Thread View: pl.comp.programming
8 messages
8 total messages
Started by Maciej Sobczak
Mon, 18 May 2020 20:19
Web development
Author: Maciej Sobczak
Date: Mon, 18 May 2020 20:19
Date: Mon, 18 May 2020 20:19
10 lines
1932 bytes
1932 bytes
Trochę mało tu wątków tego typu. Chciałem zapytać szanowne grono, czy uprawiacie taką aktywność świadomie *bez* użycia popularnych frameworków. Pod pojęciem "świadomie" rozumiem, że wiecie o ich istnieniu a może nawet je znacie, ale pomimo tego podjęliście decyzję, żeby ich nie używać (może właśnie dlatego, że je znacie). Chciałbym to skonfrontować z ogólnym obrazem rynku, gdzie pojęcia "web development" oraz "framework do JSa" wydają się być powszechnie tożsame. Po stronie serwerowej też mógłbym zapytać, czy ktoś z Was praktykuje web development wykorzystując języki natywnie kompilowane, czyli np. C++ - tzn. nie jako dalszy w szeregu komponent back-endu, tylko jako wiodące (albo jedyne) rozwiązanie. Wiem o kilku takich serwisach i sam kiedyś taki zrobiłem, ale chciałbym wiedzieć, czy te koncepcje są jeszcze praktykowane. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
Re: Web development
Author: Mateusz Viste
Date: Tue, 19 May 2020 09:30
Date: Tue, 19 May 2020 09:30
25 lines
1739 bytes
1739 bytes
2020-05-18 o 13:19 -0700, Maciej Sobczak napisał: > Chciałem zapytać szanowne grono, czy uprawiacie taką aktywność > świadomie *bez* użycia popularnych frameworków. Do poważnych rzeczy? Nie. Ale jeśli chodzi o jakiś prosty serwis informacyjny dla firemki lub samorządu, tj. coś, co można naskrobać w kilkunastu linijkach php, to jak najbardziej. Tutaj dwa luźne przykłady moich ostatnich prac: https://abibio.fr/ http://soay.fr/ > Po stronie serwerowej też mógłbym zapytać, czy ktoś z Was praktykuje > web development wykorzystując języki natywnie kompilowane, czyli np. > C++ - tzn. nie jako dalszy w szeregu komponent back-endu, tylko jako > wiodące (albo jedyne) rozwiązanie. Raz mi się zdarzyło, niejako dla eksperymentu: http://poludnitsa.sourceforge.net/ Gdybym miał znów coś takiego robić, to użyłbym gołego php. Dodam, że ja absolutnie nie jestem żadnym "web developerem", zdarzy mi się czasem coś popełnić, ale to raczej w ramach wieczornej rozrywki. Mateusz
Re: Web development
Author: Maciej Sobczak
Date: Tue, 19 May 2020 20:32
Date: Tue, 19 May 2020 20:32
27 lines
3141 bytes
3141 bytes
W dniu wtorek, 19 maja 2020 11:30:21 UTC+2 użytkownik Mateusz Viste napisał: > Do poważnych rzeczy? Nie. A dlaczego? Bo w ogóle nie robiłeś "poważnych rzeczy", czy te poważne koniecznie robiłeś/robiłbyś z frameworkami? To jest pytanie o granice stosowalności tego pomysłu - tzn. nie-frameworkowego web-developmentu. Oczywiście można sobie porozważać, że w odpowiednio dużym projekcie, praktykowanym odpowiednio długo, przez sam fakt refaktoryzacji istniejącego kodu jakiś framework mógłby się spontanicznie sam wyłonić a skoro tak, to czemu od razu nie zacząć z istniejącym już frameworkiem. Ale wtedy kolejnym pytaniem byłoby, czy w takim projekcie warto mieć własne rozwiązanie, naturalnie dopasowane do projektu, w ramach którego powstało, czy też obce, do którego trzeba od poczatku naciągać projekt. (teoretycznie można ten argument zastosować do każdego frameworku lub biblioteki, nie tylko w tej dziedzinie) Czyli: bierzemy HTML+CSS+JS (bo powiedzmy, że się uzupełniają i żadnego z tych trzech nie może zabraknąć) i... tylko tyle, przynajmniej po stronie klienckiej. Czy jest granica stosowalności tego podejścia i dlaczego jest właśnie tam? > > Po stronie serwerowej też mógłbym zapytać, czy ktoś z Was praktykuje > > web development wykorzystując języki natywnie kompilowane, czyli np. > > C++ - tzn. nie jako dalszy w szeregu komponent back-endu, tylko jako > > wiodące (albo jedyne) rozwiązanie. > > Raz mi się zdarzyło, niejako dla eksperymentu: > http://poludnitsa.sourceforge.net/ > > Gdybym miał znów coś takiego robić, to użyłbym gołego php. Eksperyment się nie udał? Czy udał się, ale dostarczył argumentów przeciw? -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
Re: Web development
Author: Mateusz Viste
Date: Tue, 19 May 2020 21:01
Date: Tue, 19 May 2020 21:01
58 lines
3652 bytes
3652 bytes
2020-05-19 o 13:32 -0700, Maciej Sobczak napisał: > > Do poważnych rzeczy? Nie. > > A dlaczego? Bo w ogóle nie robiłeś "poważnych rzeczy", czy te poważne > koniecznie robiłeś/robiłbyś z frameworkami? Nie jestem web deweloperem, ale zdarzało mi się zarządzać takimi projektami - w praktyce zawsze kończyło się na jakimś Symfony, CakePHP czy innym NodeJS. > To jest pytanie o granice stosowalności tego pomysłu - tzn. > nie-frameworkowego web-developmentu. Granica - w moim skromnym mniemaniu - jest tylko jedna: koszt. > Ale wtedy kolejnym pytaniem byłoby, czy w takim projekcie warto mieć > własne rozwiązanie, naturalnie dopasowane do projektu, w ramach > którego powstało, czy też obce, do którego trzeba od poczatku naciągać > projekt. Z (mojej) praktyki raczej wynika, że jest wręcz odwrotnie - przy jakimś in-house potworku szybko okazuje się, że ten potworek nie umie tego albo tamtego (bo w początkowych specyfikacjach tego nie było), i trzeba strugać go na bieżąco, dodawać wyjątki, itd. Natomiast gotowiec ma ten etap z reguły już za sobą. Korzystają z niego rzesze programistów w bardzo wielu projektach i dzięki inkrementalnym ulepszeniom daje radę, jednocześnie zapewniając spójne API, przemyślane nazwy klas/funkcji/zmiennych, itp. > Czyli: bierzemy HTML+CSS+JS (bo powiedzmy, że się uzupełniają i > żadnego z tych trzech nie może zabraknąć) i... tylko tyle, > przynajmniej po stronie klienckiej. Czy jest granica stosowalności > tego podejścia i dlaczego jest właśnie tam? Koszt. Dlaczego? Bo wymyślanie koła na nowo kosztuje. Jeśli robisz to w ramach hobby to spoko - ale w biznesowym świecie mało który klient (z tych których znam przynajmniej) zgodzi się opłacać takie przedsięwzięcie. Bo frontend ma działać, być gotowy na wczoraj, i ma być tanio (tj. taniej niż konkurencja, przy tych samych wymaganiach). > Eksperyment się nie udał? Czy udał się, ale dostarczył argumentów > przeciw? Udał się w sensie, że zapewnił mi rozrywkę na kilka wieczorów. Argument przeciw jest taki, że kompilowanie dziada za każdym razem kiedy chcę go wgrać na nową platformę (+instalacja gcc +ew. walki z linkerem) jest po drugim razie... nużące. Plik PHP natomiast wystarczy wrzucić i po prostu działa. Do tego C nie proponuje wielu "oczywistych" (w świecie web) usprawnień, które w PHP są niejako od zawsze - i wraca leitmotiv odkrywania koła na nowo (tak głupie rzeczy jak np. "odczytaj wartość pola z formularza"). No i PHP jednak dużo potrafi wybaczyć, a w C jedna literówka potrafi zakończyć się core dumpem. W trakcie pracy dużo łatwiej zlokalizować problem z logów php aniżeli analizować wypis z gdb. W końcu po coś te technologie "webowe" ktoś wymyślił. :) Mateusz
Re: Web development
Author: Roman Tyczka
Date: Wed, 20 May 2020 06:07
Date: Wed, 20 May 2020 06:07
34 lines
3560 bytes
3560 bytes
On Tue, 19 May 2020 13:32:30 -0700 (PDT), Maciej Sobczak wrote: >> Do poważnych rzeczy? Nie. > > A dlaczego? Bo w ogóle nie robiłeś "poważnych rzeczy", czy te poważne koniecznie robiłeś/robiłbyś z frameworkami? > > To jest pytanie o granice stosowalności tego pomysłu - tzn. nie-frameworkowego web-developmentu. > Oczywiście można sobie porozważać, że w odpowiednio dużym projekcie, praktykowanym odpowiednio długo, przez sam fakt refaktoryzacji istniejącego kodu jakiś framework mógłby się spontanicznie sam wyłonić a skoro tak, to czemu od razu nie zacząć z istniejącym już frameworkiem. Ale wtedy kolejnym pytaniem byłoby, czy w takim projekcie warto mieć własne rozwiązanie, naturalnie dopasowane do projektu, w ramach którego powstało, czy też obce, do którego trzeba od poczatku naciągać projekt. > > (teoretycznie można ten argument zastosować do każdego frameworku lub biblioteki, nie tylko w tej dziedzinie) > > Czyli: bierzemy HTML+CSS+JS (bo powiedzmy, że się uzupełniają i żadnego z tych trzech nie może zabraknąć) i... tylko tyle, przynajmniej po stronie klienckiej. Czy jest granica stosowalności tego podejścia i dlaczego jest właśnie tam? Jest wiele powodów by nie robić tego w ten sposób. Goły HTML, JS i CSS oznacza, że trzeba narąbać tony (istniejącego już) kodu, który załata wiele braków i niedoróbek tej golizny. Wymyślając te swoje ficzery tworzysz de facto kolejnego frameworka, z tym, że nikt poza Tobą i Twoim zespołem go nie zna. Zatrudnij teraz do zespołu nowego developera i każ mu to zrozumieć, rzeźnia. Dodatkowo musisz pisać dokumentację. Używając frameworka open source masz produkt rozwijany za darmolca przez setki/tysiące developerów, udokumentowany, wytestowany na olbrzymiej liczbie platform i środowisk, autonaprawiający się (bugi naprawia core team). Dodatkowo, gdy potrzebujesz zmienić kogoś w zespole lub nawet cały zespół to szukasz developerów znających X, Y lub Z i masz niemal od strzału gotowego programistę, który widzi kod i rozumie co się w nim dzieje. Ponadto popularne frameworki mają masę dodatkowych narzędzi wspomagających typu pluginy do edytorów, powiązane biblioteki rozwiązujące problemy nie ujęte w samym frameworku, itd. Masz też często literaturę na ich tenat. Oraz olbrzymią bazę społecznościową, gdzie możesz zadawać pytania i niemal od ręki dostawać pomoc. -- pozdrawiam Roman Tyczka
Re: Web development
Author: Maciej Sobczak
Date: Wed, 20 May 2020 18:46
Date: Wed, 20 May 2020 18:46
70 lines
5143 bytes
5143 bytes
> Jest wiele powodów by nie robić tego w ten sposób. A jednak pobawię się w adwokata diabła i spróbuję znaleźć kontr-argumenty. > Goły HTML, JS i CSS > oznacza, że trzeba narąbać tony (istniejącego już) kodu, który załata wiele > braków i niedoróbek tej golizny. Np. jakich braków i niedoróbek? Myślałem, że kolejne standardy tychże były opracowywane właśnie z myślą o usprawnieniach. Rozumiem, że 20 lat temu czegoś mogło tam nie być, ale czego tam nie ma w 2020 roku? > Wymyślając te swoje ficzery tworzysz de > facto kolejnego frameworka, Tak. Prawdę mówiąc każdy projekt, jeśli jest właściwie i na bieżąco refaktoryzowany, wyłania coś, co ma szensę istnieć odrębnie. To może być jedna funkcja pomocnicza, a może być framework. Albo cokolwiek pomiędzy. > z tym, że nikt poza Tobą i Twoim zespołem go > nie zna. Ale za to ja i mój zespół znamy go w 100%. > Zatrudnij teraz do zespołu nowego developera i każ mu to > zrozumieć, rzeźnia. Z moich doświadczeń wynika, że nowy developer najwięcej problemów ma ze zrozumieniem dziedziny problemu, czyli przedmiotu realizowanego projektu. Ogarnięcie się w samym kodzie i rozwiązywanie kolejnych wyzwań przez analogię z istniejącym kodem jest najmniejszym problemem. > Dodatkowo musisz pisać dokumentację. Od kiedy pisanie dokumentacji jest złe? :-) > Używając > frameworka open source masz produkt rozwijany za darmolca przez > setki/tysiące developerów, Z pierdylionem rzeczy, których nie potrzebuję, ale które muszę zintegrować, i zapłacić za nie pamięcią, pasmem, itp. > Dodatkowo, gdy potrzebujesz zmienić kogoś w zespole lub nawet cały > zespół to szukasz developerów znających X, Y lub Z i masz niemal od strzału > gotowego programistę, I tu mam przeciwne spotrzeżenie. Ilość dostępnych frameworków oznacza, że ten ekosystem jest niesamowicie sfragmentowany, więc pula "talentów" jest mniejsza, niż mogłaby być, gdybyśmy celowani w bardziej podstawowe rozwiązania. Konkretnie: jak byś nie liczył, ilość developerów znających jakiś wybrany framework do JSa jest mniejsza, niż ilość developerów znających JSa. A to oznacza, że developer znający framework X sam siebie uzna za bardziej wyjątkowego (i słusznie), przez co będzie droższy. Czyli developer od frameworka X będzie droższy, niż developer od JSa. I teraz mam zatrudnić cały zespół takich jednorożców? To samo dotyczy wymiany zawodnika na innego. Jeszcze gorzej, jak się nam projekt zestarzeje, po tym jak wszystkich zaskoczył i niestety odniósł sukces. Wtedy okaże się, że poszukiwanie developera znającego jakiś niemodny już framework będzie podobne do szukania programisty np. COBOLa. Jeśli mówimy o kosztach, to właśnie teraz o nich mówimy. > Ponadto popularne frameworki mają masę dodatkowych narzędzi wspomagających > typu pluginy do edytorów, Których nie potrzebuję jeśli nie używam frameworków? Czyli frameworki rozwiązują problemy, których nie mam, jeśli ich nie używam? :-) Albo i nie rozwiązują. Co jeśli mój ulubiony edytor nie jest ulubionym edytorem młodzieży pasjonującej się jakimś "nowoczesnym" frameworkiem? > Masz też często literaturę na ich tenat. Znowu - nie potrzebuję jej, jeśli tych frameworków nie używam. > Oraz olbrzymią bazę społecznościową, Ale sfragmentowaną bardziej (a przez to mniej dostępną), niż bazę społecznościową bardziej podstawowego stosu. I przy bardziej podstawowym stosie mogę tej bazy społecznościowej potrzebować mniej. To jak w końcu? Co jest tańsze? Czy ktoś ma podobne obserwacje? -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
Re: Web development
Author: Roman Tyczka
Date: Thu, 21 May 2020 10:42
Date: Thu, 21 May 2020 10:42
120 lines
7155 bytes
7155 bytes
On Wed, 20 May 2020 11:46:05 -0700 (PDT), Maciej Sobczak wrote: >> Jest wiele powodów by nie robić tego w ten sposób. > > A jednak pobawię się w adwokata diabła i spróbuję znaleźć kontr-argumenty. > >> Goły HTML, JS i CSS >> oznacza, że trzeba narąbać tony (istniejącego już) kodu, który załata wiele >> braków i niedoróbek tej golizny. > > Np. jakich braków i niedoróbek? Myślałem, że kolejne standardy tychże były opracowywane właśnie z myślą o usprawnieniach. Rozumiem, że 20 lat temu czegoś mogło tam nie być, ale czego tam nie ma w 2020 roku? Owszem, jest tych braków coraz mniej, ale są, a po drugie nie w każdej przeglądarce wszystko dsziała identycznie, dlatego stosuje się tzw. polyfille i biblioteki ujednolicające interfejs, podam dwa przykłady: https://underscorejs.org/ https://github.com/axios/axios Podobnie np. z HTML i CSS, szybciej i wygodniej buduje się stronę na Bootstrapie, niż w gołym kodzie - choć to ostatnio jest już prawie niepotrzebne. Niemniej, gdy znasz np. Bootstrapa to czytając HTMLa z użytymi klasami BS od razu wiesz jak to się zachowa, a gdy masz zamknięte wynalazki to musisz szukać źródeł i ryć. >> Wymyślając te swoje ficzery tworzysz de >> facto kolejnego frameworka, > > Tak. Prawdę mówiąc każdy projekt, jeśli jest właściwie i na bieżąco refaktoryzowany, wyłania coś, co ma szensę istnieć odrębnie. To może być jedna funkcja pomocnicza, a może być framework. Albo cokolwiek pomiędzy. > >> z tym, że nikt poza Tobą i Twoim zespołem go >> nie zna. > > Ale za to ja i mój zespół znamy go w 100%. No... albo tak albo nie... a na końcu okazuje się, że pod presją czasu, product managera lub czegokolwiek ten wasz framework to potworek o dwunastu głowach i sześciu ogonach, którego tak naprawdę nikt już nie ogarnia. A dokumentacja? ...eee... no nie pisaliśmy, bo każdy znał na 100% ;-) >> Zatrudnij teraz do zespołu nowego developera i każ mu to >> zrozumieć, rzeźnia. > > Z moich doświadczeń wynika, że nowy developer najwięcej problemów ma ze zrozumieniem dziedziny problemu, czyli przedmiotu realizowanego projektu. Ogarnięcie się w samym kodzie i rozwiązywanie kolejnych wyzwań przez analogię z istniejącym kodem jest najmniejszym problemem. Zależy o jakim poziomie mówisz, bo ten z samego dołu developer to klepacz kodu, nie zna i nie musi znać dziedziny, on ma zadanka w tablicy agilowej i koduje. >> Dodatkowo musisz pisać dokumentację. > > Od kiedy pisanie dokumentacji jest złe? :-) Kto twierdzi, że złe? Jest kosztowne. >> Używając >> frameworka open source masz produkt rozwijany za darmolca przez >> setki/tysiące developerów, > > Z pierdylionem rzeczy, których nie potrzebuję, ale które muszę zintegrować, i zapłacić za nie pamięcią, pasmem, itp. Jeśli wybierzesz nieodpowiedni framework to tak. >> Dodatkowo, gdy potrzebujesz zmienić kogoś w zespole lub nawet cały >> zespół to szukasz developerów znających X, Y lub Z i masz niemal od strzału >> gotowego programistę, > > I tu mam przeciwne spotrzeżenie. Ilość dostępnych frameworków oznacza, że ten ekosystem jest niesamowicie sfragmentowany, więc pula "talentów" jest mniejsza, niż mogłaby być, gdybyśmy celowani w bardziej podstawowe rozwiązania. Konkretnie: jak byś nie liczył, ilość developerów znających jakiś wybrany framework do JSa jest mniejsza, niż ilość developerów znających JSa. > A to oznacza, że developer znający framework X sam siebie uzna za bardziej wyjątkowego (i słusznie), przez co będzie droższy. Czyli developer od frameworka X będzie droższy, niż developer od JSa. > I teraz mam zatrudnić cały zespół takich jednorożców? > > To samo dotyczy wymiany zawodnika na innego. > > Jeszcze gorzej, jak się nam projekt zestarzeje, po tym jak wszystkich zaskoczył i niestety odniósł sukces. Wtedy okaże się, że poszukiwanie developera znającego jakiś niemodny już framework będzie podobne do szukania programisty np. COBOLa. > > Jeśli mówimy o kosztach, to właśnie teraz o nich mówimy. To powiedz mi czym się różni znalezienie programisty do dobrego, udokumentowanego i przetestowanego frameworka, który dziś już nie jest w pierwszej piątce od znalezienia programisty do autorskiego, zamkniętego i dużo mniej dopracowanego frameworka pisanego w firmie? >> Ponadto popularne frameworki mają masę dodatkowych narzędzi wspomagających >> typu pluginy do edytorów, > > Których nie potrzebuję jeśli nie używam frameworków? Czyli frameworki rozwiązują problemy, których nie mam, jeśli ich nie używam? :-) To czy potrzebujesz to Twój wybór, osobisty. Ja mówię o tym, że są narzędzia bardzo przyspieszające i organizujące pracę w danym frameworku, bo ku temu zostały stworzone. Nie mam na myśli narzędzi, które utrudniają pracę czy bez których nie da się frameworka używać. > Albo i nie rozwiązują. Co jeśli mój ulubiony edytor nie jest ulubionym edytorem młodzieży pasjonującej się jakimś "nowoczesnym" frameworkiem? Wtedy nie masz takich narzędzi, czyli dokładnie tak jak z autorskim frameworkiem. >> Masz też często literaturę na ich tenat. > > Znowu - nie potrzebuję jej, jeśli tych frameworków nie używam. Z kolei używając swojego nawet jeśli jej potrzebujesz to nie masz. >> Oraz olbrzymią bazę społecznościową, > > Ale sfragmentowaną bardziej (a przez to mniej dostępną), niż bazę społecznościową bardziej podstawowego stosu. > I przy bardziej podstawowym stosie mogę tej bazy społecznościowej potrzebować mniej. Nawet mocno pofragmentowana jest o kilka rzędów większa niż Twój zespół i wszyscy znajomi programiści. > To jak w końcu? Co jest tańsze? > > Czy ktoś ma podobne obserwacje? No właśnie, ktoś coś? -- pozdrawiam Roman Tyczka
Re: Web development
Author: Maciej Sobczak
Date: Thu, 21 May 2020 19:03
Date: Thu, 21 May 2020 19:03
70 lines
6842 bytes
6842 bytes
> Owszem, jest tych braków coraz mniej, ale są, a po drugie nie w każdej > przeglądarce wszystko dsziała identycznie, dlatego stosuje się tzw. > polyfille i biblioteki ujednolicające interfejs, podam dwa przykłady: > https://underscorejs.org/ > https://github.com/axios/axios Pojedyncze biblioteki są bezpieczniejszym rozwiązaniem, niż framework, który z natury narzuca więcej. Ja nie mam problemu z bibliotekami. > Niemniej, gdy znasz np. Bootstrapa to czytając HTMLa z użytymi klasami BS > od razu wiesz jak to się zachowa, a gdy masz zamknięte wynalazki to musisz > szukać źródeł i ryć. Ale ja nie chcę mieć zamkniętych wynalazków, skoro ustaliliśmy, że ostatnio (i z biegiem czasu) wszystko co potrzeba, jest w standardzie. > No... albo tak albo nie... a na końcu okazuje się, że pod presją czasu, > product managera lub czegokolwiek ten wasz framework to potworek o dwunastu > głowach i sześciu ogonach, którego tak naprawdę nikt już nie ogarnia. A > dokumentacja? ...eee... no nie pisaliśmy, bo każdy znał na 100% ;-) Jest takie ryzyko. Ale ja widzę, że to samo dzieje się z zewnętrznymi frameworkami. Gdy autorzy już ich nie ogarniają, to powstaje nowy framework. Jeszcze fajniejszy. I pozbawiony wad poprzedniego frameworka! To nie jest tak, że zewnętrzne rozwiązania się nigdy nie degradują. Degradują się a nawet z tego powodu wychodzą z użycia. ActiveX? Applety? Flash? To są oczywiste archaizmy, ale świat frameworków niebezpiecznie przyśpieszył i do tej grupy dołączają frameworki, które jeszcze niedawno były cool. > Zależy o jakim poziomie mówisz, bo ten z samego dołu developer to klepacz > kodu, nie zna i nie musi znać dziedziny, on ma zadanka w tablicy agilowej i > koduje. Ja pracowałem w miejscach, gdzie jednak "ten z samego dołu" musiał wiedzieć, co koduje. Bo by bez tej wiedzy po prostu nie zakodował. I ta wiedza jest zwykle trudniejsza, niż znajomość frameworka. > > Od kiedy pisanie dokumentacji jest złe? :-) > > Kto twierdzi, że złe? Jest kosztowne. Policzmy. Nie za bardzo mam na czym liczyć poza moim projektem YAMI4, ale skoro go mam, to policzmy. Lubię pisać "prozę" i nigdy nie słyszałem zarzutu, że moja dokumentacja ma jakieś braki, więc uważam, że to właściwy przykład. Otóż w tym projekcie dokumentację robi Doxygen z odpowiednich komentarzy w kodzie, których jest... 5%, jeśli liczyć ilość linii. To jest wartość obiektywna, którą potrafię zmierzyć - ale jest jeszcze odczucie subiektywne, że ta część dokumentacyjna się zmienia najrzadziej (np. tam się nie robi optymalizacji, nie poprawia algorytmów, nie debuguje, itd.), więc wysiłek w relacji do całości jest pewnie rząd, jeśli nie dwa, wielkości mniejszy. I to jest ten "koszt". Czyli żaden koszt. Prawdziwym kosztem jest ten właściwy kod a nie dokumentacja. I tylko ten właściwy kod może być motywacją do tego, żeby go nie pisać i postawić na istniejący framework. > > Z pierdylionem rzeczy, których nie potrzebuję, ale które muszę zintegrować, i zapłacić za nie pamięcią, pasmem, itp. > > Jeśli wybierzesz nieodpowiedni framework to tak. Słusznie. A skąd mam wiedzieć, czy jest odpowiedni? Zwykle wygląda to tak, że tworząc zespół do kodu, którego jeszcze nie ma, zatrudniam pierwszego jednorożca, który wybiera framework. Potem on odchodzi z zespołu (albo awansuje - na jedno wychodzi) a reszta się męczy z konsekwencjami jego wyborów z wczesnego etapu projektu. Więc skąd mam wiedzieć, że mój pierwszy zatrudniony jednorożec wybierze odpowiedni framework? > To powiedz mi czym się różni znalezienie programisty do dobrego, > udokumentowanego i przetestowanego frameworka, który dziś już nie jest w > pierwszej piątce od znalezienia programisty do autorskiego, zamkniętego i > dużo mniej dopracowanego frameworka pisanego w firmie? Tym, że w drugim przypadku zatrudniam programistę do standardowego stacku, bo z jego punktu widzenia właśnie to zobaczy w firmie. A to, że część kodu w projekcie zostanie wydzielona przez refaktoryzację do osobnego bytu (i czy w ogóle to nastąpi), to jest szczegół, który w ogóle nie musi przeszkadzać w rekrutacji. Natomiast w pierwszym przypadku muszę napisać w ofercie pracy, że szukam programisty do frameworka X. I tym ogłoszeniem od razu zniechęcam tych, którzy tego frameworka nie znają. Czyli ograniczam target, a przez to zwiększam koszt. > >> Oraz olbrzymią bazę społecznościową, > > > > Ale sfragmentowaną bardziej (a przez to mniej dostępną), niż bazę społecznościową bardziej podstawowego stosu. > > I przy bardziej podstawowym stosie mogę tej bazy społecznościowej potrzebować mniej. > > Nawet mocno pofragmentowana jest o kilka rzędów większa niż Twój zespół i > wszyscy znajomi programiści. Nie, bo moja docelowa społeczność to standardowy stack. Ta społeczność jest zawsze największa. Ja nigdy nie zapytam na grupie dyskusyjnej, czy ktoś wie, jak się coś robi w moim własnym frameworku. Natomiast w przypadku cudzego frameworku już bym może musiał pytać. Czyli dalej nie wiemy, co się bardziej opłaca. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads