Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
89 messages
89 total messages
Page 1 of 2
Started by Lj7
Wed, 28 Nov 2001 15:58
Page 1 of 2 • 89 total messages
Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lj7
Date: Wed, 28 Nov 2001 15:58
Date: Wed, 28 Nov 2001 15:58
12 lines
1501 bytes
1501 bytes
To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc pewnego rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak ona po prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka stala wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi, a w tej sytuacji, po kilku rozczarowaniach, to bardzo uciazliwe. Na kazdy dzwiek telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz niemal jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak nadzieja odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc? pozdrawiam Lukasz
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Wed, 28 Nov 2001 16:55
Date: Wed, 28 Nov 2001 16:55
31 lines
2189 bytes
2189 bytes
> To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc
pewnego
> rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem
> nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak
ona po
> prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka
stala
> wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi,
a w tej
> sytuacji, po kilku rozczarowaniach, to bardzo uciazliwe. Na kazdy
dzwiek
> telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz
niemal
> jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak
nadzieja
> odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc?
jestem wpodobej sytuacji
nawet czesto chce żeby do mnie zadzwoniła i nawet dzwoni :) .
Ze jest zainteresowana kims innym lub ma innego ale nie jest z nim
szczęsliwa tak jest w moim przypadku
nadzieji nie da się pozbyć trzeba z nią życ niema innej rady lub
naprawde porozmawiać o tym szczeże ...
podzry
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-==.Neo2.==- vel -==.N(i)e o 2.==-
GG 881288 neo2neo@poczta.onet.pl
Wszystko na świecie jest dziwne,
ale najdziwniejsze jest to że żyjemy...
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Wed, 28 Nov 2001 17:09
Date: Wed, 28 Nov 2001 17:09
38 lines
2121 bytes
2121 bytes
Użytkownik "Lj7" <lj7@interia.pl> napisał w wiadomości news:9u31h5$2qv$1@news.tpi.pl... > To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc pewnego > rodzaju rozczarowanie, zawod... Przykro mi. One chyba lubią nam to robić... > I jak zawsze tak i tym razem, mialem > nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. "I cały misterny plan też w piz du". [K2] > Jednak ona po > prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka stala > wymowka?). Miałem lepszą... > Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi, a w tej > sytuacji, po kilku rozczarowaniach, to bardzo uciazliwe. Wiem ;(( > Na kazdy dzwiek > telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz niemal > jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak nadzieja > odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc? Chcesz się pozbyć nadziei? Nadziei na co? Na miłość? Na to, że jednak ona zadwoni? nie, tego nie zrobisz, choć będziesz bardzo chciał. Tego się po prostu nie da. Pozdrawiam Artur Paweł PS. Dzięki twojemu listowi też postanowiłem napisać na tą grupę.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Piotrek KOOL
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:00
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:00
45 lines
2732 bytes
2732 bytes
A może lepiej nie pozbywać się w niektórych wypadkach nadziei... Niby nadzieja jest matką głupich... ale nadzieja jest... dobra... nie zawsze ale... Ja już raz się zawiodłem... tzn straciłem nadzieję (często nie próbując)... ale mówięwam nadzieja jest... sami dokończcie :) Użytkownik "Neo2 vel N(i)e o 2" <neo2neo@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:3c051753@news.vogel.pl... > > To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc > pewnego > > rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem > > nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak > ona po > > prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka > stala > > wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi, > a w tej > > sytuacji, po kilku rozczarowaniach, to bardzo uciazliwe. Na kazdy > dzwiek > > telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz > niemal > > jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak > nadzieja > > odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc? > > jestem wpodobej sytuacji > nawet czesto chce żeby do mnie zadzwoniła i nawet dzwoni :) . > Ze jest zainteresowana kims innym lub ma innego ale nie jest z nim > szczęsliwa tak jest w moim przypadku > nadzieji nie da się pozbyć trzeba z nią życ niema innej rady lub > naprawde porozmawiać o tym szczeże ... > > podzry > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > -==.Neo2.==- vel -==.N(i)e o 2.==- > GG 881288 neo2neo@poczta.onet.pl > Wszystko na świecie jest dziwne, > ale najdziwniejsze jest to że żyjemy... > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > >
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:11
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:11
24 lines
1598 bytes
1598 bytes
Hello. Wiec masz dwa wyjscia, no moze trzy. 1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony. Po jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie. 2: Pogadasz z nia szczerze i wezmiesz sobie do serca co Ci ona powie. Nadzieja wyparuje raz dwa. (3: znajdziesz sobie inny obiekt uczuc (inna dziewczyna, hobby etc) nadzieja odejdzie po 2 tyg, ale mozesz doprowadzic rodzicow do szewskiej pasji ;-) Osobiscie wyprobowalem wszystkie z tych trzech metod i wszystkie zadzialaly tak jak opisalem. Trzymaj sie nie jestes sam! IKaR Trux. ps: Ale wlasciwie po co sie pozbywac nadzieji? Jaki sens ma zycie gdy nie ma nadzieji?
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:37
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:37
13 lines
2146 bytes
2146 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Przykro mi. One chyba lubią nam to robić... Myslisz, że robia to specjalnie? jesli masz _nadzieję_ to nigdy tak nie pomyślisz, a jeśli nawet, to szybko uznasz, że to głupstwo... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Top Gun
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:40
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:40
5 lines
1235 bytes
1235 bytes
A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz? Poza tym nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia. Jaki sens ma zycie bez nadziei? Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy dla kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. Przynajmniej tak mi sie wydaje:)
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lj7
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:53
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:53
28 lines
1961 bytes
1961 bytes
> 1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony. Po > jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja > wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie. To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie wiem, czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie milosc... > (3: znajdziesz sobie inny obiekt uczuc (inna dziewczyna, hobby etc) nadzie ja > odejdzie po 2 tyg, ale mozesz doprowadzic rodzicow do szewskiej pasji ;-) Juz doprowadzilem, sluchajac bez przerwy dolujacych piosenek ;-\ > Trzymaj sie nie jestes sam! Dzieki, stary. > ps: Ale wlasciwie po co sie pozbywac nadzieji? Jaki sens ma zycie gdy nie ma > nadzieji? Hm, rownie dobrze moglbym zapytac, jaki ma sens zycie, ktore jest ciaglym a zarazem bezsensowym oczekiwaniem na jedna osobe... pozdrawiam lukasz
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:09
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:09
28 lines
2841 bytes
2841 bytes
"IKaR" <3c05284a@news.vogel.pl> napisała na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > 1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony. Po > jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja > wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie. Tyle, że jedno spojrzenie na nią przesuwa datę tego olsnienia o jakiś miesiąc... :P > 2: Pogadasz z nia szczerze i wezmiesz sobie do serca co Ci ona powie. > Nadzieja wyparuje raz dwa. Jeśli kocha, to zawsze bedzie próbował sobie tłumaczyć, że jednak czuje inaczj, co może mu się kiedyś opłacić (mi się opłaciło). > Osobiscie wyprobowalem wszystkie z tych trzech metod i wszystkie zadzialaly > tak jak opisalem. Czwarta metoda: Podobna do drugiej, tyle że trzeba powiedzieć coś takiego, żeby zrozumiała, jaki ona ma na Ciebie wpływ i żeby trochę to przemyślała, a w konsekwencji zrozunmiała swoj błąd, powiedziała Ci o tym, itd (moj przypadek w domyśle). -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:11
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:11
20 lines
2369 bytes
2369 bytes
"Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz? Jak odrzucasz nadzieję, to poddajesz się, a nie warto. > Poza tym nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia. Przed kim? Przed nią? Nieeeeee.... > Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy dla > kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. Aż tak skrajnie? Nie powiedzialbym... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:12
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:12
14 lines
2212 bytes
2212 bytes
"Lj7" <lj7@interia.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie wiem, > czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie milosc... No właśnie... to trochę dziwne i nie moge tego pojąć... poójdzie jako nowy watek. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:43
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:43
16 lines
1373 bytes
1373 bytes
Hej! Użytkownik "Lj7" <lj7@interia.pl> napisał w wiadomości news:9u3bpd$hc3$1@news.tpi.pl... > To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie wiem, > czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie milosc... No coz :-( Ja na poczatku tez podchodzilem do milosci jak do czegos idealnego, na co rozum nie ma wplywu. Teraz, gdy zycie rzuca mi w twarz tak silne kontrargumenty, nie wiem co mam dalej o tym myslec :-( POzdro, IKaR Trux.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:54
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:54
37 lines
2280 bytes
2280 bytes
Użytkownik "Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał w wiadomości news:3c052fb4@news.vogel.pl... > A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz? Poza tym > nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia. Jaki sens ma zycie bez > nadziei? Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy dla > kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. Przynajmniej tak mi sie > wydaje:) Nadzieja zzerala mnie od srodka, wypalala. Wychodzilem na durnia nie raz. Wiele mam za soba nieprzespanych nocy, straconych dni. Jednak jesli nie jest sie w stanie podejsc do milosci z dystansem tzeba sie liczyc z ewentualna druzgocaca porazka. :-( Mysle ze jak sie nie ma nikogo to zyje sie nadzieja ze kiedys kogos takiego sie znajdzie. Gdy juz sie kogos takiego znajdzie, wtedy zyje sie dla tego kogos. Bo jesli skreslic nadzieje, to: " po co sie ucze? no zeby miec job. po co mi job? no zeby miec kase. po co mi kasa? no zeby zapewnic rodzinie zycie na dogodnym poziomie. jakiej rodzinie? jak nikogo nie mam i miec nie bede?? to po co ja to wszystko robie?? po co ja w ogole zyje???" Jesli nadzieje nie jest dla CIebie czyms wystarczajaco racjonalnym mozesz sie posilkowac rachunkiem prawdopodobienstwa, tak jak ja. prawdopodobienstwo ze kiedys kgos znajde jest niezerowe, wystarczy :-) chyba... Pozdrawiam, IKaR Trux.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:02
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:02
15 lines
2091 bytes
2091 bytes
"IKaR" <ikar@terramail.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Wychodzilem na durnia nie raz. Wydaje Ci się tylko. > Wiele mam za soba nieprzespanych nocy, straconych dni. Nie były stracone. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:12
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:12
13 lines
1446 bytes
1446 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:28112001.21B215F4@pucked.blade.net... > > Przykro mi. One chyba lubią nam to robić... > Myslisz, że robia to specjalnie? Mam nadzieję, że nie. > jesli masz _nadzieję_ to nigdy tak nie pomyślisz, a jeśli nawet, to szybko uznasz, że to głupstwo... A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były, bo pewnie ja trafiałem na wyjątki...
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 02:43
Date: Thu, 29 Nov 2001 02:43
13 lines
2197 bytes
2197 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były, bo > pewnie ja trafiałem na wyjątki... No wiesz, w pewnym czasie dochodzi do takiego stanu, że nie myślisz zbyt racjonalnie. ;) -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >> << P.S. Zmieniłem sobie FQDN: pucked.blade.net >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:06
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:06
16 lines
2511 bytes
2511 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Oś, teraz toś mnie chłopie wqrzył i to poważnie. Kilka postów wyżej piszesz, > że "Nie ma szans, żeby pokochała, ale zawsze może zostać przyaciółką", a > teraz opowiadasz, jak to nawróciłes twoją kobitę, ech, nie chcę niczego > mówić pochopnie, ale pewne słowa aż cisną mi się na usta. Jak to tak? Zaraz, zaraz... Po pierwsze, nie powiedziałem wcale, że 'moja kobieta' mnie pokochała. Po wtóre, sytuacje trochę się różnią. Te dwa zdania przytoczone w ten sposób rzeczywiście się ze sobą kłócą, ale w kontekście wygląda to zupełnie inaczej. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Top Gun
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:50
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:50
3 lines
1155 bytes
1155 bytes
Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly tylko marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo powiedzenie: nadzieja matka glupich.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Top Gun
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:52
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:52
4 lines
1244 bytes
1244 bytes
>tzeba sie liczyc z ewentualna druzgocaca porazka. :-( Ja juz tyle przeszedlem porazek (nie chodzi juz o same uczucia, tylko wogole wszystkie porazki w zyciu), ze kazda nastepna boli coraz mniej i krocej. Po prostu sie przyzwyczailem.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:11
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:11
13 lines
2192 bytes
2192 bytes
"Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly tylko > marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo powiedzenie: > nadzieja matka glupich. Dobra, rób jak chcesz, ale mi po wielu niepowodzeniach w końcu się udało, warto było... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:17
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:17
20 lines
1934 bytes
1934 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:29112001.5B5B7ED8@pucked.blade.net... > Zaraz, zaraz... Po pierwsze, nie powiedziałem wcale, że 'moja > kobieta' mnie pokochała. >>> "Czwarta metoda: Podobna do drugiej, tyle że trzeba powiedzieć coś >>> takiego, żeby zrozumiała, jaki ona ma na Ciebie wpływ i żeby trochę >>> to przemyślała, a w konsekwencji zrozunmiała swoj błąd, powiedziała >>> Ci o tym, itd (moj przypadek w domyśle)." Jakoś tak odniosłem wrażenie, że jednak cośz tego wynikło... > Po wtóre, sytuacje trochę się różnią. Te > dwa zdania przytoczone w ten sposób rzeczywiście się ze sobą kłócą, > ale w kontekście wygląda to zupełnie inaczej. Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK. Ale ja już raczej nie mam szans. Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:14
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:14
17 lines
2389 bytes
2389 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK. Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy. > Ale ja już raczej nie mam szans. Rety, nie odbieraj tego tak... nie było to moje zdanie od początku, ja tylko dodałem cos do czyjejś wypowiedzi zmieniajac ją lekko. Nie mówię, że już Cie nie pokocha, nie znam dobrze Was, nei znam dobrze sytuacji. Moja sytuacja była inna, ie można tego porównywać. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 20:44
Date: Thu, 29 Nov 2001 20:44
22 lines
2117 bytes
2117 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:29112001.7CCBBBDE@pucked.blade.net... > > Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK. > Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy. Gratuluje. To trudna sztuka. > > Ale ja już raczej nie mam szans. > Rety, nie odbieraj tego tak... nie było to moje zdanie od początku, > ja tylko dodałem cos do czyjejś wypowiedzi zmieniajac ją lekko. Nie > mówię, że już Cie nie pokocha, nie znam dobrze Was, nei znam dobrze > sytuacji. Moja sytuacja była inna, ie można tego porównywać. Sorry. Może rzeczywiście działałem pod wpływem impulsu. Sorry, ale cały czas myślę o tym wszystkim i tak mnie od razu naszły dwie myśli naraz. Spacerek zrobił swoje i może masz racje. Nie mogę tego porównywać(tak dokładnie) i w gruncie rzeczy ja sam myślałem, że ją znam. Cóż, pozostaje mi uczyć się na błędach i czytać dalej grupę ;)))) Pozdrawiam Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 09:56
Date: Fri, 30 Nov 2001 09:56
24 lines
2735 bytes
2735 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > > Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy. > Gratuluje. To trudna sztuka. Wiem, też mi sie nie chciało wierzyć. > Sorry. Może rzeczywiście działałem pod wpływem impulsu. Sorry, ale cały czas > myślę o tym wszystkim i tak mnie od razu naszły dwie myśli naraz. Dobra, spoko, ja przecież też czasami tak działam. > Nie mogę tego porównywać(tak dokładnie) i w > gruncie rzeczy ja sam myślałem, że ją znam. Wiesz... w sumie to dużo zależy od niej. Po za tym nasze sytuacje mają trochę wspólnego ze sobą. Ja nie miałem pojęcia, że sprawy się tak potoczą. W takim razie nie wszystko stracone, zastanów się, co tak na prawdę chcesz jej powiedzieć, to może poskutkuje. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 30 Nov 2001 12:16
Date: Fri, 30 Nov 2001 12:16
16 lines
1966 bytes
1966 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:30112001.69F5E680@pucked.blade.net... > Wiesz... w sumie to dużo zależy od niej. Po za tym nasze sytuacje > mają trochę wspólnego ze sobą. Ja nie miałem pojęcia, że sprawy się > tak potoczą. W takim razie nie wszystko stracone, zastanów się, co > tak na prawdę chcesz jej powiedzieć, to może poskutkuje. Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to omówienia. Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego. Nie wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia. Myślę, że będę improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć ;(((( Qrde, już sam nie wiem. pozdr. Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 13:16
Date: Fri, 30 Nov 2001 13:16
24 lines
2807 bytes
2807 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to omówienia. Wiem jak to jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak skończyło, to musisz cos zrobić. > Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego. Nie > wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia. Ja uznałem, ze właśnie mogę się przed nią otworzyć, ze mogę być szczery... nie miałem zachamowań... moze to dzieki temu się 'pogodziliśmy'... > Myślę, że będę > improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć ;(((( Nie mów niczego, co mogło by ją zranić, bo potem będziesz tego żałował. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 30 Nov 2001 17:31
Date: Fri, 30 Nov 2001 17:31
35 lines
2582 bytes
2582 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:30112001.0D64ABAD@pucked.blade.net... > > Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to omówienia. > > Wiem jak to jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak > skończyło, to musisz cos zrobić. Tylko właśnie mam wrażenie, że ona nie chce na ten temat ze mną rozmawiać. > > Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego. Nie > > wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia. > > Ja uznałem, ze właśnie mogę się przed nią otworzyć, ze mogę być > szczery... nie miałem zachamowań... moze to dzieki temu się > 'pogodziliśmy'... > > > Myślę, że będę > > improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć ;(((( > > Nie mów niczego, co mogło by ją zranić, bo potem będziesz tego > żałował. I tutaj znów sprzeczność. Powiedziałem komuś kiedyś, że szczera rozmowa, to mówienie prawdy, a prawda może zaboleć. Ja wolę, aby ktoś mówił mi prawdę, która boli, niż słodko kłamał. Jak pójdę na szczerą rozmowę, to mogę ją zranić. Dlatego myślę, ze będę mówił szczerze, ale nie będę mówił wszystkiego (to w ogóle możliwe?). Pozdrawiam Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: news.tpi.pl
Date: Fri, 30 Nov 2001 21:11
Date: Fri, 30 Nov 2001 21:11
21 lines
1886 bytes
1886 bytes
Użytkownik "Molik" <molik@gmx.net> napisał w wiadomości: > > Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly tylko > > marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo powiedzenie: > > nadzieja matka glupich. > > Dobra, rób jak chcesz, ale mi po wielu niepowodzeniach w końcu się > udało, warto było... No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze wracam do punktu wyjscia :((( Molik molik@gmx.net GG#1734682
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:10
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:10
32 lines
3415 bytes
3415 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > > Wiem jak to jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak > > skończyło, to musisz cos zrobić. > Tylko właśnie mam wrażenie, że ona nie chce na ten temat ze mną rozmawiać. W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona nie chce... trudno... w takim razie bedzie tylko słuchała. > > Nie mów niczego, co mogło by ją zranić, bo potem będziesz tego > > żałował. > I tutaj znów sprzeczność. Powiedziałem komuś kiedyś, że szczera rozmowa, to > mówienie prawdy, a prawda może zaboleć. Ja wolę, aby ktoś mówił mi prawdę, > która boli, niż słodko kłamał. Stop... mów saą prawdę, ale nie tak, żeby zabolała. Tzw, chodzi mi tu szczególnie o Twoje uczucia/wrażenia/etc. Mozesz powiedzieć,ze meczy Cię ta sytuacja, co zapewne nie należy do najmadrzejszych posunięc, albo coś takiego, co łagodnie zmusi ja, do przejrzenia na oczy. > Jak pójdę na szczerą rozmowę, to mogę ją zranić. Dlatego myślę, ze będę > mówił szczerze, ale nie będę mówił wszystkiego (to w ogóle możliwe?). Na początek nie musisz mówić wszystkiego... powiedz tylko to, co uwazasz za słuszne. Jeśli powiesz samą prawdę, to zapewne nie wyjdzie Ci to na dobre. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:25
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:25
39 lines
4150 bytes
4150 bytes
"news.tpi.pl" <molik@gmx.net> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu > probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi > sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie > tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne > przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze > wracam do punktu wyjscia :((( No i co w zwiazku z tym? Chcesz przestać szukać? nie mów, że do tej pory nie masz miłych wspomnień, co do tych 'poszukiwań'. Wiesz chyba jak sie czuje osoba zakochana/zauroczona, więc powinienes robić jak najwięcej, zeby stac sie taką osobą. Niepowodzenia przyjmuj na luzie, no bo przecież, czego my od ludzi wymagamy? Chcemy, zeby nas pokochali? Przeciez to śmieszne... Pozostaje nam czekać na kogoś, kto doceni nasze starania i odwzajemni nasze uczucie. Tak więc czeka na tą jedyną, ona kiedyś przyjdzie, jesli tylko poczekasz. Nie uciekaj od tego. Rozejrzyj się wokół siebie... ile tam jest tak na prawde szczęsliwych par? Przekonaj się, że nie jest to wcale tak dużo. Popatrz, chociazby na ta grupę dyskusyjną, ile jest zawodów. Nie jesteś jedyny, nie wmawiaj sobie tego. Nie badz pesymistą, spójrz na świat, na swoje zycie i powiedz, przyznaj, że w gruncie rzeczy dużo osiagnełeś. Uwierz w siebie, może tego Ci właśnie potrzeba.Bądź pewny siebie, od razu zmienisz swój wizerunek w oczach znajomych i otoczenia. Wystarczy chcieć, mieć ambicje i dążyć do swojego celu. Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tobą. Nie jest to może ogromna miłosć, ale zawsze to jakies wsparcie. Nie odrzucaj od siebie przyjaźni...to jest właśnei optymizm, dzięki niemu, jutro bedzie lepiej. Tak niewiele brakuje Ci do szcześcia, ono jest tuz przed Tobą, wyciągnij po nie rękę. Nie obracaj się w stranę niepowodzeń, po co Ci one? Więcej ich nie będzie, nie bedziesz ich zauważał, bo będziesz miał za dużo szczęścia na głowie, żeby martwic się jakimistam niepowodzeniami. Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile możesz zdziałać! -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:19
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:19
23 lines
2337 bytes
2337 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:01122001.07E957DA@pucked.blade.net... > W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona > nie chce... trudno... w takim razie bedzie tylko słuchała. Czyli zmusić ją do tego? Nie, tego uczynić nie mogę. > Stop... mów saą prawdę, ale nie tak, żeby zabolała. Tzw, chodzi mi > tu szczególnie o Twoje uczucia/wrażenia/etc. Mozesz powiedzieć,ze > meczy Cię ta sytuacja, co zapewne nie należy do najmadrzejszych > posunięc, albo coś takiego, co łagodnie zmusi ja, do przejrzenia na > oczy. (...) > Na początek nie musisz mówić wszystkiego... powiedz tylko to, co > uwazasz za słuszne. Jeśli powiesz samą prawdę, to zapewne nie > wyjdzie Ci to na dobre. Mógłbyś przeczytać to co napisałeś? Szczególnie te fragmenty "mów sa(m)ą prawdę" i "jeśli powiesz samą prawdę", bo ja jakoś tych dwóch wypowiedzi połączyć nie mogę... Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Artur Paweł
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:30
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:30
13 lines
1493 bytes
1493 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:29112001.4936462F@pucked.blade.net... > > A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były, bo > > pewnie ja trafiałem na wyjątki... > No wiesz, w pewnym czasie dochodzi do takiego stanu, że nie myślisz > zbyt racjonalnie. ;) W pewnym momencie w ogóle nie myślisz.... Pozdrawiam Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:37
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:37
10 lines
1979 bytes
1979 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > W pewnym momencie w ogóle nie myślisz.... Trochę zawsze myślisz, ale nie duzo :) -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:40
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:40
19 lines
2681 bytes
2681 bytes
Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > > W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona > > nie chce... trudno... w takim razie bedzie tylko słuchała. > Czyli zmusić ją do tego? Nie, tego uczynić nie mogę. Monolog|list|SMS|etc. > Mógłbyś przeczytać to co napisałeś? Szczególnie te fragmenty "mów sa(m)ą > prawdę" i "jeśli powiesz samą prawdę", bo ja jakoś tych dwóch wypowiedzi > połączyć nie mogę... Zamotałem się przy tym pierwszym. Samą prawdę: nie kłam, a dalej samą prawdę: wszystko. Pardon, tak własnie powinno być. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Molik
Date: Sat, 01 Dec 2001 20:12
Date: Sat, 01 Dec 2001 20:12
33 lines
2577 bytes
2577 bytes
> (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...) I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :( No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa. > (..) Tak niewiele brakuje Ci do szcze?cia, ono jest tuz przed Tob?, wyci?gnij po nie rękę. Niewiele??? watpie w to bardzo. Zbyt duzo, zebym byl optymista. Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania. Pomylilem sie. Teraz tez z tego nic nie wychodzi. Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic, czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec?? > Więcej ich nie będzie, nie bedziesz ich zauważał, bo będziesz miał za dużo szczę?cia na głowie, żeby martwic się jakimistam niepowodzeniami Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z gorki!!! Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie. Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek. Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i milosci) Molik ...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::... ---=== Why'd you have to go and bird-dog ME, your best friend? ===--- ---=== Richard A. Spears ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Sun, 02 Dec 2001 18:56
Date: Sun, 02 Dec 2001 18:56
46 lines
3362 bytes
3362 bytes
"Molik" <molik@gmx.net> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > > (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...) > I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :( Na pewno jesteś ślepy :) Moze nie okazują tego i potrzeba trochę Twojej inicjatywy... badź bardziej otwarty na nowe znajomosci. Zadzwoń do kolezanki z podstawówki :) > No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy > przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa. Nie tyle szukać, co rozejrzeć się. [...] > Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic, > czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec?? Pomyśl, że koleżanka zainteresowała się Toba, ale stwierdziła, że jeseś dla niej niedostępny. A czy tak jest na prawdę? [...] > Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z > gorki!!! Wystarczy mały przebłysk światełka... > Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims > dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie. Wrażenie moze być złudne... > Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek. No to teraz czas się odzwyczaić :D > Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w > nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i > milosci) Hehe... no dobra, w takim razie czekam na 'streszczenie'. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:51
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:51
29 lines
2757 bytes
2757 bytes
Fri, 30 Nov 2001 22:11:48 +0100 "news.tpi.pl" <molik@gmx.net> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): >No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu >probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi >sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie >tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne >przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze >wracam do punktu wyjscia :((( Jedno Ci powiem... Szukaj (choc to moze zle slowo) tam, gdzie najmniej bys sie tego spodziewal... :-) Ja swojego najwspanialszego znalazlam wlasnie kiedy sie juz wlasciwie zupelnie poddalam - na grupie dyskusyjnej (!!!) choc wczesniej sie zarzekalam ze nigdy przenigdy przez internet... malo tego - dzieli nas "troche" km choc zawsze bylo "nie dalej niz 50 km"... A jednak - od miesiaca po prostu non-stop fruwam ;-) i w ogole mam ochote krzyczec ze szczescia (tak.... to widac - zamiast Ci odpisywac truje o sobie.. no coz, musisz mi wybaczyc ;-))) Wracajac do watku - staraj sie byc otwarty na mozliwosci ktore sie przed Toba otwieraja, ale tez nic na sile. Na wszystko jest odpowiedni czas, jest wyznaczona pora na wszystkie rzeczy pod niebem... Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-)))) 3mam kciuki :-)))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:53
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:53
12 lines
1577 bytes
1577 bytes
Sat, 01 Dec 2001 10:25:34 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): [...] Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego + ! ;-)))) Optymistom naprawde zyje sie duuuuzo lepiej - i latwiej zjednuja sobie ludzi :-)))) /me optymistka od jakiegos roku :-)))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:59
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:59
43 lines
3127 bytes
3127 bytes
Sat, 1 Dec 2001 21:12:56 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): >I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :( Jestes slepy :-))))) Mowie serio :-) >Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania. Z wymagan nie rezygnuj za latwo. Lepiej troche poczekac niz zadowalac sie namiastkami :-))) >Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic, >czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec?? Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to uwierz! :-))))) >Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z >gorki!!! Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z przyjacielem :-)))) >Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims >dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie. Z takim nastawieniem - prawdopodobnie masz racje... Wiesz, moja przyjaciolka zawsze powtarza "Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak cholera... :-)))) >Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w >nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i >milosci) Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) Tudziez jak wolisz - wziac byka za rogi :-))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Mon, 03 Dec 2001 19:55
Date: Mon, 03 Dec 2001 19:55
17 lines
2220 bytes
2220 bytes
Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała: > [...] > Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego + ! ;-)))) Wow. dzięki... > Optymistom naprawde zyje sie duuuuzo lepiej - i latwiej zjednuja sobie > ludzi :-)))) No właśnie... gdybym nie był tak optymistycznie nastawiony, to dawno bym sobie zrobi coś złego :) -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Tue, 04 Dec 2001 12:15
Date: Tue, 04 Dec 2001 12:15
14 lines
1762 bytes
1762 bytes
Mon, 03 Dec 2001 20:55:00 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): >> Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego + ! ;-)))) >Wow. dzi?ki... Alez nie ma za co, po prostu zasluzony ;-)))) >No w?a?nie... gdybym nie by? tak optymistycznie nastawiony, to dawno >bym sobie zrobi co? z?ego :) Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Tue, 04 Dec 2001 18:22
Date: Tue, 04 Dec 2001 18:22
11 lines
2232 bytes
2232 bytes
Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała: > >No w?a?nie... gdybym nie by? tak optymistycznie nastawiony, to dawno > >bym sobie zrobi co? z?ego :) > Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-))) Nidgy nie jest tak dobrze, że nie może byc lepiej. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:38
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:38
85 lines
4244 bytes
4244 bytes
> > > (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...) > > I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :( > > Na pewno jesteś ślepy :) Moze nie okazują tego i potrzeba trochę > Twojej inicjatywy... badź bardziej otwarty na nowe znajomosci. > Zadzwoń do kolezanki z podstawówki :) > > > No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy > > przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa. > > Nie tyle szukać, co rozejrzeć się. > > [...] > > Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic, > > czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec?? > > Pomyśl, że koleżanka zainteresowała się Toba, ale stwierdziła, że > jeseś dla niej niedostępny. A czy tak jest na prawdę? > > [...] > > Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z > > gorki!!! > > Wystarczy mały przebłysk światełka... > > > Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims > > dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie. > > Wrażenie moze być złudne... > > > Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek. > > No to teraz czas się odzwyczaić :D > > > Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w > > nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i > > milosci) > > Hehe... no dobra, w takim razie czekam na 'streszczenie'. > Kolezanek z podstawowki?? Po pierwsze nie ze wszystkimi mam kontakt, jelsi juz z jakimis mam to albo sa zajete, albo jak to niektorzy nazywaja sa to poprostu pustaki (sa tak puste, ze mozna tylko usiasc i plakac - mam nadzieje ze wiesz na czym to polega z rozejrzen sie sa podobne wspomnienia. Patrzec mi na szczescie nikt nie zabroni. Niedostepny??? ha ha ha ha chya na odwrot, to ona jest niedostepna jak przysle historie (strzeszczenie) to zobaczysz o co chodzi dokladniej, teraz ci tylko powiem, ze ona wie o co mi chodzi, ale nie spytalem jej wprost, bo za kazdym razem gdy probowalem, jakos mnie od tego bardzo skutecznie odwodzila. Chociaz, nie raz jej powiedzialem, ale byla na tyle zalana (przynajmniej ona tak twierdzi) ze nic nie pamiet. Skad inad wiem ze klamie. "...mały przebłysk światełka..." mam wrazenie ze jak by mi ktos z latarki poswiecil prosto w oczy moglo by to byc za malo, ale masz racje, tylko trzeba dostrzec to swiatelko!!! > Wrażenie moze być złudne... - watpie no ale zobaczymy > > Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek. > > No to teraz czas się odzwyczaić :D Latwo mowic, trudniej zrobic MOLIK P.S. wracam do rzeczywistosci, z odpowiedzia sie nie spiesz, bo ja bede dopiero prawdopodobnie dopiero w piatek ...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::... ---=== Nie obracaj się w stranę niepowodzeń, po co Ci one? ===--- ---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile możesz zdziałać! ===--- ---=== Puck ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:50
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:50
99 lines
5245 bytes
5245 bytes
> >I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :( > Jestes slepy :-))))) Mowie serio :-) > > >Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania. > Z wymagan nie rezygnuj za latwo. Lepiej troche poczekac niz zadowalac > sie namiastkami :-))) > > >Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic, > >czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec?? > Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie > nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj > krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia > - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to > uwierz! :-))))) > > >Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z > >gorki!!! > Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie > najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem > lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z > przyjacielem :-)))) > > >Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims > >dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie. > Z takim nastawieniem - prawdopodobnie masz racje... Wiesz, moja > przyjaciolka zawsze powtarza "Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja > materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze > naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak > cholera... :-)))) > > >Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w > >nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i > >milosci) > Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) Tudziez jak > wolisz - wziac byka za rogi :-))) Slepy, no coz okulary nosze, ale slepy jeszcze nie jestem. a tak na serio, chyba jednak takich osob nie ma Zgadza sie namiastki to nic dobrego, dlatego czekam, czekam i czekam Ciekawe czy sie doczekam, miejmy nadzieje, ze tak > Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie > nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj > krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia > - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to > uwierz! :-))))) Sprobowac, jest pewien problem, bo jak nie wyjdzie, to moga sie miedzy nami stosunki popsuc, a ja z nia ide na studniowke!!! > wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia staram sie jak moge, ale nie zawsze wychodzi > Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie > najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem > lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z > przyjacielem :-)))) Sniegu nie ma , a z przyjacielem tez krucho daltego tu jestem czesto wy wiecie wiecej niz osoby ktore sa moimi znajomymi , o rodzicach nie wspomne oni sa juz badzo daleko w tyle "Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja > materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze > naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak > cholera... :-)))) bzdury gdzie tam. to prawda, ona ma racje, ale mysli to nie wszystko, vzyny tez sa wazne, nie tylko intencje > Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) Jak narazie mam wrazenie ze to ono mi daje kopa w du.. no ale coz, nie jestem pesymista, zludne wrazenia jesli tak wyszlo z moich listow jestem raczej realista - tyle ze nie optymista MOLIK P.S. poczytajcie sobie inne moje listy moze nie beda ciekawe, ale nasuna wam jakies fale (mysli). Moze wy bedzieci mi mogli pomoc, moze ja nimi wam pomoge, kto wie razcej to pierwsze na zakonczenie optymistyczna mysli genialnego czlowieka ...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::... ---=== Nie obracaj sie w strone niepowodzen, po co Ci one? ===--- ---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===--- ---=== Puck ===--- pozdrawiam do piatku
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:55
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:55
45 lines
3199 bytes
3199 bytes
> >No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu > >probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi > >sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie > >tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne > >przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze > >wracam do punktu wyjscia :((( > > Jedno Ci powiem... Szukaj (choc to moze zle slowo) tam, gdzie najmniej > bys sie tego spodziewal... :-) Ja swojego najwspanialszego znalazlam > wlasnie kiedy sie juz wlasciwie zupelnie poddalam - na grupie > dyskusyjnej (!!!) choc wczesniej sie zarzekalam ze nigdy przenigdy > przez internet... malo tego - dzieli nas "troche" km choc zawsze bylo > "nie dalej niz 50 km"... A jednak - od miesiaca po prostu non-stop > fruwam ;-) i w ogole mam ochote krzyczec ze szczescia (tak.... to > widac - zamiast Ci odpisywac truje o sobie.. no coz, musisz mi > wybaczyc ;-))) > Wracajac do watku - staraj sie byc otwarty na mozliwosci ktore sie > przed Toba otwieraja, ale tez nic na sile. Na wszystko jest odpowiedni > czas, jest wyznaczona pora na wszystkie rzeczy pod niebem... > Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona > sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci > przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-)))) > 3mam kciuki :-)))) no to gratuluje szczesliwego zycia (a raczej milosci) > Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona > sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci > przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-)))) > 3mam kciuki :-)))) miejmy nadzieje molik P.s. przeczytaj wiadomosc pieterko wyzej pozdrawiam ...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::... ---=== Nie obracaj sie w strone niepowodzen, po co Ci one? ===--- ---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===--- ---=== Puck ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:21
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:21
81 lines
4889 bytes
4889 bytes
Tue, 4 Dec 2001 21:50:56 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): Moliczku drogi - na poczatek prosba wielka... tnij to co nie potrzebne... pleeeeeeease! :-)))) >Slepy, no coz okulary nosze, ale slepy jeszcze nie jestem. >a tak na serio, chyba jednak takich osob nie ma ....do tego slepy jak kret na sloncu..... ;-)))))) >Zgadza sie namiastki to nic dobrego, dlatego czekam, czekam i czekam >Ciekawe czy sie doczekam, miejmy nadzieje, ze tak Na pewno :-))) Wiesz... ze mna jakbys pol roku temu rozmawial to przedstawialam sie mnie wiecej jak Ty... Ale warto bylo czekac :-))) >> Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie >> nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj >> krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia >> - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to >> uwierz! :-))))) >Sprobowac, jest pewien problem, bo jak nie wyjdzie, to moga sie miedzy nami >stosunki popsuc, a ja z nia ide na studniowke!!! A moze studniowka jest wymarzonym momentem zeby sprobowac? ;-)))) Serio zas - przemysl to... na imprezach czesto wlasnie cos sie przelamuje. Choc z drugiej strony takie zwiazki nie zawsze sa trwale - ale coz, moze warto sprobowac... A poza tym - przeciez nie musisz od razu walic z grubej rury, najpierw sprobuj wybadac klimat. Najwazniejsze zebys w razie *wyraznego* sygnalu ze nic z tego umial sie wycofac - jesli tak bedzie to jestem niemal w 100% pewna ze nic sie nie popsuje. >> wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia >staram sie jak moge, ale nie zawsze wychodzi My w Ciebie wierzymy :-))) >> Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie >> najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem >> lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z >> przyjacielem :-)))) >Sniegu nie ma , o rany... to byl przyklad - to ciesz sie w takim razie ze nie ma sniegu i jest cieplej ;-))))) > a z przyjacielem tez krucho >daltego tu jestem czesto wy wiecie wiecej niz osoby ktore sa moimi znajomymi Masz nature introwertyka? >, o rodzicach nie wspomne oni sa juz badzo daleko w tyle Tak to zazwyczaj bywa... choc ja akurat nie narzekam, wrecz przeciwnie. >"Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja >> materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze >> naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak >> cholera... :-)))) >bzdury gdzie tam. to prawda, ona ma racje, ale mysli to nie wszystko, vzyny >tez sa wazne, nie tylko intencje Tak ale to wlasnie mysli w bardzo duzym stopniu wplywaja na Twoje czyny. I to jak Ci sie one udaja. >> Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) >Jak narazie mam wrazenie ze to ono mi daje kopa w du.. To kopnij je mocniej ;-))))) >no ale coz, nie jestem pesymista, zludne wrazenia jesli tak wyszlo z moich >listow jestem raczej realista - tyle ze nie optymista To sie okaze w praniu ;-))))) >P.S. poczytajcie sobie inne moje listy moze nie beda ciekawe, ale nasuna wam >jakies fale (mysli). Moze wy bedzieci mi mogli pomoc, moze ja nimi wam >pomoge, kto wie razcej to pierwsze Caly czas czytam :-))) Zobaczymy co z tego bedzie :-) >---=== Nie obracaj sie w strone niepowodzen, po co Ci one? ===--- >---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===--- >---=== Puck ===--- Puck - powinienes czuc sie zaszczycony ;-))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
12 lines
1841 bytes
1841 bytes
Tue, 04 Dec 2001 19:22:26 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): >> Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-))) >Nidgy nie jest tak dobrze, ?e nie mo?e byc lepiej. Wlasnie sie o tym z kazdym dniem przekonuje :-))))) A jeszcze jedno... jak juz jest tak zle ze gorzej byc nie moze - to swietnie, bo to znaczy ze bedzie tylko lepiej ;-))))))) Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
13 lines
1652 bytes
1652 bytes
Tue, 4 Dec 2001 21:55:06 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a): >no to gratuluje szczesliwego zycia (a raczej milosci) Nie wiem czy za cos takiego sie dziekuje... Ale dziekuje - nadal fruwajac ze szczescia ;-))))) >miejmy nadzieje Jestem tego pewna :-))))) Tylko UWIERZ! :-)))) "Tylko" ;->>>> Kwiatki z TobOM ;-) Lily "Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM) Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:57
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:57
37 lines
2669 bytes
2669 bytes
"Molik" <molik@gmx.net> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Kolezanek z podstawowki?? Tak :) > Po pierwsze nie ze wszystkimi mam kontakt, jelsi juz z jakimis mam to albo > sa zajete, Co w tym złego? > mam nadzieje ze wiesz na czym to polega Nie wiem. > ale nie spytalem jej wprost, bo za kazdym razem gdy probowalem, > jakos mnie od tego bardzo skutecznie odwodzila. Pytanie zajmuje trzy sekundy.... nie zdąży... > Skad inad wiem ze klamie. Działa dla Twojego dobra. > ale masz racje, tylko trzeba dostrzec to swiatelko!!! Otwórz oczy. > P.S. wracam do rzeczywistosci, z odpowiedzia sie nie spiesz, bo ja bede > dopiero prawdopodobnie dopiero w piatek Jak odpisuję to po kolei... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:58
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:58
9 lines
2098 bytes
2098 bytes
Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała: > Puck - powinienes czuc sie zaszczycony ;-))) Czuje się zaszczycony... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:00
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:00
13 lines
2353 bytes
2353 bytes
Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała: Lil, dlaczego masz tak skonfigurowanego Agenta, że wysyła w us-ascii? > A jeszcze jedno... jak juz jest tak zle ze gorzej byc nie moze - to > swietnie, bo to znaczy ze bedzie tylko lepiej ;-))))))) To jest właśnie optymistyczny punkt widzenia. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Page 1 of 2 • 89 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads