🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.popieram.ateizm
3 messages
3 total messages Started by Jorg Mon, 15 Aug 2011 08:07
Polakatolik
#72429
Author: Jorg
Date: Mon, 15 Aug 2011 08:07
212 lines
15374 bytes
Słowo "polakatolik" to nie jest pejoratyw tylko. To nazwa gatunkowa, 
oddająca istotę desygnatu. Twórca Zadrugi Jan Stachniuk (1905-1963) tak 
określił typ ludzki, wyhodowany w ciągu wieków przez katolicyzm na ziemi 
polskiej.
Wyłączność na szkolnictwo i wychowanie długo mieli w I Rzeczypospolitej 
jezuici. Ze szkół jezuickich wychodził nie Polak, lecz łacinnik, nie 
obywatel, lecz katolik.1)
Tak stwierdził historyk kultury. Wtóruje mu historyk literatury: "Czegoż 
uczono w szkołach? Religii, religii i religii; łaciny, łaciny i łaciny; 
religii - odwieczną metodą scholastyczną, łaciny - z osławionego podręcznika 
Alvara i z autorów rzymskich, mocno okrojonych. Szkoła stała się parodią 
szkoły; nie rozwijała, nie uszlachetniała, lecz ogłupiała i demoralizowała. 
Nie rozwijało umysłu ani bezmyślne kucie na pamięć łaciny, ani bezmyślne 
dysputy na temat: "Nabuchodonozor zali prawdziwie w wołu zamienion? Czy 
Chrystus, siedzący na ośle, był częścią osła, czy też osieł częścią 
Chrystusa?"2)
Problem osła i Chrystusa rozważał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, 
jezuita, w roku 1731, powtarzam: 1731. Ale cóż tu się śmiać, kiedy w wieku 
XX Towarzystwo Naukowe KUL-u w swej publikacji zamieszcza, i to bez 
komentarza, taki fakt historyczny: "W roku 1361 lektor konwentu krakowskiego 
Paweł głosił w katedrze krakowskiej kazanie wobec duchowieństwa i wiernych; 
zaprzeczał Niepokalanemu Poczęciu NMP i nagle padł martwy przed zakończeniem 
kazania."3)
W szkole jezuickiej bicie było metodą nauczania, a batog - podstawową pomocą 
szkolną. Późno, bo dopiero na sejmie w roku 1773 zaalarmował poseł Feliks 
Oraczewski: "Trzeba nam ludzi zrobić Polakami, a Polaków obywatelami..."4)
Powstała w tymże roku Komisja Edukacji Narodowej, pod prezesurą, nawiasem 
mówiąc, biskupa, nawiasem mówiąc, defraudanta, nie miała już ani czasu, ani 
siły, by coś istotnego w tej sprawie zrobić. Władysława Smoleńskiego 
Przewrót umysłowy w Polsce wieku XVIII w samym tym tytule jest 
nieporozumieniem, zważywszy, że szlachta o całe pokolenie później po owym 
rzekomym przewrocie zażądała, wraz z Targowicą, powrotu jezuitów do szkół.
Kościół katolicki odpowiedzialny jest za to, że "Polonus defensor Mariae" to 
był bigot, ciemniak, osobnik bez charakteru, wyprany z uczuć patriotycznych. 
Józef II austriacki dziwił się, że w roku 1772 nie drgnęła szabla polska. 
Nie drgnęła, bo zamiast szabli polakatolik trzymał już w jednym ręku 
różaniec, w drugim - butelkę wódki. "The szlachta were the laughingstock of 
Europe, the butt which every radical wit from Defoe to Cobden could mock."5)
Rok 1772 to pierwszy rozbiór Polski, kiedy to bez wystrzału, bez dobycia 
szabli polakatolik dał sobie okroić swe państwo o przeszło 200 tysięcy km 
kwadratowych obszaru. Smutna prawda bije ze słów dwóch obcych sobie pisarzy:
"Każdy kraj, w którym zagościli się jezuici, dostał suchot
w pacierzowym szpiku i upadł lub zbliżył się do upadku."6)
i
"Jede Nation, welche ihre Schulen den Jesuiten offnet,
einfach Selbstmord begeht."7)
Gdy po śmierci ostatniego Jagiellona tron polski stał się elekcyjny, Kościół 
katolicki wnet pochwycił ważną zdobycz polityczną: regencję w okresach 
bezkrólewia.
Był to dotkliwy cios dla suwerenności Rzeczypospolitej. Wysoki 
funkcjonariusz międzynarodowej organizacji o statusie suwerennego państwa - 
arcybiskup lub kardynał - stawał się, jako prymas Polski, każdorazowo jej 
regentem w czasie bezkrólewia. Nie tylko rządził, ale miał decydujący nieraz 
wpływ na wybór króla Polski. Spójrzmy na sylwetki czterech kolejnych 
prymasów upadającej Rzeczypospolitej.
Po śmierci Jana Sobieskiego w roku 1696 rządzi kardynał prymas Michał 
Radziejowski. To, że był synem zdrajcy, Hieronima Radziejowskiego, nie 
przeszkodziło mu zostać pierwszym po królu dygnitarzem w katolickim 
państwie. Jako regent trzy razy sprzedawał koronę polską więcej dającemu. 
"Brał pieniądze od Francuzów, ażeby zrobić królem Polski książęcia de Conti, 
potem pogodził się za grubą sumę z Augustem II elektorem saskim, którego 
wnet przekupiony od Szwedów opuścił."8)
Udowodniono mu tę zdradę na sejmie w Lublinie w roku 1703. Nie mając nic na 
swoją obronę, Radziejowski zagrał na uczuciach rodaków, padł przed królem na 
kolana i przysiągł najuroczyściej, że odtąd będzie wierny. I stała się rzecz 
nie do pomyślenia w żadnym cywilizowanym państwie: nie tylko darowano 
zdrajcy życie, lecz pozostawiono go na stanowisku prymasa. Puszczony wolno, 
znowu skumał się z wrogami Polski.
Po śmierci Augusta II w 1733 roku regencję objął prymas Władysław Łubieński. 
Ten kochał się nie w talarach szwedzkich, lecz w rublach carskich. Zgodził 
się za brzęczącą gotówkę, by wyborem króla dla Polski zajęła się po 
sąsiedzku Rosja. Kolejny prymas, Gabriel Podoski, był stałym, płatnym 
agentem tego mocarstwa, a poza tym skończonym łajdakiem. Galerię prymasów - 
zdrajców Rzeczypospolitej zamyka Michał Poniatowski, który, zdemaskowany, 
sam się otruł, by uniknąć stryczka.
Do wymienionych wyżej prałatów doskonale pasował biskup Michał Roman 
Sierakowski, sufragan przemyski. Rozpustnik i namiętny karciarz, który by 
zdobyć pieniądze na karty, swój pastorał Żydom w zastaw oddawał. 
Targowiczanin i uniżony klient carskiego ambasadora Sieversa.9)
Historycy nasi biadają nad nagminnym brakiem światłych mężów stanu, brakiem 
mądrych polityków w dziejach I Rzplitej. Na przykład:
"Rozpatrując się w owych głosach Czteroletniego Sejmu, przychodzimy do 
wniosku, że alwarowa edukacja jeszcze na dobre pętała tych, co je 
wygłaszali. Zakreślcie nazwisko na czele każdego przemówienia wypisane, 
zapomnijcie o przekonaniach politycznych mówcy i czytajcie jego oracją, a 
doprawdy, nie domyślicie się nawet autora, takie wszystkie jednakowe, takie 
rozwlekłe, takie mało treści zawierające w sobie. Elekci przypominają czasem 
rozswawolonych chłopaków; mówiąc o wojsku, więcej i dłużej gwarzą o guzikach 
i mundurach, niźli o jego liczbie."10)
Za wzór człowieka uchodził u szlachty dobry katolik. A oto jak dobrego 
katolika wyobrażał sobie nie byle kto, ale książę, dygnitarz państwowy, 
wojewoda wileński, Karol Radziwiłł: o skazanym na śmierć za krwawą, pijacką 
burdę Michale Wołodkowiczu pan wojewoda tak mówi do swego spowiednika: 
"Jużci Wołodkowicz do piekła nie poszedł, panie kochanku. Daj Boże wam 
wszystkim zakonnikom być tak gorliwymi jak on katolikami. On (...) trzech 
popów w Słuczczyźnie do unii nawrócił, a czwarty, uparty, pod batogami 
umarł."11)
Epoka saska to apogeum katolicyzmu w Polsce, to równocześnie czasy 
największego jej upadku moralnego, politycznego i gospodarczego.
"Upadek miast był szalony; zasuwał się coraz głębiej bruk jeszcze 
średniowieczny, waliły ostatnie mury i baszty, ubożały cechy; tym więcej 
wznosiło się klasztorów i kościołów, o jednym typie, a rozmaitych wymiarach, 
tym ciężej gniotły te budowle niezliczone ziemię polską, tym świetniej 
odprawiano koronacje obrazów cudownych."12)
W tych szczęśliwych dla siebie czasach Kościół katolicki w Polsce miał 
swoich ponad 400 cudownych obrazów, miał swoją Królową Korony Polskiej. 
Koronacja jej częstochowskiego obrazu odbyła się w roku 1717. A ten rok 
1717 - to równocześnie data Sejmu Niemego, koniec suwerenności Polski. Temu 
sejmowi carski generał podyktował, co ma uchwalać, i to bez dyskusji.
Haniebny upadek skatoliczonej I Rzeczypospolitej był bezprzykładny. Tak 
widzi to i odczuwa Polak. Inaczej patrzy na swą hańbę polakatolik. W Święto 
Niepodległości dnia 11 listopada 1994 roku Polskie Radio nadało pogadankę 
pewnego profesora, historyka, o przeszłych dziejach Belwederu w warszawskich 
Łazienkach. W toku swej pogadanki radiomówca powiedział: "Historia Polski 
nie jest ani lepsza, ani gorsza od historii innych krajów."
W Polsce można pleść publicznie duby smalone i nie ponosić za to żadnych 
konsekwencji. Pan profesor nie wyszedł na durnia, bo nikt go nie zmusił do 
publicznej odpowiedzi na dwa pytania:
a) w jakim innym kraju jego monarcha podpisał traktaty rozbio-rowe własnego 
państwa?
b) w jakim innym kraju liczba katolickiego kleru dwukrotnie przewyższała 
liczbę wojska?
W czasach nam współczesnych owa ani lepszość, ani gorszość historii Polski 
ukazana została światu w maju 1944 pod Monte Cassino. Po zajęciu góry przez 
nasze oddziały, w dole, w miasteczku Cassino rozwieszono flagi zwycięstwa: 
brytyjską, amerykańską, francuską i radziecką. Polskiej flagi nie było. "The 
Polish national flag was never raised above Cassino, though the Soviet one 
flew there."13)
Jest historia i są historyjki. Był kraj, pogański a bogaty, którego cesarz - 
Marek Aureliusz mu było - nie kupił żonie sukni z drogiego jedwabiu 
chińskiego, bo uważał, że nie stać go na to. Jest kraj katolicki a żebraczy, 
którego prezydent sprawił sobie wannę za 127 milionów na koszt zadłużonego, 
gdzie się tylko dało, państwa.
Bezprzykładna w dziejach Europy łatwość, z jaką naród poddał się jarzmu 
niewoli, może zdumiewać kogoś, kto nie wie, co to znaczy naród skatoliczony. 
Franciszek Bujak, nie wchodząc w sedno przyczyn, nie tykając ani słowem 
katolicyzmu, napisał jedynie: "Tym ludziom własne państwo było obojętne, a 
więc właściwie niepotrzebne."14)
Ci ludzie, trzeba to uściślić, to byli polakatolicy.
Mówimy: polakatolik - ale czy podobnie nie można by mówić: germanokatolik, 
frankokatolik, anglokatolik? Nie, to nie miałoby sensu. A to dlatego, że 
przed skatoliczeniem uchronił Niemców Luter, Francuzów - gallikanizm i 
hugonotyzm, Anglików - purytanizm, który zresztą, według Barkera, nie był 
niczym nowym w ich historii.15) W żadnym z tych krajów Rzym nie odgrywał 
takiej roli jak w Polsce, nigdzie jezuici nie doszli do takiej potęgi jak u 
nas.
Weźmy taki szczegół: król francuski nosił oficjalny tytuł: "Le Roi tres 
chretien" - ale przy stole tego króla nie mógł usiąść żaden ksiądz katolik, 
etykieta Wersalu zabraniała tego.16)
Król Anglii miał w tytule: "Obrońca wiary". Ale jakiej wiary?
Nie bardzo tej z judejskiego Nowego Testamentu. "The Canons of the Church of 
England, known for short as Canon Law (...) All this may be very distant 
from the New Testament, and indeed there are no texts which can be adduced 
in direct support."17)
Porównajmy powyższe ze swobodą, z jaką kler katolicki poruszał się na dworze 
króla polskiego: "To prawda, że dies noctesque, król przed księżą pokoju nie 
miał, jeden wyszedł, drugi przyszedł, to Kardynał, to Biskupi, to Legat, to 
inni drobni."18)
Według Korzona przed pierwszym rozbiorem "Polska liczyła około 11 milionów 
organizmów dwurękich, nie mających wyobrażenia o Rzeczypospolitej i około 
pół miliona inteligencji dotkniętego trupim rozkładem..."19)
Skądże ten trupi rozkład, skoro cała ta inteligencja była kształcona, 
wychowana, moralizowana, życiowo ustawiana przez Kościół katolicki, przez 
jego jezuickie szkolnictwo? Te 11 milionów organizmów dwurękich to nasza 
wieś, gdzie obok dziedzica, pana ciał tych organizmów, rządził ich duszami 
proboszcz, często za pomocą kuny i gąsiora. Rządom tej spółki zagrozić mogła 
tylko oświata. Rozumiał to dobrze Kościół, dlatego zwalczał wszystkimi 
sposoby, klątwy nie wyłączając, oświatę wśród mas ludowych.
To są rzeczy znane, opisane, że wymienię tylko Świętochowskiego, 
Szczepanowskiego, Witosa. Pod zaborami wieś nadal była katolicka, ale nie 
była polska. Była wiernie carska w Kongresówce, wiernie austriacka w 
Galicji. W roku 1920, tak - 1920, chłopi we wsi pod Płockiem "uroczyście i z 
radością witali >>naszych Moskali<<."20) A w zaborze austriackim: "Chłopacy 
wiejscy śpiewali na nutę krakowiaka: >>Abośmy to jacy tacy, jacy tacy - 
chłopcy Austriacy<<, a obelżywe było po wsiach powiedzenie: Ty polski 
syn."21)
Istnienie skatoliczałego narodu zakończyło się upadkiem własnego państwa i 
trójzaborową niewolą. Polakatolik dostał się pod bezpośrednie oddziaływanie 
prądów umysłowych i idei, jakimi żył szeroki świat. Europejska nauka, 
zachodnia ekonomika poczęły tworzyć swoje oazy w katolickim zaścianku. Pod 
wpływem obcych idei jednolity dotąd duchowo polakatolik różnicuje się. 
Wyodrębnia się polakatolik prawy - tradycyjny typ bogoojczyźniany, 
prawicowy, wsteczny; obok niego wyłania się postępowy polakatolik lewy - 
socjalista, antyklerykał, ateista nawet. W zasadzie jednak, pod względem 
charakteru, postawy życiowej, poczucia obowiązków obywatelskich, jedna i 
druga odmiana polakatolika nie różnią się zbytnio między sobą. Charakter 
polakatolika jak był, tak i pozostał znijaczony, bez mocnego kośćca 
moralnego.
Cytowałem już gdzie indziej22) Brzozowskiego na ten temat. Powtarzam 
poniżej:
"Istoto bez twarzy, bez imienia, bez prawdy, bez samotności, przechodniu 
zabłąkany wśród masek, nie pamiętający swojego imienia i odpowiadający na 
każde, imię twoje: inteligent polski."23)
Jest to charakterystyka polakatolika XIX wieku. Podobnie widział swych 
rodaków Ten, któremu przyszło z takim materiałem ludzkim budować zręby II 
Rzeczypospolitej: "Masa społeczeństwa polskiego jest rzeczą niczyją, luźnie 
chodzącą, nie ujętą w żadne karby organizacyjne, nie posiadającą żadnych 
właściwie przekonań - jest masą bez kości i fizjonomii. O tę gawiedź 
politycznie bezmyślną, o przyciągnięcie jej choćby na jeden moment w jedną 
lub drugą stronę chodzi w pierwszym rzędzie tym wszystkim, którzy robią w 
Polsce politykę. Cel ten zaślepia i przesłania oczy na wszystko inne 
działaczom, zdolnym prowadzić tylko zajadłe i konkurencyjne 
duszołapstwo."24)


-----
Gdzieś z netu



Pozdr
Jorg 
Odp: Polakatolik
#72430
Author: ab.666
Date: Mon, 15 Aug 2011 18:14
10 lines
1391 bytes
> Galerię prymasów -
> zdrajców Rzeczypospolitej zamyka Michał Poniatowski, który, zdemaskowany,
> sam się otruł, by uniknąć stryczka.

Potem krążył wierszyk po Warszawie, coś o tym, że "zwąchał sznurek - wybrał
trutkę".
Mam go w którejś książce, ale za cholerę nie pamiętam w której.

ab.
Odp: Polakatolik
#72431
Author: ab.666
Date: Tue, 16 Aug 2011 13:51
6 lines
1173 bytes
mam:

"książę prymas zwąchał linę,
wolał trutkę niż drabinę"

ab.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads