Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174697Finał pewnej historii z tej grupy....
From: born2bedie
Date: Sun, 30 Nov 2008 16:10
Date: Sun, 30 Nov 2008 16:10
232 lines
9684 bytes
9684 bytes
Pamietacie temat "problem z bylym" ? http://tinyurl.com/5vzuc7 Kontynuacje tego watku sprzed ponad roku dedykuje glownie: JiMMYtm, DrAfter, Konrad, MU, Marcin. W duzym skrocie by sie nie rozpisywac: we wrzesniu 2008 przed naszym wspolnym wyjazdem do Tunezji (2 tygodnie, moje 6 tys zarobione na umowach-zleceniach) doszlo miedzy nami do sprzeczki. Cala sobote zony nie bylo w domu, w niedziele nie mialem dobrej miny wobec tego, nie rozmawialismy ze soba, zrobilismy razem obiad - ja mialem nadzieje, ze dzieki temu sie pogodzimy. Takich sytuacji bylo wiele, 90% z nich swoja geneze mialo w tzw. "problemie bylego" - albo natrafilem na smsa czulego od niego, w ktorym wspominal jak to im bylo dobrze itd, albo na fragment rozmowy na gg itd. W kazdym razie, podczas tej ostatniej sprzeczki nie wytrzymalem i widzac, ze zona znowu sie gdzies szykuje powiedzialem mniej wiecej tak: "mam juz dosyc takiego zycia. Planuje weekendy, wspolne wypady, natomiast od jakiegos czasu widze, ze Ty masz to gdzies. Juz nie raz mnie zawiodlas: mowilas, ze zerwiesz ten chory kontakt i co? Sluchaj, jak teraz wyjdziesz, to juz nie wracaj". Powiedziala: "masz to jak w banku". I nie wrocila, wyjazd przepadl, przez 2 tygodnie nie moglem sie pozbierac. W miedzy czasie jezdzilem do jej siostry, bo tam spala, bylem u tesciowej,ale nie mam juz sil tego wszystkiego opisywac. To co tam uslyszalem na swoj temat, przeroslo mnie samego, szczegolnie jak tesciowa powiedziala: "ja sie nie wtracam, usiadzcie, podzielcie wszystko na pol. Mowilam jej kiedys, ze w koncu wdepnie w gowno". Nadmienie, ze to prosta rodzina, bardzo prosta, ale zenilem sie z zona, a nie jej rodzina. Teraz minely juz 3 miesiace i zona nie pojawia sie w domu. Ostatnio napisala smsa, ze teskni. Ale to co znalazlem wczoraj na naszym wspolnym komputerze (mam na mysli archiwum gg) zburzylo moj spokoj wewnetrzny (mieszkam sam, na szczescie w mieszkaniu ktore nalezy do mnie, bo zostalo przeze mnie zakupione przed slubem): boje sie cytowac wszystkie rozmowy mojej zony z tym "niedoszlym bylym" o ktorym kiedys juz pisalem (na koncu tego posta przypomne o co chodzi **) ale zamieszcze fragmenty: ----- >> to: XXX at Mon Feb 05 18:14:35 2007 Tak na moment weszłam by przesłac buziaki:*,własnie wróciłam z pracy...teraz ciezko bedzie mnie złapac na gg,bo chodze na 8a do 17ej albo i dłuzej:(,niemniej jednak jak tylko znajde chwilke,napisze cos wiecej w mailu...no i te zdjecia....Trzymaj sie a ja uciekam robic obiad >> to: XXX at Wed Feb 28 16:24:24 2007 czesc ,sorki ale musze sie wyłaczyc,bo YYY jest w domu.....Czekałam na Ciebie rano.:(Trzymaj sie..Jutro tez bede o 8pa << from: XXX at Thu Mar 01 08:50:58 2007 kurcze spotkałbym sie z Toba >> to: YYY at Thu Mar 01 08:52:59 2007 hmmm........jakos niespotykanie......tez chciałabym Cie chociaz zobaczyc.... << from: XXX at Thu Mar 01 08:53:27 2007 fajnie >> to: XXX at Thu Mar 01 08:53:34 2007 moze wybierzesz sie z M na zakupy.......Spotkamy sie gdzies w Galerii...jak bedziecie szli...... chciałabym tylko Cie bzobaczyc:) << from: XXX at Thu Mar 01 08:53:53 2007 ojej << from: XXX at Thu Mar 01 08:54:03 2007 ale ja bym do Ciebie pobiegł >> to: XXX at Wed Mar 28 08:22:44 2007 lubie swoje mieszkanko,tak naprawde tylko to mam:(-meza to prawie nie mam.....pracuje na kompie i tyle go widze jak wraca w nocy(2,3 godzina)spac.:(,zycie.....widocznie tak miało byc >> to: XXX at Wed Mar 28 08:49:25 2007 nigdy tego nie powiedziałam ale chyba chciałabym zmienic meza<zalamka> << from: XXX at Wed Mar 28 08:49:42 2007 biedactwo >> to: XXX at Wed Mar 28 08:49:45 2007 bede uciekac to do jutra...... >> to: XXX at Wed Mar 28 08:49:49 2007 pa:* ----- Rozmowy az przesiakaja chemia, dla mnie to oczywista zdrada przynajmniej emocjonalna. Nadmienie, zanim ktos napisze, ze jestem przesadnie zazdrosny, ze zanim moja zona zostala moja zona, powiedzialem jej jasno, ze nie toleruje takich kontaktow, nie toleruje za plecami drugiej osoby flirtowania z kim kolwiek, a juz w ogole z osoba, z ktora sie moja zona rozstala nie dlatego, ze cos im nie wyszlo, tylko dlatego, ze ten koles nie mogl odejsc od (wowczas) swojej narzeczonej... ale i tak ja zdradzal z moja zona... a potem zona poznala mnie i mial sie ten horror skonczyc. Ale sie nie skonczyl. Blagalem, prosilem, potem nawet dopuszczalem sie co jakis czas do sprawdzania telefonu, gg i co jakis czas natrafialem na dowody nielojalnosci mojej zony wobec mnie. Ona przedstawiala mnie jako zlego meza, ktory siedzi do 2,3 w nocy przy komputerze. To zwykle klamstwo, poniewaz fakt - czasem zdarzalo sie, ze przychodzilem do lozka pozno w nocy, ale przewaznie bylo to wowczas, jak pomagalem (a w zasadzie pisalem to wylacznie ja) napisac zonie prace mgr... do 22giej siedzielismy razem, ja pisalem ona sledzila charakter pracy i od czasu do czasu akceptowala to co pisalem albo chciala wprowadzic jakies poprawki. Po 22giej zaczynala ziewac i prosila mnie czy moze juz sie polozyc, ewentualnie, czy mozemy przelozyc pisanie pracy na jutro. A ja, jak ten ostatni idiota, tulilem ja do snu jak corke... a jak zasnela, to wracalem do kompa i pisalem dalej I TYLKO PO TO, by kurwa mac razem moc spedzic weekend, bo inaczej to zona zawsze marudzila, ze jest dalego z praca mgr w tyle i tak mnie emocjolanie szantazowala. Po napisaniu pracy mgr, kiedy zona sie obronila na 5tke, nagle zaczela moje zdanie miec w dupie. Nie liczyla sie ze mna, na weekendy jezdzila do siostry, matki, ja na poczatku jezdzilem z nia, ale ile mozna, tymbardziej ze jej rodzina trzymala mnie na dystans, ale juz wiem dlaczego: miedzy innymi dlatego, ze zona klamala, ze placze przeze mnie, ze siedze ciagle przy komputerze, ze wydaje na siebie kase, ze jestem chorobliwie zazdrosny i nie pozwalam jej nigdzie wychodzic. Nie mialem sie jak bronic, bo teraz juz wiem, ze zawsze gdy komus o tym mowila, dopowiadala "tylko nie mowcie mojemu mezowi, bo mnie zabije" czy cos w tym stylu. A ja coraz bardziej wpadalem w histerie: nie uderzylem zony, nie wyzwalem od kurew, ale robilem jej kazania, nawet kilka razy grozilem rozwodem, ale mialem nadzieje, ze sie ona zmieni. Jestem zbyt miekkim facetem, bez jaj, brak mi konsekwencji w dzialaniu. Wyobrazcie sobie, ze wczoraj np. odwiedzilem zone w jej nowym mieszkaniu, ktore wynajmuje w tym samym miescie, w ktorym mieszkamy. I przytulilem ja, i plakalem z nia, i boli mnie ze nie przyznala sie ze mnie oszukiwala, tylko nadal uwaza ze jestem "schizol" i porownala do lekarza z "barw szczescia", ktory bije zone. Moja najblizsza rodzina od momentu, gdy zona zrezygnowala z Tunezji i gdy 4 x potraktowala mnie jak obcego, gdy jechalem do niej blagac o to, by wrocila... kazdy mowi mi, ze mam jak najszybciej skladac papiery rozwodowe i uwolnic sie od niej. Ale nie wiem co jest we mnie, ze siebie obwinialem... do momentu, gdy natrafilem na te rozmowy z tym kolesiem. Teraz wiem, ze zona mogla byc zdolna nawet do czegos wiecej, niz tylko pisania sobie na gg z nim. Nie mam juz sil sie rozpisywac, chetnie odpowiem na jakiekolwiek pytania, bo troche rozpisalem sie chaotycznie i moga byc niedopowiedzenia. Nauczke mam jedna: intuicja podpowiadala mi, ze cos jest nie tak, szukalem pomocy na tej grupie, bo myslalem ze problem jest WE MNIE, a okazalo sie zupelnie cos innego. Ile jest takich zwiazkow, gdzie jedna ze stron jest po prostu naiwna do konca?? Ja pierdole... co ja robie, ze tesknie za nia???? ** - ten koles, o ktorym pisalem, to facet, ktorego zona poznala 2 lata przed poznaniem mnie na gg... nie mowila o tym kontakcie owczesnemu chlopakowi. po 1.5 roku potrafila do tego kolesia jezdzic, mowiac swoim rodzicom ze jedzie do kolezanki i spali ze soba : on zdradzal swoja owczesna narzeczona, a mojej zonie to nie przeszkadzalo i liczyla, ze on odejdzie od narzeczonej. Potem poznala mnie i napisala do kolesia, ze tak dluzej nie moze, zreszta dopoki jego przyszla zona "bedzie nosic ten zolty pierscien" to beda nalezec do siebie... czy jakos tak - widzialem tego emaila, i zalowalem ze go zobaczylem. Jak byla ze mna, to po miesiacu zaczela pisac temu kolesiowi o mnie, podala adres mojej strony internetowej itd. Gdy widzialem, ze maja ze soba kontakt, prosilem, aby z czasem go zerwala (nie musi od razu, jesli to problem), ale bylo coraz gorzej i z czasem w ogole mi o tym przestala mowic.
Technical Details
Message-ID:
<501c13d6-b375-467e-9b08-adc53ac6be3b@x14g2000yqk.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!feeder.erje.net!newspeer1.nac.net!border2.nntp.dca.giganews.com!nntp.giganews.com!postnews.google.com!x14g2000yqk.googlegroups.com!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!feeder.erje.net!newspeer1.nac.net!border2.nntp.dca.giganews.com!nntp.giganews.com!postnews.google.com!x14g2000yqk.googlegroups.com!not-for-mail From: born2bedie@o2.pl Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc Subject: Finał pewnej historii z tej grupy.... Date: Sun, 30 Nov 2008 08:10:07 -0800 (PST) Organization: http://groups.google.com Lines: 232 Message-ID: <501c13d6-b375-467e-9b08-adc53ac6be3b@x14g2000yqk.googlegroups.com> NNTP-Posting-Host: 83.19.155.26 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1228061408 10703 127.0.0.1 (30 Nov 2008 16:10:08 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Sun, 30 Nov 2008 16:10:08 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: x14g2000yqk.googlegroups.com; posting-host=83.19.155.26; posting-account=I20VywoAAAAZ8GMMq0ELul9KiuWt1WoS User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.0.4) Gecko/2008102920 Firefox/3.0.4,gzip(gfe),gzip(gfe) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit