🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #6231

debiucik

#6231
From: Joanna Robakowska
Date: Tue, 13 Jan 2004 12:45
62 lines
5322 bytes
Witam!
Ten tekścik to kawałek większej całości, więc nie znajdziecie tu żadnej
puenty. Proszę o ocenę stylu. Bardzo interesuje mnie czy chciałoby Wam się
czytać to dalej. Chętnych szczególarzy proszę o wyłapanie najdrobniejszych
zgrzytów i błędów interpunkcyjnych. Z pokorą poddaję się Waszej krytyce ;)


Do spotkania pozostały jeszcze cztery godziny. Otworzyła szafę i
nieprzytomnie gapiła się na rząd wieszaków oraz leżącą pod nimi, zwiniętą
kulę ubrań. Wrzuciła ją tu wczoraj zaskoczona wizytą sąsiada, który średnio
raz w tygodniu przychodzi pożyczyć cukru, mąki lub pod jakimkolwiek innym
pretekstem, a potem siada nieproszony przy kuchennym stole i siedzi znacznie
dłużej niżby sobie tego życzyła. Trzeba przyznać, że rozmowy z nim zawsze są
bardzo zajmujące ale ona ciągle gdzieś się spieszy i niecierpliwie liczy
cenne, umykające minuty. A on tak siedzi i patrzy tymi oczami cockera
spaniela. Nie lubiła tego spojrzenia. Było pełne akceptacji i zrozumienia, a
ona nie lubiła gdy ktoś zaglądał jej w duszę, była bowiem, w swoim
mniemaniu, osobą tajemniczą i tak chciała być postrzegana, więc facet, który
patrzył na nią tak, jakby wiedział o niej wszystko irytował ją jak nikt
inny.
Patrzenie do wnętrza szafy nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Zamknęła
ją równie bezmyślnie, jak przed chwilą otworzyła i powlokła się do sypialni.
Włożyła słuchawki i włączyła magnetofon. Znalezienie wygodnej pozycji
zabrało jej sporo czasu, wreszcie ułożyła się na plecach, uformowała
poduszkę tak aby pod karkiem była nieco grubsza, a dłonie złożyła na
piersiach. Odetchnęła z ulgą i zamknęła oczy. Teraz była już gotowa do
odpoczynku przy dzwiękach muzyki. Przez chwilę leżała zrelaksowana i
wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zakłócić jej spokoju i właśnie gdy
jeden z jej ulubionych głosów zaśpiewal jej do ucha, że "na Brackiej pada
deszcz", oczami wyobraźni zobaczyła siebie leżącą na wznak z tymi dłoniami
na piersiach. Zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. Uświadomiwszy sobie,
że w tej pozycji zazwyczaj nie widuje się ludzi za życia, zsunęła ręce z
piersi na brzuch i przez chwilę zastanawiała się czy to wystarczy aby poczuć
się lepiej. Ciągle jednak czuła dyskomfort. Nie, nie była przesądna ale po
co kusić los. Usiadła na brzegu łóżka i z żalem zdjęła słuchawki. Z
wcześniejszych prób już wiedziała, że z słuchawkami na uszach wygodnie leży
się tylko na plecach. Ułożyła się jeszcze raz, tym razem na brzuchu, tak jak
zwykle układała się do snu i zadowoliła się nuceniem sobie w myślach.

***

Z trudem otworzyla oczy. Wokół panowała ciemność i godzina, ktorą pokazywał
zegar stojący na komodzie nadal pozostawała dla niej tajemnicą. Przeciągnęla
sie zmysłowo, miękkim ruchem zsunęła z siebie kołdrę i z galanterią usiadła
na łóżku. Zawsze po przebudzeniu stawał jej przed oczami obraz babci, która
była najukochańszą babcią na świecie ale gdy dreptała rano do łazienki
pozbawiona uzębienia, w rozczłapanych kapciach, w koszuli, która zapewne
pamiętała obie wojny światowe, mogłaby przestraszyć na śmierć najtwrdszego
dzieciaka. To właśnie wspomnienie wyrobiło w niej przekonanie, że należy
budzić się estetycznie. Na wszelki wypadek dbała o to nawet, gdy była sama.
Postawiła czajnik na gazie, wsypała kawę do swojej ulubionej filiżanki,
ozdobinej jakąś ręcznie malowaną scenką rodzajową i poszła sprawdzić, która
godzina. Musiała przecież rozplanować czas pozostały do spotkania, aby
dobrze się do niego przygotować. Spojrzała na zegarek i poczuła silne
ukłucie gdzieś w okolicy żołądka. Rzuciła się galopem do łazienki. Zamiast
prysznica, ochlapała się wodą nad umywalką i profilaktycznie użyła podwójną
porcję perfum. Wlosy z pomocą żelu przylizała do głowy i spięła w kucyk, z
żalem myślała o fryzurze, na której planowanie poświęciła wczoraj cały
wieczór. Jeszcze szybki makijaż i bieg do szafy. Stanęla znów bezradnie,
wpatrując się w pozwijane na dnie ciuchy, czajnik gwizdał przeraźliwie już
od dłuższej chwili. W końcu wrzuciła na siebie jedyną kieckę nie wymagającą
prasowania, wyłączyła gaz i wybiegła z mieszkania.
Technical Details
Message-ID: <bu0ogb$sn$1@nemesis.news.tpi.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: "Joanna Robakowska" <jwr3@gazeta.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: debiucik
Date: Tue, 13 Jan 2004 13:45:38 +0100
Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/
Lines: 65
Message-ID: <bu0ogb$sn$1@nemesis.news.tpi.pl>
Reply-To: "Joanna Robakowska" <jwr3@gazeta.pl>
NNTP-Posting-Host: ey11.neoplus.adsl.tpnet.pl
X-Trace: nemesis.news.tpi.pl 1073997132 919 83.30.6.11 (13 Jan 2004 12:32:12 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Tue, 13 Jan 2004 12:32:12 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 5.00.2615.200
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.00.2615.200
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit