🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #766

Re: Ulica

#766
From: Henryk Kostjuk
Date: Sat, 28 Dec 2002 18:04
69 lines
5449 bytes
Bylem pewien, ze jest to fragment ksiazki pisarza, ktory sie nazywa
Stefan Chwin. Napisal rowniez powiesc proniemiecka  "Henneman". Jego
literatura skupia sie na opisie przedmiotu, ma na tym punkcie prawdziwa
obsesje, ale wszyscy sie tym upajaja.

Pozwolisz, ze za chwile przeanalizuje ci twoj tekst. 

Krystyna napisał(a):
> 
> "Ulica"
> 
>  Stukot obcasów, zmęczone podeszwy szurały, rzeźbiły kostki chodników,
> znaczyły ścieżki kolejnego dnia. Nieme twarze za samochodowymi szybami,
> nieme szeregi przechodniów, zmierzających w swoją stronę. Kroki, kroki,
> kroki. Tłum ma w sobie narkotyczny urok, gdy się przystanie pomiędzy,
> przymknie oczy i wsłucha w szmer pośpiechu. Jednym zaklęciem można ściszyć
> audio i przejść na czystą, spowolnioną wizję. Uchylić powieki i spod rzęs
> zastygać na kadrach ulicy. Ile inspiracji w widokach, ile manierycznego
> bestialstwa, gdy zapisuje się w pamięci największe tragedie. Trzeba umieć je
> wychwycić, poznać po małych śladach, by wizualizować życiorysy po bliznach,
> stopniu zabrudzenia spodni czy długości paznokci. W tym bestialstwie kryje
> się tajemnica przetrwania, jakiś pociąg do odniesień, dający spokojniejszy
> sen. Ilekroć Ester zobaczyła przycupnięte w mrozie chodnikowe dziecko,
> doceniała zagrzybione pokoje w mieszkaniu. Ilekroć zajrzała w zmrużone oczy
> nieprzytomnej narkomance, łatwiej rozgrzeszała żar  papierosa w swojej
> dłoni.  Lepiej być silnym, nie uginać kolan przy byle depresji. Owinąć
> odmrożone stopy bandażem i wsunąć je w jesienne pantofle, przecież śnieg
> kiedyś się stopi.
> Te niegdyś piękne włosy zakręcić w mysi warkocz, mniej będzie widać siwe
> odpryski życia.
> Mijali ją pogodni sąsiedzi, uśmiechając się ("dzień dobry") zza szyb
> ciepłych aut. Kolejny kilometr szybkiego marszu i dłonie siniały - nawet gdy
> zapchnięte w kieszenie. Wymuskane twarze bogaczek wyzierały zza futrzanych
> kołnierzy. Przechodzień z aktówką trącił ją w biegu. Ester zmieniła
> krzywiznę spojrzenia i teraz widziała tylko gorsze ludzkie losy, tak łatwiej
> żyć, bez pretensji o własną nieporadność.
> Ten w białym prochowcu jakiś dziwny. Stał na poboczu, jak żebrak, nigdzie
> się nie śpieszył. Ester właściwie też się nie śpieszyła, zbaczała z trasy do
> każdego sklepu, by zagrzać nieco dłonie.   Za każdym razem, gdy wychodziła,
> widziała go po drugiej stronie ulicy, zawsze w tej samej pozycji, skulonego
> w sobie, jakby sam siebie  tulił pod połami płaszcza. Gdyby nie postawna
> sylwetka, mogłaby go posądzić o bycie kobietą, bo na ramionach wiły się
> kosmyki, podskakując na wietrze, przechwytując małe, uparte śnieżynki. Zza
> tej kotary migała delikatna twarz młodego mężczyzny. Ester zaczęła mieć
> podejrzenia co do tej przypadkowości, jako niezmiennego elementu krajobrazu.
> Gdy chciała to sprawdzić, mknąc w boczną uliczkę, nie zastawała już nikogo
> po wyjściu ze sklepu. I tak było codziennie.
>  Pewnego dnia zobaczyła go znowu naprzeciw wystawowych neonów, pod
> girlandami świątecznych lampek za niebieskimi szybami.  Podeszła zauroczona,
> przywarła twarzą do szkła, które pokryło się parą oddechu, przechodząc w
> witrażowy szron. Te siwe włosy na jej głowie spowiły się, wczepiły
> utęsknione w białe ściany śniegu za jej plecami. Teraz już miała pewność, że
> cała trudna strona życia obraca się w nieważność, zbiega na drugi plan.
> Przyszedł ten dzień, gdy go spotkała, mogła wyciągnąć dłoń i dotknąć jego
> policzka, przytulić się do białego prochowca i wyspowiadać wszystkie
> pretensje do losu. Czuła ciepło i spełnienie, jej droga prowadziła ją przez
> uliczne rozmyślania, uliczne dreptania szans na przypadek, a może nawet
> przeznaczenie, by zapętlić się tym wyczekanym spokojem ducha, znalezionym na
> tej samej ulicy. Przywarła mocniej do szyby, przyłożyła drżącą dłoń i
> pokiwała nieznacznie w jego stronę. Nadal tulił się do siebie pod połami
> milczenia, a ze schylonej głowy opadały kaskady długich włosów. Dostrzegła
> wyraz jego twarzy w  bombce, zdobiącej sosnową gałązkę na wystawie. Biały
> policzek przecinała czarna szrama łzy i jej drożyny, oko niosło smutek
> świata w swym kolorze, plastikowe usta darmo czekały smaku wypowiadanego
> słowa. Arlekin, manekin, ideał.
> 
> Krystyna
> 
> #Ps. I co, mam rzucić to w cholerę, czy jednak pozwalacie pisać? :)
Technical Details
Message-ID: <3E0DE7C5.86DD49B4@wp.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!uw.edu.pl!news.pw.edu.pl!news2.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
References: <at5o6m$big$1@SunSITE.icm.edu.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!uw.edu.pl!news.pw.edu.pl!news2.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: Henryk Kostjuk <henryk.kostjuk@wp.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: Re: Ulica
Date: Sat, 28 Dec 2002 19:04:53 +0100
Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/
Lines: 69
Message-ID: <3E0DE7C5.86DD49B4@wp.pl>
References: <at5o6m$big$1@SunSITE.icm.edu.pl>
Reply-To: henryk.kostjuk@wp.pl
NNTP-Posting-Host: ast.ima.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: news.tpi.pl 1041098607 20715 195.117.13.89 (28 Dec 2002 18:03:27 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Sat, 28 Dec 2002 18:03:27 +0000 (UTC)
X-Accept-Language: pl
X-Mailer: Mozilla 4.7 [pl] (Win98; I)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit