🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
9 messages
9 total messages Started by Ania Sat, 04 Jan 2003 19:46
Krytyczne spojrzenie na siebie
#1279
Author: Ania
Date: Sat, 04 Jan 2003 19:46
140 lines
8959 bytes
cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale
...może początek  tego opowiadania spodoba się komukolwiek:)))))

pozdrawiam
Anna







NIE WIEM





wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem:

. w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty
jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego...........





Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w
pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi
wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się

 napisać, a może mój kobiecy rozum potrzebował odrobiny bałaganu? nie
wiem........ Tak to słowo będzie się często tu przewijało. Skąd moja
pewność? Bo nie wiem. nie wiem miliona rzeczy, które powinnam wiedzieć, nie
wiem jak wygląda rogatka pospolita, nie wiem, czemu benzyna drożeje, nie
wiem jaka jestem....... Właśnie. w ogromie wielu, wielu niewyjaśnionych dla
mnie rzeczy pozostaje właśnie ta najważniejsza.........nie znam siebie. nie
znam  na tyle by móc określić chociaż w niewielkim stopniu jaka jestem.
martwi mnie to, że nie wiem, że nie umiem poradzić sobie sama ze sobą?? Są
oczywiście dni w których wszystko jest proste, wszystko jest łatwo
wyjaśnić......ale moja pokraczna psychika uparła się ich nie zauważać. Po co
iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, skoro można zdobywać
szczyty? Martwi mnie moje postępowanie. czasami  zaczynam się obawiać samej
siebie, moich reakcji, mojej spontaniczności lub oziębłości, mojej
kontrastowości. Zaczynam bać się swoich myśli, gdyż nie znając siebie, nie
umiejąc zaprzyjaźnić się z moim wewnętrznym ja. zwyczajnie nie jestem w
stanie sobie zaufać.

Nie lubię powrotów z Krakowa do domu. zawsze czuję się tak jakbym zostawiała
tą lepszą siebie tam właśnie. Lepszą? Nie wiem, inną. Taką jaką zawsze
pragnęłam być. Wsiadając na dworcu do pociągu pospiesznego mam wrażenie, od
dwóch lat już niezmienne, że coś właśnie zostawiam, przez te kilka krótkich
dni, przez kilkadziesiąt zaledwie przerażająco krótkich godzin zdarzy się
coś co mnie zwyczajnie ominie. zamknięcie drzwi pociągu budzi we mnie
kilkusekundowe przerażenie, że może ten świat nigdy nie wróci. Dziś jednak z
ulgą wsłuchałam się w odgłos zatrzaskiwanych drzwi wagonu. odcięcie się od
tamtego świata zagwarantowało mi prywatność na jaką mogą pozwolić sobie
wszyscy pociągowicze, stało się kurtyną przysłaniająca moją słabość.

Nigdy nie płacze.....nie, źle. Nigdy nie płaczę w momencie, gdy ktokolwiek
może mnie zauważyć. Boję się pokazać łez? Zastanawiam się nad tym niemalże
codziennie. Lubię płakać......znów źle. Lubię wyrzucić z siebie ból łzami.
Ale w samotności. A dziś płakałam.......? nie zalewałam się ostentacyjnie
łzami dając współpasażerom troszkę urozmaicenia dłużącej się podróży. łzy
bezszelestnie, bezspiesznie staczały się po moich zaczerwienionych
policzkach. Czułam ich smak na spieczonych wargach. czułam jak moczą
ubranie, a jednak nie zatrzymywałam ich. Nie byłam w stanie ruszyć dłonią,
by zahamować im drogę. Wpadłam w dziwny stan. To niesamowite, ale nigdy
wcześniej tak się nie czułam. odrętwienie, które zawładnęło nie tylko moją
psychiką, lecz również ciałem dawało mi swoistą satysfakcję. Z mściwą
premedytacją przypominałam sobie wczorajszy dzień, po czym wyciągałam
cięższy kaliber porównując te kilka godzin z chwilami, które pamięta się
tylko w pastelowych kolorach. Zastanowiłam się przez chwile, czy to normalny
objaw? Najnaturalniej w świecie wstrzykiwałam sobie niewiarygodną dawkę bólu
przyglądając się z boku swojej reakcji. Czy to ma sens? Nie wiem. Nic. umiem
tylko sucho przedstawić moje zachowania, w żaden  sposób nie umiejąc ich
wytłumaczyć czy choćby nieudolnie usprawiedliwiać. Cała drogę spędziłam na
wpatrywaniu się w okno niewidzącym wzrokiem....Z reguły lubię przyglądać się
ludziom, to fascynujące domniemywać jakie prowadzą życie, jaki mają
charakter, co kochaja, czego pragną i o czym marzą. To trochę jak
dopisywanie własnych zakończeń do ulubionych książek. Czasami dobierając
przypadkowemu człowiekowi wymyśloną tożsamość czuję się jak złodziej,
włamywacz wytrychem otwierający drzwi. I co gorsza jest to jedna z
najlepszych rozrywek jakimi można raczyć się podczas podróży pociągiem.
Jednak tego dnia, jestem niemal pewna to ludzie wokół mnie dopisywali
historię mojego życia. Jak nigdy nie potrafię przypomnieć sobie ani jednej z
otaczających mnie twarzy. Przed oczami miałam tylko jedną twarz. Wiesz, że
właśnie twoją. Niestety to, że dla mnie było to oczywiste, dla ciebie z
pewnością niedorzeczne. Sęk w tym ,że to co oczywiste najtrudniej
wytłumaczyć. ale nie o Tobie chciałam napisać najpierw.  Zastanowiłam się
nawet początkowo dlaczego. Nie pisałabym już wtedy o nikim innym. A nie tak
ma wyglądać filozofowanie. Nie chcę być monotematyczna, choć pewnie już i
tak się o to otarłam.

Zostawmy podróż pociągiem. To zbyt męczący temat na początkowe strony
opowiadania. Cóż jednak wyróżnić rozważając to w początkowych właściwie
zdaniach? to jaka byłam kiedyś? kim byłam? Kim wydawało mi się, że byłam? O
tym ,kim staram się być teraz, kim nie jestem i kim nigdy nie będę? Jaki
aspekt mojego życia jest na tyle ciekawy i frapujący by został przedstawiony
najwnikliwiej? A może cała ta zabawa w pisanie o sobie samej udowodni mi
jedynie jak nieciekawe i nudne jest moje życie. A może wreszcie pomoże mi
odnaleźć siebie, zrozumieć rzeczy z którymi zmagam  się już szmat czasu?
Pierwszy raz pisząc uśmiechnęłam się... szmat czasu zabrzmiał tak, jakby
moje niespełna jeszcze 21 lat  było co najmniej pięćdziesięcioletnim
odcinkiem życia. Od czego zacząć? już wiem, że siebie nie znam, co jest
jedyną pewną rzeczą w moim życiu.



Zastanowiłam się. Będę pisać bezwładnie, bez żadnego porządku, żadnych
zasad. Wyobrażam sobie jak bardzo denerwowałabym się czytając coś takiego,
będąc przeciętną czytelniczką książek o niczym. Bo właściwie o  czym może
być to co piszę. O niczym. tym jest moje życie? Nie, nie......od początku.



Najbardziej chciałabym teraz napisać o tobie, Tobie i jeszcze o Tobie ważny
dla mnie człowieku. Wiem jednak,  że to nie rozjaśni mojej sytuacji nikomu,
gdy  zacznę zamartwiać się bieżącymi sprawami, chwile dawniejsze spychając
na drugi plan. Tak ciężko zacząć. Marudzę? Marudzę.



Wychowałam się w najzwyczajniejszej w Polsce rodzinie, na najpospolitszym
podwórku, w jednym z szarych betonowych budynków nazwanych blokami, jakby
słowo "dom" zawężało swoje znaczenie jedynie do suchego pojęcia
architektonicznego. Nie będę jednak narzekać na tę dziedzinę nauki i sztuki
zarazem, gdyż jako studentka tego kierunku  zwyczajnie nie powinnam. Jednak
oczywiste jest, że nawet to, co kocha się najbardziej, nie pozostaje
bezkrytyczne. I to właśnie moja pasja nazwała miejsce w którym się
wychowałam blokiem. Zastanawiało mnie zawsze jak bardzo  na moje wpłynęło
moje dzieciństwo, czy wszystkie moje cechy ukształtowały się właśnie wtedy?
Czy tylko początkowy okres życia człowieka kładzie nacisk na jego charakter
jako człowieka dorosłego? dziwnie czuję się zadając sobie takie pytania.
powinnam znać na nie odpowiedź. ludzie czytając coś zwykle oczekują
wyjaśnień. Nie podejmuję się jednak tego zadania. Pewnie psychologia
określiłaby mój przypadek jako mało ambitny, czy wręcz leniwy. nie znając
siebie na tyle nie jestem w stanie stwierdzić czy to prawda. Dla mojej
wygody dzieciństwo spisane na "blokowiskach" w wielu rodzinach przebiegało
niemal schematycznie. dlatego problem
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1280
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sat, 04 Jan 2003 20:34
10 lines
1262 bytes
Użytkownik "Ania" <sammy20@go2.pl> napisał w wiadomości
news:av7dli$4cq$1@news.tpi.pl...

> cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale
> ...może początek  tego opowiadania spodoba się komukolwiek:)))))

Lubisz kropki, prawda?

m.
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1281
Author: Ania
Date: Sat, 04 Jan 2003 21:07
15 lines
1171 bytes
Użytkownik "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> napisał

> Lubisz kropki, prawda?
>
> m.
>

oj lubię, lubię.....;)

ale mam nadzieję,  że pomimo kropek dobrnąłeś do końca i powiesz coś
jeszcze...:))

Pozdrawiam
Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1282
Author: zbigniew
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:50
161 lines
10027 bytes
Droga Aniu,
wszyscy mają kłopoty z własną tożsamością a już szczególnie ludzie w okolicy 
21 roku życia. Piszesz ładnie i pewnie masz to coś co zmusza Cię do pisania.
Chętnie przeczytam jak piszesz o świecie zewnętrznym. Można (i pewnie trzeba) 
tak o nim pisać aby jednocześnie pisać o sobie. Tak jest bardziej godnie i 
ładne. Pomyśl sobie, że jesteś Paną Świata i Ty nim rządzisz... O tym bym 
chciał przeczytać. Nie o tym jak jest tylko o tym jak Pani Świata sobie ten 
Świat uklada. Chciałbym przeczytać historię z mchu i peronów....
I pisz - nie pytaj. Ja czytelnik chcę story (najlepiej w 3 osobie).

Solgaren


Ania <sammy20@go2.pl> napisał(a): 

> cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale
> ....może początek  tego opowiadania spodoba się komukolwiek:)))))
> 
> pozdrawiam
> Anna
> 
> 
> 
> 
> 
> 
> 
> NIE WIEM
> 
> 
> 
> 
> 
> wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem:
> 
> .. w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty
> jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego...........
> 
> 
> 
> 
> 
> Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w
> pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi
> wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się
> 
>  napisać, a może mój kobiecy rozum potrzebował odrobiny bałaganu? nie
> wiem........ Tak to słowo będzie się często tu przewijało. Skąd moja
> pewność? Bo nie wiem. nie wiem miliona rzeczy, które powinnam wiedzieć, nie
> wiem jak wygląda rogatka pospolita, nie wiem, czemu benzyna drożeje, nie
> wiem jaka jestem....... Właśnie. w ogromie wielu, wielu niewyjaśnionych dla
> mnie rzeczy pozostaje właśnie ta najważniejsza.........nie znam siebie. nie
> znam  na tyle by móc określić chociaż w niewielkim stopniu jaka jestem.
> martwi mnie to, że nie wiem, że nie umiem poradzić sobie sama ze sobą?? Są
> oczywiście dni w których wszystko jest proste, wszystko jest łatwo
> wyjaśnić......ale moja pokraczna psychika uparła się ich nie zauważać. Po co
> iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące, skoro można zdobywać
> szczyty? Martwi mnie moje postępowanie. czasami  zaczynam się obawiać samej
> siebie, moich reakcji, mojej spontaniczności lub oziębłości, mojej
> kontrastowości. Zaczynam bać się swoich myśli, gdyż nie znając siebie, nie
> umiejąc zaprzyjaźnić się z moim wewnętrznym ja. zwyczajnie nie jestem w
> stanie sobie zaufać.
> 
> Nie lubię powrotów z Krakowa do domu. zawsze czuję się tak jakbym zostawiała
> tą lepszą siebie tam właśnie. Lepszą? Nie wiem, inną. Taką jaką zawsze
> pragnęłam być. Wsiadając na dworcu do pociągu pospiesznego mam wrażenie, od
> dwóch lat już niezmienne, że coś właśnie zostawiam, przez te kilka krótkich
> dni, przez kilkadziesiąt zaledwie przerażająco krótkich godzin zdarzy się
> coś co mnie zwyczajnie ominie. zamknięcie drzwi pociągu budzi we mnie
> kilkusekundowe przerażenie, że może ten świat nigdy nie wróci. Dziś jednak z
> ulgą wsłuchałam się w odgłos zatrzaskiwanych drzwi wagonu. odcięcie się od
> tamtego świata zagwarantowało mi prywatność na jaką mogą pozwolić sobie
> wszyscy pociągowicze, stało się kurtyną przysłaniająca moją słabość.
> 
> Nigdy nie płacze.....nie, źle. Nigdy nie płaczę w momencie, gdy ktokolwiek
> może mnie zauważyć. Boję się pokazać łez? Zastanawiam się nad tym niemalże
> codziennie. Lubię płakać......znów źle. Lubię wyrzucić z siebie ból łzami.
> Ale w samotności. A dziś płakałam.......? nie zalewałam się ostentacyjnie
> łzami dając współpasażerom troszkę urozmaicenia dłużącej się podróży. łzy
> bezszelestnie, bezspiesznie staczały się po moich zaczerwienionych
> policzkach. Czułam ich smak na spieczonych wargach. czułam jak moczą
> ubranie, a jednak nie zatrzymywałam ich. Nie byłam w stanie ruszyć dłonią,
> by zahamować im drogę. Wpadłam w dziwny stan. To niesamowite, ale nigdy
> wcześniej tak się nie czułam. odrętwienie, które zawładnęło nie tylko moją
> psychiką, lecz również ciałem dawało mi swoistą satysfakcję. Z mściwą
> premedytacją przypominałam sobie wczorajszy dzień, po czym wyciągałam
> cięższy kaliber porównując te kilka godzin z chwilami, które pamięta się
> tylko w pastelowych kolorach. Zastanowiłam się przez chwile, czy to normalny
> objaw? Najnaturalniej w świecie wstrzykiwałam sobie niewiarygodną dawkę bólu
> przyglądając się z boku swojej reakcji. Czy to ma sens? Nie wiem. Nic. umiem
> tylko sucho przedstawić moje zachowania, w żaden  sposób nie umiejąc ich
> wytłumaczyć czy choćby nieudolnie usprawiedliwiać. Cała drogę spędziłam na
> wpatrywaniu się w okno niewidzącym wzrokiem....Z reguły lubię przyglądać się
> ludziom, to fascynujące domniemywać jakie prowadzą życie, jaki mają
> charakter, co kochaja, czego pragną i o czym marzą. To trochę jak
> dopisywanie własnych zakończeń do ulubionych książek. Czasami dobierając
> przypadkowemu człowiekowi wymyśloną tożsamość czuję się jak złodziej,
> włamywacz wytrychem otwierający drzwi. I co gorsza jest to jedna z
> najlepszych rozrywek jakimi można raczyć się podczas podróży pociągiem.
> Jednak tego dnia, jestem niemal pewna to ludzie wokół mnie dopisywali
> historię mojego życia. Jak nigdy nie potrafię przypomnieć sobie ani jednej z
> otaczających mnie twarzy. Przed oczami miałam tylko jedną twarz. Wiesz, że
> właśnie twoją. Niestety to, że dla mnie było to oczywiste, dla ciebie z
> pewnością niedorzeczne. Sęk w tym ,że to co oczywiste najtrudniej
> wytłumaczyć. ale nie o Tobie chciałam napisać najpierw.  Zastanowiłam się
> nawet początkowo dlaczego. Nie pisałabym już wtedy o nikim innym. A nie tak
> ma wyglądać filozofowanie. Nie chcę być monotematyczna, choć pewnie już i
> tak się o to otarłam.
> 
> Zostawmy podróż pociągiem. To zbyt męczący temat na początkowe strony
> opowiadania. Cóż jednak wyróżnić rozważając to w początkowych właściwie
> zdaniach? to jaka byłam kiedyś? kim byłam? Kim wydawało mi się, że byłam? O
> tym ,kim staram się być teraz, kim nie jestem i kim nigdy nie będę? Jaki
> aspekt mojego życia jest na tyle ciekawy i frapujący by został przedstawiony
> najwnikliwiej? A może cała ta zabawa w pisanie o sobie samej udowodni mi
> jedynie jak nieciekawe i nudne jest moje życie. A może wreszcie pomoże mi
> odnaleźć siebie, zrozumieć rzeczy z którymi zmagam  się już szmat czasu?
> Pierwszy raz pisząc uśmiechnęłam się... szmat czasu zabrzmiał tak, jakby
> moje niespełna jeszcze 21 lat  było co najmniej pięćdziesięcioletnim
> odcinkiem życia. Od czego zacząć? już wiem, że siebie nie znam, co jest
> jedyną pewną rzeczą w moim życiu.
> 
> 
> 
> Zastanowiłam się. Będę pisać bezwładnie, bez żadnego porządku, żadnych
> zasad. Wyobrażam sobie jak bardzo denerwowałabym się czytając coś takiego,
> będąc przeciętną czytelniczką książek o niczym. Bo właściwie o  czym może
> być to co piszę. O niczym. tym jest moje życie? Nie, nie......od początku.
> 
> 
> 
> Najbardziej chciałabym teraz napisać o tobie, Tobie i jeszcze o Tobie ważny
> dla mnie człowieku. Wiem jednak,  że to nie rozjaśni mojej sytuacji nikomu,
> gdy  zacznę zamartwiać się bieżącymi sprawami, chwile dawniejsze spychając
> na drugi plan. Tak ciężko zacząć. Marudzę? Marudzę.
> 
> 
> 
> Wychowałam się w najzwyczajniejszej w Polsce rodzinie, na najpospolitszym
> podwórku, w jednym z szarych betonowych budynków nazwanych blokami, jakby
> słowo "dom" zawężało swoje znaczenie jedynie do suchego pojęcia
> architektonicznego. Nie będę jednak narzekać na tę dziedzinę nauki i sztuki
> zarazem, gdyż jako studentka tego kierunku  zwyczajnie nie powinnam. Jednak
> oczywiste jest, że nawet to, co kocha się najbardziej, nie pozostaje
> bezkrytyczne. I to właśnie moja pasja nazwała miejsce w którym się
> wychowałam blokiem. Zastanawiało mnie zawsze jak bardzo  na moje wpłynęło
> moje dzieciństwo, czy wszystkie moje cechy ukształtowały się właśnie wtedy?
> Czy tylko początkowy okres życia człowieka kładzie nacisk na jego charakter
> jako człowieka dorosłego? dziwnie czuję się zadając sobie takie pytania.
> powinnam znać na nie odpowiedź. ludzie czytając coś zwykle oczekują
> wyjaśnień. Nie podejmuję się jednak tego zadania. Pewnie psychologia
> określiłaby mój przypadek jako mało ambitny, czy wręcz leniwy. nie znając
> siebie na tyle nie jestem w stanie stwierdzić czy to prawda. Dla mojej
> wygody dzieciństwo spisane na "blokowiskach" w wielu rodzinach przebiegało
> niemal schematycznie. dlatego problem
> 
> 


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1284
Author: bogdan.p
Date: Sat, 04 Jan 2003 23:53
36 lines
2026 bytes

Ania schrieb:
> 
> cóź...nie wiem, czy to odpowiednie miejsce do takich przemyśleń...ale
> ...może początek  tego opowiadania spodoba się komukolwiek:)))))
> 
> pozdrawiam
> Anna
> 
> NIE WIEM
> 
> wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem:
> 
> . w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też, że to Ty
> jesteś adresatem , choć tak naprawdę ja nie wiem dlaczego...........
> 
> Pisząc pierwsze zdania moich niejako psychologicznych wywodów, siedziałam w
> pociągu relacji Kraków- Częstochowa. Może fakt nieprzespanej nocy pozwoli mi
> wyjaśnić brak spójności tego , co starałam się
> 


Bardzo! ciekawie i sprawnie piszesz. 
Forma analizy-siebie/listu/wyznania/kartek-z-pamiętnika   bardzo wciąga.
"Ty jesteś adresatem" - na początku - tylko pogratulować tego tryku.
Przy "Nigdy nie płacze..." mogłabyś wygładzić - wdarło się lekkie 
niezrozumienie, ale nie szkodzi. Ja tam lubię żywe pisanie, 
bez wielkich poprawek.
W ogóle, to będę musiał przeczytać raz jeszcze, i na pewno nie przeoczę 
następnych części. Mam nadzieję, że nie rozczarujesz. 
wiem, że nie :)

Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1286
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Sun, 05 Jan 2003 11:29
39 lines
2766 bytes
Hi,

Coś w tym jest. Piszesz o udrękach, które nieuchronnie pojawiają się wraz z
wkraczaniem w dorosłe życie. Z pozoru to tylko kilka pytań i wielu ludzi
rozwiązuje ten problem przez zaniechanie, udając, że one nie istnieją. To
dobry moment, żeby je opisać, więc masz już temat i to nie byle jaki. Teraz
trzeba go tylko ubrać.

Ale:

1. Piszesz w najłatwiejszy możliwy do pisania sposób: po prostu przelewasz
na papier to, co czujesz. Nie ma świata zewnętrznego, dialogów i żywych
ludzi. Czytelnik widzi tylko twoje wnętrze i słucha twoich przemyśleń. Może
być, ale na pewno nie czyta się tego zbyt łatwo.

2. Sposób narracji jest poszarpany. To nic złego. Gorsze jest to, że jest
poszarpany zbyt mocno. To mnie trochę razi w prozie, ale są twórcy, którzy
piszą właśnie tak i koniec, więc się mną nie przejmuj.

3. > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem:
> w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też,
> że to Ty jesteś adresatem

Kto to jest? Ty, twój chłopak, Bóg, wyobrażenie idealnego związku, siła co
wszystko wprawia w ruch, pierwsze tęsknoty za silnym charakterem,
personifikacja zagadki wszechświata. Może to jakoś objaśnisz?

4. > Po co iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące,
> skoro można zdobywać szczyty?

To jakieś kosmiczne stwierdzenie. Przecież jest przecież dokładnie na
odwrót. Łatwiej spędzić życie w jakiejś zacisznej firmie nie wychylając się
i ciułając grosze na wspaniały pogrzeb, niż zdobywać szczyty fortuny.

W kilku zdaniach. Masz dobry temat. Drobne fragmenty łyka się całkiem
sprawnie. Wydaje się, że trzeba tu tylko rzetelnej pracy, czego życzę i
pozdrawiam serdecznie
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1283
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:28
25 lines
1871 bytes
Użytkownik "zbigniew " <solgaren@NOSPAM.gazeta.pl> napisał
> Droga Aniu,
> wszyscy mają kłopoty z własną tożsamością a już szczególnie ludzie w
okolicy
> 21 roku życia. Piszesz ładnie i pewnie masz to coś co zmusza Cię do
pisania.
> Chętnie przeczytam jak piszesz o świecie zewnętrznym. Można (i pewnie
trzeba)
> tak o nim pisać aby jednocześnie pisać o sobie. Tak jest bardziej godnie i
> ładne. Pomyśl sobie, że jesteś Paną Świata i Ty nim rządzisz... O tym bym
> chciał przeczytać. Nie o tym jak jest tylko o tym jak Pani Świata sobie
ten
> Świat uklada. Chciałbym przeczytać historię z mchu i peronów....
> I pisz - nie pytaj. Ja czytelnik chcę story (najlepiej w 3 osobie).
>
> Solgaren
>
Postaram się jak tylko potrafię...ale błagam nie w trzeciej
osobie.........!!!!!

A story będzie, ale druga część troszkę poczeka...sesja zając i ucieknie:))

Pozdrawiam
Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1285
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:32
29 lines
1871 bytes
Użytkownik "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> napisał w wiadomości
news:3E1773FE.30D39331@bez.pl...
>>
>
> Bardzo! ciekawie i sprawnie piszesz.
> Forma analizy-siebie/listu/wyznania/kartek-z-pamiętnika   bardzo wciąga.
> "Ty jesteś adresatem" - na początku - tylko pogratulować tego tryku.
> Przy "Nigdy nie płacze..." mogłabyś wygładzić - wdarło się lekkie
> niezrozumienie, ale nie szkodzi. Ja tam lubię żywe pisanie,
> bez wielkich poprawek.
> W ogóle, to będę musiał przeczytać raz jeszcze, i na pewno nie przeoczę
> następnych części. Mam nadzieję, że nie rozczarujesz.
> wiem, że nie :)
>
> Pozdrawiam serdecznie
>
> bogdan.p


Jak miło przeczytać tak pozytywny komentarz:))
Druga część będzie..nie rozczaruje mam nadzieję, ale nie mogę obiecać, że
prędko ją ujrzycie, bo sesja nie da mi chwili wytchnienia.... Ale postaram
się!!!!!!

Dla tak miłych czytelników..zawsze:)

Pozdrawiam
Anna
Re: Krytyczne spojrzenie na siebie
#1287
Author: Ania
Date: Sun, 05 Jan 2003 13:42
79 lines
3981 bytes
Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> napisał

> Coś w tym jest. Piszesz o udrękach, które nieuchronnie pojawiają się wraz
z
> wkraczaniem w dorosłe życie. Z pozoru to tylko kilka pytań i wielu ludzi
> rozwiązuje ten problem przez zaniechanie, udając, że one nie istnieją. To
> dobry moment, żeby je opisać, więc masz już temat i to nie byle jaki.
Teraz
> trzeba go tylko ubrać.


Staram się przelewać te problemiki na papier ubierając je we mnie...w moją
duszę, zachowanie, w moje ja..., w moje marzenia, moje smutki, moje żale i
tęsknoty....czyż to nie tak miało być...??


 tylko twoje wnętrze i słucha twoich przemyśleń. Może
> być, ale na pewno nie czyta się tego zbyt łatwo.
>

A kto powiedział, że  wszystko ma czytać się łatwo....?;)))

 Gorsze jest to, że jest
> poszarpany zbyt mocno. To mnie trochę razi w prozie, ale są twórcy, którzy
> piszą właśnie tak i koniec, więc się mną nie przejmuj.
>
Kurczę.....ja się zawsze przejmuję, ale postaram się przejąć troszkę mniej
niż zwykle...jednak muszę się wytłumaczyć, iż zakładając formę opoiadania
jako listu, pamiętnika  celowo urywam myśli zbaczam z tematu, mimo,
założonego wcześniej planu. Mam wrażenie, że taka forma bardziej uczłowiecza
narratora, uroealnia jegoo problemy, odwzorowuje jego emocje..:))


> 3. > wiele razy tłumaczyłeś wszystko stwierdzeniem :"nie wiem:
> > w rzeczywistości wiesz więcej niż ktokolwiek inny. wiesz też,
> > że to Ty jesteś adresatem
>
> Kto to jest? Ty, twój chłopak, Bóg, wyobrażenie idealnego związku, siła co
> wszystko wprawia w ruch, pierwsze tęsknoty za silnym charakterem,
> personifikacja zagadki wszechświata. Może to jakoś objaśnisz?

Ty...czytelnik.., Bóg?....chłopak...ojciec...??? A może c elowo chcę to
ujawnić z czasem..czy ciekawie byłoby, gdybyś z początku wiedział....???

A ujawnię, ujawnię.....albo zdam się na domyślność czytelnika:)

4. > Po co iść przez życie łagodnie stąpając po zielonej łące,
> skoro można zdobywać szczyty?


>To jakieś kosmiczne stwierdzenie. Przecież jest przecież >dokładnie na
>odwrót. Łatwiej spędzić życie w jakiejś zacisznej firmie >nie wychylając
się
>i ciułając grosze na wspaniały pogrzeb, niż zdobywać >szczyty fortuny.

W życiu nie chodzi tylko o pieniądze.....
Czy Ciebie naprawdę życie tylko niesie i zdajesz się na niepewną rękę
losu...??
Nie lepiej jest czase,m dać coś od siebie i ująć kierownicę w dłonie??
Pokierować drogą życia w swój własny sposób...???



>
>
> W kilku zdaniach. Masz dobry temat. Drobne >
>
fragmenty łyka się całkiem
sprawnie. Wydaje się, że trzeba tu tylko rzetelnej pracy, czego życzę i
pozdrawiam serdecznie
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail


Dziękuję ...mam nadzieję, że mogę liczyć na zainteresowanie kolejnymi
odcinkami:)
Pozdrawiam
Anna
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads