Article View: alt.pl.rec.sport.kolarstwo
Article #516"Maraton z blatu" - kilka refleksji (dluzsze)
From: Marek Tyniec jr
Date: Fri, 06 Feb 2004 16:40
Date: Fri, 06 Feb 2004 16:40
116 lines
7550 bytes
7550 bytes
Maraton z blatu Jakub Karp
Aby się nieco ukulturalnić a nie tylko rozprawiać o tętnach spoczynkowych,
recovery sessions i innych bzdetach tym razem będzie o książce :-).
Początkowo nie nosiłem się z zamiarem zakupu "Maratonu z blatu", ale miałem
urodziny, więc stwierdziłem 'czemu nie', wypełniłem stosowny formularz a po
tygodniu uiściłem listonoszowi 24 PLNy. Pierwsze wrażenie jest dobre -
okładka na półmatowym papierze z nie najgorszym zdjęciem. Wrażenie drugie
jest nieco gorsze - kolorowe reklamy na pierwszej i ostatniej stronie,
papier o niskiej gramaturze oraz zdjęcia, które można by uznać za ciekawe,
gdyby były wydrukowane na kredowym papierze. W każdym razie tak jak i do
zakupu tak i do przeczytania wywiadów z czołowymi polskimi zawodnikami
podszedłem raczej bez emocji.
Po wstępie przedstawieni nam są bohaterowie minionego sezonu, których
najprawdopodobniej autor uznał za "próbkę reprezentatywną" polskich
maratonów. Na sześćdziesiąt pytań dotyczących głównie sprzętu i treningu
odpowiadają:
Michał "maratony są dla cieniasów" Bogdziewicz, Mirosław Bieniasz, Zbigniew
Orłowski, Paweł Urbańczyk, oraz Katarzyna Marszałek.
Znając te osoby z widzenia, z wyścigów z grup dyskusyjnych, osobiście czy
też patrząc na ich wyniki a przede wszystkim czytając ich wypowiedzi można
dojść do wniosku, że przedstawiona piątka próbką reprezentatywną nie jest:
najbardziej utytułowany Bogdziewicz sam przyznaje, ze maratończykiem nie
jest, z kolei Bieniasz potwierdza większość wątpliwości, jakie ten poprzedni
wobec polskich maratonów czyni. Paweł Urbańczyk z kolei uważa się za
amatora, jednak zapytany licencję PZKol przyznaje, że takową posiada od lat
czterech. Katarzyna Marszałek znana także jako Leeloo zapewne jest twarda i
posiada wiele zacięcia w pokonywaniu wyścigowych kilometrów, jednak nie
wydaje mi się, aby była obiektywną przedstawicielką swojej płci w tej
dyscyplinie. Za "prawdziwego maratończyka", cokolwiek by to miało znaczyć
najbardziej z tej grupy uznać można Zbigniewa Orłowskiego - dobrze
sytuowanego pana w średnim wieku, który pomimo tego, że to co robi jest
amatorstwem w najpełniejszym chyba tego słowa znaczeniu jest w stanie
rywalizować jak równy z równym z najlepszym zawodnikami w Polsce i Europie a
do tego z jego wypowiedzi wypływa pogodny uśmiech.
W tym gronie zabrakło zdecydowanie "jednego z wielu" kogoś, kto tworzy tłum
na starcie każdego z maratonów, kto nie ściga się o pierwsze miejsca a
największą satysfakcją dla niego jest ukończenie wyścigu, przeżycie
przygody, porządne zmęczenie się, którego ukoronowaniem jest osiągnięcie
mety i otrzymanie dyplomu za uczestnictwo.
Po przedarciu się przez dość nużącą część dotyczącą sprzętu następuje seria
pytań dotyczących treningu. Każdy z bohaterów książki prezentuje inne
podejście - Leeloo spędza wiekszosć czasu na trenażerze, pan Orłowski słucha
swojego Polara, Mirosław Bieniasz tłucze tysiące kilometrów po szosie
podobnie jak Michał Bogdziewicz i w nieco mniejszym wymiarze Paweł
Urbańczyk, który jednak częściej dosiada górala. Niektórzy w zimie biegają,
inni nie, jedni stosują dietę praktycznie wegetariańską, inni nie stronią od
piwka raz na jakiś czas. Przy uważnej lekturze można jednak między wierszami
wyczytać kto, ile i w jaki sposób trenuje. Nie ma co jednak oczekiwać na
jakieś gotowe porady - ewentualnie osoby już trenujące mogą znaleźć kilka
wskazówek, jednak główny wniosek, jaki można wyciągnąć brzmi: trzeba
jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.
Nie wiem, jak tę książkę odbierze laik - wypowiedzi są podane w dosyć
hermetycznej formie a i osobie zaangażowanej w MTB "Maraton z blatu" może
wydać się dość monotonny, jeśli nie schematyczny. Nie znajdziemy też w tej
książce żadnych "prawd objawionych" a propos samych maratonów, techniki,
taktyki, treningu, ale za to, przy uważnej lekturze można dopatrzeć się
czegoś więcej: prawdy o kolarstwie górskim w Polsce w ogóle. Mamy wypowiedzi
Michała Bogdziewicza, który więcej niż o maratonach mówi o XC i o sytuacji,
jaką tam mamy, czyli raptem kilku zawodników dobrej klasy rywalizujących
między sobą, za którymi zieje pustką szeroka i głęboka przepaść i który z
jednej strony pogardliwie wypowiada się o polskich maratonach jak i o
zawodnikach w nich startujących a z drugiej strony sam nie mogący pochwalić
się zbyt wieloma doświadczeniami na tym polu a za granicą zbierający baty od
europejskiej czołówki. Mamy Bieniasza, który niejako "uciekł" do maratonów z
XC potwierdzając tym samym tezę Bogdziewicza o słabości polskich maratonów,
ale też zaczynającego się faktycznie w maratonach specjalizować. Z jego słów
płynie też wiele prawdy o warunkach panujących w klubach, w PZKol, o
atmosferze na wyscigach, sytuacji finansowej i wszystkim tym, co jest złe w
naszym MTB. Tenże Bieniasz jest także dowodem na to, że w sporcie liczy się
przede wszystkim ciężka praca i to właśnie dzięki niej można osiągnąć
sukces.
Generalne wrażenie po przeczytaniu "Maratonu z blatu", po wystartowaniu w
kilku wyścigach tego typu, po ładnych kilku latach amatorskiego ścigania w
XC jest takie, że.... jest słabo... mamy słabe zawody, słabych zawodników,
słabe nagrody, nie mamy klubów, ale właśnie dzięki maratonom powoli
zaczynamy się odbijać od dna. W kolarstwie górskim pojawiają się nowe
twarze, ludzie masowo zaczynają uprawiać ten sport, czyli jest szansa na
odbicie się od dna. Już samo powstanie takiego wydawnictwa jak "Maraton z
blatu" świadczy o tym, że coś zaczyna się dziać. I nie dlatego polecam
wszystkim tę książkę, ale dlatego, że jest to w sumie zupełnie miła lektura,
do której, z racji formy, można w każdej chwili wrócić (czytanie jej "na
wyrywki" jest chyba lepszym pomysłem niż na jeden raz, dzięki temu jest
większa szansa na uniknięcie przytłoczenia rozważaniami o doborze opon,
które w sumie niewiele wnoszą) i której głównym atutem jest to, że "trzyma
klimat".
pozdrawiam, tekst zamieszczony takze na moim blogu
--
Marek Tyniec jr http://www.blogi.pl/blog.php?blog=mtb
o o 0 http://www.marekjr.website.pl
/- /- /- mailto:mt_jr#wp.pl # -> @
()\() ()\() ()\() GG:3108029
Technical Details
Message-ID:
<c00flu$gtq$1@shodan.interia.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!archiver1.google.com!news2.google.com!news.maxwell.syr.edu!newsfeed.tpinternet.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!archiver1.google.com!news2.google.com!news.maxwell.syr.edu!newsfeed.tpinternet.pl!newsfeed.gazeta.pl!feed.news.interia.pl!not-for-mail From: "Marek Tyniec jr" <ma...@sygnaturka.com> Newsgroups: alt.pl.rec.sport.kolarstwo Subject: "Maraton z blatu" - kilka refleksji (dluzsze) Date: Fri, 6 Feb 2004 17:40:44 +0100 Organization: INTERIA.PL -> http://www.interia.pl Lines: 118 Message-ID: <c00flu$gtq$1@shodan.interia.pl> NNTP-Posting-Host: host-87-18.tele2.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: shodan.interia.pl 1076085246 17338 62.93.87.18 (6 Feb 2004 16:34:06 GMT) X-Complaints-To: use...@firma.interia.pl NNTP-Posting-Date: Fri, 6 Feb 2004 16:34:06 +0000 (UTC) X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1106 X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1106 X-Priority: 3 X-Authenticated-User: nicolai % interia+pl X-MSMail-Priority: Normal Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit