nas jakiś człowiek, po czym kiedy jest ze trzy metry za nami 
> dobiega mnie cichy głos pełen bezdennego sarkazmu: "Rufus?". Odwracam 
> się, wyciągając jednocześnie broń. Mówię głosem w razie czego 
> zdradzającym głęboką wątpliwość co do własnej tożsamości, "Taaaaak?". 
> On na to chłodnym tonem nie znoszącym sprzeciwu: "Monkbert. Ale muszę 
> iść". A może nawet powiedział "lecieć". Tak, chyba "lecieć". And like 
> that <snap> he's gone.

Cholera, no to nadal pozostaje zagadką, skąd on bierze te wszystkie 
filmy przed najwcześniejszym pokazem prasowym... czarny pas torrent-fu 
czy po prostu Gutek lub Szumlas we własnej osobie?

-- 
All roads lead to ligament injury.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29892
Author: Michal Olszewski
Date: Sun, 24 Feb 2008 08:48
13 lines
1421 bytes
Jarek Hirny wrote:
> A screaming came across the sky, when Oskar wrote:
> 
>>> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
>>> jakąkolwiek transmisję?
>> Po niemiecku może być? Pro 7:
> 
> Może, dzięki!

Na Pro7 spodziewałbym się nawet wersji oryginalnej.

-- 
Submission? Hmm, that's a bit of a problem.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29897
Author: Rufus T. Firefly
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:41
12 lines
1490 bytes
>> No dobrze, ja chętnie, ale skąd będziemy czerpać dane? Ktoś namierzył
>> jakąkolwiek transmisję?
> Po niemiecku może być? Pro 7:

Jest też dosyć enigmatyczna zakładka na jutubie: 
http://www.youtube.com/oscars

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oskary 2008 (czy 2007? zawsze się w tym gubię)
#29880
Author: Rufus T. Firefly
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:13
19 lines
1909 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fpq86b$eob$1@igel.gazeta.pl...

>> On na to chłodnym tonem nie znoszącym sprzeciwu: "Monkbert. Ale muszę 
>> iść". A może nawet powiedział "lecieć". Tak, chyba "lecieć". And like 
>> that <snap> he's gone.
>
> Cholera, no to nadal pozostaje zagadką, skąd on bierze te wszystkie filmy 
> przed najwcześniejszym pokazem prasowym... czarny pas torrent-fu czy po 
> prostu Gutek lub Szumlas we własnej osobie?

Nie miał w sobie nic z Szumlasa, ani Gutka. Na sobie też nie. Skoro potrafi 
latać, może potrafi też prekognizować.

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece. 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads