Thread View: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
13 messages
13 total messages
Started by PeterMTB
Mon, 01 Mar 2004 22:35
dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: PeterMTB
Date: Mon, 01 Mar 2004 22:35
Date: Mon, 01 Mar 2004 22:35
71 lines
4964 bytes
4964 bytes
U�ytkownik "Aph3X" <dide...@wp.pl> napisa� w wiadomo�ci news:c1stdi$56q$1@inews.gazeta.pl... > dokladnie jazda za "szarymi ludzikami" jest niebezpieczna i nie zdrowa na > nerwy. W Walbrzychu zlapalem gume zaraz po starcie > wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.....nie jestem mistrzem w zmieniau detki wiec > troche mi zajelo doprowadzenie roweru do stanu uzywalnosci. Wszyscy > pojechali..dokladnie wszyscy...zostalem sam cisza i spokoj no a potem sie > zaczelo :(. Waskie sciezki i rodzinki wesolo sobie plumkajace. Albo > zjazdy...jade 50 na godzine z g�ry doganiam cieniasa i po hamulach z calej > sily bo on sobie zjedza 20 na godzine. Ogolnie nie mam do tych ludk�w > pretensji bo to ja zlapalem gume i zostalemw w tyle. Ale nie zadko maraton > zaczyna sie waskim zjazdem i mozna sie pochlastac :/. bior�c udzia� w takiej imprezie trzeba si� z tym liczy� !! w Przesiece w 2002 mia�em pecha i gum� na samym pocz�tku, problemy z napompowaniem d�tki dzi�ki �wczesnej wysokiej obr�czy i .... wyprzedzili mnie panowie mog�cy mie� dzieci lub maj�cy je w podobnym do mnie wieku, kobiety i dzieci na tr�jko�owcach... i co ... i stopniowo nadrabia�em to wyprzedzaj�c wszystkich po kolei ... na najd�u�szym asfaltowym podje�dzie wyprzedzilem chyba ze 100 mo�e wi�cej os�b w grupkach po 4-5 do 20 os�b, wtedy nie mia�em takich wynik�w jak teraz, zreszt� dalej nie jestem jaki� niesamowity i raczej nie b�d� bo za stary jestem ju� chyba... ale po prostu staram si� bo to lubi� ! no i zapar�em si� i par�em do przodu wykorzystuj�c WSZYSTKIE NADARZAJ�CE si� okazje.. wyprzedzaj�c tam gdzie to by�o mo�liwe, czyli g��wnie na zjazdach i podjazdach ;-) i KULTURALNIE ludzie mi zje�d�ali z drogi, a ja nie wrzeszcza�em wulgaryzm�w... tylko LEWA, PRAWA, �RODKIEM zale�nie od tego gdzie by�o miejsce.... na drug� p�tle wje�d�a�em chyba w pierwszej osiemdziesi�tce w open ale.. z�apa�em kolejn� gume, rozwali�a mi si� pompka i niestety nie by�o mi dane sko�czy� wy�cigu.. WTEDY BY�EM W�CIEK�Y.. ale NIE NA TYCH LDZI, kt�rzy jechali wolno i kt�rych czasem nie mo�na by�o wyprzedzi� !! co do USTAWIANIA si� na maratonach to WSZYSCY maj� PRAWO do zaj�cia miejsca TAM GDZIE STAN�.. owszem pierwszy rz�d mo�e nie wypada - ale mo�e oni po prostu chc� mie� pami�tkowe zdj�cie...?! jesli to by�yby zawody o z�ote kalesony, _porz�dny_ rower, czy kup� kasy dla zwyci�zcy to rozumia�bym ten WIELKI p�d do 1-wszego rz�du.. ale je�li jako nagrod� wr�czany jest rower za 500 z�. z marketu to .. bEZ PRZESADY pozd tym jak kto� jes tnaprawd� MOCNY to startuj�c w 2/3 czy 1/2 stawki tez jest w stanie objecha� WIELU Jaromir St�pnowski - biker z 3miasta jest dla mnie przyk�adem jak mo�na wygrywa� nie startuj�c tak SZYBKO z pierwszej linii.... w wiosennej edycji Bydgoszczy jecha�o sporo os�b, samemu uda�o mi sie dobrze wystartowa� z pierwszej (szerokiej) linii z zielonej polany.. i zmie�ci� w czo��wce wje�d�aj�cej w w�skie gard�o, p�dzi�em ile mog�em a� mnie nie z�apa�a kolka (1 raz i nie wiem dlaczego) i tak jecha�emjeha�em i dopiero po jakich� 5 minutach jazdy ze s�abszym tempem wyprzedzi� mnie Jaromir.. tyle go widzia�em.... a na met� wjecha� ze strat� 20 minut do Banach i Kaisera, wyprzedzaj�c mnie o (bagatela ;-)!) ok. 45 minut!! wiadomo �e tak jest ci�ej, ale jak startujemy to b�d�my lud�mi i pami�tajmy, �e inni te� chc�, pr�buj� i CHWA�A im za to....a skoro przyszli i czekaj� cierpliwie to mo�e my tez mo�emy.. nie ma jak zamiast pi�tnowac inych przyjrze� si� samemu sobie.... nie ma �wi�tych !! �ycz� wszystkim udnych start�w i zabawy FAIR PLAY siem rozpisa�em Pozdrower Peter
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: -rek calzone
Date: Tue, 02 Mar 2004 08:03
Date: Tue, 02 Mar 2004 08:03
24 lines
2361 bytes
2361 bytes
U�ytkownik "PeterMTB" <Pete...@interia.pl> napisa� w wiadomo�ci news:c219j1$hsr$2@nemesis.news.tpi.pl... > w Przesiece w 2002 mia�em pecha i gum� na samym pocz�tku, problemy z > napompowaniem d�tki dzi�ki �wczesnej wysokiej obr�czy i .... wyprzedzili > mnie panowie mog�cy mie� dzieci lub maj�cy je w podobnym do mnie wieku, > kobiety i dzieci na tr�jko�owcach... i co ... > i stopniowo nadrabia�em to wyprzedzaj�c wszystkich po kolei ... [ciach] > i KULTURALNIE ludzie mi zje�d�ali z drogi, a ja nie wrzeszcza�em > wulgaryzm�w... tylko LEWA, PRAWA, �RODKIEM zale�nie od tego gdzie by�o > miejsce.... I mam nadziej�, �e takiego podej�cia dp sprawy b�dzie wi�cej. Mnie si� to przydarzy�o na ostatnich Danielkach - guma na 3 kilometrze i problemy ze zmian� d�tki. Ale to, co dzia�o si� potem wspominam o dziwo dosy� mi�o, a na brukowanym podje�dzie wyprzedzi�em naprawd� sporo os�b i wi�cej nie da�bym rady ;-) Nawet tych, co prowadzili rower pod g�rk� da�o si� obej��, cho� wymaga�o to z pewno�ci� wi�kszego wysi�ku. Bez kur.. i chamstwa mo�na sobie poradzi� i mie� satysfakcj�. -- pzdr calzone
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Wanna-be-fast Fred
Date: Tue, 02 Mar 2004 10:26
Date: Tue, 02 Mar 2004 10:26
13 lines
1609 bytes
1609 bytes
ja tez podsumowanie, ale inne. Widze ze w dyskusja stala sie bardzo emocjonalna i rekreacja ze scigancja sie mocno pograyzla i wogle. Ale mysle ze lepiej rozladowac takie napiecia na grupie niz w realu i ze jak sobie wszystko tak przemyslec to rzecz sprowadza sie do zdrowego rozsadku i kompromisow. Mam nadzieje ze scigancja bedzie miala wiecej wyobrazni jesli chodzi o rekreacje i rekreacja o scigancje. Tylko mnie juz nie lapcie kto jest kto, bo kazdy czlowiek moze miec dwa oblicza. W koncu chodzi o to zeby sie krecilo, nie? ;) pozdro pg
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: ukasz Goran
Date: Tue, 02 Mar 2004 15:20
Date: Tue, 02 Mar 2004 15:20
10 lines
1435 bytes
1435 bytes
> ... wszystko tak > przemyslec to rzecz sprowadza sie do zdrowego rozsadku i kompromisow. > Mam nadzieje ze scigancja bedzie miala wiecej wyobrazni jesli chodzi o > rekreacje i rekreacja o scigancje. Witam Powy�szy cytat proponuj� jako puent� dyskusji:)) -- Pozdrawiam �ukasz G�dzik
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Łuki
Date: Wed, 03 Mar 2004 09:31
Date: Wed, 03 Mar 2004 09:31
31 lines
2319 bytes
2319 bytes
To ja też jeszcze słówko. Czytając opinie o ustawianiu się na starcie można odnieść wrażenie, że mamy tu do czynienia z wyścigami szosowymi. Padają takie słowa jak "jazda na kole", "zgubienie kogoś", "jazda w grupie". Widzę tu lekkie pomylenie pojęć. Znam kilka osób (z Leeloo włącznie), które startują zwykle z końca stawki, rozkręcają się powoli, szukają swojego rytmu, a dopiero potem przyspieszają. I nie przeszkadza im to osiągać bardzo dobrych wyników. To co zostało tu napisane dotyczy raczej wyścigów "na maxa", a nie maratonów. Na długim i trudnym maratonie nie ma praktycznie żadnego znaczenia, czy ktoś startuje z przodu, czy z tyłu stawki. Liczy się umiejętność rozłożenia sił, psychika, odżywianie, umiejętność walki ze skurczami, odpoczynku na zjazdach itp. Czasami nawet start z tyłu pozwala płynnie "wejść" w maraton i uniknąć zbyt szybkiego tempa na początku i zagotowania się. Ale jestem jednak zwolennikiem jakiejś formy rozstawienia najlepszych. Chociażby dlatego, aby dać im satysfakcję. Maraton krakowski był przykładem, że da się to zrobić. Pozdrawiam! -- ---------------------------------------- Łuki <cykl...@poczta.onet.pl> Dzień bez roweru to dzień stracony !
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Marek Tyniec jr
Date: Wed, 03 Mar 2004 09:42
Date: Wed, 03 Mar 2004 09:42
41 lines
3126 bytes
3126 bytes
W artykule news:c248mc$6gt$1...@inews.gazeta.pl,
niejaki(a): Łuki z adresu <cykl...@gazeta.pl> napisał(a):
> To ja też jeszcze słówko.
>
> Czytając opinie o ustawianiu się na starcie można odnieść
> wrażenie, że mamy tu do czynienia z wyścigami szosowymi.
> Padają takie słowa jak "jazda na kole", "zgubienie kogoś",
> "jazda w grupie".
>
> Widzę tu lekkie pomylenie pojęć. Znam kilka osób (z Leeloo
> włącznie), które startują zwykle z końca stawki, rozkręcają się
> powoli, szukają swojego rytmu, a dopiero potem przyspieszają.
> I nie przeszkadza im to osiągać bardzo dobrych wyników.
>
> To co zostało tu napisane dotyczy raczej wyścigów "na maxa",
> a nie maratonów. Na długim i trudnym maratonie nie ma
> praktycznie żadnego znaczenia, czy ktoś startuje z przodu, czy
> z tyłu stawki. Liczy się umiejętność rozłożenia sił, psychika,
> odżywianie, umiejętność walki ze skurczami, odpoczynku na
> zjazdach itp. Czasami nawet start z tyłu pozwala płynnie
> "wejść" w maraton i uniknąć zbyt szybkiego tempa na
> początku i zagotowania się.
Ależ mylisz się i to niebywale! Przez pierwsze 60km jedzie się w grupie lub
nawet małym peletonie, około 40 - 50 kilometra grupa zaczyna się dzielić a w
okolicach rozjazdu na rundy następuje podział i faktycznie ludzie zaczynają
jechac pojedynczo, dwójkami, trójkami, jednak straty, jakie można ponieść
nie łapiąc się do stosownej grupy _na początku_ są często bardzo trudne do
odrobienie. IMO maratony są w tym względzie podobne nieco do wyścigów
szosowych a z "układu stawki na trasie" np. do flandryjskich klasyków.
pozdrawiam
--
Marek Tyniec jr http://www.blogi.pl/blog.php?blog=mtb
o o 0 http://www.marekjr.website.pl
/- /- /- mailto:mt_jr#wp.pl # -> @
()\() ()\() ()\() GG:3108029
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Łuki
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:04
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:04
32 lines
2512 bytes
2512 bytes
Marek Tyniec jr: > ... > Ależ mylisz się i to niebywale! Przez pierwsze 60km jedzie się w > grupie lub nawet małym peletonie, około 40 - 50 kilometra grupa > zaczyna się dzielić a w okolicach rozjazdu na rundy następuje > podział i faktycznie ludzie zaczynają jechac pojedynczo, dwójkami, > trójkami, jednak straty, jakie można ponieść nie łapiąc się do stosownej > grupy _na początku_ są często bardzo trudne do odrobienie. IMO > maratony są w tym względzie podobne nieco do wyścigów > szosowych a z "układu stawki na trasie" np. do flandryjskich klasyków. > ... Pewnie masz rację w odniesieniu do walki o podium, czy pierwszą 6. Niestety nie wiem jak jest w ścisłej czołówce, bo ngdy tam nie byłem ;-). Tu Atlas, może jeszcze PeterMTB mogą coś sensownego napisać. Na filmach z maratonów (a tam wiele czasu jest poświęcone czołówce) nigdy peletonu, czy nawet większej grupy nie widziałem. Pewnym dowodem na poparcie mojej tezy jest jednak to, że ludzie z czołówki, nawet jak złapią jedną, czy drugą gumę i tak przyjeżdżają na jednym z pierwszych miejsc. Więc starta tych kilku (nastu) minut im tak znowu dużo nie robi. Pozdrawiam! -- ---------------------------------------- Łuki <cykl...@poczta.onet.pl> Dzień bez roweru to dzień stracony !
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Marek Tyniec jr
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:17
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:17
74 lines
5050 bytes
5050 bytes
W artykule news:c24aj6$dsf$1...@inews.gazeta.pl,
niejaki(a): Łuki z adresu <cykl...@gazeta.pl> napisał(a):
> Marek Tyniec jr:
>> ...
>> Ależ mylisz się i to niebywale! Przez pierwsze 60km jedzie się w
>> grupie lub nawet małym peletonie, około 40 - 50 kilometra grupa
>> zaczyna się dzielić a w okolicach rozjazdu na rundy następuje
>> podział i faktycznie ludzie zaczynają jechac pojedynczo, dwójkami,
>> trójkami, jednak straty, jakie można ponieść nie łapiąc się do
>> stosownej grupy _na początku_ są często bardzo trudne do odrobienie.
>> IMO maratony są w tym względzie podobne nieco do wyścigów
>> szosowych a z "układu stawki na trasie" np. do flandryjskich
>> klasyków. ...
>
> Pewnie masz rację w odniesieniu do walki o podium, czy pierwszą 6.
>
> Niestety nie wiem jak jest w ścisłej czołówce, bo ngdy tam nie
> byłem ;-). Tu Atlas, może jeszcze PeterMTB mogą coś sensownego
> napisać. Na filmach z maratonów (a tam wiele czasu jest poświęcone
> czołówce) nigdy peletonu, czy nawet większej grupy nie widziałem.
Hmmm.. niech pomyślę - w Krakowie jechałem w siedmiosobowej grupie, zmian
nie dawałem, bo nie miałem siły :-) Sam jechałem dopiero od momentu defektu,
ale na asfaltowym podjeźdize długości circa 1,5km minąłem chyba 15, więc
róznice między nimi nie były duże...
W szklarskiej najpierw ciagnąlem za sobą 15 osób, potem pomógł mi jeden
kolega z Poznania, następnie przeskoczyłem do grupki, którą ciągnął młody
Bieniasz i sżło nas siedmiu, nastepnie grupa się zjechała i jechaliśmy po
zmianach w dwudziestoosobowej grupie przez około 20 kilometrów, grupa się
rozpadła dokładnie przy rozjeździe na rundy.
W Ogrodzieńcu do momentu upadku jechałem w ścisłej czołowce (nawet dawałem
zmiany) Z Ciokeim, Czarnotą, Pierwochą, Mronczem i jeszcze kilkoma innymi
osobami, tak gdzies do 20km, wcześniej gdzieś tak do 10km jechało razem
chyba 30 osób - w grupie, jak na szosie, podzieliło się to na piaskowej
górce, gdzie trzeba było zejść z roweru. Po upadku, zanim doszła mnie
kolejna grupa, z którą się przeciągnąłem de facto do mety minęło ładnych 5
kilometrów i jechało nas tak od 5 - 15 osób.
W Świeradowie, gdzie trocę odpuściłem jechałem cały czas tak do 50km w
różnych grupkach, raczej z nich odpadając, pod koniec wyprzedziłem jedną
pięcioosobową i "rozprowadziłem" na finisz dówch juniorów z drugiej, też
pięcioosobowej.
I moje wrażenia z tego są takie (patrząc na późniejsze wyniki): osoba,
której nie ma na dziesiątym kilometrze w jednej z czołowych grup nie jest
póxniej wysoko na mecie, owszem, później się to dzieli i zawodnicy na metę
przyjeźdżają samotnie/dwójkami, ale do 50km walcząc o czołowe pozycje jedzie
się w grupie i odpadnięcie z takowej/nie zalapanie się do niej równa się
porażce.
>
> Pewnym dowodem na poparcie mojej tezy jest jednak to, że ludzie
> z czołówki, nawet jak złapią jedną, czy drugą gumę i tak przyjeżdżają
> na jednym z pierwszych miejsc. Więc starta tych kilku (nastu) minut
> im tak znowu dużo nie robi.
W Szklarskiej Kowal, Bieniasz i Ciok złapali gumę (akurat ich mijałem jak
zmianiali) - i byli sporo dalej w klasyfikacji niż ich możliwości - złapanie
gumy w takich warunkach = odpadnięcie od grupy = prktyczna niemożliwość
nadrobienie do niej samotnie 5 minut.
--
Marek Tyniec jr http://www.blogi.pl/blog.php?blog=mtb
o o 0 http://www.marekjr.website.pl
/- /- /- mailto:mt_jr#wp.pl # -> @
()\() ()\() ()\() GG:3108029
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Marek Tyniec jr
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:29
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:29
19 lines
1858 bytes
1858 bytes
> W artykule news:c24aj6$dsf$1...@inews.gazeta.pl,
> niejaki(a): Łuki z adresu <cykl...@gazeta.pl> napisał(a):
> Czasami nawet start z tyłu pozwala płynnie
> "wejść" w maraton i uniknąć zbyt szybkiego tempa na
> początku i zagotowania się.
I jeszcze jedno spostrzeżenie co do "powolnego rozkręcania się". Czołowka
jedzie mniej więcej cały czas takim samym tempem, a że jest ono mocne
świadczy pikaie Polarów od czasu do czasu :)
pozdrawiam
--
Marek Tyniec jr http://www.blogi.pl/blog.php?blog=mtb
o o 0 http://www.marekjr.website.pl
/- /- /- mailto:mt_jr#wp.pl # -> @
()\() ()\() ()\() GG:3108029
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Łuki
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:41
Date: Wed, 03 Mar 2004 10:41
14 lines
1596 bytes
1596 bytes
Marek Tyniec jr: > ... > Hmmm.. niech pomyślę - w Krakowie jechałem w siedmioosobowej grupie > ... Masz rację. Nie wiedziałem, że w ścisłej czołówce to tak wygląda. Czyli jakieś rozstawienie tej czołówki na starcie powinno być. Pozdrawiam! -- ---------------------------------------- Łuki <cykl...@poczta.onet.pl> Dzień bez roweru to dzień stracony !
Re: dot. [maratony][ustawianie siê na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Maciej Zab³ocki
Date: Wed, 03 Mar 2004 11:01
Date: Wed, 03 Mar 2004 11:01
11 lines
1565 bytes
1565 bytes
U�ytkownik "�uki" <cykl...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci news:c24cp8$n3o$1@inews.gazeta.pl... > Masz racj�. Nie wiedzia�em, �e w �cis�ej czo��wce to tak wygl�da. > Czyli jakie� rozstawienie tej czo��wki na starcie powinno by�. Brawo Luki! Jestes chyba pierwsza osoba ktora przyznala komus racje w tym nieco przydlugawym (to 223 post) watku:) Pozdro Maciej
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: Wanna-be-fast Fred
Date: Wed, 03 Mar 2004 11:19
Date: Wed, 03 Mar 2004 11:19
16 lines
2087 bytes
2087 bytes
Marek Tyniec jr wrote: > I moje wrażenia z tego są takie (patrząc na późniejsze wyniki): osoba, > której nie ma na dziesiątym kilometrze w jednej z czołowych grup nie jest > póxniej wysoko na mecie, owszem, później się to dzieli i zawodnicy na metę > przyjeźdżają samotnie/dwójkami, ale do 50km walcząc o czołowe pozycje jedzie > się w grupie i odpadnięcie z takowej/nie zalapanie się do niej równa się > porażce. wlasnie w tym ze za slabo sie "ryje" na starcie i kiepsko wychodza mi szybkie starty (musialbym sie bardzo dobrze rozgrzac wczesniej) upatruje swoja slabosc. I wiem, ze wlasnie te pierwsze 10 km, kiedy trzeba dobic i utrzymac sie w szpicy ma kluczowe znaczenie. mam nadzieje ze w przyszlym sezonie bede mial na to przynajmniej moc. pozdrawiam Przemek
Re: dot. [maratony][ustawianie się na starcie] pewnego rodzaju podsumowanie
Author: PeterMTB
Date: Wed, 03 Mar 2004 12:08
Date: Wed, 03 Mar 2004 12:08
41 lines
3418 bytes
3418 bytes
Użytkownik Marek Tyniec jr napisał: (...) moje wrażenia z tego są takie (patrząc na późniejsze wyniki): osoba, > której nie ma na dziesiątym kilometrze w jednej z czołowych grup nie jest > póxniej wysoko na mecie, owszem, później się to dzieli i zawodnicy na metę > przyjeźdżają samotnie/dwójkami, ale do 50km walcząc o czołowe pozycje jedzie > się w grupie i odpadnięcie z takowej/nie zalapanie się do niej równa się > porażce. ... i trzeba przyznać rację Markowi bo jednak jesli nie traci się sił, energii i nwerów na przepychanie to wyniki są lepsze. Ostatni maraton Bydgoszcz na 200 pokazał mi, że dobry start i utrzymywanie swojego dość mocnego tempa (bez problemów mijania się z osobami o mniejszym poziomie techniczno-siłowym) przynosi dobre rezultaty. tam rzeczywiście dobrze wystartowałem i jechałem początkowo w pierwszej 100 (który dokładnie to nie wiem) w kazdym razie na rozjazd 120-200 koło 60-tego km wjeżdzałem koło 15 pozycji open z zawodnikami z WD40, których się potem trzymałem. Jazda w grupie daje efekt nie tylko na szosie ale również w terenie - może tu nie chodzi tyle o opory powietrza co o psychiczne nastawienie - motywację. jesli jadę z grupą zawodników, którzy są dobrzy - to trzeba przyznać - i jadę ich tempem to jadę szybciej i lepiej niż gdybym jechał sam. Nawet jazda we dwie osoby daje,lepsze wyniki niż zupełnie pojedyńczo - możemy to zaobserwować nawet przy zwykłej jeździe lub treningu w lesie. Jadąc z kim mamy dodatkową motywację, po prostu jedzie sie lepiej, fajniej i potem się okazuje że szybciej (wystarczy czasem sprawdzić średnią po kilku róznych jazdach samemu i w grupie/nawet we dwie osoby/ Faktycznie gdy "odpadłem" z "grupy WD40" jechałem dużo wolniej niż wcześniej ... a mogłem szybciej... brakło chyba tej motywacji - jazdy z kimś... Marek zdecydowanie ma dużo doświadczenia mimo jego młodego wieku, cóż - widziałem jak jeździ ;-) nie dziwię się zatem temu :-) pozdrower Peter -- What Doesn't Kill Me Makes Me Stronger czyli Co Mnie Nie Zabije To Mnie Wzmocni http://mtb.selinet.pl
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads