Thread View: pl.hum.pisarstwo
2 messages
2 total messages
Started by Jan Wilkans
Tue, 22 Sep 2009 23:30
Maurycy
Author: Jan Wilkans
Date: Tue, 22 Sep 2009 23:30
Date: Tue, 22 Sep 2009 23:30
31 lines
3190 bytes
3190 bytes
Szedł właśnie na spotkanie naszej klasy, kiedy spotkał starego znajmego. Powiedział Maurycemu że idzie do szpitala na poważną operację, ale był mało przekonujący i ten mu nie uwierzyl. Doczekał się wreszcie autobusu, ale kiedy próbował z niego wysiąść dzrzwi chyba się zablokowały albo kierowca chciał mu zrobić na złość, bo wysiadł dopiero na następnym przystanku. Spotkanie naszej klasy dawno już się zaczęło i pomyślał sobie że skoro nakłamał znajomemu to pewnie sytuacja w autobusie była karą, więc postanowił odrobić lekcje i iść do szpitala żeby nie było że kłamał. Niestety to skłoniło go następnego kłamstwa, bo żeby móc posiedzieć w szpitalu bez skierowania trzeba mieć naprawdę poważne argumenty. Powiedział że ...yrostek i ...lamica. Nie wzbudził tym zaufania atrakcyjnej blond pielęgniarki w zielonym fartuchu, ale kiedy zaczął wyć pozwolili mu trochę posiedzieć na izbie. Tam poznał Ziutka, który właśnie próbował wejść do szpitala na głodnego. Ziutek pamiętał jeszcze z dzieciństwa, że ktoś z rodziny chorował na tasiemca, dlatego chcąc uzyskać darmowy posiłek wymyślil że jego uczucie głodu powoduje ta właśnie biała glisda. Kłamca wiedział, że Ziutek jest lepszy i w dodatku musiał to zdradzić, taki był słaby w udawaniu że zaczął się śmiać. "Dobre, dobre, ha, hahaha". Kiedy wyrzucili ich ze szpitala, Ziutek powiedział że też miał iść na spotkanie naszej klasy ale postanowił najpierw odwiedzić drugą żonę a właściwie równoległą żonę, bo miał dwie żony żeby zaoszczędzić na prezentach. Jest cwany, to trzeba mu przyznać, pomyślał Kłamca. Ziutek niestety musiał dokończyć, że prawdopodobnie jedna z żon wyprowadziła się do matki kiedy druga żona była na wakcjach, tak więc nie miał z kim iść na spotkanie naszej klasy. Żył perspektywą tej imprezy od tygodnia i prawie nic nie jadł. "A teraz jak ja się tam pokażę?" Z głodu wpadł w panikę a resztę wiadomo. Pojechali razem na spotkanie naszej klasy, bo okazało się że chodzili do tej samej szkoły. Niestety spotkanie już się skończyło.
Re: Maurycy
Author: KJ Siła Słów
Date: Wed, 23 Sep 2009 10:33
Date: Wed, 23 Sep 2009 10:33
11 lines
1193 bytes
1193 bytes
Witam, A może w wersji krótkiej: Szedł właśnie na spotkanie naszej klasy, kiedy spotkał koleżankę. I tak z nią szedł. Aż doszedł. KJ PS. Bo czyż nie do takiego finału sprowadza się często nasza-klasa ?
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads