🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.sapkowski
37 messages
37 total messages Started by kierka Mon, 23 May 2005 16:46
[karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25340
Author: kierka
Date: Mon, 23 May 2005 16:46
12 lines
1373 bytes
Słońca już dawno nie było, a towarzystwo cały czas się doskonale bawiło. 
Po osuszeniu Tequili i reszty alkoholowych napoji, które posiadali, 
humory znacznie im się poprawiły. Głośne wybuchy śmiechu i rozmowy 
roznosiły się po cichej głuszy bardzo daleko.
Wystarczająco daleko, aby zainteresować nimi pewną postać.
Będzie ze dwie godziny jak ogromne chaberkowe oczy przyglądały się 
grupie towarzyszy zza pęku krzaków...

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25342
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 18:08
24 lines
2116 bytes
kierka napisał(a):

> Słońca już dawno nie było, a towarzystwo cały czas się doskonale bawiło. 
> Po osuszeniu Tequili i reszty alkoholowych napoji, które posiadali, 
> humory znacznie im się poprawiły. Głośne wybuchy śmiechu i rozmowy 
> roznosiły się po cichej głuszy bardzo daleko.
> Wystarczająco daleko, aby zainteresować nimi pewną postać.
> Będzie ze dwie godziny jak ogromne chaberkowe oczy przyglądały się 
> grupie towarzyszy zza pęku krzaków...

Alkohol, oraz dym z różnych dziwnych substancji na tyle ograniczyły 
percepcję naszych bohaterów, że nie mieli żadnych szans na dostrzeżenie 
jakichkolwiek oczu, a już z pewnością takich, które sprytnie kryją się 
za krzakami.

Księżyc powoli przesuwał się na niebie, zapadała coraz głębsza noc. Sen 
powoli ogarniał towarzyszy, którzy byli święcie przekonani, że jedyne 
żywe istoty w promieniu dwudziestu kilometrów to drzewa i komary. Jednak 
mimo ich przekonań, wyraźnie zanosiło się na coś niezwykłego.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
,,w mBanku wszystko jest nie po krasnoludzku" (c) by budda
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25343
Author: kierka
Date: Mon, 23 May 2005 18:22
22 lines
1990 bytes
Użytkownik budda napisał:

> Alkohol, oraz dym z różnych dziwnych substancji na tyle ograniczyły 
> percepcję naszych bohaterów, że nie mieli żadnych szans na dostrzeżenie 
> jakichkolwiek oczu, a już z pewnością takich, które sprytnie kryją się 
> za krzakami.
> 
> Księżyc powoli przesuwał się na niebie, zapadała coraz głębsza noc. Sen 
> powoli ogarniał towarzyszy, którzy byli święcie przekonani, że jedyne 
> żywe istoty w promieniu dwudziestu kilometrów to drzewa i komary. Jednak 
> mimo ich przekonań, wyraźnie zanosiło się na coś niezwykłego.
> 
Właścicielka chaberkowych oczu, młoda, wydawało się, że trochę 
zastraszona dziewczyna siedziała cichuteńko w krzakach i wręcz pożerała 
wzrokiem grupę bohaterów. Jedynym ruchem było od czasu do czasu 
przekrzywianie głowy lub delikatny usmiech, kiedy towarzysze powiedzieli 
coś zabawnego. Tak minęła kolejna godzina...

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25344
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 18:26
17 lines
1761 bytes
kierka wrote:

> Właścicielka chaberkowych oczu, młoda, wydawało się, że trochę 
> zastraszona dziewczyna siedziała cichuteńko w krzakach i wręcz pożerała 
> wzrokiem grupę bohaterów. Jedynym ruchem było od czasu do czasu 
> przekrzywianie głowy lub delikatny usmiech, kiedy towarzysze powiedzieli 
> coś zabawnego. Tak minęła kolejna godzina...

jeden z siedzących przy dogasającym ognisku mężczyzn wstał, aby pójść do 
lasu, niechybnie za potrzebą. Chwiejnym krokiem zmierzał wprost do 
krzaków, w których kryła się nieznajoma (o której, rzecz jasna, nic nie 
wiedział).

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
,,w mBanku wszystko jest nie po krasnoludzku" (c) by budda
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25345
Author: kierka
Date: Mon, 23 May 2005 18:36
18 lines
1804 bytes
Użytkownik budda napisał:


> Jeden z siedzących przy dogasającym ognisku mężczyzn wstał, aby pójść do 
> lasu, niechybnie za potrzebą. Chwiejnym krokiem zmierzał wprost do 
> krzaków, w których kryła się nieznajoma (o której, rzecz jasna, nic nie 
> wiedział).
> 
Nieznajoma z początku spanikowała, nie wiedząc co zrobić, lecz szybko 
opanowała się i powoli zaczęła wycofywać. Niestety odtąd szczęście ją 
opuściło, bo nadepnęła bosą stopą na spróchniały patyk, który oczywiście 
zrobił tyle hałasu, że pewnie nawet ludzie przy ognisku to usłyszeli. 
Wystraszona dziewczyna pisnęła i zaczęła szybko uciekać...

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25346
Author: Szarlih
Date: Mon, 23 May 2005 18:39
20 lines
2080 bytes
kierka napisał(a):

> Nieznajoma z początku spanikowała, nie wiedząc co zrobić, lecz szybko 
> opanowała się i powoli zaczęła wycofywać. Niestety odtąd szczęście ją 
> opuściło, bo nadepnęła bosą stopą na spróchniały patyk, który oczywiście 
> zrobił tyle hałasu, że pewnie nawet ludzie przy ognisku to usłyszeli. 
> Wystraszona dziewczyna pisnęła i zaczęła szybko uciekać...

Niektórzy rzeczywiście usłyszeli. Konkretnie jedyny trzeźwy w całym 
towarzystwie Vort. Ponieważ strzał i tak byłby niepewny, obnażył miecz i 
szybko rzucił się w zarośla, ale nie wprost na hałas, ale nieco z boku, 
by odciąć intruzowi drogę ucieczki, jednocześnie zastanawiając się czy 
będzie jakikolwiek pożytek z pijanego towarzystwa.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25349
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 18:40
19 lines
2047 bytes
kierka wrote:

> Nieznajoma z początku spanikowała, nie wiedząc co zrobić, lecz szybko 
> opanowała się i powoli zaczęła wycofywać. Niestety odtąd szczęście ją 
> opuściło, bo nadepnęła bosą stopą na spróchniały patyk, który oczywiście 
> zrobił tyle hałasu, że pewnie nawet ludzie przy ognisku to usłyszeli. 
> Wystraszona dziewczyna pisnęła i zaczęła szybko uciekać...

...co okazało się zupełnie niepotrzebne - bawiący się przy ognisku z 
pewnością nie zwróciliby uwagi na uderzenie meteoru, a trzask łamanej 
gałązki w ogóle się nie liczył. Quester jednak zrezygnował chwilowo z 
zamiaru ulżenia pęcherzowi, bo uciekająca dziewczyna zwróciła jednak 
jego uwagę. Wydał z siebie dźwięk, który w jego mniemaniu brzmiał jak 
,,nie bój się"...

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
,,w mBanku wszystko jest nie po krasnoludzku" (c) by budda
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25347
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 18:41
17 lines
1900 bytes
Szarlih wrote:

> Niektórzy rzeczywiście usłyszeli. Konkretnie jedyny trzeźwy w całym 
> towarzystwie Vort. Ponieważ strzał i tak byłby niepewny, obnażył miecz i 
> szybko rzucił się w zarośla, ale nie wprost na hałas, ale nieco z boku, 
> by odciąć intruzowi drogę ucieczki, jednocześnie zastanawiając się czy 
> będzie jakikolwiek pożytek z pijanego towarzystwa.

Vort rzeczywiście był jedyną trzeźwą osobą w tym towarzystwie, lecz to 
ostatnie zupełnie się tym nie przejmowało, a zwłaszcza Quester, który 
stał pośrodku lasu z rozpiętym rozporkiem, i nie bardzo wiedział, co ma 
robić...

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
,,w mBanku wszystko jest nie po krasnoludzku" (c) by budda
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25348
Author: Szarlih
Date: Mon, 23 May 2005 18:45
19 lines
1962 bytes
budda napisał(a):

> Vort rzeczywiście był jedyną trzeźwą osobą w tym towarzystwie, lecz to 
> ostatnie zupełnie się tym nie przejmowało, a zwłaszcza Quester, który 
> stał pośrodku lasu z rozpiętym rozporkiem, i nie bardzo wiedział, co ma 
> robić...

Vort nie zwróciwszy uwagi na Questera ani jego rozporek, przedzierał się 
błyskawicznie przez krzaki osaczając uciekającą dziewczynę. choć z 
drugiej strony zastanowił się nad celowością tego działania.
<pt> kto pamięta czy w końcu udało mi się ogolić, bo nie chce mi się 
tego czytać... ? </pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25350
Author: kierka
Date: Mon, 23 May 2005 18:49
18 lines
1938 bytes
Użytkownik budda napisał:

> ...co okazało się zupełnie niepotrzebne - bawiący się przy ognisku z 
> pewnością nie zwróciliby uwagi na uderzenie meteoru, a trzask łamanej 
> gałązki w ogóle się nie liczył. Quester jednak zrezygnował chwilowo z 
> zamiaru ulżenia pęcherzowi, bo uciekająca dziewczyna zwróciła jednak 
> jego uwagę. Wydał z siebie dźwięk, który w jego mniemaniu brzmiał jak 
> ,,nie bój się"...
> 
Dźwięk wydany przez mężczyznę brzmiał raczej jak: "niiibiiisiiii", co 
zamiast uspokoić jeszcze bardziej wystraszyło dziewczynę. Zmieniła ona 
prędko kierunek biegu, cudem nie wpadając na przybyłego od ogniska 
jedynego trzeźwego bohatera i dalej próbowała uciekać.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25351
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 18:52
16 lines
1897 bytes
kierka wrote:

> Dźwięk wydany przez mężczyznę brzmiał raczej jak: "niiibiiisiiii", co 
> zamiast uspokoić jeszcze bardziej wystraszyło dziewczynę. Zmieniła ona 
> prędko kierunek biegu, cudem nie wpadając na przybyłego od ogniska 
> jedynego trzeźwego bohatera i dalej próbowała uciekać.

Quester zobaczył Vorta niemalże zderzającego się z dziewczyną, i 
stwierdził, że czynnością stokroć konstruktywniejszą od gadania będzie 
wykonanie pierwotnego planu. Stwierdziwszy, przystąpił do działania, 
chwilowo odwracając się plecami od dziewczyny i Vorta.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
,,w mBanku wszystko jest nie po krasnoludzku" (c) by budda
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25352
Author: Szarlih
Date: Mon, 23 May 2005 18:54
16 lines
1799 bytes
kierka napisał(a):

> Dźwięk wydany przez mężczyznę brzmiał raczej jak: "niiibiiisiiii", co 
> zamiast uspokoić jeszcze bardziej wystraszyło dziewczynę. Zmieniła ona 
> prędko kierunek biegu, cudem nie wpadając na przybyłego od ogniska 
> jedynego trzeźwego bohatera i dalej próbowała uciekać.

Co jej się nie udało, bo Vort zareagował błyskawicznie potwierdzając 
trzeźwość i podstawił jej nogę.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25353
Author: kierka
Date: Mon, 23 May 2005 18:59
14 lines
1604 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:


> Co jej się nie udało, bo Vort zareagował błyskawicznie potwierdzając 
> trzeźwość i podstawił jej nogę.
> 
Podstawienie nogi nic nie dało, Vort musiał źle ocenić odległości, bo 
dziewczyna gładko go ominęła, nie muskając nawet jego nogi i pobiegła 
dalej.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25341
Author: Szarlih
Date: Mon, 23 May 2005 19:08
18 lines
1986 bytes
kierka napisał(a):

> Podstawienie nogi nic nie dało, Vort musiał źle ocenić odległości, bo 
> dziewczyna gładko go ominęła, nie muskając nawet jego nogi i pobiegła 
> dalej.

Mężczyzna zaklął, żałując,że zostawił kusze przy ogniu. Miecz schował 
stwierdzając, że i tak się nie przyda. W kilku susach zbliżył się na 
odległość dogodną do skoku, i rzucił się szczupakiem łapiąc dziewczynę 
za nogę. Ta rymneła o ziemię jak długa. Vort usiadł nie puszczając 
dziewczyny i przeklinając wystające korzenie.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25354
Author: budda
Date: Mon, 23 May 2005 20:25
15 lines
1926 bytes
Szarlih wrote:

> Mężczyzna zaklął, żałując,że zostawił kusze przy ogniu. Miecz schował 
> stwierdzając, że i tak się nie przyda. W kilku susach zbliżył się na 
> odległość dogodną do skoku, i rzucił się szczupakiem łapiąc dziewczynę 
> za nogę. Ta rymneła o ziemię jak długa. Vort usiadł nie puszczając 
> dziewczyny i przeklinając wystające korzenie.

scena wyglądała przekomicznie, więc Quester zaczął się śmiać, widząc 
swojego towarzysza siedzącego okrakiem na nieznajomej dziewczynie ;)

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25355
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 13:32
13 lines
1761 bytes
budda napisał(a):

> scena wyglądała przekomicznie, więc Quester zaczął się śmiać, widząc 
> swojego towarzysza siedzącego okrakiem na nieznajomej dziewczynie ;)

<pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P </pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25356
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 13:33
11 lines
1656 bytes
Szarlih napisał(a):

> <pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P </pt>

<pt> po pierwsze, wstawiem ,,;)" :D po drugie, to tylko moja chora 
wyobraźnia :P </pt>

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25357
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 13:34
15 lines
1839 bytes
budda napisał(a):

>> <pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P 
>> </pt>
> <pt> po pierwsze, wstawiem ,,;)" :D po drugie, to tylko moja chora 
> wyobraźnia :P </pt>

<pt a wybacz... zapomniałem, że Ty pijany ;) </pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25358
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 14:12
15 lines
1797 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:

>> scena wyglądała przekomicznie, więc Quester zaczął się śmiać, widząc 
>> swojego towarzysza siedzącego okrakiem na nieznajomej dziewczynie ;)
> 
> 
> <pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P </pt>
> 
<pt> Ja też rozumiem, że na, a wcale nie jestem pijana. Skoro nie na to 
jak inaczej? Obok? </pt>

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25360
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 14:13
16 lines
1884 bytes
kierka napisał(a):

>> <pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P 
>> </pt>
> <pt> Ja też rozumiem, że na, a wcale nie jestem pijana. Skoro nie na to 
> jak inaczej? Obok? </pt>

<pt> w zasadzie miało być obok, ale to przecież i tak żadna różnica... 
tak sobie marudzę ;)</pt>

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25359
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 14:15
18 lines
1888 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:

>>> <pt> i Ty zdałeś maturę? niebywałe! ;) gdzie tam pisze, że na, hę? ;P 
>>> </pt>
>>
>> <pt> Ja też rozumiem, że na, a wcale nie jestem pijana. Skoro nie na 
>> to jak inaczej? Obok? </pt>
> 
> 
> <pt> w zasadzie miało być obok, ale to przecież i tak żadna różnica... 
> tak sobie marudzę ;)</pt>
> 
<pt> No właśnie... Skąd ja to wiedziałam :] </pt>

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25361
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 14:20
23 lines
2411 bytes
Użytkownik budda napisał:

>> Mężczyzna zaklął, żałując, że zostawił kuszę przy ogniu. Miecz schował 
>> stwierdzając, że i tak się nie przyda. W kilku susach zbliżył się na 
>> odległość dogodną do skoku, i rzucił się szczupakiem łapiąc dziewczynę 
>> za nogę. Ta runęła o ziemię jak długa. Vort usiadł nie puszczając 
>> dziewczyny i przeklinając wystające korzenie.
> 
> 
> Scena wyglądała przekomicznie, więc Quester zaczął się śmiać, widząc 
> swojego towarzysza siedzącego okrakiem na nieznajomej dziewczynie ;)
> 
Dla dziewczęcia wcale ta scena śmieszna nie była, ponieważ jedyne co w 
tej chwili czuła to przerażający strach i obezwładniający ból głowy, 
którą uderzyła przy upadku w wystający korzeń i stopy, w którą jeden z 
korzeni wbił się przy ucieczce. Oszołomienia dopełnił nagły 'atak' 
rycerza (?), trzymający ją w tej chwili.
Z ogromnych chaberkowych oczu dziewczęcia popłynęły łzy.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25362
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 14:26
20 lines
2320 bytes
kierka napisał(a):

> Dla dziewczęcia wcale ta scena śmieszna nie była, ponieważ jedyne co w 
> tej chwili czuła to przerażający strach i obezwładniający ból głowy, 
> którą uderzyła przy upadku w wystający korzeń i stopy, w którą jeden z 
> korzeni wbił się przy ucieczce. Oszołomienia dopełnił nagły 'atak' 
> rycerza (?), trzymający ją w tej chwili.
> Z ogromnych chaberkowych oczu dziewczęcia popłynęły łzy.

Quester słyszał kiedyś coś o rycerzach pospieszających na pomoc 
krzywdzonym dziewczętko, więc skoczył na pomoc. Niestety, nie wiedział 
komu ma pomagać, bo w symie Vort był jego towarzyszem. Skok też nie był 
najlepszym wyjściem z sytuacji - mocno wstawiony Quester upadłna ziemię 
tuż obok dziewczyny. Na szczęscie nie mniał miecza, na który mógłby się 
nadziać...

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25363
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 14:39
17 lines
2101 bytes
Użytkownik budda napisał:

> Quester słyszał kiedyś coś o rycerzach pospieszających na pomoc 
> krzywdzonym dziewczętko, więc skoczył na pomoc. Niestety, nie wiedział 
> komu ma pomagać, bo w symie Vort był jego towarzyszem. Skok też nie był 
> najlepszym wyjściem z sytuacji - mocno wstawiony Quester upadłna ziemię 
> tuż obok dziewczyny. Na szczęscie nie mniał miecza, na który mógłby się 
> nadziać...
> 
Obezwładnioną i przerażoną dziewczynę do tego stopnia zaskoczył widok 
perypetii pijanego mężczyzny, że osłupienie zwyciężyło i w tej chwili 
tylko przyglądała się oniemniała leżącej obok postaci.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25364
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 14:53
23 lines
2480 bytes
Użytkownik kierka napisał:

>> Quester słyszał kiedyś coś o rycerzach pospieszających na pomoc 
>> krzywdzonym dziewczętko, więc skoczył na pomoc. Niestety, nie wiedział 
>> komu ma pomagać, bo w symie Vort był jego towarzyszem. Skok też nie 
>> był najlepszym wyjściem z sytuacji - mocno wstawiony Quester upadłna 
>> ziemię tuż obok dziewczyny. Na szczęscie nie mniał miecza, na który 
>> mógłby się nadziać...
>>
> Obezwładnioną i przerażoną dziewczynę do tego stopnia zaskoczył widok 
> perypetii pijanego mężczyzny, że osłupienie zwyciężyło i w tej chwili 
> tylko przyglądała się oniemniała leżącej obok postaci.
> 
Wbrew pozorom Vort nie siedział na dziewczynie, tylko obok i nagle 
zasnął (to pewnie te opary dymów).
Dziewczę widząc, iż nie ma już żadnego bezpośredniego zagrożenia (bo 
usnęło) zaczęła się z ciekawością przyglądać leżącemu obok pijanemu 
mężczyźnie. Jego zachowanie było co najmniej zabawne.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25365
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 14:59
17 lines
2190 bytes
kierka napisał(a):

> Wbrew pozorom Vort nie siedział na dziewczynie, tylko obok i nagle 
> zasnął (to pewnie te opary dymów).
> Dziewczę widząc, iż nie ma już żadnego bezpośredniego zagrożenia (bo 
> usnęło) zaczęła się z ciekawością przyglądać leżącemu obok pijanemu 
> mężczyźnie. Jego zachowanie było co najmniej zabawne...

... co nikogo specjalnie nie dziwiło, albowiem znajdował się onw stanie 
wskazującym na spożycie. Zawsze jednak starał zachowywać się dwornie:
  - A ty kto jesteś? co? szpiegujesz nas? - zwrócił się, nawet całkiem 
wyraźnie, do dziewczyny.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25366
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 15:14
23 lines
2474 bytes
Użytkownik budda napisał:

>> Wbrew pozorom Vort nie siedział na dziewczynie, tylko obok i nagle 
>> zasnął (to pewnie te opary dymów).
>> Dziewczę widząc, iż nie ma już żadnego bezpośredniego zagrożenia (bo 
>> usnęło) zaczęła się z ciekawością przyglądać leżącemu obok pijanemu 
>> mężczyźnie. Jego zachowanie było co najmniej zabawne...
> 
> 
> ... co nikogo specjalnie nie dziwiło, albowiem znajdował się onw stanie 
> wskazującym na spożycie. Zawsze jednak starał zachowywać się dwornie:
>  - A ty kto jesteś? co? szpiegujesz nas? - zwrócił się, nawet całkiem 
> wyraźnie, do dziewczyny.
> 
- J... ja? - zająknęło się dziewczę. - Nieee, nie przyszłoby mi do głowy 
szpiegować pana... państwa. Po prostu... po prostu, ja tu mieszkam. O, 
tam - machnęła ręką. - Usłyszałam jakieś rozmowy i... tak, po prostu.
Dziewczę wciąż się jeszcze bało.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25367
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 15:16
15 lines
2123 bytes
kierka napisał(a):

> - J... ja? - zająknęło się dziewczę. - Nieee, nie przyszłoby mi do głowy 
> szpiegować pana... państwa. Po prostu... po prostu, ja tu mieszkam. O, 
> tam - machnęła ręką. - Usłyszałam jakieś rozmowy i... tak, po prostu.
> Dziewczę wciąż się jeszcze bało.

- Tu? Na tych bagnach? - Quester o mało nie wytrzeźwiał ze zdziwienia. - 
  Tu się nie da mieszkać! nie da się! jakim cudem? chatę tu masz? 
gospodarstwo? - nie mógł się nadziwić.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25368
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 15:22
13 lines
1970 bytes
Użytkownik budda napisał:

> - Tu? Na tych bagnach? - Quester o mało nie wytrzeźwiał ze zdziwienia. - 
>  Tu się nie da mieszkać! nie da się! jakim cudem? chatę tu masz? 
> gospodarstwo? - nie mógł się nadziwić.
> 
- No... tak - dziewczyna była zdziwiona reakcją mężczyzny. Co w tym było 
dziwnego przecież? Chata jak każda inna.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25377
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 17:04
16 lines
2081 bytes
kierka napisał(a):

> Wbrew pozorom Vort nie siedział na dziewczynie, tylko obok i nagle 
> zasnął (to pewnie te opary dymów).

Wbrew pozorom wcale nie zasnął, tylko głęboko zamyślił, między innymi na 
temat: co by teraz zrobić. <pt>"... po wyrwaniu z zamyślenia pisał coś 
maczkiem, na małym ruloniku papieru", tyle z mojego uczenia się ;)</pt>
Odkładając decyzję na później przysłuchiwał się konwersacji.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25369
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 18:51
16 lines
2194 bytes
kierka napisał(a):

> - No... tak - dziewczyna była zdziwiona reakcją mężczyzny. Co w tym było 
> dziwnego przecież? Chata jak każda inna.

- Chaty na bagnach jednak nieco się różnią od wszystkich innych... - 
Odezwał się nagle Vort - Ale o chatach i innych rzeczach można 
porozmawiać przy ogniu, a nie w tym błocie - powiedział wstając. Rzucił 
okiem na Questera, który chyba zasnął w kałuży.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25370
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 19:13
17 lines
2410 bytes
Szarlih wrote:

> - Chaty na bagnach jednak nieco się różnią od wszystkich innych... - 
> Odezwał się nagle Vort - Ale o chatach i innych rzeczach można 
> porozmawiać przy ogniu, a nie w tym błocie - powiedział wstając. Rzucił 
> okiem na Questera, który chyba zasnął w kałuży.

Quester najwidoczniej zasnął, ponieważ bredził przez sen coś o żabkach, 
zębach i innych biologicznych sprawach. <pt> ;> </pt> Ocknął się jednak, 
gdy Vort z dziewczyną ruszyli w stronę ogniska. Mamrocząc coś pod nosem 
wstał z błota i powłócząc nogami poszedł w stronę ogniska, żywiąc 
nadzieję, że jeszcze trochę bimbru zostało dla niego.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25371
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 19:19
35 lines
3668 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:

> - Chaty na bagnach jednak nieco się różnią od wszystkich innych... - 
> Odezwał się nagle Vort - Ale o chatach i innych rzeczach można 
> porozmawiać przy ogniu, a nie w tym błocie - powiedział wstając. Rzucił 
> okiem na Questera, który chyba zasnął w kałuży.
> 
Dziewczę na słowa wstającej tajemniczej postaci od razu na nowo się 
spięła i spojrzała na leżącego w kałuży drugiego mężczyznę. W tym 
momencie uderzyła ją fala bólu z rozbitego czoła i zranionej stopy. Łzy 
na nowo napłynęły jej do oczu, dziekowała niebiosom, że jest ciemno i 
napastnicy nie mogą zauważyć jej słabości.
- Ja... mam ogień w chacie - wyjąkała. - Zresztą czekają tam na mnie... 
więc - siąknęła nosem - chyba powinieneś panie zaopiekować się towarzyszem.
Powoli wstała podtrzymując się o drzewo i mocno utykając zaczęła iść w 
stronę, w którą próbowała jeszcze przed chwilą uciekać.
Bohaterom ukazała się bardzo mała i drobna postać. Dziewczę mogło mieć 
co najwyżej 165 cm wzrostu, drobnej posturki z długimi do pasa blond 
włosami, teraz całymi upaćkanymi błotem. Mogła liczyć koło 17 wiosen. 
Odziana była tylko w białą sukienkę, również noszącą na sobie ślady 
kąpieli błotnej. Twarzyczka nie odznaczałaby się niczym szczególnym 
gdyby nie ogromne chaberkowe oczy, o dziwo bardzo wyraźne nawet o tak 
późnej porze. Jedynymi przymiotami nie pasującymi do wizerunku 
wieśniaczki były srebrny łańcuszek i bransoletka z szlachetnymi 
kamieniami o koloru jej oczu.
Dziewczę podkasało niezgrabnie sukienkę i syknęło z bólu oglądając 
zranioną stopę. W lewą piętę miała wbity dwu i pół calowy kawałek pnia, 
a na kostce tej nogi odznaczała się taka sama bransoleta jak na 
nadgarstku i szyji.
Powoli kuśtykając, następując tylko na palce, zaczęła się oddalać.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25372
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 19:27
39 lines
3911 bytes
kierka napisał(a):

> Dziewczę na słowa wstającej tajemniczej postaci od razu na nowo się 
> spięła i spojrzała na leżącego w kałuży drugiego mężczyznę. W tym 
> momencie uderzyła ją fala bólu z rozbitego czoła i zranionej stopy. Łzy 
> na nowo napłynęły jej do oczu, dziekowała niebiosom, że jest ciemno i 
> napastnicy nie mogą zauważyć jej słabości.
> - Ja... mam ogień w chacie - wyjąkała. - Zresztą czekają tam na mnie... 
> więc - siąknęła nosem - chyba powinieneś panie zaopiekować się towarzyszem.
> Powoli wstała podtrzymując się o drzewo i mocno utykając zaczęła iść w 
> stronę, w którą próbowała jeszcze przed chwilą uciekać.
> Bohaterom ukazała się bardzo mała i drobna postać. Dziewczę mogło mieć 
> co najwyżej 165 cm wzrostu, drobnej posturki z długimi do pasa blond 
> włosami, teraz całymi upaćkanymi błotem. Mogła liczyć koło 17 wiosen. 
> Odziana była tylko w białą sukienkę, również noszącą na sobie ślady 
> kąpieli błotnej. Twarzyczka nie odznaczałaby się niczym szczególnym 
> gdyby nie ogromne chaberkowe oczy, o dziwo bardzo wyraźne nawet o tak 
> późnej porze. Jedynymi przymiotami nie pasującymi do wizerunku 
> wieśniaczki były srebrny łańcuszek i bransoletka z szlachetnymi 
> kamieniami o koloru jej oczu.
> Dziewczę podkasało niezgrabnie sukienkę i syknęło z bólu oglądając 
> zranioną stopę. W lewą piętę miała wbity dwu i pół calowy kawałek pnia, 
> a na kostce tej nogi odznaczała się taka sama bransoleta jak na 
> nadgarstku i szyji.
> Powoli kuśtykając, następując tylko na palce, zaczęła się oddalać.

Po krótkiej chwili zastanowienia, Vort zrezygnował, choć z żalem z 
powrotu po kuszę. Widząc, że Quester wygrzebuje sie już z błota, dogonił 
dziewczynę w kilku krokach.
- W takim razie odprowadzę cie do owej chaty - powiedział podając 
dziewczynie ramię, był także rycerzem, bądź co bądź. I chciał rzucić 
okiem na ewentualnych oczekujących.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25373
Author: kierka
Date: Tue, 24 May 2005 19:35
21 lines
2662 bytes
Użytkownik Szarlih napisał:

> Po krótkiej chwili zastanowienia, Vort zrezygnował, choć z żalem z 
> powrotu po kuszę. Widząc, że Quester wygrzebuje sie już z błota, dogonił 
> dziewczynę w kilku krokach.
> - W takim razie odprowadzę cie do owej chaty - powiedział podając 
> dziewczynie ramię, był także rycerzem, bądź co bądź. I chciał rzucić 
> okiem na ewentualnych oczekujących.
> 
- Nie! - dziewczyna zatrzymała się. - Niech pan wróci do towarzyszy.
Zrobiła krok w tył wyraźnie chcąc zwiększyć dystans dzielący ją z 
rycerzem. Bądź co bądź to przez niego teraz tak cierpiała. Oczywiście 
zapomniała o tym, że staje na zranioną nogę, przez co natychmiast znowu 
runęła do kałuży błota.
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Wracaj stamtąd skąd przyszedłeś.
Na nowo zaczęła wygrzebywać się z sykami bólu z grząskiego gruntu.

-- 
kierka <<LEO>>

www.my.oriflame.pl/chechelska
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25375
Author: budda
Date: Tue, 24 May 2005 19:50
17 lines
2498 bytes
kierka wrote:

> - Nie! - dziewczyna zatrzymała się. - Niech pan wróci do towarzyszy.
> Zrobiła krok w tył wyraźnie chcąc zwiększyć dystans dzielący ją z 
> rycerzem. Bądź co bądź to przez niego teraz tak cierpiała. Oczywiście 
> zapomniała o tym, że staje na zranioną nogę, przez co natychmiast znowu 
> runęła do kałuży błota.
> - Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Wracaj stamtąd skąd przyszedłeś.
> Na nowo zaczęła wygrzebywać się z sykami bólu z grząskiego gruntu.

Quester wzruszył ramionami i udał się w stronę ogniska. Bądź co bądź, 
bimber był dużo ciekawszym obiektem od nieletnich podfruwajek.

-- 
budda [=] GG:4584832 [=] I'm The Chosen One...
*budda małpa toxic kropa neostrada kropa pl*
w Polsce nie ma płyt Mago de Oz :C :C :C
Re: [karczma] Pijacki wieczór na bagnach :]
#25376
Author: Szarlih
Date: Tue, 24 May 2005 19:53
23 lines
2837 bytes
kierka napisał(a):

>> - W takim razie odprowadzę cie do owej chaty - powiedział podając 
>> dziewczynie ramię, był także rycerzem, bądź co bądź. I chciał rzucić 
>> okiem na ewentualnych oczekujących.
> - Nie! - dziewczyna zatrzymała się. - Niech pan wróci do towarzyszy.
> Zrobiła krok w tył wyraźnie chcąc zwiększyć dystans dzielący ją z 
> rycerzem. Bądź co bądź to przez niego teraz tak cierpiała. Oczywiście 
> zapomniała o tym, że staje na zranioną nogę, przez co natychmiast znowu 
> runęła do kałuży błota.
> - Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Wracaj stamtąd skąd przyszedłeś.
> Na nowo zaczęła wygrzebywać się z sykami bólu z grząskiego gruntu.

Vort zrezygnował, rano można to będzie sprawdzić idąc po śladach, a nie 
chciało mu się znowu ganiać smarkuli po błocie. Ruszył do ogniska za 
oddalająca sie postacią Questera.

-- 
                 _____
_______________/     \_______________
\_____________ Szarlih _____________/
   \__________GG: 2822174__________/
              \_________/
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads