Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #1638Re: Szczecin-Poznań
From: bogdan.p
Date: Fri, 24 Jan 2003 16:25
Date: Fri, 24 Jan 2003 16:25
323 lines
16430 bytes
16430 bytes
PawelKaz schrieb: > > Użytkownik "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> napisał w wiadomości > news:3E2C836C.AEACE0B5@bez.pl... > > "Ten gazeciarz na peronie" - Piotr wyjżał jeszcze raz przez okno. > > "Dziwny typ" - pomyślał. > > Jak już wspominałem, zarzut nr 1, wielokrotnie wykorzystany schemat > "jutrzejszej gazety", lub ogólnie mówiąc informacji uzyskanej z przyszłości. Na to nic nie poradzę. Tak mi się napisało i już. > To jeszcze nie byłoby najgorsze, wykorzystanie standardowego tricku ma > uzasadnienie o ile nie jest to jedynie sztuka dla sztuki. U Ciebie jednak > całe opowiadanie podporządkowane jest puencie, nic poza tym tu nie ma, a > ponieważ jest ona mało oryginalna, więc całość mnie, jako czytelnika, > zawodzi. Wg mnie jest tutaj więcej, ale nie w samej historii, a sposobie jej przedstawienia. Dla mnie to taki eksperyment, albo ćwiczenie. > Wierz mi lub nie, ale po przeczytaniu słów "Katastrofa kolejowa - > 14 zabitych" miałem już 90% pewności co będzie dalej. OK. Wierzę > > > "Stoi. No stoi i gapi się. O, a teraz macha. No macha do mnie. > > I śmieje się. Może, może się pomyliłem i dałem mu pięćdziesiątkę?" > > Dlaczego stoi, gapi się i na dodatek śmieje? Kim jest gazeciarz? > Upraszczając: Jeśli jest osobą nieprzyjazną bohaterowi powinieneś to jakoś > uwypuklić (śmieje się szyderczo, złośliwie, wymyśleć jakiś epizod, który > dałby czytelnikowi do zrozumienia ten fakt). Jeśli jest postacią przyjazną > bohaterowi, to pominąwszy, że mógłby go ostrzec wcześniej, raczej nie > gapiłby się, nie śmiał i nie machał ręką. Możnaby jeszcze podać kilka innych > wariantów, ale to przecież zadanie Autora. Ja przypuszczam, że poszedłeś po > najmniejszej linii oporu, chciałeś dać czytelnikowi znać już na samym > początku, że dzieje się coś dziwnego, ale nie zadbałeś o to, żeby miało to > ręce i nogi. Stąd moja uwaga o nienaturalności postaci opowiadania. Nie całkiem rozumiem zarzutu. To są jedne z pierwszych słów tekstu. Ty chcesz już wszystkich wyjaśnień w pierwszych dwóch zdaniach? Poza tym, powinieneś się domyślić, że jeśli autor coś ważnego przemilcza, to zapewe ma do tego powód. Moim powodem jest wlasnie zbudowanie napiecia i zaciagniecia zaslony tajemniczosci, jak w komentarzu sam sugerujesz. A więc raczej się to powiodło. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego to Ci sie nie podoba? Na gazeciarzu, w koło niego, próbuję wybudować napięcie. Jeśli chcę, ażeby się to powidło, to muszę o nim milczeć. A on musi być tajemniczy, dziwny. OK - puenta tutaj nie za bardzo, ale w innym przypadku tajemniczosc gazeciatrza zagrała by swoją nutkę. > > > w tym momencie Piotr poczuł lekkie szarpnięcie. > > "W tym momencie" zbędne, ale w każdym razie bardziej udane od "pociąg > ruszył". OK. może być, ale nie musi. > > > "No. W końcu. Dziwny facet. Może jaki pedał, albo co." - pociąg > > Po co myślnik? Normalne nowe zdanie. Wogóle trochę niezgrabnie skomponowane. > Jak już zauważono pierwsze wrażenie jest takie, że ktoś Piotra potrącił, > dopiero po chwili zastanowienia dociera, że "no w końcu" odnosi się do > odjazdu pociągu, po czym dopiero następuje dalszy ciąg refleksji bohatera > nad postacią gazeciarza. Dochodzi on zresztą do zupełnie kosmicznego > wniosku. Tak. Myślnik nie potrzebny. A co do szarpnięcia, to powinno być tak: w tym momencie Piotr poczuł lekkie szarpnięcie. "No. W końcu ruszył. Dziwny facet. Może jaki pedał, albo co." Co do wniosku do jakiego dochodzi Piotr: nie dziw się ludzie dochodzą do różnych wniosków, an podstawie różnych rzeczy. Piotr tak pomyślał i już :) Sam przyznajesz, że gazeciarz dziwny. Ty nazywasz to dziwnością a Piotr nazywa to inaczej. > > > powoli nabierał szybkości. Za oknem przesuwał się peron, potem > > budynki i drzewa, całe miasto odjeżdżało w dal. Ta zmiana > > perspektywy fascynowała go już zawsze. Może dlatego tak bardzo > > "Już od dawna", albo "od zawsze". Tak jak jest brzmi dosyć dziwacznie. W > świetle dalszych losów bohatera "zawsze" nie trwało zbyt długo. OK. a więc "już od zawsze" > > > lubił jezdę pociągami. No i jeszcze ta pewność, tak ta pewność, > > że gdy wsiądziesz, to i zajedziesz. To też cenił sobie w kolei. > > Za duże nagromadzenie zaimków wskazujących. Literówka. Byćmoże za duże nagromadzenie, ale właściwie tak chciałem to wyrazić. Można by "tak ta pewność" wyrzucić - chociaż niechętnie, naprawdę niechętnie bym to zrobił. Reszta zaimków jest raczej potrzebna, jeżeli chcę wyrażone wyrazić krótko - a chcę. Literówka - tak "jazdę" > > > W przedziale poza Piotrem nie było nikogo. "Perfekcja" - uśmiechnął > > się - "Torba, aktówka, płaszcz i parasol. Cztery" - zawsze liczył > > swoje rzeczy przed podróżą. żeby ich nie zapomnieć, no i trochę > > dlatego, że jego ojciec też liczył. > > "No i trochę dlatego" niezgrabne. Za dużo myślników, cudzysłowów, tekst > staje się przez to kanciasty, źle się czyta. Ale tu akurat ciekawie, jak już > wspomniałem, ciekawy pomysł z liczeniem przedmiotów. Przymus liczenia jest > nawet jednym z objawów stanu paranoi. Szkoda tylko, że ten rys charakteru > bohatera nie ma żadnego znaczenia dla dalszego przebiegu akcji. Myślniki, cudzysłowia - to będę jednak musiał jakoś rozwiązać. Masz rację. Tutaj bym tak daleko w analizę Piotra nie wchodził. Chociaż to jest już sprawa czytelnika. Chodziło mi tylko i wyłącznie o naszkicowanie Piotra. Cieszy mnie, że udało się to aż tak dobrze. Ten element - z liczeniem - będzie byćmoże wykożystany w innej wersji tekstu. > > > Usiadł na miejscu przy oknie przodem do kierunku jazdy i wyciągnął > > nogi. Przez dłuższą chwilę nasycał się mijanymi krajobrazami. > > A potem, potem przyszedł czas na lekturę gazet. Właściwie wziął > > A tu narrator za bardzo utożsamił się z bohaterem i przejął od niego manię > powtarzania słów, czy fraz. Ależ nie, to jest bardziej skomplikowane. Narrator utożsamił się z autorem, który lubi innego narratora, który to ma nawyk (nie manie) powtarzania słów. Tak czy siak, ładne, no nie? :) > > > je do ręki z niechęcią. "To przez tego typa, na peronie" - wciąż > > go intrygował. > > W kurierze na pierwszej stronie ogromny tytuł - "Katastrofa > > kolejowa - 14 zabitych". "Ha! Dlatego" - pomyślał - "Pewnie > > dlatego ten uśmiech i to machanie, a żeby go." Czytał dalej. > > Nieudane, jeśli gazeciarz chciałby być tylko złośliwy, powiedziałby Piotrowi > już przy kupnie gazety "panie, poczytaj pan sobie artykuł na pierwszej > stronie, miłej podróży życzę" (mówie teraz z punktu widzenia Piotra, tj. > wniosek do którego doszedł jest dziwaczny). Ach, dlaczego? Złośliwość ma wiele postaci. Ale nie o to chodzi, czy gazeciarz był złosliwy czy nie. Chodzi o to, ze Piotr wciaż szuka rozwiązania dla zachowania gazeciarza, a gazeta i artykuł (z jego rąk przecież) jest pewnym wytłumaczeniem. Zresztą Piotr ma prawo mieć własna logikę. > > > "Wczoraj o godzinie 17.42 w pobliżu Choszczyna wykoleił się > > pociąg relacji Szczecin-Poznań. W katastrofie zginęło 14 osób. > > 42 osoby zostały ranne, z tego 16 osób..." - nie czytał dalej, > > nie chciał tego wiedzieć, po co. Wziął inną gazetę. > > "Dziwne" - wrócił myślami - " dokładnie ten sam odcinek, > > Nie dziwne, co tylko chcesz, zastanawiające, ciekawe, niepokojące, ale > dlaczego dziwne? Zdarza się przecież od czasu do czasu katastrofa, a po > jakimś czasie ktoś tą samą trasą podróżuje. Sterujesz odczuciami czytelnika > w najmniej atrakcyjny sposób. Tak. Ogólnie, własciwie, to masz rację. Ale to wcale nie takie proste. Z tych tutaj przytoczonych alternatyw, w rachubę wchodzi "ciekawe". Ale czy "ciekawe" jest naprawde atrakcyjniejsze od "dziwne". Wg mnie nie. Moze mam wypaczony gust. Ale wg mnie nie. > > > którym ja jadę. Ale mam szczęście, że nie jechałem wczoraj. > > Ale przecież przed wyjsciem z domu. W wiadomościach. Nic > > Ale, ale, za blisko, zamiast kropek napraszają się wręcz przecinki, co to > jest za zdanie "W wiadomościach"? Prawda, prawda, co do "ale". Chociaż tutaj mamy z róznymi "ale" do czynienia, znaczeniowo całkowicie innymi. Co do krótkich zdan to musze ich bronic, to sie tyczy równiez zdania "W wiadomosciach" W calym tekscie Piotr nie mówi ani jednego slowa (nikt nic nie mówi). Te krótkie zdania przedstawiają Piotra myśli. A myśli są własnie krótkie. Miejsca. Ludzie. Czynnosci. itp. itd. własciwie prawie niczym ze soba nie powiazane. W rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Postaraj się w siebie wsłuchać. to nie samowicie ciekawe. Starałem się myśli Piotra własnie przedstawić za pomocę krótkich zdań. To jest żetakpowiem główny powód tego tekstu, główne ćwiczenie. Miało być podobnie jak to zrobil Szczurkot w swoim opowiadanku. Tylko że lepiej (oczywiście :) To wcale nie jest takie proste. Zresztą, uażam, że ani jemu, ani mi, nie wyszlo to tak, jak nalezalo. Ale z tego moze byc ciekawe narzedzie. Zbyt wiele "ale" powstalo wlasnie przez nieuwagę przy spiswaniu krótkich mysli. To jest techniczny Problem. "W wiadomosciach" to jest wlasnie zdanie z tej samej rodziny - po prostu krótka mysl. > > > o żadnej katastrofie nie wspominali. 14 zabitych - to tragedia. > > Powinni coś powiedzieć" - sięgnął jeszcze raz po kurier. > > Zaczął czytać. Spojrzał na datę. "Siedemnasty. Siedemnasty. > > Ależ to nie dziś. Nie. To nie dziś. No żesz. Starą gazetę > > mi sprzedał cieć jeden." Popatrzył jeszcze raz na datę > > "17 października 2002" - "Tak, to nie dziś. To jutro" - > > Trochę niezgrabnie budujesz napięcie. Człowiek, co prawda, nie wie jaka jest > aktualna data, ale jest przeświadczony, że na pewno nie jest to 17. Bardzo > dziwny stan. Załóżmy, że ktoś Cię zapyta o datę. Jeśli wiesz, to wiesz też > od razu, że gazeta jest "jutrzejsza". Jeśli nie wiesz, to najpierw sobie > przypominasz, a później wyrokujesz o dacie z gazety. Tak. Tutaj zacząłem się niepotrzebnie spieszyć, no a z tą datą to takie nie całkiem czyste rozwiązanie. > > > poczuł ciarki po plecach, spojżał na zegarek 17.41. > > "Minuta. Jeżeli dobrze chodzi. Jeżeli się nie pomylili > > w gazecie. A może to żart? Tak! To żart! No przecież śmiał > > mi się w nos ten tam. To na pewno żart!". > > Piotr probował pomyśleć na spokojnie - "A jeżeli nie żart?" > > - spojżał na zegarek. 17.42. > > "Hamulec bezpieczeństwa. A niech tam. Najwyżej zapłacę > > karę" zerwał się w kierunku czerwonej rączki. Gdy... > > Bohater bez najmniejszego uzasadnienia zachowuje się jak wariat (co prawda > powiązawszy to z moją wcześniejszą uwagą dotyczącą liczenia przedmiotów nie > wszystko mogło być z nim w porządku). Jeśli chciałeś napisać opowiadanie z > tzw. "dreszczykiem", to stanowczo nie przygotowałeś do tego czytelnika. Wiem. Widzę to. Koniec był zbyt szybki. Ale przede wszcystkim ta "jutrzejsza gazeta" nie zadziałała. Wiem przeżytek. Takie gazety dzisiaj w każdym kiosku :) Bez żartów: z oceną całego tekstu muszę się niestety zgodzić. Co do poszczególnych punktów, to jednak możnaby długo dyskutować. > > > > > > > to koniec, i to wszystko. > > > > dla niedomyślnych :) > > > > Gdybym chciał być złośliwy (a chcę) dopisałbym ciąg dalszy za Ciebie: OJ! Jak ja uwielbiam złośliwość :) Całkiem niezłośliwie muszę powiedzieć, że Twoje dokończenie mimo, że czysto i składnie napisane, to mi wcale a wcale nie pasuje. Do "Szczecin-Poznań" zbyt szczegółowe. Ale nawet jako samodzielny tekst. Bałagan wcale nie plastyczny, dużo nieważnych szczegółów. Po przeczytaniu nie wiadomo co się stało. Dialog też możnaby skrócić. Kontroler przejmuje ważną rolę, na którą wcale nie zasługuje. Całkowicie bez złośliwości :) raczej z sympatią Pozdrawiam serdecznie bogdan.p > > ...rozległ się ogłuszający gwizd. Widok ludzi stojących na korytarzach > przywodził na myśl nagły a niespodziewany atak huraganu. W ułamku sekundy > większość pochyliła się i legła pokotem, a jedynie nieliczni z rozłożonymi > jak konary ramionami, natrafiwszy przypadkiem na klamkę, poręcz, czy > jakikolwiek punkt oparcia, utrzymywali się w pozycji zbliżonej do pionu. Z > półek, niczym dojrzałe ulęgałki, leciały walizki, tobołki, torebki i > zawiniątka czyniąc nieopisany popłoch wśród pasażerów zajmujących miejsca w > przedziałach. Panie piszczały już to z przerażenia, już to z bólu, > przygniecione potężnymi ciałami mężczyzn siedzących jeszcze przed chwilą vis > a vis, lecz nie były w stanie dosłyszeć nawet same siebie. Wielu panom > natomiast, którym wylądowały na kolanach siedzące naprzeciw pasażerki, > wydawało się, że oto spełniły się ich najskrytsze marzenia. Gwizd powoli > wzmagał się, osiągając coraz to wyższe tony, niemal do granicy bólu, po czym > nagle ustał. Przez króciutką, acz dostrzegalną chwilę zapanowała cisza, by > znów ustąpić miejsca zgiełkowi mieszających się ze sobą w bezładną kakofonię > głosów: > > -Co jest...się stało...moja noga...walizka...wypadek...cholery...na > pomoc...ałć! > > Drzwi w korytarzu otworzyły się nagle z trzaskiem a do wagonu wtargnął > tłusty spocony i czerwony z wściekłości kolejarz. W czeluściach sumiastych > wąsów mełł przekleństwa. Z oczu wyzierała mu żądza krwi. > > -Kto uruchomił hamulec!!! - ryknął > -Ja - ochrypłym z przerażenia szeptem wyrzęził Piotr z trwogą wysuwając > czubek nosa z przedziału. > -Po kiego ch...?-zagaił subtelnie kolejarz omiótłszy bazyliszkowym > spojrzeniem znękaną fizjonomię Piotra. > -Wypadek...wypadek...gazeciarz...gazeta...gazeta - bełkotał Piotr nadal > trzymając w kurczowo zaciśniętej dłoni nieszczęsną gazetę. > Wściekłość emanująca z twarzy kolejarza na moment zmieniła się w osłupienie. > Tylko na moment. > -Jaki wypadek, co za gazeta!!!- wrzasnął rozjuszony jeszcze bardziej, o ile > wogóle to "bardziej" leżało jeszcze w granicach ludzkich możliwości. > -Gazeta...jutrzejsza gazeta...tam wszystko opisane...wypadek, za minutę > zdarzyłby się wypadek...ten gazeciarz uśmiechał się tak dwuznacznie...a w > gazecie...pan rozumie...ona ma jutrzejszą datę... > Kolejarz uśmiechnął się, lecz uśmiech ten nie zwiastował Piotrowi niczego > dobrego. > -Poproszę bilet do kontroli! - zakomenderował z głupia frant, co do reszty > zbiło z pantałyku i tak już zgnębionego Piotra. > -Pan nie rozumie, przecież tłumaczę, w tej gazecie szczegółowo opisano > wypadek, który za minutę mógłby się nam przytrafić. > -Dobra, dobra, najpierw bilecik, a później porozmawiamy sobie - ciągnął > niewzruszony kolejarz gmerając jednocześnie po kieszeniach w poszukiwaniu > krótkofalówki. > > Dalszego ciągu też łatwo się domyśleć, więc na tym skończe. > > PbD
Technical Details
Message-ID:
<3E316916.1BD17032@bez.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.nask.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!newsfeed01.sul.t-online.de!newsmm00.sul.t-online.com!t-online.de!news.t-online.com!not-for-mailReferences:
<3E2C836C.AEACE0B5@bez.pl> <b0kcg0$e7k$1@h1.uw.edu.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.nask.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!newsfeed01.sul.t-online.de!newsmm00.sul.t-online.com!t-online.de!news.t-online.com!not-for-mail From: "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> Newsgroups: pl.hum.pisarstwo Subject: Re: Szczecin-Poznań Date: Fri, 24 Jan 2003 17:25:58 +0100 Organization: T-Online Lines: 323 Message-ID: <3E316916.1BD17032@bez.pl> References: <3E2C836C.AEACE0B5@bez.pl> <b0kcg0$e7k$1@h1.uw.edu.pl> Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.t-online.com 1043425555 00 15416 G8SaE8wbSxAIcm 030124 16:25:55 X-Complaints-To: abuse@t-online.com X-Sender: 520039020425-0001@t-dialin.net X-Mailer: Mozilla 4.6 [de] (WinNT; I) X-Accept-Language: de Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit