Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #6231debiucik
From: Joanna Robakowska
Date: Tue, 13 Jan 2004 12:45
Date: Tue, 13 Jan 2004 12:45
62 lines
5322 bytes
5322 bytes
Witam! Ten tekścik to kawałek większej całości, więc nie znajdziecie tu żadnej puenty. Proszę o ocenę stylu. Bardzo interesuje mnie czy chciałoby Wam się czytać to dalej. Chętnych szczególarzy proszę o wyłapanie najdrobniejszych zgrzytów i błędów interpunkcyjnych. Z pokorą poddaję się Waszej krytyce ;) Do spotkania pozostały jeszcze cztery godziny. Otworzyła szafę i nieprzytomnie gapiła się na rząd wieszaków oraz leżącą pod nimi, zwiniętą kulę ubrań. Wrzuciła ją tu wczoraj zaskoczona wizytą sąsiada, który średnio raz w tygodniu przychodzi pożyczyć cukru, mąki lub pod jakimkolwiek innym pretekstem, a potem siada nieproszony przy kuchennym stole i siedzi znacznie dłużej niżby sobie tego życzyła. Trzeba przyznać, że rozmowy z nim zawsze są bardzo zajmujące ale ona ciągle gdzieś się spieszy i niecierpliwie liczy cenne, umykające minuty. A on tak siedzi i patrzy tymi oczami cockera spaniela. Nie lubiła tego spojrzenia. Było pełne akceptacji i zrozumienia, a ona nie lubiła gdy ktoś zaglądał jej w duszę, była bowiem, w swoim mniemaniu, osobą tajemniczą i tak chciała być postrzegana, więc facet, który patrzył na nią tak, jakby wiedział o niej wszystko irytował ją jak nikt inny. Patrzenie do wnętrza szafy nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Zamknęła ją równie bezmyślnie, jak przed chwilą otworzyła i powlokła się do sypialni. Włożyła słuchawki i włączyła magnetofon. Znalezienie wygodnej pozycji zabrało jej sporo czasu, wreszcie ułożyła się na plecach, uformowała poduszkę tak aby pod karkiem była nieco grubsza, a dłonie złożyła na piersiach. Odetchnęła z ulgą i zamknęła oczy. Teraz była już gotowa do odpoczynku przy dzwiękach muzyki. Przez chwilę leżała zrelaksowana i wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zakłócić jej spokoju i właśnie gdy jeden z jej ulubionych głosów zaśpiewal jej do ucha, że "na Brackiej pada deszcz", oczami wyobraźni zobaczyła siebie leżącą na wznak z tymi dłoniami na piersiach. Zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. Uświadomiwszy sobie, że w tej pozycji zazwyczaj nie widuje się ludzi za życia, zsunęła ręce z piersi na brzuch i przez chwilę zastanawiała się czy to wystarczy aby poczuć się lepiej. Ciągle jednak czuła dyskomfort. Nie, nie była przesądna ale po co kusić los. Usiadła na brzegu łóżka i z żalem zdjęła słuchawki. Z wcześniejszych prób już wiedziała, że z słuchawkami na uszach wygodnie leży się tylko na plecach. Ułożyła się jeszcze raz, tym razem na brzuchu, tak jak zwykle układała się do snu i zadowoliła się nuceniem sobie w myślach. *** Z trudem otworzyla oczy. Wokół panowała ciemność i godzina, ktorą pokazywał zegar stojący na komodzie nadal pozostawała dla niej tajemnicą. Przeciągnęla sie zmysłowo, miękkim ruchem zsunęła z siebie kołdrę i z galanterią usiadła na łóżku. Zawsze po przebudzeniu stawał jej przed oczami obraz babci, która była najukochańszą babcią na świecie ale gdy dreptała rano do łazienki pozbawiona uzębienia, w rozczłapanych kapciach, w koszuli, która zapewne pamiętała obie wojny światowe, mogłaby przestraszyć na śmierć najtwrdszego dzieciaka. To właśnie wspomnienie wyrobiło w niej przekonanie, że należy budzić się estetycznie. Na wszelki wypadek dbała o to nawet, gdy była sama. Postawiła czajnik na gazie, wsypała kawę do swojej ulubionej filiżanki, ozdobinej jakąś ręcznie malowaną scenką rodzajową i poszła sprawdzić, która godzina. Musiała przecież rozplanować czas pozostały do spotkania, aby dobrze się do niego przygotować. Spojrzała na zegarek i poczuła silne ukłucie gdzieś w okolicy żołądka. Rzuciła się galopem do łazienki. Zamiast prysznica, ochlapała się wodą nad umywalką i profilaktycznie użyła podwójną porcję perfum. Wlosy z pomocą żelu przylizała do głowy i spięła w kucyk, z żalem myślała o fryzurze, na której planowanie poświęciła wczoraj cały wieczór. Jeszcze szybki makijaż i bieg do szafy. Stanęla znów bezradnie, wpatrując się w pozwijane na dnie ciuchy, czajnik gwizdał przeraźliwie już od dłuższej chwili. W końcu wrzuciła na siebie jedyną kieckę nie wymagającą prasowania, wyłączyła gaz i wybiegła z mieszkania.
Technical Details
Message-ID:
<bu0ogb$sn$1@nemesis.news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "Joanna Robakowska" <jwr3@gazeta.pl> Newsgroups: pl.hum.pisarstwo Subject: debiucik Date: Tue, 13 Jan 2004 13:45:38 +0100 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 65 Message-ID: <bu0ogb$sn$1@nemesis.news.tpi.pl> Reply-To: "Joanna Robakowska" <jwr3@gazeta.pl> NNTP-Posting-Host: ey11.neoplus.adsl.tpnet.pl X-Trace: nemesis.news.tpi.pl 1073997132 919 83.30.6.11 (13 Jan 2004 12:32:12 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Tue, 13 Jan 2004 12:32:12 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 5.00.2615.200 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.00.2615.200 MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit