Thread View: alt.pl.usa
1 messages
1 total messages
Started by myszn speszalyst
Wed, 22 Aug 2007 00:55
Polscy gangsterzy w UK
Author: myszn speszalyst
Date: Wed, 22 Aug 2007 00:55
Date: Wed, 22 Aug 2007 00:55
104 lines
6548 bytes
6548 bytes
Zartowalem, tym razem dla odmiany polskie kurwy w UK "Seks na lotnisku Polskie sprzątaczki zorganizowały w terminalu sprawnie działającą agencję towarzyską Wabiły pasażerów i oferowały swoje usługi w toaletach. Gdy sprawa wyszła na jaw, dziewczyny wyrzucono z pracy. Proceder kwitł co najmniej od kilku miesięcy, ale afera wybuchła dopiero pod koniec ubiegłego tygodnia. W sprawę zamieszanych jest siedem pań. Wszystkie zostały natychmiast zwolnione. Możliwe jednak, że było ich więcej. Przewrażliwiona ochrona lotniska uważnie przegląda teraz archiwalne taśmy z kamer CCTV i podejrzanie patrzy na wszystkie nietypowe zachowania pracowników firmy sprzątającej. Na lotnisku zapanował wstyd i zapadła zmowa milczenia. Lubiły zabawę Terminal drugi lotniska Heathrow. Codziennie przewija się przez niego ponad 50 tysięcy pasażerów. Wielu z nich spędza tutaj nawet kilka godzin, oczekując na przesiadkę lub spóźniony samolot. Skazani są na długie warowanie na niewygodnej ławeczce albo przesiadywanie w jednej z licznych restauracji. Niektórzy mężczyźni byliby skłonni sporo zapłacić, aby takie chwile spędzić w przyjemniejszych warunkach. Właśnie wśród nich młode sprzątaczki dostrzegły znakomitą grupę docelową klientów. Z mistrzowskim zmysłem marketingowym wychwyciły rynkową niszę i ulokowały swój biznes tam, gdzie jeszcze nigdy nie pojawiła się konkurencja. Pomysł był imponujący. Jedna z dziewczyn szła z klientem do toalety, a koleżanki pilnowały drzwi. Zastawiały wejście mopem i tłumaczyły grzecznie pasażerom, że ubikacje są w trakcie sprzątania. Chwila sam na sam z atrakcyjną obsługą lotniska kosztowała od 20 do 30 funtów. - Niby mało, ale z drugiej strony warunki też nie były najciekawsze - twierdzi Krzysiek, który pracuje na Heathrow przy obsłudze bagażowej. O sprawie słyszał dużo wcześniej, nim wybuchła afera. Uważa, że dziewczyny nikomu nie szkodziły swoim zachowaniem. - Szkoda, że tak się wszystko skończyło. To nie były żadne prostytutki. Po prostu lubiły się bawić - wspomina. Sprawa wyszła na jaw po skargach pasażerów. Zwracali uwagę, że toalety są często zamknięte, a sprzątanie trwa nawet kilkadziesiąt minut. To pogrążyło dziewczyny i ich nieźle prosperujący biznes. To tylko napiwek Klienci podobno cenili zdolności polskich dziewczyn. Byli to głównie brytyjscy biznesmeni spędzający większość życia na lotniskach i w powietrzu. Nie szczędzili pieniędzy na przygody. Odkąd Polki zostały zwolnione z pracy, zapanowało małe zamieszanie. - Wtajemniczeni pasażerowie nie mieli pojęcia, że wybuchła tutaj jakaś afera. Niczego nieświadomi do dzisiaj rozglądają się za sprzątaczkami i nie mogą odnaleźć swoich ulubionych kobiet. Nawet moja koleżanka, spokojna dziewczyna dostała niemoralną propozycję - złości się Iwona, sprzedawczyni ze sklepu wolnocłowego. Udało nam się dotrzeć do jednej z dziewczyn zwolnionych z pracy. Natalia jest roztrzęsiona, ale zapewnia, że nie robiła nic złego. - Nie byłam żadną prostytutką. Tylko dwie koleżanki uprawiały seks z podróżnymi. To był ich pomysł. Poprosiły nas o pomoc, bo ktoś musiał pilnować wejścia do toalety - usprawiedliwia się. Wszystko miało się zacząć w połowie maja. Sprzątaczki były młode i ładne, często zaczepiali je mężczyźni. Niektórzy z nich byli nawet młodzi i przystojni. Pierwsza uległa Magda. Zgodziła się na szybki seks z eleganckim Anglikiem. Wtedy wpadła z koleżanką na pomysł, by przyjemne połączyć z pożytecznym i brać za to pieniądze. Natalia przyznaje, że koleżanki płaciły jej za pilnowanie drzwi toalety. - To było za każdym razem po kilka funtów. Bardziej napiwek niż zarobek. Żałuję, że w ogóle do tego doszło. Strasznie się wstydziłam, gdy wszystko wyszło na jaw. Woda w ustach Na Heathrow zapadła zmowa milczenia. Nikt nie chce oficjalnie rozmawiać o tym, co się wydarzyło w drugim terminalu. Firma Indigo Services, która zatrudnia ludzi do obsługi lotnisk, nie odpisała na naszego e-maila. W centrali firmy usłyszeliśmy, że rzecznik prasowy jest na urlopie, a do jego powrotu nikt w tej sprawie się nie wypowie. - Faktycznie, było takie zdarzenie. Ale nikomu tutaj nie zależy na tym, by to rozdmuchiwać. To dla nas wstyd - powiedziała nam anonimowo pracownica sekretariatu. Wody w usta nabrali też menadżerowie odpowiedzialni za utrzymanie porządku na Heathrow. - Nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam - usłyszeliśmy w słuchawce. I odesłano nas z powrotem do centrali Indigo. Marcin, który sprząta na lotnisku, wspomina, że po aferze przełożeni zorganizowali zebranie. Usłyszeli, że mają trzymać język za zębami, a sprawę wyjaśniać będzie kierownictwo. - Słyszałem, że przeglądają taśmy z kamer, aby sprawdzić, czy ktoś jeszcze nie był w to zamieszany - mówi sprzątacz. - Drugi raz taki numer się chyba już nie powtórzy. Imiona bohaterów zostały na ich prośbę zmienione. wiadomosci.onet.pl/1432116,2678,kioskart.html Akurat miesiąc temu byłem tam i widziałem masę dziewczyn z Polski. Sprzątaczki, sprzedawczynie - co chwilę po polsku rozmawiały. Nawet na myśl nie przyszło mi, ze one takie coś robią. Przez terminal drugi przeszedłem szybko, pokręciłem się i poszedłem na pierwszy. Wszedzie te Polki. Juz wiem czemu tak się tajemniczo usmiechały do mnie...Ale wtedy nie domyśliłem się o co tu naprawdę chodziło..
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads