🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.rec.muzyka.hiphop
7 messages
7 total messages Started by Przemysław Wełyczko Mon, 18 Feb 2002 14:24
breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1408
Author: Przemysław Wełyczko
Date: Mon, 18 Feb 2002 14:24
97 lines
8172 bytes
Chcemy pokazać, że można wybrać inną drogę. Każdy z nas jest na swój sposób
inny. Jeden ma tendencję do tych ruchów, drugi do innych. Nie wszyscy
posiadają ten sam zakres rozciągnięcia, a czasem nawet długoletnie
rozciąganie nie gwarantuje Ci osiągnięcia tego co inni. Uważamy, że
narażanie się na niepotrzebne kontuzje jest pozbawione jakiegokolwiek sensu,
każdy powinien robić to, w czym się czuje najlepiej. Ewoluować w tym, nie
powtarzać czyichś schematów. Krążyć wokół pewnego "własnego centrum",
wymyślając wciąż nowe numery, starając się coś urozmaicić, nie kończąc
wyłącznie na nich. Według nas kluczem do osiągnięcia sukcesu jest
znalezienie u siebie czegoś, co odróżnia nas od innych. Indywidualność to
podstawa i każdy, kto tego nie docenia żyje w niewiedzy. Odszukiwanie
własnego stylu jest niezmiernie trudne, jednak, kiedy już to będziesz miał,
korzyści pozostaną na zawsze niewymierne. Nie chodzi tu o sławę i "bycie
najlepszym", a o satysfakcję, której nabierasz robiąc coś swojego,
wzbogacając B.BOYING o repertuar ruchów, zachowań charakterystycznych dla
Twojej osoby. Prawdziwa radość z tańczenia (lub, jak kto woli - zajawka)
zaczyna się właśnie wtedy od tego momentu. Ślepe dążenie do wykonywania
rzeczy, które już widziałeś, tylko lepiej (lepiej dla niektórych znaczy
proste nogi i większy rozkrok - bzdura, zero stylu) jest dowodem tego, że,
pomimo iż b.boying ma 30 lat, tak niewielu ludzi może się pochwalić czymś
więcej niż tylko kilkoma podstawowymi rowerami. Break dance nie jest tańcem
figurowym. Figury nie mają nic wspólnego z tańcem. Każdy, kto myśli
odwrotnie myli się i powinien jeszcze raz zdefiniować sobie słowo "dance".
Obecnie jest kupa człowieków, którzy robiąc wyłącznie power movies na zadane
pytanie:, co robisz? Odpowiadają: tańczę break dance. Taniec jest
interpretacją muzyki, z tym zgodzi się każdy, ale to, co robią Ci ludzie nie
ma z tym nic wspólnego, bo często bywa tak, że wisi im to, co leci z
głośnika, najważniejsze, aby numery wychodziły. Każdy, kto postępuje w ten
sposób nie zasługuje na miano tancerza, nawet, jeśli porusza się w rytm. Ta
robota powinna sprawiać przyjemność, w żadnym wypadku nie może wzbudzać
zniechęcenia, ani być pasmem na siłę wykonywanych czynności. Uważamy, że
B.BOYING, właśnie dzięki indywidualnościom jest tak zajebistym tańcem, a co
za tym idzie, styl jest ciągle bronią nr1. Gdyby na imprezach (w Polsce i
nie tylko już do tego dochodzi) wszyscy robili to samo, te same numery, te
same ruchy, zubożyłoby to break dance do tego stopnia, że okazałoby się, iż
nie różni się on oprócz rodzaju figur od walca lub lambady. Paradoksalnie
rzecz biorąc sędziowie na konkursach tego typu tańców już dawno zauważyli,
że siła tkwi w stylu, tylko Jury break dance ciągle patrzy wyłącznie na
stopień trudności akrobacji. A propos akrobacji. Nie zgadzamy się z
krążącymi po całej Polsce opiniami typu: najlepiej breaka tańczą akrobaci.
Dzięki swojemu przygotowaniu i rozciągnięciu, potrafią wykonywać rzeczy, od
których łeb pęka, ale jeśli wciąż będą wyłącznie kopiować, są dla nas tylko
miłym dodatkiem do prawdziwego B.BOYINGU. Poparciem dla tego są sami
fundatorzy Rock Steady Crew, czy widział ktoś Crazy'ego lub Ken'a aby
uparcie pruł airtracki? Nonsens, a jednak cieszą się niezmiennym szacunkiem,
są podziwiani, właśnie ze względu na nowatorstwo. W epoce natłoku robotów,
kserokopiarek, opłacanych brawami nieświadomej, niczego nie podejrzewającej
publiczności, chcemy tworzyć własny styl, pokazać innym jak my to czujemy,
widzimy, powiedzieć, że nie jest to jeszcze efekt końcowy (nigdy nie
jesteśmy w 100% zadowoleni z siebie), ale "to tędy droga". Na B.BOYING można
spojrzeć jak na każdą inną dziedzinę naszego życia. Są ludzie, którzy robią
to, bo kochają i znaleźli w tym prawdziwy sens w swojej szarej egzystencji i
są również tacy, którzy robią to, bo chcą osiągnąć konkretne korzyści, takie
jak sława, pieniądze, kariera. Chcą coś udowodnić. My zaliczamy się do tej
pierwszej grupy, owszem każdy z nas chciałby być znany i szanowany, a byłoby
jeszcze lepiej, gdybyśmy mogli zarobić na tym, choć trochę kasy (w końcu
każdy ma rodzinę i wydatki), jednak pogodziliśmy się z tym, że jak na razie
tak nie jest i zdajemy sobie sprawę z tego, że nawet, jeśli nigdy tak nie
będzie, to my i tak ciągle w tym będziemy. Robimy to z ochotą, sprawia nam
to przyjemność, daje satysfakcje; na pewno nie czujemy potrzeby nikomu
niczego udowadniania. Kolejną sprawą, która nas denerwuje w tym całym
zamieszaniu jest podejście ludzi tańczących do B.BOYINGU. Wszyscy chcą być
twardzi jak skała, zaliczać jak najwięcej walk, kasować wszystkich z
kretesem, zapominać o luzie i zabawie. Doszło już do tego, że nie można się
spokojnie rozgrzać, potańczyć w kółku, żeby ktoś nie wyskoczył z wojennymi
zapędami. Wyznajemy zasadę: Mniej walki, więcej szacunku i przyjaznego,
wspólnego naginania. Lubimy pokasować się z dobrymi ekipami w wyluzowanym
klimacie, jednak to co ostatnimi czasy wyprawia się na parkiecie przechodzi
nasze najśmielsze oczekiwania. Byliśmy świadkami tak agresywnych bitw, że
lada moment tancerze zamieniliby się w bokserów. Jesteśmy zwolennikami
zabawy, tak, więc przedkładamy wszelkie napierdalanki w kółku, wspólne
treningi nad walki, są one o wiele bardziej owocne; w wyluzowane wolne style
i numery, a klimaty, które tam panują przewyższają o kilka głów nastroje z
najlepszych imprez. Na koniec kilka słów o kopiowaniu. Pomimo iż to sprawa
wszystkim znana, wciąż w Polsce (i nie tylko) jest podstawowym problemem.
Wszędzie muszą się znaleźć rzesze ludzi tańczących "za kogoś". Obudźcie się
kurwa, tego nie wolno robić pod żadnym pozorem, a jeśli mama nie nauczyła
was, że nie wolno kraść, to sami wbijcie sobie to do głowy! Rozumiemy, że
początki są trudne, nie wiesz, co masz robić, od czego zacząć, sami
jeździliśmy kiedyś na czyichś numerach. W porządku. Jednak nie możecie z
takim ksero wyskakiwać na imprezach! Jeszcze gorzej jest, kiedy widzimy
gości, którzy tańczą po 2-3 lata, kasują się z innymi na zerżnięte numery,
uważają, że każdy z nich jest mistrzem świata, chodzą z podniesioną wysoko
głową i uważają, że wszystko jest OK. Otóż nie jest OK. Jak można myśleć o
wygraniu jakiejkolwiek bitwy, jeżeli nie stać Cię nawet na wymyślenie
swojego własnego numeru. Zrozumcie w końcu, że BREAK DANCE wcale, ale to
wcale nie polega na powtarzaniu czyichś numerów! Nikt z Was nie myśli chyba,
że można zostać mistrzem czegokolwiek w przeciągu 2-3 lat, więc jeśli tyle
tańczycie uspokójcie się, nabierzcie szacunku do ludzi, którzy robili to
przed wami (gdyby nie oni, was by nie było), szacunku do tych, którzy
dopiero zaczynają, róbcie swoje, naprawdę swoje i czekajcie cierpliwie na
swoją kolej, w przeciwnym wypadku zrobicie z siebie błaznów i będziecie tego
później żałować.


--
www.spolem.prv.pl
Re: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1409
Author: hed
Date: Mon, 18 Feb 2002 15:19
3 lines
1006 bytes
> Obecnie jest kupa człowieków

czlowiekooow ? moze lepiej ludzioow ... ?;))
Re: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1410
Author: Przemysław Wełyczko
Date: Mon, 18 Feb 2002 16:38
10 lines
1219 bytes
Przepraszam specjalnie dla Pana zmienie początek zdania na "Obecnie jest
mnóstwo ludzi(...)"
heh
Użytkownik "hed" <hedasw@hoga.pl> napisał w wiadomości
news:a4r5s7$ho8$1@news.tpi.pl...
> > Obecnie jest kupa człowieków
>
> czlowiekooow ? moze lepiej ludzioow ... ?;))
>
>
Re: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1411
Author: wodniq
Date: Mon, 18 Feb 2002 20:05
3 lines
986 bytes
dobra ale po co mi to...

wodniq
Odp: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1412
Author: Kaczor
Date: Mon, 18 Feb 2002 20:38
131 lines
8768 bytes
Użytkownik Przemysław Wełyczko <mucik@wp.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:3c710f0f@news.vogel.pl...
> Chcemy pokazać, że można wybrać inną drogę. Każdy z nas jest na swój
sposób
> inny. Jeden ma tendencję do tych ruchów, drugi do innych. Nie wszyscy
> posiadają ten sam zakres rozciągnięcia, a czasem nawet długoletnie
> rozciąganie nie gwarantuje Ci osiągnięcia tego co inni. Uważamy, że
> narażanie się na niepotrzebne kontuzje jest pozbawione jakiegokolwiek
sensu,
> każdy powinien robić to, w czym się czuje najlepiej. Ewoluować w tym, nie
> powtarzać czyichś schematów. Krążyć wokół pewnego "własnego centrum",
> wymyślając wciąż nowe numery, starając się coś urozmaicić, nie kończąc
> wyłącznie na nich. Według nas kluczem do osiągnięcia sukcesu jest
> znalezienie u siebie czegoś, co odróżnia nas od innych. Indywidualność to
> podstawa i każdy, kto tego nie docenia żyje w niewiedzy. Odszukiwanie
> własnego stylu jest niezmiernie trudne, jednak, kiedy już to będziesz
miał,
> korzyści pozostaną na zawsze niewymierne. Nie chodzi tu o sławę i "bycie
> najlepszym", a o satysfakcję, której nabierasz robiąc coś swojego,
> wzbogacając B.BOYING o repertuar ruchów, zachowań charakterystycznych dla
> Twojej osoby. Prawdziwa radość z tańczenia (lub, jak kto woli - zajawka)
> zaczyna się właśnie wtedy od tego momentu. Ślepe dążenie do wykonywania
> rzeczy, które już widziałeś, tylko lepiej (lepiej dla niektórych znaczy
> proste nogi i większy rozkrok - bzdura, zero stylu) jest dowodem tego, że,
> pomimo iż b.boying ma 30 lat, tak niewielu ludzi może się pochwalić czymś
> więcej niż tylko kilkoma podstawowymi rowerami. Break dance nie jest
tańcem
> figurowym. Figury nie mają nic wspólnego z tańcem. Każdy, kto myśli
> odwrotnie myli się i powinien jeszcze raz zdefiniować sobie słowo "dance".
> Obecnie jest kupa człowieków, którzy robiąc wyłącznie power movies na
zadane
> pytanie:, co robisz? Odpowiadają: tańczę break dance. Taniec jest
> interpretacją muzyki, z tym zgodzi się każdy, ale to, co robią Ci ludzie
nie
> ma z tym nic wspólnego, bo często bywa tak, że wisi im to, co leci z
> głośnika, najważniejsze, aby numery wychodziły. Każdy, kto postępuje w ten
> sposób nie zasługuje na miano tancerza, nawet, jeśli porusza się w rytm.
Ta
> robota powinna sprawiać przyjemność, w żadnym wypadku nie może wzbudzać
> zniechęcenia, ani być pasmem na siłę wykonywanych czynności. Uważamy, że
> B.BOYING, właśnie dzięki indywidualnościom jest tak zajebistym tańcem, a
co
> za tym idzie, styl jest ciągle bronią nr1. Gdyby na imprezach (w Polsce i
> nie tylko już do tego dochodzi) wszyscy robili to samo, te same numery, te
> same ruchy, zubożyłoby to break dance do tego stopnia, że okazałoby się,
iż
> nie różni się on oprócz rodzaju figur od walca lub lambady. Paradoksalnie
> rzecz biorąc sędziowie na konkursach tego typu tańców już dawno zauważyli,
> że siła tkwi w stylu, tylko Jury break dance ciągle patrzy wyłącznie na
> stopień trudności akrobacji. A propos akrobacji. Nie zgadzamy się z
> krążącymi po całej Polsce opiniami typu: najlepiej breaka tańczą akrobaci.
> Dzięki swojemu przygotowaniu i rozciągnięciu, potrafią wykonywać rzeczy,
od
> których łeb pęka, ale jeśli wciąż będą wyłącznie kopiować, są dla nas
tylko
> miłym dodatkiem do prawdziwego B.BOYINGU. Poparciem dla tego są sami
> fundatorzy Rock Steady Crew, czy widział ktoś Crazy'ego lub Ken'a aby
> uparcie pruł airtracki? Nonsens, a jednak cieszą się niezmiennym
szacunkiem,
> są podziwiani, właśnie ze względu na nowatorstwo. W epoce natłoku robotów,
> kserokopiarek, opłacanych brawami nieświadomej, niczego nie
podejrzewającej
> publiczności, chcemy tworzyć własny styl, pokazać innym jak my to czujemy,
> widzimy, powiedzieć, że nie jest to jeszcze efekt końcowy (nigdy nie
> jesteśmy w 100% zadowoleni z siebie), ale "to tędy droga". Na B.BOYING
można
> spojrzeć jak na każdą inną dziedzinę naszego życia. Są ludzie, którzy
robią
> to, bo kochają i znaleźli w tym prawdziwy sens w swojej szarej egzystencji
i
> są również tacy, którzy robią to, bo chcą osiągnąć konkretne korzyści,
takie
> jak sława, pieniądze, kariera. Chcą coś udowodnić. My zaliczamy się do tej
> pierwszej grupy, owszem każdy z nas chciałby być znany i szanowany, a
byłoby
> jeszcze lepiej, gdybyśmy mogli zarobić na tym, choć trochę kasy (w końcu
> każdy ma rodzinę i wydatki), jednak pogodziliśmy się z tym, że jak na
razie
> tak nie jest i zdajemy sobie sprawę z tego, że nawet, jeśli nigdy tak nie
> będzie, to my i tak ciągle w tym będziemy. Robimy to z ochotą, sprawia nam
> to przyjemność, daje satysfakcje; na pewno nie czujemy potrzeby nikomu
> niczego udowadniania. Kolejną sprawą, która nas denerwuje w tym całym
> zamieszaniu jest podejście ludzi tańczących do B.BOYINGU. Wszyscy chcą być
> twardzi jak skała, zaliczać jak najwięcej walk, kasować wszystkich z
> kretesem, zapominać o luzie i zabawie. Doszło już do tego, że nie można
się
> spokojnie rozgrzać, potańczyć w kółku, żeby ktoś nie wyskoczył z wojennymi
> zapędami. Wyznajemy zasadę: Mniej walki, więcej szacunku i przyjaznego,
> wspólnego naginania. Lubimy pokasować się z dobrymi ekipami w wyluzowanym
> klimacie, jednak to co ostatnimi czasy wyprawia się na parkiecie
przechodzi
> nasze najśmielsze oczekiwania. Byliśmy świadkami tak agresywnych bitw, że
> lada moment tancerze zamieniliby się w bokserów. Jesteśmy zwolennikami
> zabawy, tak, więc przedkładamy wszelkie napierdalanki w kółku, wspólne
> treningi nad walki, są one o wiele bardziej owocne; w wyluzowane wolne
style
> i numery, a klimaty, które tam panują przewyższają o kilka głów nastroje z
> najlepszych imprez. Na koniec kilka słów o kopiowaniu. Pomimo iż to sprawa
> wszystkim znana, wciąż w Polsce (i nie tylko) jest podstawowym problemem.
> Wszędzie muszą się znaleźć rzesze ludzi tańczących "za kogoś". Obudźcie
się
> kurwa, tego nie wolno robić pod żadnym pozorem, a jeśli mama nie nauczyła
> was, że nie wolno kraść, to sami wbijcie sobie to do głowy! Rozumiemy, że
> początki są trudne, nie wiesz, co masz robić, od czego zacząć, sami
> jeździliśmy kiedyś na czyichś numerach. W porządku. Jednak nie możecie z
> takim ksero wyskakiwać na imprezach! Jeszcze gorzej jest, kiedy widzimy
> gości, którzy tańczą po 2-3 lata, kasują się z innymi na zerżnięte numery,
> uważają, że każdy z nich jest mistrzem świata, chodzą z podniesioną wysoko
> głową i uważają, że wszystko jest OK. Otóż nie jest OK. Jak można myśleć o
> wygraniu jakiejkolwiek bitwy, jeżeli nie stać Cię nawet na wymyślenie
> swojego własnego numeru. Zrozumcie w końcu, że BREAK DANCE wcale, ale to
> wcale nie polega na powtarzaniu czyichś numerów! Nikt z Was nie myśli
chyba,
> że można zostać mistrzem czegokolwiek w przeciągu 2-3 lat, więc jeśli tyle
> tańczycie uspokójcie się, nabierzcie szacunku do ludzi, którzy robili to
> przed wami (gdyby nie oni, was by nie było), szacunku do tych, którzy
> dopiero zaczynają, róbcie swoje, naprawdę swoje i czekajcie cierpliwie na
> swoją kolej, w przeciwnym wypadku zrobicie z siebie błaznów i będziecie
tego
> później żałować.
>
>
> --
> www.spolem.prv.pl
>
> Popieram w 100%,  najgorsze jest to ze ci poczatkujacy bboye ucza sie i sa
zapatrzeniu sa wlasnie w tych "akrobatow".
Pozdrawiam
Kaczor
www.justbreak.prv.pl
Re: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1413
Author: mikael
Date: Mon, 18 Feb 2002 21:05
4 lines
1058 bytes
> > Popieram w 100%,

kurwa no nie wierze wlasnym oczom!!
PLONK!
Re: breakdance w Polsce wg S.S.Społem
#1414
Author: Raven
Date: Tue, 19 Feb 2002 09:21
16 lines
1594 bytes
Użytkownik "Kaczor" <skaczy@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:a4roud$dam$1@korweta.task.gda.pl...
> > Popieram w 100%,  najgorsze jest to ze ci poczatkujacy bboye ucza sie i
sa
> zapatrzeniu sa wlasnie w tych "akrobatow".

Jezus Maria, synku!!! Zacytowałeś 7kb, a wstawiłeś 2 linijki tekstu, w
dodatku nie wnoszące niczego! Netykieta Wam obca?!
Dobra, mogę się wziąć za stworzenie jakiegoś faq'a, bo przecież tak dalej
być nie może.
Jak chcecie to walcie na priv, coby znów grupy nie zaśmiecać. Aha, jak
znacie dobre strony o HH (pl lub zagraniczne, to piszcie z krótkim opisem,
wstawi się takie coś do faq)

Raven
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads