Thread View: pl.comp.demoscena
2 messages
2 total messages
Started by venire
Tue, 08 Mar 2005 22:17
Scenowanie nie jest fajne.
Author: venire
Date: Tue, 08 Mar 2005 22:17
Date: Tue, 08 Mar 2005 22:17
49 lines
3088 bytes
3088 bytes
Witam! Niektórzy mnie może już znają / inni zdążyli zapomnieć... Tak się składa, iż scena była częścią mojego życia (czy była? jest nadal!), tylko że nigdy jakoś specjalnie nie pokazałem się światu. Brak talentu? Zapału? A może za duża samokrytyka? Ot, kilka lat oglądania demek (96? 97?), wydanie jakiegoś msxdiska, jakieśtam mniej znaczące grupki bez dorobku, dwa razy Abstract (cześć Epsylon ;p). I tak ostatnio sobie odwiedzam scene.pl a tam to samo co w telewizji (vide wystąpienie naszego Prezydenta i niezliczone Komisje Śledcze). W porządku. Jaki kraj, tacy ludzie, taka scena. Wchodzę na amiscena.org (a co...) a tam duż ciekawiej. Tylko, że ciągłe wspominanie wspólnych wypadów, lat świetności, picie, lodasukowanie, to już też nie to. Kwestię tej grupy dyskusyjnej w ogóle pomijam, bo ostatnio jest coraz przyjemniej. (ale jest wesoło czasami...) To tyle w kwestii narzekania, teraz będzie główna część tego posta. Pytanie: "Czy jest sens trwania w tym wszystkim?" Troszkę sprecyzuję...rozwijam się ciągle programistycznie, przynajmniej tak to ująć można, mam baaardzo duże plany na przyszłość, właśnie w kwestii emocjonujących, poruszających i przeczączych działaniu Shaderów dem. (i tym podobne głupoty...) Jednakże obserwująć miedzyludzkie zachowania, naprawdę idzie się zniechęcić. Osoby które mają jeszcze dla mnie jakiś autorytet, mogę policzyć na palcach, a zaczynając tę zabawę..."wszyscy" byli odemnie lepsi. Aktualnie uciekam w kierunku zachodu, tudzież Finlandii. To może się wydawać dziwne, jednak kontakty ze scenowcami zza granicy, szczególnie takie bliższe już (jakiś pseudo-swapping?) są skrajnie inne od tych polskich. Skrajnie inne, oczywiście na korzyść państw ośćiennych. Nie wiem, czy powinienem siedzieć cicho i robić swoje, niezależnie, posiadając status Independed (a przecież całkiem niedawno ludzie 'zieloni'w temacie nie byli w żadnej grupce). A może przewrót? Nie...jaki przewrót... ...to może już lepiej powrócić do dyskusji o niewyłączających się komputerach... -- Venire/DMA Reality? Forbidden!
Re: Scenowanie nie jest fajne.
Author: Greg
Date: Wed, 09 Mar 2005 07:13
Date: Wed, 09 Mar 2005 07:13
58 lines
3587 bytes
3587 bytes
venire napisał(a): > Pytanie: "Czy jest sens trwania w tym wszystkim?" A czy jest coś w tym złego? Ja zaczynałem swoją zabawę ze sceną w 1993 roku na komputerze kolegi (C64, może ktoś jeszcze pamięta coś takiego jak Faith) a później przeniosłem się na "natywną" dla mnie scenę Atari. Po drodze minęła szkoła, później studia, więc swoją działalność musiałem nieco ograniczyć i kontakt z ludźmi mi się nieco urwał. Wróciłem w 2002 roku (po ok. 4 letniej przerwie w aktywnym uczestnictwie w życiu sceny) i jaka była moja radość, gdy znalazłem to wszystko znowu prawie tak jak było... Wg mnie scena jako taka wyewoluowała nieco za bardzo w kierunku "wspominania starych dobrych czasów", za mało w tym wszystkim nowych produkcji, ale i to można zrozumieć, przynajmniej na 8-bitowych platformach - te posiadają ograniczenia sprzętowe, a ambicją koderów jest tworzyć (w sensie np. dem) coś jeszcze lepszego, a jest to coraz trudniejsze (btw. ja się z tym podejściem nie zgadzam, ale koderem nie jestem...) > Jednakże obserwująć miedzyludzkie zachowania, naprawdę idzie się > zniechęcić. Osoby które mają jeszcze dla mnie jakiś autorytet, mogę > policzyć na palcach, a zaczynając tę zabawę..."wszyscy" byli odemnie > lepsi. Tu fakt, coraz mniej jest tych dobrych. Nie wiem co prawda co masz na myśli pisząc "obserwująć miedzyludzkie zachowania", ale muszę powiedzieć, że na mojej malutkiej scenie Atari ośmiobitowego pod względem zapomnianego już pewnie słowa "friendship" jest naprawdę dobrze... > Aktualnie uciekam w kierunku zachodu, tudzież Finlandii. To może > się wydawać dziwne, jednak kontakty ze scenowcami zza granicy, > szczególnie takie bliższe już (jakiś pseudo-swapping?) są skrajnie inne > od tych polskich. Skrajnie inne, oczywiście na korzyść państw ośćiennych. Nie zgadzam się, znowu gloryfikuję może scenę Atari, ale jej polska frakcja w niczym nie odbiega "kulturalnie" od reszty. Na codzień współpracuję z kilkoma ośrodkami badawczymi w różnych krajach świata i zasadą jest "zwiększony" poziom kultury/uprzejmości względem zagraniczniaków. > Nie wiem, czy powinienem siedzieć cicho i robić swoje, niezależnie, > posiadając status Independed (a przecież całkiem niedawno ludzie > 'zieloni'w temacie nie byli w żadnej grupce). eee tam, a jaki sens mają grupy-etykietki które nic nie robią... > ...to może już lepiej powrócić do dyskusji o niewyłączających się > komputerach... > Niegłupi pomysł :-) gdy ma się złe myśli. Pozdrawiam Greg/Grayscale project ----------------------------- http://www.igf.edu.pl/~gregus http://grayscale.scene.pl
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads