Thread View: pl.hum.pisarstwo
9 messages
9 total messages
Started by Ania
Sat, 04 Jan 2003 19:46
Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Ania
Date: Sat, 04 Jan 2003 19:46
Date: Sat, 04 Jan 2003 19:46
140 lines
8959 bytes
8959 bytes
cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale ...może początek tego opowiadania spodoba się komukolwiek:))))) pozdrawiam Anna NIE WIEM wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem: . w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego........... Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się napisać, a może mój kobiecy rozum potrzebował odrobiny bałaganu? nie wiem........ Tak to słowo będzie się często tu przewijało. Skąd moja pewność? Bo nie wiem. nie wiem miliona rzeczy, które powinnam wiedzieć, nie wiem jak wygląda rogatka pospolita, nie wiem, czemu benzyna drożeje, nie wiem jaka jestem....... Właśnie. w ogromie wielu, wielu niewyjaśnionych dla mnie rzeczy pozostaje właśnie ta najważniejsza.........nie znam siebie. nie znam na tyle by móc określić chociaż w niewielkim stopniu jaka jestem. martwi mnie to, że nie wiem, że nie umiem poradzić sobie sama ze sobą?? Są oczywiście dni w których wszystko jest proste, wszystko jest łatwo wyjaśnić......ale moja pokraczna psychika uparła się ich nie zauważać. Po co iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, skoro można zdobywać szczyty? Martwi mnie moje postępowanie. czasami zaczynam się obawiać samej siebie, moich reakcji, mojej spontaniczności lub oziębłości, mojej kontrastowości. Zaczynam bać się swoich myśli, gdyż nie znając siebie, nie umiejąc zaprzyjaźnić się z moim wewnętrznym ja. zwyczajnie nie jestem w stanie sobie zaufać. Nie lubię powrotów z Krakowa do domu. zawsze czuję się tak jakbym zostawiała tą lepszą siebie tam właśnie. Lepszą? Nie wiem, inną. Taką jaką zawsze pragnęłam być. Wsiadając na dworcu do pociągu pospiesznego mam wrażenie, od dwóch lat już niezmienne, że coś właśnie zostawiam, przez te kilka krótkich dni, przez kilkadziesiąt zaledwie przerażająco krótkich godzin zdarzy się coś co mnie zwyczajnie ominie. zamknięcie drzwi pociągu budzi we mnie kilkusekundowe przerażenie, że może ten świat nigdy nie wróci. Dziś jednak z ulgą wsłuchałam się w odgłos zatrzaskiwanych drzwi wagonu. odcięcie się od tamtego świata zagwarantowało mi prywatność na jaką mogą pozwolić sobie wszyscy pociągowicze, stało się kurtyną przysłaniająca moją słabość. Nigdy nie płacze.....nie, źle. Nigdy nie płaczę w momencie, gdy ktokolwiek może mnie zauważyć. Boję się pokazać łez? Zastanawiam się nad tym niemalże codziennie. Lubię płakać......znów źle. Lubię wyrzucić z siebie ból łzami. Ale w samotności. A dziś płakałam.......? nie zalewałam się ostentacyjnie łzami dając współpasażerom troszkę urozmaicenia dłużącej się podróży. łzy bezszelestnie, bezspiesznie staczały się po moich zaczerwienionych policzkach. Czułam ich smak na spieczonych wargach. czułam jak moczą ubranie, a jednak nie zatrzymywałam ich. Nie byłam w stanie ruszyć dłonią, by zahamować im drogę. Wpadłam w dziwny stan. To niesamowite, ale nigdy wcześniej tak się nie czułam. odrętwienie, które zawładnęło nie tylko moją psychiką, lecz również ciałem dawało mi swoistą satysfakcję. Z mściwą premedytacją przypominałam sobie wczorajszy dzień, po czym wyciągałam cięższy kaliber porównując te kilka godzin z chwilami, które pamięta się tylko w pastelowych kolorach. Zastanowiłam się przez chwile, czy to normalny objaw? Najnaturalniej w świecie wstrzykiwałam sobie niewiarygodną dawkę bólu przyglądając się z boku swojej reakcji. Czy to ma sens? Nie wiem. Nic. umiem tylko sucho przedstawić moje zachowania, w żaden sposób nie umiejąc ich wytłumaczyć czy choćby nieudolnie usprawiedliwiać. Cała drogę spędziłam na wpatrywaniu się w okno niewidzącym wzrokiem....Z reguły lubię przyglądać się ludziom, to fascynujące domniemywać jakie prowadzą życie, jaki mają charakter, co kochaja, czego pragną i o czym marzą. To trochę jak dopisywanie własnych zakończeń do ulubionych książek. Czasami dobierając przypadkowemu człowiekowi wymyśloną tożsamość czuję się jak złodziej, włamywacz wytrychem otwierający drzwi. I co gorsza jest to jedna z najlepszych rozrywek jakimi można raczyć się podczas podróży pociągiem. Jednak tego dnia, jestem niemal pewna to ludzie wokół mnie dopisywali historię mojego życia. Jak nigdy nie potrafię przypomnieć sobie ani jednej z otaczających mnie twarzy. Przed oczami miałam tylko jedną twarz. Wiesz, że właśnie twoją. Niestety to, że dla mnie było to oczywiste, dla ciebie z pewnością niedorzeczne. Sęk w tym ,że to co oczywiste najtrudniej wytłumaczyć. ale nie o Tobie chciałam napisać najpierw. Zastanowiłam się nawet początkowo dlaczego. Nie pisałabym już wtedy o nikim innym. A nie tak ma wyglądać filozofowanie. Nie chcę być monotematyczna, choć pewnie już i tak się o to otarłam. Zostawmy podróż pociągiem. To zbyt męczący temat na początkowe strony opowiadania. Cóż jednak wyróżnić rozważając to w początkowych właściwie zdaniach? to jaka byłam kiedyś? kim byłam? Kim wydawało mi się, że byłam? O tym ,kim staram się być teraz, kim nie jestem i kim nigdy nie będę? Jaki aspekt mojego życia jest na tyle ciekawy i frapujący by został przedstawiony najwnikliwiej? A może cała ta zabawa w pisanie o sobie samej udowodni mi jedynie jak nieciekawe i nudne jest moje życie. A może wreszcie pomoże mi odnaleźć siebie, zrozumieć rzeczy z którymi zmagam się już szmat czasu? Pierwszy raz pisząc uśmiechnęłam się... szmat czasu zabrzmiał tak, jakby moje niespełna jeszcze 21 lat było co najmniej pięćdziesięcioletnim odcinkiem życia. Od czego zacząć? już wiem, że siebie nie znam, co jest jedyną pewną rzeczą w moim życiu. Zastanowiłam się. Będę pisać bezwładnie, bez żadnego porządku, żadnych zasad. Wyobrażam sobie jak bardzo denerwowałabym się czytając coś takiego, będąc przeciętną czytelniczką książek o niczym. Bo właściwie o czym może być to co piszę. O niczym. tym jest moje życie? Nie, nie......od początku. Najbardziej chciałabym teraz napisać o tobie, Tobie i jeszcze o Tobie ważny dla mnie człowieku. Wiem jednak, że to nie rozjaśni mojej sytuacji nikomu, gdy zacznę zamartwiać się bieżącymi sprawami, chwile dawniejsze spychając na drugi plan. Tak ciężko zacząć. Marudzę? Marudzę. Wychowałam się w najzwyczajniejszej w Polsce rodzinie, na najpospolitszym podwórku, w jednym z szarych betonowych budynków nazwanych blokami, jakby słowo "dom" zawężało swoje znaczenie jedynie do suchego pojęcia architektonicznego. Nie będę jednak narzekać na tę dziedzinę nauki i sztuki zarazem, gdyż jako studentka tego kierunku zwyczajnie nie powinnam. Jednak oczywiste jest, że nawet to, co kocha się najbardziej, nie pozostaje bezkrytyczne. I to właśnie moja pasja nazwała miejsce w którym się wychowałam blokiem. Zastanawiało mnie zawsze jak bardzo na moje wpłynęło moje dzieciństwo, czy wszystkie moje cechy ukształtowały się właśnie wtedy? Czy tylko początkowy okres życia człowieka kładzie nacisk na jego charakter jako człowieka dorosłego? dziwnie czuję się zadając sobie takie pytania. powinnam znać na nie odpowiedź. ludzie czytając coś zwykle oczekują wyjaśnień. Nie podejmuję się jednak tego zadania. Pewnie psychologia określiłaby mój przypadek jako mało ambitny, czy wręcz leniwy. nie znając siebie na tyle nie jestem w stanie stwierdzić czy to prawda. Dla mojej wygody dzieciństwo spisane na "blokowiskach" w wielu rodzinach przebiegało niemal schematycznie. dlatego problem
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sat, 04 Jan 2003 20:34
Date: Sat, 04 Jan 2003 20:34
10 lines
1262 bytes
1262 bytes
Użytkownik "Ania" <sammy20@go2.pl> napisał w wiadomości news:av7dli$4cq$1@news.tpi.pl... > cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale > ...może początek tego opowiadania spodoba się komukolwiek:))))) Lubisz kropki, prawda? m.
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Ania
Date: Sat, 04 Jan 2003 21:07
Date: Sat, 04 Jan 2003 21:07
15 lines
1171 bytes
1171 bytes
Użytkownik "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> napisał > Lubisz kropki, prawda? > > m. > oj lubię, lubię.....;) ale mam nadzieję, że pomimo kropek dobrnąłeś do końca i powiesz coś jeszcze...:)) Pozdrawiam Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: zbigniew
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:50
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:50
161 lines
10027 bytes
10027 bytes
Droga Aniu, wszyscy mają kłopoty z własną tożsamością a już szczególnie ludzie w okolicy 21 roku życia. Piszesz ładnie i pewnie masz to coś co zmusza Cię do pisania. Chętnie przeczytam jak piszesz o świecie zewnętrznym. Można (i pewnie trzeba) tak o nim pisać aby jednocześnie pisać o sobie. Tak jest bardziej godnie i ładne. Pomyśl sobie, że jesteś Paną Świata i Ty nim rządzisz... O tym bym chciał przeczytać. Nie o tym jak jest tylko o tym jak Pani Świata sobie ten Świat uklada. Chciałbym przeczytać historię z mchu i peronów.... I pisz - nie pytaj. Ja czytelnik chcę story (najlepiej w 3 osobie). Solgaren Ania <sammy20@go2.pl> napisał(a): > cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale > ....może początek tego opowiadania spodoba się komukolwiek:))))) > > pozdrawiam > Anna > > > > > > > > NIE WIEM > > > > > > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem: > > .. w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty > jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego........... > > > > > > Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w > pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi > wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się > > napisać, a może mój kobiecy rozum potrzebował odrobiny bałaganu? nie > wiem........ Tak to słowo będzie się często tu przewijało. Skąd moja > pewność? Bo nie wiem. nie wiem miliona rzeczy, które powinnam wiedzieć, nie > wiem jak wygląda rogatka pospolita, nie wiem, czemu benzyna drożeje, nie > wiem jaka jestem....... Właśnie. w ogromie wielu, wielu niewyjaśnionych dla > mnie rzeczy pozostaje właśnie ta najważniejsza.........nie znam siebie. nie > znam na tyle by móc określić chociaż w niewielkim stopniu jaka jestem. > martwi mnie to, że nie wiem, że nie umiem poradzić sobie sama ze sobą?? Są > oczywiście dni w których wszystko jest proste, wszystko jest łatwo > wyjaśnić......ale moja pokraczna psychika uparła się ich nie zauważać. Po co > iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, skoro można zdobywać > szczyty? Martwi mnie moje postępowanie. czasami zaczynam się obawiać samej > siebie, moich reakcji, mojej spontaniczności lub oziębłości, mojej > kontrastowości. Zaczynam bać się swoich myśli, gdyż nie znając siebie, nie > umiejąc zaprzyjaźnić się z moim wewnętrznym ja. zwyczajnie nie jestem w > stanie sobie zaufać. > > Nie lubię powrotów z Krakowa do domu. zawsze czuję się tak jakbym zostawiała > tą lepszą siebie tam właśnie. Lepszą? Nie wiem, inną. Taką jaką zawsze > pragnęłam być. Wsiadając na dworcu do pociągu pospiesznego mam wrażenie, od > dwóch lat już niezmienne, że coś właśnie zostawiam, przez te kilka krótkich > dni, przez kilkadziesiąt zaledwie przerażająco krótkich godzin zdarzy się > coś co mnie zwyczajnie ominie. zamknięcie drzwi pociągu budzi we mnie > kilkusekundowe przerażenie, że może ten świat nigdy nie wróci. Dziś jednak z > ulgą wsłuchałam się w odgłos zatrzaskiwanych drzwi wagonu. odcięcie się od > tamtego świata zagwarantowało mi prywatność na jaką mogą pozwolić sobie > wszyscy pociągowicze, stało się kurtyną przysłaniająca moją słabość. > > Nigdy nie płacze.....nie, źle. Nigdy nie płaczę w momencie, gdy ktokolwiek > może mnie zauważyć. Boję się pokazać łez? Zastanawiam się nad tym niemalże > codziennie. Lubię płakać......znów źle. Lubię wyrzucić z siebie ból łzami. > Ale w samotności. A dziś płakałam.......? nie zalewałam się ostentacyjnie > łzami dając współpasażerom troszkę urozmaicenia dłużącej się podróży. łzy > bezszelestnie, bezspiesznie staczały się po moich zaczerwienionych > policzkach. Czułam ich smak na spieczonych wargach. czułam jak moczą > ubranie, a jednak nie zatrzymywałam ich. Nie byłam w stanie ruszyć dłonią, > by zahamować im drogę. Wpadłam w dziwny stan. To niesamowite, ale nigdy > wcześniej tak się nie czułam. odrętwienie, które zawładnęło nie tylko moją > psychiką, lecz również ciałem dawało mi swoistą satysfakcję. Z mściwą > premedytacją przypominałam sobie wczorajszy dzień, po czym wyciągałam > cięższy kaliber porównując te kilka godzin z chwilami, które pamięta się > tylko w pastelowych kolorach. Zastanowiłam się przez chwile, czy to normalny > objaw? Najnaturalniej w świecie wstrzykiwałam sobie niewiarygodną dawkę bólu > przyglądając się z boku swojej reakcji. Czy to ma sens? Nie wiem. Nic. umiem > tylko sucho przedstawić moje zachowania, w żaden sposób nie umiejąc ich > wytłumaczyć czy choćby nieudolnie usprawiedliwiać. Cała drogę spędziłam na > wpatrywaniu się w okno niewidzącym wzrokiem....Z reguły lubię przyglądać się > ludziom, to fascynujące domniemywać jakie prowadzą życie, jaki mają > charakter, co kochaja, czego pragną i o czym marzą. To trochę jak > dopisywanie własnych zakończeń do ulubionych książek. Czasami dobierając > przypadkowemu człowiekowi wymyśloną tożsamość czuję się jak złodziej, > włamywacz wytrychem otwierający drzwi. I co gorsza jest to jedna z > najlepszych rozrywek jakimi można raczyć się podczas podróży pociągiem. > Jednak tego dnia, jestem niemal pewna to ludzie wokół mnie dopisywali > historię mojego życia. Jak nigdy nie potrafię przypomnieć sobie ani jednej z > otaczających mnie twarzy. Przed oczami miałam tylko jedną twarz. Wiesz, że > właśnie twoją. Niestety to, że dla mnie było to oczywiste, dla ciebie z > pewnością niedorzeczne. Sęk w tym ,że to co oczywiste najtrudniej > wytłumaczyć. ale nie o Tobie chciałam napisać najpierw. Zastanowiłam się > nawet początkowo dlaczego. Nie pisałabym już wtedy o nikim innym. A nie tak > ma wyglądać filozofowanie. Nie chcę być monotematyczna, choć pewnie już i > tak się o to otarłam. > > Zostawmy podróż pociągiem. To zbyt męczący temat na początkowe strony > opowiadania. Cóż jednak wyróżnić rozważając to w początkowych właściwie > zdaniach? to jaka byłam kiedyś? kim byłam? Kim wydawało mi się, że byłam? O > tym ,kim staram się być teraz, kim nie jestem i kim nigdy nie będę? Jaki > aspekt mojego życia jest na tyle ciekawy i frapujący by został przedstawiony > najwnikliwiej? A może cała ta zabawa w pisanie o sobie samej udowodni mi > jedynie jak nieciekawe i nudne jest moje życie. A może wreszcie pomoże mi > odnaleźć siebie, zrozumieć rzeczy z którymi zmagam się już szmat czasu? > Pierwszy raz pisząc uśmiechnęłam się... szmat czasu zabrzmiał tak, jakby > moje niespełna jeszcze 21 lat było co najmniej pięćdziesięcioletnim > odcinkiem życia. Od czego zacząć? już wiem, że siebie nie znam, co jest > jedyną pewną rzeczą w moim życiu. > > > > Zastanowiłam się. Będę pisać bezwładnie, bez żadnego porządku, żadnych > zasad. Wyobrażam sobie jak bardzo denerwowałabym się czytając coś takiego, > będąc przeciętną czytelniczką książek o niczym. Bo właściwie o czym może > być to co piszę. O niczym. tym jest moje życie? Nie, nie......od początku. > > > > Najbardziej chciałabym teraz napisać o tobie, Tobie i jeszcze o Tobie ważny > dla mnie człowieku. Wiem jednak, że to nie rozjaśni mojej sytuacji nikomu, > gdy zacznę zamartwiać się bieżącymi sprawami, chwile dawniejsze spychając > na drugi plan. Tak ciężko zacząć. Marudzę? Marudzę. > > > > Wychowałam się w najzwyczajniejszej w Polsce rodzinie, na najpospolitszym > podwórku, w jednym z szarych betonowych budynków nazwanych blokami, jakby > słowo "dom" zawężało swoje znaczenie jedynie do suchego pojęcia > architektonicznego. Nie będę jednak narzekać na tę dziedzinę nauki i sztuki > zarazem, gdyż jako studentka tego kierunku zwyczajnie nie powinnam. Jednak > oczywiste jest, że nawet to, co kocha się najbardziej, nie pozostaje > bezkrytyczne. I to właśnie moja pasja nazwała miejsce w którym się > wychowałam blokiem. Zastanawiało mnie zawsze jak bardzo na moje wpłynęło > moje dzieciństwo, czy wszystkie moje cechy ukształtowały się właśnie wtedy? > Czy tylko początkowy okres życia człowieka kładzie nacisk na jego charakter > jako człowieka dorosłego? dziwnie czuję się zadając sobie takie pytania. > powinnam znać na nie odpowiedź. ludzie czytając coś zwykle oczekują > wyjaśnień. Nie podejmuję się jednak tego zadania. Pewnie psychologia > określiłaby mój przypadek jako mało ambitny, czy wręcz leniwy. nie znając > siebie na tyle nie jestem w stanie stwierdzić czy to prawda. Dla mojej > wygody dzieciństwo spisane na "blokowiskach" w wielu rodzinach przebiegało > niemal schematycznie. dlatego problem > > -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: bogdan.p
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:53
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:53
36 lines
2026 bytes
2026 bytes
Ania schrieb: > > cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale > ...może początek tego opowiadania spodoba się komukolwiek:))))) > > pozdrawiam > Anna > > NIE WIEM > > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem: > > . w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty > jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego........... > > Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w > pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi > wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się > Bardzo! ciekawie i sprawnie piszesz. Forma analizy-siebie/listu/wyznania/kartek-z-pamiętnika bardzo wciąga. "Ty jesteś adresatem" - na początku - tylko pogratulować tego tryku. Przy "Nigdy nie płacze..." mogłabyś wygładzić - wdarło się lekkie niezrozumienie, ale nie szkodzi. Ja tam lubię żywe pisanie, bez wielkich poprawek. W ogóle, to będę musiał przeczytać raz jeszcze, i na pewno nie przeoczę następnych części. Mam nadzieję, że nie rozczarujesz. wiem, że nie :) Pozdrawiam serdecznie bogdan.p
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Sun, 05 Jan 2003 11:29
Date: Sun, 05 Jan 2003 11:29
39 lines
2766 bytes
2766 bytes
Hi, Coś w tym jest. Piszesz o udrękach, które nieuchronnie pojawiają się wraz z wkraczaniem w dorosłe życie. Z pozoru to tylko kilka pytań i wielu ludzi rozwiązuje ten problem przez zaniechanie, udając, że one nie istnieją. To dobry moment, żeby je opisać, więc masz już temat i to nie byle jaki. Teraz trzeba go tylko ubrać. Ale: 1. Piszesz w najłatwiejszy możliwy do pisania sposób: po prostu przelewasz na papier to, co czujesz. Nie ma świata zewnętrznego, dialogów i żywych ludzi. Czytelnik widzi tylko twoje wnętrze i słucha twoich przemyśleń. Może być, ale na pewno nie czyta się tego zbyt łatwo. 2. Sposób narracji jest poszarpany. To nic złego. Gorsze jest to, że jest poszarpany zbyt mocno. To mnie trochę razi w prozie, ale są twórcy, którzy piszą właśnie tak i koniec, więc się mną nie przejmuj. 3. > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem: > w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, > że to Ty jesteś adresatem Kto to jest? Ty, twój chłopak, Bóg, wyobrażenie idealnego związku, siła co wszystko wprawia w ruch, pierwsze tęsknoty za silnym charakterem, personifikacja zagadki wszechświata. Może to jakoś objaśnisz? 4. > Po co iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, > skoro można zdobywać szczyty? To jakieś kosmiczne stwierdzenie. Przecież jest przecież dokładnie na odwrót. Łatwiej spędzić życie w jakiejś zacisznej firmie nie wychylając się i ciułając grosze na wspaniały pogrzeb, niż zdobywać szczyty fortuny. W kilku zdaniach. Masz dobry temat. Drobne fragmenty łyka się całkiem sprawnie. Wydaje się, że trzeba tu tylko rzetelnej pracy, czego życzę i pozdrawiam serdecznie Tumor Mózgowicz UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:28
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:28
25 lines
1871 bytes
1871 bytes
Użytkownik "zbigniew " <solgaren@NOSPAM.gazeta.pl> napisał > Droga Aniu, > wszyscy mają kłopoty z własną tożsamością a już szczególnie ludzie w okolicy > 21 roku życia. Piszesz ładnie i pewnie masz to coś co zmusza Cię do pisania. > Chętnie przeczytam jak piszesz o świecie zewnętrznym. Można (i pewnie trzeba) > tak o nim pisać aby jednocześnie pisać o sobie. Tak jest bardziej godnie i > ładne. Pomyśl sobie, że jesteś Paną Świata i Ty nim rządzisz... O tym bym > chciał przeczytać. Nie o tym jak jest tylko o tym jak Pani Świata sobie ten > Świat uklada. Chciałbym przeczytać historię z mchu i peronów.... > I pisz - nie pytaj. Ja czytelnik chcę story (najlepiej w 3 osobie). > > Solgaren > Postaram się jak tylko potrafię...ale błagam nie w trzeciej osobie.........!!!!! A story będzie, ale druga część troszkę poczeka...sesja zając i ucieknie:)) Pozdrawiam Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:32
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:32
29 lines
1871 bytes
1871 bytes
Użytkownik "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> napisał w wiadomości news:3E1773FE.30D39331@bez.pl... >> > > Bardzo! ciekawie i sprawnie piszesz. > Forma analizy-siebie/listu/wyznania/kartek-z-pamiętnika bardzo wciąga. > "Ty jesteś adresatem" - na początku - tylko pogratulować tego tryku. > Przy "Nigdy nie płacze..." mogłabyś wygładzić - wdarło się lekkie > niezrozumienie, ale nie szkodzi. Ja tam lubię żywe pisanie, > bez wielkich poprawek. > W ogóle, to będę musiał przeczytać raz jeszcze, i na pewno nie przeoczę > następnych części. Mam nadzieję, że nie rozczarujesz. > wiem, że nie :) > > Pozdrawiam serdecznie > > bogdan.p Jak miło przeczytać tak pozytywny komentarz:)) Druga część będzie..nie rozczaruje mam nadzieję, ale nie mogę obiecać, że prędko ją ujrzycie, bo sesja nie da mi chwili wytchnienia.... Ale postaram się!!!!!! Dla tak miłych czytelników..zawsze:) Pozdrawiam Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:42
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:42
79 lines
3981 bytes
3981 bytes
Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> napisał > Coś w tym jest. Piszesz o udrękach, które nieuchronnie pojawiają się wraz z > wkraczaniem w dorosłe życie. Z pozoru to tylko kilka pytań i wielu ludzi > rozwiązuje ten problem przez zaniechanie, udając, że one nie istnieją. To > dobry moment, żeby je opisać, więc masz już temat i to nie byle jaki. Teraz > trzeba go tylko ubrać. Staram się przelewać te problemiki na papier ubierając je we mnie...w moją duszę, zachowanie, w moje ja..., w moje marzenia, moje smutki, moje żale i tęsknoty....czyż to nie tak miało być...?? tylko twoje wnętrze i słucha twoich przemyśleń. Może > być, ale na pewno nie czyta się tego zbyt łatwo. > A kto powiedział, że wszystko ma czytać się łatwo....?;))) Gorsze jest to, że jest > poszarpany zbyt mocno. To mnie trochę razi w prozie, ale są twórcy, którzy > piszą właśnie tak i koniec, więc się mną nie przejmuj. > Kurczę.....ja się zawsze przejmuję, ale postaram się przejąć troszkę mniej niż zwykle...jednak muszę się wytłumaczyć, iż zakładając formę opoiadania jako listu, pamiętnika celowo urywam myśli zbaczam z tematu, mimo, założonego wcześniej planu. Mam wrażenie, że taka forma bardziej uczłowiecza narratora, uroealnia jegoo problemy, odwzorowuje jego emocje..:)) > 3. > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem: > > w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, > > że to Ty jesteś adresatem > > Kto to jest? Ty, twój chłopak, Bóg, wyobrażenie idealnego związku, siła co > wszystko wprawia w ruch, pierwsze tęsknoty za silnym charakterem, > personifikacja zagadki wszechświata. Może to jakoś objaśnisz? Ty...czytelnik.., Bóg?....chłopak...ojciec...??? A może c elowo chcę to ujawnić z czasem..czy ciekawie byłoby, gdybyś z początku wiedział....??? A ujawnię, ujawnię.....albo zdam się na domyślność czytelnika:) 4. > Po co iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, > skoro można zdobywać szczyty? >To jakieś kosmiczne stwierdzenie. Przecież jest przecież >dokładnie na >odwrót. Łatwiej spędzić życie w jakiejś zacisznej firmie >nie wychylając się >i ciułając grosze na wspaniały pogrzeb, niż zdobywać >szczyty fortuny. W życiu nie chodzi tylko o pieniądze..... Czy Ciebie naprawdę życie tylko niesie i zdajesz się na niepewną rękę losu...?? Nie lepiej jest czase,m dać coś od siebie i ująć kierownicę w dłonie?? Pokierować drogą życia w swój własny sposób...??? > > > W kilku zdaniach. Masz dobry temat. Drobne > > fragmenty łyka się całkiem sprawnie. Wydaje się, że trzeba tu tylko rzetelnej pracy, czego życzę i pozdrawiam serdecznie Tumor Mózgowicz UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail Dziękuję ...mam nadzieję, że mogę liczyć na zainteresowanie kolejnymi odcinkami:) Pozdrawiam Anna
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads