🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
16 messages
16 total messages Started by Niuniek Thu, 08 Nov 2007 13:47
kochac to nie znaczy...
#171713
Author: Niuniek
Date: Thu, 08 Nov 2007 13:47
29 lines
2872 bytes
No tak...Pisze na grupe zamiast zajac sie jakas pozyteczna robota ale co tam..
Jestem w trakcie rozwodu. Bylo to ciezkie ale zdalem sobie sprawe ze jak w tej
piosence De Mono (patrz wyzej) .. Coz moja zona zdradzala i wykorzystywala mnie
a najgorsze ze jej maska klamcy i kretacza byla bardzo wyrafinowana.
Trwaloby to dalej ale mialem dosc i wyprowadzilem kiedys spokojnie z domu.
Pozostalem sam...Niedawno poznalem dziewczyne a wlasciwie wpadlismy na
siebie na czacie. Niestety ja siedze w USA a ona w Anglii. Spotkalismy sie..
Bylo bardzo pozytywnie - nie powiem wielka milosc i zakochanie bo byloby
to smieszne i malo prawdy ALE wiem ze jest dobra kobieta i posiada cudne
wartosci zyciowe. Duzo rozmawiamy i coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu
ze moglibysmy stworzyc stabilny zwiazek. Lecz ona zachowuje sie bardzo defensywnie
po 3ech nieudanych zwiazkach i naprawde zna zycie, mysle ze jest madrzejsza ode mnie
jesli chodzi o znaczace decyzje w zyciu...Ja wiem ze kobiety z reguly chca aby facet
wykazywal inicjatywe ale tez ja chce wiedziec ze kobieta ktora ma byc zemna
powinna byc zdecydowana na wszystko abysmy byli razem. Nie widzi mi sie przyszlosc
w Angli a ona dopiero co dostala prace i nie wiem czy z tego zrezygnuje.
Przekonalem sie wiele razy ze ona bardzo teskni za mna jak sie nie odzywam.
Zwiazek na odleglosc jest trudny. Choc mam 33 a ona 29 lat to czuje pewna presje
przemijania i utraty czasu i zal straconych lat mojego 10 letniego malzenstwa
zreszta bezdzietnego( Nie wiem co wlasciwie zrobic...Nie chce zwiazac sie z kims
w USA ale tez nie moge byc razem z moja kobieta w Angli. Mam tu dobra prace
i Anglia mnie nie pociaga. Poza tym zona i zal do niej ..bo to niestety nie jest milosc.
Pytalem kiedys moja dziewczyne i powiedziala ze chcialaby sprobowac ale
na razie nie podejmuje ona jakis znaczacych krokow co mnie martwi.
Bardzo mi na niej zalezy i podoba mi sie diabelnie jej charakter...
Ech przepraszam za nudzenie ale nie wiem jak za bardzo postapic w tej sytuacji.
Dzieki

NN
Re: kochac to nie znaczy...
#171723
Author: ! MÓNISTER ! ŹÓBRÓ !
Date: Thu, 08 Nov 2007 18:37
5 lines
1407 bytes
Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl..

Ńjóńjek to ksywka w sam raz dla takiej życiowej nieódacznej pizdy jak ty. 
Re: kochac to nie znaczy...
#171724
Author: AxXxiD
Date: Thu, 08 Nov 2007 19:24
7 lines
1112 bytes
! MÓNISTER ! ŹÓBRÓ ! pisze:
> 
> Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
> news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl..
> 
> Ńjóńjek to ksywka w sam raz dla takiej życiowej nieódacznej pizdy jak ty.
hehe nono
Re: kochac to nie znaczy...
#171725
Author: ! GEN ! ITALJA ! ÓÓÓ !
Date: Thu, 08 Nov 2007 19:34
12 lines
1543 bytes
Użytkownik AxXxiD napisał:
> ! MÓNISTER ! ŹÓBRÓ ! pisze:
>>
>> Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
>> news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl..
>>
>> Ńjóńjek to ksywka w sam raz dla takiej życiowej nieódacznej pizdy jak ty.
> hehe nono



devil o tobie co ?
Re: kochac to nie znaczy...
#171727
Author: JaKasia
Date: Thu, 08 Nov 2007 20:27
18 lines
1718 bytes
Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl...

> Pytalem kiedys moja dziewczyne i powiedziala ze chcialaby sprobowac ale
> na razie nie podejmuje ona jakis znaczacych krokow co mnie martwi.

Jeśli juz raz powiedziała, ze by chciała spróbować,
to pewnie oczekuje, ze wykażesz się inicjatywą i pomozesz jej
przełamać opory, których jeszcze pewnie wiele ma.
Nic nie robi, aby cię nie przestraszyć, albo po prostu
nie fałszować obrazu, ze jest w pełni zdecydowana
- bo przeciez nie jest.

Ale przecież ty też masz sporo oporów, i ona pewnie te twoje
dylematy jakoś wyczuwa, i tym bardziej powstrzymuje się
od działań.  Nie dlatego, że nie chce.

- JaKasia
Re: kochac to nie znaczy...
#171728
Author: ! GEN ! ITALJA ! ÓÓÓ !
Date: Thu, 08 Nov 2007 20:42
20 lines
2013 bytes
Użytkownik JaKasia napisał:
> Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
> news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl...
> 
>> Pytalem kiedys moja dziewczyne i powiedziala ze chcialaby sprobowac ale
>> na razie nie podejmuje ona jakis znaczacych krokow co mnie martwi.
> 
> Jeśli juz raz powiedziała, ze by chciała spróbować,
> to pewnie oczekuje, ze wykażesz się inicjatywą i pomozesz jej
> przełamać opory, których jeszcze pewnie wiele ma.
> Nic nie robi, aby cię nie przestraszyć, albo po prostu
> nie fałszować obrazu, ze jest w pełni zdecydowana
> - bo przeciez nie jest.
> 
> Ale przecież ty też masz sporo oporów, i ona pewnie te twoje
> dylematy jakoś wyczuwa, i tym bardziej powstrzymuje się
> od działań.  Nie dlatego, że nie chce.
> 

Ty weź no smarój dópe bo bendziemy jebać
Re: kochac to nie znaczy...
#171714
Author: MU
Date: Thu, 08 Nov 2007 22:40
57 lines
3949 bytes
On 8 Lis, 14:47, "Niuniek" <nospam...@o2.pl> wrote:
> No tak...Pisze na grupe zamiast zajac sie jakas pozyteczna robota ale co tam..
> Jestem w trakcie rozwodu. Bylo to ciezkie ale zdalem sobie sprawe ze jak w tej
> piosence De Mono (patrz wyzej) .. Coz moja zona zdradzala i wykorzystywala mnie
> a najgorsze ze jej maska klamcy i kretacza byla bardzo wyrafinowana.

Jestes po przejsciach, w dolku. Potrzebujesz spokoju, samotnosci.
Inaczej za szybko i za mocno anga ujesz si . Wyluzuj...

> Bylo bardzo pozytywnie - nie powiem wielka milosc i zakochanie bo byloby
> to smieszne i malo prawdy ALE wiem ze jest dobra kobieta i posiada cudne
> wartosci zyciowe. Duzo rozmawiamy i coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu
> ze moglibysmy stworzyc stabilny zwiazek. Lecz ona zachowuje sie bardzo defensywnie

Nie masz wrazenia, ze to Ty j  przekonujesz do zwi zku? Dziewczyna
chciala poznac kogos w necie, przyjaciela, kogos do rozmowy. Nie
wymagaj zbyt wiele.
W necie zyjemy wyobrazeniami drugiej osoby. W Twoim wypadku jest silna
chec przelozenia wyobrazen na rzeczywistosc. IMO zbyt silna. Zabrzmi
to ordynarnie, ale uparles sie na nia. Tak, jakby byla jedyna
dziewczyna na swiecie. Ona ma wiecej oleju w glowie. Wiec ma dystans.
I dobrze.

> Przekonalem sie wiele razy ze ona bardzo teskni za mna jak sie nie odzywam.

To uzaleznienie, to przyjazn. Nie przeceniaj tego, ze bardzo lubi z
Toba rozmawiac. To swietnie, super, ale to tylko rozmowy. Nie wymagaj
wiecej.

> Zwiazek na odleglosc jest trudny. Choc mam 33 a ona 29 lat to czuje pewna presje
> przemijania i utraty czasu i zal straconych lat mojego 10 letniego malzenstwa

Nie przesadzaj. Jestes kurcze mlodym facetem.

> Pytalem kiedys moja dziewczyne i powiedziala ze chcialaby sprobowac ale
> na razie nie podejmuje ona jakis znaczacych krokow co mnie martwi.

Ty w skali zaangazowania jestes na poziomie 20 a ona na 7. Czy to
powod do zmartien? Raczej powod by sie zastanowic nad swoim
zachowaniem i nad tym, czy nie poszukac kogos innego... Na wszelki
wypadek, by nie przezyc kolejnego rozczarowaia, kolejnych klotni,
dramatow. Czasami lepiej wycofac sie poki jest czas i energia. Potem
moze byc ciezej.

> Bardzo mi na niej zalezy i podoba mi sie diabelnie jej charakter...
> Ech przepraszam za nudzenie ale nie wiem jak za bardzo postapic w tej sytuacji.

Na pewno jest fantastyczna. To jedna z wielu fajnych dziewczyn.
Pogadaj z nia o planach, a jesli nie bedzie chciala sie angazowac, nie
dziw sie, nie miej pretensji, nie strasz koncem znajomosci. Zastanow
sie, czy Wy, oboje po przejsciach chcecie ponosic ryzyko,
przeprowadzac sie, angazowac, jesli to juz teraz sie nie udaje.
Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
autopsji. Z przykrych doswiadczen.

Pozdr.
MU
Re: kochac to nie znaczy...
#171717
Author: JaKasia
Date: Thu, 08 Nov 2007 23:26
8 lines
1359 bytes
Uzytkownik "MU" <lubietojak@tlen.pl> napisal w wiadomosci 
news:1194561612.247781.173190@k35g2000prh.googlegroups.com...

> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
> autopsji. Z przykrych doswiadczen.

Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
bo takie prawdziwe. 
Re: kochac to nie znaczy...
#171715
Author: Niuniek
Date: Fri, 09 Nov 2007 00:26
23 lines
2084 bytes
"MU" <lubietojak@tlen.pl> wrote in message news:1194561612.247781.173190@k35g2000prh.googlegroups.com...
--

> Na pewno jest fantastyczna. To jedna z wielu fajnych dziewczyn.
> Pogadaj z nia o planach, a jesli nie bedzie chciala sie angazowac, nie
> dziw sie, nie miej pretensji, nie strasz koncem znajomosci. Zastanow
> sie, czy Wy, oboje po przejsciach chcecie ponosic ryzyko,
> przeprowadzac sie, angazowac, jesli to juz teraz sie nie udaje.
> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
> 
Nie sadze, ze cos 'nie gra'. Pierwszy raz w zyciu czuje ze jest to cos dojrzalego
i na innym poziomie partnerstwa niz wczesniej. Zgodze sie, ze po przejsciach
jest duzo obaw i przykrych porownan, ale ogolnie wychodzi wszystko pozytywnie.
Moze i nie zagra ale warto sprobowac. Tylko odleglosc nie pomaga tu zbytnio.
Jezeli ona przyjedzie to bede wiedzial, ze jej naprawde zalezy.
Jednak twoje stwierdzenie ma gleboki sens i zreszta slyszalem podobne
wnioski od znajomych. Jestem na to gotowy choc moze to dosyc bolec.
Takie zycie... coz tu zrobic. Nic na sile.

Pozdrawiam
NN
Re: kochac to nie znaczy...
#171718
Author: Przeklińjak
Date: Fri, 09 Nov 2007 14:53
12 lines
1483 bytes
JaKasia pisze:
> Uzytkownik "MU" <lubietojak@tlen.pl> napisal w wiadomosci 
> news:1194561612.247781.173190@k35g2000prh.googlegroups.com...
> 
>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
> 
> Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
> bo takie prawdziwe. 
> 
> 
Kaśka, przyznaj sie  - lubisz batona vv sztolcovvni??
Re: kochac to nie znaczy...
#171719
Author: JaKasia
Date: Fri, 09 Nov 2007 15:21
11 lines
1500 bytes
Użytkownik "Przeklińjak" <hóllbóy@kupa.de> napisał w wiadomości
news:lu_Yi.300$CT3.161@newsfet01.ams...

>>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
>>
>> Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
>> bo takie prawdziwe.
> Kaśka, przyznaj sie  - lubisz batona vv sztolcovvni??

Coś taki dziś subtelny?
Re: kochac to nie znaczy...
#171720
Author: ! GENERÓŁ ! ITALJA ! ÓÓÓ !
Date: Fri, 09 Nov 2007 17:32
16 lines
1751 bytes
Użytkownik JaKasia napisał:
> Użytkownik "Przeklińjak" <hóllbóy@kupa.de> napisał w wiadomości
> news:lu_Yi.300$CT3.161@newsfet01.ams...
> 
>>>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>>>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
>>> Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
>>> bo takie prawdziwe.
>> Kaśka, przyznaj sie  - lubisz batona vv sztolcovvni??
> 
> Coś taki dziś subtelny?
> 
> 
> 
bo twoja matka opciągneła nam dzisiaj wszystkim po 2 razy za to że nie 
będziemy cie wyzywać od głupich pizd
Re: kochac to nie znaczy...
#171716
Author: ! GENERÓŁ ! ITALJA ! ÓÓÓ !
Date: Fri, 09 Nov 2007 17:33
28 lines
2399 bytes
Użytkownik Niuniek napisał:
> 
> "MU" <lubietojak@tlen.pl> wrote in message 
> news:1194561612.247781.173190@k35g2000prh.googlegroups.com...
> -- 
> 
>> Na pewno jest fantastyczna. To jedna z wielu fajnych dziewczyn.
>> Pogadaj z nia o planach, a jesli nie bedzie chciala sie angazowac, nie
>> dziw sie, nie miej pretensji, nie strasz koncem znajomosci. Zastanow
>> sie, czy Wy, oboje po przejsciach chcecie ponosic ryzyko,
>> przeprowadzac sie, angazowac, jesli to juz teraz sie nie udaje.
>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
>>
> Nie sadze, ze cos 'nie gra'. Pierwszy raz w zyciu czuje ze jest to cos 
> dojrzalego
> i na innym poziomie partnerstwa niz wczesniej. Zgodze sie, ze po 
> przejsciach
> jest duzo obaw i przykrych porownan, ale ogolnie wychodzi wszystko 
> pozytywnie.
> Moze i nie zagra ale warto sprobowac. Tylko odleglosc nie pomaga tu 
> zbytnio.
> Jezeli ona przyjedzie to bede wiedzial, ze jej naprawde zalezy.
> Jednak twoje stwierdzenie ma gleboki sens i zreszta slyszalem podobne
> wnioski od znajomych. Jestem na to gotowy choc moze to dosyc bolec.
> Takie zycie... coz tu zrobic. Nic na sile.

ńjóńjek ty spedalona ofiaro ginekologicznej pomyłki !!
Re: kochac to nie znaczy...
#171721
Author: JaKasia
Date: Sat, 10 Nov 2007 00:26
17 lines
1799 bytes
Użytkownik ""! GENERÓŁ ! ITALJA ! ÓÓÓ !""
<GEN.ITALJA@PÓÓCZTA.ÓNET.ÓL
> napisał w wiadomości news:fh25m7$rku$7@atlantis.news.tpi.pl...

>>>>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>>>>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
>>>> Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
>>>> bo takie prawdziwe.
>>> Kaśka, przyznaj sie  - lubisz batona vv sztolcovvni??
>>
>> Coś taki dziś subtelny?
>>
> bo twoja matka opciągneła nam dzisiaj wszystkim po 2 razy za to że nie 
> będziemy cie wyzywać od głupich pizd

Ok, podziękuję mamusi przy najbliższej okazji. 
Re: kochac to nie znaczy...
#171722
Author: ! GENERÓŁ ! ITALJA ! ÓÓÓ !
Date: Sat, 10 Nov 2007 12:44
19 lines
2034 bytes
Użytkownik JaKasia napisał:
> Użytkownik ""! GENERÓŁ ! ITALJA ! ÓÓÓ !""
> <GEN.ITALJA@PÓÓCZTA.ÓNET.ÓL
>> napisał w wiadomości news:fh25m7$rku$7@atlantis.news.tpi.pl...
> 
>>>>>> Uwazam, ze jesli na poczatku cos nie gra, to juz nie zagra. To znam z
>>>>>> autopsji. Z przykrych doswiadczen.
>>>>> Zabrzmialo bardzo wiarygodnie. To straszne, cholera,
>>>>> bo takie prawdziwe.
>>>> Kaśka, przyznaj sie  - lubisz batona vv sztolcovvni??
>>> Coś taki dziś subtelny?
>>>
>> bo twoja matka opciągneła nam dzisiaj wszystkim po 2 razy za to że nie 
>> będziemy cie wyzywać od głupich pizd
> 
> Ok, podziękuję mamusi przy najbliższej okazji. 
> 
> 
lepiej podziękój nam ze to że daliśmy jej coś ciepłego poczóć w żołątkó
Re: kochac to nie znaczy...
#171726
Author: Częsłąw Kópsztyłą
Date: Mon, 12 Nov 2007 15:20
9 lines
1376 bytes
AxXxiD pisze:
> ! MÓNISTER ! ŹÓBRÓ ! pisze:
>>
>> Użytkownik "Niuniek" <nospamers@o2.pl> napisał w wiadomości 
>> news:fgv42l$7qb$1@inews.gazeta.pl..
>>
>> Ńjóńjek to ksywka w sam raz dla takiej życiowej nieódacznej pizdy jak ty.
> hehe nono
lóbiłem tego nicka
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads