🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
7 messages
7 total messages Started by mariuszmichalak Thu, 08 Nov 2007 06:35
Brak akceptacji
#171706
Author: mariuszmichalak
Date: Thu, 08 Nov 2007 06:35
24 lines
2668 bytes
Witam
Mam 19 lat. Jestem osobą słabowidzącą. Poznałem cudowną dziewczynę
Agnieszkę (20). Ona jest osobą niewidomą. Jesteśmy razem od ponad
dwóch lat. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Problem
tkwi w tym, że moi rodzice jej nie akceptują. Na początku próbowałem z
nimi spokojnie rozmawiać. Teraz już się raczej nie da. Za każdym
razem, gdy w domu zacznie się ten temat dochodzi do awantury.
Twierdzą, że wchodząc w związek z osobą niewidomą marnuje sobie życie.
Nie mogą zrozumieć, że ją kocham. Przeszkadza im w niej to że jest
niepełnosprawna. Nic więcej, gdyż z tego powodu nie chcą jej nawet
poznać. Poza tym oni wciąż traktują mnie jak dziecko i powtarzaj, że
chcą żebym był w życiu szczęśliwy. Według nich powinienem je sobie tak
ułożyć, aby pomimo mojej wady wzroku(wcale aż nie tak znacznej) mieć w
życiu łatwiej. Nie dają mi wolnej ręki w decydowaniu o sobie i naszej
przyszłości.
Jestem osobą dość spokojną i nieśmiałą. Nie umiem im się do końca
sprzeciwić. Z każdym bym chciał żyć w zgodzie. Jak to zrobić?
Natomiast rodzice Agnieszki polubili i zaakceptowali mnie od
pierwszego spotkania. Przyjęli mnie jak własnego syna.
Przez ta całą sytuację coraz trudniej jest się nam dogadać. Jesteśmy
ze sobą, ale tak jakby nas nie było. Nie chce jej stracić, bo naprawdę
mi na niej zależy.

Pozdrawiam
Re: Brak akceptacji
#171707
Author: Mme Kitzmoor
Date: Thu, 08 Nov 2007 07:08
21 lines
2104 bytes
On Nov 8, 3:35 pm, mariuszmicha...@o2.pl wrote:

> Jestem osobą dość spokojną i nieśmiałą. Nie umiem im się do końca
> sprzeciwić. Z każdym bym chciał żyć w zgodzie. Jak to zrobić?
> Natomiast rodzice Agnieszki polubili i zaakceptowali mnie od
> pierwszego spotkania. Przyjęli mnie jak własnego syna.

Jak to się w niby normalnych ludziach potrafi czasem ujawnić... ech..

> Przez ta całą sytuację coraz trudniej jest się nam dogadać. Jesteśmy
> ze sobą, ale tak jakby nas nie było. Nie chce jej stracić, bo naprawdę
> mi na niej zależy.

Wobec narastającego konfliktu ona vs. rodzice, z którym sobie nie
potrafisz sam poradzić, ja się nie dziwię. To, że jesteś uzależniony
od pomocy innych (a każdy jest w pewnym stopniu) nie znaczy, że
ktokolwiek ma prawo Cię terroryzować. Niestety w tym przypadku nie
bardzo masz trzecią drogę, musisz im się sprzeciwić.

Pozdrawiam
Iff
Re: Brak akceptacji
#171708
Author: michal
Date: Thu, 08 Nov 2007 10:11
39 lines
3036 bytes
Użytkownik napisał w wiadomości:

Witam
Mam 19 lat. Jestem osobą słabowidzącą. Poznałem cudowną dziewczynę
Agnieszkę (20). Ona jest osobą niewidomą. Jesteśmy razem od ponad
dwóch lat. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Problem
tkwi w tym, że moi rodzice jej nie akceptują. Na początku próbowałem z
nimi spokojnie rozmawiać. Teraz już się raczej nie da. Za każdym
razem, gdy w domu zacznie się ten temat dochodzi do awantury.
Twierdzą, że wchodząc w związek z osobą niewidomą marnuje sobie życie.
Nie mogą zrozumieć, że ją kocham. Przeszkadza im w niej to że jest
niepełnosprawna. Nic więcej, gdyż z tego powodu nie chcą jej nawet
poznać. Poza tym oni wciąż traktują mnie jak dziecko i powtarzaj, że
chcą żebym był w życiu szczęśliwy. Według nich powinienem je sobie tak
ułożyć, aby pomimo mojej wady wzroku(wcale aż nie tak znacznej) mieć w
życiu łatwiej. Nie dają mi wolnej ręki w decydowaniu o sobie i naszej
przyszłości.
Jestem osobą dość spokojną i nieśmiałą. Nie umiem im się do końca
sprzeciwić. Z każdym bym chciał żyć w zgodzie. Jak to zrobić?
Natomiast rodzice Agnieszki polubili i zaakceptowali mnie od
pierwszego spotkania. Przyjęli mnie jak własnego syna.
Przez ta całą sytuację coraz trudniej jest się nam dogadać. Jesteśmy
ze sobą, ale tak jakby nas nie było. Nie chce jej stracić, bo naprawdę
mi na niej zależy.

Rodzice Cię kochają i jeżeli byłeś dla nich dzieckiem szczególnej troski, 
nawykowo mają wykreślone ramy dla planów dotyczących Twojej przyszłości. To 
się zdarza w wielu rodzinach. Z takim nawykiem właściwie nie da się walczyć.
Proponuję jako priorytet ustawić sobie uczucie. Ono będzie kreśliło Twoje 
życie i Ty jesteś tu jedynym (poza Twoją partnerką) decydentem.
Natomiast musisz czynnie i werbalnie doceniać nieprzychylną postawę Twoich 
rodziców. Mówić im, że wiesz, iż mają dobre intencje. Nie popierać, nie 
akceptować, nie ulegać ale doceniać, ponieważ ta postawa wypływa z troski i 
miłości.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Brak akceptacji
#171709
Author: Mme Kitzmoor
Date: Thu, 08 Nov 2007 10:25
13 lines
1673 bytes
On Nov 8, 7:11 pm, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:

> Natomiast musisz czynnie i werbalnie doceniać nieprzychylną postawę Twoich
> rodziców. Mówić im, że wiesz, iż mają dobre intencje. Nie popierać, nie
> akceptować, nie ulegać ale doceniać, ponieważ ta postawa wypływa z troski i
> miłości.

Troskę objawiającą się chęcią absolutnej kontroli najlepiej doceniać i
podziwiać z perspektywy paruset kilometrów, jasno wytyczonych granic i
paru lat takiego stanu rzeczy :>

Pozdrawiam
Iff
Re: Brak akceptacji
#171710
Author: JaKasia
Date: Thu, 08 Nov 2007 12:29
47 lines
3615 bytes
Użytkownik <mariuszmichalak@o2.pl> napisał w wiadomości
news:1194503702.725383.155880@o80g2000hse.googlegroups.com...
Witam
Mam 19 lat. Jestem osobą słabowidzącą. Poznałem cudowną dziewczynę
Agnieszkę (20). Ona jest osobą niewidomą. Jesteśmy razem od ponad
dwóch lat. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Problem
tkwi w tym, że moi rodzice jej nie akceptują. Na początku próbowałem z
nimi spokojnie rozmawiać. Teraz już się raczej nie da. Za każdym
razem, gdy w domu zacznie się ten temat dochodzi do awantury.
Twierdzą, że wchodząc w związek z osobą niewidomą marnuje sobie życie.
Nie mogą zrozumieć, że ją kocham. Przeszkadza im w niej to że jest
niepełnosprawna. Nic więcej, gdyż z tego powodu nie chcą jej nawet
poznać. Poza tym oni wciąż traktują mnie jak dziecko i powtarzaj, że
chcą żebym był w życiu szczęśliwy. Według nich powinienem je sobie tak
ułożyć, aby pomimo mojej wady wzroku(wcale aż nie tak znacznej) mieć w
życiu łatwiej. Nie dają mi wolnej ręki w decydowaniu o sobie i naszej
przyszłości.
Jestem osobą dość spokojną i nieśmiałą. Nie umiem im się do końca
sprzeciwić. Z każdym bym chciał żyć w zgodzie. Jak to zrobić?
Natomiast rodzice Agnieszki polubili i zaakceptowali mnie od
pierwszego spotkania. Przyjęli mnie jak własnego syna.
Przez ta całą sytuację coraz trudniej jest się nam dogadać. Jesteśmy
ze sobą, ale tak jakby nas nie było. Nie chce jej stracić, bo naprawdę
mi na niej zależy.

Pozdrawiam


***************************
Bardzo trudna sprawa. To jasne, ze rodzice nie powinni cię zniechęcać
do dziewwczyny. Jesli sa rodzicami nadopiekuńczymi, to mozna
domniewać, że nie mieści im sie w głowie, ze to ty mógłbyś wziąć
odpowiedzialność i troszczyć się o kogoś. A w sumie to doskonały
sposób na twoją samodzielność nie wymuszoną nakazem rodziców,
ale podjętą z własnej woli i chęci, o co tak trudno (cięzko to wykrzesać)
w przypadku silnej rodzicielskiej kontroli.

Tak. Jakby nie patrzeć - mimo, ze mam wątpliwosci co do wiarygodnosci
i trwałości uczuć 19-latka - chyba powinienieś konsekwentnie bronić
swoich praw do bycia z tą dziewczyną. Tylko może powstrzymaj sie
od powaznych zyciowych decyzji...?  Bo wiesz - to jednak taki wiek,
ze wiele i szybko się zmienia, jakkolwiek bys nie czuł teraz.
Myslę też pod kątem dobra twojej dziewczyny - zeby sie nie okazało,
że związek się rozleci, bo nie przewidziałes zmiany swoich priorytetów
- a te sa inne na róznych etapach zycia.

- JaKasia
Re: Brak akceptacji
#171711
Author: MU
Date: Sat, 10 Nov 2007 12:35
15 lines
1785 bytes
On 8 Lis, 07:35, mariuszmicha...@o2.pl wrote:
> Według nich powinienem je sobie tak
> ułożyć, aby pomimo mojej wady wzroku(wcale aż nie tak znacznej) mieć w
> życiu łatwiej. Nie dają mi wolnej ręki w decydowaniu o sobie i naszej
> przyszłości.

Niech Ci znajdą zarąbistą laskę, piękną, bogatą, dobrą w łóżku, której
hobby jest sprzątanie i gotowanie. I niech kupią Ci mieszkanie abyś
miał gdzie z tą panią obcowac. A jak nie są w stanie spełnić tych
warunków... fuck them.
Zadaniem rodziców jest pokazać "jak żyć" a nie decydować o życiu
dziecka.

Pozdr.
MU
Re: Brak akceptacji
#171712
Author: Odbytnica
Date: Sat, 10 Nov 2007 23:13
29 lines
2409 bytes
mariuszmichalak@o2.pl wrote:
> 
> Witam
> Mam 19 lat. Jestem osobą słabowidzącą. Poznałem cudowną dziewczynę
> Agnieszkę (20). Ona jest osobą niewidomą. Jesteśmy razem od ponad
> dwóch lat. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Problem
> tkwi w tym, że moi rodzice jej nie akceptują. Na początku próbowałem z
> nimi spokojnie rozmawiać. Teraz już się raczej nie da. Za każdym
> razem, gdy w domu zacznie się ten temat dochodzi do awantury.
> Twierdzą, że wchodząc w związek z osobą niewidomą marnuje sobie życie.
> Nie mogą zrozumieć, że ją kocham. Przeszkadza im w niej to że jest
> niepełnosprawna. Nic więcej, gdyż z tego powodu nie chcą jej nawet
> poznać. Poza tym oni wciąż traktują mnie jak dziecko i powtarzaj, że
> chcą żebym był w życiu szczęśliwy. Według nich powinienem je sobie tak
> ułożyć, aby pomimo mojej wady wzroku(wcale aż nie tak znacznej) mieć w
> życiu łatwiej. Nie dają mi wolnej ręki w decydowaniu o sobie i naszej
> przyszłości.
> Jestem osobą dość spokojną i nieśmiałą. Nie umiem im się do końca
> sprzeciwić. Z każdym bym chciał żyć w zgodzie. Jak to zrobić?
> Natomiast rodzice Agnieszki polubili i zaakceptowali mnie od
> pierwszego spotkania. Przyjęli mnie jak własnego syna.
> Przez ta całą sytuację coraz trudniej jest się nam dogadać. Jesteśmy
> ze sobą, ale tak jakby nas nie było. Nie chce jej stracić, bo naprawdę
> mi na niej zależy.
> 
> Pozdrawiam

proste, Twoi starzy sa ze soba nieszczesliwi i zycza Ci tego samego,
pozdro
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads