Thread View: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
1 messages
1 total messages
Started by Zbycho BikeRider
Tue, 10 Feb 2004 22:58
Hiperkompensacja
Author: Zbycho BikeRider
Date: Tue, 10 Feb 2004 22:58
Date: Tue, 10 Feb 2004 22:58
89 lines
5897 bytes
5897 bytes
No dobra... Nie jesteśmy jeszcze gotowi, ale nie można odkładać w nieskończoność. Z hiperkompensacji można i należy korzystać w tworzeniu makrocykli przez cały okres przygotowań, nie tylko w okresie startowym. Chociaż oczywiście w okresie startowym daje ona najwyraźniejsze efekty. O mikrocyklach już mówiliśmy, o korzyściach stosowania mikrocykli w porównaniu z metodą "codziennie-troche-tego-samego". *********************************************************************** Założenie główne: Trening nie wzmacnia, trening męczy. Wzmacnia sie organizm wypoczywając po zmęczeniu, w wyniku adaptacji czyli przeciwreakcji. *********************************************************************** Jak zauważyliśmy wcześniej, Tomek Jakubowski napisał: > W pewnym źródle doczytałem się, że odnowa po dużych obciążeniach > beztlenowych niekwasomlekowych trwa 1-2 doby, kwasomlekowych do 2-4 dób > zaś tlenowych z wysokim wykorzystaniu węglowodanów nawet do 5-7 dób. > Jakby nie kombinować mając do dyspozycji te powiedzmy 5 dni w tygodniu, > nawet przeplot treningów o różnym charakterze nie zapewni pełnej > regeneracji. Pewnym wyjściem, tak mi się wydaje, byłoby tu usunięcie albo > mocne ograniczenie treningów które wymagają najdłuższego czasu > regeneracji, czyli tych tlenowych. Jak widać po zadaniu maksymalnej dawki obciążenia tlenowego organizm potrzebuje do 7 dni na pełną regenerację. Gdybyśmy jednak czekali na pełną regenerację, moglibyśmy wykonac 4 jednostki treningowe w miesiącu. Ogólna ilośc pracy malutka, rozwój żaden. W praktyce dobiera się jakieś obciążenie, które powtarzane codziennie -- lub mikrocykl kilkudniowy powtarzany ciągle -- które jest dawką bodźcową a jednocześnie nie prowadzi do przetrenowania. Dla ilustracji załóżmy więc skrajny przypadek, mamy zawodnika "A" który trenuje metodą "codziennie-to-samo". Codziennie otrzymuje pewną dawkę zmęczenia, jego organizm w reakcji wytwarza pewną dawkę "wypoczęcia" -- mam nadzieję, że taki skrót myślowy jest do przyjęcia? Ta dawka wypoczęcia umożliwia mu wykonanie kolejnego treningu ale nie zapewnia całkowitej regeneracji sił. O pewnych niuansach powiemy sobie później, na razie jednak powiedzmy że taki trening jest dobry w okresie przygotowawczym. Umożliwia wykonanie dużej ilości pracy, organizm rozwija się. Codziennie, czy też po każdym mikrocyklu, jego możliwości poprawiają się minimalnie. Tak zwana wytrzymałośc bazowa poprawia się stopniowo. Któregoś dnia nasz zawodnik *niespodziewanie* dowiaduje sie, że ma wystartować w zawodach. W jego organizmie jest wciąż pewna ilość zmęczenia codziennym treningiem, wypada poniżej swoich potencjalnych możliwości. Nasz zawodnik trenuje dalej. O kolejnym starcie dowiaduje się na tydzień przed. Postanawia, że tym razem będzie mądrzejszy: przez tydzień wypoczywa. Startuje w zawodach, osiąga doskonały wynik, jest bardzo zadowolony. Trenuje dalej, następuje jakaś tam stabilizacja zmęczenia i wypoczynku. O trzecim starcie dowiaduje się z dużo większym wyprzedzeniem. Nauczył się już że odpoczynek przed zawodami dobrze mu robi, postanawia że tym razem zrobi sobie aż dwa tygodnie wypoczynku. Jednak przez dwa tygodnie jego mięśnie wiotczeją, organizm odzwyczaja sie od wysiłku, co niweluje efekt wypoczęcia i nasz zawodnik wypada słabo. Zawodnik powraca do regularnego treningu, zmęczenie stabilizuje się jak poprzednio. Termin kolejnych zawodów jest już znany. Nasz zawodnik nauczony doświadczeniem wie już, że tygodniowy wypoczynek przed zawodami będzie odpowiedni. Zauważmy jednak, że do tej pory stracił jakby trzy tygodnie obciążeń bodźcowych. Tymczasem zawodnik "B" o identycznym stanie wytrenowania na początku sezonu, startował w tych samych zawodach "z marszu", nie poprzedzał ich żadnym odpoczynkiem. Przegrywał z naszym zawodnikiem A. Dowiedział sie jednak o jego metodzie odpoczywania i tym razem też zafundował sobie tydzień wypoczynku. Ponieważ zawodnik B co tydzień minimalnie poprawiał swoją wytrzymałość bazową a zawodnik A jak dotąd stracił wcześniej trzy tygodnie treningów, zawodnik B minimalnie z nim wygrywa tym razem. Podsumowując: trening męczy organizm. W wyniku reakcji na to zmęczenie organizm wytwarza pewną ilość "wypoczęcia". Jeśli dawki zmeczenia ustaną, organizm przez jakiś czas niejako "z rozpędu" wytwarzając "wypoczęcie" osiaga pułap wyższy niż ten średni. Jeśli jednak okres bez obciążeń jest zbyt długi, brakuje bodźca zmęczeniowego i organizm przestaje wytwarzać zmęczenie. Forma, która po okresie optymalnego wypoczynku wzrosła powyżej średniej później zaczyna opadać, do poziomu średniego a nawet poniżej, do tego zawodnik traci wytrzymałość bazową. Uff, ale się rozpisałem. A to wcale nie koniec, raczej dopiero zasygnalizowaliśmy zagadnienie... :) -- Narazicho, Zbycho BikeRider Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads