Article View: alt.pl.radio.radiomaryja
Article #1719Konsekwencje polityczne
From: mkarwan
Date: Sat, 16 Aug 2003 17:16
Date: Sat, 16 Aug 2003 17:16
203 lines
15623 bytes
15623 bytes
Nastawienie judaizmu klasycznego do gojów ma ogromny wpływ na postawę jego
wyznawców, ortodoksyjnych Żydów, oraz syjonistów, którzy uważani są za jego
kontynuatorów. Właśnie poprzez tych ostatnich oddziałuje on na politykę
państwa izraelskiego. Od roku 1967, odkąd Izrael zaczął się stawać coraz
bardziej "żydowski", jego polityka silniej jest uzależniona od religii niż
od chłodno wykalkulowanego interesu imperialnego. Ten wpływ ideologiczny
bywa zwykle niedostrzegany przez obserwatorów zagranicznych, mają oni bowiem
tendencję do ignorowania lub niedoceniania skutków oddziaływania religii na
życie polityczne Izraela. To poniekąd wyjaśnia, dlaczego tak wiele z ich
przewidywań się nie sprawdza.
Kwestie religijne, często błahe, spowodowały w Izraelu więcej kryzysów
gabinetowych niż jakiekolwiek inne przyczyny.
Hebrajskojęzyczna prasa znacznie więcej miejsca poświęca nieustannym sporom
wybuchającym pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami religijnymi czy pomiędzy
ugrupowaniami religijnymi a świeckimi niż pozostałym sprawom, z wyjątkiem
czasu wojny lub w okresie napięć związanych z "zagrożeniem" bezpieczeństwa
narodowego.
Oto garść tematów, które zdominowały prasę hebrajskojęzyczną w czasie, gdy
zacząłem pisać tę książkę, czyli na początku sierpnia 1993 roku: czy
żołnierze polegli w czasie działań wojennych, a będący synami nieżydowskich
matek zostaną pochowani w specjalnie wydzielonych kwaterach izraelskich
cmentarzy wojskowych; czy żydowskim religijnym przedsiębiorstwom
pogrzebowym, które mają wyłączność na chowanie wszystkich Żydów, z wyjątkiem
członków kibuców, wolno przed złożeniem ciała do grobu (i bez uzyskania
zgody rodziny zmarłego) kontynuować obyczaj obrzezania zwłok tych Żydów,
którzy nie zostali obrzezani za życia: czy można zezwolić na zakazany
nieoficjalnie od momentu ustanowienia państwa import do Izraela
niekoszernego mięsa, czy nadal będzie on zabroniony prawem... Podobnych
spraw jest znacznie więcej, i są one dla przeciętnego Izraelczyka ważniejsze
niż na przykład negocjacje Syrią i Palestyńczykami.
Podejmowane przez nielicznych izraelskich polityków próby ignorowania
czynnika "ideologicznego", na rzecz korzyści "imperialnych" miały
katastrofalne skutki. W początkach 1974 roku, po częściowej klęsce w wojnie
Jom Kipur, w żywotnym interesie Izraela leżało powstrzymanie odradzającego
się wpływu OWP, której kraje arabskie nie uznały jeszcze za jedynego
pełnoprawnego reprezentanta Palestyńczyków. Rząd izraelski nosił się z
zamiarem poparcia wpływów jordańskich na Zachodnim Brzegu, dość wtedy
znacznych. Poproszony o poparcie król Husajn zażądał oczywistego quid pro
quo. Ustalono więc, że jego główny sojusznik na Zachodnim Brzegu, szejk
Jabri z Hebronu, który żelazną ręką i z poparciem ministra obrony Mosze
Dajana sprawował władzę nad południową częścią tego obszaru, wyda w swej
rezydencji pałacowej w Hebronie przyjęcie dla najważniejszych osobistości
regionu. Przyjęciu wydanemu z okazji urodzin króla Husajna miało towarzyszyć
publiczne wciągnięcie na maszt flag Jordanii, co stanowiłoby sygnał
rozpoczęcia projordańskiej kampanii. Niestety, o planach tych dowiedzieli
się religijni osadnicy z pobliskiego Kirjat-Arba, których w owym czasie była
zaledwie garstka. Zagrozili oni premier Goldzie Meir i ministrowi Dajanowi
ostrymi protestami, ponieważ - jak oświadczyli - wywieszenie na Ziemi
Izraela flagi "państwa nie żydowskiego" przeczy świętej zasadzie, według
której ziemia ta "należy wyłącznie do Żydów. Ponieważ zasada ta akceptowana
jest przez wszystkich syjonistów, rząd musiał ulec ich żądaniom i zabronić
szejkowi Jabri wywieszania jakichkolwiek flag jordańskich. Skutkiem tego
Jabri poczuł się głęboko upokorzony, odwołał przyjęcie, zaś na spotkaniu
przedstawicieli Ligi Arabskiej, które odbyło się niedługo później w Fezie,
król Husajn głosował za uznaniem Organizacji Wyzwolenia Palestyny jako
jedynej legalnej reprezentacji narodu palestyńskiego. Zdaniem
izrealsko-żydowskiej opinii publicznej na toczące się obecnie negocjacje w
sprawie "autonomii" palestyńskiej żydowskie racje ideologiczne wywierają
również dominujący wpływ.
Wniosek, jaki się nasuwa z powyższych rozważań, wspartych analizą judaizmu
klasycznego, może być tylko taki, że niemożliwe jest dokonanie rzetelnej
analizy polityki izraelskiej bez uwzględnienia unikalnego charakteru
"państwa żydowskiego". W szczególności błędem jest porównywanie Izraela do
innych państw zachodniego imperializmu czy do państw osadniczych.
W okresie apartheidu ziemia w Afryce Południowej "należała" w 87 procentach
do Białych i tylko w 13 procentach do Czarnych. Ponadto, utworzono tam
wydzielone obszary dla ludności murzyńskiej zwane bantustanami, wyposażone
oficjalnie we wszystkie atrybuty suwerennego państwa.
Tymczasem ideologia żydowska domaga się, aby żadna, najmniejsza nawet część
Ziemi Izraela nie została przypadkiem uznana za "należącą" do nie-Żydów;
sprzeciwia się wystawianiu na widok publiczny jakichkolwiek oznak
suwerenności, takich jak choćby flagi jordańskie. Koncepcja Ziemi Odzyskanej
opiera się na żądaniu, by "odzyskane" zostały wszystkie grunty, a nie,
powiedzmy, "tylko" 87 procent, tak aby cały ten obszar stał się w
przyszłości własnością Żydów.
Ideologia żydowska odrzuca znaną już starożytnym Rzymianom i naśladowaną
przez wiele innych świeckich imperiów, jak że wygodną zasadę imperializmu,
której istotę trafnie ujął Lord Crommer, mówiąc: "My nie rządzimy Egiptem,
my rządzimy ludźmi, którzy rządzą Egiptem".
Żydowska ideologia czegoś takiego w ogóle nie dopuszcza; zabrania także
okazywania nawet pozornego szacunku "nieżydowskim zarządcom" na Ziemi
Izraela.
Cały ten aparat złożony z zależnych królów, sułtanów, maharadżów i wodzów
plemiennych, a w czasach bardziej współczesnych także z zależnych
dyktatorów, jakże przydatny w warunkach "normalnej" hegemonii imperialnej,
nie może być wykorzystany przez Izrael na terenach uważanych za przynależne
do Ziemi Izraela. Stąd całkowicie bezpodstawne są obawy Palestyńczyków, że
Izrael zamknie ich w "bantustanach". Izrael jest gotów na ustępstwa tylko
wówczas - jak to miało miejsce w czasie wojny 1973 roku i późniejszej wojny
libańskiej 1983-94 - gdy w starciach zbrojnych ginie zbyt wielu Żydów;
ponieważ ustępstwo może usankcjonować jedynie zasada, że świętość
żydowskiego życia jest ważniejsza niż wszelkie inne względy.
Dopóki Izrael pozostanie "państwem żydowskim", nie będzie możliwe przyznanie
wyłącznie z powodów politycznych - symbolicznej czy chociażby nawet pozornej
suwerenności lub autonomii jakimkolwiek nie-Żydom zamieszkującym Ziemię
Izraela. Izrael, podobnie jak inne kraje, jest państwem elitarnym, o silnym
poczuciu odrębności, z tym, że "elitaryzm" izraelski jest szczególnego
rodzaju.
Można też podejrzewać, że "ideologia żydowska" wywiera także wpływ na wielu,
a kto wie czy nie na większość Żydów żyjących w diasporze. Skuteczność
wprowadzania w życie tej ideologii zależy od siły i potęgi Izraela, co z
kolei w znacznym stopniu zależy od pomocy, jakiej udziela Izraelowi żydowska
diaspora, a szczególnie Żydzi ze Stanów Zjednoczonych. Żydzi ci mają
zupełnie inny stosunek do nie-Żydów niż judaizm klasyczny. Rozbieżność ta
najbardziej rzuca się w oczy w krajach anglojęzycznych, gdzie największe
fałszerstwa judaizmu są na porządku dziennym. Najgorsza sytuacja pod tym
względem panuje w USA i Kanadzie, w krajach, które udzielają najsilniejszego
poparcia Izraelowi, w tym również jego polityce naruszającej w rażący sposób
podstawowe prawa ludności nieżydowskiej.
Amerykańskiego poparcia dla Izraela nie da się jedynie tłumaczyć interesami
imperialnymi Stanów Zjednoczonych. Aby zrozumieć politykę Białego Domu wobec
Bliskiego Wschodu, należy wziąć pod uwagę potężne poparcie, jakiego udziela
polityce izraelskiej dobrze zorganizowana społeczność żydowska USA. Zjawisko
to jest jeszcze bardziej widoczne w Kanadzie, dla której Bliski Wschód ma
raczej znaczenie drugorzędne, a mimo to lojalność wobec Izraela jest tam
nawet większa niż w Stanach. Zarówno w USA, jak i w Kanadzie (a także w
Wielkiej Brytanii, Francji i paru innych krajach) organizacje żydowskie
popierają Izrael niemal z takim samym oddaniem, z jakim światowe partie
komunistyczne popierały przez tyle lat Związek Sowiecki.
Polityki Izraela bronią także zażarcie żydowscy działacze na rzecz praw
człowieka w różnych zakątkach świata; o ile w przypadku innych krajów wydają
się nieprzejednanymi bojownikami o prawa i wolności obywatelskie, to gdy
chodzi o Izrael, stają się zwolennikami totalitaryzmu.
W Izraelu dobrze wiadomo, że szowinizm i fanatyzm, z jakim zorganizowane
społeczności żydowskiej diaspory popierają Izrael, jest nawet silniejszy
(zwłaszcza po roku 1967) niż szowinizm przeciętnego Żyda izraelskiego.
Fanatyzm ten widać szczególnie wyraźnie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.
Ze względu na nieporównywalnie silniejszą pozycję polityczną USA
skoncentrujemy się tu na Żydach amerykańskich. Warto może dodać, że istnieje
też grupa Żydów, którzy mają takie samo spojrzenie na politykę Izraela jak
reszta społeczeństwa (jeśli uwzględnimy czynniki geograficzne, poziom
dochodów, pozycję społeczną etc.).
Dlaczego zatem jedni Żydzi amerykańscy okazują szowinizm, czasem naprawdę
skrajny, a inni nie? Zacznijmy od zbadania politycznego i społecznego
znaczenia organizacji żydowskich, z natury swojej "elitarnych", a więc
niedopuszczających w swe szeregi gojów. ("Elitaryzm" ten zabawnie
kontrastuje z ich nagonką na rozmaite kluby nieżydowskie, odmawiające
członkostwa Żydom.) Żydzi "zorganizowani", a więc ci, którzy większość
swojego wolnego czasu spędzają w towarzystwie innych Żydów, najsilniej
strzegą żydowskiej "elitarności" i kultywują typowe dla judaizmu klasycznego
wrogie nastawienie do gojów. W Stanach Zjednoczonych, gdzie goje stanowią
dzisiaj ponad 97 procent populacji, Żydzi nie mogą otwarcie okazywać swego
rzeczywistego stosunku do nich. Rekompensują to sobie udzielając poparcia
"państwu żydowskiemu" i jego metodom traktowania nie-Żydów zamieszkujących
Bliski Wschód.
Jak bowiem inaczej wytłumaczyć entuzjastyczne poparcie wielu amerykańskich
rabinów dla, przykładowo, Martina Luthera Kinga, przy równoczesnym
kompletnym lekceważeniu praw Palestyńczyków, nawet tych elementarnych praw
należnych jednostce? Jak wytłumaczyć jaskrawą sprzeczność między
nastawieniem judaizmu klasycznego do gojów, którego reguły zabraniają
ratowania im życia, chyba że zagrażałoby to interesom Żydów, a opowiadaniem
się amerykańskich rabinów i organizacji żydowskich za emancypacją Czarnych?
Przecież zarówno Martin Luther King, jak i większość amerykańskich Murzynów
to goje. Jeśli nawet tylko Żydzi konserwatywni i ortodoksyjni, którzy
stanowią większość zorganizowanej społeczności żydowskiej, trwa przy swoich
dyskryminacyjnych poglądach, to przecież po została część tej wspólnoty,
tzw. Reforma, nie tylko nigdy się im nie sprzeciwiała, ale wręcz, i to jest
moje zdanie, uległa ich wpływowi.
Wyjaśnienie tej pozornej sprzeczności wydaje się całkiem proste. Należy
pamiętać, że religia mojżeszowa, szczególnie w swej klasycznej formie, jest
z natury totalitarna. Postępowanie zwolenników innych totalitarnych
ideologii naszych czasów niczym się nie różni od postępowania
zorganizowanych Żydów amerykańskich.
Stalin i jego poplecznicy niestrudzenie napiętnowali dyskryminację
amerykańskich czy południowoafrykańskich Murzynów zwłaszcza wtedy, gdy
Związek Sowiecki dopuszczał się największych zbrodni ludobójstwa.
Rasistowski rząd Afryki Południowej nie ustawał w potępianiu zbrodni
popełnianych przez komunistyczne czy inne reżymy Afryki, podobnie
postępowali sojusznicy Pretorii w innych krajach. Takie przykłady można by
mnożyć.
Aby poparcie dla demokracji i praw człowieka nie było zwykłym pustosłowiem
czy wręcz blagą, powinno się zaczynać od samokrytyki i stawania w obronie
tych praw, zwłaszcza gdy są one pogwałcane przez członków własnego narodu.
Dopóki orędownictwu Żydów na rzecz praw człowieka nie będzie towarzyszyć
poparcie dla praw nie-Żydów, które są przez państwo żydowskie łamane, będzie
ono czymś równie kłamliwym jak humanitarne deklaracje stalinistów.
Entuzjastyczne poparcie amerykańskich rabinów i organizacji żydowskich dla
Murzynów z Południa w latach 50 i 60 podyktowane było wyłącznie interesem
środowisk żydowskich, podobnie jak poparcie udzielane Murzynom przez
komunistów. W obu wypadkach chodziło o politykę, o przeciągnięcie Murzynów
na swoją stronę, zaś w przypadku Żydów, o pozyskanie bezmyślnego poparcia
Murzynów dla izraelskiej polityki na Bliskim Wschodzie.
Dlatego prawdziwy sprawdzian, przed którym stoją zarówno Izraelczycy, jak i
diaspora żydowska, jest sprawdzianem ich samokrytycyzmu, w tym także
krytycznego spojrzenia na własną przeszłość.
Najważniejszym elementem tej krytyki powinna być uczciwa ocena stosunku
Żydów do nie-Żydów. Czyż nie tego samego wymagają Żydzi od nie-Żydów?
Rozliczenia się z przeszłością i uświadomienia sobie, że dopuszczali się
dyskryminacji i prześladowań na Żydach?
Liczba nie-Żydów zabitych przez Żydów w ciągu ostatnich czterdziestu lat
przewyższa znacznie liczbę Żydów zabitych przez nie-Żydów.
Rozmiar prześladowań i aktów dyskryminacji wobec nie-Żydów przez "państwo
żydowskie" z poparciem żydowskiej diaspory jest nieporównanie większy niż
cierpienia zadawane Żydom przez wrogie im reżymy.
Tak jak powinniśmy prowadzić nieustanną walkę z antysemityzmem (jak również
z innymi formami rasizmu) tak samo stanowczo musimy zwalczać wywodzący się z
judaizmu klasycznego żydowski szowinizm i "ekskluzywizm", który stanowi dziś
równie poważny, a kto wie czy nie ważniejszy problem.
Izrael Szahak "Żydowskie dzieje i religia" Fijor Publishing Warszawa-Chicago
1997
Dystrybucja w Polsce Fundacja Antyk www.antyk.org.pl
Dystrybucja internetowa jfrr32a@prodigy.com
Technical Details
Message-ID:
<bhlon2$jjv$1@atlantis.news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "mkarwan" <mkarwan@nospamspace.pl> Newsgroups: alt.pl.radio.radiomaryja Subject: Konsekwencje polityczne Date: Sat, 16 Aug 2003 19:16:25 +0200 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 206 Message-ID: <bhlon2$jjv$1@atlantis.news.tpi.pl> NNTP-Posting-Host: client-3-07.stella.net.pl X-Trace: atlantis.news.tpi.pl 1061053989 20095 80.51.12.207 (16 Aug 2003 17:13:09 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 16 Aug 2003 17:13:09 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1158 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1165 MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit