🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

9 total messages Started by mkarwan Sat, 04 Aug 2012 06:22
Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50450
Author: mkarwan
Date: Sat, 04 Aug 2012 06:22
401 lines
28128 bytes
(.)Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są 
Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię 
Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w "Mein 
Kampf".  Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego 
czasu.

Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły 
napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) 
musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji 
czerwonych hord ze Wschodu.
Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą 
gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani 
politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.)

Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako 
sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od 
Żydów. Tak doszło do transakcji: "Za krew pieniądze, za pieniądze 
przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów." - pisał prawie czterdzieści 
lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. "Wielkie nieporozumienie" 
(wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

"Dzisiejsze Niemcy - oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela - są 
inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna." (S.Nowicki, jak wyżej, 
str. 12)
W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, 
wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

"Stosunek naszego rządu - pisał izraelski dziennik "Haolam Haze" z 1965 
roku - do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może 
najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi 
transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.
Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności 
następującej treści:
My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany 
symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz 
tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma 
prawo być przyjęty do każdego grona".
(Za S.Nowicki, str. 13).

Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, 
oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw 
Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od 
czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo 
wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą 
nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji.
Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej 
pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze 
żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa 
niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych 
pośród innych.

Opublikowany niedawno w "Der Spiegel" artykuł o odpowiedzialności innych 
narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce 
poruszenie i falę polemik.
Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie 
tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez "polskich 
chłopów", którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych.

Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego 
narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w 
takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa 
tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o 
Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w "Der 
Spiegel", wymieniając różne "narody europejskie", które rzekomo przyłożyły 
się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie 
wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego.
Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył 
się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej 
prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z 
Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat 
jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli 
hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów 
z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich ("Judenrat") współdziałających z 
władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze 
w swej książce pt. "Wielkie nieporozumienie" - cytuję:
"A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych 
współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, 
kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą 
takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed 
wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.
Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i 
komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, 
by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Żydzi, którzy 
denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane 
na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest 
przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, 
zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w 
świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach "Tarbut" w 
Częstochowie, należał do "Poalej-Syjonu Prawicy", był współpracownikiem 
wiedeńskiego pisma "Gerechtigkeit", a po aneksji Austrii założył w Łodzi 
prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą  "Wolność". Wykaz 
prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po 
wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach 
wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do 
likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych 
tam bogactw.

Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z 
pogromu Żydów. "Wiekopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie - pisał dr. 
Szymon Datner - która  się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie 
"wysiedlenia" pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej 
niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta".

Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. "Powstanie w getcie warszawskim" 
(Żydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: "Tylko 10 000 żyje w dostatku, 
nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 
20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy 
Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem... Cała działalność 
Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był 
na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i 
grabieży... Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez 
Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową... Niektórzy 
piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy 
miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o 
dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili..."
"Niemcy doprowadziły do tego - pisał Marek Edelman - że Rada Żydowska sama 
wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta... Nikt jeszcze nigdy 
tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego 
 Żyda".

Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego 
Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady  Ocalenia powstałej 
w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów 
węgierskich. I to za jaką cenę?
Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz 
ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął 
przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?"  Tyle na razie Stefan Nowicki. 
Jeszcze do jego pracy powrócę.

W książce pt. "Auschwitz, the nazis & the "Final Solution"", (wydanej w 2005 
r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja 
Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani 
zostali Żydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku 
zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.
O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa 
miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi 
na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, 
jako niezdolnych do pracy.

Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z 
Niemcami i oddać im swoje dzieci. "Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli 
żyć" - wołał. "Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie" - 
mówi Lucille E. I dodaje - "Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać 
rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć 
jeszcze dzisiaj".

Żyd Rumkowski był znany z tego - czytamy w innym miejscu - że układając 
listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób 
narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z 
wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Żadna nie mogła zaprotestować, 
bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że 
wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w 
przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł 
się przy niej. "Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym 
momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym 
powiedział: "Szarpnij się i postaw go w stan pracy". Relację młodziutkiej 
wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem 
zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. "Rumkowski rzeczywiście 
wykorzystywał młodziutkie kobiety" - mówił - i dodaje przy tym: "Kiedy 
siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rozejrzał się po sali, kładł rękę na 
ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem 
od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w 
śmiertelnym niebezpieczeństwie".

Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej 
książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że - cytuję
"Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie 
oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.
Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo 
najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie 
szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do 
największych podłości z szantażem włącznie... Ilu z nich biło do krwi 
dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej 
stronie trochę żywności dla głodującej rodziny... Dobrzy, mieszczańscy 
mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć 
jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć 
życia... Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z 
mizernych porcji gliniastego chleba." (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, "Refleksje 
pewnego życia", wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii "Dokumenty", 
str. 20-21).

Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:
"Ocalałe pamiętniki Czerniakowa ("Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story", wyd. 
Żydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie 
warszawskim.
"Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce". 
Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: "Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem 
czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo 
lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań... Były to żywe 
kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych... Wstyd mi powiedzieć, że 
tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali 
zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach 
zapominają". Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia 
między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, 
a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich 
warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze 
zorganizowany. Gdyby "Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym - 
pisze Czerniakow - niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta". Mimo 
tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i 
bogacenie się wpływowych Żydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów 
(patrz załącznik "The holocaust Kingdom")".

"The Holocaust Kingdom" jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez 
Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten 
zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta 
jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. 
Urywki przytaczam za S.Nowicki, "Wielkie nieporozumienie", str. 165. Z 
książki A.Donata dowiadujemy się, że:
"Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również 
brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był 
Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą 
"13-ki", ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która 
wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych  w getcie. 
Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego 
przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że 
dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z 
pracowników Judenratu dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy 
przepłacili 13-kę "wyznaczono" równocześnie na to stanowisko.

Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów 
Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja 
żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane 
szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i 
Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale 
prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta 
Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję 
i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

Średniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, 
magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym 
człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony 
demagog, znał cztery języki - niemiecki, polski, żargon i hebrajski - przed 
wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach 
syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. 
Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w 
Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł 
służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z 
Niemcami.
Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w 
getcie. W jednej ze swych licznych "ról" pozował jako obrońca uciśnionych 
wobec "plutokratycznych wyzyskiwaczy"  z Judenratu, był również opiekunem 
sztuki i literatury żydowskiej... czarował szczególnie intelektualistów 
żydowskich... chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju 
Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał 
kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na 
zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni 
nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie 
tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, 
doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i 
obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie.
W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost - Skąd przyszedłeś?
Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemawiasz? Na co Gancwajch 
odpowiedział - Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona 
znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego 
nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na 
"pogawędkę", aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha 
został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza 
tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż  ulica Sienna i Plac 
Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć 
powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących 
mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, 
jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego 
wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś 
sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec "wypracowywał" 
łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po 
wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka 
kaszy na głowę.

Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamienic na ul. 
Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i 
sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę 
ambulansową,  która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i 
dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej 
specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.
Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc 
dla zubożałych pisarzy żydowskich.
Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, 
co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.
Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim "Gazeta Żydowska" 
ukazały się nekrologi podpisane przez "grupę doktorów, prawników, 
dziennikarzy i pisarzy", choć bez indywidualnych nazwisk.

Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do 
Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama 
Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia 
kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z 
Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego 
jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki 
między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, 
zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy 
popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać 
mandat od Żydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. - Wówczas - 
obiecywał - uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie 
natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie 
zadowalające przydziały żywności.

W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha - Moryc Kon i Zelig Heller - 
utworzyli własny "sklepik" po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 
14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo 
korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, 
na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie. Wozy te 
nazywano "konhellerami", na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również 
jako "wszalnie".

Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z 
Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, 
unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności - wszystko to 
naturalnie, jako "usługi" uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (...).
W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty "Poszukiwany przez policję" 
z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że 
udało im się uciec." To tyle z relacji Żyda A. Donata.

Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 
1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, 
uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie 
ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po 
wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, 
zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i 
znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali).

Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego  G.Z. Informacji Wojskowej. 
Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako "bandyta" 
reakcyjnego podziemia.
Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to 
przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. 
Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: 
ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami 
Żydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, 
zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie.

Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 
1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy 
plakaty z instrukcją:
"Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy 
wartościowe, obok ciepłego ubrania się". Niemieckie Sonderkomando 4 A, które 
liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Żydów, którzy się zgłoszą, doznało 
niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji 
jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby 
uporać się z wynikłym, nie z ich "winy", problemem. Oczywiście, wszyscy, 
którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest 
o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej 
masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i 
gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Żydów 
nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, "Stalingrad", 1998).

W wyniku szeroko zakrojonej kampanii "Judenrein" (oczyszczania państwa 
niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami 
Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale 
dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w 
miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. 
Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten 
został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy 
rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Żydów w całym kraju i 
wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Żydów 
holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. 
Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej 
współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie 
listę 1000 kolejnych Żydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Żydów w 
zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny.

(.)Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie 
istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone 
współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i 
zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 
milion Żydów.
Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna 
publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się 
również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co 
zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach 
żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. "Eichmann w Jerozolimie" 
zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się 
rola Żydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Żydów z 
Niemcami i pomoc udzielona nazistom "w unicestwieniu własnego narodu stanowi 
najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii" - pisze H.Arendt. 
Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał 
przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy 
nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje 
się na dane różnych badaczy, według których - gdyby nie było tak ogromnego 
zaangażowania się Żydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z 
mordercami, "z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej 
połowa".

Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach 
żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w 
ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) 
obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta 
jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne.
W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej 
ofiar żydowskich  w wyniku współpracy z Niemcami - Ukraińcy, Łotysze, 
Litwini, Polacy,  czy Żydzi? (.)
Władysław Gauza
źródło 
http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wspolodpowiedzialnosc-Zydow-za-Holocaust-Wladyslaw-Gauza-2991 
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50451
Author: macso
Date: Sat, 04 Aug 2012 08:54
9 lines
1173 bytes
Użytkownik "mkarwan" <mkarwan@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:jvif34$i2l$1@usenet.news.interia.pl...
> (.)Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są 
> Niemcy; naród niemiecki.

dupek jesteś

macso 
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50452
Author: mkarwan
Date: Sat, 04 Aug 2012 09:35
9 lines
1320 bytes
Użytkownik "macso" <macso@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:jvio16$hrd$1@inews.gazeta.pl...
>> (.)Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są 
>> Niemcy; naród niemiecki.
>
> dupek jesteś

Nic nie poradzę na to, że cię prawda w oczy kole.
To twój problem. 
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50453
Author: macso
Date: Sat, 04 Aug 2012 12:37
16 lines
1381 bytes
Użytkownik "mkarwan" <

>>> (.)Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są 
>>> Niemcy; naród niemiecki.
>>
>> dupek jesteś
>
> Nic nie poradzę na to, że cię prawda w oczy kole.
> To twój problem.

jaka to prawda ?
a co ma mnie koleć jak tego nie czytam.
dla kogo to fiucie wysyłasz na tą grupę skoro tu nikogo poza tobą nie ma

macso 
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50454
Author: Sonn
Date: Sat, 04 Aug 2012 17:37
29 lines
1995 bytes
W dniu 2012-08-04 14:37, macso pisze:
>
> Użytkownik "mkarwan" <
>
>>>> (.)Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna:
>>>> winni są Niemcy; naród niemiecki.
>>>
>>> dupek jesteś
>>
>> Nic nie poradzę na to, że cię prawda w oczy kole.
>> To twój problem.
>
> jaka to prawda ?
> a co ma mnie koleć jak tego nie czytam.
> dla kogo to fiucie wysyłasz na tą grupę skoro tu nikogo poza tobą nie ma
>

I po chuj odpowiadasz trollowi wdając się w kretyńska dyskusję z 
niedorozwiniętym intelektualnie antysemitą o mentalności ubeka, którego 
największym osiągnięciem życiowym oprócz pisania donosów jest opanowanie 
jednego skrótu klawiaturowego (CtrlC+CtrlV) bez zrozumienia tego co 
wkleja. Jego działania opierają się wyłącznie na odruchu Pawłowa. Słowo 
"Żyd" lub "Izrael" powoduje odruch bezwarunkowy wklejania linka na 
wszystkie możliwe grupy.

BTW. Zaraz pewnie odpowie wklejając debilizmy o art. 212 k.k. itp

-- 
Sonn
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50455
Author: tо
Date: Sat, 04 Aug 2012 18:01
8 lines
1179 bytes
begin Sonn

> BTW. Zaraz pewnie odpowie wklejając debilizmy o art. 212 k.k. itp

Dlaczego śmiejesz się z prawnika mkoszernego?

-- 
ignorance is bliss
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50457
Author: macso
Date: Sat, 04 Aug 2012 18:21
11 lines
1236 bytes
Użytkownik "Sonn" <

>
> I po chuj odpowiadasz trollowi wdając się w kretyńska dyskusję z

dyskusję ?
trochę przesadzasz
a nie odpowiadam tylko wkurwiam dziada

macso 
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50456
Author: Sonn
Date: Sat, 04 Aug 2012 18:23
18 lines
1657 bytes
W dniu 2012-08-04 20:01, tо pisze:
> begin Sonn
>
>> BTW. Zaraz pewnie odpowie wklejając debilizmy o art. 212 k.k. itp
>
> Dlaczego śmiejesz się z prawnika mkoszernego?
>

Nie. Ja się nie śmieję. Ja się nad nim już tylko lituję, bo niedorozwoju 
intelektualno-umysłowego i choroby można tylko współczuć, a nad takimi 
jak mkarwan należy się tylko litować.

PS. I uprzedzając ewentualna odpowiedź - Nie, kretynie mkarwanie, nie 
jestem podobny innym i nie porównuję innych do siebie. Jedynym punktem 
odniesienia jesteś ty - debilny antysemito

-- 
Sonn
Re: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust?
#50458
Author: Sonn
Date: Sat, 04 Aug 2012 18:41
16 lines
1320 bytes
W dniu 2012-08-04 20:21, macso pisze:
>
> Użytkownik "Sonn" <
>
>>
>> I po chuj odpowiadasz trollowi wdając się w kretyńska dyskusję z
>
> dyskusję ?
> trochę przesadzasz
> a nie odpowiadam tylko wkurwiam dziada
>

Kiepsko ci to wychodzi

-- 
Sonn
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads