🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

6 total messages Started by Tomasz Piotrowski Wed, 10 Jan 2001 21:50
Szczątki Cieleckie
#606
Author: Tomasz Piotrowski
Date: Wed, 10 Jan 2001 21:50
26 lines
2334 bytes
Witam wszystkich w nowym roku. Trafiłem dziś przypadkiem do Dramatycznego na
"Niezidentyfikowane szczątki...". Przedtem widziałem tylko wersję z
Kożuchowską, tym razem, w końcu, zobaczyłem w roli Candy Magdalenę Cielecką.
Muszę przyznać, że z początku wrażenie było dziwne. Przyzwyczaiłem się
widzieć ją w strojach z czasów, gdy kobiety nie przebierały się za facetów
(czyż nie pięknie wyglądała w roli Nastasji Filipownej w Myszkinie?), ale na
szczęście (?) dość szybko przestawiłem się na współczesną wizję świata.
Cielecka jest dobrą aktorką, rzekłbym wybitną, ale w tej roli nie dane jej
było pokazać wszystkich swoich walorów. W Szczątkach postacie marzą o
miłości głębokiej jak ocean, a wychodzi im z tego płytka sadzawka. Czy do
odegrania płytkiej sadzawki potrzebna jest niezmierzona głębia aktorskiego
talentu? Pomimo, że jestem wielbicielem Cieleckiej, starając się być
obiektywnym, przyznać muszę, że nie ma znaczącej różnicy w kreacji tej roli
przez obie aktorki. Taka rola. Na uwagę, nie po raz pierwszy, zasługuje za
to Marek Kalita. Z każdym kolejnym przedstawieniem, w jakim go widzę,
nabieram do niego większego szacunku.
A same Szczątki? No cóż, nie dały mi tym razem takiego kopa jak poprzednio.
Czyżbym zaczynał się przyzwyczajać do świata za oknem?

T.

--------
"krytyk to taka kura, co gdacze, kiedy inne składają jaja"
--------
http://tomaszek.maniac.org.pl
Uwaga! Mam ustawiony filtr kasujący wiadomości o rozmiarze ponad 100KB.
Re: Szczątki Cieleckie
#607
Author: dada
Date: Thu, 11 Jan 2001 08:37
24 lines
2015 bytes
Użytkownik "Tomasz Piotrowski" <tomaszek@maniac.org.pl> napisał w wiadomości
news:3a5cd91b$1@news.vogel.pl...
> Witam wszystkich w nowym roku. Trafiłem dziś przypadkiem do Dramatycznego
na
> "Niezidentyfikowane szczątki...".

Hmm - zdradz, w jaki sposob trafia sie na Szczatki "przypadkiem"? Ja kurcze
zeby to zobaczyc musze kupowac bilety kilka tygodni wczesniej...
A w ogole strasznie mnie zasmuciles - po grudniowym obejrzeniu Szczatkow z
Kozuchowska nie moge sie doczekac obejrzenia wersji z Cielecka. Jak zesmy
juz tu pisali - poskornie czulem, ze wiele scen Magda jest w stanie zagrac
znacznie lepiej, wydobyc z Candy wiekszy dramat. A tu nagle czytam Twojego
maila i okazuje sie, ze wcale tak byc nie musi...
Ale i tak obejrze to jeszcze raz :))

> A same Szczątki? No cóż, nie dały mi tym razem takiego kopa jak
poprzednio.
> Czyżbym zaczynał się przyzwyczajać do świata za oknem?

To chyba po prostu ten typ sztuki, ktory dziala w sporej mierze na zasadzie
"kopa", wywierajac najwieksze wrazenie przy pierwszym kontakcie.
A do swiata za oknem naprawde nie ma co sie przyzwyczajac :))
Pozdrawiam
darek
Re: Szczątki Cieleckie
#608
Author: rudziaFFka
Date: Thu, 11 Jan 2001 09:05
26 lines
1869 bytes
dada o zamianach:
(...)
> A w ogole strasznie mnie zasmuciles - po grudniowym obejrzeniu
Szczatkow z
> Kozuchowska nie moge sie doczekac obejrzenia wersji z Cielecka. Jak
zesmy
> juz tu pisali - poskornie czulem, ze wiele scen Magda jest w stanie
zagrac
> znacznie lepiej, wydobyc z Candy wiekszy dramat. A tu nagle czytam
Twojego
> maila i okazuje sie, ze wcale tak byc nie musi...
> Ale i tak obejrze to jeszcze raz :))

kwestia lenistwa i kilku innych piach sypiacych w oczy przeciwnosci:
jezeli zamierzacie sie na "Szczatki" w najblizszym czasie, z niejaka
niesmialoscia doczepie sie :)

jezeli to mozliwe :)

(...)
> A do swiata za oknem naprawde nie ma co sie przyzwyczajac :))

uhm...


serdecznosci:)
Re: Szczątki Cieleckie
#609
Author: Tomasz Piotrowski
Date: Thu, 11 Jan 2001 11:50
44 lines
3040 bytes
> Hmm - zdradz, w jaki sposob trafia sie na Szczatki "przypadkiem"? Ja
kurcze
> zeby to zobaczyc musze kupowac bilety kilka tygodni wczesniej...

Robi się to tak: idzie się do kasy kupować bilety na inne przedstawienia.
Kupuje się jeden bilet, drugi, trzeci... Pani w kasie zauważa, że trafił się
dobry klient:
- a widział pan już Szczątki?
- tak, widziałem.
Pani nie rezygnuje:
- a w jakiej obsadzie?
- z panią K.
- a nie chciałby pan zobaczyć z panią C.?
- pewnie, że bym chciał, ale jak powszechnie wiadomo...
- ...bo mam jeden bilet na dziś...
- #$#@&*%$ ?????
Pani kontynuuje patrząc na mnie błagalnym wzrokiem:
- ...dobre miejsce, w pierwszym rzędzie.
No to wziąłem. Była to jakaś nieodebrana rezerwacja. Pani się ucieszyła, bo
jak powszechnie wiadomo bilety trzeba nabywać na kilka tygodni wcześniej i
nikt przy zdrowych zmysłach nie próbowałby kupować przed spektaklem i pewnie
bilet by został. W dodatku bilet był jeden, a kto chodzi do teatru samemu?

A spektakl przefiltrował mi się w głowie przez sen i dziś trochę inaczej na
niego patrzę. Zaskoczyło mnie wczoraj, że odbierałem go bardziej komediowo
niż dramatycznie. Dramat już znałem i zacząłem dostrzegać inne elementy.
Jest tam duża dawka humoru sytuacyjnego. Pomimo to mam przed oczami (i
uszami) jedną scenę, dla której warto  zobaczyć wersję z Cielecką. Kiedy
barman wychodzi po tym jak dowiedział się o nocy z Fraszyńską, Candy pada na
ziemię krzycząc (a krzyk to zdławiony w gardle z rozpaczy): "on być może
mnie kochał". Być może? Już sama nadzieja miłości doprowadza do takiego
stanu, jakby kończył się świat. I ten głos, świdrujący, łamiący się. Nie
pamiętam za bardzo tej sceny w wykonaniu Kożuchowskiej, teraz zapamiętam na
długo. Miałem dziś dziwne sny, sny które choć bym nie chciał, mają związek z
wczorajszym spektaklem. Ja jednak dostałem kopa, ale był to kop z opóźnionym
zapłonem.

T.

--------
"krytyk to taka kura, co gdacze, kiedy inne składają jaja"
--------
http://tomaszek.maniac.org.pl
Uwaga! Mam ustawiony filtr kasujący wiadomości o rozmiarze ponad 100KB.
Re: Szczątki Cieleckie
#610
Author: dada
Date: Sun, 14 Jan 2001 00:42
30 lines
2674 bytes
Użytkownik Tomasz Piotrowski <tomaszek@maniac.org.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:3a5d9df8@news.vogel.pl...
> > Hmm - zdradz, w jaki sposob trafia sie na Szczatki "przypadkiem"?
> Robi się to tak: idzie się do kasy kupować bilety na inne przedstawienia.
<...>

No tak - fuks niesamowity. Pozazdrościć tylko.  Bo np. moim problemem jest
niestety praktycznie niemożność zaplanowania życia na te trzy tygodnie do
przodu - nigdy nie mogę być pewny, czy na pewno ten akurat konkretny wieczór
da się wygospodarować na np. wyjście do teatru....

> Pomimo to mam przed oczami (i
> uszami) jedną scenę, dla której warto  zobaczyć wersję z Cielecką. Kiedy
> barman wychodzi po tym jak dowiedział się o nocy z Fraszyńską, Candy pada
na
> ziemię krzycząc (a krzyk to zdławiony w gardle z rozpaczy): "on być może
> mnie kochał". Być może? Już sama nadzieja miłości doprowadza do takiego
> stanu, jakby kończył się świat. I ten głos, świdrujący, łamiący się. Nie
> pamiętam za bardzo tej sceny w wykonaniu Kożuchowskiej, teraz zapamiętam
na
> długo.

Tomku - przywracasz mi wiare w zycie! Bo wlasnie przy tej konkretnie scenie
w mej duszy rozlegl sie krzyk "Cieleckiej tu potrzeba! Cieleckiej!". Nie
znaczy to, ze Kozuchowska zagrala ja jakos zle - po prostu czulem, ze Magda
zrobilaby to o wiele "mocniej". I ze w ogole bylaby w stanie dorownac tu
Kalicie...
Nie ma co - trzeba na to jeszcze pojsc. Cielecka teraz zdaje sie grac bedzie
w marcu :)))
Darek
Re: Szczątki Cieleckie
#611
Author: Tomasz Piotrowski
Date: Sun, 14 Jan 2001 10:36
25 lines
1969 bytes
Użytkownik "dada" <dareka6@polbox.com> napisał w wiadomości
news:93rhio$f02$3@news.tpi.pl...

>Bo np. moim problemem jest
> niestety praktycznie niemożność zaplanowania życia na te trzy tygodnie do
> przodu - nigdy nie mogę być pewny, czy na pewno ten akurat konkretny
wieczór
> da się wygospodarować na np. wyjście do teatru....

Bo podchodzisz do tego od złej strony ;-). Najpierw planuje się teatr a
potem dopasowuje całą resztę. Chodzisz do teatru jak masz wolny wieczór? Ja
mam wolny wieczór jak nie idę do teatru :-)
Co ciekawe kiedyś też tak myślałem (pod presją otaczającego świata), wiesz,
obowiązki, nauka, praca. A gdzie ja? Po krótkim zamęcie świat się
przyzwyczaił i nawet w pracy wiedzą, że proponowanie mi nadgodzin w dniu
kiedy idę do teatru jest niebezpieczne. Pracę można zmienić, teatr
pozostanie :-)

T.

--------
"krytyk to taka kura, co gdacze, kiedy inne składają jaja"
--------
http://tomaszek.maniac.org.pl
Uwaga! Mam ustawiony filtr kasujący wiadomości o rozmiarze ponad 100KB.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads