🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.sapkowski
34 messages
34 total messages Started by tapta Tue, 29 Nov 2005 22:55
[karczma] ;>
#27531
Author: tapta
Date: Tue, 29 Nov 2005 22:55
22 lines
2250 bytes
W ponurą noc Samhain, podczas pory ciemnego księżyca, gdy głodne wilki 
wyły strasząc dzieci i co strachliwszych chłopów, a mniej od nich 
(wilków znaczy, nie chłopów, bo chłopi w tej okolicy strasznie 
zarośnięci byli) pokryte futrem strzygi siedziały cicho w ruinach 
opustoszałych zamczysk, nie bacząc, że wiedźmini wracają na zimę do 
swych siedlisk i mogłyby poszaleć, napadając bogom ducha winnych 
zabłąkanych podróżników...
W ciepłej i gwarnej karczmie nie było wcale straszno. Ani ciemno. Ani 
zimno. Marznący śnieg z deszczem leżał li tylko na progu, a i to tylko 
przez krótką chwilkę po otwarciu przez kolejnego gościa drzwi, bo ciepło 
płynące z kominka momentalnie zamieniało go w ciepłe, progowe bajorko. 
Karczmarz nie żałował tej nocy na opał. Gości miał tylu, że izba pękała 
w szwach i nie było prawie wcale widać ścian, lekko pokrytych wciąz 
kopciem, po ubiegłorocznym pożarze wznieconym przez nieudolnego maga 
podgrzewającego pierogi. Goście jedli za takie sumy, że, jak to 
karczmarz szybciutko przeliczył, wystarczy na kilka stosów drewna. A 
pili za tyle, że i izbę się wybieli, i na nowe buty dla gromadki 10 
karczmarzątek wystarczy.
W jednym z zakątków, nieopodal kominka, jakas kobieta, odziana ani 
bogato, ani schludnie, zzuła rozlatujące się obuwie i, rozwinąwszy 
onucę, polała czyściutką gorzałką swoją piętę - równie brudną, jak 
opuchniętą i ropiejącą [mniam ;)]...
Re: [karczma] ;>
#27532
Author: kierka
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:00
24 lines
2040 bytes
Użytkownik tapta napisał:

> W jednym z zakątków, nieopodal kominka, jakas kobieta, odziana ani 
> bogato, ani schludnie, zzuła rozlatujące się obuwie i, rozwinąwszy 
> onucę, polała czyściutką gorzałką swoją piętę - równie brudną, jak 
> opuchniętą i ropiejącą [mniam ;)]...

Całkowitym przypadkiem okazał się fakt, iż zaraz koło rannej kobiety 
siedziała przy stoliku młoda dziewczyna popijająca rozcieńczonego 
winiacza z karczmianych piwnic. Długie, ciemne włosy były związane 
skórzanym rzemykiem, ale parę niesfornych kosmyków i tak tańcowało wokół 
jej twarzy, która gdyby nie ogromne migdałowe oczy - nie wyróżniałaby 
się niczym nadzwyczajnym. Dziewczyna od paru minut żuła coś w ustach, a 
gdy ujrzała dziwne zabiegi nieznajomej, nachyliła się w jej kierunku, 
wyjęła z ust dziwną zieloną papkę i podała jej, mówiąc:
- Spróbuj to jak najgłębiej wcisnąć w ranę, to wyciągnie całą ropę.

-- 
kierka <<LEO>>

"Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie
  wiadomo, co się wydarzy, zanim przyniosą."

Andrzej Sapkowski
Re: [karczma] ;>
#27534
Author: kierka
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:08
22 lines
1857 bytes
Użytkownik tapta napisał:


> - Dzięki - kobieta (dość młoda, co po dłuższej obserwacji dało się 
> wywnioskować spod resztek błota) wzięła paćkę i bez kozery wcisnęła w 
> ranę, dochodząc do wniosku, że nie ma na świeci nic bardziej 
> opbrzydliwego od jej pięty. Następnie wytarła ręke w opończe i 
> wyciągnęła ją do dziewczyny
> - Ikaine jestem. - Wstała grzecznie mówiąc te słowa, co zdradziło jej 
> raczej nikczemy, całkiem gnomi wzrost. Kosmyki potarganych włosów 
> odsłoniły jej twarz, o zadziwiająco długim nosie...

- Witaj - kiwnęła głową dziewczyna lustrując wzrokiem ranną. - Długo 
dokucza ci ta rana?

-- 
kierka <<LEO>>

"Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie
  wiadomo, co się wydarzy, zanim przyniosą."

Andrzej Sapkowski
Re: [karczma] ;>
#27533
Author: tapta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:09
20 lines
2130 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Całkowitym przypadkiem okazał się fakt, iż zaraz koło rannej kobiety 
> siedziała przy stoliku młoda dziewczyna popijająca rozcieńczonego 
> winiacza z karczmianych piwnic. Długie, ciemne włosy były związane 
> skórzanym rzemykiem, ale parę niesfornych kosmyków i tak tańcowało wokół 
> jej twarzy, która gdyby nie ogromne migdałowe oczy - nie wyróżniałaby 
> się niczym nadzwyczajnym. Dziewczyna od paru minut żuła coś w ustach, a 
> gdy ujrzała dziwne zabiegi nieznajomej, nachyliła się w jej kierunku, 
> wyjęła z ust dziwną zieloną papkę i podała jej, mówiąc:
> - Spróbuj to jak najgłębiej wcisnąć w ranę, to wyciągnie całą ropę.

- Dzięki - kobieta (dość młoda, co po dłuższej obserwacji dało się 
wywnioskować spod resztek błota) wzięła paćkę i bez kozery wcisnęła w 
ranę, dochodząc do wniosku, że nie ma na świeci nic bardziej 
opbrzydliwego od jej pięty. Następnie wytarła ręke w opończe i 
wyciągnęła ją do dziewczyny
- Ikaine jestem. - Wstała grzecznie mówiąc te słowa, co zdradziło jej 
raczej nikczemy, całkiem gnomi wzrost. Kosmyki potarganych włosów 
odsłoniły jej twarz, o zadziwiająco długim nosie...
Re: [karczma] ;>
#27536
Author: kierka
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:16
14 lines
1629 bytes
Użytkownik tapta napisał:


> - Odkąd tu przysiadłam - odparła zgodnie z prawdą, bo wcześniej nic nie 
> czuła, jako że przymałe obuwie uciskało nerwy i odcinało dopływ krwi do 
> stopy - Tak cosik mnie narywało, to zzułam buta i o - pokazała ręką nogę.

Dziewczyna zerknęła jeszcze raz na wskazaną ranę, ale po chwili znów 
obiegła wzrokiem karczmę. Wydawało się, jakby chciała wszystko utrzymać 
w zasięgu wzroku. Podniosła do ust kubek z winem.
- Boli cię, czujesz mrowienie? - spytała Ikaine.

-- 
kierka wymyślająca nowe imię
Re: [karczma] ;>
#27535
Author: tapta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:16
8 lines
1314 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> - Witaj - kiwnęła głową dziewczyna lustrując wzrokiem ranną. - Długo 
> dokucza ci ta rana?

- Odkąd tu przysiadłam - odparła zgodnie z prawdą, bo wcześniej nic nie 
czuła, jako że przymałe obuwie uciskało nerwy i odcinało dopływ krwi do 
stopy - Tak cosik mnie narywało, to zzułam buta i o - pokazała ręką nogę.
Re: [karczma] ;>
#27538
Author: kierka
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:19
9 lines
1332 bytes
Użytkownik tapta napisał:


> Usiłując skoncentrować wzrok w znacznym stopniu zmącony gorzałką, 
> odparła tłumiąc beknięcie:
> -Nie wiem.

Dziewczyna uniosła brwi.
- Aha.
Re: [karczma] ;>
#27539
Author: Adam Mikuta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:22
14 lines
1594 bytes
Dnia 30.11.2005 kierka <kie_rka@interia.pl> napisał/a:

>> Usiłując skoncentrować wzrok w znacznym stopniu zmącony gorzałką, 
>> odparła tłumiąc beknięcie:
>> -Nie wiem.
> Dziewczyna uniosła brwi.
> - Aha.

W tym momencie od sąsiedniego stolika podniósł się wysoki mężczyzna.
Zbliżył się, dotknął skaleczonej pięty patrząc w oczy rannej.
- Już Cię nie boli.

-- 
Adam       http://doppler.no-ip.org/~adam/apswiki/
Re: [karczma] ;>
#27537
Author: tapta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:23
10 lines
1425 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Dziewczyna zerknęła jeszcze raz na wskazaną ranę, ale po chwili znów 
> obiegła wzrokiem karczmę. Wydawało się, jakby chciała wszystko utrzymać 
> w zasięgu wzroku. Podniosła do ust kubek z winem.
> - Boli cię, czujesz mrowienie? - spytała Ikaine.

Usiłując skoncentrować wzrok w znacznym stopniu zmącony gorzałką, 
odparła tłumiąc beknięcie:
-Nie wiem.
Re: [karczma] ;>
#27541
Author: Adam Mikuta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:25
13 lines
1714 bytes
Dnia 30.11.2005 tapta <taptaNO@SPAMwp.pl> napisał/a:

>> W tym momencie od sąsiedniego stolika podniósł się wysoki mężczyzna.
>> Zbliżył się, dotknął skaleczonej pięty patrząc w oczy rannej.
>> - Już Cię nie boli.
> - ALe kiedy mnie nie bolało - odparła - za to teraz ręka ci smierdzi - 
> dodała radośnie.

- A właśnie że nie - zarechotał jegomość ściągając z dłoni gumową
  rękawiczkę.

-- 
Adam       http://doppler.no-ip.org/~adam/apswiki/
Re: [karczma] ;>
#27540
Author: tapta
Date: Wed, 30 Nov 2005 00:29
8 lines
1449 bytes
Użytkownik Adam Mikuta napisał:

> W tym momencie od sąsiedniego stolika podniósł się wysoki mężczyzna.
> Zbliżył się, dotknął skaleczonej pięty patrząc w oczy rannej.
> - Już Cię nie boli.

- ALe kiedy mnie nie bolało - odparła - za to teraz ręka ci smierdzi - 
dodała radośnie.
Re: [karczma] ;>
#27542
Author: Szarlih
Date: Thu, 01 Dec 2005 20:21
14 lines
1875 bytes
Adam Mikuta napisał(a):

> - A właśnie że nie - zarechotał jegomość ściągając z dłoni gumową
>   rękawiczkę.

Oddzielony od grupy pustą i najgorętszą przestrzenią przed paleniskiem 
czarno odziany mężczyzna, na pierwszy rzut oka albinos, przyglądał się 
uważnie rękawiczkom sącząc grzane wino.

-- 
Szarlih
"Pan Bóg, jak wiadomo, tworzył świat bodajże przez tydzień,
a potem spojrzał na swoje dzieło i powiedział: "Ooooo kurwa!"."
                                        Andrzej Sapkowski
Re: [karczma] ;>
#27543
Author: Adam Mikuta
Date: Fri, 02 Dec 2005 03:45
9 lines
1528 bytes
Dnia 30.11.2005 Adam Mikuta <adammikutaWytnij@gmail.wyt.nij.com> napisał/a:

> - A właśnie że nie - zarechotał jegomość ściągając z dłoni gumową
>   rękawiczkę.

Po chwili spoważniał i nic nie mówiąc wrócił do swojego stolika.

-- 
Adam       http://doppler.no-ip.org/~adam/apswiki/
Re: [karczma] ;>
#27544
Author: kierka
Date: Fri, 02 Dec 2005 08:05
13 lines
1856 bytes
Użytkownik Adam Mikuta napisał:

>>- A właśnie że nie - zarechotał jegomość ściągając z dłoni gumową
>>  rękawiczkę.
> 
> 
> Po chwili spoważniał i nic nie mówiąc wrócił do swojego stolika.
> 

Dziewczyna obserwowała przedstawienie z uniesionymi z ciekawości brwiami 
i pobłażliwym uśmiechem na ustach. Gdy dziwny jegomość odszedł, zwróciła 
się ponownie do dziewczyny.
- Mogę ci opatrzeć tą ranę, jeśli zechcesz.
Re: [karczma] ;>
#27546
Author: kierka
Date: Fri, 02 Dec 2005 12:23
11 lines
2034 bytes
Użytkownik tapta napisał:

> - Byłabym wdzięczna - wdzięcznie powiedziała dziewczyna. - Ale najpierw 
> powinnam się obmyć. Zaraz wrócę. - Po czym poszła na górę, zapewne do 
> pokoju wynajętego od karczmarza, choć nie wyglądała na taką, którą stać 
> na wynajęcie pokoju, co dopiero mówić o balii z gorąca wodą.

Dziewczyna zauważyła to od razu i ponownie zdziwiła się, gdzie Ikaine 
chciałaby się umyć, ale jak grzeczność nakazywała, cierpliwie czekała 
rzucając od czasu do czasu spojrzenie na dziwnego jegomościa z gumowymi 
rękawiczkami.
Re: [karczma] ;>
#27545
Author: tapta
Date: Fri, 02 Dec 2005 12:23
11 lines
1880 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Dziewczyna obserwowała przedstawienie z uniesionymi z ciekawości brwiami 
> i pobłażliwym uśmiechem na ustach. Gdy dziwny jegomość odszedł, zwróciła 
> się ponownie do dziewczyny.
> - Mogę ci opatrzeć tą ranę, jeśli zechcesz.

- Byłabym wdzięczna - wdzięcznie powiedziała dziewczyna. - Ale najpierw 
powinnam się obmyć. Zaraz wrócę. - Po czym poszła na górę, zapewne do 
pokoju wynajętego od karczmarza, choć nie wyglądała na taką, którą stać 
na wynajęcie pokoju, co dopiero mówić o balii z gorąca wodą.
Re: [karczma] ;>
#27547
Author: tapta
Date: Fri, 02 Dec 2005 15:46
14 lines
2191 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Dziewczyna zauważyła to od razu i ponownie zdziwiła się, gdzie Ikaine 
> chciałaby się umyć, ale jak grzeczność nakazywała, cierpliwie czekała 
> rzucając od czasu do czasu spojrzenie na dziwnego jegomościa z gumowymi 
> rękawiczkami.

Długonosa panna wróciłam całkiem szybko. Jej mycie, jak na kobietę, 
przebiegło ekspresowo. Choć nie zmieniła brudnych ubrać, to lśniła 
świeżością, wilgotne kosmyki płowych włosów sięgających karku były 
starannie zaczesane, Twarz czysta (choć lekko blada, to jednak ospa 
obeszła się z znią łagodnie, a paznokcie u długich palców drobnych dłoni 
- czyste. Zmieniła nawet onuce. usiadła obok dziewczyny i, stawiając 
kolejkę gorzałki wraz z zakąską, powiedziała - Obejrzyj tę cholerną piętę.
Re: [karczma] ;>
#27548
Author: kierka
Date: Fri, 02 Dec 2005 16:03
35 lines
3823 bytes
Użytkownik tapta napisał:

> Długonosa panna wróciłam całkiem szybko. Jej mycie, jak na kobietę, 
> przebiegło ekspresowo. Choć nie zmieniła brudnych ubrać, to lśniła 
> świeżością, wilgotne kosmyki płowych włosów sięgających karku były 
> starannie zaczesane, Twarz czysta (choć lekko blada, to jednak ospa 
> obeszła się z znią łagodnie, a paznokcie u długich palców drobnych dłoni 
> - czyste. Zmieniła nawet onuce. usiadła obok dziewczyny i, stawiając 
> kolejkę gorzałki wraz z zakąską, powiedziała - Obejrzyj tę cholerną piętę.

Ciemnowłosa dziewczyna uśmiechnęła się miło, przysunęła z krzesłem 
bliżej do Ikaine i bezceremonialnie wzięła jej piętę na swoje kolana. Od 
świeżo umytej dziewczyny emanował deliktany zapach rumianku, niczym 
błogosławieństwo w karczmie pełnej przepoconych ludzi i smrodu 
popalonego jadła.
Zielarka nie przejmowała się zaciekawionymi spojrzeniami ludzi dookoła, 
otworzyła swoją torbę, oczy się rozjaśniły, wydawało się jakby 
wyciąganie różnych dziwnych maści pochłonęło ją bez celu. Zostawiła dwa 
malutkie słoiczki i pasek białego materiału, najprawdopodobniej z 
rozdartej koszuli, resztę skrzętnie schowała. Szybko i sprawnie 
posmarowała ranę napierw jedną mazią, potem drugą i zawinęła stopę w 
materiał.
- Już - uśmiechnęła się do Ikaine. - Szybciutko się zagoi i rano 
będziesz mogła normalnie chodzić. Ale przemywaj ją często, chociażby 
tylko w strumykach.
Dziewczyna kończyła chować wszystko do torby, gdy nagle trzasnęły drzwi 
wejściowe. Szybko odwróciła się i zobaczyła trzech wyrosłych mężczyzn, 
ubranych w czarne stroje, którzy ledwo co wszedłszy, od razu zaczęli się 
rozglądać po gościach karczmy, jakby w poszukiwaniu czegoś. A raczej kogoś.
Dziewczyna prędko kucnęła, na czworakach doczołgała się pod ścianę i z 
tamtąd skierowała się w stronę schodów na piętro, gdzie były sypialnie 
dla gości. Prędko wbiegła na nie, przeskakując po dwa schody na raz. 
Jeden z mężczyzn, najładniej odziany, dowódca z szpetną blizną na lewym 
policzku kiwnął na jednego, z którym rzucił się w pościg a drugi wybiegł 
na zewnątrz.
Re: [karczma] ;>
#27550
Author: kierka
Date: Fri, 02 Dec 2005 16:46
13 lines
2218 bytes
Użytkownik tapta napisał:

> Druga tego nie widziała. Gdy tylko mężczyźni pojawili się w drzwiach, 
> skurczyła się w sobie, jakby próbując się stać niewidzialna. Nim minęło 
> mgnienie oka, była na piętrze, gdzie znajdował się hotelik. W kolejnym 
> mgnieniu oka znajdowała się w obszernej szafie, w której śmierdziało 
> kurzem i naftaliną. Jej zdziwienie było niebotyczne, gdy pod łokciem 
> poczuła cos miękkiego i ciepłego, a to cos zapiszczało głosem 
> uzdrowicielki...

Zielarka otworzyła oczy najszerzej jak mogła, ale było tak ciemno, że 
nic nie widziała.
- Co ty robisz? Chroń mnie, oni nie mogą mnie złapać!
Re: [karczma] ;>
#27549
Author: tapta
Date: Fri, 02 Dec 2005 16:48
20 lines
2687 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Dziewczyna kończyła chować wszystko do torby, gdy nagle trzasnęły drzwi 
> wejściowe. Szybko odwróciła się i zobaczyła trzech wyrosłych mężczyzn, 
> ubranych w czarne stroje, którzy ledwo co wszedłszy, od razu zaczęli się 
> rozglądać po gościach karczmy, jakby w poszukiwaniu czegoś. A raczej kogoś.
> Dziewczyna prędko kucnęła, na czworakach doczołgała się pod ścianę i z 
> tamtąd skierowała się w stronę schodów na piętro, gdzie były sypialnie 
> dla gości. Prędko wbiegła na nie, przeskakując po dwa schody na raz. 
> Jeden z mężczyzn, najładniej odziany, dowódca z szpetną blizną na lewym 
> policzku kiwnął na jednego, z którym rzucił się w pościg a drugi wybiegł 
> na zewnątrz.

Druga tego nie widziała. Gdy tylko mężczyźni pojawili się w drzwiach, 
skurczyła się w sobie, jakby próbując się stać niewidzialna. Nim minęło 
mgnienie oka, była na piętrze, gdzie znajdował się hotelik. W kolejnym 
mgnieniu oka znajdowała się w obszernej szafie, w której śmierdziało 
kurzem i naftaliną. Jej zdziwienie było niebotyczne, gdy pod łokciem 
poczuła cos miękkiego i ciepłego, a to cos zapiszczało głosem 
uzdrowicielki...
Re: [karczma] ;>
#27551
Author: tapta
Date: Fri, 02 Dec 2005 16:54
12 lines
2138 bytes
Użytkownik kierka napisał:

> Zielarka otworzyła oczy najszerzej jak mogła, ale było tak ciemno, że 
> nic nie widziała.
> - Co ty robisz? Chroń mnie, oni nie mogą mnie złapać!

- Jak mam cię niby chronić - wysyczała szeptem - w tej pozycji? - 
rzeczywiście, przykurcz ciała uniemożliwał drgnięcie, a co dopiero 
obronę. - Zresztą myślałam, że po mnie przyszli. - Ale posłusznie 
sięgnęła za pazuchę; gdyby było jakieś źródło światła, dziewczyna 
dostrzegła by błysk drobnych, srebrzystych, cholernie ostrych gwaizdek. 
Ikaine wydobyła jedną z nich - idealnie pasowała do jej drobnej dłoni.
Re: [karczma] ;>
#27552
Author: kierka
Date: Fri, 02 Dec 2005 16:54
16 lines
2659 bytes
Użytkownik tapta napisał:

> - Jak mam cię niby chronić - wysyczała szeptem - w tej pozycji? - 
> rzeczywiście, przykurcz ciała uniemożliwał drgnięcie, a co dopiero 
> obronę. - Zresztą myślałam, że po mnie przyszli. - Ale posłusznie 
> sięgnęła za pazuchę; gdyby było jakieś źródło światła, dziewczyna 
> dostrzegła by błysk drobnych, srebrzystych, cholernie ostrych gwiazdek. 
> Ikaine wydobyła jedną z nich - idealnie pasowała do jej drobnej dłoni.

Dziewczyny czekały z zapartymi tchami chwilę i nie przeliczyły się. Po 
niespełna minucie do ciemnego pokoju wszedł jeden z trójki mężczyzn z 
świecznikiem w ręku. Struga światła przeniknęła aż do szafy, przez co 
dziewczyny zorientowały się, że drzwiczki szafy były niedomknięte. 
Mężczyzna wszedł do pokoju, rozejrzał się, zajrzał pod łóżko, przeszedł 
koło szafy i... wyszedł.
Po chwili było słychać dwa głębokie wydechy powietrza.
Re: [karczma] ;>
#27553
Author: Szarlih
Date: Fri, 02 Dec 2005 22:16
14 lines
2190 bytes
kierka napisał(a):

> Po chwili było słychać dwa głębokie wydechy powietrza...

...i jakieś podniesione głosy na korytarzu...

<pt> no, zająłem sie głupotą długodystansową ;) </pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Re: [karczma] ;>
#27554
Author: tapta
Date: Fri, 02 Dec 2005 22:29
6 lines
1810 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:

> ...i jakieś podniesione głosy na korytarzu...

Na ich dźwięk, Ikaine doszła do wniosku, że szafa jest jednak całkiem 
wygodna i wcale nie ma zamiaru z niej wychodzić.
Re: [karczma] ;>
#27555
Author: Szarlih
Date: Fri, 02 Dec 2005 22:48
19 lines
2435 bytes
tapta napisał(a):

>> ...i jakieś podniesione głosy na korytarzu...

> Na ich dźwięk, Ikaine doszła do wniosku, że szafa jest jednak całkiem 
> wygodna i wcale nie ma zamiaru z niej wychodzić.

<pt> no i muszę sie wysilić? </pt>

Nagle zobaczyły, że mężczyzna wraca biegiem do pokoju, blady z 
przerażenia. Skierował kroki prosto do ich szafy. Dziwnym było iż przy 
pasie miał pustą pochwę od miecza.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Re: [karczma] ;>
#27556
Author: kie_rka
Date: Sat, 03 Dec 2005 16:59
17 lines
2217 bytes
Szarlih napisał(a):

> <pt> no i muszę sie wysilić? </pt>
> 
<pt> jak się opierniczasz to potem musisz :> </pt>

> Nagle zobaczyły, że mężczyzna wraca biegiem do pokoju, blady z 
> przerażenia. Skierował kroki prosto do ich szafy. Dziwnym było iż przy 
> pasie miał pustą pochwę od miecza.
> 
<pt> no ale ja nie rozumiem jaki mężczyzna. Jeden z tych moich trzech? 
Czy jakiś całkiem inny? </pt>

-- 
kierka <<LEO>>

Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony!
Re: [karczma] ;>
#27557
Author: Szarlih
Date: Sat, 03 Dec 2005 17:02
14 lines
2360 bytes
kie_rka napisał(a):

> <pt> no ale ja nie rozumiem jaki mężczyzna. Jeden z tych moich trzech? 
> Czy jakiś całkiem inny? </pt>

<pt> *wraca*... jaki inny mężczyzna poza tym jednym z trzech był jeszcze 
w pokoju? </pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Re: [karczma] ;>
#27558
Author: kie_rka
Date: Sat, 03 Dec 2005 17:10
25 lines
2876 bytes
Szarlih napisał(a):

>> Na ich dźwięk, Ikaine doszła do wniosku, że szafa jest jednak całkiem 
>> wygodna i wcale nie ma zamiaru z niej wychodzić.

> Nagle zobaczyły, że mężczyzna wraca biegiem do pokoju, blady z 
> przerażenia. Skierował kroki prosto do ich szafy. Dziwnym było iż przy 
> pasie miał pustą pochwę od miecza.
> 

Ciemnowłosa dziewczyna kończyła właśnie smarować sztylet jedną z maści 
ze swojej tajemniczej torby. Gdy mężczyzna zbliżał się do szafy, kopnęła 
w drzwi, które trafiły napastnika w czoło i rozcięły mu skórę nad nosem.
W momencie struga krwi spłynęła mu na oczy, zrobił dwa kroki w tył. 
Dziewczyna wyskoczyła z szafy i cięła mężczyznę prędko i precyzyjnie pod 
szyję. Ranny natychmiast upadł, przez trzy, cztery oddechy miał drgawki, 
po czym zmarł. Trucizna dotarła do serca.
Dziewczyna przeszukała prędko martwego, wyjęła parę rzeczy i schowała to 
swojej torby. Z uśmiechem satysfakcji podeszła do drzwi wejściowych i 
wyjrzała, aby zorientować się w sytuacji na korytarzu.

-- 
kierka

Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony!
Re: [karczma] ;>
#27559
Author: Szarlih
Date: Sat, 03 Dec 2005 17:20
26 lines
3314 bytes
kie_rka napisał(a):

> Ciemnowłosa dziewczyna kończyła właśnie smarować sztylet jedną z maści 
> ze swojej tajemniczej torby. Gdy mężczyzna zbliżał się do szafy, kopnęła 
> w drzwi, które trafiły napastnika w czoło i rozcięły mu skórę nad nosem.
> W momencie struga krwi spłynęła mu na oczy, zrobił dwa kroki w tył. 
> Dziewczyna wyskoczyła z szafy i cięła mężczyznę prędko i precyzyjnie pod 
> szyję. Ranny natychmiast upadł, przez trzy, cztery oddechy miał drgawki, 
> po czym zmarł. Trucizna dotarła do serca.
> Dziewczyna przeszukała prędko martwego, wyjęła parę rzeczy i schowała to 
> swojej torby. Z uśmiechem satysfakcji podeszła do drzwi wejściowych i 
> wyjrzała, aby zorientować się w sytuacji na korytarzu.

Zobaczyła zmierzającego w jej kierunku czarno odzianego mężczyznę o 
bladej twarzy i białych włosach. W ręku trzymał za klingę miecz, 
prawdopodobnie zasztyletowanego właśnie przez dziewczynę człowieka. Sam 
poza niewielkim sztyletem z kościaną rękojeścią przy pasie nie miał 
żadnej broni. Nie zdziwiło go jej pojawienie się lub tego nie okazał i 
szedł spokojnie w jej kierunku, lustrując ją czarnymi oczyma.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Re: [karczma] ;>
#27560
Author: kie_rka
Date: Sat, 03 Dec 2005 17:36
26 lines
3141 bytes
Szarlih napisał(a):

> Zobaczyła zmierzającego w jej kierunku czarno odzianego mężczyznę o 
> bladej twarzy i białych włosach. W ręku trzymał za klingę miecz, 
> prawdopodobnie zasztyletowanego właśnie przez dziewczynę człowieka. Sam 
> poza niewielkim sztyletem z kościaną rękojeścią przy pasie nie miał 
> żadnej broni. Nie zdziwiło go jej pojawienie się lub tego nie okazał i 
> szedł spokojnie w jej kierunku, lustrując ją czarnymi oczyma.
> 
Dziewczyna przypomniała sobie postać nieznajomego z karczmy, ale 
instynkt uformowany przez przeżycia ostatnich paru miesięcy zadziałał 
bezbłędnie. Prędko wycofała się do pokoju, zatrzasnęła drzwi, zamknęła 
na klucz i zatrzasnęła zasuwę, która lekko się zacinała.
- Cholera - wyszeptała z zaciśniętymi zębami. Czuła się lekko 
zdezorientowana, jej prześladowcy mieli zawsze taką samą taktykę 
działania i jeszcze nigdy nie bawili się w jakies ciuciu-babki czy 
podchody. No i skąd wiedzieli, że ona tu dzisiaj będzie.
Podbiegła do okna i otworzyła je. Wychyliła się, ale na szczęście 
trzeciego mężczyzny na dole nie było. Oceniła odległość, z pięć metrów, 
nie więcej. Przeżyje.
- Ruszaj się, Ikaine - podbiegła do szafy. - Musimy natychmiast uciekać.

-- 
kierka

Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony!
Re: [karczma] ;>
#27561
Author: Szarlih
Date: Sat, 03 Dec 2005 18:08
37 lines
4069 bytes
kie_rka napisał(a):

> Dziewczyna przypomniała sobie postać nieznajomego z karczmy, ale 
> instynkt uformowany przez przeżycia ostatnich paru miesięcy zadziałał 
> bezbłędnie. Prędko wycofała się do pokoju, zatrzasnęła drzwi, zamknęła 
> na klucz i zatrzasnęła zasuwę, która lekko się zacinała.
> - Cholera - wyszeptała z zaciśniętymi zębami. Czuła się lekko 
> zdezorientowana, jej prześladowcy mieli zawsze taką samą taktykę 
> działania i jeszcze nigdy nie bawili się w jakies ciuciu-babki czy 
> podchody. No i skąd wiedzieli, że ona tu dzisiaj będzie.
> Podbiegła do okna i otworzyła je. Wychyliła się, ale na szczęście 
> trzeciego mężczyzny na dole nie było. Oceniła odległość, z pięć metrów, 
> nie więcej. Przeżyje.
> - Ruszaj się, Ikaine - podbiegła do szafy. - Musimy natychmiast uciekać.

Za drzwiami rozległo się ciche westchnienie. Klamka i zamek 
błyskawicznie pokryły się rdzą, deski z których zrobione były drzwi 
trzeszczały i widać było jak porozchodziły się w wzdłuż słojów, w oczach 
pojawiły się drobne ścieżki korników, z zasuwy z cichym szelestem 
posypało sie próchno, od jednego z gwoździ którymi były zbite drzwi 
odpadł łepek. Ktoś lekko popchnął je od zewnątrz i drzwi przewróciły się 
i zmieniły w kupę spróchniałych połamanych desek. Rozgarniając ręką kurz 
który wzbił się z podłogi ów czarno odziany wszedł do pokoju i zawołał z 
udaną skruchą:
- O pardon! Właściciel chyba powinien pomyśleć o renowacji tegoż 
obiektu. To mogło być wręcz niebezpieczne, takie zmurszałe drzwi... - 
spojrzawszy na leżącego w kałuży krwi człowieka, dodał - Chyba mu sie 
jednak, nie przyda, mógł uprzedzić, nie fatygowałbym się. - i dorzucił 
trzymany miecz w kąt. Popatrzywszy na zastygłą na parapecie dziewczynę 
zapytał: - Przeszkodziłem może?

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Re: [karczma] ;>
#27564
Author: tapta
Date: Sat, 03 Dec 2005 18:26
7 lines
2172 bytes
Użytkownik kie_rka napisał:
> - Ruszaj się, Ikaine - podbiegła do szafy. - Musimy natychmiast uciekać.

Ikaine juz od dawna nie bylo. Gdy tamta walczyla z mezczuzna, uciekla 
przez okno, z niskiego pietra skok nie byl zbyt ryzykowny, po czym 
wrocila do glownej sali liczac na to, ze w tlumie nikt jej nie znajdzie, 
a poscig przybyl rzeczywiscie za tamta, wiec nikt ni bedzie szukal jej.
Re: [karczma] ;>
#27562
Author: kie_rka
Date: Sat, 03 Dec 2005 18:27
29 lines
3297 bytes
Szarlih napisał(a):

> Za drzwiami rozległo się ciche westchnienie. Klamka i zamek 
> błyskawicznie pokryły się rdzą, deski z których zrobione były drzwi 
> trzeszczały i widać było jak porozchodziły się w wzdłuż słojów, w oczach 
> pojawiły się drobne ścieżki korników, z zasuwy z cichym szelestem 
> posypało sie próchno, od jednego z gwoździ którymi były zbite drzwi 
> odpadł łepek. Ktoś lekko popchnął je od zewnątrz i drzwi przewróciły się 
> i zmieniły w kupę spróchniałych połamanych desek. Rozgarniając ręką kurz 
> który wzbił się z podłogi ów czarno odziany wszedł do pokoju i zawołał z 
> udaną skruchą:
> - O pardon! Właściciel chyba powinien pomyśleć o renowacji tegoż 
> obiektu. To mogło być wręcz niebezpieczne, takie zmurszałe drzwi... - 
> spojrzawszy na leżącego w kałuży krwi człowieka, dodał - Chyba mu sie 
> jednak, nie przyda, mógł uprzedzić, nie fatygowałbym się. - i dorzucił 
> trzymany miecz w kąt. Popatrzywszy na zastygłą na parapecie dziewczynę 
> zapytał: - Przeszkodziłem może?
> 

Zastygnięcie nie potrwało długo, ponieważ dziewczyna błyskawicznie 
skoczyła, chwyciła się rękami parapetu, aby zamortyzować upadek, po czym 
zeskoczyła elegancko na ziemię. Z miejsca ruszyła biegiem za Ikaine do 
karczmy.


-- 
kierka

Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony!
Re: [karczma] ;>
#27563
Author: Szarlih
Date: Sat, 03 Dec 2005 18:33
21 lines
2887 bytes
kie_rka napisał(a):

> Zastygnięcie nie potrwało długo, ponieważ dziewczyna błyskawicznie 
> skoczyła, chwyciła się rękami parapetu, aby zamortyzować upadek, po czym 
> zeskoczyła elegancko na ziemię. Z miejsca ruszyła biegiem za Ikaine do 
> karczmy.

Nieco zdziwiony tym razem mężczyzna wrócił spokojnie do głównej sali, 
nie zapominając po drodze, wspomnieć karczmarzowi, że powinien 
przeprowadzić remont, na co ten zareagował tylko serią ukłonów. 
Wróciwszy do stołu nieznajomy wyciągnął z kieszeni jakiś pergamin i 
rozłożył go płasko na stole. mimo iż kartka zdawała sie być pusta 
człowiek ów wpatrywał sie w nią uważnie przesuwając oczyma po jakiś 
nieistniejących wersach.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________    |GG: 2822174
\_____________ Szarlih _____________/    |tlen/konnekt: szarlih
   \__________    _ _    __________/      |ICQ: 254990166
              \_________/                 |skype: szarlih.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads