🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
2 messages
2 total messages Started by Neo2 vel N(i)e o 2 Sat, 01 Dec 2001 16:26
Życiowe perypetie cz I :)))
#2181
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:26
50 lines
2661 bytes
Hmm...

Słowa trzy ...

Kocham ...

tesknię...

Całuje ...


Moja historia zaczyna się w małym osiedlu gdzie to się urodziłem.
Miałem beztroskie dzieciństwo. Rodzice jak zwykle mnie rozpieszczają.
Mam 2 braci, starszego i młodszego. Bedąc młodszym tzn jeszcze czasy
zerówki musiałem pilnować brata młodszego oczywiscie ...
Nastał czas szkoły podstawowej. Nowi koledzy, koleżanki.
znajomosci, przyjaźnie i antypatie... wreszczie sympatie. Przez
pierwsze trzy lata nauki przeszedłem jak burza. Miałem same dobre i
bardzo dobre stopnie.
Klasa 4 to nowi nauczyciele i starzy znajomi :)
Było Ciężko ale jakos wyszedłem na prostą, w tedy to jeszcze nie
zastanawiałem się co bede dalej robić, przyszłosć...
Mineła klasa 5, 6. same bardzo dobre...
Klasa 7 to klasa rok przed egzaminami do nowej szkoły. Gdzieś po
połowie 1 semestru spodobała mi się jedna dziewczyna. dziś jush nie
pamiętam w której ona klasie była...

Była młodsza. miała na imie ... no własnie moje szare komórki próbują
coś wykrzesać z siebie, z ogromu wiedzy... chyba nic z tego.
Piekna Blondynka, o długich nogach i włosach na głowie, była cudowna.
Wiem że wypytywałem sie każdego kto to jest i jak ma na imie, jak się
uczy, podkochiwałem się w niej ale nie miałem odwagi tego wyznać.
BYłem jeszcze młody, nieśmiały, mało mówny, teraz jest inaczej...

Wszystko trwało do klasy 8 podrodze było jeszcze pre innych
dziewczyn...


Rodział się zamknął skończyła się szkoła...

---------------------------------------------------------------


--

-==.Neo2.==- -== neo2neo@poczta.onet.pl ==-   -== GG#: 881288 ==-
.....----=========================================----.....
   Wszystko jest względne, więc czy my
         tesh jesteśmy pojęciem względnym ??
Re: Życiowe perypetie cz I :)))
#2182
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 19:38
73 lines
5166 bytes
 "Neo2 vel N\(i\)e o 2" <neo2neo@poczta.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


[ Kocham ... tesknię... Całuje ... ]

Fajnie się zaczyna...

[ === 8< ===== Nuda... ===== 8< === ]
> Gdzieś po połowie 1 semestru spodobała mi się jedna dziewczyna. dziś jush nie
> pamiętam w której ona klasie była...

Prawdziwa miłość, nia ma co... ;>

[...]
> Piekna Blondynka, o długich nogach i włosach na głowie, była cudowna.

Zauroczenie, zero miłości... 

[...]
> podkochiwałem się w niej ale nie miałem odwagi tego wyznać.

Młody byłeś, nie miej sobie za złe. :) Może i lepiej zrobiłeś...?

> Rodział się zamknął skończyła się szkoła...

rety, nic ciekawego... to teraz ja. Zaznaczam, ze gdybym miał
opisywac swoje dziecińswto i wszystkie epizody po kolei to
pierwszego odcinka INN by nie przepuscił, bo ograniczenie do 29KB.

Życie (wg, Pucusia):

Do zerówki, ni przedszkola nie chodziłem, nei pytajcie czemu. Dawało
mi to z miejsca gorszy start, bo w pierwszej klasie sporo osób się
juz znało. Po za tym mieszkałem 9i nadal mieszkam) w domku
kilkurodzinnym, wiec 'tych z bloków' nie znałem. Pierwsza klasę
skończyłem jako wzorowy uczeń (dwie następne z resztą też).
Niestety, młody byłem, nie interesowałem się wcale zyciem
towarzyskim. (jeśli jest coś takiego, jak zycie towarzyskie
siedniolatka). Nie zintegrowałem się z kalsą, więc byłem coraz
bardziej do tyłu. Pierwsza miłość, hmm... pomine Agatkę, która mnie
pocałowała w policzek, jak miałem jakieś pieć, sześć lat. :) O ile
pamiętam, to już w pierwszej klasie miałem przygodę z dziewczyną.
Oczywiscie wiem dokładnie jak miała na imie: Marta, chociaz ta
informacja też po woli odchodzi w niebyt... Nazwiska już nie jestem
pewien. Wiem jedno: siedzieliśmy razem w ławce, chyba nawet przez
całe dwa lata (rok później zmieniła szkołe). Była dla mnie zwykłą
kolezanką. Pewnego dnia dostałem od niej karteczkę. Z resztą często
dostawałem, ale ta była specjalna. Marta pisała w niej cos o
podobaniu się itepe ;) Spławiłem ją wtedy jak mało kto potrafi
("Spadaj..." -- młody byłem, wybaczcie mi). Szczerze mówiąc, to
chyba jej wtedy po prostu nie wierzyłem. w tej chwili już nie
pamietam swoich uczuć. Ale M., silna dziewczyna, nie zraziła się tym
bardzo i żyła dalej. Ja nieswiadomy niczego tez. W następnych
klasach miała spore powodzenie u chłopaków. O ile pamietam, w
drugiej klasie, na dyskotece, ktos się o nią nawet bił. Potem w
drugiej albo trzeciej klasie, nie pamietam, na zielonej szkole...
ehhh, dużo było z nia zachodu. Po pierwsze kumpel, z którym
mieszkałem w pokoju się w niej 'zabujał'. Ile żeśmy go namawiali,
żeby poprosił ją o chodzenie... w końcu nam się udało :) Cała
zielona szkoła była ogólnie bardzo fajna i działo się tam baaardzo
dużo. Długo by wypisywać, po za tym to nei na temat (chyba, ze
bardzo chcecie, to opiszę). Było dużo dyskotek i pamiętam, że na
jednej z nich tańczyłem właśnei z M. W tle wlokła się muzyka...
Lombard - Przeżyj to Sam... ta piosenka do dziś coś we mnie porusza,
nawet sam tekst. Zielona szkoła się skończyła, trzecia klasa zaraz
potem, a Marta zmieniła szkołe. Znałem co prawda jej adres, ale nie
ciągnęło mnie do niej. Spotkałem ją jeszcze raz w moim zyciu, chyba
w szóstej klasie, w kosciele na rekolekcjach. :)
To wsio, koniec. Jeden temat skończony, ten najmniej ciekawy.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads