Thread View: pl.hum.pisarstwo
3 messages
3 total messages
Started by Strumień
Sun, 22 Dec 2002 18:48
Kto ma w końcu rację?
Author: Strumień
Date: Sun, 22 Dec 2002 18:48
Date: Sun, 22 Dec 2002 18:48
129 lines
8031 bytes
8031 bytes
Wiem, że nic nie wiem ;-) Oto jaki dziś znalazłam artykuł w prasie.
E.
Literatura nic
Tygodnik "Wprost", Nr 1047 (22 grudnia 2002)
Na bezrybiu i Masłowska gwiazda
Wystarczyła jedna słaba powieść, by 19-letnia mieszkanka Wejherowa stała się
symbolem tego, co najnowsze, najlepsze, najbardziej awangardowe w polskiej
literaturze. Jest z pozoru skandalizująca książka, jest upozowana na
skandalistkę autorka: rude włosy, papieros w zębach, w tle smętne, odrapane
blokowisko... W telewizyjnym programie "Idol" jeden z jurorów, chcąc wytknąć
uczestniczce ignorancję, zapytał: - "Wiesz, kim jest Dorota Masłowska?"
Masłowska, autorka "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną", wali
prosto z mostu: "Zawstydziłam wszystkich tym, że rzyganie, defloracja i
walenie konia zostało postawione w jednym rządku z drzewami i kwiatami.
Napisane na papierze i wydrukowane. Dlatego może jestem hańbą polskiej
literatury". Dorota Masłowska, Krzysztof Varga, Robert Neumann - to tylko
kilka przykładów pisarzy okrzykniętych ostatnimi czasy gwiazdami. Ich książki
są agresywnie reklamowane, bo polska literatura na gwałt potrzebuje chociaż
złudzenia, namiastki sukcesu.
Słaby Silny
"Hańba polskiej literatury" - brzmi jak hasło reklamowe, które razem z opinią,
że to pierwsza w Polsce tzw. powieść dresiarska, nakręciło koniunkturę.
Tymczasem główny bohater, niejaki Silny, to raczej wy(tfu!)r fantazji
dziewczyny z prowincji na temat tego, co też może się roić w głowie blokersa.
Masłowską wsparli jej starsi koledzy po fachu. "Ta metrykalnie młodziutka
dziewczyna ma w sobie tak niesłychaną dojrzałość pisarską i taki dar władania
polszczyzną, dar rozpruwania, nicowania, rozbijania na miazgę języka i
tworzenia z tej miazgi języka swoistego, że możliwości dalszego rozwoju wydają
się tu nie do zmierzenia" - wyrokował Jerzy Pilch. W wielki dzwon uderzył też
poeta Marcin Świetlicki, oświadczając, że warto było pożyć 40 lat, by coś
podobnego przeczytać. I tak sukces medialny stał się faktem. Teraz tylko
czekać, aż ktoś wejherowską nastolatkę zgłosi do literackiego Nobla.
Kto podrze te bazgroły?
Za wrzawę wokół Masłowskiej w najmniejszym stopniu odpowiada ona sama.
Wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów.
Skoro jej powieść okrzyknięto arcydziełem, zaczęła publikować, gdzie popadło -
od felietonów w "Przekroju" po esej w cyklu "Generacja Nic" w "Gazecie
Wyborczej". Głód nowych twarzy, które miałyby się stać wizytówką kolejnego
pokolenia, jest tak wielki, że wystarczy cokolwiek wydrukować, by na autora
aczęto się powoływać. Przykładem Krzysztof Varga. "Tequila" i "Karolina" -
powieści o "piciu, pannach i rocku" - aż proszą się o opatrywanie
przymiotnikiem kultowy, który zazwyczaj znaczy tyle co nic. Varga miał już
nominację do Nike, pochlebnie pisał o nim Andrzej Stasiuk. Niestety, trudno
ufać tym opiniom - to po prostu towarzystwo wzajemnej adoracji.
Krytyka literacka, podzielona według środowiskowo-politycznego klucza,
kompletnie straciła autorytet. Kto więc ma weryfikować oceny ferowane przez
zaprzyjaźnionych recenzentów lub kolegów pisarzy? Powinna to robić - jako
najbardziej wpływowe medium - telewizja. Niestety, większość obecnych na
antenie programów kulturalnych jest robiona według schematu "u cioci na
imieninach". Ich gospodarze wdzięczą się do zaproszonych twórców i nawzajem
siebie przekrzykują. Dopóki najważniejszym celem telewizyjnej publicystki
kulturalnej będzie zapewnienie pisarzom dobrego samopoczucia, dopóty nie
doczekamy się polskiego Marcela Rei-cha-Ranickiego ani Bernarda Pivota. Czy
ktoś się odważy publicznie podrzeć pseudointeligenckie, nudne bazgroły?
Grzech wtórności
Ile wart jest "Szum" Roberta Neumanna - powieść, która jest nieudaną próbą
opisu zepsutego do szpiku kości świata polskich mediów? Autor poważył się
jedynie na atrakcyjny temat, reszta to już nawet nie szum, lecz cisza - z
zażenowania. Obcowanie z taką literaturą, pozbawioną krzty wdzięku, nie należy
do przyjemności. Wystarczą przytoczone przez autora nazwiska Piotra
Bratkowskiego oraz Roberta Stillera (wiadomo - autorytety muszą być) i jedna
czy dwie entuzjastyczne recenzje, by w Polskę poszło hasło: sukces. I koniec.
Skołowany czytelnik przyjmuje za dobrą monetę frazesy wymyślone przez biuro
reklamowe wydawnictwa i umieszczane w widocznym miejscu na skrzydełku książki
lub specjalnej banderolce.
Na tronie królowej nakładów wciąż siedzi Joanna Chmielewska, ale po piętach
epcze jej Katarzyna Grochola. "Nigdy w życiu" czy "Serce na temblaku" walczą
na lis-tach bestsellerów z powieściami Paula Coelho, Williama Whartona czy z
Harrym Potterem. I wszyscy zapomnieli, że także proza Grocholi skażona jest
grzechem podstawowym - wtórnością. To przecież niemal dosłowne przeniesienie
na rodzimy grunt bohaterki w rodzaju Bridget Jones. Stosując telewizyjne
kryteria, powieści Grocholi są jak programy na licencji, kręcone według
wymyślonego przez kogoś innego scenariusza.
Na podobnej zasadzie próbuje się wykreować nurt feministyczny: w
wersji "dojrzałej" (Krystyna Kofta) i "młodzieżowej" (Kinga Dunin).
Współczesna literatura polska nie przestanie istnieć bez dobrej powieści.
wszem, mamy w tej dziedzinie świetne tradycje - od "Lalki" po "Noce i dnie" -
ale jest też kilka innych, nie gorszych gatunków literackich, w których można
coś ważnego powiedzieć o współczesności. Dobra passa poetycka Polaków, która
wynika z aktywności uznanych mistrzów (Miłosz, Szymborska, Różewicz,
Barańczak), prozy z epickim zacięciem nie zastąpi. Prędzej uczyni to
literatura faktu, w szczególności wspomnieniowa, która przeżywa wyraźny
renesans. Skutki nadymania Masłowskiej do rangi odkrycia będą opłakane: ponoć
na firmamencie pojawił się ostrzyżony na łyso siedemnastolatek ze Świdnicy,
który opublikował pierwszą w Polsce hiphopową odyseję.
Jacek Wakar
Poczet przereklamowanych
Dorota Masłowska wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią
tzw. autorytetów
Olga Tokarczuk ostatnio opublikowała "Grę na wielu bębenkach"
Kinga Dunin reprezentuje nurt feministyczny w wersji "młodzieżowej"
Krzysztof Varga - jego "Tequila" otarła się o nagrodę Nike
anna Kowalewska zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie literackim za "Tego lata
w Zawrociu"
Magdalena Tulli - autorka "Snów i kamieni"
atarzyna Grochola - powieścią "Nigdy w życiu" na listach bestsellerów depcze
po piętach Harry'emu Potterowi
Jerzy Pilch chwali Masłowską i sam zbiera laurki od zaprzyjaźnionych
recenzentów
Krystyna Kofta reprezentuje nurt feministyczny w wersji "dojrzałej"
Tomasz Jastrun - lepszy felietonista niż pisarz
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
Re: Kto ma w końcu rację?
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 22 Dec 2002 18:58
Date: Sun, 22 Dec 2002 18:58
27 lines
1579 bytes
1579 bytes
Cześć wszystkim Strumień wrote: > > Wiem, że nic nie wiem ;-) Oto jaki dziś znalazłam artykuł w prasie. Po pierwsze - nie całkiem ta grupa, ten artykuł jest już od tygodnia obrabiany na pl.rec.ksiazki Po drugie - zamiast pracowicie przepisywać, lepiej byłoby dać link: http://www.wprost.pl/ar/?O=37255 wszak 'Wprost' jest dostępne on-line. A co do meritum: autor stawia pewne tezy, ale ich nie uzasadnia przekonująco. Zresztą, są to tezy z natury rzeczy nie do udowodnienia. > [...] > -- Pozdrowienia Janek http://www.astercity.net/~janekr Niech mnie diabli porwą! Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: Kto ma w końcu rację?
Author: Jan
Date: Mon, 23 Dec 2002 20:40
Date: Mon, 23 Dec 2002 20:40
27 lines
1927 bytes
1927 bytes
To tak zwane "Polskie Bezrybie" jest efektem braku fantazji i polotu tych baranow, ktorzy siedza w redakcjach i decyduja o wydanu nadsylanych do nich propozycji wydawaniczych. Latem wybralem sie do ksiegarni kupic sobie jakas ksiazke polskiego prozaika. Spedzilem godzine na stoisku i niczego nie wybralem. Chcialem przezytac jakas ciekawa histore, nie zadne tam pamietniki nastolatek, dwudziestolatek i kobiet przezywajacych dramat staropanienistwa. Mowie wam, nic nie ma! Gdybym zechcial kupic coz "zagraniczniego" to nie ma problemu, ale co sie tyczy polskich autorow to po porostu pustkowie! Zupelnie tak jakby narod cale wieki pisal dobrze ciekawie, a teraz doznal kompletnecgo zaciemnienia umsylu i nie wie ani jak pisac, ani nawet o czym. Nieprawda! W Polsce nie brak ludzi z talentem, niech no tylko te niesklonne do ryzyka "barany", wiedzedzace o tym ze lokalny skandal i zagraniczna sesnsacja zawsze sie dobrze sprzeda, dadza szanse tym co pisza teraz pisza do szuflady, a zobaczycie jak za pare lat pieknie sie zarybi! Pozdrawiam Wieslaw
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads