🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18667

Intrygi i zdrada (rok 1771)

#18667
From: irena
Date: Mon, 15 Jun 2009 19:37
200 lines
15510 bytes
Intrygi i zdrada (rok 1771)

      Brr!! Zmora jesieni! Nieustannie płaczące chmury obrzydły już 
wszystkim, jednak najwięcej powodów do narzekań mieli obrońcy jasnogórskiego 
wzgórza. Ulewy jedna za drugą niszczyły usypane wały ziemne, a rowy już z 
początkiem października zamieniały się w lodowate sadzawki. Zła pogoda źle 
wpływa na samopoczucie, a w dodatku najstarszy zakonnik świątynnego skrawka 
ziemi uparł się straszyć ludzi, mówiąc że niebo pozbawione błękitu to 
zwiastun nieszczęść. Posiane ziarenko trwogi już kiełkowało, a wątpliwości 
trudno było rozwiać, bo przecież o tej porze roku wyjące wiatry i poranne 
przymrozki nie były normalnym zjawiskiem w tym zakątku kraju.
     Wśród Konfederatów narastała trwoga o świątynną twierdzę, chcąc 
utrzymać pozycje musieli sprostać kapryśnym zjawiskom przyrody. Każdego dnia 
od wczesnego świtu prowadzono mordercze prace, aby kolejny raz usypać 
rozmyte warstwy ziemi.
Pustynie mają ruchome piaski, wzgórze dawało ludziom do wiwatu ruchomymi 
pokładami gliny, tworzyły się zapadliska i niszczyły dreny odwadniające 
wykopy.
     Walkę z wodnym żywiołem starano się prowadzić rozważnie, organizowano 
zmiany w grupach kopaczy, lecz mimo to przeziębienie i gorączka już zaczęły 
nawiedzać obozowisko.
W strategii wojennej znajomość otoczenia pomaga w walce z wrogiem, tę zasadę 
wyznawał Marszałek Pułaski i nigdy nie lekceważył otaczających go warunków. 
Chociaż wiedział że każdego dnia żołnierski zwiad kontroluje obwarowania 
twierdzy, to jednak on sam również przemierzał szańce, a szaruga nie była 
przeszkodą, ani powodem do narzekań. Często też zwykł mawiać:
   - Fortyfikacje są bardzo ważne, ale to waleczność żołnierza i  jego wiara 
w zwycięstwo decydują w czyich rękach pozostaną te ważne budowle. -
     Dzisiaj pomimo pluchy i wczesnej pory, już w wielu miejscach widziano 
Komendanta Twierdzy, starał się dotrzeć do każdej grupy która odwadniała i 
czyściła z błota gliniaste podłoże dołów strzeleckich. Oficer nadzorujący 
pracę żołnierzy ucieszył się obecnością wodza, dla niego była to sprzyjająca 
okazja aby porozmawiać o trudnych sprawach.
     - Waszmość marszałku, czy to prawda co mówi stary zakonnik o złych 
znakach na niebie? - Przepowiednia zmąciła już wiele umysłów, bo ludzie 
natychmiast przerwali roboty i w wielkim napięciu obserwowali reakcję 
Komendanta.
     - Złe znaki? Nie dotarły do mnie takie wieści..., ale skoro już o nich 
rozmawiamy, to proszę wyjaśnijcie co was tak zaniepokoiło? - Ci bojownicy, 
którzy nie ustępowali z pola walki nawet wtedy kiedy wróg był silniejszy, 
czy też lepiej uzbrojony, dzisiaj sprawiali wrażenie zagubionych., 
wystraszonych? Pułaski zsiadł z konia i cierpliwie wysłuchiwał opowieści o 
szczegółach spotkania z ojcem Paulinem.
     - Wczoraj, kilku z nas poszło odwiedzić kaplicę. Był tam też pewien 
zakonnik, jego siwa broda i białe włosy świadczyły że jest już bardzo stary, 
ale słuch musiał mieć dobry, bo zaledwie uchyliliśmy skrzypiące drzwi, a ten 
drobny hałas natychmiast zwrócił jego uwagę. Chwilę nas obserwował, potem 
odwrócił się w stronę ołtarza i zaczął głośną modlitwę prosząc o 
oszczędzenie świątyni. Zaraz też przykuśtykał do ławki w które siedzieliśmy 
i kazał nam podejść do krzyża na dziedzińcu, aby przyjrzeć się znakom od 
Boga. Było południe, ale na niebie jak zwykle kotłowały się czarne chmury, 
czasami przelotnie spadały jakieś drobne, nieszkodliwe kropelki. Jednak nie 
był to dobry czas na przechadzki, bo kiedy wysunęliśmy nosy za drzwi, w tym 
samym momencie zerwał się porywisty wiatr, a do jego niecnej zabawy 
przyłączył się jeszcze ulewny deszcz. Ubrania przestały chronić, bo też 
żadna sucha nitka nie miała szans na przetrwanie. Wszystkich jednak paliła 
ciekawość, więc nie było mowy o powrocie do kaplicy, nawet nie wypadało o 
tym myśleć, bo dziarski staruszek któremu chodzenie sprawiało dużą trudność, 
już zaczął wystukiwać laską po kamiennej drodze i nie bacząc na ulewę, wlókł 
te swoje koślawe nogi w kierunku drewnianego krzyża. Pokonanie takiej drogi 
to  kilkanaście sekund, ale dziadek podyktował tempo na kilka minut. W końcu 
dobrnęliśmy do celu, przy krzyżu każdy zadarł głowę ku niebu, kręcimy 
szyjami na wszystkie strony i nic., w końcu któryś nie wytrzymał zapytał:
     - Ojcze dobrodzieju, w którą stronę mamy patrzeć? -
     - O zgrozo! Niby zwykłe pytanie, a zadziałało jakby ktoś oliwą próbował 
ugasić ognisko! Świątobliwym mnichem zatrzęsło i zaczął wrzeszczeć: "Świat 
pogrążony w ciemnościach, mury Świątyni jęczą i rozpadają się od nieszczęść 
których są świadkiem, a wy tego nie widzicie!? Nie pojmujecie że czarne 
niebo jest karą od Boga za przelewanie krwi w miejscach modłów!? Jesteście 
ślepi, czy głupcy!? Odejdźcie póki nie jest za późno, obecność wojska w 
świątyni przyniesie zagładę cudownemu miejscu, wszyscy zginiemy, a doły 
które wykopujecie będą waszym grobem!"
     - Dziwne., bo w tym samym momencie coś nad nami zahuczało, przez chwilę 
myśleliśmy że to jakiś niespodziewany atak wrogiej artylerii, ale to były 
tylko pioruny i błyskawice z ognistymi języczkami. Przerażeni uciekliśmy, bo 
grzmoty przybliżały się coraz bardziej do dziedzińca. Zakonnik nie chciał 
wracać, przylgnął do ziemi i leżał tak krzyżem, aż powiadomiony ksiądz 
wysłał dwóch braciszków którzy siłą zaciągnęli go do ciepłej izby.
     Ten drugi ksiądz był bardziej życzliwy i rozmowny, ostrzegał nas przed 
czarnymi orłami, zakonnicy mają jakieś wieści o przymierzu które zniszczy 
konfederatów.
     Mości Marszałku.z trudem radzimy sobie z Rosjanami, a tu jeszcze jakiś 
nowy przeciwnik ma się pojawić?! - Wypowiedź oficera wypłoszyła jaskółki z 
gniazda, zaczęły padać trwożliwe pytania i byłoby ich dużo więcej, gdyby nie 
gwałtowna reakcja Pułaskiego.
   - W zniewolonym kraju nie brakuje siewców strachu i jak widać mają łatwe 
żniwa, bo nawet do was dotarli.
    Różni wrogowie będą niepokoić naszą ojczyznę, dopóki królewskie berło 
dzierżyć będzie strojniś bojący się miecza, staliśmy się pochyłym drzewem na 
które skakać chce każda koza. Słabość prowokuje sąsiadów, ale ducha oporu i 
woli walki nikt nam nie zabierze,  a to już jest przestrogą dla zaborcy, że 
nie można bezkarnie igrać z narodem. Uległością nie uwolnimy się od Rosjan, 
a nasze nogi trudno jest złamać w kolanach. Nie dajcie się omamić 
zakonnikom, nie lubią nas bo ich wygodne pomieszczenia przerobiliśmy na 
kwatery dla naszych ludzi. Narzekają na ciasnotę, ale czy my mamy luksusy?
Dla konfederata chlebem codziennym jest ostra szabelka, lecz kiedy pojawia 
się księżyc na niebie, on też potrzebuje dachu nad głową, aby zregenerować 
siły. Ot cały nasz zbytek!
Pamiętacie słowa przysięgi? Życie za ojczyznę, a jeśli niebo pokazuje złe 
znaki, to niechaj drżą ci co najechali na nasz kraj, to oni poniosą karę za 
prześladowania chrześcijan i krew na naszej ziemi.
Człowieku! Przeraża cię walka i cierpnie skóra na widok carskiej armii?! A 
twoim zdaniem można żyć w niewoli i patrzeć jak rosyjskie kije będą malować 
czerwone pręgi na plecach naszych dzieci, będziesz miał odwagę wysłuchiwać 
żałosnego płaczu zniewolonych kobiet, zniósłbyś te wszystkie gwałty i 
tyranię? - Wzburzenie ogarniało żołnierzy.
   - Nie, nigdy! Dopóki mogę utrzymać w ręku szablę, jej ostrze zawsze 
będzie zagrażać carskim pachołkom! - W młodym konfederacie odezwała się 
gorąca krew polskiego szlachcica.
Marszałkowi zaiskrzyły oczy, walczyć do ostatniej kropli krwi, tylko.czy tej 
wystarczy, aby ojczyźnie przywrócić wolność i jej prawa?! Pogłoski o zmowie 
mocarstw irytowały, jednak nikt nie dawał wiary aby życzliwość i gościna 
Cesarzowej Austrii zamieniła się w sztylet wymierzony w plecy konfederatów.
   Nadal siąpił deszcz, Pułaski dosiadł konia i zawrócił w stronę 
klasztornych zabudowań, jechał zamyślony, czasami tylko machinalnie rękawem 
przecierał twarz by usunąć zimne krople, które strużkami spływały pod 
kołnierz.
  Nie przyglądał się chmurom, nie szukał znaków na niebie, to nie one 
zburzyły jego spokój, powodem był list od Księżnej Kurońskiej, który dzisiaj 
znalazł się w pocztowej przesyłce. Zazwyczaj te małe karteluszki zapisane 
starannym pismem były niecierpliwie wyczekiwane i sprawiały dużą radość. 
Oprócz zwykłej wymiany informacji, czytający wyczuwał dbałość o los 
konfederackiego bojownika, dla Marszałka były osłodą na smutne dni twardego 
żołnierskiego życia. W skrytości ducha podziwiał tę kobietę, która słynęła 
nie tylko z urody ale również z wrodzonej szlachetności charakteru. Ilekroć 
myślał o niej, zawsze powracały wspomnienia sprzed kilkunastu lat, kiedy z 
drżeniem serca podążał w stronę wielkiego zamczyska w Maleszowej, by tam 
ujrzeć promienny uśmiech panienki Franciszki, szlachcianki znakomitego rodu 
Krasińskich herbu Ślepowron. Młodzieńczym uczuciom stanęli na przeszkodzie 
rodzice, chcąc zapewnić młodej pannie najlepszą edukację, wyprawili córkę do 
Księżnej Lubomirskiej. Wielkomiejskie życie i nowe towarzystwo były 
olśnieniem, a romantyczne uniesienia z Maleszowej musiały ustąpić miejsca 
wielkiej miłości i nowym ambicjom, z którymi nie mógł konkurować. Warszawska 
rezydencja ciotki i jej salony stały się miejscem spotkań z urodziwym 
młodzieńcem, polskim Królewiczem Księciem Karolem Wettinem.
Nie minął rok, a Kurlandzki Książę obiecał swojej wybrance przyszłą koronę 
Polski, był przecież faworyzowanym synem obecnie panującego w Polsce Króla 
Augusta III-go, a również miał wielu zwolenników wśród polskiej szlachty. W 
wielki post, 21 marca 1760 roku, w pałacu Krasińskich odbył się tajemny ślub 
Franciszki Krasińskiej z Kurlandzkim Księciem.
W morganatycznym związku Franciszka nie zaznała szczęścia, wiedział o tym 
Pułaski, ale poza współczuciem nie mógł już nic więcej ofiarować uwielbianej 
kobiecie.
Księżnę łączyło też bliskie pokrewieństwo z Biskupem Krasińskim. Z całego 
serca popierała  konfederację barską, była jej dobrym duchem. Prowadząc 
liczną korespondencję potrafiła w porę dostarczać informacje nie tylko o 
siłach wrogiego wojska, ale również miała dobre rozeznanie o ruchach każdej 
konfederackiej armii, a tajemne knowania na królewskim dworze, nie były dla 
niej tajemnicą. Próbowała swoich sił aby łagodzić wewnętrzne konflikty, 
bowiem zawiść i nieporozumienia pomiędzy konfederackimi regimentarzami 
często
niweczyły najlepsze akcje. Niewątpliwie, pobudką do działania była miłość do 
ojczyzny, albowiem los nie przydzielił jej dobrych kart dla spełnienia 
rodowych ambicji. Przez życie szła samotnie, opuszczona przez męża już 
pierwszego dnia po ślubie, przeżywała dalsze rozczarowania kiedy Książę 
Karol ceniąc sobie własną wygodę, odrzucił propozycję aby stanąć na czele 
konfederackich wojsk. Nie stawiała mu zarzutów, obserwując samowolę 
regimentarzy i wewnętrzne tarcia o władzę pomiędzy przywódcami Generalności,
pojmowała ryzyko jakie chciano nałożyć na ojca jej małoletniej córki którą 
również musiała otoczyć troską.
   Księżna ceniła waleczność i wojskowe zdolności Marszałka Pułaskiego, 
teraz w liście gratulowała mu sierpniowej nominacji na Generalnego 
Komendanta Jasnogórskiej Twierdzy.
Tytuł zaszczytny i długo wyczekiwany, ale dziś już nie cieszył Pułaskiego.
Coraz częściej do tego świętego miejsca dochodziły zatrważające wieści z 
pola walki: majowa klęska Dumourieza pod Lanckoroną, śmierć odważnego Sawy 
Calińskiego, który ciężko ranny w bitwie pod Szreńskiem wykrwawił się w 
rosyjskiej niewoli i te nieszczęsne Stołowicze o których dowiedział się z 
listu od Księżnej.
Triumfowały podstęp i zdrada, tajemne ścieżki prowadzące do konfederackiego 
obozowiska wskazali konfederaccy ułani schwytani przez Rosjan. Kawalerzyści 
Suworowa wędrując bezpiecznymi dróżkami nie musieli już obawiać się 
zdradliwych bagien, ominęli żołnierskie posterunki i nocą wdarli się do 
śpiącego miasta gdzie obozowało litewskie wojsko Hetmana Michała Kazimierza 
Ogińskiego. Atak z zaskoczenia wywołał popłoch, nikt nie myślał o formowaniu 
szyku, w panicznej ucieczce tylko rącze konie ratowały życie, takim też 
sposobem ocalał Wielki Hetman Ogiński. Pozostawiając swoich żołnierzy na 
łasce losu, w samotnej ucieczce dotarł do Cieszyna i tam w siedzibie 
Generalności znalazł dla siebie bezpieczne schronienie.
   Wraz z odejściem Hetmana prysła nadzieja na udział Litwy w wojnie z 
Rosjanami, nieszczęsne zdarzenie było zimnym prysznicem dla wielu 
zapaleńców, którzy ze szpadą w ręku marzyli o odzyskaniu wolności. 
Powstańczy ogień zamiast rozszerzać się, zaczął przygasać, a klęska 
litewskich wojsk zapoczątkowała ogólny chaos,  teraz nawet drobne potyczki 
kończyły się niepowodzeniem konfederackich powstańców, ginęli ludzie, 
tracono konie i sprzęt, a środków na zakup broni ciągle brakowało. Ubywało 
też polskich ziem które niegdyś podatkami wspierały konfederację. Czarne 
orły rozdziawiły żarłoczne dzioby, rosyjskie za przyzwoleniem tchórzliwego 
króla rozsmakowały się w polskiej krwi, austriackie dumnie machając 
sztandarowymi skrzydłami utworzyły kordony sanitarne by móc kontrolować 
południowe tereny, Hohenzollernowie bez skrupułów grabili Warmię, Polskie 
Prusy Królewskie i Wielkopolskę, tylko cud mógł uratować Rzeczpospolitą od 
zguby.
   Pułaski skierował konia w stronę świątynnego dziedzińca, tu wypatrzył go 
ordynans i podszedł aby przekazać wiadomość.
     - Waszmość Marszałku, godzinę temu przyjechał konfederat Strawiński, ma 
jakieś bardzo ważne nowiny. Teraz przebywa w  świątynnej kaplicy, czy mam go 
przyprowadzić do wojskowej izby? -
---
pozdrawiam Irena
Technical Details
Message-ID: <h168fg$jqp$1@nemesis.news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail
From: "irena" <irausun32@neostrada.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: Intrygi i zdrada (rok 1771)
Date: Mon, 15 Jun 2009 21:37:15 +0200
Organization: TP - http://www.tp.pl/
Lines: 201
Message-ID: <h168fg$jqp$1@nemesis.news.neostrada.pl>
NNTP-Posting-Host: aask166.neoplus.adsl.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: nemesis.news.neostrada.pl 1245095217 20313 83.5.222.166 (15 Jun 2009 19:46:57 GMT)
X-Complaints-To: usenet@news.neostrada.pl
NNTP-Posting-Date: Mon, 15 Jun 2009 19:46:57 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138
X-MIMEOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3350
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit