🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
98 messages
98 total messages Page 1 of 2 Started by Kala Sat, 03 Nov 2007 10:19
Page 1 of 2 • 98 total messages
Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171500
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 10:19
65 lines
5369 bytes
Siedze i chce mi sie ryczec. Za pare godzin koncze prace i pojade do
domu. Tam zapewne bedzie czekal na mnie moj maz bo dzis ma wolne
(pracuje na dyzury tzn 3 dni pracuje po 12 godzin a potem ma 3 dni
wone).Jestem troche zmeczona bo mam teraz nawal pracy w firmie ale w
glebi duchu wolalabym zostac tutaj niz jechac do domu. Bo juz wiem co
tam zastane...
Gary od rana niepozmywane, kubeczki od kawki, herbateki, talerzyki po
sniadanku, porozwalane po calym mieszkaniu brudne ciuchy, skarpetki,
reczniki i nie poscielone lozko.To wszytsko jest nie do zniesienia.
Kiedy wracam, gdy maz ma wolne, nie moge nawet liczyc, ze przygotuje
cos do obiadu. Co gorsze, najpierw musze spedzic godzine w kuchni zeby
posprzatac i  zrobic sobie miejsce i dopiero zabrac sie do gotowania
obiadu. Jedynym jego usprawiedliwieniem jest to ze mamy remont (od
niepamietam juz jak dawna, bo kladzenie gladzi w pokoju trwa tydzien.
bo malowanie pokoju trwa koleny tydzien i kazda inna czynnosc trwa
dziesiec razy dluzej niz powinna. ale wiadomo jak to moj maz-trzeba
sie wyspac, ciagle robi  sobie przerwy, na kawke, fajeczke i tylko ma
pretensje jak moj ojciec nie chce przyjechac mu pomagac codziennie bo
wiadomo sam pracuje i tez ma inne sprawy na glowie i swoj dom-chociaz
przewaznie godzi sie i przyjezdza.Wtedy to tata robi a maz lazi do
okola i dyskutuje, trosze pomagajac). Od dawna mam syf w domu, bo
ciagle sie kurzy, plamy od farby, porozwalane wszedzie narzedzia,
srubki i inne pierdoly.
Nie wymagam naprawde duzo-wiem ze mamy remont-ale zeby to wszytko
trwalo szybciej mozna przeciez predzej wstac i zabrac sie do
roboty.Moj maz jednak jest bardzo wygodny-lubi sobie posac, i jest
leniwy.Jak ja codziennie wstaje do pracy o 5 i wracam ok 15, to zanim
usiade i sobie odpoczne to jest 20 bo zanim posprzatam, ugotuje,
wypiore wyprasuje i porobie wszystkie te domowe czynnosci to padam na
pysk, a maz ma jeszcze do mnie pretensje, ze jestem zmeczona i wogole
czym skoro caly dzien przeciez nic nie robie. Coraz rzadziej mam
ochote na seks i to cale zycie z Nim coraz bardziej mi brzydnie.
Nie mam w Nim zadnej pomocy.O wszystkim musze myslec sama.On wraca do
domu po pracy samochodem i nie moze nawet zrobic podstawowych zakupow
w sklepie, a ja robie zakupy i z tymi siatami wracam autobusem do domu
(od pracy do domu mam ok 8 km).A jak juz sie czasemi sie zgodzi zrobic
zakupy to i tak polowe zapomni. Nic mu nie smakuje to co
ugotuje.Ciagle tylko chwali jak jego mamusia dobrze gotuje a ja nie
potrafie. Oczywiscie przesadza-bo wiele razy wymyslam cos nowego i
biore przepisy z ksiazki kucharskiej i staram sie urozmaicac to co
jemy-ale on jest wiecznie nieszczesliwy i akurat nie ma ochoty na to
co dzis jest na obiad bo chcialby cos innego.A jak prosze zeby predzej
mi mowil co mam ugotowac to wtedy akurat nie ma pomyslow.
Wszytko jest niedosolone, albo przsolone.Nie mam na to wszystko sily.W
innym obowiazkachc domowych tez mi nie pomaga.Ostatnio poprosilam zeby
rozwiesil pranie,bo ja w tym czasie robilam kolacje-to powiedzial ze
skoro sama zaczelam cos robic to mam sama skonczyc i oczywiscie nie
rozwiesil. Brudnych ubran nie wklada do kosza z brudna bielizna,wiec
skad moge wiedzec co jest czyste a co brudne.A jak skoncza mu sie
koszule skarpetki i gacie to robi mi awature ze nie wypralam jego
rzeczy-co sie okazuje.brudne skarpeki i gacie mozna znalezc za
lozkiem, pod lozkiem, za pralka i w innych miejscach.
Nie bede wiecej pisac, bo chyba moglabym napisac ksiazke.Prosze tylko,
pomozcie mi... pomozcie mi uwierzyc, ze to sie moze zmienic i jak mam
to zrobic, zebysmy razem wszystko robili, bo juz mi rece opadaja.
Probowalam wiele razy rozmawiac ale konczylo sie to klotnia-ze to sa
moje obowiazki i przeciez on anie bedzie pral czy gotowal ani myl
okien. Jak ja mam z nim rozmawiac.Mamusia go nauczyla takiego
zachowania i braku szacunku do czyjejs pracy-bo sama byla jego sluzaca-
wszystko podstwiaone pod nos (jak sie wyprowadzal z domu to mial 27
lat wiec nie wiem czy faceta w tym wieku mozna jeszcze zmienic.)
...nie wiem czy dlugo jesczcze to wytrzymam.
A moze poprostu taka wlasnie jest rola zony-moze tak to ma wszystko
wygladac-a ja wyolbrzymiam, narzekam i uzalam sie nad soba,a nie
powinnam???W takim razie sprowadzcie mnie na ziemie...
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171503
Author: Never Never
Date: Sat, 03 Nov 2007 10:59
4 lines
1300 bytes
Ja sie z domu wyprowadzilem w wieku 20 lat. Sam piore,
sprzatam, gotuje, prasuje. Nie wyobrazam sobie, zeby za mnie
mogla to robic kobieta :) Czulbym sie nawet niezrecznie wtedy.
Mocno wspolczuje, ze masz takiego meza. 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171504
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 11:16
19 lines
2352 bytes
> Ja sie z domu wyprowadzilem w wieku 20 lat. Sam piore,
> sprzatam, gotuje, prasuje. Nie wyobrazam sobie, zeby za mnie
> mogla to robic kobieta :) Czulbym sie nawet niezrecznie wtedy.
> Mocno wspolczuje, ze masz takiego meza.

Chyba moj maz powinien przyjsc do Ciebie na przeszkolenie :)
Ja nie chce zeby On wszytsko robil, ale zebysmy sie podzielili
obowiazkami. Zeby kazdy mial swoj udzial, bo jednej osobie jest
naprawde ciezko podolac temu wszystkiemu, tym bardziej ze ja mam tyle
sprzatania po Nim jak po malym dziecku.Piore tez prawie codziennie
chociaz mieszkamy sami.Nawet nie wyobrazam sobie miec teraz male
dzieci, bo chyba bym sie wykonczyla sama.
Czaasmi czuje sie jak Jego sluzaca-przynies, wynies, pozamiataj. I
jeszcze sie usmiechj i zawsze badz gotowa na seks. Aa i jeszcze wymaga
odemnie zebym ubierala sie w domu w seksowne ciuszki zeby patrzac na
mnie mogl sie podniecac.(Rozumiem, ze takie ciuszki to fajna gra
wstepna, ale do prania , gotowania  i sprzatania nie mam zamiaru
chodzic w mini, szpilkach i niwygodnych obcislych ciuchach czy
gorsetach. Nie lubi jak po pracy przebieram sie po "domowemu").
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171505
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 11:24
17 lines
2178 bytes
> Ja sie z domu wyprowadzilem w wieku 20 lat. Sam piore,
> sprzatam, gotuje, prasuje. Nie wyobrazam sobie, zeby za mnie
> mogla to robic kobieta :) Czulbym sie nawet niezrecznie wtedy.
> Mocno wspolczuje, ze masz takiego meza.


Moj maz chyba powinien przyjsc do Ciebie na przeszkolenie. :)
Nie chce zeby On robil niewiadomo co, ale chcialabym zebysmy
podzielili sie obowiazkami zeby bylo mi lzej. Wtedy nie bylabym taka
zmeczona i mielibysmy wiecej czasu dla siebie.
Czasami czuje sie jak sluzaca-przynies, wynies, pozamiataj i do tego
usmiechaj sie i badz zawsze gotowa na seks. Mojego meza denerwuje ze w
domu chodze ubrana po "domowemu" tzn jeansy i bluza, bo On wymaga abym
paradowala w jakis seksi ciuszkach (szpilki, ponczochy, mini,
gorsety), ale to juz jest chyba lekka przesada)Rozumiem takie cos jako
gra wstepna, ale nie do gotowania i sprzatania. Eh...
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171507
Author: JaKasia
Date: Sat, 03 Nov 2007 12:34
30 lines
2484 bytes
Użytkownik "Kala" <kalinkakala@buziaczek.pl> napisał w wiadomości 
news:1194085193.704514.164240@57g2000hsv.googlegroups.com...
(...)

> Probowalam wiele razy rozmawiac ale konczylo sie to klotnia-ze to sa
> moje obowiazki i przeciez on anie bedzie pral czy gotowal ani myl
> okien. Jak ja mam z nim rozmawiac.Mamusia go nauczyla takiego
> zachowania i braku szacunku do czyjejs pracy-bo sama byla jego sluzaca-
> wszystko podstwiaone pod nos (jak sie wyprowadzal z domu to mial 27
> lat wiec nie wiem czy faceta w tym wieku mozna jeszcze zmienic.)
> ...nie wiem czy dlugo jesczcze to wytrzymam.
> A moze poprostu taka wlasnie jest rola zony-moze tak to ma wszystko
> wygladac-a ja wyolbrzymiam, narzekam i uzalam sie nad soba,a nie
> powinnam???W takim razie sprowadzcie mnie na ziemie...


Według mnie to się nie zmieni. Nie pomogą żadne rozmowy,
pertraktacje. Jeśli chcesz mieć inne życie - zmień faceta.

To, co mnie uderzyło w twoim opowiadaniu, to nie tylko lenistwo
męża, ale tendencja do obarczania cię pełną odpowiedzialnością
za to, czego on nie robi. Być może ta tendencja by się zmieniła,
gdybyś od niego odeszła (albo złożyła sprawę o rozwód).
Być może wówaczas dostrzegłby, że taka jego postawa rodzi
konsekwencje I by ją zweryfikował.
Kto wie czy wtedy nie pojawiłaby się mozliwość ułożenia tego
zwiazku na nowo, ale nie liczyłabym na to przed złożeniem
papierów do sądu.

- JaKasia
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171508
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 12:46
15 lines
1930 bytes
> To, co mnie uderzy o w twoim opowiadaniu, to nie tylko lenistwo
> m  a, ale tendencja do obarczania ci  pe n  odpowiedzialno ci 
> za to, czego on nie robi. By  mo e ta tendencja by si  zmieni a,
> gdyby  od niego odesz a (albo z o y a spraw  o rozwód).
> By  mo e wówaczas dostrzeg by,  e taka jego postawa rodzi
> konsekwencje I by j  zweryfikowa .
> Kto wie czy wtedy nie pojawi aby si  mozliwo   u o enia tego
> zwiazku na nowo, ale nie liczy abym na to przed z o eniem
> papierów do s du.
>
> - JaKasia

Wolalabym jeszcze poczekac.Nie mozna Go zmienic stosuj c mniej
drastyczny sposob? Moze z czasem doceni to co robie? Czy raczej nie
powinnam sie ludzic i robic sobie niepotrzebnie nadzieii??
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171509
Author: JaKasia
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:09
35 lines
2666 bytes
Uzytkownik "Kala" <kalinkakala@buziaczek.pl> napisal w wiadomosci 
news:1194093999.465229.195690@19g2000hsx.googlegroups.com...
> To, co mnie uderzy o w twoim opowiadaniu, to nie tylko lenistwo
> m  a, ale tendencja do obarczania ci  pe n  odpowiedzialno ci
> za to, czego on nie robi. By  mo e ta tendencja by si  zmieni a,
> gdyby  od niego odesz a (albo z o y a spraw  o rozwód).
> By  mo e wówaczas dostrzeg by,  e taka jego postawa rodzi
> konsekwencje I by j  zweryfikowa .
> Kto wie czy wtedy nie pojawi aby si  mozliwo   u o enia tego
> zwiazku na nowo, ale nie liczy abym na to przed z o eniem
> papierów do s du.
>
> - JaKasia

> Wolalabym jeszcze poczekac.Nie mozna Go zmienic stosuj c mniej
> drastyczny sposob? Moze z czasem doceni to co robie? Czy raczej nie
> powinnam sie ludzic i robic sobie niepotrzebnie nadzieii??

Mozesz poczekac skoro nie jestes zdecydowana odejsc,
ale nie tlumacz tego szansa na zmiane. Nie ma takiej szansy!
Znasz jakis powód, dla którego maz mialby sie zmienic?

Mozesz jedynie zaakceptowac fakt, ze nic sie nie zmieni
i sie z tym pogodzic, jesli wierzysz, ze to wytrzymasz _cale_zycie_.

A ja ci powiem - za 10 lat bedziesz doprowadzona
do ostatecznosci, a nie tylko zmeczona tym zyciem i facetem,
który cie olewa (takie zycie wplynie na twój wyglad i zachowanie
- nie bedziesz dla niego juz tak atrakcyjna, wiec nawet
chec widzenia cie w fajnych laszkach mu przejdzie).

No i sie rozejdziecie. Tyle, ze nie bedziesz juz miala tylu
mozliwosci ulozenia sobie nowego zycia, jak w tej chwili.

- JaKasia
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171544
Author: Nedian
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:18
11 lines
1334 bytes
Kala napisa?(a):

> Wolalabym jeszcze poczekac.Nie mozna Go zmienic stosuj c mniej
> drastyczny sposob? 

Moz.e po prostu totalnie sie; zbuntuj i zaprzestan' wykonywania wszelkich 
"Twoich obowia;zków". Jak w ogóle nie be;dzie ugotowane, uprane i 
posprza;tane, moz.e wówczas doceni jak wiele robisz kaz.dego dnia i jak 
bardzo wszystko sie; wali bez Twojej pracy.
Z.ycze; powodzenia!
Nedian
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171549
Author: ARKÓDIÓSZ
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:25
13 lines
1550 bytes
Nedian pisze:

> 
> Moz.e po prostu totalnie sie; zbuntuj i zaprzestan' wykonywania 
> wszelkich "Twoich obowia;zków". Jak w ogóle nie be;dzie ugotowane, 
> uprane i posprza;tane, moz.e wówczas doceni jak wiele robisz kaz.dego 
> dnia i jak bardzo wszystko sie; wali bez Twojej pracy.
> Z.ycze; powodzenia!
> Nedian

ty jestes pojebany buntowac to sie moga nastolatki dla takich jak jej
monsz nie przewiduje zadnej resocjalizacji nie monć dziewczynie w glowie
pseudoanalityku
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171510
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:33
24 lines
2428 bytes
> Mozesz poczekac skoro nie jestes zdecydowana odejsc,
> ale nie tlumacz tego szansa na zmiane. Nie ma takiej szansy!
> Znasz jakis powód, dla którego maz mialby sie zmienic?

Raczej nie.Tak jest Mu wygodnie.

> Mozesz jedynie zaakceptowac fakt, ze nic sie nie zmieni
> i sie z tym pogodzic, jesli wierzysz, ze to wytrzymasz _cale_zycie_.

Jezeli sie nie zmieni, to chyba nie wytrzymam.

> A ja ci powiem - za 10 lat bedziesz doprowadzona
> do ostatecznosci, a nie tylko zmeczona tym zyciem i facetem,
> który cie olewa (takie zycie wplynie na twój wyglad i zachowanie
> - nie bedziesz dla niego juz tak atrakcyjna, wiec nawet
> chec widzenia cie w fajnych laszkach mu przejdzie).

 To juz sie odbija na moim zdrowiu. Sporo schudlam pomimo ze nie
stosuje zadnej diety (co oczywiscie Mu sie podoba bo jestem
zgrabniejsza niz kiedys-czyt."chudsza"), mam ci gle jakies nerwobole,
k ocia w klatce piersiowej i plecachi czesto problemy z
oddychaniem.Nie mowie ze On jest tego przyczyna ale w pewnym stopniu
napewno. Bo denerwuje sie wlasnie przez ta cala sytuacje w domu i to
mnie tak wyniszcza.
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171545
Author: Kala
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:36
12 lines
1877 bytes
> Moz.e po prostu totalnie sie; zbuntuj i zaprzestan' wykonywania wszelkich
> "Twoich obowia;zków". Jak w ogóle nie be;dzie ugotowane, uprane i
> posprza;tane, moz.e wówczas doceni jak wiele robisz kaz.dego dnia i jak
> bardzo wszystko sie; wali bez Twojej pracy.
> Z.ycze; powodzenia!


Juz tego probowalam.Usiadlam po pracy i nic nie robilam.To oczywiscie
byla awantura jaka to jestem okropna zona.A jak powiedzialam ze jestem
zmeczona to powiedzial ze nie mam sie uzalac nad soba tylko zobaczyc
jak np jego mamusia dba o dom-zawsze czysto, posprzatane,wyprane i
ugotowane.I wez z takim gadaj :/
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171546
Author: Never Never
Date: Sat, 03 Nov 2007 13:50
1 lines
1298 bytes
To jak mu bylo tak dobrze u mamy, to po co bral sobie zone? 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171511
Author: Nedian
Date: Sat, 03 Nov 2007 14:10
8 lines
1276 bytes
Kala napisał(a):
> Bo denerwuje sie wlasnie przez ta cala sytuacje w domu i to
> mnie tak wyniszcza.

Myślę, że podstawowe pytanie brzmi: czy Ty go kochasz? Czy poświęcasz 
się, bo już klamka zapadła i jest obrączka na palcu?

Nedian
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171501
Author: MU
Date: Sat, 03 Nov 2007 14:24
17 lines
2064 bytes
On 3 Lis, 11:19, Kala <kalinkak...@buziaczek.pl> wrote:
> A moze poprostu taka wlasnie jest rola zony-moze tak to ma wszystko
> wygladac-a ja wyolbrzymiam, narzekam i uzalam sie nad soba,a nie
> powinnam???W takim razie sprowadzcie mnie na ziemie...

 alisz si  w usenecie. A czy my mamy porozmawia  z m  em o tym co Ci 
gryzie, czego masz do  ? Lepiej pomy l jak z nim o tym rozmawia ,
jakich u y  s ów, argumentów, które do niego dotr . Czy ma to by 
awantura, krzyk, z o  , czy merytoryczna rozmowa, spokojna, a mo e
szloch, wzi cie go na lito  ? Znasz go dobrze.
Twój problem, to naprawd  ma y problem. Mo na go, mo e nie rozwi za ,
bo cz owieka nie zmienisz, ale przynajmniej zmniejszy . Przecie  mo na
si  dogada  co do s ania  ó ka, wyrzucania  mieci do kosza, skarpetek
do pralki itd. A jak nie mo na, to wtedy zastanowimy si  co dalej ;)

Pozdr.
MU
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171512
Author: whiteleaf
Date: Sat, 03 Nov 2007 14:48
7 lines
1362 bytes
Nedian <nedian@[usun]poczta.fm> writes:

> Myślę, że podstawowe pytanie brzmi: czy Ty go kochasz? Czy poświęcasz
> się, bo już klamka zapadła i jest obrączka na palcu?

Nie sądzę, żeby to było podstawowe pytanie. „Czy kochasz” to pytanie mocno
niepodstawowe.
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171502
Author: JaKasia
Date: Sat, 03 Nov 2007 15:39
18 lines
1865 bytes
Uzytkownik "MU" <lubietojak@tlen.pl> napisal w wiadomosci 
news:1194099859.222954.120370@v3g2000hsg.googlegroups.com...

> > A moze poprostu taka wlasnie jest rola zony-moze tak to ma wszystko
> > wygladac-a ja wyolbrzymiam, narzekam i uzalam sie nad soba,a nie
> > powinnam???W takim razie sprowadzcie mnie na ziemie...
>
(...)
> Twój problem, to naprawd  ma y problem. Mo na go, mo e nie rozwi za ,
> bo cz owieka nie zmienisz, ale przynajmniej zmniejszy . Przecie  mo na
> si  dogada  co do s ania  ó ka, wyrzucania  mieci do kosza, skarpetek
> do pralki itd. A jak nie mo na, to wtedy zastanowimy si  co dalej ;)

Jesli ktos lubi cale zycie pertraktowac, wyklócac sie,
egzekwowac: karac lub darowywac - to niech sie w to bawi.
Mi by bylo szkoda zycia.

- JaKasia
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171513
Author: Nedian
Date: Sat, 03 Nov 2007 16:33
8 lines
1261 bytes
whiteleaf napisał(a):

> Nie sądzę, żeby to było podstawowe pytanie. „Czy kochasz” to pytanie mocno
> niepodstawowe.

Nie wiem jakie pytanie jest ważniejsze w tej sytuacji.

Nedian
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171547
Author: Aicha
Date: Sat, 03 Nov 2007 18:18
10 lines
1460 bytes
Użytkownik "Kala" napisał:

> powiedzial ze nie mam sie uzalac nad soba tylko zobaczyc jak np jego
> mamusia dba o dom-zawsze czysto, posprzatane,wyprane i ugotowane.

No tak. To wszystko wyjaśnia. Z wzorcem mamusi nie wygrasz. Chyba, że
się zwolnisz z pracy :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171515
Author: michal
Date: Sat, 03 Nov 2007 22:32
43 lines
2865 bytes
Użytkownik "JaKasia"napisał w wiadomości:

>> To, co mnie uderzy o w twoim opowiadaniu, to nie tylko lenistwo
>> m  a, ale tendencja do obarczania ci  pe n  odpowiedzialno ci
>> za to, czego on nie robi. By  mo e ta tendencja by si  zmieni a,
>> gdyby  od niego odesz a (albo z o y a spraw  o rozwód).
>> By  mo e wówaczas dostrzeg by,  e taka jego postawa rodzi
>> konsekwencje I by j  zweryfikowa .
>> Kto wie czy wtedy nie pojawi aby si  mozliwo   u o enia tego
>> zwiazku na nowo, ale nie liczy abym na to przed z o eniem
>> papierów do s du.
>> Wolalabym jeszcze poczekac.Nie mozna Go zmienic stosuj c mniej
>> drastyczny sposob? Moze z czasem doceni to co robie? Czy raczej nie
>> powinnam sie ludzic i robic sobie niepotrzebnie nadzieii??

> Mozesz poczekac skoro nie jestes zdecydowana odejsc,
> ale nie tlumacz tego szansa na zmiane. Nie ma takiej szansy!
> Znasz jakis powód, dla którego maz mialby sie zmienic?

Powodów może być tysiące, tylko zadnego nie znamy. Bo skad? ;)

> Mozesz jedynie zaakceptowac fakt, ze nic sie nie zmieni
> i sie z tym pogodzic, jesli wierzysz, ze to wytrzymasz _cale_zycie_.

Pesymistka. Nie ma ludzi, którzy się nie zmieniają. Taką tezę stawiam. :)

> A ja ci powiem - za 10 lat bedziesz doprowadzona
> do ostatecznosci, a nie tylko zmeczona tym zyciem i facetem,
> który cie olewa (takie zycie wplynie na twój wyglad i zachowanie
> - nie bedziesz dla niego juz tak atrakcyjna, wiec nawet
> chec widzenia cie w fajnych laszkach mu przejdzie).

Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się olewana. :)

> No i sie rozejdziecie. Tyle, ze nie bedziesz juz miala tylu
> mozliwosci ulozenia sobie nowego zycia, jak w tej chwili.

Szanse są 50/50. To najsprawiedliwszy możliwy podział, wróżko... ;D

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171514
Author: whiteleaf
Date: Sat, 03 Nov 2007 23:53
24 lines
2305 bytes
Nedian <nedian@[usun]poczta.fm> writes:

>> Nie sądzę, żeby to było podstawowe pytanie. „Czy kochasz” to pytanie mocno
>> niepodstawowe.
>
> Nie wiem jakie pytanie jest ważniejsze w tej sytuacji.

Ważniejsze w tej sytuacji jest, co ona jest w stanie zrobić i jakie to
może mieć emocjonalne skutki.

Jak osoba stoi bezradnie u podnóża góry, i pyta, jak ma na nią wchodzić, bo
ciężko jej idzie, a zadyszka doprowadza ją do rozpaczy, to sensownie jest
wskazać jej szlak, z którego może zboczyła, pokazać, jak można lepiej
kontrolować oddech, stawiając krok za krokiem.

Można też powiedzieć takiej osobie, żeby skupiła się na podstawowym pytaniu,
a mianowicie, czy w ogóle jest w stanie wejść na tę górę. I oczywiście, ma
to pytanie niby jakiś formalny sens, ale skłonny jestem twierdzić, że
stawianie tego w ten sposób może sprawić, że osoba, która spokojnie weszłaby
na szczyt, podda się zaraz przy początku.

Podobnie jest z pytaniem: „czy kochasz”. Ludzie nie mają w głowie rejestru
flag, a w nim bitu „miłość”, który można po prostu odczytać i podać
odpowiedź. 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171516
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 04:02
8 lines
1434 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fgisua$i77$2@inews.gazeta.pl...

> Szanse są 50/50. To najsprawiedliwszy możliwy podział, wróżko... ;D

Mylisz się "sprawiedliwy" racjonalisto.

- JaWrózka 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171520
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 04:10
29 lines
2305 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fgisua$i77$2@inews.gazeta.pl...

>> Mozesz jedynie zaakceptowac fakt, ze nic sie nie zmieni
>> i sie z tym pogodzic, jesli wierzysz, ze to wytrzymasz _cale_zycie_.
>
> Pesymistka. Nie ma ludzi, którzy się nie zmieniają. Taką tezę stawiam. :)

Na ostatnim spotkaniu jakos zdania w tej kwestii
mieliśmy przeciwne... ;)

A ludzie się zmieniają, tylko tu wazne - w jakim stopniu.
Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
Taką tezę stawiam. :)


>> A ja ci powiem - za 10 lat bedziesz doprowadzona
>> do ostatecznosci, a nie tylko zmeczona tym zyciem i facetem,
>> który cie olewa (takie zycie wplynie na twój wyglad i zachowanie
>> - nie bedziesz dla niego juz tak atrakcyjna, wiec nawet
>> chec widzenia cie w fajnych laszkach mu przejdzie).
>
> Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się olewana. :)

Będzie olewał za 10 lat.
(ciekawe czy jej mąż też śpi, kiedy ona ma ochotę na seks
i musi przez to bidna nad ranem pisać bzdury na grupę)

- JaKasia
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171506
Author: romek
Date: Sun, 04 Nov 2007 11:58
21 lines
1841 bytes
Kala wrote:

> 
>> Ja sie z domu wyprowadzilem w wieku 20 lat. Sam piore,
>> sprzatam, gotuje, prasuje. Nie wyobrazam sobie, zeby za mnie
>> mogla to robic kobieta :) Czulbym sie nawet niezrecznie wtedy.
>> Mocno wspolczuje, ze masz takiego meza.
> 
> 
> Moj maz chyba powinien przyjsc do Ciebie na przeszkolenie. :)
> Nie chce zeby On robil niewiadomo co, ale chcialabym zebysmy
> podzielili sie obowiazkami zeby bylo mi lzej. Wtedy nie bylabym taka
> zmeczona i mielibysmy wiecej czasu dla siebie.
> Czasami czuje sie jak sluzaca-przynies, wynies, pozamiataj i do tego
> usmiechaj sie i badz zawsze gotowa na seks. Mojego meza denerwuje ze w
> domu chodze ubrana po "domowemu" tzn jeansy i bluza, bo On wymaga abym
> paradowala w jakis seksi ciuszkach (szpilki, ponczochy, mini,
> gorsety), ale to juz jest chyba lekka przesada)Rozumiem takie cos jako
> gra wstepna, ale nie do gotowania i sprzatania. Eh...

rotfl
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171521
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:12
11 lines
1477 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
> Taką tezę stawiam. :)

Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
(czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie ciule
mają szczęście... )

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171522
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:33
15 lines
1737 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37nagmailu@toja.pl> napisał w wiadomości 
news:fgkd9d$5gb$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "JaKasia" napisał:
>
>> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
>> Taką tezę stawiam. :)
>
> Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
> (czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie ciule
> mają szczęście... )

No i niech mają!
Byle z dala ode mnie... ;)

-jk 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171523
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:44
13 lines
1624 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

> >> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
> > Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
> > (czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie
> > ciule mają szczęście... )
> No i niech mają!
> Byle z dala ode mnie... ;)

Ale ja jestem zawistna, no! :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Coś za coś
#171524
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:48
18 lines
1955 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37nagmailu@toja.pl> napisał w wiadomości
news:fgket0$qtb$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "JaKasia" napisał:
>
>> >> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
>> > Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
>> > (czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie
>> > ciule mają szczęście... )
>> No i niech mają!
>> Byle z dala ode mnie... ;)
>
> Ale ja jestem zawistna, no! :)

Etam. Wystarczy sobie wyobrazić czego oni,
przez taką swoja postawę, mieć nie będą
- i już są godni współczucia. ;)

- JaKasia
Re: Coś za coś
#171525
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:52
12 lines
1736 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

> Etam. Wystarczy sobie wyobrazić czego oni,
> przez taką swoja postawę, mieć nie będą
> - i już są godni współczucia. ;)

Taaa... ja wiem, co mają i to wcale nie budzi współczucia, tylko
bezsilny wkurw, że nie potrafię im tego odebrać, aby sprawiedliwości
stało się zadość - już nie mówię o własnym szczęściu....

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Coś za coś
#171526
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 12:59
19 lines
2104 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37nagmailu@toja.pl> napisał w wiadomości 
news:fgkfb5$s79$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "JaKasia" napisał:
>
>> Etam. Wystarczy sobie wyobrazić czego oni,
>> przez taką swoja postawę, mieć nie będą
>> - i już są godni współczucia. ;)
>
> Taaa... ja wiem, co mają i to wcale nie budzi współczucia, tylko
> bezsilny wkurw, że nie potrafię im tego odebrać, aby sprawiedliwości
> stało się zadość - już nie mówię o własnym szczęściu....

No ci mówię, ze sprawiedliwie jest,
bo nie mają tego, co by miec mogli,
gdyby nie byli takimi dupkami!  ;)

Ale fakt - wkurwia to, ze oni nie wiedzą co tracą!

- JaKasia
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171540
Author: Flyer
Date: Sun, 04 Nov 2007 14:47
18 lines
1532 bytes
JaKasia; <fgjh4h$m51$3@nemesis.news.tpi.pl> :

> Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:fgisua$i77$2@inews.gazeta.pl...

> > Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się olewana. :)
> 
> Będzie olewał za 10 lat.
> (ciekawe czy jej mąż też śpi, kiedy ona ma ochotę na seks
> i musi przez to bidna nad ranem pisać bzdury na grupę)

Ups, aaaaa, ups :) 

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; skype:flyer36
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171541
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 15:24
18 lines
1858 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:fgkmck$r6j$1@nemesis.news.tpi.pl...
> JaKasia; <fgjh4h$m51$3@nemesis.news.tpi.pl> :
>
>> Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości
>> news:fgisua$i77$2@inews.gazeta.pl...
>
>> > Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się olewana. 
>> > :)
>>
>> Będzie olewał za 10 lat.
>> (ciekawe czy jej mąż też śpi, kiedy ona ma ochotę na seks
>> i musi przez to bidna nad ranem pisać bzdury na grupę)
>
> Ups, aaaaa, ups :)

Tia... udawane zaskoczenie?
Lepiej już się nie odzywaj... ;)
Re: Coś za coś
#171527
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 16:47
22 lines
2275 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

>>> Etam. Wystarczy sobie wyobrazić czego oni, przez taką swoja
>>> postawę, mieć nie będą - i już są godni współczucia. ;)
>> Taaa... ja wiem, co mają i to wcale nie budzi współczucia, tylko
>> bezsilny wkurw, że nie potrafię im tego odebrać, aby
>> sprawiedliwości stało się zadość - już nie mówię o własnym
>> szczęściu....
> No ci mówię, ze sprawiedliwie jest, bo nie mają tego, co by miec
> mogli, gdyby nie byli takimi dupkami!  ;)

Nie zrozumiemy się. Mnie chodzi o konkretną kasę do ugryzienia, a nie
o mamusine instynkty normalnych kobiet, znajdujące ujście w opiece nad
takimi dupkami :)

> Ale fakt - wkurwia to, ze oni nie wiedzą co tracą!

No cóż, nienormalnych nikt nie kocha :) Nie wiem, czy to wielka strata 
dla ludzkości. Podejrzewam, że nie ;)))))))))))

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171542
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 16:50
14 lines
1535 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

>> Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się 
>> olewana. :)
> Będzie olewał za 10 lat.
> (ciekawe czy jej mąż też śpi, kiedy ona ma ochotę na seks
> i musi przez to bidna nad ranem pisać bzdury na grupę)

Hahahahahaha!

BP, NMSP :)))))))

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Coś za coś
#171528
Author: JaKasia
Date: Sun, 04 Nov 2007 17:08
8 lines
1788 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry.spamsuxx@megapolis.pl> napisał w wiadomości 
news:fgktcs$ee7$1@nemesis.news.tpi.pl...


> No cóż, nienormalnych nikt nie kocha :) Nie wiem, czy to wielka strata dla 
> ludzkości. Podejrzewam, że nie ;)))))))))))

Ależ - w niektórych kulturach wręcz czci się szaleńców! :)) 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171538
Author: Marta
Date: Sun, 04 Nov 2007 18:57
16 lines
1669 bytes
Aicha:
>> > Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
>> > (czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie
>> > ciule mają szczęście... )
>> No i niech mają!
>> Byle z dala ode mnie... ;)
>
> Ale ja jestem zawistna, no! :)

o nie Ty jedna:)

dałabym takiemu staremu do wiwatu, gdybym takiego miała, ale cholera nie 
mam.
mam jakiegoś normalniejszego wydawałoby się.
M. 
Re: Coś za coś
#171529
Author: Aicha
Date: Sun, 04 Nov 2007 22:35
11 lines
1800 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał:

> > No cóż, nienormalnych nikt nie kocha :) Nie wiem, czy to wielka
strata
> > dla  ludzkości. Podejrzewam, że nie ;)))))))))))
> Ależ - w niektórych kulturach wręcz czci się szaleńców! :))

No jakieś takie ptasie skojarzenie miałam ;))))))

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171517
Author: michal
Date: Sun, 04 Nov 2007 23:17
13 lines
1357 bytes
Użytkownik "JaKasia"  napisał w wiadomości

>
>> Szanse są 50/50. To najsprawiedliwszy możliwy podział, wróżko... ;D
>
> Mylisz się "sprawiedliwy" racjonalisto.

A ja myślałem, że jestem niesprawiedliwym pragmatykiem... :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171543
Author: michal
Date: Sun, 04 Nov 2007 23:21
38 lines
2508 bytes
Użytkownik "JaKasia" <moja_hekate@op.pl> napisał w wiadomości 
news:fgjh4h$m51$3@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:fgisua$i77$2@inews.gazeta.pl...

>>> Mozesz jedynie zaakceptowac fakt, ze nic sie nie zmieni
>>> i sie z tym pogodzic, jesli wierzysz, ze to wytrzymasz _cale_zycie_.

>> Pesymistka. Nie ma ludzi, którzy się nie zmieniają. Taką tezę stawiam. :)
>
> Na ostatnim spotkaniu jakos zdania w tej kwestii
> mieliśmy przeciwne... ;)

> A ludzie się zmieniają, tylko tu wazne - w jakim stopniu.
> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
> Taką tezę stawiam. :)

Taka teza jest nie do udowodnienia, bo nie będzie nawet świadka... ;)


>>> A ja ci powiem - za 10 lat bedziesz doprowadzona
>>> do ostatecznosci, a nie tylko zmeczona tym zyciem i facetem,
>>> który cie olewa (takie zycie wplynie na twój wyglad i zachowanie
>>> - nie bedziesz dla niego juz tak atrakcyjna, wiec nawet
>>> chec widzenia cie w fajnych laszkach mu przejdzie).

>> Nie mam przekonania, że on ją olewa. Wiem tylko, że czuje się olewana. :)

> Będzie olewał za 10 lat.
> (ciekawe czy jej mąż też śpi, kiedy ona ma ochotę na seks
> i musi przez to bidna nad ranem pisać bzdury na grupę)

To by znaczyło, że jest otwarta... na świat. Mąż powinien się bać! ;DDD

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171539
Author: michal
Date: Sun, 04 Nov 2007 23:28
21 lines
1841 bytes
Użytkownik "Aicha" napisał w wiadomości

> Użytkownik "JaKasia" napisał:

>> Ten facet się może ciut zmieni ale dopiero po jej odejściu.
>> Taką tezę stawiam. :)

> Nie. Powie "to głupia baba była" i pójdzie szukać drugiej, lepszej
> (czytaj: bardziej podobnej do mamusi). I znajdzie (że tez takie ciule
> mają szczęście... )

A ja dzisiaj powiedziałem swojej, że odczuwam wielką niesprawiedliwość: Ja 
jestem z nią taki szczęśliwy (tu wymieniłem wszystkie jej przymioty, które 
zdają się na to składać), a sam niewiele potrafię jej wzamian ofiarować.
... Nie wiem tylko, czy słyszała, bo kiedy kończyłem tę kwestię - już 
spała... :!

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Coś za coś
#171530
Author: Mme Kitzmoor
Date: Mon, 05 Nov 2007 09:51
18 lines
2155 bytes
In article <fgktcs$ee7$1@nemesis.news.tpi.pl>,
 "Aicha" <blueberry.spamsuxx@megapolis.pl> wrote:

> > Ale fakt - wkurwia to, ze oni nie wiedzą co tracą!
> No cóż, nienormalnych nikt nie kocha :) Nie wiem, czy to wielka strata 
> dla ludzkości. Podejrzewam, że nie ;)))))))))))

Nie zgodzę się z tą nienormalnością. Spójrz na te dwa popierdołki, co 
rządzą krajem. Zakręceni jak 100 słoików, a pół narodu ich kocha. To 
dopiero może człowieka wkurw dopaść.

Pozdrawiam
Iff

-- 
my contributions
http://maddama.deviantart.com/gallery/
http://maddama.wordpress.com/
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171518
Author: JaKasia
Date: Mon, 05 Nov 2007 11:50
13 lines
1642 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl
> napisał w wiadomości news:fgljtu$eon$1@inews.gazeta.pl...
>
> Użytkownik "JaKasia"  napisał w wiadomości
>
>>
>>> Szanse są 50/50. To najsprawiedliwszy możliwy podział, wróżko... ;D
>>
>> Mylisz się "sprawiedliwy" racjonalisto.
>
> A ja myślałem, że jestem niesprawiedliwym pragmatykiem... :)

To to samo. :) 
Re: Coś za coś
#171531
Author: Aicha
Date: Mon, 05 Nov 2007 15:44
14 lines
1976 bytes
Użytkownik "Mme Kitzmoor" napisał:

> > No cóż, nienormalnych nikt nie kocha :) Nie wiem, czy to wielka
strata
> > dla ludzkości. Podejrzewam, że nie ;)))))))))))
> Nie zgodzę się z tą nienormalnością. Spójrz na te dwa popierdołki,
co
> rządzą krajem. Zakręceni jak 100 słoików, a pół narodu ich kocha. To
> dopiero może człowieka wkurw dopaść.

Widziałam ten naród na wiecu 2 lata temu. Nie poczuwam się do niego :>

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Coś za coś
#171532
Author: Mme Kitzmoor
Date: Mon, 05 Nov 2007 15:55
10 lines
2043 bytes
On Nov 6, 12:44 am, "Aicha" <blueberry37nagma...@toja.pl> wrote:

> > rządzą krajem. Zakręceni jak 100 słoików, a pół narodu ich kocha. To
> > dopiero może człowieka wkurw dopaść.
> Widziałam ten naród na wiecu 2 lata temu. Nie poczuwam się do niego :>

Ty mi lepiej powiedz, co Ty robiłaś na tym wiecu :>

Pozdrawiam
Iff
Re: Coś za coś
#171533
Author: Aicha
Date: Mon, 05 Nov 2007 20:03
15 lines
2182 bytes
Użytkownik "Mme Kitzmoor" napisał:

> >> rządzą krajem. Zakręceni jak 100 słoików, a pół narodu ich kocha.
> >> To dopiero może człowieka wkurw dopaść.
> > Widziałam ten naród na wiecu 2 lata temu. Nie poczuwam się do
> > niego :>
> Ty mi lepiej powiedz, co Ty robiłaś na tym wiecu :>

Obserwowałam ruchy wroga ;) A serio... byłam na castingu do pracy i
przy okazji sobie oglądnęłam show prezydenta in spe. Mówił, że nie
będzie przeszkadzał w pracy parlamentowi. Może będzie go trzeba
niedługo za to zacząć rozliczać?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Coś za coś
#171534
Author: Mme Kitzmoor
Date: Mon, 05 Nov 2007 20:26
17 lines
2643 bytes
On Nov 6, 5:03 am, "Aicha" <blueberry37nagma...@toja.pl> wrote:

> > >> rządzą krajem. Zakręceni jak 100 słoików, a pół narodu ich kocha.
> > >> To dopiero może człowieka wkurw dopaść.
> > > Widziałam ten naród na wiecu 2 lata temu. Nie poczuwam się do
> > > niego :>
> > Ty mi lepiej powiedz, co Ty robiłaś na tym wiecu :>
> Obserwowałam ruchy wroga ;) A serio... byłam na castingu do pracy i
> przy okazji sobie oglądnęłam show prezydenta in spe. Mówił, że nie
> będzie przeszkadzał w pracy parlamentowi. Może będzie go trzeba
> niedługo za to zacząć rozliczać?

Szkoda że nie miałaś przy sobie nagrywajki, można by było na
dailymotion puścić i go szczuć :>

Pozdrawiam
Iff
Re: Coś za coś
#171535
Author: Aicha
Date: Mon, 05 Nov 2007 21:57
12 lines
2113 bytes
Użytkownik "Mme Kitzmoor" napisał:

> > sobie oglądnęłam show prezydenta in spe. Mówił, że nie
> > będzie przeszkadzał w pracy parlamentowi. Może będzie go
> > trzeba niedługo za to zacząć rozliczać?
> Szkoda że nie miałaś przy sobie nagrywajki, można by było na
> dailymotion puścić i go szczuć :>

Zawsze istnieje ewentualność, że żartował :]

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Coś za coś
#171536
Author: Mme Kitzmoor
Date: Mon, 05 Nov 2007 22:27
13 lines
2512 bytes
On Nov 6, 6:57 am, "Aicha" <blueberry37nagma...@toja.pl> wrote:

> > > sobie oglądnęłam show prezydenta in spe. Mówił, że nie
> > > będzie przeszkadzał w pracy parlamentowi. Może będzie go
> > > trzeba niedługo za to zacząć rozliczać?
> > Szkoda że nie miałaś przy sobie nagrywajki, można by było na
> > dailymotion puścić i go szczuć :>
> Zawsze istnieje ewentualność, że żartował :]

Takie żarty mnie obrażają. Niech mnie prezydent przeprosi :>

Pozdrawiam
Iff
Re: Coś za coś
#171537
Author: Aicha
Date: Mon, 05 Nov 2007 22:56
15 lines
2251 bytes
Użytkownik "Mme Kitzmoor" napisał:

> > > sobie oglądnęłam show prezydenta in spe. Mówił, że nie
> > > będzie przeszkadzał w pracy parlamentowi. Może będzie go
> > > trzeba niedługo za to zacząć rozliczać?
> > Szkoda że nie miałaś przy sobie nagrywajki, można by było na
> > dailymotion puścić i go szczuć :>
> Zawsze istnieje ewentualność, że żartował :]

Takie żarty mnie obrażają. Niech mnie prezydent przeprosi :>

:)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171519
Author: michal
Date: Mon, 05 Nov 2007 23:09
22 lines
1741 bytes
Użytkownik "JaKasia" <moja_hekate@op.pl> napisał w wiadomości 
news:fgn0l3$dq8$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl
>> napisał w wiadomości news:fgljtu$eon$1@inews.gazeta.pl...
>>
>> Użytkownik "JaKasia"  napisał w wiadomości
>>
>>>
>>>> Szanse są 50/50. To najsprawiedliwszy możliwy podział, wróżko... ;D
>>>
>>> Mylisz się "sprawiedliwy" racjonalisto.
>>
>> A ja myślałem, że jestem niesprawiedliwym pragmatykiem... :)
>
> To to samo. :)

Ok. Pomyliłwm racjonalistę z racjonalizującym... ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171550
Author: Kala
Date: Tue, 06 Nov 2007 05:40
11 lines
1775 bytes
> Moz.e po prostu totalnie sie; zbuntuj i zaprzestan' wykonywania wszelkich
> "Twoich obowia;zków". Jak w ogóle nie be;dzie ugotowane, uprane i
> posprza;tane, moz.e wówczas doceni jak wiele robisz kaz.dego dnia i jak
> bardzo wszystko sie; wali bez Twojej pracy.
> Z.ycze; powodzenia!
> Nedian

Juz drugi dzien nie gotowalam i nie sprzatalam.Prania lezy cala sterta
(bo przy moim mezu musze prac codziennie), a On olewka.Teraz sie do
mnie nie odzywa. Od wczoraj nie zamienilismy ani slowa :(
Re: Nie mam juz sily w taki sposob zyc :(
#171548
Author: Kala
Date: Tue, 06 Nov 2007 05:44
9 lines
1779 bytes
> > powiedzial ze nie mam sie uzalac nad soba tylko zobaczyc jak np jego
> > mamusia dba o dom-zawsze czysto, posprzatane,wyprane i ugotowane.
>
> No tak. To wszystko wyjaśnia. Z wzorcem mamusi nie wygrasz. Chyba, że
> się zwolnisz z pracy :)


Tego napewno nie zrobie.Wtedy to juz wogole bylam kura domowa, a i tak
pewnie by cos znalazl co nie robie tak dobrze jak Jego mamusia.
Page 1 of 2 • 98 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads