🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

1 total messages Started by Michał Gancarski Sun, 29 Jul 2007 21:47
Mr Brooks has the flaw
#29534
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 29 Jul 2007 21:47
90 lines
3276 bytes
Film opowiada o walce z nałogiem, którą podejmuje pewien odnoszący sukcesy
przedsiębiorca (Costner). Nałóg to dość niespotykany ale o tym sza. Ważne
jest, że pan Brooks się nie poddaje, rodzina o niczym nie wie, a na drodze
do wyzdrowienia wciąż piętrzą się przeszkody.

Niestety, Mr Brooks to nie jest flawless victory. A szkoda, bo film jest
przez większą część po prostu znakomity. Świetny Costner, doskonały Hurt, w
ogóle kreacje całkiem przekonujące. Jedynie Moore wyszła trochę bezbarwnie
ale i tak nie jest źle.

Szczegółów zdradzał nie będę, pójść mimo wszystko warto. Nawet muzyka jest
momentami doskonała.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Coś w tym całym planie było nie tak. Najpierw mieli nie zabijać eksa Moore,
potem go zabili. To mógłbyć element planu Brooksa ale nigdzie nie ma żadnej
wskazówki. Owszem, Brooks z pewnością trafił na jego tablice w trakcie
grzebania w Internecie ale dlaczego, u licha, Smith nie wydawał się
zdziwiony zmianą zamiarów? No i dlaczego nasłał Moore na jej sterydziarza?
Mógł chcieć żeby zginęła, jasne. Odniosłem jednak wrażenie, że nie o to
chodziło. Że Brooks może chcieć jej w jakiś sposób pomóc. Nie wiem,
zaciągnąć dług wdzięczności.

Osobną kwestią jest nierozwiązana sprawa córki. Ja bym jednak poszedł za
głosem swojego demona i wprowadził ją do firmy. Tutaj scenarzyści nie
wykorszystali niestety olbrzymiego potencjału, jaki tkwił w fakcie
dziedziczenia nałogu. Brakowało mi sceny, w której panna Brooks zaczyna
rozumieć co zrobił dla niej ojciec i że on wie co sama zrobiła. Od razu
domyśliłaby się dlaczego rozpoznał kłamstwo. Zmarnowali potencjalnie
doskonały moment.

Dosłowność w scenie zabójstwa Smitha była również niepotrzebna. Filmowi
wystarczyło jedno morderstwo pokazane na początku. Potem robiło się coraz
subtelniej, w zasadzie cały film rozgrywał się tylko na poziomie
psychologicznej gry (nie licząc sekwencji akcji z Moore). I to było
ciekawe, przyciągało i tworzyło klimat. W przypadku Smitha wystarczyłoby
ujęcie zamachującego się Brooksa i dźwięk uderzenia łopatą.


-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"Religion is regarded by the common people as true, by the wise as false,
and by the rulers as useful"
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads