🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
9 messages
9 total messages Started by Iwona Sun, 13 Sep 2009 20:09
Weekend w górach.
#175589
Author: Iwona
Date: Sun, 13 Sep 2009 20:09
42 lines
4022 bytes
11 lat małżeństwa z mnieszymi i większymi problemami, jak to w związku. Rok 
temu jednak zaczęło się coś psuć między nami, zaczęłam mieć podejrzenia, 
wątpliwości. Wrzesień 2008 roku mąż powiedział, że ma zlecenie na wykonanie 
zdjęć ze szczytu Rys, że wyjeżdża i wróci poźno w nocy. Nie miałam podstaw 
sądzić, że nie mówi prawdy. Ok. 23 zaczęłam się martwić, że jeszcze go nie 
ma. "Abonent niedostępny, spróbuj później". Próbowałam wielokrotnie się do 
niego dodzwonić, ciągle nieosiągalny. Ok. 1 w nocy telefon od teściów, czy 
mąż wrócił. Amosfera zaczęła byc coraz bardziej napięta, nikt z nas nie mógł 
się z nim skontaktować. To od nich dowiedziałam się, że mój mąż nie pojechał 
sam, że pojechal z kolegą. Mnie powiedział, że jedzie sam. o 4 rano 
zaalarmowaliśmy TOPR, że mąż szedł na Rysy, już dawno powinien wrócić i nie 
ma znim żadnego kontaktu. Ok. 9 rano próbuje poraz 1000-ny zadzwonić do 
niego. Jest sygnał! i zaraz potem sygnał odrzuconego połączenia. Próbuję 
jeszcze raz, ale już ma wyłączoną komórkę. I wtedy przez myśl przeleciała mi 
myśl: on gdzieś tam jest z jakąś kochanką i przez cały ten czas miał 
wyłączony telefon, my tu całą noc przeżywamy horror, a on tam sie zabawia z 
kimś. Zadzwoniłam do teściowej i mówię jej, że się znalazł, że przez chwilę 
byl sygnał, ale mnie rozłączyl i wyłączył znów telefon. Niech ona próbuje do 
niego dzwonić, może z nią bedzie chciał rozmawiać. Chwilę potem dzwoni do 
mnie mój mąż! Że wróci dopiero w nocy, że wychodzi jeszcze raz na szczyt, że 
nocował w schronisku pod Rysami po stronie słowackiej. Ogarneła mnie 
wściekłość!! Jużbyłam prawie pewna, że był z kochanką. Gdy w końcu wrócił 
zażądałam wyjaśnień. Nie poczuwał się do żadnej winy, nie przejął się tym, 
że całą noc nie przespałam, że sie martwiłam. Sucho wyjaśnił, że było 
załamanie pogody i zdecydował z kumplem że przenocują w schronisku. Rano 
pójdą jeszcze raz na szczyt i że tam nie ma w ogóle zasięgu, że jestem 
histeryczką i niesłusznie go oskarżam o zdradę i robię mu wyrzuty. Nie 
uwierzyłam i powiedziałam w prost, że nie przekonał mnie do swojej wersji. 
Obiecał,że w przyszłym roku zabierze mnie na Rysy, żebym zobaczyła jak tam 
jest, jakie są warunki i że tam rzeczywiście nie ma zasięgu. Zgodziłam 
się.Czekałam na ten wyjazd.
Wrzesien 2009 - tydzień temu mąż mnie sucho poinformował, że jedzie 12 
września na weekend na Rysy. Na moje pytanie " z kim?", odparł, że zapisał 
sie na forum turystyczne i zgłosiła sie kobieta z naszego miasta i z nią 
jedzie i może jeszcze z jej koleżanka!! To było jak cios w policzek. 
Zaplanowal wyjazd z dwiema kobietami na weekend i znów te Rysy. Przypomniała 
mi sie historia sprzed roku. To mnie obiecywał, że mnie zabierze, a wybrał 
tamte dwie ( podobno nieznajome ). Nie zapytał wcześniej, czy może, nie 
powiedział że cos takiego zaplanował, tylko na tydzień przed wyjazdem mówi 
że jedzie, że już wszystko zorganizowane.

Iwona
Re: Weekend w górach.
#175591
Author: kiwiko
Date: Sun, 13 Sep 2009 20:38
48 lines
4548 bytes
Użytkownik "Iwona" <reboot@vp.pl> napisał w wiadomości 
news:h8jjil$o5c$1@achot.icm.edu.pl...
> 11 lat małżeństwa z mnieszymi i większymi problemami, jak to w związku. 
> Rok temu jednak zaczęło się coś psuć między nami, zaczęłam mieć 
> podejrzenia, wątpliwości. Wrzesień 2008 roku mąż powiedział, że ma 
> zlecenie na wykonanie zdjęć ze szczytu Rys, że wyjeżdża i wróci poźno w 
> nocy. Nie miałam podstaw sądzić, że nie mówi prawdy. Ok. 23 zaczęłam się 
> martwić, że jeszcze go nie ma. "Abonent niedostępny, spróbuj później". 
> Próbowałam wielokrotnie się do niego dodzwonić, ciągle nieosiągalny. Ok. 1 
> w nocy telefon od teściów, czy mąż wrócił. Amosfera zaczęła byc coraz 
> bardziej napięta, nikt z nas nie mógł się z nim skontaktować. To od nich 
> dowiedziałam się, że mój mąż nie pojechał sam, że pojechal z kolegą. Mnie 
> powiedział, że jedzie sam. o 4 rano zaalarmowaliśmy TOPR, że mąż szedł na 
> Rysy, już dawno powinien wrócić i nie ma znim żadnego kontaktu. Ok. 9 rano 
> próbuje poraz 1000-ny zadzwonić do niego. Jest sygnał! i zaraz potem 
> sygnał odrzuconego połączenia. Próbuję jeszcze raz, ale już ma wyłączoną 
> komórkę. I wtedy przez myśl przeleciała mi myśl: on gdzieś tam jest z 
> jakąś kochanką i przez cały ten czas miał wyłączony telefon, my tu całą 
> noc przeżywamy horror, a on tam sie zabawia z kimś. Zadzwoniłam do 
> teściowej i mówię jej, że się znalazł, że przez chwilę byl sygnał, ale 
> mnie rozłączyl i wyłączył znów telefon. Niech ona próbuje do niego 
> dzwonić, może z nią bedzie chciał rozmawiać. Chwilę potem dzwoni do mnie 
> mój mąż! Że wróci dopiero w nocy, że wychodzi jeszcze raz na szczyt, że 
> nocował w schronisku pod Rysami po stronie słowackiej. Ogarneła mnie 
> wściekłość!! Jużbyłam prawie pewna, że był z kochanką. Gdy w końcu wrócił 
> zażądałam wyjaśnień. Nie poczuwał się do żadnej winy, nie przejął się tym, 
> że całą noc nie przespałam, że sie martwiłam. Sucho wyjaśnił, że było 
> załamanie pogody i zdecydował z kumplem że przenocują w schronisku. Rano 
> pójdą jeszcze raz na szczyt i że tam nie ma w ogóle zasięgu, że jestem 
> histeryczką i niesłusznie go oskarżam o zdradę i robię mu wyrzuty. Nie 
> uwierzyłam i powiedziałam w prost, że nie przekonał mnie do swojej wersji. 
> Obiecał,że w przyszłym roku zabierze mnie na Rysy, żebym zobaczyła jak tam 
> jest, jakie są warunki i że tam rzeczywiście nie ma zasięgu. Zgodziłam 
> się.Czekałam na ten wyjazd.
> Wrzesien 2009 - tydzień temu mąż mnie sucho poinformował, że jedzie 12 
> września na weekend na Rysy. Na moje pytanie " z kim?", odparł, że zapisał 
> sie na forum turystyczne i zgłosiła sie kobieta z naszego miasta i z nią 
> jedzie i może jeszcze z jej koleżanka!! To było jak cios w policzek. 
> Zaplanowal wyjazd z dwiema kobietami na weekend i znów te Rysy. 
> Przypomniała mi sie historia sprzed roku. To mnie obiecywał, że mnie 
> zabierze, a wybrał tamte dwie ( podobno nieznajome ). Nie zapytał 
> wcześniej, czy może, nie powiedział że cos takiego zaplanował, tylko na 
> tydzień przed wyjazdem mówi że jedzie, że już wszystko zorganizowane.

jak to facet

kiwiko 
Re: Weekend w górach.
#175590
Author: MU
Date: Sun, 13 Sep 2009 21:59
8 lines
1310 bytes
On 13 Wrz, 22:09, "Iwona" <reb...@vp.pl> wrote:

[ciap]

Jest dalszy ciąg?

Pozdrowienia,
MU
Re: Weekend w górach.
#175592
Author: aszheri
Date: Tue, 15 Sep 2009 08:25
50 lines
4666 bytes
On 13 Wrz, 22:09, "Iwona" <reb...@vp.pl> wrote:
> 11 lat małżeństwa z mnieszymi i większymi problemami, jak to w związku. Rok
> temu jednak zaczęło się coś psuć między nami, zaczęłam mieć podejrzenia,
> wątpliwości. Wrzesień 2008 roku mąż powiedział, że ma zlecenie na wykonanie
> zdjęć ze szczytu Rys, że wyjeżdża i wróci poźno w nocy. Nie miałam podstaw
> sądzić, że nie mówi prawdy. Ok. 23 zaczęłam się martwić, że jeszcze go nie
> ma. "Abonent niedostępny, spróbuj później". Próbowałam wielokrotnie się do
> niego dodzwonić, ciągle nieosiągalny. Ok. 1 w nocy telefon od teściów, czy
> mąż wrócił. Amosfera zaczęła byc coraz bardziej napięta, nikt z nas nie mógł
> się z nim skontaktować. To od nich dowiedziałam się, że mój mąż nie pojechał
> sam, że pojechal z kolegą. Mnie powiedział, że jedzie sam. o 4 rano
> zaalarmowaliśmy TOPR, że mąż szedł na Rysy, już dawno powinien wrócić i nie
> ma znim żadnego kontaktu. Ok. 9 rano próbuje poraz 1000-ny zadzwonić do
> niego. Jest sygnał! i zaraz potem sygnał odrzuconego połączenia. Próbuję
> jeszcze raz, ale już ma wyłączoną komórkę. I wtedy przez myśl przeleciała mi
> myśl: on gdzieś tam jest z jakąś kochanką i przez cały ten czas miał
> wyłączony telefon, my tu całą noc przeżywamy horror, a on tam sie zabawia z
> kimś. Zadzwoniłam do teściowej i mówię jej, że się znalazł, że przez chwilę
> byl sygnał, ale mnie rozłączyl i wyłączył znów telefon. Niech ona próbuje do
> niego dzwonić, może z nią bedzie chciał rozmawiać. Chwilę potem dzwoni do
> mnie mój mąż! Że wróci dopiero w nocy, że wychodzi jeszcze raz na szczyt, że
> nocował w schronisku pod Rysami po stronie słowackiej. Ogarneła mnie
> wściekłość!! Jużbyłam prawie pewna, że był z kochanką. Gdy w końcu wrócił
> zażądałam wyjaśnień. Nie poczuwał się do żadnej winy, nie przejął się tym,
> że całą noc nie przespałam, że sie martwiłam. Sucho wyjaśnił, że było
> załamanie pogody i zdecydował z kumplem że przenocują w schronisku. Rano
> pójdą jeszcze raz na szczyt i że tam nie ma w ogóle zasięgu, że jestem
> histeryczką i niesłusznie go oskarżam o zdradę i robię mu wyrzuty. Nie
> uwierzyłam i powiedziałam w prost, że nie przekonał mnie do swojej wersji.
> Obiecał,że w przyszłym roku zabierze mnie na Rysy, żebym zobaczyła jak tam
> jest, jakie są warunki i że tam rzeczywiście nie ma zasięgu. Zgodziłam
> się.Czekałam na ten wyjazd.
> Wrzesien 2009 - tydzień temu mąż mnie sucho poinformował, że jedzie 12
> września na weekend na Rysy. Na moje pytanie " z kim?", odparł, że zapisał
> sie na forum turystyczne i zgłosiła sie kobieta z naszego miasta i z nią
> jedzie i może jeszcze z jej koleżanka!! To było jak cios w policzek.
> Zaplanowal wyjazd z dwiema kobietami na weekend i znów te Rysy. Przypomniała
> mi sie historia sprzed roku. To mnie obiecywał, że mnie zabierze, a wybrał
> tamte dwie ( podobno nieznajome ). Nie zapytał wcześniej, czy może, nie
> powiedział że cos takiego zaplanował, tylko na tydzień przed wyjazdem mówi
> że jedzie, że już wszystko zorganizowane.
>
> Iwona


http://www.youtube.com/watch?v=Jt8-LQpf5xg
lepiej nie mogłabym tego ująć...

pozdrawaim
-aszheri-
Re: Weekend w górach.
#175593
Author: Magda
Date: Tue, 15 Sep 2009 21:18
54 lines
4709 bytes
Użytkownik "Iwona" <reboot@vp.pl> napisał w wiadomości 
news:h8jjil$o5c$1@achot.icm.edu.pl...
> 11 lat małżeństwa z mnieszymi i większymi problemami, jak to w związku. 
> Rok temu jednak zaczęło się coś psuć między nami, zaczęłam mieć 
> podejrzenia, wątpliwości. Wrzesień 2008 roku mąż powiedział, że ma 
> zlecenie na wykonanie zdjęć ze szczytu Rys, że wyjeżdża i wróci poźno w 
> nocy. Nie miałam podstaw sądzić, że nie mówi prawdy. Ok. 23 zaczęłam się 
> martwić, że jeszcze go nie ma. "Abonent niedostępny, spróbuj później". 
> Próbowałam wielokrotnie się do niego dodzwonić, ciągle nieosiągalny. Ok. 1 
> w nocy telefon od teściów, czy mąż wrócił. Amosfera zaczęła byc coraz 
> bardziej napięta, nikt z nas nie mógł się z nim skontaktować. To od nich 
> dowiedziałam się, że mój mąż nie pojechał sam, że pojechal z kolegą. Mnie 
> powiedział, że jedzie sam. o 4 rano zaalarmowaliśmy TOPR, że mąż szedł na 
> Rysy, już dawno powinien wrócić i nie ma znim żadnego kontaktu. Ok. 9 rano 
> próbuje poraz 1000-ny zadzwonić do niego. Jest sygnał! i zaraz potem 
> sygnał odrzuconego połączenia. Próbuję jeszcze raz, ale już ma wyłączoną 
> komórkę. I wtedy przez myśl przeleciała mi myśl: on gdzieś tam jest z 
> jakąś kochanką i przez cały ten czas miał wyłączony telefon, my tu całą 
> noc przeżywamy horror, a on tam sie zabawia z kimś. Zadzwoniłam do 
> teściowej i mówię jej, że się znalazł, że przez chwilę byl sygnał, ale 
> mnie rozłączyl i wyłączył znów telefon. Niech ona próbuje do niego 
> dzwonić, może z nią bedzie chciał rozmawiać. Chwilę potem dzwoni do mnie 
> mój mąż! Że wróci dopiero w nocy, że wychodzi jeszcze raz na szczyt, że 
> nocował w schronisku pod Rysami po stronie słowackiej. Ogarneła mnie 
> wściekłość!! Jużbyłam prawie pewna, że był z kochanką. Gdy w końcu wrócił 
> zażądałam wyjaśnień. Nie poczuwał się do żadnej winy, nie przejął się tym, 
> że całą noc nie przespałam, że sie martwiłam. Sucho wyjaśnił, że było 
> załamanie pogody i zdecydował z kumplem że przenocują w schronisku. Rano 
> pójdą jeszcze raz na szczyt i że tam nie ma w ogóle zasięgu, że jestem 
> histeryczką i niesłusznie go oskarżam o zdradę i robię mu wyrzuty. Nie 
> uwierzyłam i powiedziałam w prost, że nie przekonał mnie do swojej wersji. 
> Obiecał,że w przyszłym roku zabierze mnie na Rysy, żebym zobaczyła jak tam 
> jest, jakie są warunki i że tam rzeczywiście nie ma zasięgu. Zgodziłam 
> się.Czekałam na ten wyjazd.
> Wrzesien 2009 - tydzień temu mąż mnie sucho poinformował, że jedzie 12 
> września na weekend na Rysy. Na moje pytanie " z kim?", odparł, że zapisał 
> sie na forum turystyczne i zgłosiła sie kobieta z naszego miasta i z nią 
> jedzie i może jeszcze z jej koleżanka!! To było jak cios w policzek. 
> Zaplanowal wyjazd z dwiema kobietami na weekend i znów te Rysy. 
> Przypomniała mi sie historia sprzed roku. To mnie obiecywał, że mnie 
> zabierze, a wybrał tamte dwie ( podobno nieznajome ). Nie zapytał 
> wcześniej, czy może, nie powiedział że cos takiego zaplanował, tylko na 
> tydzień przed wyjazdem mówi że jedzie, że już wszystko zorganizowane.
>
> Iwona
>
>
Jaki wrażliwy, odpowiedzialny, dotrzymujący słowa, opiekuńczy i romantyczny 
facet, kochający mąż.
Fiut... ale złamany.
Współczuję.
Nie martw się Iwonko... to tylko... facet...
On nawet nie wie, że źle postępuje. 
Re: Weekend w górach.
#175594
Author: hipies
Date: Fri, 18 Sep 2009 08:52
4 lines
1450 bytes
... to tylko... facet...
> On nawet nie wie, że źle postępuje.-
ostrożnie z takim zlepkiem myślowym drogie panie--- ta broń jest
obosieczna      pzdr
Re: Weekend w górach.
#175595
Author: Aicha
Date: Fri, 18 Sep 2009 10:11
10 lines
1287 bytes
Użytkownik "hipies" napisał:
> > ... to tylko... facet...
> > On nawet nie wie, że źle postępuje.-
> ostrożnie z takim zlepkiem myślowym drogie panie--- ta broń jest
> obosieczna      pzdr

Nie generalizuj. Na razie widzę tu jedna ofiarę "złych facetów".

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Weekend w górach.
#175596
Author: GABi
Date: Sun, 20 Sep 2009 08:07
5 lines
1175 bytes
Aicha pisze:

> Nie generalizuj. Na razie widzę tu jedna ofiarę "złych facetów".

Czasy odeszły, bystre kobitki na szczęście nie wszystkie ;)
Re: Weekend w gorach.
#175597
Author: self
Date: Thu, 01 Oct 2009 17:08
13 lines
1605 bytes
W dniu 2009-09-13 22:09, Iwona pisze:

> Wrzesien 2009 - tydzień temu mąż mnie sucho poinformował, że jedzie 12
> września na weekend na Rysy. Na moje pytanie " z kim?", odparł, że zapisał
> sie na forum turystyczne i zgłosiła sie kobieta z naszego miasta i z nią
> jedzie i może jeszcze z jej koleżanka!! To było jak cios w policzek.
> Zaplanowal wyjazd z dwiema kobietami na weekend i znów te Rysy. Przypomniała
> mi sie historia sprzed roku. To mnie obiecywał, że mnie zabierze, a wybrał
> tamte dwie ( podobno nieznajome ). Nie zapytał wcześniej, czy może, nie
> powiedział że cos takiego zaplanował, tylko na tydzień przed wyjazdem mówi
> że jedzie, że już wszystko zorganizowane.

Ruszyło mnie. Jadę w góry.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads