🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18671

Re: Intrygi i zdrada (rok 1771) cd 2

#18671
From: irena
Date: Sat, 04 Jul 2009 19:58
214 lines
14933 bytes
 cd. 1

>Pułaski skierował konia w stronę świątynnego dziedzińca, tu wypatrzył go 
>ordynans i podszedł aby przekazać
wiadomość.
>   - Waszmość Marszałku, godzinę temu przyjechał konfederat Strawiński, ma 
> jakieś bardzo ważne nowiny. Teraz przebywa w  świątynnej kaplicy, czy mam 
> go przyprowadzić do wojskowej izby? -

cd. 2

   - Nie, nie trzeba, zabierzcie tylko mojego konia i odprowadźcie do 
stajni, jeżeli nasz gość udał się do kaplicy, to bez trudu go odnajdę. - 
Święte miejsce przyciągało ludzi, każdy lubił patrzeć na cudowną ikonę Maryi 
z Dzieciątkiem Jezus, jej wizerunek promieniował ciepłem, a zagubionym 
pątnikom czasami był pomocny w odzyskaniu równowagi ducha.
   Trocki szlachcic Stanisław Strawiński kolejny raz odwiedzał Jasną Górę. 
Był to człowiek którego rozpierała
energia działania, pełen inwencji wywierał też duży wpływ na swoich 
rozmówców. Jego umysł był tak niespokojny jak czasy w których żył, ostatnio 
pracował nad sprawą tworzenia samodzielnej konfederackiej grupy, która 
mogłaby na terenie Warszawy wypełnić specjalne zadanie. Trudność polegała na 
tym, że każda piędź ziemi była już rozparcelowana pomiędzy Regimentarzami. 
Nie było swarów między dowódcami, gdy konfederackie armie nie wchodziły 
sobie w paradę i nie naruszały wyznaczonej strefy działania lub wpływów.
Stolicę miał pod swoją pieczą Marszałek Pułaski, jego przyzwolenie miało 
zadecydować o legalności działania trockiego entuzjasty.
Marszałek podszedł do sprawy bardzo powściągliwie. Owszem, zaaprobował 
ochotniczy zaciąg, ale tylko w jego najprostszej formie, bez patentu 
dowódcy.
Strawińskiemu w danej chwili prawdopodobnie nie zależało na awansach, nie 
protestował, ani też nie przymawiał się o nie. Zgodę Marszałka uznał za 
sukces, a swoją radość demonstrował rozmową, popisując się różnymi 
informacjami dotyczącymi miasta i jego okolic. Wspomniał też o królewskich 
przejażdżkach, a szelmowski uśmieszek nie schodził mu z ust, kiedy rozwodził 
się nad brakiem ochrony dla królewskiej karocy.
   Od tamtego spotkania minęły zaledwie dwa tygodnie, lecz ten człowiek nie 
marnował czasu. Miał już konfederackich zuchów, a jego śmiałe zamierzenia 
nie tylko dotarły do Generalności, ale również zyskały aprobatę głównych 
przywódców. Nowe wiatry powiały w stronę Jasnej Góry, nadchodziły ciężkie 
dni i nowe wyzwania. Pułaski spodziewał się "gorącej głowy" Litwina, jednak 
dzisiejsze spotkanie drażniło go, z natury nieufny przeżywał męki walcząc z 
różnymi uprzedzeniami.
   "Wiara przenosi góry!" W kościele ksiądz celebrował nabożeństwo. 
Strawiński leżał krzyżem z rozpostartymi
ramionami i w tym objawieniu wielkiej skruchy, bezgłośnym ruchem warg 
składał żarliwe modły przy ołtarzu Świętej Madonny.
   - Tak pobożny człowiek nie może być zły, chyba go krzywdziłem brakiem 
zaufania! - Pułaskiego ogarnęło
wzruszenie, zganił siebie za chłód jaki wcześniej okazał szlachcicowi i jego 
pomysłom.
   Modły trwały jeszcze kilka minut, po ich zakończeniu Pułaski powitał 
Rotmistrza i zaprosił do izby narad gdzie można było swobodnie porozmawiać.
   - Słyszałem że kilku konfederatów ocalałych z bitwy pod Szreńskiem 
przyłączyło się do was? -
   - Tak waszmość Marszałku, ludzie Sawy Calińskiego to cenny nabytek, 
dobrze zaprawieni w bojach i nie znają uczucia strachu. Jeden z nich to 
konfederat Kosiński, a właściwie Jan Kuźma, tylko nie chce aby go tak 
nazywano, bo ma na pieńku z Gwardią Narodową.
U naszego nieodżałowanego Kozaka Sawy dosłużył się porucznika. Wiele o nim 
słyszałem, mówiono że jest sprytny i to musi być prawdą, bo inaczej nie 
przeżyłby straszliwego pogromu pod Szreńskiem. Niewielu naszych uszło z 
życiem, a gdyby jeszcze policzyć tych co się dostali w rosyjską niewolę, to 
serce pęka z bólu.
   Kiedy Kuźma usłyszał że zbieram ludzi, sam się zgłosił i jeszcze polecił 
kilku chętnych, wielu z nas chce pomóc narodowej sprawie. To zadanie o 
którym wcześniej wspominałem, ma już dopracowany plan i na pewno się uda, 
tylko potrzeba mi wsparcia, aby jakaś komenda pospieszyła z odsieczą. 
Mogliby opóźnić pogoń, kiedy będziemy transportować ważnego więźnia do 
Jasnej Góry. Każda wojenna utarczka byłaby zagrożeniem życia Jego Wysokości, 
a tego chcemy uniknąć! Nieprawdaż?! - Litewski szlachcic bacznie wpatrywał 
się w twarz Komendanta. Błyszczące szparki przymrużonych oczu zdradzały 
emocje pytającego.
   - Nadal trwacie przy waszym pomyśle porwania Króla? -  Pułaski zignorował 
pytanie.
   - A czy są inne lepsze rozwiązania, aby kraj wyprowadzić z obłędu w 
którym żyjemy?!
Co do powodzenia samej wyprawy, nie ma tu żadnych wątpliwości. Jeżeli macie 
cierpliwość i życzenie aby mnie wysłuchać, to w tajemnicy mogę opowiedzieć o 
wszystkich staraniach, które już poczyniłem aby nie odkryto naszych 
przygotowań? -
   Powściągliwe skinięcie głową, Strawiński przyjął z ulgą. Wziął głęboki 
oddech i zaczął mówić:
   - Otóż przez ostatnie dwa tygodnie najmowałem się u warszawskich 
Kapucynów i Dominikanów za dostawcę zboża i drewna na opał. Do transportu 
służyły mi konne wozy, ale tymi furami można też przemycić ludzi i broń! 
Wystarczy trochę siana i beczek aby ukryć prawdziwy ładunek.
   Paru uzbrojonych towarzyszyło mi na koniach, a wścibskich strażników 
karmiłem zawsze tą samą powiastką:  "Konfederackie rabusie czają się na 
wszystkich drogach, muszę bronić ładunku, aby nie wpadł w ich łapy!
Świątobliwy Przeor  zapłacił za ten towar, więc robię wszystko aby pełne 
fury dotarły do klasztoru." - Moje słowa nie trafiały w pustkę, uwierzyli mi 
i nie czyniąc już żadnych trudności wpuszczali do miasta! - Chichotał 
głośno.
   - A teraz największa zdobycz! Popatrzcie waszmość na ten papier, to jest 
legalna przepustka przez bramę
miasta, przekraczałem ją wiele razy, aby przyzwyczaić strażników do widoku 
załadowanych fur, ludzi i mojej osoby.
Nie chwaląc się, obszedłem też wszystkie dziury i przejścia przez 
warszawskie okopy, błądzić nie będę kiedy
przyjdzie czas na opuszczenie miasta. Królewska Gwardia to sześć, może 
siedem osób, moich trzydziestu śmiałków rozgromi ich w niecałą minutę! Ta 
akcja to sto procent powodzenia!
Czy w tej sytuacji, Waszmość Marszałku jesteście gotowi mi pomóc?! - 
Strawiński czekał na odpowiedź.
   Sztab ludzi i tęgie umysły trwały w przekonaniu, że konfederacka armia to 
siła która uwolni Rzeczpospolitą
Obojga Narodów od rosyjskiego jarzma. Lata upływały, naród wykrwawiał się, a 
jednak do wolności było coraz dalej.
   Desperacki plan porwania musiał jednak budzić wątpliwości, bowiem sprawa 
sukcesji nadal była niewiadomą. Książę Karol Wettin typowany jako następca 
tronu, wprawdzie przyjął ofertę od Generalności, jednak nigdy nie podjął 
żadnych starań, aby się zbliżyć lub wesprzeć walczących powstańców. Taka 
powściągliwość świadczyła sama za siebie, jak obce mu były losy 
Konfederacji.
   Polecenia Rady Generalnej też nie zawsze służyły dobrej sprawie, od 
samego początku w gronie przywódców rysowały się konflikty interesów. Jedna 
organizacja, ale dwa przeciwne sobie nurty, tylko ślepiec mógł nie widzieć 
dróg, które się rozmijały kiedy do Regimentarzy przychodziły rozkazy.
   Wzajemne złośliwości i kłótnie często stwarzały nieprzewidywalne w 
skutkach okazje dla różnych wichrzycieli i tych Marszałek obawiał się 
najbardziej.
   - Ten litewski szlachcic? Czy można mu ufać? - Pułaski odtwarzał w 
pamięci zdarzenie sprzed roku, które tylko ośmieszyło Konfederatów, a 
korzyści przyniosło jedynie Moskwie. Od Generalności wyszła decyzja aby na 
polskiej ziemi ogłosić wcześniej już opracowany akt bezkrólewia. 
Zaprotestowali nieliczni, w tym Biskup Krasiński, przekonywał że najpierw 
trzeba usunąć rosyjskie wojska, bo w sterroryzowanym kraju nie ma warunków 
dla powołania sejmu, ani dla nowej koronacji.
 Mimo tak mocnych argumentów zwyciężyła nienawiść do osoby Króla, a przede 
wszystkim do jego reformatorskich poczynań, które ukróciły samowolę 
oligarchów i przywracały porządek w kraju.
Poniatowski miał wielu wrogów wśród Rosjan, ale najgroźniejsze żmije, to 
gniazda z rodzimego gruntu. Swój jad wysączył Wielki Podskarbi Koronny 
Teodor Wessel, kiedy nowo powołana Komisja Skarbowa ograniczając jego 
władzę, stała się też przeszkodą w okradaniu państwowej kasy. Nie miał 
żadnych skrupułów, kiedy przekonywał Litewskiego Regimentarza Joachima 
Potockiego, a również Michała Krasińskiego (brat Biskupa), aby podpisali akt 
bezkrólewia i manifest gravaminum przeciw Familii Czartoryskich.
Wiadomości szybko dotarły do rosyjskiego ambasadora Michaiła Wołkońskiego, 
natychmiast pojawił się u Króla i ponowił żądania sprzed tygodnia, aby 
wszystkich reformatorów (Czartoryskich) wydalić z kraju, teraz dysponował 
już mocnym argumentem - taka jest wola narodu! Dla Poniatowskiego była to 
kolejna lekcja pokory wobec zwierzchnictwa Rosji.
   W tej groteskowej scenie rolę aktora powierzono też Strawińskiemu. To on 
podstępnie zbliżył się do Króla i podał niepozorny rulonik przewiązany 
delikatną kolorową wstążeczką.
    Polski władca nie odmawiał przyjmowania petycji, tę wręczono w momencie 
kiedy opuszczał kościół po
zakończonym nabożeństwie. Nim otworzył pismo, zwrócił uwagę na rzucające się 
w oczy dziwne znaki na dużych okrągłych pieczęciach, była to krótka chwila, 
ale Strawińskiemu wystarczyła by wtopić się w kolorowy tłum i bezpiecznie 
oddalić  od miejsca przestępstwa.
Jakiego wstrząsu musiał doznać czytający, kiedy rozwinął mały rulonik i 
zapoznawał się z szyderczym aktem Rady Generalnej, która nadając mu 
przydomek intruza, króla-uzurpatora, tyrana kraju i usłużnego przyjaciela 
Moskwy, zachęcała naród do usunięcia go z tronu?!
A wszystko działo się w czasie kiedy Król już nie wojował z konfederatami i 
nie przeszkadzał im w odbudowie
nadwątlonych sił po klęsce w Barze. W tym postanowieniu wspierali go również 
wujowie Czartoryscy i zdania nie zmienili nawet wtedy, kiedy wszechwładny 
ambasador Rosji  nałożył sekwestr na ich majątki.
   Pułaski bił się z myślami, ale czyż mógł odmówić poparcia sprawie za 
którą walczyli i oddali życie ojciec, brat., przecież on też całe trzy lata 
szablą torował ścieżkę do wolnej ojczyzny.!?
Sprawy zaszły bardzo daleko, a przy chaosie jaki panował, droga powrotna już 
na pierwszym zakręcie witała
śmiałków zdradliwą przepaścią, nie szczędząc zgryzot i cierpienia!
   Więc podjął decyzję.
   - Sprytnie obmyśliliście ten plan, przyznaję że nawet przypadł mi do 
gustu. Trudno nie przyznać też racji, że
obecność Króla na Jasnej Górze może być użyteczną dla Konfederacji.
No cóż, wybraliście swoją drogę, tak czy inaczej, ja was do tego czynu nie 
przymuszam i żadnym sposobem nie namawiam! Jeżeli jednak zamysł dojdzie do 
skutku i pochwycicie Króla, żądam abyście oszczędzili mu życia i w czasie 
tej drogi traktowali uczciwie, po ludzku!
Zaraz też wyślę posłańca z listami do dowódcy zakroczymskiej konfederacji, 
aby dla tej ważnej sprawy nie odmówił wam pomocy. W jego grupie są ludzie 
umiejący poruszać się po okolicznych terenach, a porucznik Łukawski to nawet 
stały bywalec Warszawy, ma tam mieszkanie i żonę którą często odwiedza. -
   - Waszmość Marszałku! Jego wysokości żadna krzywda stać się nie może! 
"Nie w naszych zwyczajach
królobójstwo, może tylko wtedy gdybyśmy nie mogli z nim uciec przed 
 pogonią." - Zapewniał gorliwy inicjator.
   - "Wtedy posłalibyście trębacza z ostrzeżeniem, aby zaprzestano pościgu 
jeżeli król ma pozostać przy życiu!"-
Taki bieg zdarzeń bardziej odpowiadał Pułaskiemu.
   - Jak już będziecie gotowi, przyślijcie wiadomość, moje chorągwie 
wykonają kilka podjazdów pod Warszawę, aby odciągnąć Rosjan i wojska 
Branickiego. W ten sposób oczyścimy drogę do Jasnej Góry.-
   - Waszmość Marszałku, przyznaję że przeżywałem tortury nie mając pewności 
czy plan będzie się podobał, teraz kiedy już wiem, że mogę liczyć nawet na 
wasze wsparcie, jestem wdzięczny za pomoc. -
    - Bądźmy dobrej myśli, niezbadane są wyroki boskie i nie zdziwiłbym się 
wcale, gdyby Król, tu na Jasnej Górze zaczął składać podziękowania 
Generalności za wyrwanie go z sideł rosyjskich intryg. Wszystko jest 
możliwe, nawet sojusz Rady Generalnej z monarchą, bo tą drogą łatwiej byłoby 
wprowadzić porządek w kraju. - Dopowiedział Marszałek.
Strawiński tylko pokiwał głową, nie czuł się na siłach kontynuować dyskusję. 
Pułaski był trudnym partnerem w
rozmowie, a każde niewłaściwe słowo teraz mogło tylko zaszkodzić już 
uzgodnionej sprawie.
Jeszcze tego samego dnia opuścił klasztor Paulinów. Nie skorzystał z 
proponowanego noclegu, miał umówione spotkanie z dostawcą zboża, a 
negocjacje cenowe zawsze przeprowadzał osobiście.
--

pozdrawiam Irena

ps. do Lep
Pewnie już wiesz,  że cały ten rozdział to przygotowania związane z akcją 
porwania Króla Poniatowskiego. To przełomowy moment w naszej historii, 
dlatego zdecydowałam się na poszerzenie opisów
i  wstawienie niektórych retrospekcji, aby odtworzyć klimat tamtych czasów.
Technical Details
Message-ID: <h2oce2$dh8$1@atlantis.news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail
References: <h168fg$jqp$1@nemesis.news.neostrada.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail
From: "irena" <irausun32@neostrada.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: Re: Intrygi i zdrada (rok 1771) cd 2
Date: Sat, 4 Jul 2009 21:58:55 +0200
Organization: TP - http://www.tp.pl/
Lines: 218
Message-ID: <h2oce2$dh8$1@atlantis.news.neostrada.pl>
References: <h168fg$jqp$1@nemesis.news.neostrada.pl>
NNTP-Posting-Host: aasg83.neoplus.adsl.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: atlantis.news.neostrada.pl 1246737667 13864 83.5.218.83 (4 Jul 2009 20:01:07 GMT)
X-Complaints-To: usenet@news.neostrada.pl
NNTP-Posting-Date: Sat, 4 Jul 2009 20:01:07 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3350
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit