🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.comp.os.advocacy
3 messages
3 total messages Started by January Weiner Sat, 14 Mar 1998 19:17
Czego brak windowsom
#4680
Author: January Weiner
Date: Sat, 14 Mar 1998 19:17
94 lines
6783 bytes
Nie używam Linuxa dlatego (no, powiedzmy: *tylko* dlatego), że jestem
manjakiem, że nienawidzę Microsoftu (na Boga, tyle jest ciekawszych rzeczy,
których można nienawidzieć), ba! używałbym Windows nawet godząc się na
kiczowaty i odstręczający swą estetyką interfejs i język, którym napisane
są podręczniki - Windowsy mają jednak wiele braków, których Linux nie ma, 
a z których pozwolę sobie wymienić kilka, najbardziej dla mnie - prostego
biologa, nie znającego się na komputerach - irytujących:

	o  stabilność - wiadomo. Jeśli się pisze list do cioci, to jest
szansa na odzyskanie go z backupu. Jeśli jednak przeprowadzasz
przeszukiwanie dużej bazy danych, to może to być denerwujące. MSZ wynika to
z tendencji do skupiania się na instalacji nowych wodotrysków miast
poprawianiu tego, co już jest. Co jest lepsze - zegarek z godziną i datą,
który chodzi dokładnie, czy zegarek z kompasem, GPSem, wodotryskiem i
tamagotchi oraz kalkulatorem, który jednak spaźnia się pół godziny na dobę
i psuje na dobre po miesiącu używania?
	o  brak wielozadaniowości (albo: wielozadaniowość inaczej). Nie,
nie znam się na tym. Tak, wiem co napisałem. Jeśli na Pentium MMX 233 z 32
Mb RAM kopiowanie na dyskietkę tak absorbuje komputer, że w tym czasie
wszystko chodzi wolniej niż na moim domowym 486, to ja przepraszam;
	o  brak kompletnych, fachowych podręczników wchodzących w cenę
oprogramowania, które się kupuje. Nie wspominając o przyzwoitych helpach
(*przyzwoitych* *helpach*, a nie informacji "czy wiesz, że...", z której
wynika, że twórcy Windows założyli, że nie uczyniłem nawet podstawowego
wysiłku przeczytania ich badziewnego podręcznika... "WIEM!!! WIEM!!!"
chciałoby się krzyknąć "Ale nie wiem jak zmusić niemieckie Windowsy do
używania polskich literek..."[0]);
	o  brak przyzwoitego języka skryptów. Ja wiem, różne *bejziki i
inne - przepraszam, nauczyłem się basha parę lat temu, teraz tylko uczę się
kolejnych możliwości, które mi daje - nie zamierzam się uczyć podstaw
*bejzika tylko po to, żeby za dwa lata (Windows 2000, zakład, że takie
będą?) uczyć się od nowa. Pomijam już łatwość, z jaką ustawiam, te, jak im
tam, rury (pipe) i przekierunkowania - to niezwykle ułatwia pracę, jeśli ma
się do obróbki naprawdę dużo danych. Większość programów w windzie umie
pracować tylko interaktywnie (w każdym razie, w helpach nie ma nic o tym,
jak inaczej można je wykorzystać);
	o  nie mogę zmienić nawet ustawienia myszy, żeby nie restartować
komputera (jak to się ma do wielozadaniowości? to jak, w praktyce, jak
akurat robi się backup na JAZa, nie mogę używać komputera?);
	o  zasobożerność - mogę Linuxa dostosować do mojego 486, tak iż
pomalutku, ale bez spowalniania mojej pracy, wykonuje nawet bardzo
zasobożęrne operacje w rodzaju wspomnianego już przeszukiwania baz danych;
	o  strasznie to wszystko wolne - jak to jest, że siedząc przy P233
MMX muszę nieraz czekać na byle nieważną operację w rodzaju zamknięcia
okna, albo komputer wyraźnie zwalnia przy drukowaniu. Przecież nie mam tego
na swoim 486 (nie w tym stopniu)[1];
	o  ustawienia dla różnych użytkowników? Pan raczy żartować, panie
Feynmann: co mi po takich ustawieniach, jeśli moje foldery w
najprymitywniejszy sposób nawet zabezpieczone nie są. Prawa dostępu? Heh,
pamiętam, jak nam dyplomantka wykasowała całe drzewko z danymi, które
akurat jeszcze nie były w backupie... 
	o  każdy program ma swój folderek. A w każdym folderku mnóstwo
małych folderzątek. A każde folderzątko...
	o  Za to wszystkie pliki systemowe idą do dwóch czy trzech
katalogów. I każdy program dorzuca do nich swoje trzy grosze... nie
dziwota, że co miesiąc trzeba reinstalować system (przy okazji kilka
programów, które przestają działać);
	o  Windowsy cierpią na Alzheimera. To znaczy, najdalej po tygodniu
zapominają, jak się odinstalowuje zainstalowany program. Innymi słowy, brak
im dpkg albo rpm.

	Braki w GUI
	o  zasobożerność;
	o  brak wirtualnych desktopów. Podobno jest jakiś shareware - nie
wiem, powinno to być w systemie. To co ma Norton, to w porównaniu z VD
starego fvwm parodia - nie dość, że mało ich, to jeszcze wolne to jak
mamut, i pamięciożerne strasznie; 
	o  zasobożerność;
	o  ubogie możliwości konfiguracji. Owszem, da się zmienić
background kliknięciem - w Linuksie muszę wydać skomplikowane i okrutnie
męczące polecenie xsetb-cośtam (nie wiem jak dalej, komputer wie)
nazwa.pixmapy - ale wobec liczby dostępnych pod Linuxa WM Windowsy
sprawiają wrażenie ubogiego krewnego;
	o  po systemie, w którym wszystko robi się, pardon my french,
myszą, można by oczekiwać, że przyda się do czegoś trzeci klawisz myszy; 
	o  żeby zmienić rozdzielczość, trzeba... zrestartować komputer. To
przecież chyba jakiś practical joke z Microsoftu[2];
	o  wspominałem już o zasobożerności?

	To na razie tyle. Połowa z tego wystarczyłaby, by się przesiąść na
Linuxa.	Nawet, gdyby nie miał on darmowego odpowiednika DNA-Star, LaTeXa, i
od groma innych użytecznych programów.

						Linuksuary

[0] Wiem, ale nie dowiedziałem się o tym z podręcznika.

[1] Komputer jest konfigurowany przez specjalistę - od Compaqa. Mówię o
Pentium, oczywiście. Proszę mi więc nie amputować, że komputer źle
skonfigurowany.

-- 
----)-\//-///-----------------------------------January-Weiner-3-------
"Free speech includes the right not to listen, if not interested." [RAH]
Re: Czego brak windowsom
#4681
Author: Krzysztof Koczyjan
Date: Sun, 15 Mar 1998 03:11
89 lines
4903 bytes

January Weiner <nospam_jweiner1@aixterm1.urz.uni-heidelberg.de> wrote in
article 
> 	o  brak przyzwoitego języka skryptów. Ja wiem, różne *bejziki i
> inne - przepraszam, nauczyłem się basha parę lat temu, teraz tylko uczę
się
> kolejnych możliwości, które mi daje - nie zamierzam się uczyć podstaw
> *bejzika tylko po to, żeby za dwa lata (Windows 2000, zakład, że takie
> będą?) uczyć się od nowa. Pomijam już łatwość, z jaką ustawiam, te, jak
im
> tam, rury (pipe) i przekierunkowania - to niezwykle ułatwia pracę, jeśli
ma
> się do obróbki naprawdę dużo danych. Większość programów w windzie umie
> pracować tylko interaktywnie (w każdym razie, w helpach nie ma nic o tym,
> jak inaczej można je wykorzystać);

Tu akurat nie jest tak źle. Całkiem sporo różnych narzędzi skryptowych do
95 istnieje. 
Tyle, że trzeba sobie je sciągnać np z  http://www.itribe.net/virtunix

	Pozdrawiam 
		KK



> 	o  nie mogę zmienić nawet ustawienia myszy, żeby nie restartować
> komputera (jak to się ma do wielozadaniowości? to jak, w praktyce, jak
> akurat robi się backup na JAZa, nie mogę używać komputera?);
> 	o  zasobożerność - mogę Linuxa dostosować do mojego 486, tak iż
> pomalutku, ale bez spowalniania mojej pracy, wykonuje nawet bardzo
> zasobożęrne operacje w rodzaju wspomnianego już przeszukiwania baz
danych;
> 	o  strasznie to wszystko wolne - jak to jest, że siedząc przy P233
> MMX muszę nieraz czekać na byle nieważną operację w rodzaju zamknięcia
> okna, albo komputer wyraźnie zwalnia przy drukowaniu. Przecież nie mam
tego
> na swoim 486 (nie w tym stopniu)[1];
> 	o  ustawienia dla różnych użytkowników? Pan raczy żartować, panie
> Feynmann: co mi po takich ustawieniach, jeśli moje foldery w
> najprymitywniejszy sposób nawet zabezpieczone nie są. Prawa dostępu? Heh,
> pamiętam, jak nam dyplomantka wykasowała całe drzewko z danymi, które
> akurat jeszcze nie były w backupie... 
> 	o  każdy program ma swój folderek. A w każdym folderku mnóstwo
> małych folderzątek. A każde folderzątko...
> 	o  Za to wszystkie pliki systemowe idą do dwóch czy trzech
> katalogów. I każdy program dorzuca do nich swoje trzy grosze... nie
> dziwota, że co miesiąc trzeba reinstalować system (przy okazji kilka
> programów, które przestają działać);
> 	o  Windowsy cierpią na Alzheimera. To znaczy, najdalej po tygodniu
> zapominają, jak się odinstalowuje zainstalowany program. Innymi słowy,
brak
> im dpkg albo rpm.
> 
> 	Braki w GUI
> 	o  zasobożerność;
> 	o  brak wirtualnych desktopów. Podobno jest jakiś shareware - nie
> wiem, powinno to być w systemie. To co ma Norton, to w porównaniu z VD
> starego fvwm parodia - nie dość, że mało ich, to jeszcze wolne to jak
> mamut, i pamięciożerne strasznie; 
> 	o  zasobożerność;
> 	o  ubogie możliwości konfiguracji. Owszem, da się zmienić
> background kliknięciem - w Linuksie muszę wydać skomplikowane i okrutnie
> męczące polecenie xsetb-cośtam (nie wiem jak dalej, komputer wie)
> nazwa.pixmapy - ale wobec liczby dostępnych pod Linuxa WM Windowsy
> sprawiają wrażenie ubogiego krewnego;
> 	o  po systemie, w którym wszystko robi się, pardon my french,
> myszą, można by oczekiwać, że przyda się do czegoś trzeci klawisz myszy; 
> 	o  żeby zmienić rozdzielczość, trzeba... zrestartować komputer. To
> przecież chyba jakiś practical joke z Microsoftu[2];
> 	o  wspominałem już o zasobożerności?
> 
> 	To na razie tyle. Połowa z tego wystarczyłaby, by się przesiąść na
> Linuxa.	Nawet, gdyby nie miał on darmowego odpowiednika DNA-Star, LaTeXa,
i
> od groma innych użytecznych programów.
> 
> 						Linuksuary
> 
> [0] Wiem, ale nie dowiedziałem się o tym z podręcznika.
> 
> [1] Komputer jest konfigurowany przez specjalistę - od Compaqa. Mówię o
> Pentium, oczywiście. Proszę mi więc nie amputować, że komputer źle
> skonfigurowany.
> 
> -- 
> ----)-\//-///-----------------------------------January-Weiner-3-------
> "Free speech includes the right not to listen, if not interested." [RAH]
> 
Re: Czego brak windowsom
#4682
Author: Paweł Paroń
Date: Sun, 15 Mar 1998 10:48
19 lines
1599 bytes
On 15 Mar 1998 03:11:10 GMT, "Krzysztof Koczyjan" <krzysztofK@rocketmail.com> wrote:

>Tu akurat nie jest tak źle. Całkiem sporo różnych narzędzi skryptowych do
>95 istnieje. 
>Tyle, że trzeba sobie je sciągnać np z  http://www.itribe.net/virtunix

Jak ktoś już sobie "ściągnął" łyndołsy (od kolegi, z pracy, szkoły, lub też
nieopatrznie ze sklepu za grube pieniądze, chociaż tych ostatnich to chyba
znikomy promil), i w tych łyndołsach miał mieć wszystko czego dusza
zapragnie (tak napisane na pudełku i w gazetach), to dlaczego ma ściągać coś
jeszcze?

Zresztą noszenie ze sobą od komputera do komputera paczki dyskietek z
kompletem niezbędnych protez do windy jest raczej kłopotliwe, a fakt
istnienia narzędzi skryptowych nie powoduje automatycznie, że windziane
programiki zaczynają poprawnie pracować w trybie wsadowym. Co najwyżej
okienka mogą wyskakiwać na ekran automatycznie.

Paweł
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads