🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
89 messages
89 total messages Page 1 of 2 Started by Lj7 Wed, 28 Nov 2001 15:58
Page 1 of 2 • 89 total messages
Jak pozbyc sie nadziei?
#1619
Author: Lj7
Date: Wed, 28 Nov 2001 15:58
12 lines
1501 bytes
To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc pewnego
rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem
nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak ona po
prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka stala
wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi, a w tej
sytuacji, po kilku rozczarowaniach,  to bardzo uciazliwe. Na kazdy dzwiek
telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz niemal
jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak nadzieja
odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc?

pozdrawiam
Lukasz
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1620
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Wed, 28 Nov 2001 16:55
31 lines
2189 bytes
> To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc
pewnego
> rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem
> nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak
ona po
> prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka
stala
> wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi,
a w tej
> sytuacji, po kilku rozczarowaniach,  to bardzo uciazliwe. Na kazdy
dzwiek
> telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz
niemal
> jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak
nadzieja
> odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc?

jestem wpodobej sytuacji
nawet czesto chce żeby do mnie zadzwoniła i nawet dzwoni :) .
Ze jest zainteresowana kims innym lub ma innego ale nie jest z nim
szczęsliwa tak jest w moim przypadku
 nadzieji nie da się pozbyć trzeba z nią życ niema innej rady lub
naprawde porozmawiać o tym szczeże ...

podzry
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    -==.Neo2.==-       vel        -==.N(i)e o 2.==-
    GG 881288                       neo2neo@poczta.onet.pl
        Wszystko na świecie jest dziwne,
         ale najdziwniejsze jest to że żyjemy...
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1622
Author: Artur Paweł
Date: Wed, 28 Nov 2001 17:09
38 lines
2121 bytes
Użytkownik "Lj7" <lj7@interia.pl> napisał w wiadomości
news:9u31h5$2qv$1@news.tpi.pl...
> To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc
pewnego
> rodzaju rozczarowanie, zawod...

Przykro mi. One chyba lubią nam to robić...

> I jak zawsze tak i tym razem, mialem
> nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej.

"I cały misterny plan też w piz du". [K2]

> Jednak ona po
> prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka stala
> wymowka?).

Miałem lepszą...

> Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi, a w tej
> sytuacji, po kilku rozczarowaniach,  to bardzo uciazliwe.

Wiem ;((

> Na kazdy dzwiek
> telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz niemal
> jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak
nadzieja
> odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc?

Chcesz się pozbyć nadziei? Nadziei na co? Na miłość? Na to, że jednak ona
zadwoni? nie, tego nie zrobisz, choć będziesz bardzo chciał. Tego się po
prostu nie da.

Pozdrawiam
Artur Paweł

PS. Dzięki twojemu listowi też postanowiłem napisać na tą grupę.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1621
Author: Piotrek KOOL
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:00
45 lines
2732 bytes
A może lepiej nie pozbywać się w niektórych wypadkach nadziei...
Niby nadzieja jest matką głupich... ale nadzieja jest... dobra... nie zawsze
ale...

Ja już raz się zawiodłem... tzn straciłem nadzieję (często nie próbując)...
ale mówięwam nadzieja jest...
sami dokończcie :)



Użytkownik "Neo2 vel N(i)e o 2" <neo2neo@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:3c051753@news.vogel.pl...
> > To chyba konieczne... Dzisiaj po raz kolejny 'udalo mi sie' przezyc
> pewnego
> > rodzaju rozczarowanie, zawod... I jak zawsze tak i tym razem, mialem
> > nadzieje, ze tym razem uda mi sie zwiazac z kims na dluzej. Jednak
> ona po
> > prostu odpowiedziala, ze jest zainteresowana kims innym (czy to taka
> stala
> > wymowka?). Jednak nadzieja na spotaknie milosci ciagle we mnie tkwi,
> a w tej
> > sytuacji, po kilku rozczarowaniach,  to bardzo uciazliwe. Na kazdy
> dzwiek
> > telefonu, moja pierwsza mysla jest "a moze to ona...". Choc juz
> niemal
> > jestem przekonany o swojej bezsilnosci w sprawach uczuc, to jednak
> nadzieja
> > odradza sie czesto. Jak jej sie pozbyc?
>
> jestem wpodobej sytuacji
> nawet czesto chce żeby do mnie zadzwoniła i nawet dzwoni :) .
> Ze jest zainteresowana kims innym lub ma innego ale nie jest z nim
> szczęsliwa tak jest w moim przypadku
>  nadzieji nie da się pozbyć trzeba z nią życ niema innej rady lub
> naprawde porozmawiać o tym szczeże ...
>
> podzry
> !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>     -==.Neo2.==-       vel        -==.N(i)e o 2.==-
>     GG 881288                       neo2neo@poczta.onet.pl
>         Wszystko na świecie jest dziwne,
>          ale najdziwniejsze jest to że żyjemy...
> !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>
>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1628
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:11
24 lines
1598 bytes
Hello.

Wiec masz dwa wyjscia, no moze trzy.

1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony. Po
jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja
wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie.

2: Pogadasz z nia szczerze i wezmiesz sobie do serca co Ci ona powie.
Nadzieja wyparuje raz dwa.

(3: znajdziesz sobie inny obiekt uczuc (inna dziewczyna, hobby etc) nadzieja
odejdzie po 2 tyg, ale mozesz doprowadzic rodzicow do szewskiej pasji ;-)

Osobiscie wyprobowalem wszystkie z tych trzech metod i wszystkie zadzialaly
tak jak opisalem.

Trzymaj sie nie jestes sam!

IKaR Trux.


ps: Ale wlasciwie po co sie pozbywac nadzieji? Jaki sens ma zycie gdy nie ma
nadzieji?
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1623
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:37
13 lines
2146 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Przykro mi. One chyba lubią nam to robić...

Myslisz,  że robia to specjalnie? jesli masz _nadzieję_ to nigdy tak
nie  pomyślisz,  a  jeśli nawet, to szybko uznasz, że to głupstwo...


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1629
Author: Top Gun
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:40
5 lines
1235 bytes
A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz? Poza tym
nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia. Jaki sens ma zycie bez
nadziei? Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy dla
kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. Przynajmniej tak mi sie
wydaje:)
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1657
Author: Lj7
Date: Wed, 28 Nov 2001 18:53
28 lines
1961 bytes
> 1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony.
Po
> jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja
> wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie.

To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie wiem,
czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie milosc...

> (3: znajdziesz sobie inny obiekt uczuc (inna dziewczyna, hobby etc) nadzie
ja
> odejdzie po 2 tyg, ale mozesz doprowadzic rodzicow do szewskiej pasji ;-)

Juz doprowadzilem, sluchajac bez przerwy dolujacych piosenek ;-\

> Trzymaj sie nie jestes sam!

Dzieki, stary.

> ps: Ale wlasciwie po co sie pozbywac nadzieji? Jaki sens ma zycie gdy nie
ma
> nadzieji?

Hm, rownie dobrze moglbym zapytac, jaki ma sens zycie, ktore jest ciaglym a
zarazem bezsensowym oczekiwaniem na jedna osobe...

pozdrawiam
lukasz
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1660
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:09
28 lines
2841 bytes
 "IKaR" <3c05284a@news.vogel.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> 1: zyc z ta nadzieja, z dnia na dzien. Czekac na jakas znak z jej strony. Po
> jakims czasie (ok 1/2 roku wzwyz) doznasz olsnienia odkochanie "co ja
> wlasciwie w niej widzialem???". i Ci przejdzie.

Tyle,  że  jedno  spojrzenie  na  nią przesuwa datę tego olsnienia o
jakiś miesiąc... :P

> 2: Pogadasz z nia szczerze i wezmiesz sobie do serca co Ci ona powie.
> Nadzieja wyparuje raz dwa.

Jeśli  kocha,  to  zawsze bedzie próbował sobie tłumaczyć, że jednak
czuje  inaczj,  co  może  mu  się  kiedyś opłacić (mi się opłaciło).

> Osobiscie wyprobowalem wszystkie z tych trzech metod i wszystkie zadzialaly
> tak jak opisalem.

Czwarta  metoda:  Podobna  do drugiej, tyle że trzeba powiedzieć coś
takiego,  żeby zrozumiała, jaki ona ma na Ciebie wpływ i żeby trochę
to  przemyślała, a w konsekwencji zrozunmiała swoj błąd, powiedziała
Ci o tym, itd (moj przypadek w domyśle).

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1630
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:11
20 lines
2369 bytes
 "Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz?

Jak odrzucasz nadzieję, to poddajesz się, a nie warto.

> Poza tym nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia.

Przed kim? Przed nią? Nieeeeee....

> Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy dla
> kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. 

Aż tak skrajnie? Nie powiedzialbym...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1658
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:12
14 lines
2212 bytes
 "Lj7" <lj7@interia.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie wiem,
> czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie milosc...

No  właśnie...  to  trochę  dziwne i nie moge tego pojąć... poójdzie
jako nowy watek.


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1659
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:43
16 lines
1373 bytes
Hej!
Użytkownik "Lj7" <lj7@interia.pl> napisał w wiadomości
news:9u3bpd$hc3$1@news.tpi.pl...
> To chyba najbardziej prawdopodobne wyjscie, w mojej sytuacji, choc nie
wiem,
> czy wykonalne. To oznaczaloby, ze to bylo tylko zaurocznie, a nie
milosc...

No coz :-( Ja na poczatku tez podchodzilem do milosci jak do czegos
idealnego, na co rozum nie ma wplywu. Teraz, gdy zycie rzuca mi w twarz tak
silne kontrargumenty, nie wiem co mam dalej o tym myslec :-(



POzdro,
IKaR Trux.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1654
Author: IKaR
Date: Wed, 28 Nov 2001 19:54
37 lines
2280 bytes
Użytkownik "Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał w wiadomości
news:3c052fb4@news.vogel.pl...
> A co zrobic gdy ta nadzieja Cie zzera od srodka? Gdy sie wypalasz? Poza
tym
> nie raz przez nadzieje wychodzi sie na durnia. Jaki sens ma zycie bez
> nadziei? Nie wiem, ale wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu, gdy nie mamy
dla
> kogo zyc, a nadzieja to tylko nadzieja i nic wiecej. Przynajmniej tak mi
sie
> wydaje:)

Nadzieja zzerala mnie od srodka, wypalala. Wychodzilem na durnia nie raz.
Wiele mam za soba nieprzespanych nocy, straconych dni. Jednak jesli nie jest
sie w stanie podejsc do milosci z dystansem tzeba sie liczyc z ewentualna
druzgocaca porazka. :-(

Mysle ze jak sie nie ma nikogo to zyje sie nadzieja ze kiedys kogos takiego
sie znajdzie. Gdy juz sie kogos takiego znajdzie, wtedy zyje sie dla tego
kogos.
Bo jesli skreslic nadzieje, to:
" po co sie ucze? no zeby miec job.
po co mi job? no zeby miec kase.
po co mi kasa? no zeby zapewnic rodzinie zycie na dogodnym poziomie.
jakiej rodzinie? jak nikogo nie mam i miec nie bede??
to po co ja to wszystko robie??
po co ja w ogole zyje???"

Jesli nadzieje nie jest dla CIebie czyms wystarczajaco racjonalnym mozesz
sie posilkowac rachunkiem prawdopodobienstwa, tak jak ja. prawdopodobienstwo
ze kiedys kgos znajde jest niezerowe, wystarczy :-)
 chyba...



Pozdrawiam,
IKaR Trux.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1655
Author: Puck
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:02
15 lines
2091 bytes
 "IKaR" <ikar@terramail.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Wychodzilem na durnia nie raz.

Wydaje Ci się tylko.

> Wiele mam za soba nieprzespanych nocy, straconych dni.

Nie były stracone.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1624
Author: Artur Paweł
Date: Wed, 28 Nov 2001 20:12
13 lines
1446 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:28112001.21B215F4@pucked.blade.net...
> > Przykro mi. One chyba lubią nam to robić...
> Myslisz,  że robia to specjalnie?

Mam nadzieję, że nie.

> jesli masz _nadzieję_ to nigdy tak nie  pomyślisz,  a  jeśli nawet, to
szybko uznasz, że to głupstwo...

A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były, bo
pewnie ja trafiałem na wyjątki...
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1625
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 02:43
13 lines
2197 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były, bo
> pewnie ja trafiałem na wyjątki...

No  wiesz, w pewnym czasie dochodzi do takiego stanu, że nie myślisz
zbyt racjonalnie. ;)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1661
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:06
16 lines
2511 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Oś, teraz toś mnie chłopie wqrzył i to poważnie. Kilka postów wyżej piszesz,
> że "Nie  ma  szans,  żeby pokochała, ale zawsze może zostać przyaciółką", a
> teraz opowiadasz, jak to nawróciłes twoją kobitę, ech, nie chcę niczego
> mówić pochopnie, ale pewne słowa aż cisną mi się na usta. Jak to tak?

Zaraz,  zaraz...  Po  pierwsze,  nie  powiedziałem  wcale,  że 'moja
kobieta'  mnie  pokochała.  Po wtóre, sytuacje trochę się różnią. Te
dwa  zdania przytoczone w ten sposób rzeczywiście się ze sobą kłócą,
ale w kontekście wygląda to zupełnie inaczej.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1631
Author: Top Gun
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:50
3 lines
1155 bytes
Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly tylko
marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo powiedzenie:
nadzieja matka glupich.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1656
Author: Top Gun
Date: Thu, 29 Nov 2001 15:52
4 lines
1244 bytes
>tzeba sie liczyc z ewentualna druzgocaca porazka. :-(
Ja juz tyle przeszedlem porazek (nie chodzi juz o same uczucia, tylko wogole
wszystkie porazki w zyciu), ze kazda nastepna boli coraz mniej i krocej. Po
prostu sie przyzwyczailem.
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1632
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:11
13 lines
2192 bytes
 "Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly tylko
> marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo powiedzenie:
> nadzieja matka glupich.

Dobra,  rób  jak chcesz, ale mi po wielu niepowodzeniach w końcu się
udało, warto było...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1662
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:17
20 lines
1934 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.5B5B7ED8@pucked.blade.net...
> Zaraz,  zaraz...  Po  pierwsze,  nie  powiedziałem  wcale,  że 'moja
> kobieta'  mnie  pokochała.
>>> "Czwarta  metoda:  Podobna  do drugiej, tyle że trzeba powiedzieć coś
>>> takiego,  żeby zrozumiała, jaki ona ma na Ciebie wpływ i żeby trochę
>>> to  przemyślała, a w konsekwencji zrozunmiała swoj błąd, powiedziała
>>> Ci o tym, itd (moj przypadek w domyśle)."

Jakoś tak odniosłem wrażenie, że jednak cośz tego wynikło...

> Po wtóre, sytuacje trochę się różnią. Te
> dwa  zdania przytoczone w ten sposób rzeczywiście się ze sobą kłócą,
> ale w kontekście wygląda to zupełnie inaczej.

Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK. Ale ja już raczej nie mam szans.


Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1663
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 18:14
17 lines
2389 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK.

Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy.

> Ale ja już raczej nie mam szans.

Rety,  nie odbieraj tego tak... nie było to moje zdanie od początku,
ja  tylko dodałem cos do czyjejś wypowiedzi zmieniajac ją lekko. Nie
mówię,  że już Cie nie pokocha, nie znam dobrze Was, nei znam dobrze
sytuacji.  Moja  sytuacja  była  inna,  ie  można  tego  porównywać.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1664
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 29 Nov 2001 20:44
22 lines
2117 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.7CCBBBDE@pucked.blade.net...
> > Wiem. Twoja do ciebie wróciła, to jest OK.
> Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy.

Gratuluje. To trudna sztuka.

> > Ale ja już raczej nie mam szans.
> Rety,  nie odbieraj tego tak... nie było to moje zdanie od początku,
> ja  tylko dodałem cos do czyjejś wypowiedzi zmieniajac ją lekko. Nie
> mówię,  że już Cie nie pokocha, nie znam dobrze Was, nei znam dobrze
> sytuacji.  Moja  sytuacja  była  inna,  ie  można  tego  porównywać.

Sorry. Może rzeczywiście działałem pod wpływem impulsu. Sorry, ale cały czas
myślę o tym wszystkim i tak mnie od razu naszły dwie myśli naraz. Spacerek
zrobił swoje i może masz racje. Nie mogę tego porównywać(tak dokładnie) i w
gruncie rzeczy ja sam myślałem, że ją znam. Cóż, pozostaje mi uczyć się na
błędach i czytać dalej grupę ;))))

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1665
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 09:56
24 lines
2735 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Nie wróciła, tylko sie pogodziliśmy.
> Gratuluje. To trudna sztuka.

Wiem, też mi sie nie chciało wierzyć.

> Sorry. Może rzeczywiście działałem pod wpływem impulsu. Sorry, ale cały czas
> myślę o tym wszystkim i tak mnie od razu naszły dwie myśli naraz.

Dobra, spoko, ja przecież też czasami tak działam.

> Nie mogę tego porównywać(tak dokładnie) i w
> gruncie rzeczy ja sam myślałem, że ją znam.

Wiesz...  w  sumie  to dużo zależy od niej. Po za tym nasze sytuacje
mają  trochę wspólnego ze sobą. Ja nie miałem pojęcia, że sprawy się
tak  potoczą.  W takim razie nie wszystko stracone, zastanów się, co
tak    na    prawdę  chcesz  jej  powiedzieć,  to  może  poskutkuje.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1666
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 30 Nov 2001 12:16
16 lines
1966 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:30112001.69F5E680@pucked.blade.net...
> Wiesz...  w  sumie  to dużo zależy od niej. Po za tym nasze sytuacje
> mają  trochę wspólnego ze sobą. Ja nie miałem pojęcia, że sprawy się
> tak  potoczą.  W takim razie nie wszystko stracone, zastanów się, co
> tak    na    prawdę  chcesz  jej  powiedzieć,  to  może  poskutkuje.

Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to omówienia.
Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego. Nie
wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia. Myślę, że będę
improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć ;((((
Qrde, już sam nie wiem.

pozdr.
Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1667
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 13:16
24 lines
2807 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to omówienia.

Wiem  jak  to  jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak
skończyło, to musisz cos zrobić.

> Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego. Nie
> wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia.

Ja  uznałem,  ze  właśnie  mogę  się przed nią otworzyć, ze mogę być
szczery...   nie  miałem  zachamowań...  moze  to  dzieki  temu  się
'pogodziliśmy'...

> Myślę, że będę
> improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć ;((((

Nie  mów  niczego,  co  mogło  by  ją zranić, bo potem będziesz tego
żałował.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1668
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 30 Nov 2001 17:31
35 lines
2582 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:30112001.0D64ABAD@pucked.blade.net...
> > Właściwie, to bardzo chcę z nią porozmawiać. Mam tyle spraw to
omówienia.
>
> Wiem  jak  to  jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak
> skończyło, to musisz cos zrobić.

Tylko właśnie mam wrażenie, że ona nie chce na ten temat ze mną rozmawiać.


> > Ale nie wiem, jak jej to powiedzieć, żeby nie palnąć czegoś glupiego.
Nie
> > wiem po prostu jak zacząc, jak kontynuować, nie mam pojęcia.
>
> Ja  uznałem,  ze  właśnie  mogę  się przed nią otworzyć, ze mogę być
> szczery...   nie  miałem  zachamowań...  moze  to  dzieki  temu  się
> 'pogodziliśmy'...
>
> > Myślę, że będę
> > improwizował, albo szczerze i bezpośrednio, tylko ją może to zaboleć
;((((
>
> Nie  mów  niczego,  co  mogło  by  ją zranić, bo potem będziesz tego
> żałował.

I tutaj znów sprzeczność. Powiedziałem komuś kiedyś, że szczera rozmowa, to
mówienie prawdy, a prawda może zaboleć. Ja wolę, aby ktoś mówił mi prawdę,
która boli, niż słodko kłamał.
Jak pójdę na szczerą rozmowę, to mogę ją zranić. Dlatego myślę, ze będę
mówił szczerze, ale nie będę mówił wszystkiego (to w ogóle możliwe?).

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1633
Author: news.tpi.pl
Date: Fri, 30 Nov 2001 21:11
21 lines
1886 bytes
Użytkownik "Molik" <molik@gmx.net> napisał w wiadomości:

> > Niestety, juz sie dawno poddalem a teraz ostatnio co mialem to byly
tylko
> > marne przeblyski. Jak sie wyjasnilo, to znowu sie sprawdzilo
powiedzenie:
> > nadzieja matka glupich.
>
> Dobra,  rób  jak chcesz, ale mi po wielu niepowodzeniach w końcu się
> udało, warto było...

No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu
probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi
sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie
tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne
przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze
wracam do punktu wyjscia :(((

Molik
molik@gmx.net
GG#1734682
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1669
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:10
32 lines
3415 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Wiem  jak  to  jest...ale jeśli nie chcesz, żeby to wszystko się tak
> > skończyło, to musisz cos zrobić.
> Tylko właśnie mam wrażenie, że ona nie chce na ten temat ze mną rozmawiać.

W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona
nie    chce...  trudno...  w  takim  razie  bedzie  tylko  słuchała.

> > Nie  mów  niczego,  co  mogło  by  ją zranić, bo potem będziesz tego
> > żałował.
> I tutaj znów sprzeczność. Powiedziałem komuś kiedyś, że szczera rozmowa, to
> mówienie prawdy, a prawda może zaboleć. Ja wolę, aby ktoś mówił mi prawdę,
> która boli, niż słodko kłamał.

Stop...  mów  saą prawdę, ale nie tak, żeby zabolała. Tzw, chodzi mi
tu  szczególnie  o  Twoje uczucia/wrażenia/etc. Mozesz powiedzieć,ze
meczy  Cię  ta  sytuacja,  co  zapewne nie należy do najmadrzejszych
posunięc,  albo coś takiego, co łagodnie zmusi ja, do przejrzenia na
oczy.

> Jak pójdę na szczerą rozmowę, to mogę ją zranić. Dlatego myślę, ze będę
> mówił szczerze, ale nie będę mówił wszystkiego (to w ogóle możliwe?).

Na  początek  nie  musisz  mówić wszystkiego... powiedz tylko to, co
uwazasz  za  słuszne.  Jeśli  powiesz  samą  prawdę,  to zapewne nie
wyjdzie Ci to na dobre.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1634
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 09:25
39 lines
4150 bytes
 "news.tpi.pl" <molik@gmx.net> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu
> probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi
> sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie
> tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne
> przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze
> wracam do punktu wyjscia :(((

No  i co w zwiazku z tym? Chcesz przestać szukać? nie mów, że do tej
pory nie masz miłych wspomnień, co do tych 'poszukiwań'. Wiesz chyba
jak  sie czuje osoba zakochana/zauroczona, więc powinienes robić jak
najwięcej,  zeby  stac  sie  taką  osobą.  Niepowodzenia przyjmuj na
luzie,  no bo przecież, czego my od ludzi wymagamy? Chcemy, zeby nas
pokochali?  Przeciez  to  śmieszne... Pozostaje nam czekać na kogoś,
kto doceni nasze starania i odwzajemni nasze uczucie. Tak więc czeka
na  tą  jedyną,  ona  kiedyś  przyjdzie,  jesli tylko poczekasz. Nie
uciekaj  od  tego. Rozejrzyj się wokół siebie... ile tam jest tak na
prawde  szczęsliwych  par?  Przekonaj  się, że nie jest to wcale tak
dużo.  Popatrz,  chociazby na ta grupę dyskusyjną, ile jest zawodów.
Nie  jesteś  jedyny,  nie  wmawiaj  sobie  tego. Nie badz pesymistą,
spójrz  na  świat,  na swoje zycie i powiedz, przyznaj, że w gruncie
rzeczy  dużo  osiagnełeś.  Uwierz  w  siebie,  może  tego Ci właśnie
potrzeba.Bądź pewny siebie, od razu zmienisz swój wizerunek w oczach
znajomych  i  otoczenia.  Wystarczy  chcieć, mieć ambicje i dążyć do
swojego  celu. Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tobą. Nie
jest  to  może  ogromna  miłosć,  ale zawsze to jakies wsparcie. Nie
odrzucaj  od  siebie  przyjaźni...to  jest  właśnei optymizm, dzięki
niemu,  jutro  bedzie  lepiej. Tak niewiele brakuje Ci do szcześcia,
ono  jest  tuz  przed Tobą, wyciągnij po nie rękę. Nie obracaj się w
stranę  niepowodzeń,  po  co  Ci  one?  Więcej  ich  nie będzie, nie
bedziesz ich zauważał, bo będziesz miał za dużo szczęścia na głowie,
żeby  martwic  się  jakimistam niepowodzeniami. Ocen sie na piatke z
plusem i zobacz, ile możesz zdziałać!

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1670
Author: Artur Paweł
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:19
23 lines
2337 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:01122001.07E957DA@pucked.blade.net...
> W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona
> nie    chce...  trudno...  w  takim  razie  bedzie  tylko  słuchała.

Czyli zmusić ją do tego? Nie, tego uczynić nie mogę.

> Stop...  mów  saą prawdę, ale nie tak, żeby zabolała. Tzw, chodzi mi
> tu  szczególnie  o  Twoje uczucia/wrażenia/etc. Mozesz powiedzieć,ze
> meczy  Cię  ta  sytuacja,  co  zapewne nie należy do najmadrzejszych
> posunięc,  albo coś takiego, co łagodnie zmusi ja, do przejrzenia na
> oczy.
(...)
> Na  początek  nie  musisz  mówić wszystkiego... powiedz tylko to, co
> uwazasz  za  słuszne.  Jeśli  powiesz  samą  prawdę,  to zapewne nie
> wyjdzie Ci to na dobre.

Mógłbyś przeczytać to co napisałeś? Szczególnie te fragmenty "mów  sa(m)ą
prawdę" i "jeśli powiesz samą prawdę", bo ja jakoś tych dwóch wypowiedzi
połączyć nie mogę...

Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1626
Author: Artur Paweł
Date: Sat, 01 Dec 2001 14:30
13 lines
1493 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.4936462F@pucked.blade.net...
> > A jednak taka myśl przeszła mi przez głowę. Nie sądze, żeby takie były,
bo
> > pewnie ja trafiałem na wyjątki...
> No  wiesz, w pewnym czasie dochodzi do takiego stanu, że nie myślisz
> zbyt racjonalnie. ;)

W pewnym momencie w ogóle nie myślisz....

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1627
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:37
10 lines
1979 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> W pewnym momencie w ogóle nie myślisz....

Trochę zawsze myślisz, ale nie duzo :)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1671
Author: Puck
Date: Sat, 01 Dec 2001 16:40
19 lines
2681 bytes
 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > W takim razie co chcesz z tym zrobić? usisz porozmawiać, a to że ona
> > nie    chce...  trudno...  w  takim  razie  bedzie  tylko  słuchała.
> Czyli zmusić ją do tego? Nie, tego uczynić nie mogę.

Monolog|list|SMS|etc.

> Mógłbyś przeczytać to co napisałeś? Szczególnie te fragmenty "mów  sa(m)ą
> prawdę" i "jeśli powiesz samą prawdę", bo ja jakoś tych dwóch wypowiedzi
> połączyć nie mogę...

Zamotałem  się  przy  tym  pierwszym. Samą prawdę: nie kłam, a dalej
samą prawdę: wszystko. Pardon, tak własnie powinno być.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1635
Author: Molik
Date: Sat, 01 Dec 2001 20:12
33 lines
2577 bytes
> (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...)

I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :(
No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy
przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa.

> (..) Tak niewiele brakuje Ci do szcze?cia, ono  jest  tuz  przed Tob?,
wyci?gnij po nie rękę.

Niewiele??? watpie w to bardzo. Zbyt duzo, zebym byl optymista.
Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania.
Pomylilem sie. Teraz tez z tego nic nie wychodzi.
Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic,
czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec??

> Więcej  ich  nie będzie, nie
bedziesz ich zauważał, bo będziesz miał za dużo szczę?cia na głowie,
żeby  martwic  się  jakimistam niepowodzeniami

Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z
gorki!!!
Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims
dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie.
Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek.
Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w
nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i
milosci)

Molik

...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::...
---=== Why'd you have to go and bird-dog ME, your best friend? ===---
---=== Richard A. Spears ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1636
Author: Puck
Date: Sun, 02 Dec 2001 18:56
46 lines
3362 bytes
 "Molik" <molik@gmx.net> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...)
> I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :(

Na pewno jesteś ślepy :) Moze nie okazują tego i potrzeba trochę
Twojej inicjatywy... badź bardziej otwarty na nowe znajomosci.
Zadzwoń do kolezanki z podstawówki :)

> No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy
> przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa.

Nie tyle szukać, co rozejrzeć się.

[...]
> Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic,
> czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec??

Pomyśl, że koleżanka zainteresowała się Toba, ale stwierdziła, że
jeseś dla niej niedostępny. A czy tak jest na prawdę?

[...]
> Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z
> gorki!!!

Wystarczy mały przebłysk światełka...

> Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims
> dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie.

Wrażenie moze być złudne...

> Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek.

No to teraz czas się odzwyczaić :D

> Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w
> nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i
> milosci)

Hehe... no dobra, w takim razie czekam na 'streszczenie'.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1651
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:51
29 lines
2757 bytes
Fri, 30 Nov 2001 22:11:48 +0100 "news.tpi.pl" <molik@gmx.net> w
przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego czasu
>probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje mi
>sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I gdzie
>tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne
>przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze
>wracam do punktu wyjscia :(((
Jedno Ci powiem... Szukaj (choc to moze zle slowo) tam, gdzie najmniej
bys sie tego spodziewal... :-) Ja swojego najwspanialszego znalazlam
wlasnie kiedy sie juz wlasciwie zupelnie poddalam - na grupie
dyskusyjnej (!!!) choc wczesniej sie zarzekalam ze nigdy przenigdy
przez internet... malo tego - dzieli nas "troche" km choc zawsze bylo
"nie dalej niz 50 km"...  A jednak - od miesiaca po prostu non-stop
fruwam ;-) i w ogole mam ochote krzyczec ze szczescia (tak.... to
widac - zamiast Ci odpisywac truje o sobie.. no coz, musisz mi
wybaczyc ;-)))
Wracajac do watku - staraj sie byc otwarty na mozliwosci ktore sie
przed Toba otwieraja, ale tez nic na sile. Na wszystko jest odpowiedni
czas, jest wyznaczona pora na wszystkie rzeczy pod niebem...
Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona
sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci
przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-))))
3mam kciuki :-))))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1643
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:53
12 lines
1577 bytes
Sat, 01 Dec 2001 10:25:34 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
[...]
Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego  +  ! ;-))))
Optymistom naprawde zyje sie duuuuzo lepiej - i latwiej zjednuja sobie
ludzi :-))))
/me optymistka od jakiegos roku :-))))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1639
Author: Lily of the Valley
Date: Mon, 03 Dec 2001 17:59
43 lines
3127 bytes
Sat, 1 Dec 2001 21:12:56 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!! :(
Jestes slepy :-))))) Mowie serio :-)

>Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania.
Z wymagan nie rezygnuj za latwo. Lepiej troche poczekac niz zadowalac
sie namiastkami :-)))

>Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze nic,
>czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec??
Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie
nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj
krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
- czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to
uwierz! :-)))))

>Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie juz z
>gorki!!!
Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie
najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem
lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z
przyjacielem :-))))

>Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims
>dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie bedzie.
Z takim nastawieniem - prawdopodobnie masz racje... Wiesz, moja
przyjaciolka zawsze powtarza "Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja
materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze
naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak
cholera... :-))))

>Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to w
>nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i
>milosci)
Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) Tudziez jak
wolisz - wziac byka za rogi :-)))


Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1644
Author: Puck
Date: Mon, 03 Dec 2001 19:55
17 lines
2220 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> [...]
> Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego  +  ! ;-))))

Wow. dzięki...

> Optymistom naprawde zyje sie duuuuzo lepiej - i latwiej zjednuja sobie
> ludzi :-))))

No właśnie... gdybym nie był tak optymistycznie nastawiony, to dawno
bym sobie zrobi coś złego :)


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1645
Author: Lily of the Valley
Date: Tue, 04 Dec 2001 12:15
14 lines
1762 bytes
Mon, 03 Dec 2001 20:55:00 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Puck, swietnie powiedziane! :-))) Masz gigantycznego  +  ! ;-))))
>Wow. dzi?ki...
Alez nie ma za co, po prostu zasluzony ;-))))

>No w?a?nie... gdybym nie by? tak optymistycznie nastawiony, to dawno
>bym sobie zrobi co? z?ego :)
Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-)))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1646
Author: Puck
Date: Tue, 04 Dec 2001 18:22
11 lines
2232 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> >No w?a?nie... gdybym nie by? tak optymistycznie nastawiony, to dawno
> >bym sobie zrobi co? z?ego :)
> Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-)))

Nidgy nie jest tak dobrze, że nie może byc lepiej.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1637
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:38
85 lines
4244 bytes
> > > (...) Popatrz też czasami ile osób interesuje się Tob?. (...)
> > I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!!
:(
>
> Na pewno jesteś ślepy :) Moze nie okazują tego i potrzeba trochę
> Twojej inicjatywy... badź bardziej otwarty na nowe znajomosci.
> Zadzwoń do kolezanki z podstawówki :)
>
> > No ale coz, z poszukiwan nie mam zbytnio dobrych wspomnien, bo wystarczy
> > przypomniec sobie czym sie to skonczylo. Total klapa.
>
> Nie tyle szukać, co rozejrzeć się.
>
> [...]
> > Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze
nic,
> > czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec??
>
> Pomyśl, że koleżanka zainteresowała się Toba, ale stwierdziła, że
> jeseś dla niej niedostępny. A czy tak jest na prawdę?
>
> [...]
> > Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie
juz z
> > gorki!!!
>
> Wystarczy mały przebłysk światełka...
>
> > Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims
> > dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie
bedzie.
>
> Wrażenie moze być złudne...
>
> > Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek.
>
> No to teraz czas się odzwyczaić :D
>
> > Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to
w
> > nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i
> > milosci)
>
> Hehe... no dobra, w takim razie czekam na 'streszczenie'.
>


Kolezanek z podstawowki??
Po pierwsze nie ze wszystkimi mam kontakt, jelsi juz z jakimis mam to albo
sa zajete, albo jak to niektorzy nazywaja sa to poprostu pustaki (sa tak
puste, ze mozna tylko usiasc i plakac - mam nadzieje ze wiesz na czym to
polega

z rozejrzen sie sa podobne wspomnienia. Patrzec mi na szczescie nikt nie
zabroni.

Niedostepny??? ha ha ha ha
chya na odwrot, to ona jest niedostepna jak przysle historie (strzeszczenie)
to zobaczysz o co chodzi dokladniej, teraz ci tylko powiem, ze ona wie o co
mi chodzi, ale nie spytalem jej wprost, bo za kazdym razem gdy probowalem,
jakos mnie od tego bardzo skutecznie odwodzila.
Chociaz, nie raz jej powiedzialem, ale byla na tyle zalana (przynajmniej ona
tak twierdzi) ze nic nie pamiet. Skad inad wiem ze klamie.

"...mały przebłysk światełka..." mam wrazenie ze jak by mi ktos z latarki
poswiecil prosto w oczy moglo by to byc za malo, ale masz racje, tylko
trzeba dostrzec to swiatelko!!!

> Wrażenie moze być złudne... - watpie no ale zobaczymy

> > Sprobowac mozna, przyzwyczailem sie juz do porazek.
>
> No to teraz czas się odzwyczaić :D

Latwo mowic, trudniej zrobic

MOLIK

P.S. wracam do rzeczywistosci, z odpowiedzia sie nie spiesz, bo ja bede
dopiero prawdopodobnie dopiero w piatek

...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::...
---=== Nie obracaj się w stranę  niepowodzeń,  po  co  Ci  one? ===---
---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile możesz zdziałać! ===---
---=== Puck ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1640
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:50
99 lines
5245 bytes
> >I tu jest pewien problem, albo jestem slepy, albo takich osob nie ma!!!
:(
> Jestes slepy :-))))) Mowie serio :-)
>
> >Kiedys myslalem ze mam zbyt duze wymagania.
> Z wymagan nie rezygnuj za latwo. Lepiej troche poczekac niz zadowalac
> sie namiastkami :-)))
>
> >Znam fajna kolezanke, tyle ze nie wiem co ona chce raz wydaje mi sie ze
nic,
> >czasami, ze cos z tego moglo by byc!?! i co tu o tym myslec??
> Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie
> nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj
> krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
> - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to
> uwierz! :-)))))
>
> >Najpierw trzeba dojsc do stanu szczescia, a pozniej, masz racje bedzie
juz z
> >gorki!!!
> Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie
> najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem
> lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z
> przyjacielem :-))))
>
> >Dzieki za slowa pocieszenia, ale niestety sam musze je poprzec jakims
> >dzialaniem, zaczalem juz, ale mam wrazenie ze i tak nic z tego nie
bedzie.
> Z takim nastawieniem - prawdopodobnie masz racje... Wiesz, moja
> przyjaciolka zawsze powtarza "Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja
> materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze
> naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak
> cholera... :-))))
>
> >Jak czhcesz to ci moge o tym opowiedziec, jak to sie skonczy itp, ale to
w
> >nastepnym liscie, teraz musze wracac do rzeczywistosci (czytaj nauki i
> >milosci)
> Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-) Tudziez jak
> wolisz - wziac byka za rogi :-)))

Slepy, no coz okulary nosze, ale slepy jeszcze nie jestem.
a tak na serio, chyba jednak takich osob nie ma

Zgadza sie namiastki to nic dobrego, dlatego czekam, czekam i czekam
Ciekawe czy sie doczekam, miejmy nadzieje, ze tak

> Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie
> nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj
> krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
> - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to
> uwierz! :-)))))

Sprobowac, jest pewien problem, bo jak nie wyjdzie, to moga sie miedzy nami
stosunki popsuc, a ja z nia ide na studniowke!!!

> wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
staram sie jak moge, ale nie zawsze wychodzi

> Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie
> najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem
> lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z
> przyjacielem :-))))

Sniegu nie ma , a z przyjacielem tez krucho
daltego tu jestem czesto wy wiecie wiecej niz osoby ktore sa moimi znajomymi
, o rodzicach nie wspomne oni sa juz badzo daleko w tyle

"Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja
> materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze
> naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak
> cholera... :-))))

bzdury gdzie tam. to prawda, ona ma racje, ale mysli to nie wszystko, vzyny
tez sa wazne, nie tylko intencje

> Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-)

Jak narazie mam wrazenie ze to ono mi daje kopa w du..

no ale coz, nie jestem pesymista, zludne wrazenia jesli tak wyszlo z moich
listow
jestem raczej realista - tyle ze nie optymista

MOLIK

P.S. poczytajcie sobie inne moje listy moze nie beda ciekawe, ale nasuna wam
jakies fale (mysli). Moze wy bedzieci mi mogli pomoc, moze ja nimi wam
pomoge, kto wie razcej to pierwsze

na zakonczenie optymistyczna mysli genialnego czlowieka

...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::...
---=== Nie obracaj sie w strone  niepowodzen,  po  co  Ci  one? ===---
---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===---
---=== Puck ===---

pozdrawiam do piatku
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1652
Author: Molik
Date: Tue, 04 Dec 2001 20:55
45 lines
3199 bytes
> >No to gratuluje. Ja niestety nie mam tyle szczescia. Juz od dluzszego
czasu
> >probuje znalezc sobie dziewczyne - i jakos nie wychodzi. Gdy juz wydaje
mi
> >sie ze cos z tego bedzie (a raczej moze byc) - zawod - znowu klapa. I
gdzie
> >tu mowa o nadzieji. Ja ja stracilem juz dawno temu, sa czasami pewne
> >przeblyski, ze moze cos sie zmieni- ale bardzo krotkotrwale no i zawsze
> >wracam do punktu wyjscia :(((
>
> Jedno Ci powiem... Szukaj (choc to moze zle slowo) tam, gdzie najmniej
> bys sie tego spodziewal... :-) Ja swojego najwspanialszego znalazlam
> wlasnie kiedy sie juz wlasciwie zupelnie poddalam - na grupie
> dyskusyjnej (!!!) choc wczesniej sie zarzekalam ze nigdy przenigdy
> przez internet... malo tego - dzieli nas "troche" km choc zawsze bylo
> "nie dalej niz 50 km"...  A jednak - od miesiaca po prostu non-stop
> fruwam ;-) i w ogole mam ochote krzyczec ze szczescia (tak.... to
> widac - zamiast Ci odpisywac truje o sobie.. no coz, musisz mi
> wybaczyc ;-)))
> Wracajac do watku - staraj sie byc otwarty na mozliwosci ktore sie
> przed Toba otwieraja, ale tez nic na sile. Na wszystko jest odpowiedni
> czas, jest wyznaczona pora na wszystkie rzeczy pod niebem...
> Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona
> sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci
> przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-))))
> 3mam kciuki :-))))

no to gratuluje szczesliwego zycia (a raczej milosci)

> Wierze ze predzej czy pozniej znajdziesz ta jedna - czy raczej... ona
> sama sie znajdzie :-) I wtedy nie bedziesz mogl zrozumiec jak moglo Ci
> przeszkadzac to czekanie, zrozumiesz ze bylo warto itd. itd... :-))))
> 3mam kciuki :-))))

miejmy nadzieje

molik

P.s. przeczytaj wiadomosc pieterko wyzej
pozdrawiam

...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::...
---=== Nie obracaj sie w strone  niepowodzen,  po  co  Ci  one? ===---
---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===---
---=== Puck ===---
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1641
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:21
81 lines
4889 bytes
Tue, 4 Dec 2001 21:50:56 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
Moliczku drogi - na poczatek prosba wielka... tnij to co nie
potrzebne... pleeeeeeease! :-))))

>Slepy, no coz okulary nosze, ale slepy jeszcze nie jestem.
>a tak na serio, chyba jednak takich osob nie ma
....do tego slepy jak kret na sloncu..... ;-))))))

>Zgadza sie namiastki to nic dobrego, dlatego czekam, czekam i czekam
>Ciekawe czy sie doczekam, miejmy nadzieje, ze tak
Na pewno :-))) Wiesz...  ze mna jakbys pol roku temu rozmawial to
przedstawialam sie mnie wiecej jak Ty... Ale warto bylo czekac :-)))

>> Dlaczego nie sprobujesz? Boisz sie kolejnego zawodu? Mozliwe ze sie
>> nie uda, ale przeciez rownie prawdopodobne ze ona tylko czeka na Twoj
>> krok.. Wiecej odwagi, wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
>> - czy nie takich ludzi lubisz? Inni tez lubia Ciebie takim! Tylko w to
>> uwierz! :-)))))
>Sprobowac, jest pewien problem, bo jak nie wyjdzie, to moga sie miedzy nami
>stosunki popsuc, a ja z nia ide na studniowke!!!
A moze studniowka jest wymarzonym momentem zeby sprobowac? ;-))))
Serio zas - przemysl to... na imprezach czesto wlasnie cos sie
przelamuje. Choc z drugiej strony takie zwiazki nie zawsze sa trwale -
ale coz, moze warto sprobowac...
A poza tym - przeciez nie musisz od razu walic z grubej rury, najpierw
sprobuj wybadac klimat. Najwazniejsze zebys w razie *wyraznego*
sygnalu ze nic z tego umial sie wycofac - jesli tak bedzie to jestem
niemal w 100% pewna ze nic sie nie popsuje.

>> wiecej optymizmu, usmiech na twarz, radosc zycia
>staram sie jak moge, ale nie zawsze wychodzi
My w Ciebie wierzymy :-)))

>> Wiesz co tak naprawde daje szczescie? Umiejetnosc cieszenia sie
>> najdrobniejszymi szczegolami zycia. Takimi nawet jak to, ze za oknem
>> lezy biala pierzynka sniegu albo ze mogles sobie porozmawiac z
>> przyjacielem :-))))
>Sniegu nie ma , 
o rany... to byl przyklad - to ciesz sie w takim razie ze nie ma
sniegu i jest cieplej ;-)))))

> a z przyjacielem tez krucho
>daltego tu jestem czesto wy wiecie wiecej niz osoby ktore sa moimi znajomymi
Masz nature introwertyka?

>, o rodzicach nie wspomne oni sa juz badzo daleko w tyle
Tak to zazwyczaj bywa... choc ja akurat nie narzekam, wrecz
przeciwnie.

>"Mysli to sa fale... Fale ksztaltuja
>> materie. To jak myslisz wplywa na to jak wyglada Twoje zycie". Moze
>> naukowo to jest totalna bzdura - ale w moim wypadku dziala jak
>> cholera... :-))))
>bzdury gdzie tam. to prawda, ona ma racje, ale mysli to nie wszystko, vzyny
>tez sa wazne, nie tylko intencje
Tak ale to wlasnie mysli w bardzo duzym stopniu wplywaja na Twoje
czyny. I to jak Ci sie one udaja.

>> Trzymaj sie :-) Zyciu trzeba czasem dac kopa w d... :-)
>Jak narazie mam wrazenie ze to ono mi daje kopa w du..
To kopnij je mocniej ;-)))))

>no ale coz, nie jestem pesymista, zludne wrazenia jesli tak wyszlo z moich
>listow jestem raczej realista - tyle ze nie optymista
To sie okaze w praniu ;-)))))

>P.S. poczytajcie sobie inne moje listy moze nie beda ciekawe, ale nasuna wam
>jakies fale (mysli). Moze wy bedzieci mi mogli pomoc, moze ja nimi wam
>pomoge, kto wie razcej to pierwsze
Caly czas czytam :-))) Zobaczymy co z tego bedzie :-)

>---=== Nie obracaj sie w strone  niepowodzen,  po  co  Ci  one? ===---
>---=== Ocen sie na piatke z plusem i zobacz, ile mozesz zdzialac! ===---
>---=== Puck ===---
Puck - powinienes czuc sie zaszczycony ;-)))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1647
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
12 lines
1841 bytes
Tue, 04 Dec 2001 19:22:26 +0100 Puck <puck@go2.pl> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>> Hehe :-) Nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej ;-)))
>Nidgy nie jest tak dobrze, ?e nie mo?e byc lepiej.
Wlasnie sie o tym z kazdym dniem przekonuje :-)))))
A jeszcze jedno... jak juz jest tak zle ze gorzej byc nie moze - to
swietnie, bo to znaczy ze bedzie tylko lepiej ;-)))))))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1653
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 05 Dec 2001 13:22
13 lines
1652 bytes
Tue, 4 Dec 2001 21:55:06 +0100 "Molik" <molik@gmx.net> w przyplywie
calkowitej desperacji napisal(a):
>no to gratuluje szczesliwego zycia (a raczej milosci)
Nie wiem czy za cos takiego sie dziekuje... Ale dziekuje - nadal
fruwajac ze szczescia ;-)))))

>miejmy nadzieje
Jestem tego pewna :-))))) Tylko UWIERZ! :-)))) "Tylko" ;->>>>

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1638
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:57
37 lines
2669 bytes
 "Molik" <molik@gmx.net> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Kolezanek z podstawowki??

Tak :)

> Po pierwsze nie ze wszystkimi mam kontakt, jelsi juz z jakimis mam to albo
> sa zajete,

Co w tym złego?

> mam nadzieje ze wiesz na czym to polega

Nie wiem.

> ale nie spytalem jej wprost, bo za kazdym razem gdy probowalem,
> jakos mnie od tego bardzo skutecznie odwodzila.

Pytanie zajmuje trzy sekundy.... nie zdąży...

> Skad inad wiem ze klamie.

Działa dla Twojego dobra.

> ale masz racje, tylko trzeba dostrzec to swiatelko!!!

Otwórz oczy.

> P.S. wracam do rzeczywistosci, z odpowiedzia sie nie spiesz, bo ja bede
> dopiero prawdopodobnie dopiero w piatek

Jak odpisuję to po kolei...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1642
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:58
9 lines
2098 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


> Puck - powinienes czuc sie zaszczycony ;-)))

Czuje się zaszczycony...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Jak pozbyc sie nadziei?
#1648
Author: Puck
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:00
13 lines
2353 bytes
 Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisała:


Lil,   dlaczego  masz  tak  skonfigurowanego  Agenta,  że  wysyła  w
us-ascii?

> A jeszcze jedno... jak juz jest tak zle ze gorzej byc nie moze - to
> swietnie, bo to znaczy ze bedzie tylko lepiej ;-)))))))

To jest właśnie optymistyczny punkt widzenia.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Page 1 of 2 • 89 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads