🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

1 total messages Started by maciej hrynczyszyn Thu, 31 Aug 2000 00:15
Trochę o Kanie, trochę o Współczesnym - raport ze Szczecina. [długie]
#10
Author: maciej hrynczyszyn
Date: Thu, 31 Aug 2000 00:15
91 lines
6150 bytes
Pozwolę sobie zacytować swój post, wysyłany jakiś czas temu na niedoszłą listę 
dyskusyjną "teatromaniak". Post traktował o wtedy ostatnich wieściach ze 
szczecińskiego Teatru Kana. Oto:

<qoute>

Melduję nowe przedstawienie w szczecińskim Teatrze Kana. "J.P. zdobywa
Amerykę" wg Dario Fo. Monodram Sławoja Golańskiego, reżyseria: Zygmunt
Duczyński.
Premiera odbyła się chyba w okolicach dziewiątego czerwca, ja
przedstawienie widziałem jakiś tydzień wcześniej na pokazie wewnętrznym.
Czekałem na to przedstawienie, premiera przeciągała się długo. Pierwsze
przedstawienia miały być już może jesienią zeszłego roku na kanowskim
Oknie - Spotkaniach Młodego Teatru. Nie zdążyli, wersji 'developerskiej'
nie chcieli pokazywać. 
To jest bardzo ważne przedstawienie - dla Sławoja, dla Zygmunta, dla całej
Kany. 
Sławoj - niezapomniany konduktor (Jewtiuszkin?) w 'Moskwie...' - poświęcił
mu kawałek życia - prawie kilka lat. Szlifował formę fizyczną, nauczył się
grać na gitarze i bębenkach. Dla Zygmunta to po ładnych kilku latach
przerwy powrót do reżyserii. A to bardzo trudny moment: ogromny sukces
"Moskwy..." i "Nocy" - co można jeszcze w życiu powiedzieć, jeśli
powiedziało się już właściwie wszystko? Potem zupełnie nieudani
'Szlifierze nocnych diamentów', dziwne - przygotowywane jednocześnie z
'J.P...' - przedstawienie z Arkadiuszem Buszko: "Ja, Henryk Bilke". Piszę
dziwne, bo zaiste dziwny to dla mnie epizod: jeden z moich ulubionych
aktorów i jeden z moich ulubionych reżyserów biorą się za słaby tekst i
prawie udaje się im go obronić. Ale tak naprawdę pozostaje tylko niedosyt,
ten duet mógłby stworzyć znacznie ciekawszy byt teatralny. Zbyt
'moskiewski' posmak ma to przedstawienie i zbyt blado przy oryginale
wypada.
A "J.P."?
Z perspektywy tych kilku tygodni (recenzje powinno się pisać w conajmniej
trzech wersjach: po kilku godzinach, tygodniach i - jeśli coś w pamięci
zostało - latach :-)) wspominam je bardzo ciepło. Zostało ono w maleńkiej
salce Kany w jakiś sposób wspólnie przeżyte. Zarysowały się konkretne
obrazy, coś w tej naszej współczesnej, rozleniwionej wyobraźni zrobiło
'click' i się pomyślało. A historia jest bardzo prosta: hiszpański łotrzyk
zostaje zapakowany na galerę czy inne pływające urządzenie i wysłany do
Ameryki. Tam gubi się swoim ziomkom i dostaje w ręce indian. I wtedy coś w
jego umyśle robi 'click', od tej pory razem z nim oglądamy świat z trochę
innej perspektywy. Obraz w krzywym zwierciadle, z żabiej perspektywy
dziecka, zdziwionego indianina: powykrzywiane gęby hiszpańskich
kardynałów, biblia przystosowana na indiański użytek (co ten Jezus tam
rozmnażał? banany?). Z historyjki opowiadanej śpiewnym głosem Sławoja przy
rytmie bębna nienachalnie wysnuwa się refleksja nad starym światem. Który
jest jaki jest, ale za którym łotrzyk i tak na starość będzie tęsknił -
gdy dopadną go mary z przeszłości: dotyk skóry hiszpańskich dziewcząt,
widok Tagu. Uniwersalne to doświadczenie, uniwersalna ta nieuśmierzalna
tęsknota. Zapada ciemność i cichnie bęben. Ładne, delikatne. Ja lubię.

Ciekawi mnie bardzo jaki odzew w Polsce będzie miało to przedstawienie -
gdybyście widzieli, dajcie znać.


Recenzyjny disklajmer: To są jedynie moje prywatne opinie i przemyślenia.
Uprasza się nie wierzyć bez zastrzeżeń. :-)

</quote>

Tak było jakieś dwa miesiące temu. Od tego czasu nie byłem w Kanie, nie wiem 
nawet czy wyjeżdżali z tym przedstawieniem w Polskę. Gdybyście je gdzieś 
widzieli, dajcie znać czy się podobało.


Wieści z Teatru Współczesnego:
We wtorkowej (29.VIII) "Gazecie Na Pomorzu" (regionalny dodatek do "Gazety 
Wyborczej") znaleźć można artykuł o stworzeniu we Współczesnym 'Sceny Inicjatyw 
Aktorskich'. Maleją dotacje dla TW, w tym sezonie mają być tylko dwie premiery 
a aktorzy chcą grać. Utworzyli więc własny projekt.
Będą grać na Malarni, małej scenie Współczesnego. W związku z lokalizacją 
teatru (przy ul. Wały Chrobrego) padła propozycja żeby projekt nazywał się 
"Wałach Chrobrego", widać jednak została przegłosowana.
Pomysł Sceny wyszedł od Pawła Niczewskiego (niezapomniana rola epizodyczna w 
Śnie Nocy Letniej, w którym AFAIR za cały kostium służył mu skórzany woreczek 
na - excuse le mot - genitalia). 
Pierwszym przedstawieniem będzie "Da Vinci miał rację" Topora. Premiera - 22 
września. Wystąpią: Joanna Matuszak, Ewa Sobiech, Wojciech Brzeziński, Paweł 
Niczewski (reżyseria), Wiesław Orłowski, Konrad Pawicki. Scenografia: Bruno 
Tode, kostiumy: Krystyna Łukomska.


Zapraszam do Szczecina, żałując, że 22 września nie będę mógł być w 
mieście...:-(

pozdrawiam, m.
-- 
  Maciej Hrynczyszyn  -|-  tuuk@priv.onet.pl     _ __   __ _  __| | __ _
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  | '_ \ / _` |/ _` |/ _` |
- Life's passing you by, Garfield.              | | | | (_| | (_| | (_| |
- Make sure it shuts the door on the way out.   |_| |_|\__,_|\__,_|\__,_|
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads