Thread View: pl.hum.teatr
2 messages
2 total messages
Started by maciej hrynczyszyn
Sat, 07 Oct 2000 22:51
Deus Ex Drabina czyli 'Wesele' Józefowicza w Szczecinie.
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Sat, 07 Oct 2000 22:51
Date: Sat, 07 Oct 2000 22:51
54 lines
4052 bytes
4052 bytes
[spostrzeżenia niespójne, przepraszam, nie chce mi się tego spajać] Wybrałem się na 'Wesele', głównie z kronikarskiego uzurpatorskiego obowiązku. W Teatrze Polskim w ciągu ostatnich 5 lat byłem może z 3 razy. No, ale jeśli muszę płacić za wejście, to nic dziwnego... :-) Nie zaczęło się dobrze. Skrajny fotel trzynastego rzędu i wszechobecne baloniki. Później konwencja się utrzymuje: bucha disco-polo, otwiera się coś na kształt drzwi od stodoły z napisem "WITAMY MŁODĄ PAPĘ". Gdy ma być wesoło (fragmenty 'weselne', pierwsza część) jest swojsko, disco- polowo. Gdy ma być poważnie jest sentymentalnie sentymentalizmem z oskarowej gali. Brakuje tylko Celine Dion i podziękowań dla Boga. Na koniec, gdy wszystkie postacie 'Wesela' wpatrują się gdzieś ponad głowami publiczności, z nieba opuszcza się drabina, na którą wchodzi kilkuletnia dziewczynka ubrana na biało. Kurtyna opada. Publiczność wstaje. Umowa społeczna, cholera jasna. Snobizm nie jest nigdzie większy niż w mieszczańskich teatrach prowincjonalnego miasta. Jest nowocześnie i modnie - skrzynki z wódką, motocykl stojący pod ścianą. (Który, nota bene, stoi tam po nic, raz użyje go Jasiek udając, że na nim przyjechał), telewizor, obraz z rzutnika na dekoracjach, solowe popisy taneczne aktorów. Zupełnie nic z tego nie wynika, siedzenia coraz mocniej gniotą w tyłek. Jest śmiesznie, najczęściej niezamierzenie, na przykład gdy postać Rycerza niepokojąco przypomina Vadera. Potępienia nie jest godna jednak jedna rzecz. Scenografia. Bardzo ciekawie - 'przestrzennie' - pomyślana, efektowna, momentami niestety efekciarska i zupełnie niekonsekwentna: w jednej chwili symbol i umowność (chochoł), w drugim konkret (dziad z postaci metafizycznych uwiązany jest do szubienicy, na której wiszą zwłoki panów). Ale chociażby znacznie lepiej niż u Grzegorzewskiego rozwiązany jest problem muzyki i zabawy tętniącej ciągle w drugim pokoju. W Narodowym co chwila przetupywał przez scenę tłum weselników, tutaj co prawda jest podobnie (disco-polowy wąż) ale prócz tego na bocznej ścianie przez cały cza widać cienie tańczących postaci. Niezły pomysł i dobrze zrobiony. I jeszcze jedna, najbardziej dla mnie przykra w całym tym weselu sprawa. Jaśka gra Jacek Zawadzki, niezapomniany w 'Moskwie - Pietuszki' i 'Nocy' w Teatrze Kana. Te przedstawienia to jedna z dwu, trzech najważniejszych rzeczy jakie widziałem kiedykolwiek. Drogi Zawadzkiego i Kany po 'Szlifierzach nocnych diamentów' rozeszły się, Zawadzki wyjechał do Edynburga. Teraz wrócił, niestety do Teatru Polskiego, typowego mieszczańskiego teatru prowincjonalnego. I niestety gra w 'Weselu' Józefowicza. Ilekroć jeszcze zobaczę 'Moskwę...' czy 'Noc' będę wierzył mniej. To przykre. m. -- Maciej Hrynczyszyn -|- tuuk@priv.onet.pl _ __ __ _ __| | __ _ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ | '_ \ / _` |/ _` |/ _` | - Life's passing you by, Garfield. | | | | (_| | (_| | (_| | - Make sure it shuts the door on the way out. |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Re: Deus Ex Drabina czyli 'Wesele' Józefowicza w Szczecinie.
Author: Róża
Date: Fri, 20 Oct 2000 19:34
Date: Fri, 20 Oct 2000 19:34
52 lines
3528 bytes
3528 bytes
maciej hrynczyszyn wrote: > Gdy ma być wesoło (fragmenty 'weselne', pierwsza część) jest swojsko, disco- > polowo. [ciach] > Jest nowocześnie i modnie - skrzynki z wódką, motocykl stojący pod ścianą. > (Który, nota bene, stoi tam po nic, raz użyje go Jasiek udając, że na nim > przyjechał), telewizor, obraz z rzutnika na dekoracjach, solowe popisy taneczne > aktorów. Te solowe popisy były żałosne. Takie zagranie 'pod publikę', jakie można stosować wystawiając przedstawienie dla szkół (podstawowych?), żeby przykuć uwagę młodzieży do sceny. Facet szoruje sobie marynarą po genitaliach, a prawie cała sala klaszcze do rytmu. Żeby było jasne, jest to jedyny moment w którym jest 'kontakt' z widownią. Szkoda, że tańczą sami (IIRC) faceci. Gdyby tańczyły kobiety, pewnie z sali padłoby 'pokaż cyce!'. A większość publiczności to byli tzw. kulturalni ludzie. > Jest śmiesznie, najczęściej niezamierzenie, na przykład gdy postać Rycerza > niepokojąco przypomina Vadera. IMHO raczej Pan Lasu (czy jak mu tam było) z serialu TV o Robin Hoodzie... > Potępienia nie jest godna jednak jedna rzecz. Scenografia. Bardzo ciekawie - > 'przestrzennie' - pomyślana, efektowna, momentami niestety efekciarska i > zupełnie niekonsekwentna: w jednej chwili symbol i umowność (chochoł), w drugim > konkret (dziad z postaci metafizycznych uwiązany jest do szubienicy, na której > wiszą zwłoki panów). Zbyt efekciarska, IMVHO. Niektóre momenty były faktycznie fajnie rozwiązane (liście na wietrze: rzutnik na ścianę i rzucane przez postać), ale ten mały telewizorek był niestety 'z kosmosu wzięty'. > Drogi Zawadzkiego i Kany po 'Szlifierzach nocnych diamentów' rozeszły się, > Zawadzki wyjechał do Edynburga. Teraz wrócił, niestety do Teatru Polskiego, > typowego mieszczańskiego teatru prowincjonalnego. I niestety gra w 'Weselu' > Józefowicza. Ilekroć jeszcze zobaczę 'Moskwę...' czy 'Noc' będę wierzył mniej. > To przykre. Life is brutal, aktor to aktor. Pociesz się, że taka 'komercjalizacja' jest stosunkowo rzadko spotykana w tzw. teatrze niezależnym w porównaniu z takąż muzyką. A jak to powiedział pewien muzyk 'z nikim się nie umawiałem, że do końca życia będę grać punka'. ;-) -- *** R Ó Ż A *** *** & | # % | @ * | @ $ | # *** *** \|/ \|/ \|/ \|/ *** ****=*WBiA*=|===Paweł==|='Róża'==|=Różański=|=*WBiA*=****
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads