🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.comp.os.advocacy
Article #3860

Winda? Dziękuję. Wolę schodami.

#3860
From: Qrczak
Date: Mon, 09 Feb 1998 20:19
206 lines
12616 bytes
Pozwolę sobie przesłać tutaj dwa swoje posty z Hihota
(wyciąłem co niepotrzebne). (Ortografja jest świadoma.)

Date: Wed, 4 Feb 1998 11:23:05 +0100
From: Qrczak <qrczak@knm.org.pl>
Newsgroups: pl.rec.hihot
Subject: Re: Wyznania w dołku

[...]

> >Dobrze gadasz! Ja wybrałem schody. Co prawda więcej trzeba zrobić samemu
> >i na oko wydaje się, że tam jest mniejszy komfort, ale wtedy sam dojdę
> >gdzie chcę, będzie zdrowiej, prościej i nie zatrzymam się między
> >piętrami!
>
> Słusznie prawisz! To są naprawdę uduchowione słowa.

Żeby jeszcze te schody nie miały połamanych niektórych stopni... Co
chwila ktoś któryś łata i umacnia, czasem przypadkiem inny się przez to
rozleci, niektórych nie ma jeszcze w ogóle, bo nikomu nie chciało się
zrobić. W ogóle każdy stopień wygląda inaczej, co może czasem
dez'orjentować, ale ogólnie jest całkiem przyjemnie, kiedy się już
człowiek do tego przyzwyczaji. Poza tym z roku na rok jest coraz lepiej.

Ostatnio mają zamiar przejść na nowy standard gwoździ i jest przez to
trochę kłopotów, bo teraz każdy musi produkować swoje stopnie w dwóch
wersjach - stare schodki nie pasują do nowych gwoździ i odwrotnie. Chyba
że daje je w wersji do własnoręcznego zmontowania (a i tak wtedy podobno
bywają kłopoty i trzeba je czasem trochę przerabiać, żeby dało się
zmontować z inymi gwoździami niż miał akurat autor). Dobrze jest mieć
oba zestawy gwoździ równocześnie, ale problem w tym, że wiele schodków
opiera się na wspólnej podstawie i jeśli ta podstawa ma inne gwoździe
niż te schodki, to czasem schodek się załamuje jak tylko się na niego
spróbuje wejść i nie bardzo jest jak to poprawić. Można próbować
wymienić tę podstawę na nową, ale wtedy prawdopodobnie trzeba by
wymienić też wszystkie schodki, które się na niej opierają, a transport
kosztuje. Na szczęście to jest tylko chwilowe i z czasem wszyscy przejdą
na nowe gwoździe.

Zastanawiam się, czy by nie zamówić wszystkich schodków w komplecie -
nowych, wyczyszczonych, wszystkich z nowymi gwoździami. Trochę to by co
prawda kosztowało, ale nie musiałbym nosić po jednym schodku, jak to
robię teraz. Boję się tylko, że w czasie montowania wszystko mi się
rozleci i nawet nie będę się mógł dostać na górę żeby to naprawiać.

Nie chciałbym burzyć wszystkiego dokumentnie i zaczynać od zera,
zwłaszcza że na tych schodach jest mnóstwo potrzebnych papierów i ogólny
bałagan (przyjemny bałagan, przywykłem do niego), który musiałbym
przenosić tymczasowo gdzieś indziej - a nie mam zbyt dużo miejsca,
mógłbym najwyżej próbować spakować to i przechować w windzie. Na dodatek
potem musiałbym to odpowiednio poukładać, a tyle tego jest, że trudno by
mi było odtworzyć stan obecny.

Swoją drogą powinienem zrobić jednak trochę porządków. Cześć wyrzucić,
część spakować i poupychać na strychu - może się jeszcze przyda, a część
zachować, układając tylko trochę lepiej.

Moje schodki są w pewnym stopniu poprzerabiane przeze mnie, dzięki czemu
lepiej się wśród nich czuję - fabrycznie nowe już nie są takie
przyjemne. Mają pełno zakamarków i ukrytych przejść na skróty, a te
niepotrzebne są w ogóle zdemontowane, żeby nie zajmowały miejsca
(niestety jaki duży by się dom nie miało, zawsze będzie za mało
miejsca). Dlatego wolałbym jakoś wymieniać po jednym schodku. Ale trzeba
to robić w odpowiedniej kolejności, bo wszystko się może zawalić, a ja
jeszcze nigdy nie robiłem takiego generalnego remontu (z wyjątkiem
samego pierwszego montowania schodów, ale jakoś się udało i nie złamałem
przy tym nogi ani nie pogniotłem żadnych papierów - a przy nieumiejętnym
postępowaniu można wszystko dokumentnie zniszczyć i odciąć sobie dostęp
do całych pokojów!).

Zresztą wstawiłbym sobie schody już wcześniej (kto to widział - była
winda, a nie było schodów!), ale naprawdę nie miałem miejsca i dopiero
niedawno kupiłem nowy kawałek domu, większy nawet od dotychczasowego, do
którego przeniosłem windę, a w starym zainstalowałem schody. Ostatnio
windy coraz mniej używam, więc nawet wygospodarowałem kawałek
przestrzeni w części z windą i połączyłem ją z tamtą ze schodami.

Myślałem nawet nad tym, żeby do jednego pokoju można było się łatwo
dostawać z obu stron. Niestety pomieszczenia, do których dojeżdża winda,
muszą być specjalnie do niej przystosowane. Na dodatek to przystosowanie
nic nie daje w przypadku użycia schodów - wymusza gorsze rozplanowanie i
łatwiej się poślizgnąć. A schodami można wejść praktycznie wszędzie.
Dlatego do tego pokoju można się teraz dostać wyłącznie schodami, a
instrukcje obsługi windy i inne związane z nią papiery, które były w tym
pokoju, przeniosłem do innego pokoju, ściśle związanego z windą.
Schodami oczywiście też można do niego wejść w razie potrzeby, na
przykład gdyby winda się popsuła, ale zwykle nie ma po co tam zaglądać.

Kiedyś być może w ogóle zdemontuję windę. Ale do tego musi powstać
jeszcze trochę wygodnych schodków. Mógłbym je próbować robić sam, w
końcu schody są łatwiejsze w budowie niż winda, ale to zajmuje wiele
czasu i jeszcze niezbyt znam się na majsterkowaniu. Jednak przede
wszystkim bardzo wyraźnie widać, jak pracują i z czego są zbudowane.
Jeśli coś się słabo trzyma, to mogę się spytać fachowców, i z reguły coś
da się na to poradzić - załatać, czasem nawet prowizorycznie, ale
skutecznie. A w przypadku windy płatni fachowcy zaczną od spytania, czy
aby na pewno nacisnąłem właściwy guzik, a zakończą stwierdzeniem, że
może kiedyś ktoś to naprawi albo że już jest naprawione, tylko muszę
kupić nową windę. Dziękuję bardzo.

Plany konstrukcyjne schodów są jawne i zawsze można złożyć je samemu -
producent nie ukrywa, jak działają i jak się zachowują, w
przeciwieństwie do windy. W windzie teoretycznie trzeba tylko nacisnąć
parę przycisków i już jedziemy - ale jeśli nie pojedzie tam gdzie
chcieliśmy, to z reguły jesteśmy bezradni. Schody są bardziej obliczalne
niż winda. Poza tym są tańsze i bardziej uniwersalne.

Dlatego ja wybrałem schody.

[...]

Date: Sat, 7 Feb 1998 14:47:12 +0100
From: Qrczak <qrczak@knm.org.pl>
Newsgroups: pl.rec.hihot
Subject: Re: Re: Wyznania w dołku

On Fri, 6 Feb 1998, Irek Jakóbik wrote:

> Duzo o schodach
> >Qrczak
> Mozna tez wchodzic do domu tak jak oddział antyterrorystyczny. Wlezc
> na dach, a potem spuscic sie na linie i rozwalajac szybe w oknie
> wskoczyc do pokoju. Nawrzucac granatów dymnych, ostrzelac wszystko z
> karabinu, wyniesc wartosciowe dokumenty, reszte zniszczyc i szybko
> uciec helikopterem. Oczywiscie w ten sposob nie wchodzi sie do
> własnego domu :-)
>  Tysięcznik Irek

Na szczęście jakoś tak dziwnie się składa, że jeśli w domu są porządne
schody, to nikt czegoś takiego nie zrobi. Trudno mi wytłumaczyć tę
prawidłowość... Bo jeśli jest tylko winda, to wystarczy podłączyć złe
zasilanie i winda się natychmiast staje i trzeba ją naprawiać.

W każdym razie mój dom przez większość czasu jest po prostu odcięty od
świata zewnętrznego i nie można do niego nawet podjechać samochodem, a
co dopiero się włamać. Raz na jakiś czas tylko otwieram furtkę, ale
wtedy prawie zawsze sam jestem w domu i pilnuję, żeby nic się nie stało
- włamywacz musiałby być bardzo dyskretny i szybki. Jednak mimo tego dom
prawie cały czas żyje wewnętrznym życiem i przebywam w nim naprawdę
często.

Marzę o tym, żeby móc otworzyć furtkę na stałe, bo teraz muszę płacić za
każde trzy minuty, przez które jest otwarta. Powinno to być tak
zrobione, żeby każdy mógł swobodnie zaglądać przez okna (nie mylić okien
z windą! sam nie wiem, dlaczego niektórym jedno się z drugim kojarzy),
mógł zapukać, porozmawiać przez drzwi, ale żeby nie mógł sam wejść,
kiedy ja sobie tego nie życzę. Trzeba pójść na pewien kompromis - jeśli
dom będzie zabity deskami i każde okno będzie miało ciężką okiennicę, to
nikt nie będzie chciał tam zajrzeć - z drugiej strony, jeśli każde okno
będzie otwarte (a niektóre, jak się z czasem okazuje, dają się otworzyć
od zewnątrz - nie powinno tak być), to mi się ktoś włamie i wszystko
poniszczy (wynieść w zasadzie nie ma co - moje graty nie przedstawiają
wielkiej wartości dla osób trzecich).

Teraz z powodu trudnego dostępu wystawę ciekawych prac muszę prezentować
w zupełnie innym domu, który znajduje się w Krakowie (na szczęście
jakimś cudem mam do niego lepszy dojazd niż na mój wydział!). Kiedy będę
miał porządną, stale otwartą drogę dojazdową, pewnie przeniosę ją do
siebie. Z tym że niektórzy domownicy używają czasem windy, a z
niezrozumiałych dla mnie przyczyn kiedy w domu chodzi winda, nie można
prezentować wystawy (chyba że kupiłbym potrzebne do tego przyrządy, ale
nie chcę, bo te przystosowane do schodów są tańsze - można je dostać po
kosztach transportu).

BTW: Niedługo dostanę od kolegi nowy model schodów! Spróbuję je wymienić
za jednym zamachem. Może się nie zawali i nie stracę dostępu do domu...
Niestety to będzie trochę okrojona wersja - bez instrukcji samodzielnego
składania stopni z części, będą tylko gotowe, już złożone schodki. Taką
miał akurat na zbyciu (pełniejszą też miał, ale potrzebuje jej dla
siebie, a tą daje mi za darmo). Gotowe schodki może być ciężej wpasować
do nietypowej sytuacji - gdybym je składał samodzielnie, mógłbym być
może próbować je jakoś dopasować, jeśli by nie chciały dobrze się
trzymać. Te samodzielnie robione mogą być zbijane dowolnym standardem
gwoździ (przynajmniej z reguły - może do niektórych nie pasują, ale i
tak powinno dać się jakoś przystosować) - same gwoździe nie wchodzą w
skład zestawu. Młotek zresztą też, ale tutaj powinno być łatwiej niż z
gwoździami, to chyba oczywiste. Być może jakimś archaicznym młotkiem nie
można by złożyć nowego schodka.

Kupiłem sobie zresztą niedawno nowy młotek (oj, ciężki był - spakowany
ważył 8500 kilo!). Zresztą do samodzielnego złożenia - żeby go złożyć,
musiałem użyć starego młotka. Teraz już mam i okazuje się, że on niezbyt
chce zbijać schodki ze starych gwoździ. A często dany schodek opiera się
na podstawie już złożonej wcześniej i taka hybryda zwykle nie działa jak
trzeba. Mam nadzieję, że kiedy wymienię _wszystkie_ schodki na nowe
gwoździe, to problem zniknie. Trochę się tylko martwię, że niektóre
schodki dokupywałem na boku i w standardowym zestawie ich nie będzie.
Pewnie będę musiał przynajmniej niektóre z nich (te mniej samodzielne,
które opierają się na innych częściach całej budowli) wymienić na nowe
albo poskładać z kawałków (które to kawałki będę musiał osobno zdobyć -
nie ma jak rozebrać gotowych schodków).

Być może niektóre schodki są niepotrzebne (mam jich aż 400). Muszę je
dokładnie obejrzeć i wyrzucić niepotrzebne. Zwłaszcza te duże (schodki
są różnej wielkości). Wolę jednak takie schodki niż bardziej
monolityczną windę, którą w zasadzie trzeba wymieniać w całości (nie
licząc możliwości dobudowywania dodatków) i jest mniejszy wybór modeli
(króluje ciągle ten sam z 1995ego roku). Poza tym jest droga,
niewygodna, niebezpieczna, powolna, mało uniwersalna, zajmuje dużo
miejsca, nie pozwala się wgłębić w mechanizmy jej działania...

-- 
                                 QRCZAK
    __("<              Marcin Kowalczyk
    \__/              qrczak@knm.org.pl
     ^^      http://qrczak.home.ml.org/
Technical Details
Message-ID: <Pine.LNX.3.96.980209211334.5243E-100000@qrnik.knm.org.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!qrnik.knm.org.pl!qrnik.knm.org.pl!qrczak

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!qrnik.knm.org.pl!qrnik.knm.org.pl!qrczak
From: Qrczak <qrczak@knm.org.pl>
Newsgroups: pl.comp.os.advocacy
Subject: Winda? Dziękuję. Wolę schodami.
Date: Mon, 9 Feb 1998 21:19:41 +0100
Organization: Klub Nieszkodliwych Manjaków
Lines: 207
Message-ID: <Pine.LNX.3.96.980209211334.5243E-100000@qrnik.knm.org.pl>
Reply-To: Qrczak <qrczak@knm.org.pl>
NNTP-Posting-Host: ppp2-cst112.warszawa.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit