🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
1 messages
1 total messages Started by FM Wed, 24 Nov 2010 04:03
Anna Brzezińska w sieci - for free
#18900
Author: FM
Date: Wed, 24 Nov 2010 04:03
80 lines
5958 bytes
Anna Brzezińska   opowiadania

Zdecydowałam się opublikować najnowsze opowiadanie o Babuni Jagódce na
licencji Creative Commons i wyłącznie w sieci; nie ma go w najnowszym
zbiorku "Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny". Poniekąd jest to mój głos w
dyskusji o prawach autorskich, która od lat drąży środowisko twórców.
Postanowiłam się zachować jak The Clash, zespół, który wywarł ogromny
wpływ na moją młodość, i nie wygłaszać szumnych deklaracji, tylko
zrobić coś konkretnego. Bo -- uszanowawszy proporcję -- Joe Strummer i
chłopaki budzą mój nieustanny szacunek tym, że zamiast poprzestać na
antyburżujskich protestsongach i pokrzykiwaniach, faktycznie
zrezygnowali z części honorarium, żeby wymóc na koncernie wydającym
ich albumy niskie ceny tychże. Przekonania to przekonania, ale odpływ
własnej kasy boli.

Sprawa praw autorskich jest niejednoznaczna. Większość twórców nie
pozostawia swej progeniturze ogromnych posiadłości ani innych dóbr
ziemskich, a i na uznanie czytelników trzeba czasami nieco poczekać,
nic więc dziwnego, że chcą zawarować dla potomnych korzyści z
działalności, której się poświęcili. Rozumiem też irytację twórców,
którzy oglądają swoje dzieła w całości w Internecie (na co bynajmniej
nie wyrażali zgody), na dodatek niekiedy opatrzone cudzym nazwiskiem.
A jednocześnie nie podoba mi się przedłużanie w nieskończoność tych
praw gwoli wyduszenia z utworów jak największej kasy, szczególnie
jeśli płynie ona do jakiegoś ponurego koncernu (co nie powinno mieć
znaczenia, ale nie darmo nasłuchało się Clashów). Siedemdziesiąt lat
po śmierci twórcy to naprawdę sporo czasu.

Ale nie chodzi mi tak bardzo o samo dzieło, które zwykle straszliwie
kosztowne nie jest. Książkę można kupić albo wypożyczyć z biblioteki i
w pełni legalnie zapoznać się z losami bohaterów. Problemem pozostają
jednak prawa zależne. Najwyraźniej widać to chyba na przykładzie
Disneya i Kubusia Puchatka. Moje dzieci uwielbiają Puchatka. Bardzo
bym się ucieszyła, gdyby mogły pójść do teatru na -- amatorskie lub nie
-- przedstawienie o mieszkańcach Stumilowego Lasu. Ale nie pójdą,
ponieważ Disney bardzo skrupulatnie tych praw strzeże i wiele utworów
zależnych, adaptacji, piosenek lub innych form, po prostu nie
powstaje. Gwoli podlizania się dziewczęcej publice powstają za to
dzieła o niejakiej Darby, bo przecież Krzyś wcale nie musi być
najlepszym przyjacielem Puchatka. Nie obejrzymy w warszawskim Teatrze
Studio świetnego "Kubusia P." Piotra Cieplaka, możemy za to delektować
się objazdowym widowiskiem jarmarcznym "Disney Live! Winnie The Pooh".
Dzieci na nie nie zabrałam, bo niespecjalnie wierzę, że Disney trzyma
wysoko pochodnię wierności intencjom mistrza Milne'a. "Tao Kubusia
Puchatka" też mogłoby go nieco zaskoczyć. To tak na marginesie.

Proszę nie upatrywać tutaj mojej naiwnej wiary, że wszystko powinno
być za darmo i powszechnie dostępne. Rozumiem chęć koncernów do
maksymalizowania zysków, ostatecznie taki cel ich istnienia. Ale
dopasowywanie prawodawstwa do interesów koncernów znacznie mniej mnie
cieszy. Mam wrażenie, że przy tak długim okresie karencji ochrona
twórców kultury obraca się przeciwko samej kulturze. Homer nie
opatrzył Achillesa swoim copyrightem. Owszem, przygody Don Kichota
opublikowane przez niejakiego Avellanedę rozsierdziły Cervantesa i
skłoniły go do ostatecznego uśmiercenia rycerza z La Manchy. Ale gdyby
Tirso de Molina opatentował postać Don Juana, Molier miałby ze swoją
sztuką doprawdy spory problem.

Kultura jest dialogiem. Nieustającym dyskursem wątków, motywów,
postaci. Nie wszystko da się ogrodzić i opalikować jak bydło.

Teraz kilka słów o licencji Creative Commons Uznanie autorstwa --
Użycie niekomercyjne 3.0 Polska. Używając tej licencji zezwalam
wszystkim na niekomercyjne ściąganie mojego opowiadania, czytanie i
udostępnianie w postaci niezmienionej i bez czerpania z tego korzyści
finansowych. Innymi słowy, dostanę szału -- a mój prawnik robotę --
jeśli dojrzę je gdzieś opublikowane komercyjnie lub pod innym
nazwiskiem. Zgadzam się również na tworzenie wszelkiego rodzaju
utworów zależnych o występujących w nim bohaterach, fanfików, sztuk,
piosenek, filmów, fraszek oraz kuplecików, jeśli tylko podane zostanie
źródło inspiracji (czyli tekst oryginalny). Jeśli ktoś zechce te
utwory publikować i sprzedawać, ma moje pełne błogosławieństwo i nie
upomnę się o udział w zyskach.

A wszystkim życzę przy tym świetnej zabawy!

Anna Brzezińska
http://www.runa.pl/blog/node/480
http://www.runa.pl/wilzynska-dolina-plomien-w-kamieniu.html
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads