🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18609

z serii: konfederackie boje w 1771 roku

#18609
From: irena
Date: Sun, 21 Sep 2008 20:41
125 lines
9824 bytes
     Kolbuszowa, Majdan

     W Makowieckim obozowisku zawrzało, chorągwie grupowały się na placu, 
ale ciągle kogoś jeszcze brakowało. Konfederaci siodłając konie popędzali 
jeden drugiego. Oficerowie wściekali się i zgrzytali zębami, kilku żołnierzy 
znacząco chichotało, przecież to nie nowość że niektórych przystojniaczków 
trzeba siłą wyciągać z gościnnych chałup, gdzie ładne panny po upojnej nocy 
zawsze rano podają do stołu pełne michy domowych przysmaków. Przy sytym 
żołądku i pełnym pucharze, każdy konfederat to bohater fascynujących 
opowieści. Słuchającym domownikom skóra cierpła i włosy stawały dęba, a 
kobiety trwożliwie piszczały kiedy miały możność zobaczyć blizny, prawdziwe 
dowody męstwa opowiadającego, który bronił się przed szablami kozackich 
siepaczy i chociaż walczył równocześnie aż z pięcioma przeciwnikami - 
zwyciężył, bo za nim stała Święta Maryja. Gospodarze zaciekawieni odważnymi 
czynami mężów którzy po wielkim kraju maszerują, nie zważali na wczesne 
godziny i jeszcze przed śniadaniem częstowali miodowym specjałem, bo ten tak 
pięknie rozwiązywał języki i sprzyjał wzajemnym uprzejmościom.
     Z żalem opuszczano chałupy, a rozkaz wymarszu obie strony zasmucił. U 
niejednej panny oczy zaszkliły się łzami, a i młodzikom radość też gdzieś 
umykała? Marzyli o sławie i lekkim partyzanckim chlebie, ale ojcowie 
wyganiali w pole do orki, dla wojenki żałowali konia, a nawet szabelki którą 
kiedyś dziadek włożył do skrzyni i tam w szmaty zawinięta rdzewiała z 
bezczynności.
     Rozkaz to rozkaz! Myśli oddalały się od ciepłego sianka i miękkich 
poduszek, przywykli do rozstań konfederaci teraz żwawo dosiadali swoich 
koni. Może kiedyś gdy wypadnie im nocleg pod gołym niebem, z rozrzewnieniem 
wspomną gościnną osadę i góralską dobroduszność.
     Marszałkowie Lubomirski i Pułaski ustalili trasę: Kolbuszowa, Majdan, 
Zamość. Obie armie rozdzieliły się i szły odrębnymi drogami. Pierwsze dni 
upłynęły spokojnie, ale przemarsz 3000-tysięcznego wojska trudno jest ukryć 
przed węszącym Suworowem. Tuż przed Kolbuszową zaatakowano pułki księcia. 
Pomimo liczebnej przewagi Lubomirski taktycznie zarządza odwrót w stronę 
Pilzna. Po przegrupowaniu sił zawraca i w Dębicy rozpoczyna się krwawa 
bitwa. Rosjanie zepchnięci w stronę rzeki Wisłoki ponoszą duże straty, 
konfederackie są mniejsze, ale książę nie może pozwolić sobie na pełne 
zwycięstwo, musi oszczędzać siły bo celem jest  Zamość. Powstańcy wycofują 
się z pola bitwy i pozorując marsz na północ, okrężnymi drogami próbują 
zbliżyć się do Majdanu. Po drodze trafiają się mało znaczące potyczki, ale 
te nie dają powodów do radości.
     Wielodniowa wędrówka kiedy za dnia nie można znaleźć bezpiecznego 
schronienia, a nocą leśne poszycie zastępuje łoże i miękką poduszkę, to duży 
wysiłek. Ludzie źle sypiali, a zmęczenie sprzyjało rozdrażnieniu. Widział to 
książę i obiecywał sobie, że zaraz po spotkaniu z Marszałkiem Pułaskim 
urządzą w Majdanie dłuższy postój i wygodniejszy nocleg. Przemieszczano się 
leśnymi drogami, do miasta pozostało zaledwie kilka kilometrów, ale 
odpoczynek na razie musiał pozostać w sferze marzeń, zwiad zasygnalizował 
nowe zagrożenie.
     - Wasza książęca mość, zaraz tu będzie ro..syjska ka..waleria, noszą 
kaski i pancerze. W dużej sile jadą! - Powracający zwiadowca jąkał się, był 
przerażony.
     Lubomirski tylko zdążył uformować szyk, kiedy do lasu wpadła zgraja 
wrzeszczących kirasjerów. Po wymianie strzałów rozgorzała walka na szable. W 
pierwszych minutach konfederaci bez strat odpierali atak, ale szeregi Rosjan 
zmieniały się jak burzliwe fale, rosły, potężniały i były coraz silniejsze. 
Zaczęło się robić ciasno, a wrogów wciąż przybywało.
     Trudno rozstrzygnąć co wywołało panikę. Ciężka kawaleria Suworowa 
świetnie się prezentowała, mógł przerażać widok doborowej armii i jej 
błyszczących kirysów od których kule się odbijały, a szable tępiły. 
Konfederacka wola walki załamała się. Żołnierze księcia porzucając 
artyleryjskie działa w popłochu wycofywali się. Książę jako dowódca nie miał 
wyboru, jedyny zrozumiały rozkaz dla wystraszonych rycerzy Maryi, to odwrót 
do Kolbuszowej, tam były mury obronne i zamek Lubomirskich.

                                    * * *
     Rosyjski pułkownik Suworow wysyłając pościg za Marszałkiem Pułaskim, 
ostrzegał kirasjerów przed walecznością polskiej armii, lecz po dzisiejszej 
bitwie podobne strachy uznano za wymyślone bajki.
     Zdobyczna broń artyleryjska poprawiła Rosjanom humor,  chętnie 
rzuciliby się w pościg za uciekającymi, ale konie były zmęczone i z żalem 
odstąpiono od tego pomysłu. Pościg za konfederatami trwał już dziesięć dni, 
a zaczął się od Krakowa. Pierwszą bitwę i wspaniale zwycięstwo powinno się 
uczcić i omówić w szczegółach. Wyciągano z zapasów mocniejsze napoje, męskie 
dyskusje w temacie wojenki zawsze są żywiołowe i trwają bardzo długo, aby im 
podołać trzeba zwilżać gardło.
     Śmiechy i pijackie okrzyki niosły się po całym lesie. Po godzinie 
zabawy blaszane kubki okazały się zbyt małe aby ugasić pragnienie, jedni 
zamienili je na kaski, inni prosto z beczki popijali.ognistą wodę! Oj, 
przelewała się ta gorzałka ponad miarę. Chłopy jak dęby, każdy rozrosły i 
silny, było gdzie wlewać, a potem zwyczajowo już demonstracja siły, kto 
więcej wypije, kto szybciej opróżni i niekończące się toasty za kirasjerską 
szarżę!
     Według zapachów można by sądzić że lada moment obozowisko utonie w 
alkoholowej mgle. Duchota i lejący się z nieba żar powaliły słabszych na 
miękkie leśne poszycie i w głębokim śnie dawali popis głośnego chrapania.
     Byli też i tacy co gorzałki za kołnierz nie wylewali, ale głowę nadal 
nosili na karku, a nogi nie odmawiały im posłuszeństwa.  Ci rozprawiając o 
wojence, wspominali też stare dobre czasy kiedy monarchowie dbali o tężyznę 
żołnierza i zapewniali mu lepsze zakąski, bo teraz w zapasach mieli tylko 
rosyjską brukiew.
     Wielkie zamieszanie wywołał narastający hałas  dochodzący gdzieś od 
strony Kolbuszowej. Dudniące odgłosy przypominały tętent końskich kopyt. 
Oliwy dolano do ognia, kiedy ktoś krzyknął:
    - Pułaski, Pułaski się zbliża! - To nazwisko zadziałało jak magia, 
otrzeźwiała większość obozowiczów. Wśród gradu rzucanych przekleństw 
pospiesznie kulbaczono konie,  ze śpiącymi nikt już się nie pieścił, 
opornych przywoływano do życia silnymi kopniakami.  W ciągu kilku minut 
wszyscy kawalerzyści siedzieli na grzbietach swoich wierzchowców i dowódca 
mógł zacząć formować bojowy szyk.
     Kirasjerów poczęstowano najpierw artyleryjskimi salwami, waliły działa 
i pistolety, potem błyskawicznie i z impetem nastąpił atak kawalerii 
Pułaskiego. Szala zwycięstw przechylała się na stronę tych, którzy szybciej 
i zręczniej podchodzili przeciwnika. Rosyjskie kirysy osłaniały część 
ludzkiego ciała, ale też bardzo ograniczały swobodę ruchu, tę niedogodność 
szybko zauważono i umiejętnie wykorzystywano. Walka była ciężka i 
wyczerpująca, przypominała bojowy taniec koni i ludzi, więcej było uników 
przed ciosem niż cięć szablą, ale kiedy walczący poczuł już ostrze 
przeciwnika, życie jego wisiało na włosku, tak straszne były to rany.
    Kirasjerzy stawiali silny opór, ognista woda szumiąc w głowach dodawała 
animuszu, walczyli brawurowo i umierali bohatersko, ale ich szeregi coraz 
bardziej topniały. Rosyjski dowódca Pułkownik Poliwanow zarządził odwrót 
lecz na przeszkodzie stanęły mu chorągwie Lubomirskiego, odzyskały już swoją 
bojowość i powróciły na pole walki. W bitwie atakowały prawą flankę 
przeciwnika.
    W kolejnej próbie udało się Rosjanom opuścić pole bitwy, ale w 
pośpiesznie zorganizowanej ucieczce nie wszystkim dopisało szczęście, 
niektórzy dotarli tylko do przedmieścia Majdanu i tu ich dopadła bośniacka 
gwardia Pułaskiego. W tej krwawej bitwie zginęło 150 konfederatów, 
dwukrotnie więcej Rosjan, ale zwycięstwem cieszyli się Polacy. Utraconą 
artylerię w całości odzyskano, wzbogacono się o nowe rosyjskie działa, 
przybyło też 200 koni i duże ilości oręża. Łupy wojenne były wyjątkowo 
bogate, kłopot był tylko z wziętymi do niewoli jeńcami.
     Droga na Zamość teraz stała otworem.
--

pozdrawiam Irena
Technical Details
Message-ID: <gb6bkk$ea4$1@atlantis.news.neostrada.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.astercity.net!newsfeed.atman.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.astercity.net!newsfeed.atman.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail
From: "irena" <irausun32@neostrada.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: z serii: konfederackie boje w 1771 roku
Date: Sun, 21 Sep 2008 22:41:24 +0200
Organization: TP - http://www.tp.pl/
Lines: 129
Message-ID: <gb6bkk$ea4$1@atlantis.news.neostrada.pl>
NNTP-Posting-Host: aath16.neoplus.adsl.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: atlantis.news.neostrada.pl 1222029780 14660 83.5.245.16 (21 Sep 2008 20:43:00 GMT)
X-Complaints-To: usenet@news.neostrada.pl
NNTP-Posting-Date: Sun, 21 Sep 2008 20:43:00 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3350
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit