🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
58 messages
58 total messages Page 1 of 2 Started by Alnoone Sun, 27 Apr 2008 18:45
Page 1 of 2 • 58 total messages
kryzys w małżeństwie
#173980
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 18:45
20 lines
2159 bytes
Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
a kobiety mogą to widzieć inaczej.

Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.

Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem również,
kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść, pod warunkiem że
zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem skąd jej takie dziwne
postulaty przychodzą do głowy) i wiele takich niby pierdół, ale jednak
rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni między nami.
Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?

Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
toksycznym związku? Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć, zobaczyć
jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć, szuka
pretekstu?
Re: kryzys w małżeństwie
#173981
Author: Panslavista
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:04
33 lines
2815 bytes
Alnoone napisał(a):

> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
>
> Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.
>
> Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem
> również, kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść, pod
> warunkiem że zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem skąd jej
> takie dziwne postulaty przychodzą do głowy) i wiele takich niby
> pierdół, ale jednak rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni między
> nami.
> Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
> niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?
>
> Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
> toksycznym związku? Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć, zobaczyć
> jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć,
> szuka pretekstu?

Są dwie możliwości:
1. Jesteś ciotą i panna woli, aby dalej ruchał ją braciak z tatulem na
zmianę.
2. Jesteś ciotą i nie potrafisz jebnąć suce z dyńki.

P.S.
A jak będziesz ja lał po ryju, to jednak weź aparat i cyknij jej parę fotek.
Aha - nie strasz rozwodem, bo jeszcze się zgodzi i do końca swego zjebanego
żywota będziesz musiał trzepać sobie gruchę...
Re: kryzys w małżeństwie
#173982
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:08
10 lines
1650 bytes
A Ty jesteś ciotą? Kto to wg Ciebie ciota? Możemy założyć, że jestem ciota,
bo tylko pewnie ciota przejmuje się takimi sprawami, jak ta którą opisałem.
Pewnie Ty nie przejmujesz się takimi sprawami w ogóle i jak coś jest nie tak
w Twoim związku, spływasz z domu do baru albo w inny sposób uciekasz
od problemu?

Jakbyś się bardziej wczytał w to co napisałem, to nie odpisałbyś w ten
Twój nie_ciotowaty sposób. Chociaż nie wiem, czy nie lepiej być ciotą
z kulturą, niż chamem schowanym za ekranem monitora?
Re: kryzys w małżeństwie
#173983
Author: Panslavista
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:20
20 lines
2196 bytes
Alnoone napisał(a):

> A Ty jesteś ciotą? Kto to wg Ciebie ciota? Możemy założyć, że jestem
> ciota, bo tylko pewnie ciota przejmuje się takimi sprawami, jak ta
> którą opisałem. Pewnie Ty nie przejmujesz się takimi sprawami w ogóle
> i jak coś jest nie tak w Twoim związku, spływasz z domu do baru albo
> w inny sposób uciekasz
> od problemu?
>
> Jakbyś się bardziej wczytał w to co napisałem, to nie odpisałbyś w ten
> Twój nie_ciotowaty sposób. Chociaż nie wiem, czy nie lepiej być ciotą
> z kulturą, niż chamem schowanym za ekranem monitora?

Nie myliłem się - jednak jesteś ciotą.

Pewnego dnia twoja pseudo żona przyjdzie zruchana na amen do chałupy, a ty
będziesz się użalał nad sobą i trzepał gruchę pod stare zdjęcia ze spacerów
do parku.
A jeśli sądzisz, że lepiej być ciotą, to dobrze dla ciebie. Najważniejsza
jest akceptacja.
Re: kryzys w małżeństwie
#173986
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:23
16 lines
1773 bytes
"Panslavista" <panslavista@wp.pl> wrote in message 
news:fv2jmp$hj3$1@news.albasani.net...
> Nie myliłem się - jednak jesteś ciotą.
>
> Pewnego dnia twoja pseudo żona przyjdzie zruchana na amen do chałupy, a ty
> będziesz się użalał nad sobą i trzepał gruchę pod stare zdjęcia ze 
> spacerów
> do parku.
> A jeśli sądzisz, że lepiej być ciotą, to dobrze dla ciebie. Najważniejsza
> jest akceptacja.

EOT.

Napiszę tylko, że wyraźnie widać, że masz jakiś kompleks na punkcie sfery
seksualnej. Broń Cię Panie Boże, żebyś kogoś skrzywdził...
Re: kryzys w małżeństwie
#173988
Author: Panslavista
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:32
29 lines
2420 bytes
Alnoone napisał(a):

> "Panslavista" <panslavista@wp.pl> wrote in message
> news:fv2jmp$hj3$1@news.albasani.net...
>> Nie myliłem się - jednak jesteś ciotą.
>>
>> Pewnego dnia twoja pseudo żona przyjdzie zruchana na amen do
>> chałupy, a ty będziesz się użalał nad sobą i trzepał gruchę pod
>> stare zdjęcia ze spacerów
>> do parku.
>> A jeśli sądzisz, że lepiej być ciotą, to dobrze dla ciebie.
>> Najważniejsza jest akceptacja.
>
> EOT.
>
> Napiszę tylko, że wyraźnie widać, że masz jakiś kompleks na punkcie
> sfery seksualnej. Broń Cię Panie Boże, żebyś kogoś skrzywdził...

Grozisz mi spedalony rogaczu?
Lepiej tego kurwiszona pilnuj, bo gotowa się hajtnąć ze swoim braciszkiem.

Kurwa - jak czytam te twojw płacze, to wymiękam "rolki kupione przed
ślubem". O Chryste Panie!

I nie groź mi, bo nie boję się ciot, którym żony spierdalają do rodziców,
gdy spedalony mężulek (zamiast ruchać kobitę kilka razy dziennie) jeździ jak
idiota na rolkach z aparatem po parku..

ROTFL
Re: kryzys w małżeństwie
#173989
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:36
32 lines
2337 bytes
Alnoone wrote:
> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
> a kobiety mogą to widzieć inaczej.

Nie panujesz nad kobietą, Panie?

> Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.

> Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem
> również, kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść, pod
> warunkiem że zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem skąd jej
> takie dziwne postulaty przychodzą do głowy) i wiele takich niby
> pierdół, ale jednak rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni między
> nami. Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
> niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?

> Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
> toksycznym związku? Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć, zobaczyć
> jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć,
> szuka pretekstu?

Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić nie dasz 
rady.
Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij myśleć o 
rozwodzie.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: kryzys w małżeństwie
#173992
Author: Panslavista
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:40
38 lines
2981 bytes
michal napisał(a):

> Alnoone wrote:
>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
>
> Nie panujesz nad kobietą, Panie?
>
>> Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
>> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.
>
>> Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem
>> również, kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść, pod
>> warunkiem że zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem skąd jej
>> takie dziwne postulaty przychodzą do głowy) i wiele takich niby
>> pierdół, ale jednak rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni między
>> nami. Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z
>> rodzicami, niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej
>> wymaganiom,
>> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?
>
>> Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
>> toksycznym związku? Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
>> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć, zobaczyć
>> jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć,
>> szuka pretekstu?
>
> Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić
> nie dasz rady.
> Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij
> myśleć o rozwodzie.

Nie gadaj z nim. To ciota - jeździ na rolkach po parku i cyka foty
wiewiórkom, podczas gdy jego żona zabawia się z tatusiem i braciszkiem w
doktora.

Niech se lepiej cioteczka obetnie resztkę pisiora - nie będzie się chociaż
rozmnażał...
Re: kryzys w małżeństwie
#173996
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:41
26 lines
2240 bytes
"michal" <6michal9@gazeta.pl> wrote in message 
news:fv2kks$s$1@inews.gazeta.pl...
> Alnoone wrote:
>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
>
> Nie panujesz nad kobietą, Panie?

tzn. w sytuacjach konfiktowych, trzymam się swojej strony. Więc ona
nie panuje również nade mną. Mam jednak ostatnio wrażenie, że potrafi
ona mieć mnie w przysłowiowej pupie, ja natomiast mam z tym problem
i najchętniej wszcząłbym dyskusje "jak ty mnie traktujesz" itp.

> Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić nie 
> dasz rady.
> Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij myśleć o 
> rozwodzie.

Właśnie dlatego pytam, bo nie wiem w jaki sposób mam zmienić siebie.
W taki, aby też mieć ją w głębokim poważaniu, czy może bardziej oddać się
pod jej stery?

..to chyba właśnie oznaki kryzysu, że w ogóle pojawiają się takie pytania?
To co opisałem w pierwszej wypowiedzi, to tylko przykłady, mniej lub
bardziej trafne. Jakoś przestaję się dobrze czuć w tym związku. 
Re: kryzys w małżeństwie
#173972
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:45
42 lines
2805 bytes
Panslavista wrote:
>>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>>> a kobiety mogą to widzieć inaczej.

>> Nie panujesz nad kobietą, Panie?

>>> Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
>>> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.

>>> Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem
>>> również, kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść,
>>> pod warunkiem że zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem
>>> skąd jej takie dziwne postulaty przychodzą do głowy) i wiele takich
>>> niby pierdół, ale jednak rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni
>>> między nami. Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z
>>> rodzicami, niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej
>>> wymaganiom,
>>> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?

>>> Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
>>> toksycznym związku? Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
>>> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć,
>>> zobaczyć jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to
>>> powiedzieć, szuka pretekstu?

>> Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić
>> nie dasz rady.
>> Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij
>> myśleć o rozwodzie.

> Nie gadaj z nim. To ciota - jeździ na rolkach po parku i cyka foty
> wiewiórkom, podczas gdy jego żona zabawia się z tatusiem i
> braciszkiem w doktora.

> Niech se lepiej cioteczka obetnie resztkę pisiora - nie będzie się
> chociaż rozmnażał...

Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: kryzys w małżeństwie
#173998
Author: Panslavista
Date: Sun, 27 Apr 2008 19:47
30 lines
2558 bytes
Alnoone napisał(a):

> "michal" <6michal9@gazeta.pl> wrote in message
> news:fv2kks$s$1@inews.gazeta.pl...
>> Alnoone wrote:
>>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>>> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
>>
>> Nie panujesz nad kobietą, Panie?
>
> tzn. w sytuacjach konfiktowych, trzymam się swojej strony. Więc ona
> nie panuje również nade mną. Mam jednak ostatnio wrażenie, że potrafi
> ona mieć mnie w przysłowiowej pupie, ja natomiast mam z tym problem
> i najchętniej wszcząłbym dyskusje "jak ty mnie traktujesz" itp.
>
>> Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić
>> nie dasz rady.
>> Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij
>> myśleć o rozwodzie.
>
> Właśnie dlatego pytam, bo nie wiem w jaki sposób mam zmienić siebie.
> W taki, aby też mieć ją w głębokim poważaniu, czy może bardziej oddać
> się pod jej stery?
>
> ..to chyba właśnie oznaki kryzysu, że w ogóle pojawiają się takie
> pytania? To co opisałem w pierwszej wypowiedzi, to tylko przykłady,
> mniej lub bardziej trafne. Jakoś przestaję się dobrze czuć w tym
> związku.

Ostatnie pytanie - jesteś EMO?
Re: kryzys w małżeństwie
#173994
Author: Flyer
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:11
47 lines
2817 bytes
Alnoone; <fv2i1e$lr7$1@nemesis.news.neostrada.pl> :

> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
> 
> Czuję, że między mną a żoną doszło do kryzyu. Jesteśmy po ślubie 2
> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dotąd.
> 
> Na spacer muszę ją wyciągać siłą, na rolki kupione przed ślubem również,
> kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mną się przejść, pod warunkiem że
> zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem skąd jej takie dziwne
> postulaty przychodzą do głowy)

Pewnie dlatego, że zamiast spaceru odwalasz sesję fotograficzną i
jeszcze zamęczasz żonę próbując Ją nakłonić do entuzjazmu. ;> Znam z
praktyki, nie swojej - Ona leży w łóżku i czeka, on lata po dworze, bo
ładny księżyc wyszedł. :)

> i wiele takich niby pierdół, ale jednak
> rzeczy, które inicjują ciche godziny, dni między nami.
> Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
> niż ze mną: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?
> 
> Mogę zając się sobą i mieć ją gdzieś, ale czy warto żyć w takim
> toksycznym związku?

A kto w nim jest toksyczny? Czyżbyś już rozdzielił role, Ty bez grzechu
i Ona, traktowana lekceważąco? ;>

> Coraz częściej pojawiają się myśli w mojej
> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby ją nim postraszyć, zobaczyć
> jak zareaguje

Ja bym ją wpierw postraszył kochanką - podobno lepszy efekt. ;>

> - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć, szuka
> pretekstu?

Hmmm. Proponuję walnąć prosto z mostu - "Wiem, że chcesz rozwodu. Dla
Twojego dobra zgodzę się, ale z Twojej winy.: :)

Pozdrawiam wieczorną porą
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174006
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:12
32 lines
2588 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
news:fv2mjo$suv$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Pewnie dlatego, że zamiast spaceru odwalasz sesję fotograficzną i
> jeszcze zamęczasz żonę próbując Ją nakłonić do entuzjazmu. ;> Znam z
> praktyki, nie swojej - Ona leży w łóżku i czeka, on lata po dworze, bo
> ładny księżyc wyszedł. :)

Nie! Pamiętam do dzisiaj, żeby nie zanudzać kogokolwiek swoimi pasjami,
a tymbardziej żonę. Czy to jakieś wykroczenie chcieć wziąć ze sobą
aparat na spacer, gdy piękna pogoda za oknem? Chyba bardziej nie na miejscu
jest stawianie ultimatum: pójdę, ale jak zostawisz aparat w domu.
A sama nie raz brała swoją multimedialną komórkę z zamiarem dzwonienia
do brata, do mamy, do koleżanki itd. i przez pół spaceru gaworzyła, tylko
nie ze mną.

> A kto w nim jest toksyczny? Czyżbyś już rozdzielił role, Ty bez grzechu
> i Ona, traktowana lekceważąco? ;>

W wielu sytuacjach uważam, że zachowuję się zgodnie z normami, ona zaś
stawia mi jakieś dziwne warunki. Dawniej tak nie było, ostatnio coś ją
napadło i zrobiła się strasznie kapryśna.

> Ja bym ją wpierw postraszył kochanką - podobno lepszy efekt. ;>

miałaby to w dupie - sama ma wypieki na twarzy, jak jakieś "ciacho"
zwróci na nią uwagę, jak to baby - lubią być adorowane.

> Hmmm. Proponuję walnąć prosto z mostu - "Wiem, że chcesz rozwodu. Dla
> Twojego dobra zgodzę się, ale z Twojej winy.: :)

haha 
Re: kryzys w małżeństwie
#174000
Author: Flyer
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:25
28 lines
2068 bytes
Alnoone; <fv2l0k$c7n$1@atlantis.news.neostrada.pl> :

> 
> "michal" <6michal9@gazeta.pl> wrote in message 
> news:fv2kks$s$1@inews.gazeta.pl...
> > Alnoone wrote:
> >> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
> >> a kobiety mogą to widzieć inaczej.
> >
> > Nie panujesz nad kobietą, Panie?
> 
> tzn. w sytuacjach konfiktowych, trzymam się swojej strony. Więc ona
> nie panuje również nade mną. Mam jednak ostatnio wrażenie, że potrafi
> ona mieć mnie w przysłowiowej pupie, ja natomiast mam z tym problem
> i najchętniej wszcząłbym dyskusje "jak ty mnie traktujesz" itp.

Unika konfrontacji, co akurat w tym przypadku nie jest dobre - wypiera
problem, odsuwa od siebie kolejny temat, stajesz się Jej coraz bardziej
obcy, bo coraz mniej tematów możecie wspólnie poruszyć bez powrotu do
wypartych sytuacji. Skupia się nad utrzymaniem spoistości wypartych
tematów, nad ich odseparowaniem . Ale być może wypieranie tematów jest
również skutkiem Twoich reakcji/zachowań.

Pozdrawiam o kefirze
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174003
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:29
27 lines
2447 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
news:fv2npo$1hm$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Zależy Ci na wspólnym spacerze czy fotografowaniu? Do fotografowania
> wystarczy, że powiesz - "Kochanie, idę na godzinkę na spacer, zdjęcia
> porobić".

Wiem do czego zmierzasz: tak bym postąpił, ale nie w tej sytuacj, kiedy
ubieralismy buty z myślą o naprawdę miłym spędzeniu czasu, aż nagle
spostrzegła, że mam aprat przy sobie i to jej ultimatum: spokojnie jej
powiedziałem: "ale kochanie, co w Ciebie wstąpiło, przecież nie będę
robić zdjęć, chciałem tylko wypróbować jeden motyw - Ty na tle
lasu, jak oczywiście będzie fajne tło" - i tylko po to brałem aparat,
mniejsza nawet czy bym zrobił to zdjęcie czy nie. Chodziło mi o jej
zachowanie: "idziesz sam z aparatem albo ze mną bez aparatu"..
dopowiedziała też, że uważa ona że się popisuję tym aparatem i że
mam sam sobie chodzić z nim na spacer, nie z nią.

Wkurwia mnie za przeproszeniem takie zachowanie, jak małej zasmarkanej
dziewczynki.

Podobna jest do swojej matki, która czasami też ma takie fochy wobec
swojego męża: kłócą się non stop, tyle że oni są 30 lat po ślubie.

> W jakim mniej więcej Jesteście wieku?

ja 30, ona 31.
Re: kryzys w małżeństwie
#174008
Author: Flyer
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:31
41 lines
2684 bytes
Alnoone; <fv2n4i$ka$1@nemesis.news.neostrada.pl> :

> 
> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
> news:fv2mjo$suv$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> > Pewnie dlatego, że zamiast spaceru odwalasz sesję fotograficzną i
> > jeszcze zamęczasz żonę próbując Ją nakłonić do entuzjazmu. ;> Znam z
> > praktyki, nie swojej - Ona leży w łóżku i czeka, on lata po dworze, bo
> > ładny księżyc wyszedł. :)
> 
> Nie! Pamiętam do dzisiaj, żeby nie zanudzać kogokolwiek swoimi pasjami,
> a tymbardziej żonę. Czy to jakieś wykroczenie chcieć wziąć ze sobą
> aparat na spacer, gdy piękna pogoda za oknem? Chyba bardziej nie na miejscu
> jest stawianie ultimatum: pójdę, ale jak zostawisz aparat w domu.

Zależy Ci na wspólnym spacerze czy fotografowaniu? Do fotografowania
wystarczy, że powiesz - "Kochanie, idę na godzinkę na spacer, zdjęcia
porobić".

> A sama nie raz brała swoją multimedialną komórkę z zamiarem dzwonienia
> do brata, do mamy, do koleżanki itd. i przez pół spaceru gaworzyła, tylko
> nie ze mną.

Ktoś musi wykazać dobrą wolę *bezinteresownie* . Zresztą "gaworzenie
przez pół spaceru" to forma natręctwa, niepokoju, a nie świadome
zachowanie.

> > A kto w nim jest toksyczny? Czyżbyś już rozdzielił role, Ty bez grzechu
> > i Ona, traktowana lekceważąco? ;>
> 
> W wielu sytuacjach uważam, że zachowuję się zgodnie z normami, ona zaś
> stawia mi jakieś dziwne warunki. Dawniej tak nie było, ostatnio coś ją
> napadło i zrobiła się strasznie kapryśna.

W jakim mniej więcej Jesteście wieku?

Pozdrawiam po warszawsku
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174022
Author: Alnoone
Date: Sun, 27 Apr 2008 20:32
12 lines
1718 bytes
Jeszcze jedno: w takich chwilach jak ta, kiedy oboje milczymy - ja w jednym
pokoju a ona w drugim, najchętniej zasnąłbym tutaj, przy komputerze, w ogóle
nie kładąc się spać do niej, bo ona często po takich akcjach nad ranem tuli 
się
do mnie, jakby nigdy nic: nawet przepraszam nie powie.
Sam też nie postępuję dobrze, bo raczej powinienem pójść położyć się koło 
niej,
ale jednocześnie w rozmowach z nią podkreślać cały czas, że zachowuje się 
jak
gówniara.

To raczej prawda, że po ślubie jest zupełnie inaczej. Zupełnie inaczej... 
Re: kryzys w małżeństwie
#173995
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 21:14
8 lines
1310 bytes
Użytkownik "michal"  napisał:

> Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)

Po *uj karmisz trola?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174027
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 21:19
12 lines
1506 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał:

> Pewnie dlatego, że zamiast spaceru odwalasz sesję fotograficzną
> i jeszcze zamęczasz żonę próbując Ją nakłonić do entuzjazmu. ;>
> Znam z praktyki, nie swojej - Ona leży w łóżku i czeka, on lata po
> dworze, bo ładny księżyc wyszedł. :)

Heh. Ja mojego eksa kiedyś na dach bloku wyciągnęłam, żeby zaćmienie
księżyca pooglądać - i przy okazji panoramę :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174026
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 21:29
28 lines
2297 bytes
Użytkownik "Alnoone" napisał:

> Pamiętam do dzisiaj, żeby nie zanudzać kogokolwiek swoimi pasjami, a
> tymbardziej żonę.

Bo żona do garów? ;) Hmmm... mnie akurat pasje moich facetów nie
nudzą, a staram się o nich wiedzieć jak najwięcej.

> Chyba bardziej nie na miejscu jest stawianie ultimatum: pójdę, ale
> jak zostawisz aparat w domu. A sama nie raz brała swoją
> multimedialną komórkę z zamiarem dzwonienia do brata, do mamy,
> do koleżanki itd. i przez pół spaceru gaworzyła, tylko nie ze mną.

Może dlatego nie lubi z Tobą chodzić na spacery, że tam nie ma nic (w
sensie interesującego dla niej) oprócz Ciebie ;) I przychylam się do
zdania Fly'a, ze ten telefon to rodzaj ucieczki, nie angażujący extra
czasu, tak jak ustawianie się do zdjęcia. Może po dwóch latach (cały
wolny czas spędzacie razem?) nie ma już (albo wciąż - a zauroczenie
mija) o czym z Tobą rozmawiać?

> Dawniej tak nie było, ostatnio coś ją
> napadło i zrobiła się strasznie kapryśna.

Nie zaciążyła przypadkiem?
A poza tym - przeproś! Nawet jak nie ma za co ;)))

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#173997
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 21:47
12 lines
1226 bytes
Aicha wrote:
> Użytkownik "michal"  napisał:

>> Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)

> Po *uj karmisz trola?

Jak Ty piszesz?!

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: kryzys w małżeństwie
#174002
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 21:53
35 lines
2207 bytes
Alnoone wrote:

>>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>>> a kobiety mogą to widzieć inaczej.

>> Nie panujesz nad kobietą, Panie?

> tzn. w sytuacjach konfiktowych, trzymam się swojej strony. Więc ona
> nie panuje również nade mną. Mam jednak ostatnio wrażenie, że potrafi
> ona mieć mnie w przysłowiowej pupie, ja natomiast mam z tym problem
> i najchętniej wszcząłbym dyskusje "jak ty mnie traktujesz" itp.

To znaczy nie jesteś Panem jednak?...

>> Jak chcesz, żeby związek przetrwał, to zmień siebie, bo jej zmienić
>> nie dasz rady.
>> Jak chcesz, żeby zwązek, się rozleciał i żeby żałowła, to zacznij
>> myśleć o rozwodzie.

> Właśnie dlatego pytam, bo nie wiem w jaki sposób mam zmienić siebie.
> W taki, aby też mieć ją w głębokim poważaniu, czy może bardziej oddać
> się pod jej stery?

Raczej się oddaj pod jej stery - nie masz innego wyjścia.

> ..to chyba właśnie oznaki kryzysu, że w ogóle pojawiają się takie
> pytania? To co opisałem w pierwszej wypowiedzi, to tylko przykłady,
> mniej lub bardziej trafne. Jakoś przestaję się dobrze czuć w tym
> związku.

A ona, jak się czuje?

-- 
pozdrawiam
michał
Re: kryzys w małżeństwie
#173999
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 22:01
10 lines
1329 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> >> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
> > Po *uj karmisz trola?
> Jak Ty piszesz?!

Nie widać, co chciałam przekazać?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174001
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 22:34
14 lines
1370 bytes
Aicha wrote:
> Użytkownik "michal" napisał:

>>>> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
>>> Po *uj karmisz trola?
>> Jak Ty piszesz?!

> Nie widać, co chciałam przekazać?

Widać właśnie. Coś takiego w Twoich... czcionkach? Jestem w szoku!

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: kryzys w małżeństwie
#174004
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 23:02
13 lines
1663 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> >>>> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
> >>> Po *uj karmisz trola?
> >> Jak Ty piszesz?!
> > Nie widać, co chciałam przekazać?
> Widać właśnie. Coś takiego w Twoich... czcionkach? Jestem w szoku!

Wkuuuuuuuuuuuuuuuurwiłam się. Bo że Ikselka ma "misję" (Panslavi też
;]), to jestem w stanie zrozumieć, ale Ty?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174005
Author: michal
Date: Sun, 27 Apr 2008 23:15
17 lines
1625 bytes
Aicha wrote:
> Użytkownik "michal" napisał:

>>>>>> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
>>>>> Po *uj karmisz trola?
>>>> Jak Ty piszesz?!
>>> Nie widać, co chciałam przekazać?
>> Widać właśnie. Coś takiego w Twoich... czcionkach? Jestem w szoku!

> Wkuuuuuuuuuuuuuuuurwiłam się. Bo że Ikselka ma "misję" (Panslavi też
> ;]), to jestem w stanie zrozumieć, ale Ty?

Naprawdę sądzisz, że mam jakąś misję? :!

-- 
pozdrawiam
michał
Re: kryzys w małżeństwie
#174007
Author: Aicha
Date: Sun, 27 Apr 2008 23:17
17 lines
1853 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> >>>>>> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
> >>>>> Po *uj karmisz trola?
> >>>> Jak Ty piszesz?!
> >>> Nie widać, co chciałam przekazać?
> >> Widać właśnie. Coś takiego w Twoich... czcionkach? Jestem w
> >> szoku!
> > Wkuuuuuuuuuuuuuuuurwiłam się. Bo że Ikselka ma "misję" (Panslavi
> > też ;]), to jestem w stanie zrozumieć, ale Ty?
> Naprawdę sądzisz, że mam jakąś misję? :!

Tiaaa...
Jakbyś miał, to bym się nie wkurwiała na Ciebie :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#173984
Author: Kosa
Date: Sun, 27 Apr 2008 23:36
35 lines
2625 bytes
"Alnoone" <alnoone@xqyzwewe.pl> wrote in message news:fv2i1e$lr7$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
> a kobiety mog± to widzieć inaczej.
>
> Czuję, że między mn± a żon± doszło do kryzyu. Jeste¶my po ¶lubie 2
> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dot±d.
>
> Na spacer muszę j± wyci±gać sił±, na rolki kupione przed ¶lubem również,
> kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mn± się przej¶ć, pod warunkiem że
> zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem sk±d jej takie dziwne
> postulaty przychodz± do głowy) i wiele takich niby pierdół, ale jednak
> rzeczy, które inicjuj± ciche godziny, dni między nami.
> Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
> niż ze mn±: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?
>
> Mogę zaj±c się sob± i mieć j± gdzie¶, ale czy warto żyć w takim
> toksycznym zwi±zku? Coraz czę¶ciej pojawiaj± się my¶li w mojej
> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby j± nim postraszyć, zobaczyć
> jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć, szuka
> pretekstu?
>
>
>
Złą babę wybrałeś. Wszystko wskazuje na to, że wcześniej nie była sobą tylko grała.
Wreszcie nie zniosła tego ciężaru i masz oto prawdziwy widok swojej żonki.
Od razu porusz sprawę o rozwodzie bo będzie tylko gorzej.
Pewnie znowu będzie grała, ale ty to łatwo wyczujesz.
A tak wogóle zastanów się - Jakiej normalnej babie przeszkadzają aparat i spacery!??
Chłopie uciekaj!! )

Kosa

((_,_ 
Re: kryzys w małżeństwie
#174010
Author: michal
Date: Mon, 28 Apr 2008 00:56
20 lines
1778 bytes
Aicha wrote:

>>>>>>>> Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
>>>>>>> Po *uj karmisz trola?
>>>>>> Jak Ty piszesz?!
>>>>> Nie widać, co chciałam przekazać?
>>>> Widać właśnie. Coś takiego w Twoich... czcionkach? Jestem w
>>>> szoku!
>>> Wkuuuuuuuuuuuuuuuurwiłam się. Bo że Ikselka ma "misję" (Panslavi
>>> też ;]), to jestem w stanie zrozumieć, ale Ty?
>> Naprawdę sądzisz, że mam jakąś misję? :!

> Tiaaa...
> Jakbyś miał, to bym się nie wkurwiała na Ciebie :)

A to przepraszam!...

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: kryzys w małżeństwie
#173985
Author: michal
Date: Mon, 28 Apr 2008 01:01
41 lines
2825 bytes
Kosa wrote:
> "Alnoone" <alnoone@xqyzwewe.pl> wrote in message
> news:fv2i1e$lr7$1@nemesis.news.neostrada.pl...
>> Jak przetrwać kryzys? Pytanie do Panów głównie, bo sam nim jestem,
>> a kobiety mog± to widzieć inaczej.
>>
>> Czuję, że między mn± a żon± doszło do kryzyu. Jeste¶my po ¶lubie 2
>> lata. Dlaczego kryzys? Bo jest zgoła inaczej, niż było dot±d.
>>
>> Na spacer muszę j± wyci±gać sił±, na rolki kupione przed ¶lubem
>> również, kłocimy się o pierdoły, typu pójdzie ze mn± się przej¶ć,
>> pod warunkiem że zostawię aparat fotograficzny w domu (nie wiem sk±d
>> jej takie dziwne postulaty przychodz± do głowy) i wiele takich niby
>> pierdół, ale jednak rzeczy, które inicjuj± ciche godziny, dni między
>> nami. Zauważyłem też, że czas woli spędzać ze swoim bratem, z rodzicami,
>> niż ze mn±: pewnie mam stawać na głowie, by sprostać jej wymaganiom,
>> a dlaczego ona mam wrażenie nie robi tego wobec mnie?
>>
>> Mogę zaj±c się sob± i mieć j± gdzie¶, ale czy warto żyć w takim
>> toksycznym zwi±zku? Coraz czę¶ciej pojawiaj± się my¶li w mojej
>> głowie o rozwodzie, nawet kusi mnie, żeby j± nim postraszyć, zobaczyć
>> jak zareaguje - może sama tego chce, tylko boi się to powiedzieć,
>> szuka pretekstu?

> Złą babę wybrałeś. Wszystko wskazuje na to, że wcześniej nie była
> sobą tylko grała. Wreszcie nie zniosła tego ciężaru i masz oto prawdziwy 
> widok swojej
> żonki. Od razu porusz sprawę o rozwodzie bo będzie tylko gorzej.
> Pewnie znowu będzie grała, ale ty to łatwo wyczujesz.
> A tak wogóle zastanów się - Jakiej normalnej babie przeszkadzają
> aparat i spacery!??

Tej normalnej, której chłop robi zdjęcia tylko wtedy, jak mu się baba na 
rolkach wywali.
Jakaś przyczyna musi być. ;DDD

-- 
pozdrawiam
michał

> Chłopie uciekaj!! )
Re: kryzys w małżeństwie
#173987
Author: Flyer
Date: Mon, 28 Apr 2008 05:59
19 lines
1722 bytes
Kosa; <fv32re$lm0$1@inews.gazeta.pl> :

> Złą babę wybrałeś. Wszystko wskazuje na to, że wcześniej nie była sobą tylko grała.
> Wreszcie nie zniosła tego ciężaru i masz oto prawdziwy widok swojej żonki.
> Od razu porusz sprawę o rozwodzie bo będzie tylko gorzej.
> Pewnie znowu będzie grała, ale ty to łatwo wyczujesz.
> A tak wogóle zastanów się - Jakiej normalnej babie przeszkadzają aparat i spacery!??
> Chłopie uciekaj!! )

Heh, a On nie grał? Zawsze się gra, żeby dostosować się do otoczenia,
żeby chronić swoją prywatność i intymność, żeby .... Nawet będąc pijanym
się gra. Rozwodzenie się z powodu tego, że "Ona zawsze grała" trąci
hipokryzją. 

Pozdrawiam porannie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174023
Author: Panslavista
Date: Mon, 28 Apr 2008 06:45
26 lines
2336 bytes
Alnoone napisał(a):

> Jeszcze jedno: w takich chwilach jak ta, kiedy oboje milczymy - ja w
> jednym pokoju a ona w drugim, najchętniej zasnąłbym tutaj, przy
> komputerze, w ogóle nie kładąc się spać do niej, bo ona często po
> takich akcjach nad ranem tuli się
> do mnie, jakby nigdy nic: nawet przepraszam nie powie.
> Sam też nie postępuję dobrze, bo raczej powinienem pójść położyć się
> koło niej,
> ale jednocześnie w rozmowach z nią podkreślać cały czas, że zachowuje
> się jak
> gówniara.
>
> To raczej prawda, że po ślubie jest zupełnie inaczej. Zupełnie
> inaczej...

Kolejna ofiara, która myslała, że w zyciu jest jak w serialu "Moda na
sukces".

Starą dupe sobie wziałeś, to teraz się z nią męcz.
Jak się rano tuli, to zapakuj jej w paszczę i w trakcie spytaj "o co ci
kurwo chodzi?"

Miej jaja.

Ale - z tego co pamietam - to ty ciota jesteś...
Re: kryzys w małżeństwie
#174024
Author: Flyer
Date: Mon, 28 Apr 2008 07:05
24 lines
1877 bytes
Alnoone; <fv2nvf$j7c$1@atlantis.news.neostrada.pl> :

> Jeszcze jedno: w takich chwilach jak ta, kiedy oboje milczymy - ja w jednym
> pokoju a ona w drugim, najchętniej zasnąłbym tutaj, przy komputerze, w ogóle
> nie kładąc się spać do niej, bo ona często po takich akcjach nad ranem tuli 
> się
> do mnie, jakby nigdy nic: nawet przepraszam nie powie.

A to źle, że się tuli? Nie akceptujesz Jej fizyczności? ;>

> Sam też nie postępuję dobrze, bo raczej powinienem pójść położyć się koło 
> niej,
> ale jednocześnie w rozmowach z nią podkreślać cały czas, że zachowuje się 
> jak
> gówniara.

Tia i rozpocząć proces udowadniania przez Nią, że gówniarą nie jest,
albo że Ty też Jesteś gówniarzem? 

Pozdrawiam o jogurcie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174013
Author: Flyer
Date: Mon, 28 Apr 2008 07:17
56 lines
3682 bytes
Alnoone; <fv2o3a$1ua$1@nemesis.news.neostrada.pl> :

> 
> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
> news:fv2npo$1hm$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> > Zależy Ci na wspólnym spacerze czy fotografowaniu? Do fotografowania
> > wystarczy, że powiesz - "Kochanie, idę na godzinkę na spacer, zdjęcia
> > porobić".
> 
> Wiem do czego zmierzasz: tak bym postąpił, ale nie w tej sytuacj, kiedy
> ubieralismy buty z myślą o naprawdę miłym spędzeniu czasu, aż nagle
> spostrzegła, że mam aprat przy sobie i to jej ultimatum: spokojnie jej
> powiedziałem: "ale kochanie, co w Ciebie wstąpiło, przecież nie będę
> robić zdjęć, chciałem tylko wypróbować jeden motyw - Ty na tle
> lasu, jak oczywiście będzie fajne tło" - i tylko po to brałem aparat,

"Chodź pójdziemy na spacer, jak będzie fajna pogoda, to zrobisz
jaskółkę, bo ja lubię jak robisz jaskółki" ;>


> mniejsza nawet czy bym zrobił to zdjęcie czy nie. Chodziło mi o jej
> zachowanie: "idziesz sam z aparatem albo ze mną bez aparatu"..

I co? Miała prawo tak powiedzieć - dała Ci wybór nie obrażając Ciebie i
*nie_ograniczając* - mogłeś wybrać. Ona chciała iść z Tobą i bez
fotografowania. Nie potrafiłeś wybrać? Czułeś się pod presją? Nie wiesz,
co się stanie jak wybierzesz? To wybierz. "Bo Ona nie ma *prawa* stawiać
Ciebie przed wyborem?

> dopowiedziała też, że uważa ona że się popisuję tym aparatem i że
> mam sam sobie chodzić z nim na spacer, nie z nią.

Heh - tu popełniła szkolny błąd - argument ad personam. Chociaż Bogiem a
Prawdą ... zabieranie z sobą aparatu może być u Ciebie formą znalezienia
praktycznego zastosowania/usprawiedliwienia zakupu. Kupiłeś aparat,
który kosztował kupę kasy i okazało się, że tak naprawdę nie masz do
czego go użyć, niespecjalnie kręci Ciebie fotografowanie, nie ma ona
większego sensu w momencie, kiedy każdego dnia mógłbyś wypstrykać kilka
tysięcy zdjęć, które potem zapisałbyś na dysku, wrzucił do netu, ale
które byłyby identyczne jak zdjęcia kilku milionów właścicieli aparatów
i które nie dawałyby Ci żadnej satysfakcji/korzyści. Może zamiast szukać
uzasadnienia zakupu po prostu ciesz się z tego, że "zrobiłeś sobie
bezużyteczny, ale fajny i drogi i *długo_odkładany* prezent"?

> > W jakim mniej więcej Jesteście wieku?
> 
> ja 30, ona 31.

Rozstajecie się [myślę np. o jakichś wyjazdach] na dłużej niż parę
godzin bez jakiegokolwiek kontaktu?

Pozdrawiam bez jogurtu, bo zjedzony
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174014
Author: Alnoone
Date: Mon, 28 Apr 2008 07:28
12 lines
1783 bytes
Flyer napisał(a):

>>> W jakim mniej więcej Jesteście wieku?
>>
>> ja 30, ona 31.
>
> Rozstajecie się [myślę np. o jakichś wyjazdach] na dłużej niż parę
> godzin bez jakiegokolwiek kontaktu?

To jest temat na dłuższą rozmowę.
Moja żona jest gospodynią domową, a ja prowadzę własny biznes - skręcam
długopisy. Cały czas jesteśmy razem.
Re: kryzys w małżeństwie
#174025
Author: Alnoone
Date: Mon, 28 Apr 2008 07:48
16 lines
2083 bytes
Flyer napisał(a):

> Alnoone; <fv2nvf$j7c$1@atlantis.news.neostrada.pl> :
>
>> Jeszcze jedno: w takich chwilach jak ta, kiedy oboje milczymy - ja w
>> jednym pokoju a ona w drugim, najchętniej zasnąłbym tutaj, przy
>> komputerze, w ogóle nie kładąc się spać do niej, bo ona często po
>> takich akcjach nad ranem tuli się
>> do mnie, jakby nigdy nic: nawet przepraszam nie powie.
>
> A to źle, że się tuli? Nie akceptujesz Jej fizyczności? ;>
>

Jebie jej wtedy z ryja (żre czosnek na noc) i obrzydzenie mnie bierze. Jak
mi oststnio zrobiła rano loda, to wstydziłem sie szczać w miejscach
publicznych, bo wszystkie pajaki spierdalały.
Re: kryzys w małżeństwie
#173990
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Mon, 28 Apr 2008 14:02
12 lines
1376 bytes
Panslavista pisze:

> gdy spedalony mężulek (zamiast ruchać kobitę kilka razy dziennie) jeździ jak
> idiota na rolkach z aparatem po parku..
> 
> ROTFL

MEGARÓTFL! Jakim to tszebabyć pedałem rzeby jeśdzić na rolkah i to z 
aparatem fotograficznym! Tak jeszdzom tylko fspólnie gejofskie 
małrzeństwa w holandii.

Nic dziwnego rze szmula sószy kisiel z innym
Re: kryzys w małżeństwie
#174011
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Mon, 28 Apr 2008 14:03
6 lines
1117 bytes
michal pisze:

> Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)

michał za skóre to zalazł ci półroczny brud bo jósz tyle czasó huja nie 
myleś
Re: kryzys w małżeństwie
#173993
Author: Panslavista
Date: Mon, 28 Apr 2008 14:07
11 lines
1696 bytes
! PIJÓNE ! ZÓMBIE ! napisał(a):

> michal pisze:
>
>> Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
>
> michał za skóre to zalazł ci półroczny brud bo jósz tyle czasó huja
> nie myleś

Jak Michał sobie rusza skórą, to go tatulo zachodzi od tyłu...
Nazywają to "zaleźć komuś za skórę"
Re: kryzys w małżeństwie
#173991
Author: Panslavista
Date: Mon, 28 Apr 2008 14:10
21 lines
2080 bytes
! PIJÓNE ! ZÓMBIE ! napisał(a):

> Panslavista pisze:
>
>> gdy spedalony mężulek (zamiast ruchać kobitę kilka razy dziennie)
>> jeździ jak idiota na rolkach z aparatem po parku..
>>
>> ROTFL
>
> MEGARÓTFL! Jakim to tszebabyć pedałem rzeby jeśdzić na rolkah i to z
> aparatem fotograficznym! Tak jeszdzom tylko fspólnie gejofskie
> małrzeństwa w holandii.
>
> Nic dziwnego rze szmula sószy kisiel z innym

A kolo sobie dalej foty trzaska na rolkach w parku...

Pewnie odpierdala sie w taki obcisły, lateksowy strój i straszy dzieci.

Ciekawe, czy taki?
http://allegro.pl/item352424730.html
Re: kryzys w małżeństwie
#174028
Author: Bluenauta
Date: Tue, 29 Apr 2008 10:50
48 lines
4093 bytes
Po pierwsze : nie wiedzieć czemu zakładasz że Twoja Kobieta MUSI mieć ochotę 
na dokładnie to samo co Ty.
Zupełnie nie wiem skąd ten pomysł. Co to za pomysł wyciągać na spacer kogoś 
SIŁĄ?
Czy na rolki KUPIONE (przez kogo? z czyjej inspiracji?) przed ślubem.
A ten spacer z aparatem to nie spacer - proponujesz jej PRACĘ FOTOMODELKI de 
facto bez wynagrodzenia. Jeśli uważasz że pozowanie do zdjęc jest takie miłe 
i zabawne sam sprubuj stanąć po drugiej stronie...

Mam nieodparte wrażenie że jesteś kompletnym egoistą i nawet nie próbowałeś 
zrozumieć co czuje i myśli Twoja Zona.
Bo to że jej nie rozumiesz to zupełnie inna sprawa. Kobiety "myślą" 
emocjami, szukają emocji i to jest dla nich w życiu najważniejsze.
Jeśli chcesz naprawić związek musisz dowiedzieć się co czuje i dlaczego.

Swoją drogą wiele młodych małżeństw jesy kompletnie nieprzygotowanych na 
wspólne życie.
Wydaje się Wam (a prym tu głównie wiodą kobiety) że związek SAM się będzie 
utrzymywał na stałym poziomie.
Otóż nie. Sami musicie nad tym popracować. OBOJE. CODZIENNIE. Każde słowo 
czy gest w każdej chwili może pomóc wam lub zaszkodzić i musicie mieć tego 
świadomość.

Jeśli chodzi o kobiety, to od najmłodszych lat karmione są bajkami co to 
królewna poznała królewicza I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE, nie zastanawiając 
się zbytnio co to tak na prawdę znaczy (że o szansach na takie życie nie 
wspomnę). Dodawszy do tego kobiece pojęcie miłości, które od najmłodszych 
lat jest kojarzone z "motylkami w brzuchu" mamy pełny oraz żeńskiej 
nieprzygotowanej do związku częsci małżeństwa. Otóż kiedy po kilku latach 
kończy się okres "motylków" (właściwie to nie wiem dlaczego kobiety nie 
nazywają rzeczy po imieniu - przestaje im nabrzmiewać krwią macica bo 
partner ich już tak nie podnieca) dochodzą do wniosków że juz nie ma 
miłości.... CZY JA GO NAPRAWDĘ KOCHAM? CZY WOGÓLE GO KIEDYKOLWIEK NAPRAWDĘ 
KOCHAŁAM? Gdyby faceta spytać czy czuje miłość kiedy penis mu nabrzmiewa 
krwią wybuchłby zapewne śmiechem. Jak widać kobiety sa inne.. ;)
No więc kiedy już nie ma tych hmm.. "motylkow" i zaczynają się kłopoty dnia 
codziennego, czasem możemy do tego dodac jeszcze sympatycznego sąsiada który 
wbudza w jej brzuchu "miłość", to jest to dla kobiety wystarczający sygnał 
by zaczęły się rozmyślania nad związkiem a co za tym idzie może zmienić się 
nastawienie w stosunku do partnera.

Oczywiście tak być może ale nie musi. Sam oceń sytuację. Zdecydowac się na 
rozwód można zawsze, ale chyba warto powalczyc o siebie.

P.S. nie byłem, nie jestem i nie będę psychologiem. Przemawia przeze mnie 
zaledwie doświadczenie 17letniego związku ( który pomimo lat nadal trzyma 
się kupy)
zatem potraktuj ten pogląd jako subiektywny. 
Re: kryzys w małżeństwie
#174029
Author: Alnoone
Date: Tue, 29 Apr 2008 15:55
56 lines
4342 bytes
Bluenauta napisał(a):

> Po pierwsze : nie wiedzieć czemu zakładasz że Twoja Kobieta MUSI mieć
> ochotę na dokładnie to samo co Ty.
> Zupełnie nie wiem skąd ten pomysł. Co to za pomysł wyciągać na spacer
> kogoś SIŁĄ?
> Czy na rolki KUPIONE (przez kogo? z czyjej inspiracji?) przed ślubem.
> A ten spacer z aparatem to nie spacer - proponujesz jej PRACĘ
> FOTOMODELKI de facto bez wynagrodzenia. Jeśli uważasz że pozowanie do
> zdjęc jest takie miłe i zabawne sam sprubuj stanąć po drugiej
> stronie...
>
> Mam nieodparte wrażenie że jesteś kompletnym egoistą i nawet nie
> próbowałeś zrozumieć co czuje i myśli Twoja Zona.
> Bo to że jej nie rozumiesz to zupełnie inna sprawa. Kobiety "myślą"
> emocjami, szukają emocji i to jest dla nich w życiu najważniejsze.
> Jeśli chcesz naprawić związek musisz dowiedzieć się co czuje i
> dlaczego.
>
> Swoją drogą wiele młodych małżeństw jesy kompletnie nieprzygotowanych
> na wspólne życie.
> Wydaje się Wam (a prym tu głównie wiodą kobiety) że związek SAM się
> będzie utrzymywał na stałym poziomie.
> Otóż nie. Sami musicie nad tym popracować. OBOJE. CODZIENNIE. Każde
> słowo czy gest w każdej chwili może pomóc wam lub zaszkodzić i
> musicie mieć tego świadomość.
>
> Jeśli chodzi o kobiety, to od najmłodszych lat karmione są bajkami co
> to królewna poznała królewicza I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE, nie
> zastanawiając się zbytnio co to tak na prawdę znaczy (że o szansach
> na takie życie nie wspomnę). Dodawszy do tego kobiece pojęcie
> miłości, które od najmłodszych lat jest kojarzone z "motylkami w
> brzuchu" mamy pełny oraz żeńskiej nieprzygotowanej do związku częsci
> małżeństwa. Otóż kiedy po kilku latach kończy się okres "motylków"
> (właściwie to nie wiem dlaczego kobiety nie nazywają rzeczy po
> imieniu - przestaje im nabrzmiewać krwią macica bo partner ich już
> tak nie podnieca) dochodzą do wniosków że juz nie ma miłości.... CZY
> JA GO NAPRAWDĘ KOCHAM? CZY WOGÓLE GO KIEDYKOLWIEK NAPRAWDĘ KOCHAŁAM?
> Gdyby faceta spytać czy czuje miłość kiedy penis mu nabrzmiewa krwią
> wybuchłby zapewne śmiechem. Jak widać kobiety sa inne.. ;)
> No więc kiedy już nie ma tych hmm.. "motylkow" i zaczynają się
> kłopoty dnia codziennego, czasem możemy do tego dodac jeszcze
> sympatycznego sąsiada który wbudza w jej brzuchu "miłość", to jest to
> dla kobiety wystarczający sygnał by zaczęły się rozmyślania nad
> związkiem a co za tym idzie może zmienić się nastawienie w stosunku
> do partnera.
>
> Oczywiście tak być może ale nie musi. Sam oceń sytuację. Zdecydowac
> się na rozwód można zawsze, ale chyba warto powalczyc o siebie.
>
> P.S. nie byłem, nie jestem i nie będę psychologiem. Przemawia przeze
> mnie zaledwie doświadczenie 17letniego związku ( który pomimo lat
> nadal trzyma się kupy)
> zatem potraktuj ten pogląd jako subiektywny.

A możesz to streścić w kilku słowach, a potem wypierdalać?
Re: kryzys w małżeństwie
#174012
Author: Alnoone
Date: Tue, 29 Apr 2008 18:08
9 lines
1626 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
news:fv3tk0$b0v$1@atlantis.news.neostrada.pl...
> Rozstajecie się [myślę np. o jakichś wyjazdach] na dłużej niż parę
> godzin bez jakiegokolwiek kontaktu?

hmmm rzaaaadko.... rozsatnia ostatnio polegają na tym, że jedzie
do brata, a ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
(praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)
Re: kryzys w małżeństwie
#174015
Author: Alnoone
Date: Tue, 29 Apr 2008 18:18
11 lines
1945 bytes
Alnoone napisał(a):

> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message
> news:fv3tk0$b0v$1@atlantis.news.neostrada.pl...
>> Rozstajecie się [myślę np. o jakichś wyjazdach] na dłużej niż parę
>> godzin bez jakiegokolwiek kontaktu?
>
> hmmm rzaaaadko.... rozsatnia ostatnio polegają na tym, że jedzie
> do brata, a ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce, trzepanie gruchy, zabawa
stulejką...)
Re: kryzys w małżeństwie
#174016
Author: Aicha
Date: Tue, 29 Apr 2008 18:50
9 lines
1493 bytes
Użytkownik "Alnoone" napisał:

> ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)

A czy ona ma jakieś pasje, hobby itp. oprócz kurodomowania?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174017
Author: Eks żona Alnoone
Date: Tue, 29 Apr 2008 19:10
14 lines
2008 bytes
Aicha napisał(a):

> Użytkownik "Alnoone" napisał:
>
>> ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
>> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)
>
> A czy ona ma jakieś pasje, hobby itp. oprócz kurodomowania?

Mogę robić w domu co chcę...
Jak chcę, to mogę zmywać naczynia, sprzatać, gotować, wynosić śmieci...
Robię co chcę.

A tak wogóle, to odpierdol się od mojego Gracjanka!
Re: kryzys w małżeństwie
#174018
Author: Alnoone
Date: Tue, 29 Apr 2008 19:31
19 lines
2108 bytes
"Aicha" <blueberry37.nagmailu@to.ja> wrote in message 
news:fv7rc4$216$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Użytkownik "Alnoone" napisał:
>
>> ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
>> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)
>
> A czy ona ma jakieś pasje, hobby itp. oprócz kurodomowania?
>

tak, inne niż moje, ale ma. Poza tym kto powiedział (oprócz Ciebie),
że ona kurodomowuje? Jeśli chodzi np. o sprzątanie (odkurzanie,
mopowanie) to te czynności wykomuje wyłącznie ja, tak samo
wynoszenie śmieci. Chyba już na starcie oceniasz mnie negatywnie
tylko dlatego, że jestem facetem.

Aha, obiady robimy bez wiekszych ustaleń kto kiedy, czasem robie
ja, czasem zona, a czesto też wspólnie. Podobnie z innymi posiłkami.
Re: kryzys w małżeństwie
#174019
Author: Oksana
Date: Tue, 29 Apr 2008 19:31
22 lines
2414 bytes
Alnoone napisał(a):

> "Aicha" <blueberry37.nagmailu@to.ja> wrote in message
> news:fv7rc4$216$1@nemesis.news.neostrada.pl...
>> Użytkownik "Alnoone" napisał:
>>
>>> ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
>>> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)
>>
>> A czy ona ma jakieś pasje, hobby itp. oprócz kurodomowania?
>>
>
> tak, inne niż moje, ale ma. Poza tym kto powiedział (oprócz Ciebie),
> że ona kurodomowuje? Jeśli chodzi np. o sprzątanie (odkurzanie,
> mopowanie) to te czynności wykomuje wyłącznie ja, tak samo
> wynoszenie śmieci. Chyba już na starcie oceniasz mnie negatywnie
> tylko dlatego, że jestem facetem.
>
> Aha, obiady robimy bez wiekszych ustaleń kto kiedy, czasem robie
> ja, czasem zona, a czesto też wspólnie. Podobnie z innymi posiłkami.

Zaczynasz mi sie podobac
Re: kryzys w małżeństwie
#174020
Author: Aicha
Date: Tue, 29 Apr 2008 22:01
17 lines
2060 bytes
Użytkownik "Alnoone" napisał:

> >> ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
> >> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)
> > A czy ona ma jakieś pasje, hobby itp. oprócz kurodomowania?
> tak, inne niż moje, ale ma. Poza tym kto powiedział (oprócz Ciebie),
> że ona kurodomowuje? Jeśli chodzi np. o sprzątanie (odkurzanie,
> mopowanie) to te czynności wykomuje wyłącznie ja, tak samo
> wynoszenie śmieci. Chyba już na starcie oceniasz mnie negatywnie
> tylko dlatego, że jestem facetem.

Nieee... tylko dziwię się, że kobieta po podyplomówce siedzi w domu :)
Ja o tym marzę, ale tylko czasem, jak już sił na wszystko nie
starcza...

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: kryzys w małżeństwie
#174021
Author: Flyer
Date: Sun, 04 May 2008 17:49
25 lines
2224 bytes
Alnoone; <fv7okg$qlm$1@nemesis.news.neostrada.pl> :

> 
> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message 
> news:fv3tk0$b0v$1@atlantis.news.neostrada.pl...
> > Rozstajecie się [myślę np. o jakichś wyjazdach] na dłużej niż parę
> > godzin bez jakiegokolwiek kontaktu?
> 
> hmmm rzaaaadko.... rozsatnia ostatnio polegają na tym, że jedzie
> do brata, a ja sobie w domu wykonuję swoje zadania, które lubię
> (praca przy kompie, dłubanie w elektryce itd.)

Hmmm, myśl przewodnia mi uciekła, ale mam propozycję - może spróbujcie
rozstać się na więcej niż dzień? Bo mz. to jest tak - oboja gracie tam
jakieś role wobec siebie [bez obrazy za role - użyłem pojęcia w
znaczeniu neutralnym], znacie je nawzajem na wylot - nic nowego w nich
już nie zobaczycie, nic nowego nie Jesteście w stanie zaprezentować
drugiej stronie. A po np. dwutygodniowej nieobecności trochę każde z was
wyjdzie z trych ról i będzie można spróbować coś zmienić.

Pozdrawiam wieczornie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: kryzys w małżeństwie
#174009
Author: Lampadefor Metafrastes
Date: Tue, 06 May 2008 16:21
17 lines
1679 bytes
Aicha wrote:

> Użytkownik "michal"  napisał:
> 
> > Nieźle Ci zaaaaaaaaaaalazł za skóóóórę! Wkuuuuuuuuuurwiłeś się! :)
> 
> Po *uj karmisz trola?

Szczerze mówiąc, to Ag ma troche racji :-) Tym bardziej, że ostatnio
sami siebie cancelują. I ogolnie wychodzi ok. Wydaje im sie, ze sa
przez to przekurwiście zabawni. IMHO są ;-)

-- 
Świat jest bardziej skomplikowany niż nasze prawdy o nim. Dlatego
trzeba je tłumaczyć. Ogółowi tłumaczą je artyści i pisarze. Ludziom
czynu tłumaczę je Ja.
Lampadefor Metafrastes
Page 1 of 2 • 58 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads