🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
173 messages
173 total messages Page 1 of 4 Started by Kuki Tue, 01 Jan 2008 17:58
Page 1 of 4 • 173 total messages
Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172343
Author: Kuki
Date: Tue, 01 Jan 2008 17:58
23 lines
2488 bytes
Wczoraj spędziłem z dziewczyną sylwestra na dancingu. Byliśmy w gronie
znajomych, ale oprócz nas na sali było jeszcze sporo innych młodych ludzi
w wieku 15 - 40 (tak na oko). Gdy już szykowaliśmy się do wyjścia
około 3ciej nad ranem, znajomy znajomego próbował moją dziewczynę
zachęcić do tańca. Ona się uśmiechała uroczo do niego, chcąc odmówić,
co chwilę patrzyła się na mnie i na niego, nie wiedziała czy iść na parkiet
czy już wyjeżdżać. Koleś był tak namolny, że jednak posłuchała (niby
obiecała mu wcześniej, że zatańczą). Tańczyli na parkiecie z 4 piosenki,
gdy zaczęła się piąta nie wytrzymałem i podszedłem do niej i oznajmiłem,
że ja już jadę i niech jedzie z koleżanką, jak ma jeszcze ochotę na zabawę.
Podkurwiłem się dodatkowo dlatego, że już była praktycznie zdecydowana na
opuszczenie imprezy, mówiła że ją bolą nogi itd. a tu
nagle - uśmiech od lewa do prawa do tego kolesia no i bawią się
w najlepsze a ja jak kołek siedzę przy stole i czekam na nią.

Dodam, że nie jestem dobry w tańcu - znam podstawy, czuję rytm i tyle.
Dlatego pewnie ze mną nie czuje radości tańczenia i prędzej jak tańczyła
z kolegą, to jak przyszła do stołu skwitowała taniec zdaniem:
"Było bosko!" - też mi się jakoś tak dziwnie na sercu zrobiło.

Czy to już jest wg Was chorobliwa zazdrość? Jesteśmy zaręczeni,
znamy się już 3 lata, a ja nie mogę zdzierżyć, jak ona tańczy z innymi
taniec po tańcu, puszczając uśmiechy na lewo i prawo.
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172344
Author: Mme Kitzmoor
Date: Tue, 01 Jan 2008 18:19
25 lines
2113 bytes
In article <fldvbt$glf$1@nemesis.news.tpi.pl>, "Kuki" <kuki@kuki.akuku> 
wrote:

> Dodam, że nie jestem dobry w tańcu - znam podstawy, czuję rytm i tyle.
> Dlatego pewnie ze mną nie czuje radości tańczenia i prędzej jak tańczyła
> z kolegą, to jak przyszła do stołu skwitowała taniec zdaniem:
> "Było bosko!" - też mi się jakoś tak dziwnie na sercu zrobiło.
> 
> Czy to już jest wg Was chorobliwa zazdrość? Jesteśmy zaręczeni,
> znamy się już 3 lata, a ja nie mogę zdzierżyć, jak ona tańczy z innymi
> taniec po tańcu, puszczając uśmiechy na lewo i prawo.

Moze lubi tanczyc, tylko nie z Toba? IMO to zaden powod do zazdrosci. 
Kazdy ma do czegos smykalke, ale nikt nie ma do wszystkiego. Gdyby byla 
zapalona brydzystka, a Ty bylbys w tym kiepski, tez bys sie czul 
zazdrosny? I o to, ze woli grac z kims na podobnym poziomie, czy o to, 
ze jest w czyms od Ciebie lepsza?

Pozdrawiam
Iff

-- 
my contributions
http://maddama.deviantart.com/gallery/
http://maddama.wordpress.com/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172345
Author: Kuki
Date: Tue, 01 Jan 2008 18:45
20 lines
2070 bytes
Użytkownik "Mme Kitzmoor" <maddamaCUT@THOSEmacCAPS.com> napisał w wiadomości 
news:maddamaCUT-C6E248.19195901012008@news.gazeta.pl...
>
> Kazdy ma do czegos smykalke, ale nikt nie ma do wszystkiego. Gdyby > byla 
> zapalona brydzystka, a Ty bylbys w tym kiepski, tez bys sie czul
> zazdrosny? I o to, ze woli grac z kims na podobnym poziomie, czy o to,
> ze jest w czyms od Ciebie lepsza?

Nie jestem zadrosny o to, ze umie tanczyc dobrze z kazdym, tylko nie
ze mna.

Jestem bardziej zazdrosny o jej zachwyty nad innymi kolesiami, z ktorymi
tanczy. W ogóle nie zgodziłbym się na to, żeby moja żona np. tańczyła z kimś 
zawodowo (prosty przykład: w tańcu z gwiazdami hehe). Widzę
w takim tańcu tyle zmysłowości i erotyki, że jest to dla mnie zbyt
intymne i zastrzeżone dla kochających się osób. Nie mówię o tańcu
na dancingach oczywiście, tylko o "stałym partnerstwie" w tańcu.

Bardziej chciałbym się zapytać, czy moje pretensje są uzasadnione, czy
jest to już zazdrość chorobliwa?
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172347
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 18:47
18 lines
1495 bytes
Kuki; <fldvbt$glf$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Czy to już jest wg Was chorobliwa zazdrość? Jesteśmy zaręczeni,
> znamy się już 3 lata, a ja nie mogę zdzierżyć, jak ona tańczy z innymi
> taniec po tańcu, puszczając uśmiechy na lewo i prawo.

A tam zazdrość - reisefieber i tyle. :) Lubisz jeździć samochodem po
nocy i będąc zmęczonym, lub lubisz siedzieć na dancingu, kiedy myślami
jesteś już w domu w pozycji leżącej? ;)

To, że Ciebie denerwowali partnerze czy zachowanie dziewczyny to tylko
racjonalizacja niep[okoju wynikającego z reisefieber. :)

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172384
Author: Kuki
Date: Tue, 01 Jan 2008 18:58
9 lines
1454 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fle27p$pv9$1@nemesis.news.tpi.pl...
> A tam zazdrość - reisefieber i tyle. :) Lubisz jeździć samochodem po
> nocy i będąc zmęczonym, lub lubisz siedzieć na dancingu, kiedy myślami
> jesteś już w domu w pozycji leżącej? ;)


Napisz coś więcej. To ma coś wspólnego z 
http://oryszczyszyn.wordpress.com/2007/11/14/mikolaj-lozinski-reisefieber/ ?
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172348
Author: moja_hekate
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:04
17 lines
1900 bytes
On 1 Sty, 19:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > Czy to już jest wg Was chorobliwa zazdrość? Jesteśmy zaręczeni,
> > znamy się już 3 lata, a ja nie mogę zdzierżyć, jak ona tańczy z innymi
> > taniec po tańcu, puszczając uśmiechy na lewo i prawo.
>
> A tam zazdrość - reisefieber i tyle. :) Lubisz jeździć samochodem po
> nocy i będąc zmęczonym, lub lubisz siedzieć na dancingu, kiedy myślami
> jesteś już w domu w pozycji leżącej? ;)
>
> To, że Ciebie denerwowali partnerze czy zachowanie dziewczyny to tylko
> racjonalizacja niep[okoju wynikającego z reisefieber. :)

Nic nie zrozumiałam. Niby nie muszę, bo to nie do mnie,
ale czy jednak nie napisałbyś jeszcze raz, przystępniej? :)

- JaKasia
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172349
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:40
27 lines
2082 bytes
moja_hekate@op.pl; <128d1030-62db-49e4-b064-1a2ffb8f7801@d21g2000prf.googlegroups.com> :

> On 1 Sty, 19:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > > Czy to już jest wg Was chorobliwa zazdrość? Jesteśmy zaręczeni,
> > > znamy się już 3 lata, a ja nie mogę zdzierżyć, jak ona tańczy z innymi
> > > taniec po tańcu, puszczając uśmiechy na lewo i prawo.
> >
> > A tam zazdrość - reisefieber i tyle. :) Lubisz jeździć samochodem po
> > nocy i będąc zmęczonym, lub lubisz siedzieć na dancingu, kiedy myślami
> > jesteś już w domu w pozycji leżącej? ;)
> >
> > To, że Ciebie denerwowali partnerze czy zachowanie dziewczyny to tylko
> > racjonalizacja niep[okoju wynikającego z reisefieber. :)
> 
> Nic nie zrozumiałam. Niby nie muszę, bo to nie do mnie,
> ale czy jednak nie napisałbyś jeszcze raz, przystępniej? :)

Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172350
Author: moja_hekate
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:42
7 lines
1567 bytes
On Jan 1, 8:40 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
> mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
> jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)

Tak myślałam. :]
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172385
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:46
34 lines
2411 bytes
Kuki; <fle2s5$ref$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:fle27p$pv9$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > A tam zazdrość - reisefieber i tyle. :) Lubisz jeździć samochodem po
> > nocy i będąc zmęczonym, lub lubisz siedzieć na dancingu, kiedy myślami
> > jesteś już w domu w pozycji leżącej? ;)
> 
> 
> Napisz coś więcej. To ma coś wspólnego z 
> http://oryszczyszyn.wordpress.com/2007/11/14/mikolaj-lozinski-reisefieber/ ?

Raczej z tym [zrobiłem literówkę] - "Reisefieber [wym. rajzefi:ber]
zdenerwowanie, podniecenie przed podróżą."

Byłeś zdenerwowany, smęczony, chciałeś już iść, może oczekiwała Ciebie
męcząca podróż [nawet jeżeli świadomie tak jej nie postrzegasz], może
chciałeś być już w domu. To jest baza do rozważań.

Dziewczyna zgodziła się już iść i ... nagle zmiana decyzji, Ty gotowy do
wyjścia, sprężony, a ona odwleka wyjście, bawi się, Ty myślisz tylko o
wyjściu, Ona dalej się bawi, jesteś *zły* na Nią, zły na faceta, który
ją wziął do tańca [zły za to, że wziął do tańca i nie chce przestać].
Widzisz gdzieś tu chorobliwą zazdrość? Ja nie.

Może jakiś kursik asertywności albo poprawa komunikacji werbalnej ze
swoją dziewczyną? Bo mz. ta Twoja "zazdrość" wynika z bezradności wobec
postępowania dziewczyny albo wobec własnych emocji.

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172351
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:47
20 lines
1731 bytes
moja_hekate@op.pl; <2c533e90-7058-4cf4-9807-96ac40eed436@e25g2000prg.googlegroups.com> :

> On Jan 1, 8:40 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
> > mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
> > jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)
> 
> Tak myślałam. :]

Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>

Pozdrawiam noworocznie
Flyer

-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172382
Author: Kuki
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:49
13 lines
1833 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fle5l7$4tu$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
> usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
> dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>
>

kluczowego?

Odpowiem bez problemu: zależy czy mi się chce czy nie chce, ale
raczej wziąłbym się za nią ;-) Nigdy takiej sytuacji nie miałem,
nawet sexownej bielizny nie wkłada (szybko wbija się w swoją
piżamę), wiec.. raczej bym skorzystał z okazji :)
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172386
Author: Kuki
Date: Tue, 01 Jan 2008 19:51
20 lines
2241 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fle597$5kv$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Byłeś zdenerwowany, smęczony, chciałeś już iść, może oczekiwała Ciebie
> męcząca podróż [nawet jeżeli świadomie tak jej nie postrzegasz], może
> chciałeś być już w domu. To jest baza do rozważań.
>
> Dziewczyna zgodziła się już iść i ... nagle zmiana decyzji, Ty gotowy do
> wyjścia, sprężony, a ona odwleka wyjście, bawi się, Ty myślisz tylko o
> wyjściu, Ona dalej się bawi, jesteś *zły* na Nią, zły na faceta, który
> ją wziął do tańca [zły za to, że wziął do tańca i nie chce przestać].
> Widzisz gdzieś tu chorobliwą zazdrość? Ja nie.
>

ale gdyby ona np. gadała z kimś przy stole, po prostu nagle zmieniła
plany to na pewno nie miałbym nic przeciwko, żeby zostać dłużej.

A ja na widok jej i tego kolesia, jak sie do niego uśmiechała,
jak on się wyginał.... po prostu zaniemówiłem. Przy trzecim tańcu
wróciłem na swoje miejsce, przy piątym już nie wytrzymałem i
oświadczyłem, że ja już jadę. Ona niech zostaje i się świetnie bawi. 
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172346
Author: Mme Kitzmoor
Date: Tue, 01 Jan 2008 20:02
38 lines
2851 bytes
In article <fle1pf$nes$1@atlantis.news.tpi.pl>,
 "Kuki" <kuki@kuki.akuku> wrote:

> > Kazdy ma do czegos smykalke, ale nikt nie ma do wszystkiego. Gdyby > byla 
> > zapalona brydzystka, a Ty bylbys w tym kiepski, tez bys sie czul
> > zazdrosny? I o to, ze woli grac z kims na podobnym poziomie, czy o to,
> > ze jest w czyms od Ciebie lepsza?
> Nie jestem zadrosny o to, ze umie tanczyc dobrze z kazdym, tylko nie
> ze mna.
> 
> Jestem bardziej zazdrosny o jej zachwyty nad innymi kolesiami, z ktorymi
> tanczy. W ogóle nie zgodziłbym się na to, żeby moja żona np. tańczyła z kimś 
> zawodowo (prosty przykład: w tańcu z gwiazdami hehe). Widzę
> w takim tańcu tyle zmysłowości i erotyki, że jest to dla mnie zbyt
> intymne i zastrzeżone dla kochających się osób. Nie mówię o tańcu
> na dancingach oczywiście, tylko o "stałym partnerstwie" w tańcu.

Kazdy widzi co chce widziec. Ja widze dwojke ludzi, ktorzy sie dobrze 
bawia. A ze tworza sie zwiazki, to w kolkach brydzowych przeciez tez sie 
tworza. Wszedzie gdzie sa ludzie sie tworza.

> Bardziej chciałbym się zapytać, czy moje pretensje są uzasadnione, czy
> jest to już zazdrość chorobliwa?

Kiedy ktos lub cos nam przypomina, ze nie jestesmy w czyms dobrzy, to 
moze sie zrobic przykro. I owszem, szczytem delikatnosci z jej strony to 
nie bylo, ale przeciez nie za to ja kochasz. Wkurwianie sie z tego 
powodu to zdecydowanie nadmierna reakcja. Ale chorobliwa zazdroscia 
pachnie mi predzej to, ze w ogole myslisz, ze moglbys jej na cos nie 
pozwolic.

Pozdrawiam
Iff

-- 
my contributions
http://maddama.deviantart.com/gallery/
http://maddama.wordpress.com/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172387
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 20:07
50 lines
3157 bytes
Kuki; <fle5l9$6sk$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:fle597$5kv$1@atlantis.news.tpi.pl...
> > Byłeś zdenerwowany, smęczony, chciałeś już iść, może oczekiwała Ciebie
> > męcząca podróż [nawet jeżeli świadomie tak jej nie postrzegasz], może
> > chciałeś być już w domu. To jest baza do rozważań.
> >
> > Dziewczyna zgodziła się już iść i ... nagle zmiana decyzji, Ty gotowy do
> > wyjścia, sprężony, a ona odwleka wyjście, bawi się, Ty myślisz tylko o
> > wyjściu, Ona dalej się bawi, jesteś *zły* na Nią, zły na faceta, który
> > ją wziął do tańca [zły za to, że wziął do tańca i nie chce przestać].
> > Widzisz gdzieś tu chorobliwą zazdrość? Ja nie.
> >
> 
> ale gdyby ona np. gadała z kimś przy stole, po prostu nagle zmieniła
> plany to na pewno nie miałbym nic przeciwko, żeby zostać dłużej.

A tam - rozproszenie uwagi. Gdyby rozmawiała, to Twoja uwaga i
koncentracja na wyjeździe zostałaby rozproszona, bo z automatu stałbyś
się uczestnikiem rozmowy.

Od razu zastrzegam, że np. faktycznie możnaby Twoją postawę zanalizować
jako np.:

- postrzeganie zachowania dziewczyny wobec faceta vs. zachowania
dziewczyny wobec Ciebie i wyciągnięcie przez Ciebie wniosku, że Ona
lepiej bawi się z nim --> znaczy jesteś gorszy od niego [poczucie
niskiej wartości, w pojawieniu się którego dziewczyna jest *tylko*
katalizatorem];

- postrzegania zachowania dziewczyny w kontekście jakichś problemów w
waszym związku [poczucie zagrożenia wynikające z tego, że może wybrać
tamtego na nowego partnera];

- postrzeganie dziewczyny i faceta jako osób bawiących się i odczuwanie
wykluczenia z ich zabawy czy wykluczenia z zabawy z dziewczyną;

itd. itd.

Ale mz. najprostszym wytłumaczeniem jest reisefieber, a reszta jest
jedynie racjonalizacją - czy podobne odczucia masz, kiedy zabawa trwa u
Was w domu lub w miejscu w którym poztsajesz na noc i możesz się w
dowolnej chwili oddalić?

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172383
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 20:09
21 lines
1892 bytes
Kuki; <fle5hs$6i3$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:fle5l7$4tu$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
> > usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
> > dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>
> >
> 
> kluczowego?

W skeczu kluczowego, po po jego zadaniu do gabinetu wpada "prawdziwy"
psychiatra, który ciągnie swój monolog z pacjentem do momentu zadania
tegoż samego pytania, kiedy to do gabinetu wpada "prawdziwy" psychiatra,
który ciągnie swój monolog .... :)

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172352
Author: moja_hekate
Date: Tue, 01 Jan 2008 21:02
25 lines
2366 bytes
On 1 Sty, 20:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> moja_hek...@op.pl; <2c533e90-7058-4cf4-9807-96ac40eed...@e25g2000prg.googlegroups.com> :
>
> > On Jan 1, 8:40 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
>
> > > Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
> > > mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
> > > jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)
>
> > Tak myślałam. :]
>
> Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
> usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
> dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>

Abstrahujac od "kluczowego pytania" w sensie phytonowskim,
to wypowiedzią kluczową dla postawionego problemu
doszukiwałabym się w tym, co Kuki napisał o "Tańcu z gwiazdami"
- że nie pozwoliłby na coś takiego swojej dziewczynie.

Czyli raczej nie Reisefieber.

- JaKasia

---
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172353
Author: moja_hekate
Date: Tue, 01 Jan 2008 21:09
10 lines
1794 bytes
On 1 Sty, 22:02, moja_hek...@op.pl wrote:

> Abstrahujac od "kluczowego pytania" w sensie phytonowskim,
> to wypowiedzią kluczową dla postawionego problemu
> doszukiwałabym się w tym, co Kuki napisał o "Tańcu z gwiazdami"
> - że nie pozwoliłby na coś takiego swojej dziewczynie.


Kurdę, za dużo byków w jednym akapicie, sorry.
To chyba z braku C2H5OH.
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172357
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 22:17
38 lines
2788 bytes
moja_hekate@op.pl; <0519960f-d1ef-4cba-86b6-d635866c3ced@21g2000hsj.googlegroups.com> :

> On 1 Sty, 20:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> > moja hek...@op.pl; <2c533e90-7058-4cf4-9807-96ac40eed...@e25g2000prg.googlegroups.com> :
> >
> > > On Jan 1, 8:40 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> >
> > > > Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
> > > > mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
> > > > jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)
> >
> > > Tak myślałam. :]
> >
> > Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
> > usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
> > dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>
> 
> Abstrahujac od "kluczowego pytania" w sensie phytonowskim,
> to wypowiedzią kluczową dla postawionego problemu
> doszukiwałabym się w tym, co Kuki napisał o "Tańcu z gwiazdami"
> - że nie pozwoliłby na coś takiego swojej dziewczynie.
> 
> Czyli raczej nie Reisefieber.

A ja nie widzę potrzeby korzystania z gg - tak pisałem dwa lata temu. ;>

To tylko deklaracja, to raz, a dwa, to z tego co się orientuję, tabloidy
wręcz prześciagają się w opisywaniu kto kogo poderwał w trakcie takiego
programu - przy pewnych założeniach postawa Kukiego jest jak najbardziej
normalna - wypiera "zagrożenie". Pytanie [dla Kukiego!!!!] powinno
brzmieć nie "czy mogę zatańczyć w tańcu z gwiazdami" ale "czy zgadzasz
się na moje ewentualne odejście".

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172388
Author: michal
Date: Tue, 01 Jan 2008 22:22
42 lines
3455 bytes
Użytkownik "Kuki"napisał w wiadomości

>> Byłeś zdenerwowany, smęczony, chciałeś już iść, może oczekiwała Ciebie
>> męcząca podróż [nawet jeżeli świadomie tak jej nie postrzegasz], może
>> chciałeś być już w domu. To jest baza do rozważań.

>> Dziewczyna zgodziła się już iść i ... nagle zmiana decyzji, Ty gotowy do
>> wyjścia, sprężony, a ona odwleka wyjście, bawi się, Ty myślisz tylko o
>> wyjściu, Ona dalej się bawi, jesteś *zły* na Nią, zły na faceta, który
>> ją wziął do tańca [zły za to, że wziął do tańca i nie chce przestać].
>> Widzisz gdzieś tu chorobliwą zazdrość? Ja nie.
> ale gdyby ona np. gadała z kimś przy stole, po prostu nagle zmieniła
> plany to na pewno nie miałbym nic przeciwko, żeby zostać dłużej.

> A ja na widok jej i tego kolesia, jak sie do niego uśmiechała,
> jak on się wyginał.... po prostu zaniemówiłem. Przy trzecim tańcu
> wróciłem na swoje miejsce, przy piątym już nie wytrzymałem i
> oświadczyłem, że ja już jadę. Ona niech zostaje i się świetnie bawi.

Nie robiłbym z tego problemu. Uważam, że taki czas, jak zabawa sylwestrowa 
czy karnawałowa dla ludzi, którzy nie bawią się w dyskotekach na codzień 
służy oderwaniu się od szarości życia codziennego. Jest tu miejsce na 
zbliżenie się do swoich marzeń i luk w potrzebach egzystencjonalnych na 
trochę bliżej niż w czasie realizowania obowiązków rodzinnych/partnerskich. 
Uważam, że temu służy właśnie zabawa. Jeżeli kobieta lubi być adorowana, jej 
facet powinien zapomnieć o jej istnieniu na balu (z umiarem oczywiście).
Pod koniec takiego balu, kiedy wszyscy szykują się do wyjścia i trudno 
raczej o trzeźwe myślenie (obojętne z jakiego głównie powodu;)), ludzie 
robią dziwne rzeczy.
Skłonny jestem przypuszczać, że gość, który usilnie chciał z nią jeszcze 
tańczyć, próbował robić jakiś "rzut na taśmę", żeby utrzymać, przedłużyć z 
Twoją dziewczyną balowe relacje, a dziewczynę utrzymywało to w miłym 
nastroju pozwalającym nie myśleć o zmęczeniu.
A że Ty myślałeś już o drodze do domu, czy o domu, to Cię to wkurzało. A że 
pozwoliłeś jej na ten wybryk, to oznacza, że wszystko byo w granicach norm.
Powiedz jej o tym na spokojnie, co czułeś, ale następnym razem w podobnej 
sytuacji, zrób tak samo.

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172354
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 22:32
29 lines
2341 bytes
moja_hekate@op.pl; <38a33b1e-1c18-475d-b721-c1dcc4145b1d@j20g2000hsi.googlegroups.com> :

> On 1 Sty, 22:02, moja hek...@op.pl wrote:
> 
> > Abstrahujac od "kluczowego pytania" w sensie phytonowskim,
> > to wypowiedzią kluczową dla postawionego problemu
> > doszukiwałabym się w tym, co Kuki napisał o "Tańcu z gwiazdami"
> > - że nie pozwoliłby na coś takiego swojej dziewczynie.
> 
> 
> Kurdę, za dużo byków w jednym akapicie, sorry.
> To chyba z braku C2H5OH.

Zrobić transfuzję vel. wymienimy się wiruskami - ja Ci dam wiruska
pijaństwa, a Ty mi trzeźwości? ;>

Nb. jestem przeciwny klasyfiowaniu gościa jako chorobliwie zazdrosnego -
wie, że ma jakiś problem, a klasyfikacja vel. danie uniwersalnego
rozwiązania/diagnozy, mogła by spowodować, że nie dość że zacząłby się
negatywnie postrzegać, to jeszcze wypierałby wszelkie zachowania
pojawiające się w związku z dziewczyną. Nawet te, które byłby jak
najbardziej ludzkie i normalne. W efekcie za jakiś czas nastąpiłaby
erupcja.

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172389
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 22:34
14 lines
1464 bytes
michal; <fleef1$254$1@inews.gazeta.pl> :

> A że Ty myślałeś już o drodze do domu, czy o domu, to Cię to wkurzało. A że 
> pozwoliłeś jej na ten wybryk, to oznacza, że wszystko byo w granicach norm.
> Powiedz jej o tym na spokojnie, co czułeś, ale następnym razem w podobnej 
> sytuacji, zrób tak samo.

Tam pozwolił - był bezradny, dziewczyna go olała. :)

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172390
Author: michal
Date: Tue, 01 Jan 2008 22:55
19 lines
1708 bytes
Użytkownik "Flyer"napisał w wiadomości :
>
>> A że Ty myślałeś już o drodze do domu, czy o domu, to Cię to wkurzało. A 
>> że
>> pozwoliłeś jej na ten wybryk, to oznacza, że wszystko byo w granicach 
>> norm.
>> Powiedz jej o tym na spokojnie, co czułeś, ale następnym razem w podobnej
>> sytuacji, zrób tak samo.
>
> Tam pozwolił - był bezradny, dziewczyna go olała. :)

No nie! Przecież mógł ich zabić oboje, albo chociaż okaleczyć na zawsze, bez 
udziału chorobliwej zazdrości, tylko z powodu zmęczenia zabwą. ;D
No i nie było, że go olała....

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał 
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172391
Author: Flyer
Date: Tue, 01 Jan 2008 23:11
31 lines
2104 bytes
michal; <fleget$8qi$1@inews.gazeta.pl> :

> 
> Użytkownik "Flyer"napisał w wiadomości :
> >
> >> A że Ty myślałeś już o drodze do domu, czy o domu, to Cię to wkurzało. A 
> >> że
> >> pozwoliłeś jej na ten wybryk, to oznacza, że wszystko byo w granicach 
> >> norm.
> >> Powiedz jej o tym na spokojnie, co czułeś, ale następnym razem w podobnej
> >> sytuacji, zrób tak samo.
> >
> > Tam pozwolił - był bezradny, dziewczyna go olała. :)
> 
> No nie! Przecież mógł ich zabić oboje, albo chociaż okaleczyć na zawsze, bez 
> udziału chorobliwej zazdrości, tylko z powodu zmęczenia zabwą. ;D

Nie mógł, bo "co by ludzie powiedzieli" ew. "co by dziewczyna
powiedziała". ;>

> No i nie było, że go olała....

Morderstwo, jak zresztą każdy akt fizyczny w takiej sytuacji byłby
jedynie wyrazem jego frustracji i bezradności - zamordowana czy nie, on
nadal nie uzyskał by zaspokojenia tych uczuć.

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172355
Author: moja_hekate
Date: Tue, 01 Jan 2008 23:22
19 lines
2261 bytes
On 1 Sty, 23:32, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> Nb. jestem przeciwny klasyfiowaniu gościa jako chorobliwie zazdrosnego -

Sam to zauważył i szuka potwierdzenia.
Jeśli to chorobliwa zazdrość, to można się z niej leczyć.

> wie, że ma jakiś problem, a klasyfikacja vel. danie uniwersalnego
> rozwiązania/diagnozy, mogła by spowodować, że nie dość że zacząłby się
> negatywnie postrzegać, to jeszcze wypierałby wszelkie zachowania
> pojawiające się w związku z dziewczyną. Nawet te, które byłby jak
> najbardziej ludzkie i normalne. W efekcie za jakiś czas nastąpiłaby
> erupcja.

Ale czy to uzasadnia kierowanie na fałszywy trop?

- JaKasia

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172356
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 00:26
38 lines
2880 bytes
moja_hekate@op.pl; <7fda112d-c1a8-45af-9feb-4ebaf492794f@e25g2000prg.googlegroups.com> :

> On 1 Sty, 23:32, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > Nb. jestem przeciwny klasyfiowaniu gościa jako chorobliwie zazdrosnego -
> 
> Sam to zauważył i szuka potwierdzenia.

Mz. nie w tym miejscu co powinien. Zazdrość to tylko słowo klucz, a
dodatkowym niebezpieczeństwem jego stosowania jest to, że neguje całkiem
ludzkie odruchy, np. fakt odczuwania niesprawiedliwości.

> Jeśli to chorobliwa zazdrość, to można się z niej leczyć.

Najpierw musi być to chorobliwa zazdrość - zastanówmy się - czy osoba
chorobliwie zazdrosna tak ni z gruszki ni z pietruszki zauważyłaby w
jakimś swoim pojedyńczym zachowaniu niepokojące objawy? Dodatkowo sama z
siebie? Raczej nie.

> > wie, że ma jakiś problem, a klasyfikacja vel. danie uniwersalnego
> > rozwiązania/diagnozy, mogła by spowodować, że nie dość że zacząłby się
> > negatywnie postrzegać, to jeszcze wypierałby wszelkie zachowania
> > pojawiające się w związku z dziewczyną. Nawet te, które byłby jak
> > najbardziej ludzkie i normalne. W efekcie za jakiś czas nastąpiłaby
> > erupcja.
> 
> Ale czy to uzasadnia kierowanie na fałszywy trop?

A pytania dodatkowe zauważyłaś? ;) Ale OK, umówmy się, żeby było po
równo - ja go kieruję na fałszywy trop, że to reisefieber, Ty że
zazdrość, a pewnie przyczyną jest stan napięcia wywołany przejedzeniem i
hałasem. :)

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172392
Author: michal
Date: Wed, 02 Jan 2008 00:34
33 lines
2256 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał w wiadomości:

>> >> A że Ty myślałeś już o drodze do domu, czy o domu, to Cię to wkurzało.
>> >> A
>> >> że
>> >> pozwoliłeś jej na ten wybryk, to oznacza, że wszystko byo w granicach
>> >> norm.
>> >> Powiedz jej o tym na spokojnie, co czułeś, ale następnym razem w
>> >> podobnej
>> >> sytuacji, zrób tak samo.

>> > Tam pozwolił - był bezradny, dziewczyna go olała. :)

>> No nie! Przecież mógł ich zabić oboje, albo chociaż okaleczyć na zawsze,
>> bez
>> udziału chorobliwej zazdrości, tylko z powodu zmęczenia zabwą. ;D

> Nie mógł, bo "co by ludzie powiedzieli" ew. "co by dziewczyna
> powiedziała". ;>

>> No i nie było, że go olała....

> Morderstwo, jak zresztą każdy akt fizyczny w takiej sytuacji byłby
> jedynie wyrazem jego frustracji i bezradności - zamordowana czy nie, on
> nadal nie uzyskał by zaspokojenia tych uczuć.

Ale za to w więzieniu (bo to przecież praworządny kraj) mógłby napisać
książkę "Krwawiące serca" i mógłby to byc bestseller... 'D

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172393
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 01:42
19 lines
1684 bytes
michal; <flem6g$q4e$1@inews.gazeta.pl> :

> 
> Użytkownik "Flyer" napisał w wiadomości:
> 
> > Morderstwo, jak zresztą każdy akt fizyczny w takiej sytuacji byłby
> > jedynie wyrazem jego frustracji i bezradności - zamordowana czy nie, on
> > nadal nie uzyskał by zaspokojenia tych uczuć.
> 
> Ale za to w więzieniu (bo to przecież praworządny kraj) mógłby napisać
> książkę "Krwawiące serca" i mógłby to byc bestseller... 'D

Bo to zła kobieta była? ;>

Pozdrawiam noworocznie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172358
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 02:03
42 lines
3311 bytes
On 1 Sty, 23:17, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> moja_hek...@op.pl; <0519960f-d1ef-4cba-86b6-d635866c3...@21g2000hsj.googlegroups.com> :
>
>
>
> > On 1 Sty, 20:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> > > moja hek...@op.pl; <2c533e90-7058-4cf4-9807-96ac40eed...@e25g2000prg.googlegroups.com> :
>
> > > > On Jan 1, 8:40 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
>
> > > > > Właśnie próbuję coś sklecić, ale jakoś mi nie idzie - stanh C2H5OH w
> > > > > mojej krwi obniżył się niebezpiecznie poza granicę, przy której człowiek
> > > > > jest w stanie jeszcze funkcjonować. :)
>
> > > > Tak myślałam. :]
>
> > > Tak się zastanawiałem, czy nie zadać autorowi kluczowego pytania, które
> > > usłyszałem w piątek w skeczu Monty Pythona o psychiatrach - "Twoja
> > > dziewczyna leży naga, nogi zarzuciła aż na kominek - co robisz?" ;>
>
> > Abstrahujac od "kluczowego pytania" w sensie phytonowskim,
> > to wypowiedzią kluczową dla postawionego problemu
> > doszukiwałabym się w tym, co Kuki napisał o "Tańcu z gwiazdami"
> > - że nie pozwoliłby na coś takiego swojej dziewczynie.
>
> > Czyli raczej nie Reisefieber.
>
> A ja nie widzę potrzeby korzystania z gg - tak pisałem dwa lata temu. ;>
>
> To tylko deklaracja, to raz, a dwa, to z tego co się orientuję, tabloidy
> wręcz prześciagają się w opisywaniu kto kogo poderwał w trakcie takiego
> programu - przy pewnych założeniach postawa Kukiego jest jak najbardziej
> normalna - wypiera "zagrożenie". Pytanie [dla Kukiego!!!!] powinno
> brzmieć nie "czy mogę zatańczyć w tańcu z gwiazdami" ale "czy zgadzasz
> się na moje ewentualne odejście".

Ale on napisał DLACZEGO by nie pozwolił.
Pisał o tych zachowaniach erotycznych,
co według niego zarezerwowane jest dla sytuacji intymnych.

--
- JaKasia
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172359
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 02:43
33 lines
2474 bytes
moja_hekate@op.pl; <4d1f47c6-158e-425e-ac0d-3fb84575a0a9@s12g2000prg.googlegroups.com> :

> On 1 Sty, 23:17, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > A ja nie widzę potrzeby korzystania z gg - tak pisałem dwa lata temu. ;>
> >
> > To tylko deklaracja, to raz, a dwa, to z tego co się orientuję, tabloidy
> > wręcz prześciagają się w opisywaniu kto kogo poderwał w trakcie takiego
> > programu - przy pewnych założeniach postawa Kukiego jest jak najbardziej
> > normalna - wypiera "zagrożenie". Pytanie [dla Kukiego!!!!] powinno
> > brzmieć nie "czy mogę zatańczyć w tańcu z gwiazdami" ale "czy zgadzasz
> > się na moje ewentualne odejście".
> 
> Ale on napisał DLACZEGO by nie pozwolił.

No nie po oczach z tym capslockiem. ;)

> Pisał o tych zachowaniach erotycznych,
> co według niego zarezerwowane jest dla sytuacji intymnych.

Chyba czegoś nie doczytałem - gdzie pisał? ;>

A w temacie odbierania zachowań trzebaby go spytać, czy on tak się
zachowuje, jeżeli nie to tylko projekcje - zazdrosnym można być jedynie
o coś, co się zna i co ma jakąś wartość dla danej osoby.

Pozdrawiam noworocznie
Flyer


-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172360
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 03:58
35 lines
2456 bytes
On 2 Sty, 03:43, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > Ale on napisał DLACZEGO by nie pozwolił.
>
> No nie po oczach z tym capslockiem. ;)

A po czym?


> > Pisał o tych zachowaniach erotycznych,
> > co według niego zarezerwowane jest dla sytuacji intymnych.
>
> Chyba czegoś nie doczytałem - gdzie pisał? ;>

W swoim poście na forum oczywiście!
Prywatnie z Kukim nie koresponduję.

Cyt:
"W ogóle nie zgodziłbym się na to, żeby moja żona
np. tańczyła z kimś zawodowo (prosty przykład:
w tańcu z gwiazdami hehe). Widzę w takim tańcu
tyle zmysłowości i erotyki, że jest to dla mnie
zbyt intymne i zastrzeżone dla kochających się
osób. Nie mówię o tańcu na dancingach oczywiście,
tylko o "stałym partnerstwie" w tańcu."


> A w temacie odbierania zachowań trzebaby

Jesli trze baby, to sam nie jest bez winy.


--

- JaKasia
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172361
Author: michal
Date: Wed, 02 Jan 2008 08:06
39 lines
2424 bytes
Użytkownik napisał w wiadomości:

>> > Ale on napisał DLACZEGO by nie pozwolił.
>> No nie po oczach z tym capslockiem. ;)

> A po czym?

Można po garach?


>> > Pisał o tych zachowaniach erotycznych,
>> > co według niego zarezerwowane jest dla sytuacji intymnych.

>> Chyba czegoś nie doczytałem - gdzie pisał? ;>

> W swoim poście na forum oczywiście!
> Prywatnie z Kukim nie koresponduję.

> Cyt:
> "W ogóle nie zgodziłbym się na to, żeby moja żona
> np. tańczyła z kimś zawodowo (prosty przykład:
> w tańcu z gwiazdami hehe). Widzę w takim tańcu
> tyle zmysłowości i erotyki, że jest to dla mnie
> zbyt intymne i zastrzeżone dla kochających się
> osób. Nie mówię o tańcu na dancingach oczywiście,
> tylko o "stałym partnerstwie" w tańcu."

Może Fly jest po kursie szybkiego czytania?

>> A w temacie odbierania zachowań trzebaby

> Jesli trze baby, to sam nie jest bez winy.

Tarło jest teraz? Myśłałem, że w maju... ;DDD

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał 
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172362
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 15:38
52 lines
3288 bytes
moja_hekate@op.pl; <e4f4e08a-f62f-4d7e-994a-028721667b17@1g2000hsl.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 03:43, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > No nie po oczach z tym capslockiem. ;)
> 
> A po czym?

Po uszach może? ;)

> > Chyba czegoś nie doczytałem - gdzie pisał? ;>
> 
> W swoim poście na forum oczywiście!
> Prywatnie z Kukim nie koresponduję.
> 
> Cyt:
> "W ogóle nie zgodziłbym się na to, żeby moja żona
> np. tańczyła z kimś zawodowo (prosty przykład:
> w tańcu z gwiazdami hehe). Widzę w takim tańcu
> tyle zmysłowości i erotyki, że jest to dla mnie
> zbyt intymne i zastrzeżone dla kochających się
> osób. Nie mówię o tańcu na dancingach oczywiście,
> tylko o "stałym partnerstwie" w tańcu."

Jako naturalny buntownik, urodzony bym powiedział [;)] nadal obstaję
przy fikcyjności tej treści. Zazdrosnym można być o coś co się zna,
doświadcza, nie można być zazdrosnym o zachowania których się nie zna i
nie doświadcza.

Powiedz jaki jest wymiar dysonansu pomiędzy *pojęciem* "krzesła" a
"brullltuala" - nie jesteś w stanie określić wymiaru dysonansu, bo to
drugie pojęcie jest abstrakcyjne, nieznane Tobie. Możesz pozostać przy
stwierdzeniu - doznaję dysonansu, ale nie wiem jaki jest jego wymiar -
albo poszukać skojarzeń ze znanymi pojęciami i zamiast "brullltuala"
podstawić np. fotel. I stwierdzić, że krzesło jest mniej wygodne od
"brullltuala", ba, stać się nawet zazdrosna wobec posiadacza
"brullltuala". Tyle, że to stwierdzenie od początku do końca jest
fałszywe, a jego *prawdziwą* treścią jest diagnoza wnioskującego pt.
"nie umie żyć w niepewności/niepokoju", "dokonuje fałszerstw na
rzeczywistości".

> > A w temacie odbierania zachowań trzebaby
> 
> Jesli trze baby, to sam nie jest bez winy.

Wybacz mnie skacowanemu, bom nie wiedział co czynię. :)

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172363
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 18:53
24 lines
2619 bytes
On 2 Sty, 16:38, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> Jako naturalny buntownik, urodzony bym powiedział [;)] nadal obstaję
> przy fikcyjności tej treści. Zazdrosnym można być o coś co się zna,
> doświadcza, nie można być zazdrosnym o zachowania których się nie zna i
> nie doświadcza.

Jednak zazdrość zaistniała! Przy tej "fikcyjnej treści"! ;))


> Powiedz jaki jest wymiar dysonansu pomiędzy *pojęciem* "krzesła" a
> "brullltuala" - nie jesteś w stanie określić wymiaru dysonansu, bo to
> drugie pojęcie jest abstrakcyjne, nieznane Tobie.

To tylko potwierdza moje przekonanie, że zadrość jako emocję
należy oswoić, chociażby racjonalnym pomyślunkiem.
Nie wypierać się jej, skoro ewidentnie zaistniała.
Nie demonizować jej jednak, ale też się jej nie poddawać,
bo to przeważnie krzywdzi partnera i niszczy związek
(dopiero taką zazdrość można nazwać chorobliwą).

- JaKasia

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172364
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 20:37
51 lines
3756 bytes
moja_hekate@op.pl; <5048b686-b913-4c68-8b1e-191f5c85df2d@e6g2000prf.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 16:38, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > Jako naturalny buntownik, urodzony bym powiedział [;)] nadal obstaję
> > przy fikcyjności tej treści. Zazdrosnym można być o coś co się zna,
> > doświadcza, nie można być zazdrosnym o zachowania których się nie zna i
> > nie doświadcza.
> 
> Jednak zazdrość zaistniała! Przy tej "fikcyjnej treści"! ;))

Nieee *dysonans* czy bardziej poprawnie *stan_niepokoju* . Matko, pójdę
i powiem jutro chłopakom, żeby mnie zatłukli szuflą do śniegu - to
będzie chyba wystarczająco męczeńska śmierć, zważywszy na to, że szufle
są plastikowe, więc zatłuczenie będzie trochę trwało. Ale i tak mniej
będę cierpiał, niż próbując prezeforsować moje, jedyne słuszne, poprawne
i zatwierdzone "Na_Samej_Górze" zdanie. ;> Nb. wspominałem Ci już, że
nie rozmawiam od dłuższego czasu z Bogiem? Musi też ma mnie w d.... . :)

> 
> > Powiedz jaki jest wymiar dysonansu pomiędzy *pojęciem* "krzesła" a
> > "brullltuala" - nie jesteś w stanie określić wymiaru dysonansu, bo to
> > drugie pojęcie jest abstrakcyjne, nieznane Tobie.
> 
> To tylko potwierdza moje przekonanie, że zadrość jako emocję
> należy oswoić, chociażby racjonalnym pomyślunkiem.

Nieeeee zazdrość, stan niepokoju czy bardziej po psychologicznemu
dysonans [nie wiem dlaczego, ale psychologia omija z daleka
fizjologiczne pojęcie niepokoju i woli się koncentrować na opisie jego
źródeł, tak jakby wiedza, że rzeki mają swe źródła w górach miało coś
pomóc w opracowaniu pozyskiwania wody dla miast ;)].

> Nie wypierać się jej, skoro ewidentnie zaistniała.

A ja napisałem o wypieraniu? Sprzeczamy się, jeżeli tak można to nazwać,
o nazwę - ale dla mnie nazwa jest ważna, bo rodzi określone
konsekwencje/może zrodzić - to to samo co rozróżnienie pomiędzy
zabójstwem a spowodowaniem śmierci.

> Nie demonizować jej jednak, ale też się jej nie poddawać,
> bo to przeważnie krzywdzi partnera i niszczy związek
> (dopiero taką zazdrość można nazwać chorobliwą).

I z tym się zgodzę. :)

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172365
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 21:11
36 lines
3443 bytes
On 2 Sty, 21:37, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> moja_hek...@op.pl; <5048b686-b913-4c68-8b1e-191f5c85d...@e6g2000prf.googlegroups.com> :

> > > Powiedz jaki jest wymiar dysonansu pomiędzy *pojęciem* "krzesła" a
> > > "brullltuala" - nie jesteś w stanie określić wymiaru dysonansu, bo to
> > > drugie pojęcie jest abstrakcyjne, nieznane Tobie.
>
> > To tylko potwierdza moje przekonanie, że zadrość jako emocję
> > należy oswoić, chociażby racjonalnym pomyślunkiem.
>
> Nieeeee zazdrość, stan niepokoju czy bardziej po psychologicznemu
> dysonans [nie wiem dlaczego, ale psychologia omija z daleka
> fizjologiczne pojęcie niepokoju i woli się koncentrować na opisie jego
> źródeł, tak jakby wiedza, że rzeki mają swe źródła w górach miało coś
> pomóc w opracowaniu pozyskiwania wody dla miast ;)].

Ba! Gdyby w tym wypadku chodziło o bardzo ogólne
źródło niepokoju!
To było określone źródlo niepokoju, zidentyfikowane.
Możesz tego nie nazywać zazdrością tylko "niepokojem
pod wpływem zachowania dziewczyny względem innego
faceta...itd..." Nie zmieni to faktu, że tu o konkretny
rodzaj emocji chodziło. Coś co niektórzy odczuwają
jako szpilę w sercu lub nagromadzenie żółtej cieczy. :]


> Sprzeczamy się, jeżeli tak można to nazwać,
> o nazwę - ale dla mnie nazwa jest ważna, bo rodzi określone
> konsekwencje/może zrodzić - to to samo co rozróżnienie pomiędzy
> zabójstwem a spowodowaniem śmierci.

Przypisz słowu "zazdrość" neutralną ocenę i będzie spokój.

- JaKasia

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172366
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 21:47
61 lines
4624 bytes
moja_hekate@op.pl; <7c1268c6-3e08-427f-87bd-13e96e2f4cfd@d21g2000prf.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 21:37, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > Nieeeee zazdrość, stan niepokoju czy bardziej po psychologicznemu
> > dysonans [nie wiem dlaczego, ale psychologia omija z daleka
> > fizjologiczne pojęcie niepokoju i woli się koncentrować na opisie jego
> > źródeł, tak jakby wiedza, że rzeki mają swe źródła w górach miało coś
> > pomóc w opracowaniu pozyskiwania wody dla miast ;)].
> 
> Ba! Gdyby w tym wypadku chodziło o bardzo ogólne
> źródło niepokoju!
> To było określone źródlo niepokoju, zidentyfikowane.

No własnie, że nie. Bohater całej historii tak postrzega sytuację lub
chcąc ją przybliżyć innym posługuje się *znanymi_schematami_werbalnymi*
 I tyle. Teraz wyobraź sobie, że jedynymi znanymi Tobie słowami [bez
obrazy za obrazowość przykładu ;)], jest "kurwa", "ruchać", "pizda" -
idziesz do sklepu i chcesz kupić chleb i konstruujesz z tych słów
komunikat, który wydaje Ci się odzwierciedlać Twoją prośbę. Ludzie są
ograniczeni w posiadanych zasobach komunikatów werbalnych czy w
zdolności do introspekcji i nazwania własnych emocji - pierwszy
aksjomat. Podobny przykład można skonstruować posługuąc się schematem, w
którym "dzikus" przyjeżdża do miasta i nie wiedząc, że istnieją toalety,
oddaje się pociesznej czynności wypróżnienia pod drzewem.

Więc - źródłem niepokoju mogła być reisefieber, zmęczenie, przejedzenie
itd. "Zazdrość" może być w tym przypadku być jedynie werbalizacją tego
stanu - JEDYNIE [tera ja będę walił po oczach :)] kiedy autor byłby w
stanie powiedzieć jak się czuł *zanim* dziewczyna zaczęła tańczyć, można
wnioskować o tym, czy dalsze jego odczucia były związane z zazdrością
czy nie.

> Możesz tego nie nazywać zazdrością tylko "niepokojem
> pod wpływem zachowania dziewczyny względem innego
> faceta...itd..." Nie zmieni to faktu, że tu o konkretny
> rodzaj emocji chodziło. Coś co niektórzy odczuwają
> jako szpilę w sercu lub nagromadzenie żółtej cieczy. :]

Nienienie - nie wiesz jaką formę niepokoju odczuł autor, Zresztą
korzystając z mojego własnego doświadczenia - szpilę można odczuwać z
zupełnie innych powodów niż tylko zazdrości. Np. kiedy ktoś, kto jest
dla Ciebie w jakiś sposób wartościowy, sugeruje Ci, że jesteś w stanie
zrobić coś "złego". Jeżeli zaproszę Ciebie do siebie i na wstępie
powiem, żebyś nic nie ukradła, bo i tak się dowiem, to odczujesz zapewne
szpilę. ;>

> > Sprzeczamy się, jeżeli tak można to nazwać,
> > o nazwę - ale dla mnie nazwa jest ważna, bo rodzi określone
> > konsekwencje/może zrodzić - to to samo co rozróżnienie pomiędzy
> > zabójstwem a spowodowaniem śmierci.
> 
> Przypisz słowu "zazdrość" neutralną ocenę i będzie spokój.

Nie da się. ;p

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172367
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 22:28
49 lines
3701 bytes
On 2 Sty, 22:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> No własnie, że nie. Bohater całej historii tak postrzega sytuację lub
> chcąc ją przybliżyć innym posługuje się *znanymi_schematami_werbalnymi*
>  I tyle.

To, jak bohater tej historii postrzega sytuację jest
najbardziej wiarygodnym źrodłem wiedzy o tej sytuacji.


> Więc - źródłem niepokoju mogła być reisefieber, zmęczenie, przejedzenie
> itd. "Zazdrość" może być w tym przypadku być jedynie werbalizacją tego
> stanu - JEDYNIE [tera ja będę walił po oczach :)] kiedy autor byłby w
> stanie powiedzieć jak się czuł *zanim* dziewczyna zaczęła tańczyć, można
> wnioskować o tym, czy dalsze jego odczucia były związane z zazdrością
> czy nie.

Ależ on o tym pisał! ;)

Ja tak myślę, że facet pyta o guzik, a ty mu dajesz cały garnitur.
W dodatku własny! ;)


> Nienienie - nie wiesz jaką formę niepokoju odczuł autor, Zresztą
> korzystając z mojego własnego doświadczenia - szpilę można odczuwać z
> zupełnie innych powodów niż tylko zazdrości.

Etam, ty przy wszystkich nieprzyjemnych sytuacjach
odczuwasz "uderzenie w klatę", więc nie wypowiadaj się
w kwestii szpili! ;))


> Jeżeli zaproszę Ciebie do siebie i na wstępie
> powiem, żebyś nic nie ukradła, bo i tak się dowiem, to odczujesz zapewne
> szpilę. ;>

Te dwie sytuacji wyzwalą u mnie odmienne doznania
psychofizyczne. Przy sytuacjach podobnych opisanej
przez ciebie, czuję "parcie w górę", co się objawia
na przykład rumieńcem. I wyraźnie wali po czerepie.
Generalnie odczuwam wówczas gniew.

Zaś zazdrość - ściska serce, tak jakoś tłamsi i międli.
I to międlenie kłuje (kłuje w tym ściśniętym, malutkim punkcie).

- JaKasia


--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172368
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 22:34
59 lines
3976 bytes
moja_hekate@op.pl; <e7e60105-2b66-4d25-b6c4-74343bf6408c@d21g2000prf.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 22:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > No własnie, że nie. Bohater całej historii tak postrzega sytuację lub
> > chcąc ją przybliżyć innym posługuje się *znanymi schematami werbalnymi*
> >  I tyle.
> 
> To, jak bohater tej historii postrzega sytuację jest
> najbardziej wiarygodnym źrodłem wiedzy o tej sytuacji.
> 
> 
> > Więc - źródłem niepokoju mogła być reisefieber, zmęczenie, przejedzenie
> > itd. "Zazdrość" może być w tym przypadku być jedynie werbalizacją tego
> > stanu - JEDYNIE [tera ja będę walił po oczach :)] kiedy autor byłby w
> > stanie powiedzieć jak się czuł *zanim* dziewczyna zaczęła tańczyć, można
> > wnioskować o tym, czy dalsze jego odczucia były związane z zazdrością
> > czy nie.
> 
> Ależ on o tym pisał! ;)
> 
> Ja tak myślę, że facet pyta o guzik, a ty mu dajesz cały garnitur.
> W dodatku własny! ;)

Protest! WySoKi SąDzIe, powódka dokonała niedozwolonej insynuacji!!!! ;>

Ależ właśnie garniturem jest "zazdrość". Pozwolisz, że nie zastanowię
się kogo może on być, bo mógłbym stać się zazdrosny. :)

> > Nienienie - nie wiesz jaką formę niepokoju odczuł autor, Zresztą
> > korzystając z mojego własnego doświadczenia - szpilę można odczuwać z
> > zupełnie innych powodów niż tylko zazdrości.
> 
> Etam, ty przy wszystkich nieprzyjemnych sytuacjach
> odczuwasz "uderzenie w klatę", więc nie wypowiadaj się
> w kwestii szpili! ;))

Nienienie.

> > Jeżeli zaproszę Ciebie do siebie i na wstępie
> > powiem, żebyś nic nie ukradła, bo i tak się dowiem, to odczujesz zapewne
> > szpilę. ;>
> 
> Te dwie sytuacji wyzwalą u mnie odmienne doznania
> psychofizyczne. Przy sytuacjach podobnych opisanej
> przez ciebie, czuję "parcie w górę", co się objawia
> na przykład rumieńcem. I wyraźnie wali po czerepie.
> Generalnie odczuwam wówczas gniew.
> 
> Zaś zazdrość - ściska serce, tak jakoś tłamsi i międli.
> I to międlenie kłuje (kłuje w tym ściśniętym, malutkim punkcie).

Widocznie nie byłem nigdy zazdrosny - nie znam. :)

Pozdrawiam zazdrośnie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172377
Author: michal
Date: Wed, 02 Jan 2008 22:43
53 lines
4730 bytes
Użytkownik "Flyer" :

>> > Nieeeee zazdrość, stan niepokoju czy bardziej po psychologicznemu
>> > dysonans [nie wiem dlaczego, ale psychologia omija z daleka
>> > fizjologiczne pojęcie niepokoju i woli się koncentrować na opisie jego
>> > źródeł, tak jakby wiedza, że rzeki mają swe źródła w górach miało coś
>> > pomóc w opracowaniu pozyskiwania wody dla miast ;)].
>> Ba! Gdyby w tym wypadku chodziło o bardzo ogólne
>> źródło niepokoju!
>> To było określone źródlo niepokoju, zidentyfikowane.
> No własnie, że nie. Bohater całej historii tak postrzega sytuację lub
> chcąc ją przybliżyć innym posługuje się *znanymi_schematami_werbalnymi*
> I tyle. Teraz wyobraź sobie, że jedynymi znanymi Tobie słowami [bez
> obrazy za obrazowość przykładu ;)], jest "kurwa", "ruchać", "pizda" -
> idziesz do sklepu i chcesz kupić chleb i konstruujesz z tych słów
> komunikat, który wydaje Ci się odzwierciedlać Twoją prośbę. Ludzie są
> ograniczeni w posiadanych zasobach komunikatów werbalnych czy w
> zdolności do introspekcji i nazwania własnych emocji - pierwszy
> aksjomat. Podobny przykład można skonstruować posługuąc się schematem, w
> którym "dzikus" przyjeżdża do miasta i nie wiedząc, że istnieją toalety,
> oddaje się pociesznej czynności wypróżnienia pod drzewem.
> Więc - źródłem niepokoju mogła być reisefieber, zmęczenie, przejedzenie
> itd. "Zazdrość" może być w tym przypadku być jedynie werbalizacją tego
> stanu - JEDYNIE [tera ja będę walił po oczach :)] kiedy autor byłby w
> stanie powiedzieć jak się czuł *zanim* dziewczyna zaczęła tańczyć, można
> wnioskować o tym, czy dalsze jego odczucia były związane z zazdrością
> czy nie.
>> Możesz tego nie nazywać zazdrością tylko "niepokojem
>> pod wpływem zachowania dziewczyny względem innego
>> faceta...itd..." Nie zmieni to faktu, że tu o konkretny
>> rodzaj emocji chodziło. Coś co niektórzy odczuwają
>> jako szpilę w sercu lub nagromadzenie żółtej cieczy. :]
> Nienienie - nie wiesz jaką formę niepokoju odczuł autor, Zresztą
> korzystając z mojego własnego doświadczenia - szpilę można odczuwać z
> zupełnie innych powodów niż tylko zazdrości. Np. kiedy ktoś, kto jest
> dla Ciebie w jakiś sposób wartościowy, sugeruje Ci, że jesteś w stanie
> zrobić coś "złego". Jeżeli zaproszę Ciebie do siebie i na wstępie
> powiem, żebyś nic nie ukradła, bo i tak się dowiem, to odczujesz zapewne
> szpilę. ;>
>> > Sprzeczamy się, jeżeli tak można to nazwać,
>> > o nazwę - ale dla mnie nazwa jest ważna, bo rodzi określone
>> > konsekwencje/może zrodzić - to to samo co rozróżnienie pomiędzy
>> > zabójstwem a spowodowaniem śmierci.
>> Przypisz słowu "zazdrość" neutralną ocenę i będzie spokój.

Założę się, że Kuki ma wciąż szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, o czym 
dywagujecie nad jego wątkiem. Sądzę, że już nigdy z takim pytaniem nie 
zwróci się na appm. ;D

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172369
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 22:58
60 lines
3920 bytes
On 2 Sty, 23:34, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:


> Ależ właśnie garniturem jest "zazdrość". Pozwolisz, że nie zastanowię
> się kogo może on być, bo mógłbym stać się zazdrosny. :)

Możemy się przemieszczać między różnymi widokami.
Możemy m. in. przyjąć perspektywę sali sądowej (co czynisz
stając w roli obrońcy rzekomego winowajcy).
Ja przyjęłam perspektywę obserwatora samopoczucia
bohatera. Jego niewinność lub winność ;)  obchodzi mnie
o tyle, o ile jest ona przez niego doświadczana.

Zapewne w obu wypadkach celem jest dobro głównego
bohatera, tyle, ze dla mnie uniewinnienie "zewnętrzne"
nie wyzwala od problemu.
Upraszczając - na nic się tu zda argumentacja adwokata,
jeśli winowajca sam w nią nie uwierzy.

- JaKasia

--





Należy do ciebie.
Dając liczysz być może, że się na obdarowanego nie zmieści. ;)


> > > Nienienie - nie wiesz jaką formę niepokoju odczuł autor, Zresztą
> > > korzystając z mojego własnego doświadczenia - szpilę można odczuwać z
> > > zupełnie innych powodów niż tylko zazdrości.
>
> > Etam, ty przy wszystkich nieprzyjemnych sytuacjach
> > odczuwasz "uderzenie w klatę", więc nie wypowiadaj się
> > w kwestii szpili! ;))
>
> Nienienie.
>
> > > Jeżeli zaproszę Ciebie do siebie i na wstępie
> > > powiem, żebyś nic nie ukradła, bo i tak się dowiem, to odczujesz zapewne
> > > szpilę. ;>
>
> > Te dwie sytuacji wyzwalą u mnie odmienne doznania
> > psychofizyczne. Przy sytuacjach podobnych opisanej
> > przez ciebie, czuję "parcie w górę", co się objawia
> > na przykład rumieńcem. I wyraźnie wali po czerepie.
> > Generalnie odczuwam wówczas gniew.
>
> > Zaś zazdrość - ściska serce, tak jakoś tłamsi i międli.
> > I to międlenie kłuje (kłuje w tym ściśniętym, malutkim punkcie).
>
> Widocznie nie byłem nigdy zazdrosny - nie znam. :)
>
> Pozdrawiam zazdrośnie
> Flyer
> --
> gg: 9708346; jabber:fl...@jabster.plhttp://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172371
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:02
12 lines
2199 bytes
On 2 Sty, 23:34, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> Protest! WySoKi SąDzIe, powódka dokonała niedozwolonej insynuacji!!!! ;>

Ty miałeś zająć się innym tematem
- tym aktualnie  j e d y n y m  priorytetem.
Więc opuść łaskawie ten gmach, bo zaiste
będziesz za chwilę potrzebował pomocy...

:)

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172378
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:09
9 lines
2224 bytes
On 2 Sty, 23:43, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:

> Założę się, że Kuki ma wciąż szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, o czym
> dywagujecie nad jego wątkiem. Sądzę, że już nigdy z takim pytaniem nie
> zwróci się na appm. ;D

Sądzisz, że nie uwierzy, iż my to wszystko dla jego dobra? ;)

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172372
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:14
20 lines
2204 bytes
moja_hekate@op.pl; <727e681e-234e-415a-b230-c8ccef49c0e7@t1g2000pra.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 23:34, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> > Protest! WySoKi SąDzIe, powódka dokonała niedozwolonej insynuacji!!!! ;>
> 
> Ty miałeś zająć się innym tematem
> - tym aktualnie  j e d y n y m  priorytetem.
> Więc opuść łaskawie ten gmach, bo zaiste
> będziesz za chwilę potrzebował pomocy...
> 
> :)

Tym na s? ;p

Pozdrawiam rozochocenie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172370
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:17
40 lines
3047 bytes
moja_hekate@op.pl; <865a561f-73cd-44b5-b546-ace456534de5@u10g2000prn.googlegroups.com> :

> On 2 Sty, 23:34, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> 
> 
> > Ależ właśnie garniturem jest "zazdrość". Pozwolisz, że nie zastanowię
> > się kogo może on być, bo mógłbym stać się zazdrosny. :)
> 
> Możemy się przemieszczać między różnymi widokami.
> Możemy m. in. przyjąć perspektywę sali sądowej (co czynisz
> stając w roli obrońcy rzekomego winowajcy).

Nie w obronie, ale nie chcę przypisywać mu emocji, których być może nie
odczuł. 

> Ja przyjęłam perspektywę obserwatora samopoczucia
> bohatera. Jego niewinność lub winność ;)  obchodzi mnie
> o tyle, o ile jest ona przez niego doświadczana.

Mnie też nie obchodzi - jedynie w kontekście innych wypowiedzi ustawiam
się na pozycji "obronnej".

> Zapewne w obu wypadkach celem jest dobro głównego
> bohatera, tyle, ze dla mnie uniewinnienie "zewnętrzne"
> nie wyzwala od problemu.

A kto powiedział o uniewinnieniu? ;)

> Upraszczając - na nic się tu zda argumentacja adwokata,
> jeśli winowajca sam w nią nie uwierzy.

Winowajca przyszedł tutaj, bo czuł się zaniepokojony, ale mz. zbyt
prostą drogą jest podanie mu odpowiedzi pt. tak, jesteś zazdrosny/nie,
nie jesteś zazdrosny.

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172380
Author: Flyer
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:18
13 lines
2010 bytes
michal; <flh4ch$sip$3@inews.gazeta.pl> :

> Założę się, że Kuki ma wciąż szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, o czym 
> dywagujecie nad jego wątkiem. Sądzę, że już nigdy z takim pytaniem nie 
> zwróci się na appm. ;D

Nie ma to tamto - jak chce klakierów, to niech idzie na inną grupę. ;p

Pozdrawiam zgryźliwie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172373
Author: moja_hekate
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:24
14 lines
2193 bytes
On 3 Sty, 00:14, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > Ty miałeś zająć się innym tematem
> > - tym aktualnie  j e d y n y m  priorytetem.
> > Więc opuść łaskawie ten gmach, bo zaiste
> > będziesz za chwilę potrzebował pomocy...
>
> Tym na s? ;p

Nie, nie TYM na s, lecz TAMTYM na s.

:>

--
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172379
Author: michal
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:40
17 lines
2343 bytes
Użytkownik <moja_hekate@op.pl> napisał w wiadomości 
news:d7ee3e29-030e-4587-8bf2-77d52e493f21@e10g2000prf.googlegroups.com...
On 2 Sty, 23:43, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:

>> Założę się, że Kuki ma wciąż szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, o czym
>> dywagujecie nad jego wątkiem. Sądzę, że już nigdy z takim pytaniem nie
>> zwróci się na appm. ;D

> Sądzisz, że nie uwierzy, iż my to wszystko dla jego dobra? ;)

Gdzieżbym śmiał tak sądzić... Może mieć tylko kłopot z odnalezieniem go w 
gęstwinie części rozdzielonego włosa. ;)

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał 
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172381
Author: michal
Date: Wed, 02 Jan 2008 23:42
14 lines
2089 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał w wiadomości:

>> Założę się, że Kuki ma wciąż szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, o czym
>> dywagujecie nad jego wątkiem. Sądzę, że już nigdy z takim pytaniem nie
>> zwróci się na appm. ;D

> Nie ma to tamto - jak chce klakierów, to niech idzie na inną grupę. ;p

A jest taka? Sam bym tam zajrzał... ;)

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał 
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172374
Author: Kuki
Date: Thu, 03 Jan 2008 13:24
22 lines
3025 bytes
Użytkownik <moja_hekate@op.pl> napisał w wiadomości
news:e7e60105-2b66-4d25-b6c4-74343bf6408c@d21g2000prf.googlegroups.com...
On 2 Sty, 22:47, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

>Zaś zazdrość - ściska serce, tak jakoś tłamsi i międli.
>I to międlenie kłuje (kłuje w tym ściśniętym, malutkim punkcie).

czytam Was wszystkich z zaciekawieniem, nieraz kilkukrotnie
(Flyer, michal). Może napiszę krótko ale dokładnie:
- na pewno poczułem zazdrość, miałem ochotę krzyknąć "kur**", pokazać jej że
mnie zraniła (tak, zraniła, nie inaczej), poczułem się,
tak jak będąc małym czułem się, gdy coś nie było po mojej myśli,
gdy ktoś mnie zranił (ojciec np.) i np. uciekłem z domu na kilka
godzin. To uczucie własnie miałem w sobie na tej sali, wziąłem
kluczyki, dokumenty od samochodu i oznajmiłem dziewczynie, że
niech sobie tańczy (ironicznie), ja jadę już do domu.
Zazdrościłem tego widoku, jak oni tańczą, jak on ją rzuca w
powietrzu, jak ją kręci itd.

To chyba jest zbyt przesadzone uczucie z mojej strony? Fakt, że
wkurzyłem się też, że nie chciała tańczyć i mieliśmy jechać, a nagle
z kolesiem zatańczyła. Ale w 80% byłem zazdrosny o ten taniec.
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172375
Author: moja_hekate
Date: Thu, 03 Jan 2008 13:41
12 lines
2398 bytes
On 3 Sty, 14:24, "Kuki" <k...@kuki.akuku> wrote:

> To chyba jest zbyt przesadzone uczucie z mojej strony? Fakt, że
> wkurzyłem się też, że nie chciała tańczyć i mieliśmy jechać, a nagle
> z kolesiem zatańczyła. Ale w 80% byłem zazdrosny o ten taniec.

Uczucie naturalne i w sumie reakcja też naturalna, zważywszy
okoliczności, które wskazywał Flyer.
Chorobliwej zazdrości nie widzę - wszak wytrzymaleś dzielnie
kilka kawałków. :)

- JaKasia
Re: Czy to jest chorobliwa zazdrosc?
#172376
Author: michal
Date: Thu, 03 Jan 2008 21:19
33 lines
3355 bytes
Użytkownik "Kuki" napisał w wiadomości:

>>Zaś zazdrość - ściska serce, tak jakoś tłamsi i międli.
>>I to międlenie kłuje (kłuje w tym ściśniętym, malutkim punkcie).

> czytam Was wszystkich z zaciekawieniem, nieraz kilkukrotnie
> (Flyer, michal). Może napiszę krótko ale dokładnie:
> - na pewno poczułem zazdrość, miałem ochotę krzyknąć "kur**", pokazać jej 
> że
> mnie zraniła (tak, zraniła, nie inaczej), poczułem się,
> tak jak będąc małym czułem się, gdy coś nie było po mojej myśli,
> gdy ktoś mnie zranił (ojciec np.) i np. uciekłem z domu na kilka
> godzin. To uczucie własnie miałem w sobie na tej sali, wziąłem
> kluczyki, dokumenty od samochodu i oznajmiłem dziewczynie, że
> niech sobie tańczy (ironicznie), ja jadę już do domu.
> Zazdrościłem tego widoku, jak oni tańczą, jak on ją rzuca w
> powietrzu, jak ją kręci itd.

> To chyba jest zbyt przesadzone uczucie z mojej strony? Fakt, że
> wkurzyłem się też, że nie chciała tańczyć i mieliśmy jechać, a nagle
> z kolesiem zatańczyła. Ale w 80% byłem zazdrosny o ten taniec.

Moim zdaniem, powtórzę, zrobiłeś dobrze. Taniec ma kluczowe znaczenie w 
relacjach między ludźmi, ale takimi jak na przykład uczestnicy >you can 
dance< i to jest piękne. Między Tobą a Twoją dziewczyną najprawdopodobnie sa 
inne rzeczy piękniejsze od tańca, a jakie, to już Ty wiesz. Tutaj dobre 
relacje z partnerem do tańca, to fajna chwila. Tylko chwila. Juz dawno 
zapomniałbym o tym. Już trzeci dzisiaj... ;)

-- 
pozdrawiam noworocznie
michał 
Page 1 of 4 • 173 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads