Thread View: pl.hum.pisarstwo
12 messages
12 total messages
Started by IRIS
Sat, 30 Nov 2002 01:35
OK to ja zacznę..:((
Author: IRIS
Date: Sat, 30 Nov 2002 01:35
Date: Sat, 30 Nov 2002 01:35
166 lines
12183 bytes
12183 bytes
Oto bodaj najgorsza rzecz jaką napisałam...więc czytajcie i krytykujcie;))
I.)to na podstawie jakiegoś opowiadania pisałam ale nie pamiętam
jakiego..:P)
Szary(chociaż nie wiem,czy to odpowiedni tytuł..)
Kiedy podnosi się oczy ku niebu niezbyt wysokiemu i jakże już
bardzo dostępnemu widzę szarość dni, które mają nadejść, widzę pustkę tych,
które odeszły i beznadzieję tego, który trwa. Na niskim niebie ogromny cień
ściga się ze światłem i wyprzedza je o jedną chwilę. Czarne kruki całą
chmarą rzucane przez wiatr tańczą z nim szaleńczy taniec szamanów... Nie ma
żadnych romantycznych chmur, żadnych kiczowatych zachodów słońca, nie ma,
jest tylko ten malutki budynek pod ciasnym niebem i dwie istotki w nim
zagubione, odnalezione...
To właściwie nie jest nawet budynek, bo słowem "budynek" zwykło
się nazywać dzieło ludzkich rąk o odpowiednio wielkich, lub średnio wielkich
rozmiarach. To jest kąt, który wygląda jak pokój ale nie jest pokojem, bo
nikt w nim nie mieszka. Wszyscy, którzy tu są przyszli tylko na chwilę i
zaraz sobie pójdą. Ale w tym momencie, tej sekundzie magicznej kąt ten jest
pokoikiem, bo jest w nim dwoje ludzi.
Na ścianach nie ma żadnych obrazów. Ściany są brudne i stare.
Rozsypuje je pęd czasu, za którym nie mogą nadążyć. Nie są także zbyt
wysokie, raczej przeciętnie niskie. PO lewej stronie małe biurko, na nim
kilka papierów nie zapisanych niczym szczególnym, czyli białe kartki.
Pieczątka, długopis i jakieś zielsko, już usychające w pękniętej doniczce.
I oni dwaj.
W tym pokoiku pod ciasnym, szarym wiecznie niebem.
Ledwo zauważalna stróżka światła ciężko pada na zamyśloną twarz
mężczyzny siedzącego przy biurku. Jest ubrany w mundur. MA on wiele złotych,
lub zwyczajnie żółtych guzików, jest sztywny i niewygodny. Czapka, która
jest jego nieodłączną częścią leży na stole. Koszula nie jest śnieżnobiała
ani wykrochmalona, tak jak powinna być. Spodnie są pogniecione i lekko
zabłocone przy nogawkach. Twarz tego mężczyzny przy brązowym, starym blacie
wydaje się być jeszcze bardziej zamyślona niż jest w rzeczywistości. Brąz
dodaje powagi i jakiegoś dziwnego ciepła, które jednak jest tak bardzo
ciepłe, iż w końcu staje się chłodem.
Jego oddech jest miarowy, spokojny. Wzrok wbity, przybity
gwoździem obowiązku w zakurzoną podłogę. Brwi lekko zmarszczone, zmuszające
mózg do wytężonej pracy.
Nie mogę doprawdy zrozumieć, nie mogę wręcz pojąć tego spokoju,
który tu panuje. Jest tak wszechobecny, iż prawie namacalny, dotykalny,
mający swój smak...Wiatr i horda jego tancerzy popłynęli już gdzieś poza
nas, ale szarość pozostała i nadal usypia, utula nas do snu. Jest tak błogo,
choć nie pięknie, i tak cudownie, choć tak przyziemnie...
On śpi. Ten drugi. Jakby nie wiedział, że to już on, że teraz
jego czas nadszedł, że ma te swoje przeklęte, przysłowiowe pięć minut.
Jedna, dwie, trzy i już inny aktor wszedł na scenę. On śpi. Ma czarne, lekko
kręcone włosy. Zapadnięte policzki, zarośniętą brodę, tak jakby szedł z
daleka, szedł długo ale się nie spieszył, bo do czegóż miałby? Jest wątły,
szczupły, ubrany tak jak ja, ty i ten obok ciebie, czyli na szaro... Jego
zamknięte oczy widzą to co ja, ty i ten obok ciebie. Jego powieki nie drżą,
lecz płyną po obrazach, które napotykają na swej drodze.
Spokojny dotąd wzrok człowieka za biurkiem podniósł się. Uważne
oczy poczęły łagodnie ćwiartować postać śpiącą . Kawałek, po kawałeczku
odrywać, odkrywać kolejne warstwy jego ubrań, ciała, najskrytszych pragnień,
niepoprawnych snów, niespełnionych marzeń. Zatrzymały się. Jest! Jakże
delikatnie unosi się koszula w tym miejscu, jakże rytmicznie odbija się od
powietrza i jakże silnie je spycha na boki! Tu jest jego serce, silnik jego
bezbronnego ciała, zwierciadło jego wielkich nadziei, idei i innych głupot
młodości. Och! Jakże pysznie wygląda jego serduszko, będzie moją pluszową
zabawką, bo zaiste jest nią w chwili obecnej. Twarz człowieka w zielonym
mundurze, z niedbale pozapinanymi guzikami zrobiła się nagle taka gładka i
tłusta, że gdyby nie ubiór poczułabym zapach Nilu... Jego wielkie dłonie
stały się mokre i lepkie, poczęły drżeć...
Lecz oto nagle niepostrzeżenie na środku pokoju zatańczył rozkrzyczany
Wiatr, rozwrzeszczane jego podmuchy powciskały się w oczy, w płuca, w puste
dłonie, ich chłód zatrzymał oddechy, przyspieszył uderzenia, otworzył oczy.
-Hmm,khmm!- Nie śpiący już człowiek zaczął wydawać z siebie dziwne
dźwięki. Podniósł głowę i rozejrzał się po kącie. Ależ okropne miejsce! Jak
tu ciemno. PO co komu tyle ciemności??
-Ja potrzebuję jej w takiej właśnie ilości- odezwał się człowiek- zamyślona
Twarz.
...................
.............
..........
.......
Co to za miejsce i skąd do cholery ten człowiek wie, o czym myślałem przed
chwilą?!
-To jest posterunek celny.
I znowu! Ja chyba śnię... (Tu człowiek przeciera z niedowierzaniem oczy,
szczypie się w ramiona, uderza po twarzy)
- Jak Pan widzi, nie śni Pan.
- Ale skąd Pan wie o czym ja myślę?!
-Ja tego nie wiem.
-To w takim razie.........skąd..........???
- Pan to wszystko mówi, na głos.
W pokoju zapanowała cisza - czas zrozumienia i odnalezienia się
w kącie. Nie śpiący już człowiek nerwowo rozgląda się po ciasnocie.
Mężczyzna w mundurze spokojnie obserwuje nerwowe ruchy, odruchy tego
drugiego. Po chwili konsternacji nie śpiący odzywa się:
- Aa! W takim razie pan musi być celnikiem. Zgadza się?
-Tak, to prawda jestem celnikiem
Tu człowiek o ruszającej się koszuli zdziwiony obserwuje niechlujstwo
munduru celnika. Żadnej odznaki, identyfikatora i te guziki, z których
łuszczyło się słońce, jeden zapięty, pięć rozpiętych inne jakby zaczęte i
niedokończone...
-Czy to posterunek celny na granicy rosyjskiej?
- Nie. Skąd w ogóle taki pomysł?- Zapytał celnik oburzony.
- Nie, nie tak tylko sobie powiedziałem...rosyjska...hahaha, nie...to tylko
taki żart....- Odpowiedział mocno zmieszany człowiek, który spał.
-A wie pan. Ja właściwie nie mam pojęcia po co tu jestem. Chyba mam chwilową
amnezję. Jakby pan był łaskaw....(lekki, zakłopotany uśmiech zagubionego
dziecka)
-Oczywiście. Jest pan na posterunku celnym, bo ma pan kilka rzeczy do
oclenia.
-Jak to możliwe? Przecież nigdzie się nie wybierałem. Mam napięty grafik i
nigdy nie mam czasu na jakiekolwiek wyjazdy, prócz służbowych rzecz jasna J
więc nie wiem, co tutaj robię i gdzie właściwie mam niby podróżować?
-Hmmmm, dzisiaj zaistniała wyjątkowa sytuacja. A podróż pan skończy zaraz po
przekroczeniu granicy, także tylko kilka formalności i wszystko się panu
rozjaśni, wyjaśni J
Śpiący człowiek zgodził się bez wahania, bo czyż można mieć
jakiekolwiek wahania w tak klarownej sytuacji?? Celnik zaś był dumny z
siebie, już czuł zapach ciepłego serca, już prawie smakował jego ciepłoty,
jego słodkości,. Na myśl o tym oczy jego zrobiły się wąziutkie, roziskrzone,
a jednak wciąż czujne, jak u geparda czającego się na zwierzynę, jak oczy
lwa podchodzącego do swej ofiary...
Pytania były krótkie, zwięzłe i ma temat. Imię, nazwisko, data
urodzenia, miejsce zamieszkania itp. Śpiący pokazał paszport i jakiś inny
dodatkowy dokument, tak by formalnościom stało się za dość... Ale jedno
bardzo dziwiło, człowiek o czarnych, lekko kręconych włosach nadal nie
wiedział dokąd podróżuje i jaki właściwie jest cel owej podróży, a jednak
mimo tych wszystkich nieścisłości, wynikających raczej z niedoskonałości
ludzkiej pamięci a niżeli z jakieś niewytłumaczalnej przyczyny, człowiek o
twarzy spokojnej i cichej szedł dalej.
Nie miał wiele do oclenia. Prawdę powiedziawszy nie miał nic do
oclenia. Miał tylko... siebie, swoje ubrania szare, swoje powieki na wpół
przymknięte, kilka niejasnych, niepowiązanych ze sobą wspomnień i... nic
poza tym. Ale Celnik dokładnie sprawdził zawartość jego umysłu i serca, czy
aby nie za wiele tych wspomnień, i oby jak najwięcej mgły zapomnienia,
niezrozumienia przeszłości- wtedy będzie łatwiej...
-No to już chyba wszystko, czego chciałem się dowiedzieć od pana.-
powiedział Celnik. Na te słowa człowiek o anielskich włosach, w szarym
ubraniu zasmucił się wielce.
-Czy to znaczy, że mam teraz sobie iść?
-Nie, nie "sobie iść", lecz musi pan dokończyć swą podróż.- w jakiś sposób
Celnik chciał jakby przyspieszyć całą tę procedurę. "Nie lubię takich
ceregieli" pomyślał.
-Dobrze, to ja sobie pójdę. Do widzenia.
Kiedy patrzy się w niebo dzień jest tak wspaniale oświetlony przez
wszechpotężne zwierciadło, które okrywa Ziemię. Cisza, która zamieszkała na
tym skrawku błękitnej planety zdaje się wygładzać każdą nierówność terenu,
godzić ze sobą kolory i barwy. Światło przechadza się spokojnie po kącie,
kładzie się na biurku, całuje jego brązowy, chłodny blat, prześlizguje się
po nie zapisanych stronicach, zastyga na nieżywej już roślinie, bada
pęknięcie w doniczce. Nagle jego kwanty poczynają drżeć, biegną, pędzą wręcz
i... zatrzymują się, trzeba, trzeba się zatrzymać, spójrzcie kwanty jak on
pięknie śpi, jak jego dłonie spoczywają obok niego. Patrzę na niego i wiem,
że jest to szarość, która odeszła, patrzę i wiem, że był to anioł zamknięty
w jego śnie spokojnym, w powiekach delikatnych i w lokach czarnych...
Zakończenie jest całkiem nie takie jak powinno! Właściwie to nie
wiadomo jak umiera ten człowiek, śpiący i dlaczego umiera? Szary staje się
w tym kącie na końcu świata aniołem, staje się? Ależ tak! Bo przecież każdy
z nas ma w sobie coś z anioła, nie? Jesteśmy odbiciem Boga. Nawet nie
powiedziałabym, że staje się, bo nie przechodzi żadnej przemiany, nie
wrzeszczy, ani nie rwie sobie włosów z głowy, to "staje się" trzeba rozumieć
w sensie "ujrzeliśmy, dostrzegliśmy wreszcie". Zatem Szary śpiący człowiek
jest aniołem, ale dlaczego umiera? Dlaczego w tej dziurze, przy tym
człowieku, który wyraźnie go nienawidził? Dlaczego? Odpowiedź jest prosta,
zwyczajna. Umarł, bo dostrzegliśmy w nim coś poza człowieczeństwem, umarł
także przez to, że przespał swoje pięć minut, że przespał swoje życie. Nie
jest tu ważne jak on spał, nie jest istotne, że jego sen był błogi,
szorstkie dłonie stały się nagle maleńkimi piąstkami zaciśniętymi tak bardzo
mocno, iż powietrze nie mogło się z nich wyrwać, te piąstki, to ciało
chciało, tak bardzo chciało żyć. A teraz leży w słońcu kupa materii i
tkanek.... Zdziwione kwanty też nie rozumieją i również pytają "dlaczego"?
Jakież to dziwne! Nawet światło nie wie....
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Iris
Date: Sat, 30 Nov 2002 03:45
Date: Sat, 30 Nov 2002 03:45
28 lines
2040 bytes
2040 bytes
Użytkownik "IRIS" <syreny@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości > Oto bodaj najgorsza rzecz jaką napisałam...więc czytajcie i krytykujcie;)) > I.)to na podstawie jakiegoś opowiadania pisałam ale nie pamiętam > jakiego..:P) Hmm... nie ośmieliłabym się krytykować mojej, z wielkich liter pisanej, imienniczki;) Wręcz przeciwnie, przyznaję, iż pewna króciutka scenka szczególnie pobudziła moją wyobraźnię i ogromnie żałuję, że nie została rozwinięta. Mam na myśli te słowa: "Ledwo zauważalna stróżka światła ciężko pada na zamyśloną twarz mężczyzny ..." W umyśle moim powstał obraz obszernej, opasanej fartuchem konsjerżki (lub, jak kto woli, cieciowej), która - osłaniając dłonią zapaloną świeczkę - stara się po cichu, na paluszkach, podejść do mężczyzny. Niestety, w ostatniej chwili kobieta potyka się i swym ciężarem przygniata zamyślonego mężczyznę. Ciagu dalszego brak ... a szkoda ;( Pozdrawiam Iris P.S.: skojarzenia dotyczące innych fragmentów tekstu przemilczę, aby nie zanudzić szanownych grupowiczów:)
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Adam Podstawczynski
Date: Sat, 30 Nov 2002 08:46
Date: Sat, 30 Nov 2002 08:46
16 lines
1475 bytes
1475 bytes
W artykule <as944t$1nbo$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL> IRIS napisał(a): > Oto bodaj najgorsza rzecz jaką napisałam...więc czytajcie i krytykujcie;)) > I.)to na podstawie jakiegoś opowiadania pisałam ale nie pamiętam > jakiego..:P) > > Szary(chociaż nie wiem,czy to odpowiedni tytuł..) > Kiedy podnosi się oczy ku niebu niezbyt wysokiemu i jakże już > bardzo dostępnemu widzę szarość dni, które mają nadejść, widzę pustkę tych, (...) Rzeczywiście, to jest bardzo liche. Ale piszesz, że napisałaś coś lepszego, tak? No to pokaż. Najlepiej od razu to najlepsze :). -- Adam Podstawczynski slownik.7thguard.net
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Gilbert
Date: Sat, 30 Nov 2002 12:39
Date: Sat, 30 Nov 2002 12:39
37 lines
2507 bytes
2507 bytes
IRIS z <syreny@poczta.onet.pl> pisze: > Oto bodaj najgorsza rzecz jaką napisałam...więc czytajcie i > krytykujcie;)) I.)to na podstawie jakiegoś opowiadania pisałam ale > nie pamiętam jakiego..:P) [...] To ja się znowu zacznę czepiać. W opisie grupy zawarty jest zapis o tym, że wysyłanie na grupę swoich utworów nie jest mile widziane. Oto fragment tegoż opisu (mam nadzieję, że Ojciec Założyciel nie będzie miał mi tego za złe): "Grupa dla wszystkich chętnych do dyskusji i wymiany doświadczeń związanych z pisarstwem - zarówno artykułów publicystycznych, jak i beletrystyki czy scenariuszy, począwszy od fantastyki przez tzw. główny nurt do poradników technicznych. Tematyka obejmuje kwestie typu: *co* pisać, *jak* pisać, *co* *jak* pisać, ewentualnie *dlaczego* pisać oraz *co* następnie z tym zrobić, żeby *coś* z tego mieć. Zabronione jest publikowanie na grupie tekstów własnych bądź cudzych z prośbą o ich ocenę. Dozwolone jest natomiast podawanie linków do stron WWW z takimi tekstami, jednak nie należy się spodziewać masowych odpowiedzi z rzeczową krytyką tychże. Dozwolone jest wszakże cytowanie krótkich fragmentów dzieł, pod warunkiem, że są ilustracją omawianego właśnie problemu. Zabronione jest wysyłanie jakichkolwiek załączników oraz pisanie inaczej niż czystym tekstem. Zabroniony jest także jakikolwiek spam oraz dyskusje drastycznie odbiegające od tematyki grupy." -- __ / __, | | /_\ __ \__/ | | |_) \_ |'' | gilbert: old German for 'bright desire'
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Iris
Date: Sat, 30 Nov 2002 13:38
Date: Sat, 30 Nov 2002 13:38
25 lines
1943 bytes
1943 bytes
Użytkownik "Gilbert" <gilbercik@o2.pl> napisał w wiadomości > "Grupa dla wszystkich chętnych do dyskusji i wymiany doświadczeń > związanych z pisarstwem - zarówno artykułów publicystycznych, jak > i beletrystyki czy scenariuszy, począwszy od fantastyki przez > tzw. główny nurt do poradników technicznych. > Tematyka obejmuje kwestie typu: *co* pisać, *jak* pisać, > *co* *jak* pisać, ewentualnie *dlaczego* pisać oraz > *co* następnie z tym zrobić, żeby *coś* z tego mieć. [....] > Dozwolone jest wszakże cytowanie krótkich fragmentów dzieł, > pod warunkiem, że są ilustracją omawianego właśnie problemu. A ja myślę, że "twór" IRIS z syreny@ jest całkiem niezłym wstępem do dyskusji w ramach tematyki grupy. Zwłaszcza w odniesieniu do kwestii "*jak pisać" i "co jak pisać". Aby zaczęła się dyskusja, musi najpierw być zaprezentowany przedmiot dyskusji i IRIS odważnie rozpoczęła. Pozdrawiam Iris [z lasu;)]
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Gilbert
Date: Sat, 30 Nov 2002 13:43
Date: Sat, 30 Nov 2002 13:43
19 lines
1825 bytes
1825 bytes
Iris z <iris123@go2.pl> pisze: > A ja myślę, że "twór" IRIS z syreny@ jest całkiem niezłym > wstępem do dyskusji w ramach tematyki grupy. Zwłaszcza w > odniesieniu do kwestii "*jak pisać" i "co jak pisać". Aby > zaczęła się dyskusja, musi najpierw być zaprezentowany > przedmiot dyskusji i IRIS odważnie rozpoczęła. Masz rację o tyle, o ile będzie to jednorazowa prezentacja. Wyobraź sobie sytuację, kiedy wszyscy publikowaliby tu swoje teksty - powstałby jeden wielki bałagan. IMO jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest umieszczanie odnośników do stron www, gdzie takie teksty byłyby umieszczane, gdzie można by je przeczytać. A potem można tutaj o nich dyskutować. -- __ / __, | | /_\ __ \__/ | | |_) \_ |'' | ipsa sua melior fama
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Gilbert
Date: Sat, 30 Nov 2002 14:40
Date: Sat, 30 Nov 2002 14:40
20 lines
1647 bytes
1647 bytes
Iris z <iris123@go2.pl> pisze: > Zgadzam się z Tobą. Był początek, niezbyt długi tekst i > wystarczy. Dalsze teksty winny być umieszczane w innym > miejscu. Zastanawiam się tylko, gdzie mogliby lokować swoją > twórczość ludzie, którzy nie posiadają własnych, ani > "zaprzyjaźnionych", stron www. Jakieś propozycje? Jest mnóstwo zinów sieciowych, np. Esensja (www.esensja.pl). > BTW... czy nowe propozycje nazwania tej grupy są ON czy OFF > topic?;) Niby ON, a jednak trochę OFF. -- __ / __, | | /_\ __ \__/ | | |_) \_ |'' | dixi
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Iris
Date: Sat, 30 Nov 2002 14:40
Date: Sat, 30 Nov 2002 14:40
22 lines
1884 bytes
1884 bytes
Użytkownik "Gilbert" <gilbercik@o2.pl> napisał w wiadomości > Masz rację o tyle, o ile będzie to jednorazowa prezentacja. Wyobraź > sobie sytuację, kiedy wszyscy publikowaliby tu swoje teksty - powstałby > jeden wielki bałagan. IMO jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest > umieszczanie odnośników do stron www, gdzie takie teksty byłyby > umieszczane, gdzie można by je przeczytać. A potem można tutaj o nich > dyskutować. > Zgadzam się z Tobą. Był początek, niezbyt długi tekst i wystarczy. Dalsze teksty winny być umieszczane w innym miejscu. Zastanawiam się tylko, gdzie mogliby lokować swoją twórczość ludzie, którzy nie posiadają własnych, ani "zaprzyjaźnionych", stron www. Jakieś propozycje? BTW... czy nowe propozycje nazwania tej grupy są ON czy OFF topic?;) Pozdrawiam Iris
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Iris
Date: Sat, 30 Nov 2002 15:23
Date: Sat, 30 Nov 2002 15:23
16 lines
1642 bytes
1642 bytes
Użytkownik "Gilbert" <gilbercik@o2.pl> napisał w wiadomości > > BTW... czy nowe propozycje nazwania tej grupy są ON czy OFF > > topic?;) > Niby ON, a jednak trochę OFF. > Pozwolę sobie postawić pytanie z rodzaju ON/OFF ... czy wypowiedzi na grupach typu "hum" - zwłaszcza humanistycznych, ale i humorystycznych - winna cechować kultura słowa, niezależnie od przedmiotu dyskusji, jej przebiegu i naszego własnego stosunku do tematu, bądź treści wypowiedzi innych uczestników dyskusji? Pozdrawiam Iris
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Picio
Date: Sat, 30 Nov 2002 16:10
Date: Sat, 30 Nov 2002 16:10
19 lines
1846 bytes
1846 bytes
Iris sobie pozwala: > Pozwolę sobie postawić pytanie z rodzaju ON/OFF ... czy > wypowiedzi na grupach typu "hum" - zwłaszcza > humanistycznych, ale i humorystycznych - winna cechować > kultura słowa, niezależnie od przedmiotu dyskusji, jej > przebiegu i naszego własnego stosunku do tematu, bądź treści > wypowiedzi innych uczestników dyskusji? Witam wszystkich:) "Pytania są tendencyjne..." :) Każda dyskusja, nie tylko w ramach grup newsowych, powinna opierać się na kulturze wypowiedzi. Uogólniam nieco, bo kultura owa dość ściśle zależna jest od merytorycznego poziomu interlokutorów jak i miejsca dysputy :) Na Twoje pytanie odpowiadam twierdząco :) Pozdrawiam Picio
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Sat, 30 Nov 2002 21:46
Date: Sat, 30 Nov 2002 21:46
32 lines
2082 bytes
2082 bytes
Gilbert napisal:
>To ja się znowu zacznę czepiać. W opisie grupy zawarty jest zapis o tym,
>że wysyłanie na grupę swoich utworów nie jest mile widziane.
>Oto fragment tegoż opisu (mam nadzieję, że Ojciec Założyciel nie będzie
>miał mi tego za złe):
A tak.
Publikowac czy nie publikowac?
Ten temat poruszylem na innej grupie - wprawdzie nie "hum" ale nadal scisle
zwiazanej z humanistyka, per se.
Odpowiedzi byly mieszane.
Generalnie, argumentacja kontra zalacznikom opierala sie na stwierdzeniu, ze
to zjada dysk i zamula przepustowosc News.
Ta.
Powiedz to tym co sciagaja "nagusy" z grup dyskusyjnych :)))
Tam to leca mega i giga bity "towaru".
Grupy tekstowe - tak jak ta, to ptys i faworek - bez znaczenia w objetosci.
Dlatego...
IMHO, tutaj, MUSI byc miejsce na publikowanie fragmentow tworczosci
postowiczow, niekoniecznie calych - wystarczy reprezentatywna probka rzedu
jednej lub dwoch stron.
Pisze - MUSI - bowiem latwiej jest dyskutowac o tekscie, majacg go niejako na
miejscu i pod "nozem".
Wiweksja prozy bywa krwawa :)))
M.R.F
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
Re: OK to ja zacznę..:((
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Sat, 30 Nov 2002 22:09
Date: Sat, 30 Nov 2002 22:09
16 lines
1469 bytes
1469 bytes
>Oto bodaj najgorsza rzecz jaką napisałam...więc czytajcie i krytykujcie;))
Daj Boze kazdemu pisac takie "najgorsze" rzeczy.
Nie jest zle.
Osobiscie nie przepadam za stylem bialego wiersza wkomponowanym w proze, a te
wszystkie fragmenty "nastrojowe" sugeruja, ze lubisz poezje i nie boisz sie
wzniesc opisu wyzej niz normalnie spotyka sie w prozie, ale... dla innych
czytelnikow, dla kogos kto potrafi przebic sie przez teksty H.P. Lovercrafta,
to co Ty piszesz, bedzie smakowitym utworem.
M.R.F
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads