Article View: pl.hum.x-muza
Article #29959Re: Sweeney Todd (z cyklu refleks szachisty)
From: Piotr 'Orlinos' Kozłowski
Date: Mon, 17 Mar 2008 21:47
Date: Mon, 17 Mar 2008 21:47
106 lines
6012 bytes
6012 bytes
On Mon, 17 Mar 2008 22:02:56 +0100, Michal Olszewski wrote: > ...Figaro qua, Figaro la, Figaro su, Figaro giu... > > Nie jestem fanem Burtona. Jego najfajniejszy film to chyba "Big Fish", > ale fakt, niewiele ich widziałem. Sęk w tym, że to jego gotycko > horrorowe zboczenie jest IMHO obciachowe. Nawet się tu przewrotnie z Tobą zgodzę, ale co mam zrobić, że mi się podoba? Ech, mrok, ciemność, krew, zboczenia - mój świat (nie, nie jestem emo ani gothem. :-> Na co dzień nawet całkiem roześmiany ze mnie facet). > "Sweeney Todd" jest natomiast całkiem niezły - a nawet mistrzowski jak > na swój gatunek. Jak na swój gatunek. > > Przede wszystkim jest to bardzo dobry musical. Musical hardocorowy - > niemal każda kwestia jest śpiewana. Aranżacje rewelacyjne, wykonanie > dobre, scenografia, zdjęcia, estetyka - wszystko piękne na swój chory > sposób. > > Historia? Akurat historyjka taka sobie. W dodatku historia posiada przynajmniej kilka słabych punktów - moment, w którym sędzia Turpin decyduje się na wizytę u golibrody "bo mój panie jakoś kiepsko pan wyglądasz" - to bardzo naciągane, pachnie trochę chciejstwem fabularnym. Podobnie finał. >"Sweeney Todd" to remake > musicalu, który z kolei był zainspirowany przez klasykę opery, czyli > "Cyrulika Sewilskiego". Wszystko jest podobnie, ale na odwrót: miasto > jest ohydne, zamiast komedii jest tragedia, a zamiast śmiechów i miłości > krew leje się strumieniami. Jednocześnie jest tu tyle powtarzających się > motywów, że nie ma wątpliwości co do czego nawiązuje. > > Pojawia się pytanie zasadnicze: czy ten film warto polecić? IMHO - mimo > wszystko - jednak nie. Powiedziałbym, że to zależy od osoby. Na pewno nie jest to film z gatunku "musisz obejrzeć, bo inaczej Wszechświat się zawali, a ty zostaniesz niekulturalnym matołkiem". Pewna przewidywalność faktycznie jest od jakiegoś czasu typowa dla Burtona - brak tutaj całkowitej innowacyjności. Ale podoba mi się jednak jego odwaga i konsekwencja. To trochę tak, jak z LOTR-em - mam niby wiele uwag, do wielu rzeczy mam ochotę się przyczepić, hollywoodzka machina mocno "skomercjalizowała" całość (a szczególnie 2 i 3 część) - ale z drugiej strony - Jackson to jednak geniusz. Kto inny byłby w stanie MIMO WSZYSTKO ocalić tak wiele z Trylogii i zawrzeć kontrakt od razu na 3 części? (i nie iść na durne kompromisy, skracając film np. do tylko jednego?). Burton - to samo. Gość ma bardzo wyraziste, chociaż dziwaczne i mocno miejscami trącące kiczem wizje i je uparcie realizuje. Z lepszym, bądź gorszym rezultatem, ale konsekwentnie i za to go podziwiam. > Rozumiem kostiumy, rozumiem mistrzowską grę > aktorską, poza tym jest tu kilka genialnych pomysłów (moja most > favourite sekwencja, gdy piękna Helena wyobraża życie szczęśliwej > rodzinki). Pasiasty kostiumik Todda rządzi. Jego ponura mina również. :-> Świetny był ten moment i kawałek, w którym po pieśni Deppa, deklarującej, że "wszystkich pozarzyna", Bonham-Carter spytała go, co chce robić "tak praktycznie" i wyprowadziło go pod rękę: "you silly useless thing". Hehe, genialnie usadziła jego "zbuntowaną, mroczną gotyckość"! :-) > Ale jednak film jako całość przewidywalny, a w ohydzie i > okrycieństwie już odrobinę niestrawny. Cholera. Wiele osób tak mówi. Muszę się chyba pogodzić z tym, że jestem zboczony. :( > Poza tym - do diabła - ja nie > lubię włoskiej opery. A do tego Burtonowi już najbliżej. Hm, faktem jest, że niektóre fragmenty są bardzo patetyczne, bo chyba o to Ci chodzi? Mnie, paradoksalnie, podobał się śpiew Deppa, chociaż wyraźnie słabuje technicznie i jest bardzo prosty, pozbawiony potęgi. Ale jego rockowość (wg. samego Deppa postawił on na "punkowość"), szorstkość, wydaje się bardzo pasować do postaci. Ściągnąłem z ciekawości jakieś mp3 z zapisem musicalu i porównywałem je z soundtrackiem - Todd musicalowy był wyraźnie lepszy technicznie i bogatszy w sensie czysto muzycznym, ale nie przemawia do mnie. Zbyt ładny, zbyt gładki głos. Taki właśnie "operowy", musicalowy, śliczniusi. Fuj. Inna sprawa, że przecież Depp nie śpiewa cały czas (chociaż często) ze ściśniętym gardłem. Bardzo podobała mi się piosenka o "pretty women" i "My Friends", właśnie ze względu na pewną gładkość. Brutalność i szaleństwo mordercy na chwilę ustąpiło romantyzmowi kochanka i delikatności miłośnika piękna. Dzięki temu jego postać jest dla mnie bardziej wiarygodna, nie jest to tylko psychopatyczny szaleniec, ale człowiek bardzo zgubiony. Podobnie działały na mnie nadmorskie wizje pani Lovett, czy właśnie "piękne kobiety" sędziego Turpina. W chorym Londynie z wizji Burtona nawet tacy chorzy, zdemoralizowani ludzie marzą, podziwiają, prawie kochają (jakkolwiek chorą by nie była ich miłość). -- Pozdrawiam, Piotr 'Orlinos' Kozłowski Ellen Ripley: I say we take off and nuke the entire site from orbit. It's the only way to be sure.
Technical Details
Message-ID:
<3vi3bcqf49ix.dlg@orlinos.sepidziob>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mailReferences:
<frmmat$pfk$1@inews.gazeta.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mail From: Piotr 'Orlinos' Kozłowski <nie@ma.takiego.dziadka> Newsgroups: pl.hum.x-muza Subject: Re: Sweeney Todd (z cyklu refleks szachisty) Date: Mon, 17 Mar 2008 22:47:50 +0100 Organization: Onet.pl Lines: 106 Message-ID: <3vi3bcqf49ix.dlg@orlinos.sepidziob> References: <frmmat$pfk$1@inews.gazeta.pl> NNTP-Posting-Host: terminal-1-194.retsat1.com.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.onet.pl 1205790441 20882 195.13.38.194 (17 Mar 2008 21:47:21 GMT) X-Complaints-To: usenet@news.onet.pl NNTP-Posting-Date: Mon, 17 Mar 2008 21:47:21 +0000 (UTC) X-Sender: dX3YGjYqJkea3yF19TuV6rKYiQYUkF/R User-Agent: 40tude_Dialog/2.0.15.1pl Hamster/2.1.0.11 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit