Thread View: pl.hum.x-muza
1 messages
1 total messages
Started by Michał Gancarski
Sat, 05 May 2007 01:00
Oh Peter, you are such a nerd
Author: Michał Gancarski
Date: Sat, 05 May 2007 01:00
Date: Sat, 05 May 2007 01:00
121 lines
4042 bytes
4042 bytes
Witam, Co się stanie, gdy w jednym filmie umieścimy szóstkę bohaterów, pomiędzy którymi emocjonalne konfiguracje zmieniają się jak w kalejdoskopie? Może powstać niezłe kino psychologiczne, może powstać potworny gniot. A co jeśli tymi postaciami są Peter Parker, Mary Jane Wilson, Harry Osborn, Flint Marko, Eddie Brock, Gwen Stacey i May Parker? No właśnie ciężko odpowiedzieć, co wtedy. Od razu zaznaczę, że jestem zadowolony z filmu. Trzecie wcielenie Spider-Mana wyszło zdecydowanie najlepiej. Pomijam efekty, bo to oczywistość ale wątków jest dużo, akcji jest dużo, osobistych błędów i wypaczeń także jest dużo. Mamy miłosny pseudo-trójkąt, mamy nienawiść, rządzę zemsty, miłość, gniew, strach i bezosobowego demona z kosmosu. Ważne jednak, że pomiędzy scenami akcji jest sporo miejsca na pokazanie emocjonalnych relacji pomiędzy bohaterami. I choć schemat pogania schemat, to części emocjonalne są jak najbardziej do przyjęcia. Ba, momentami są bardzo ciekawe. Mogło być jednak znacznie lepiej. Przede wszystkim słabo zmierzono się z motywem Spider-Mana, bohatera wszystkich Nowojorczyków. Temat ruszony ale zdecydowanie za lekko. A szkoda, był potencjał. Niestety, aktorstwo zazwyczaj też zawodzi i to w każdym przypadku. Peter nie jest porządnym nerdem, Mary Jane nie boi się gdy się boi, Osborn nie jest zachwycony gdy jest zachwycony. Słodka Gwen daje radę. Oczywiście Johan Jameson jest tutaj wyjątkiem ale on nawet nie musi się starać. W końcu teatralne przerysowanie jest jego integralną częścią. Tobey Maguire daje na szczęście doskonale radę w scenach z mroczną wersją Parkera, to bodaj najlepsze momenty filmu. Zdecydowanie częściej powinien oblewać się czarną, oleistą cieczą, bo gdy zaczyna mieć wątpliwości i cojones mu maleją, to czar pryska. Koniec autentyzmu. Film jednak warto obejrzeć choćby dla tych momentów. Pokazują jak cholernie zakomplesioną osobą musi być Parker zwyczajny. Najciekawsza postać? Nie, nie, nie czarny Parker ani nawet Venom. Otóż Sandman, jedyny człowiek, który "nie miał wyboru" i "tak po prostu wyszło", z takich lub innych względów. Miejscami nawet przekonujący, choć zdecydowanie zmiękczony w stosunku do komiksowego pierwowzoru. No i słabiej umięśniony. Czy będzie następna część, to ciężko powiedzieć. Mała furtka została otwarta, jednak nie byłaby przekonująca ze względu na klimat końcówki. No ale skoro można kręcić trzecią część przygód pijaka Jacka Sparrowa, to można i czwartego Spider-Mana. Tym razem będzie kosztował pewnie koło miliarda baksów. A temat posta, który sobie wymyśliłem jeszcze w kinie, a którego nie użyłem, bo okazał się proroczy, brzmiał: . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Serfujące gobliny muszą umrzeć. -- Michał Gancarski - http://gancarski.com "The hardest thing in the world to understand is the income tax"
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads